forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 19, 2018 15:22

Oszuści wykorzystali nawet świętego




Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ukarał pięć firm sprzedających towary podczas prezentacji i pokazów. Aby skłonić starszych, schorowanych ludzi do zakupu, ukrywały one prawdziwy cel spotkań, wprowadzały w błąd co do właściwości produktów, wykorzystywały sprzeczne z prawem weksle.

Wabikiem do zakupów, jak ustalił UOKiK, były m.in. bezpłatne badania, które trwają 10-20 sekund, domowa rehabilitacja, prelekcje o zdrowym stylu życia, prezenty, a nawet Jan Paweł II.

Wycieczka z pokazem garnków, oferowanie lamp do naświetlania podczas wykładu, prezentacja masażerów, badania połączone ze sprzedażą suplementów diety - podczas takich spotkań często dochodzi do nieprawidłowości. Zdarza się, że wprowadzeni w błąd konsumenci decydują się na niepotrzebny i zbyt drogi zakup, a potem mają problemy ze zwrotem lub reklamacją – poinformował UOKiK w poniedziałkowym komunikacie.


Zaznaczono, że urząd stara się unormować rynek zakupów na prezentacjach. Właśnie wydał sześć decyzji. Na pięć przedsiębiorstw nałożono kary na łączną kwotę niemal pół miliona złotych. To Aqua Med (20 tys. 548 zł) oraz Carpe Diem Med z Opalenicy (27 964 zł), Iscomed z Wrocławia (36 811 zł), Housefire (dawniej Hausfeuer - 360 tys. 12 zł, firma ma też zwrócić klientom weksle z klauzulą „na zlecenie” oraz niesłusznie pobrane kwoty z tytułu uszkodzenia towaru lub opakowania) z Poznania, Biomed Centrum Kruszka, Kruszka ze Smolnicy (39 tys. 222 zł). Według UOKiK Firma Handlowo-Usługowa Exito z Opalenicy zobowiązała się, że usunie skutki naruszenia praw konsumentów.

Ci przedsiębiorcy naruszali zbiorowe interesy konsumentów, np. nie przekazywali klientom rzetelnej informacji na temat oferowanych produktów i handlowego celu spotkań. Umyślnie wprowadzali ich w błąd, by nakłonić do zakupów, których konsumenci w innych okolicznościach by nie zrobili – mówi cytowany w komunikacie prezes UOKiK Marek Niechciał.

Niedopuszczalne było też dawanie do podpisu niezgodnych z prawem weksli, ograniczanie praw do rękojmi czy zniechęcanie do zwrotu towarów - dodał.


Zgodnie z komunikatem Biomed Centrum wysyłała „zawiadomienia” o bezpłatnych zabiegach w ramach ogólnopolskich akcji „Dajemy zdrowie” oraz „Zdrowie dla Ciebie”. Nie wspominał w nich o sprzedaży towarów (lamp naświetlających), ale wręcz podkreślał: „To NIE sprzedaż garnków oraz pościeli” lub „Spotkanie nie dotyczy pościeli wełnianej, garnków, materacy do masażu, masażerów itp.”.

Zdaniem UOKiK, Iscomed wysyłał „skierowania” na bezpłatne badanie układu kostnego. W efekcie klienci mogli odnieść mylne wrażenie, że badania są głównym celem spotkania, a w rzeczywistości trwały 10-20 sekund, a ich wyniki były generowane automatycznie. Dużo więcej czasu poświęcono na prezentację urządzeń do masażu, suplementów diety, kosmetyków.

Regulator ustalił, że Carpe Diem Med namawiała telefonicznie starsze osoby na bezpłatną, domową rehabilitację „na kręgosłup, stawy, bóle reumatyczne”. Telemarketerzy nie ujawniali przy tym handlowego celu wizyty. Jak wynika z nagrań rozmów, pytani przez konsumentów zaprzeczali, aby podczas spotkania miała być prowadzona sprzedaż. W praktyce zabiegi polegały na podłączeniu do elektrostymulatora, który potem można było kupić w zestawie z podkładem na materac.

Przedstawiciele Aqua Med podczas pokazów maty termicznej twierdzili, że używał jej Jan Paweł II. Nie mogło to być prawdą, bo produkcję tej maty rozpoczęto już po śmierci papieża. Nieprawdziwa okazała się też informacja ze strony internetowej spółki, że mata została +opatentowana w całej Europie+ - wyjaśnia urząd.

Według UOKiK firma Housefire wykorzystywała przy sprzedaży na raty weksle in blanco. Była na nich umieszczona klauzula „zapłacę bez protestu za ten weksel własny in blanco na zlecenie”

Takiego zapisu zabrania ustawa o kredycie konsumenckim - na wekslu powinien się znaleźć napis +nie na zlecenie+ lub inny równoznaczny. Chroni on konsumenta przed tzw. indosowaniem, czyli przeniesieniem uprawnień z takiego weksla na inną osobę - zaznacza UOKiK.

Firma ta obciążała większość klientów, którzy w ciągu 14 dni odstępowali od umowy, kosztami uszkodzenia zwracanego towaru lub jego opakowania bez możliwości weryfikacji tych okoliczności na podstawie prawidłowo sporządzonego protokołu szkody. Kwoty te ustalano jednostronnie. Urząd zauważył, że w dokumentach nie ma ani podpisu kuriera, ani dokładnego opisu szkody i jej wyceny (przeważnie równej zaliczce pobranej wcześniej od klienta).

Housefire sporządzał jedynie wewnętrzne protokoły uszkodzenia opakowania/kartonu lub towaru, których nie wysyłał do konsumentów, więc nie mogli się oni ustosunkować do zarzutów ani w terminie reklamować przesyłki u kuriera - napisano w komunikacie.

Z kolei FHU Exito nie zostawiała klientom deklaracji wekslowej ani regulaminu akcji promocyjnej, które były integralną częścią umowy sprzedaży. Przedsiębiorstwo zostało zobowiązane do zwrotu klientom deklaracji wekslowych i weksli, zaoferowania im aneksu do umowy, wysłania regulaminu promocji.

We wzorcu umowy tej firmy znalazł się ponadto zapis ograniczający prawo do reklamacji wadliwego towaru. Nakazywał on konsumentowi odesłać produkt „w terminie nie dłuższym niż dwa miesiące od stwierdzenia niezgodności oraz nie później niż dwa lata od dostarczenia mu towarów”. Takich terminów nie ma w ustawie. Przedsiębiorstwo zobowiązano do zawiadomienia klientów o decyzji UOKiK i zaoferowania im aneksu do umowy bez kwestionowanego zapisu.

UOKiK radzi, jak nie dać się oszukać na pokazie, czy wycieczce. Przede wszystkim należy uważnie czytać zaproszenia. Powinny one uczciwie informować o celu spotkania.

Nie daj się zwieść, że chodzi tylko o bezpłatne badania czy wykład. Pamiętaj, że prezenty przeważnie nie są za darmo - zastanów się, czy są warte twojego czasu i narażania się na pokusę - pisze UOKiK.

Przestrzega przed podejmowaniem decyzji szybko i pochopnie, namawia też do uwagi przy płatności na raty.

Dokładnie przeczytaj umowę i załączniki do niej, włącznie z tym, co jest napisane +małym drukiem+. Sprawdź, czy nie ma ukrytych dodatkowych kosztów. Jeśli podpisujesz weksle in blanco, upewnij się, że widnieje na nich klauzula +nie na zlecenie+ lub inna równoznaczna - radzi urząd.

Przypomina, że sprzedawca musi dać klientowi jeden egzemplarz umowy, wszelkie załączniki do niej, regulaminy promocji. Od umowy można odstąpić w ciągu 14 dni od otrzymania towaru, a jeżeli sprzedawca o tym nie poinformował, termin wydłuża się do 12 miesięcy.

Po wysłaniu oświadczenia o odstąpieniu od umowy, musisz w ciągu 14 dni na własny koszt odesłać produkt. Nie powinieneś go w tym czasie używać - jeśli go uszkodzisz albo zniszczysz oryginalne opakowanie, firma może cię obciążyć kosztami za obniżenie wartości. Przed wysłaniem zrób fotografię - informuje UOKiK.

Wadliwy produkt możesz reklamować. Jeśli sprzęt się zepsuje albo zniszczy (oczywiście nie z twojej winy), możesz żądać od sprzedawcy naprawy lub wymiany towaru, obniżenia ceny, a nawet gdy wada jest istotna - zwrotu pieniędzy. Na reklamację w ramach rękojmi masz 2 lata od daty zakupu - dodaje.


W przypadku wątpliwości lub problemów można zadzwonić na infolinię konsumencką 801 440 220 lub 22 290 89 16, napisać maila na adres: [email protected], skontaktować się z rzecznikiem konsumentów lub Inspekcją Handlową.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...-nawet-swietego

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 19, 2018 18:01

Komentarze:

[email protected]

Akurat jej reputacja jest proporcjonalna do wypocin jej mózgu.


-----------------------------------

[email protected]

Znalazła się specjalistka od reputacji - komentarz Bieńkowskiej to jakaś kaszana w wydaniu POlitowania godnej paniusi , adoratorki głównego eunucha europy - niech sobie przypomni swoje elaboraty do kieliszka i do kateringu u ''Sowy ...''.

-------------------------------

Tyle

Bełkot cymbała, pasuje jak ulał do brukselskiej "elity".


==========================

Jest i ona... Porażająca błyskotliwość Elżbiety Bieńkowskiej: Polski rząd ma gorszą reputację niż Volkswagen. WIDEO




Unijna komisarz do spraw rynku wewnętrznego i przemysłu zapewne dumnie brzmi. W rzeczywistości, po wysłuchaniu dzisiejszego wywiadu Elżbiety Bieńkowskiej w Radiu Piekary, nasuwają się wątpliwości, w jakim wymiarze sprawująca ten urząd Elżbieta Bieńkowska żyje… i czy zna się na tym, czym się zajmuje?

Bieńkowska na pytania dziennikarza o skandaliczne zachowanie koncernu Volkswagen i prowadzenie badań na ludziach i małpach odpowiadała w tak lakoniczny, chaotyczny i po prostu niezrozumiały sposób (żeby nie powiedzieć, że był to po prostu bełkot), że właściwie nie powiedziała nic.

Żartowałam, że mi żadnego auta w Polsce nie sprzedadzą. Rzeczywiście mamy szorstki dialog, szczególnie z Volkswagenem. Te wszystkie sprawy wzięły się z powodu niedostatków prawa europejskiego. Jestem zawsze za tym, żeby prawa europejskiego z europy wykonywanego było mniej. To jest bardzo wysoko i trochę daleko od ludzi. Niedostatki sprawiły, że nie było miejsca, które dokładnie bada ilość spalin

— mówiła Bieńkowska.

Doprawdy, bardzo to zabawne…. A jeszcze bardziej zabawne jest to, że sama stwierdziła, że nie wie jak ma mówić o tym, że koncern prowadzi eksperymenty na ludziach i małpach.

Ale nie zabrakło również wątków odnoszących się do obecnej sytuacji politycznej, w jakiej znalazła się Polska. Otóż Bieńkowska powiedziała, że **Polska ma gorszą reputację niż Volkswagen

Bez wątpienia to się przekłada i będzie przekładać na różne rzeczy. Ja to mówię od dwóch i z kawałkiem roku. Mówiłam to pani premier. Nie ma instrumentów w UE, które natychmiast sprawią, że jak coś się dzieje w kraju, co nie jest zgodne z tym, że jesteśmy w Europie i z tym, że podpisaliśmy się pod pewnymi traktatami, które zobowiązują do trójpodziału władzy i praworządności

— mówiła Bieńkowska.

Doprawdy, tylko jej głosu brakowało w całej dyskusji na temat relacji Polski i Izraela oraz nowelizacji ustawy o IPN. Błyskotliwość jej umysłu wręcz poraża…

źródło + video: https://wpolityce.pl/polityka/382223-jest-i-ona-porazajaca-blyskotliwosc-elzbiety-bienkowskiej-polski-rzad-ma-gorsza-reputacje-niz-volkswagen-wideo

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lut 19, 2018 20:31

Komentarze:

Aleksandra z Wwy

I tu Pana mam panie Szejnfeld !!! Wyprzedził Pana kolega Szczerba .który WŁAŚNIE RZĄDOM PO PRZYPISAŁ MEDALE OLIMPIJSKIE Z POPRZEDNIEJ OLIMPIADY !!!! I JAK PAN TERAZ WYGLĄDA - oj nieładnie !!!!!!!

--------------------------------

kordek

Mam nowe hasło "Łopozycja do łopat, a nie do rządzenia" potrzebuje to hasło tylko POpularności :) ) Obsługa łopaty dla niektórych z tej opozycji byłaby chyba zbyt trudnym wyzwaniem.

--------------------------------

tyle na temat

Nienawiść trzepie mu czerep,na maxa.Ja przeżywałem każde sportowe zwycięstwo Polaków nawet za komuny, lewaków czy Platformę.Bo umiem się cieszyć ZWYCIĘSTWEM jednego,czy jednych z nas.Targowica

=====================================

Biedny Szejnfeld! Polityk PO nie może się cieszyć z sukcesu skoczków, bo ... "Podły PiS i tak te zasługi przypisze sobie!". Internauci rozbawieni




Podły PiS i tak te zasługi przypisze sobie!

– napisał na Twitterze Adam Szejnfeld.

Europoseł Platformy Obywatelskiej napisał na Twitterze, że nie cieszy się z sukcesu polskich skoczków, bo zasługi za ten sukces przypisze sobie… Prawo i Sprawiedliwość.

Wiecie, nawet ze wspanialych zwyciestw polskich sportowcow nie mam juz zadowolenia. Dlaczego? Bo podly PiS i tak te zaslugi przypisze sobie!!!

Internauci niestety nie podzielają zmartwienia Szejnfelda. Niektórzy pytają o trzeźwość europosła w momencie tworzenia wpisu, inni żartują z polityka PO.

Tak na trzeźwo Pan to napisał?

Panie Adamie, ja płaczę, od dwóch lat płaczę. Szkoda, że dziś nie przegrali! Musimy to przetrwać!

Dokładnie tak Panie Adamie! Ale spokojnie, wszyscy wiemy, że to zasługa PO i żadna PISowska propaganda tego nie zmieni!

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/382288-biedny-szejnfeld-polityk-po-nie-moze-sie-cieszyc-z-sukcesu-skoczkow-bo-podly-pis-i-tak-te-zaslugi-przypisze-sobie-internauci-rozbawieni

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 09:47

Komentarze:

OLAla

Przejąc te ich Azoty i zamknąć PO czasie nie będzie konkurencji.

-------------------------------------

scaramusch

Tylko zważcie to, byście gazu do produkcji nie wozili cysternami. Ja bym za bardzo szwabom nie ufał. To taka dziwna nacja która lubi jak inni cierpią. Umowę transakcji sporządzić bez sznapsów, na trzeźwo.

----------------------------------

Anonim

Glupi krok. Azoty zostana tam wykonczone przez wladze niemiec i komisje europejska. Polacy sa wabieni w zasadzke jak KGHM.

===============================

Azoty chcą przejąć niemiecką firmę. Nasz gigant zainteresowany czterema fabrykami nawozów sztucznych




Grupa Azoty złożyła wstępną ofertę objęcia 100 proc. udziałów w spółkach grupy Compo Expert. To największy niezależny globalny producent nawozów specjalistycznych mający siedzibę w niemieckim Münster. W komunikacie nie ujawniono wysokości proponowanej kwoty.

Compo Expert to spółka należąca do XIO Group, funduszu private equity z siedzibą w Londynie. Grupa posiada cztery fabryki: w Niemczech, Hiszpanii, Belgii i Meksyku. Główna siedziba firmy mieści się w Münster w niemieckim regionie Westfalii. Compo Expert to jeden z czołowych na świecie producentów nawozów specjalistycznych. W swoim portfolio ma ponad 120 marek dedykowanych uprawom warzyw, owoców, winorośli, roślin ozdobnych, torfu, zieleni miejskiej, a także muraw sportowych.

„Oferta produktowa Compo Expert uzupełniałaby portfolio produktów Grupy Azoty, wnosząc zaawansowane rozwiązania w zakresie nawozów specjalistycznych”

– podkreślono w komunikacie polskiej spółki. Nie ujawniono jednak kwoty, jaką Azoty zamierzają zaproponować za udziały niemieckiej firmy.

Próba przejęcia przez Azoty spółki Compo Expert świadczy o tym, że polskie firmy kontrolowane przez skarb państwa mają coraz lepszą sytuację finansową i stać je na przejęcie konkurentów z zagranicy

– powiedział „Codziennej” europoseł i ekonomista Zbigniew Kuźmiuk.

Jeśli takie przejęcie dojdzie do skutku, wzmocni to Grupę Azoty zwłaszcza w kontekście jej rywalizacji z rosyjskimi producentami tanich nawozów, którzy próbują przejąć część europejskiego rynku – podkreślił.

źródło: http://niezalezna.pl/2175...ozow-sztucznych

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 14:06

Komentarze:

[email protected]


interesujący precedens. Ja też jestem roztargniony. Czy jesli "przez roztargnienie" ukradnę coś w sklepie, sąd mnie uniewinni?

------------------------------

[email protected]

Kruk krukowi oka nie wykole. Potwierdzili tylko fakt , że trzeba to towarzystwo wzajemnej adoracji jak najszybciej rozgonić.

-------------------------------------

Hańba, hańba, hańba

POkazali właśnie że reforma była za płytka i absolutnie niewystarczająca! Kpiny SN z prawa, uczciwości, Sądów, obywateli i wszystkich obowiązujących norm. O moralności sędziów SN nie wspomnę... Hańba

==========================

Kontrowersyjna decyzja Sądu Najwyższego. Uniewinnił sędziego Topyłę od zarzutu kradzieży 50 zł! WIDEO




Sąd Najwyższy uniewinnił we wtorek w sprawie dyscyplinarnej sędziego Mirosława Topyłę od zarzutu kradzieży 50 zł. Tym samym SN zmienił wyrok sądu dyscyplinarnego I instancji, który usunął Topyłę ze stanu sędziowskiego w związku z tym zarzutem.

Przed tygodniem - po czterogodzinnej rozprawie - SN zakończył rozpoznawanie sprawy. Jak przyznał przewodniczący składu sędziowskiego sędzia SN Wiesław Kozielewicz, żadna z dyscyplinarnych spraw sędziowskich - spośród tych, które toczyły się w ostatnich kilkunastu latach - nie cieszyła się takim zainteresowaniem mediów i opinii publicznej jak sprawa sędziego Topyły.

SN poczynił odmienne ustalenia faktyczne i doszedł do wniosku, że należy obwinionego uniewinnić. (…) Z dopuszczonej opinii biegłego wynika, że obwiniony jest osobą odpowiedzialną, introwertyczną, natomiast charakteryzująca się dużym stopniem roztargnienia

— powiedziała w uzasadnieniu wtorkowego orzeczenia sprawozdawca sprawy sędzia SN Agnieszka Piotrowska.

Dodała, że opinia ta została skonfrontowana z pozostałymi dowodami, w tym zeznaniami świadków, i znalazła w nich potwierdzenie.

W marcu zeszłego roku sędzia Topyła (zgodził się na podawanie w mediach swego nazwiska i wizerunku - PAP), ówczesny wiceprezes Sądu Rejonowego w Żyrardowie, zabrał banknot położony na ladę stacji paliw pod Sochaczewem przez starszą kobietę, która na chwilę odwróciła się od kasy. Zdarzenie nagrał system monitoringu; widać też było na nim numery jego auta, co pozwoliło na zidentyfikowanie go przez policję.

W lipcu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi - jako sąd dyscyplinarny I instancji - ukarał Topyłę usunięciem ze stanu sędziowskiego, czyli najwyższą karą dyscyplinarną. Uznał, że sędzia dokonujący zaboru cudzych pieniędzy traci nieodwołalnie i na zawsze moralne prawo osądzania cudzych uczynków.

O zmianę wyroku pierwszej instancji i uniewinnienie sędziego wnieśli przed SN przed tygodniem obrońcy sędziego oraz - modyfikując stanowisko - zastępca rzecznika dyscyplinarnego płockiego sądu okręgowego. Wskazywali m.in., że z całkowitą pewnością nie da się wykluczyć tezy o „automatyzmie działania” i „roztargnieniu” obwinionego sędziego, a w związku z tym wątpliwości w sprawie muszą przemawiać na korzyść obwinionego.

Za wykroczenie - bo tym, a nie przestępstwem, była zarzucana kradzież 50 zł - sędzia może odpowiadać tylko dyscyplinarnie.

źródło + video: https://wpolityce.pl/kryminal/382370-kontrowersyjna-decyzja-sadu-najwyzszego-uniewinnil-sedziego-topyle-od-zarzutu-kradziezy-50-zl-wideo

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 15:55

Komentarze:

trykot

wariatów to do psychiatryka a nie do polityki !!! Mam dość tego kołtuństwa Nowośmiesznej-nie śmiesznej !!! Nowoczesna to jeden wielki bubel polityczny

--------------------------------

WJR

Kto uważa, że to jest głupie, niech sobie uświadomi, że są wyborcy, którzy chcą być przez tych gigantów intelektu reprezentowani...

---------------------------

jadzia

Ludzie co to jest ? , i te pomioty szatana to miała być partia "elit" ? przecież to jest TOTALNA KOMPROMITACJA a Pani Dolniak to sędzia !!!

===========================

Nowoczesna chce karać za „szlaban na komputer”. Kuriozalna propozycja opozycji może wtrącić do więzień tysiące rodziców




Posłowie Nowoczesnej zaprezentowali projekt ustawy o zmianie kodeksu karnego, kodeksu rodzinnego i kodeksu opiekuńczego, dzięki której karana będzie tzw. przemoc ekonomiczna. Co kryje się za tym enigmatycznym terminem? I tu zaczynają się schody…

Według propozycji przestępstwo popełnia każdy, kto ogranicza osobie najbliższej lub innej osobie pozostającej w tym samym gospodarstwie domowym korzystanie lub dysponowanie „zasobami finansowymi lub majątkowymi”, a także ogranicza nabywanie zasobów finansowych i majątkowych (o ile celem tego działania jest uzależnienie od siebie, poniżenie albo wymuszenie określonych zachowań). Za taki czyn groziłaby kara do trzech lat więzienia.

Co to oznacza w praktyce? Możliwość skazania rodzica, który ukarał leniwe dziecko szlabanem na komputer, telefon czy internet.

Propozycje Nowoczesnej ostro krytykują prawnicy.

Choć zapewne omawianemu projektowi towarzyszyły dobre intencje, to wpisał się niestety na długą już listę niedopracowanych, niezrozumiałych, a co gorsza niepotrzebnych projektów, które składają się na występującą w Polsce od wielu lat legislacyjną inflację

– pisze na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” aplikant radcowski i doktorant na WPiA UW Artur Bilski.

Alarm! Nowoczesna wzięła się za pisanie projektów ustaw! Wedle ich projektu, jeśli zabierzesz dziecku tablet/komputer, aby np odrobiło lekcje, to możesz trafić za kratki na 3 lata ‼️ Żeby nie było, że nie ostrzegałem

— komentuje na Twitterze członek Komisji Weryfikacyjnej Sebastian Kaleta.

I tak ma wyglądać naprawa polskiego prawa w wydaniu Nowoczesnej? Dobrze, że projekt pozostaje na razie wyłącznie w sferze życzeń polityków totalnej opozycji. A co w przypadku objęcia władzy? Strach się bać…

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/382436-nowoczesna-chce-karac-za-szlaban-na-komputer-kuriozalna-propozycja-opozycji-moze-wtracic-do-wiezien-tysiace-rodzicow

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 17:50

Polskie prawo jest głupie i nieprzystające do obecnych realiów...
==================================
Napadnięty właściciel kantoru pierwszy poniesie konsekwencje. Posłał trzy kule bandytom


Bandyci uciekli, pieniędzy nie ma, pod ręką policji i prokuratora pozostał pan Mieczysław, napadnięty właściciel kantoru w Piszu. I to prawdopodobnie on jako pierwszy poniesie konsekwencje za to, że odważył się strzelać do bandytów.



- Musiałem wziąć adwokata, bo z nieprzyjemnych rozmów z policją wynika, że coś tam na mnie szykują. Chodzi o to, że strzelałem do tych bandytów - mówi WP pan Mieczysław, właściciel kantoru w Piszu, na którego 16 lutego napadli dwaj bandyci. Jest rozżalony. Nie dość, że stracił ponad 100 tys. złotych, a sprawcy napadu umykają policji, to teraz na nim skupia się jeden z wątków śledztwa.

Strzał w szybę

"Strzelają! Padnij!" - krzyczała na ulicy kobieta tuż po tym, jak właściciel kantoru oddał trzy strzały do samochodu z uciekającymi bandytami. No właśnie, uciekali, czyli nie było już "bezpośredniego odparcia ataku" - co jest warunkiem użycia broni. W dodatku z trzech strzałów jedna z kul trafiła w tylną szybę VW Passata, śmignęła koło głowy napastnika i poleciała w siną dal. To z kolei zagrożenie dla postronnych osób: przechodniów i świadków.

- Policjanci będą również badali zasadność użycia broni palnej przez właściciela kantoru - potwierdza podkom. Krzysztof Wasyńczuk, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie.

Dopiero po ujawnieniu filmu z kamery umieszczonej w samochodzie przypadkowego świadka napadu widać, jak dramatyczne okoliczności towarzyszyły walce z bandytą. Podczas szarpaniny na ulicę wypadł pistolet - osobista broń przedsiębiorcy. Jednocześnie wyciągnęły się po nią ręce bandyty i napadniętego. Pan Mieczysław jako pierwszy zdołał chwycić pistolet. - Oddałem trzy strzały do odjeżdżającego passata - przyznaje właściciel kantoru.

Polska to nie Ameryka

Choć wiadomo, że szczęśliwie nikomu nic się nie stało, to broniącego się mężczyznę czekają teraz trudne tłumaczenia. Użył broni w przestrzeni publicznej, co wiąże się z zagrożeniem dla postronnych osób. - Strzelanie do uciekającego pojazdu z bandytami sądy traktują zazwyczaj jako przekroczenie granic obrony koniecznej - mówi mec. Krzysztof Kuczyński, autor poradnika "Obrona konieczna z użyciem broni palnej". - Ofiara działała jednak na gorąco, tuż po napadzie i pobiciu, a więc w emocjach i z przyspieszonym tętnem. Nie chcemy takich scen na polskich ulicach. Trudno też zaakceptować, że ktoś, kto został obrabowany, nie ma prawa do próby odzyskania majątku - dodaje ekspert.

W jego ocenie z tego powodu właściciel kantoru może liczyć na złagodzenie ewentualnej kary. Najgorszy byłby scenariusz, w którym sprawcy nie zostaną schwytani i jedynym wątkiem śledztwa pozostanie użycie broni przez ofiarę.

Sprawa przypomina historię pracownika ochrony z Malborka. Ten strzelał do nakrytego na gorącym uczynku włamywacza. Już podczas ucieczki przypadkowy rykoszet ugodził przestępcę w plecy, ciężko go raniąc. W pierwszym, jeszcze nieprawomocnym, wyroku sąd skazał pracownika ochrony na rok więzienia w zawieszeniu i 4 lata zakazu wykonywania pracy związanej w ochroną mienia. Wyrok wzburzył lokalną społeczność - która stanęła w obronie pracownika ochrony.

Kolejny przypadek pokazujący surowość organów ścigania dotyczył inwalidy na wózku, który stanął w obronie napastowanej w parku kobiety. Postrzelił napastnika z rewolweru. Przez wiele miesięcy ciążył na nim zarzut spowodowania uszczerbku na zdrowiu bandyty, ledwo uniknął aresztu. - W miejsce nagrody i pochwały natychmiast po tym zajściu zostałem przez policję zatrzymany. Odebrano mi broń i zamknięto na komisariacie. Czekałem, co o moim losie postanowią tzw. organy ścigania - zwierzał się w wywiadzie dla portalu trybun.org.pl.

"Pamiętajcie, że Polska to nie Ameryka, tu obywatel jest niczym, jest prochem, z którym organy państwa mogą zrobić wszystko. Oczywiście dla jego dobra i w imię walki o praworządność" - komentował Andrzej Turczyn, autor bloga poświęconego broni palnej.

źródło + video: https://wiadomosci.wp.pl/napadniety-wlasciciel-kantoru-pierwszy-poniesie-konsekwencje-poslal-trzy-kule-bandytom-6222342991091329a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 22:37

Komentarze:

szarak

Mam pytanie : czego uczą na studiach prawniczych jeżeli np spotyka się kilku profesorów prawa to połowa z nich ma odmienna zdanie.

----------------------------------

reaser

prawnicy, ekonomiści, pedagodzy nie? no cóż za niespodzianka, że rynek potrzebuje inżynierów, pracowników wykwalifikowanych fizycznych, którzy będą te projekty robić, kierowców i medyków, a nie filozofów, prawników, pedagogów...

-----------------------------------

Vlad


Szpitale chętnie przyjmą do pracy pielęgniarki i położne ale oferują wynagrodzenie na poziomie 70% płacy kasjerki z Biedry. I nie widać jakoś aplikacji.

=============================

Przedstawiciele tych trzech zawodów nie muszą się martwić o pracę. I nie są to programiści




Coraz więcej zawodów w Polsce ma status deficytowych – wynika z najnowszego Barometru zawodów. Już w 13 proc. branż liczba wolnych miejsc pracy jest większa niż potencjalnych pracowników.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej co roku przygotowuje zestawienie zawodów nadwyżkowych i deficytowych dla całego kraju. W 2017 roku został pobity rekord prac, w których brakuje wykwalifikowanych pracowników mogących je wykonywać. Zdaniem MRPiPS było ich 13,9 proc. Rok wcześniej odsetek ten wyniósł 9 proc. Jednocześnie zmalała liczba zawodów, w których eksperci spodziewają się większej liczby kandydatów do pracy niż ofert dostępnych na rynku. Ma być ich zaledwie 7 czyli 4,3 proc. W porównaniu do 2016 roku ich udział zmniejszył się o połowę.


Prognozy na 2018 rok zakładają, że w 13 proc. branż będzie problem ze znalezieniem pracowników.

Jak zauważa ministerstwo wyniki badania wskazują, że w rozpoczynającym się roku nadal będą występować problemy ze znalezieniem pracowników. Według prognoz wzrośnie udział zawodów deficytowych, tj. takich, w których będzie występować niedobór pracowników, zmniejszy się natomiast liczba zawodów nadwyżkowych, szczególnie w dużych miastach. Z perspektywy pracowników jest to sytuacja korzystna, ponieważ pracodawcy są bardziej skłonni do poprawy warunków zatrudnienia, w tym wzrostu wynagrodzeń. W szerszej perspektywie trudności z pozyskaniem pracowników mogą jednak prowadzić do ograniczenia możliwości rozwoju przedsiębiorstw.

Deficyt pracowników w największym stopniu dotknie branżę budowlaną, transportowo-spedycyjną, gastronomiczną, przetwórczą oraz opiekę zdrowotną. Na trudności ze znalezieniem pracowników mają wpływ m.in.: mało atrakcyjne oferty, niskie wynagrodzenia, trudne warunki pracy, konieczność dojazdów do miejsca pracy, brak umiejętności wymaganych przez pracodawców, niewystarczające doświadczenie zawodowe, utrata kwalifikacji, przerwa w kształceniu w niektórych zawodach.

W 2018 roku najmniejszych problemów ze znalezieniem pracy w każdym województwie nie będą mieli przedstawiciele trzech zawodów: pielęgniarki, kucharze i spawacze. Na liście zawodów zagrożonych najmniejszym bezrobociem znaleźli się jeszcze elektrycy, cieśle, piekarze i ślusarze.

Największe deficyty pracowników występują w województwie pomorskim (52 branże), lubuskim (46) i dolnośląskim (45).

Zdaniem ministerstwa w coraz większej grupie zawodów obserwuje się duży napływ obcokrajowców (głównie Ukraińców). Zainteresowanie cudzoziemcami dotyczy głównie zawodów budowlanych i produkcyjnych, ale coraz częściej pracodawcy poszukują specjalistów z branży IT, co wynika z niewystarczającej liczby kandydatów na rodzimym rynku.

Z kolei żadnych zawodów nadwyżkowych ministerstwo nie prognozuje w czterech województwach: dolnośląskim, łódzkim, mazowieckim i lubuskim.

Wśród zawodów najbardziej nadwyżkowych w skali całego kraju znaleźli się: ekonomiści (11 województw), politolodzy i filozofowie (10) oraz pedagodzy (9). Po raz pierwszy w zestawieniu zawodów nadwyżkowych znaleźli się prawnicy. Ich nadwyżka występuje w województwie podkarpackim.

źródło + video: http://serwisy.gazetapraw...olsce-2018.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lut 20, 2018 23:54

Komentarze:

[email protected]

Nie dajmy się zwariować. Co to jest u diabła ta metapolityka? Kiedyś w słynnym skeczu była deska i był sęk. Teraz jest słoń i jest skład. A ja się pytam - czyja ta porcelana Rapaport?

-------------------------------

ojciec

Panowie Karnowscy proszę nie publikować wypocin tego geniusza intelektu i dobrego zachowania, szczególnie w samolocie. Jak ten człowiek znalazł się w rządzie? Dla historyków i śledczych dobry temat

--------------------------------------

Rafał [email protected]

Wiedziałem, że J.M.Rokita w czasie długotrwałej kwarantanny politycznej cofnie się w rozwoju, ale myślałem, że ma grono przyjaciół, którzy powstrzymają go przed publicznymi występami. No, nie ma! Nawet Nelly nie widać.

=============================

Rokita zarzuca premierowi: „Jest jak słoń w składzie porcelany. Jego wypowiedzi otwierają kolejne absurdalne konflikty”




Najważniejsze jest to, że każda z nich [wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego – red.] otwiera kolejny absurdalny konflikt i zamiast doprowadzać do rozwiązania problemów - deus ex machina – wszystkie te problemy straszliwie rozdrapuje i to bez żadnego powodu, na skutek niemądrych wypowiedzi


— zarzucał na antenie TVN24BiŚ Jan Rokita, były polityk PO, obecnie publicysta.

To jest przedziwna historia. Obserwuję to ze zdumieniem. Morawiecki dość sprawnie zachowywał się w stosunkach międzynarodowych, do momentu, kiedy rzecz szła o tradycyjną politykę zagraniczną i gospodarczą. Miał wypracowany pewien język i styl, (…) a za tym szła bardzo racjonalna polityka

— mówił Rokita.

I nagle otworzył się ten front metapolityki – rozważań o historii, odpowiedzialności, antysemityzmie i okazuje się, ze mamy premiera, który ni mniej, ni więcej, jest słoniem w składzie porcelany.
(…) To nie tylko nieszczęsne Monachium, ale także nieszczęsny wywiad dla „Die Welt”

— zarzucił były polityk.

Część wypowiedzi jest na granicy prawdy, inne są na granicy nieprawdy historycznej. Ale najważniejsze jest to, że każda z nich otwiera kolejny absurdalny konflikt i zamiast doprowadzać do rozwiązania problemów - deus ex machina – wszystkie te problemy straszliwie rozdrapuje i to bez żadnego powodu

— stwierdził Rokita.

To fatalna rzecz w polityce

— powiedział, widząc tutaj winę w „braku doświadczenia prezes banku w metapolityce”.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/382500-rokita-zarzuca-premierowi-jest-jak-slon-w-skladzie-porcelany-jego-wypowiedzi-otwieraja-kolejne-absurdalne-konflikty

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 21, 2018 09:14


Praca marzeń: Kierownik Muzeum Wódki




Muzeum Wódki w Warszawie szuka już pracowników. Do obsadzenia jest kilka stanowisk m.in. przewodnik, kierownik jak również koordynator salonu alkoholi prestiżowych. Muzeum przy ul. Ząbkowskiej, na terenie dawnej gorzelni Koneser, swoje podwoje otworzy w czerwcu tego roku


Obsługa kasy fiskalnej, tworzenie raportów kasowych, sporządzanie raportów sprzedażowych oraz comiesięcznej inwentaryzacji nadzór nad zamówieniami towaru, dostawami; zarządzanie stanem magazynowym czy organizacje oraz prowadzenie degustacji otwartych i biletowych - to tylko niektóre obowiązki które będą należały do pracowników.

Jak czytamy na stronie muzeum na zwiedzającego po przekroczeniu progu Muzeum Polskiej Wódki czekać będą interaktywne ekspozycje, prezentacje i projekcje, opowiadające historię rozwoju technologii wytwarzania wódki na przestrzeni wieków, a także wiele informacji i ciekawostek związanych z jej wpływem na kształtowanie się polskiej kultury oraz międzynarodową renomą Polskiej Wódki.

Odwiedzający będą mieli okazję poznać wirtualną pracownię średniowiecznego alchemika, rozgoszczą się w szlacheckim dworze i zobaczą miejsce pracy gorzelnika. Dowiedzą się również, jaką rolę pełniła wódka w wielkiej polityce czy wreszcie odkryją tajniki pracy barmana „od kuchni”.

Do dyspozycji odwiedzających Muzeum Polskiej Wódki będzie również specjalnie zaaranżowana część gastronomiczno-usługowa, złożona z baru, bistro i restauracji (a w niej m.in. zrekonstruowane elementy historycznych pieców żeliwnych). Oprócz tego, gdzie możliwa będzie degustacja i zakup najlepszych Polskich Wódek.

Co ciekawe, jak informuje muzeum na swojej stronie, na ekspozycję czekają już turyści zagraniczni.

Według badania Kantar TNS przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Polska Wódka, wśród ponad 500 turystów Muzeum Polskiej Wódki znalazło się w ścisłej czołówce atrakcji turystycznych Warszawy. Respondenci z Polski, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii zostali poproszeni o umiejscowienie Muzeum na liście najciekawszych obiektów stolicy rekomendowanych przez ceniony serwis turystyczny TripAdvisor.com. Aż 73 proc. badanych uznało, że Muzeum Polskiej Wódki powinno znaleźć się w pierwszej dziesiątce warszawskich atrakcji.

Turystyczny potencjał Muzeum Polskiej Wódki szczególnie wysoko ocenili turyści z zagranicy. Miejsce w pierwszej dziesiątce najciekawszych obiektów według TripAdvisor.com przyznało mu aż 84 proc. gości z Niemiec, 81 proc. gości z Wielkiej Brytanii oraz 77 proc. turystów z Francji. Pełna lista atrakcji uwzględnionych na stronie TripAdvisor.com liczy w sumie 369 pozycji.

Podczas badania zapytano turystów, czy odwiedzą Muzeum Polskiej Wódki już po jego otwarciu. Zdecydowanie lub raczej tak odpowiedziało aż 78 proc. wszystkich respondentów. Szczególnie entuzjastyczne oceny wystawili obiektowi goście z zagranicy. Chęć wizyty w Muzeum wyraziło 86 proc. turystów z Wielkiej Brytanii i Francji, 84 proc. z Niemiec oraz 66 proc. z Polski.

Badanie zrealizowane na zlecenie Fundacji Polska Wódka przez Kantar TNS na grupie 503 turystów z Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...ik-muzeum-wodki

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 21, 2018 13:05

Komentarze:

Ja

Co tam że nie wpisał. Był może roztargniony?

------------------------

tyle na temat

Ach,co to JESTza"UKŁAD TRÓJMIEJSKI".Schetyna może Adamowiczowi-wiemy co".Ale,to oznacza,ze PO i jej założyciele(SŁUŻBY)leżą na łopatkach.Obawiam się,że może go odwiedzić"seryjny".Tragedia,na życzenie

--------------------------------

Adamowicz wypowie wojnę Schetynie? Wassermann: "To jedna z najbardziej istotnych osób w tym tzw. układzie gdańskim"




Prezydent Adamowicz mógłby wypowiedzieć Schetynie wojnę. To jedna z najbardziej istotnych osób w tym, tzw. układzie gdańskim

– powiedziała Małgorzata Wassermann na antenie TVP Info.

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości komentowała sprawę awantury w PO, która dotyczy Pawła Adamowicza. Obecny prezydent Gdańska zdecydował się na start w wyborach. Będzie walczył o reelekcję.

Jego decyzja wywołała konsternację w Platformie Obywatelskiej.

Jeżeli chodzi o pana Adamowicza, to jego zeznania, że nie wiedział o Amber Gold i OLT, o Marcinie P. , nie zasługują na wiarę. To niemożliwe, by prezydent miasta nie miał oglądu tego jaka firma powstaje na jego terenie

– stwierdził Małgorzata Wassermann.

Przypomniała, że Marcin P. twierdzi, że osobiście zabiegał o pieniądze u prezydenta Gdańska.

Nie widzę podstaw, by kwestionować te zeznania Marcina P.

Adamowicz będzie próbował postawić się w roli ofiary

– stwierdziła.

Wassermann mówiła też o odpowiedzialności politycznej Adamowicza, który jest członkiem Platformy Obywatelskiej.

Będzie próbował wymusić na Grzegorzu Schetynie swoją decyzję grożąc rozłamem

– powiedziała.

Przypomniała też jaki klimat panuje w mieście zarządzanym przez Adamowicza.


Prace komisji ujawniły, że w Gdańsku funkcjonuje coś, co można nazwać układem

– mówiła.

Podkreśliła, że wielu ludzi w Gdańsku jest częścią tego układu i będą robili wszystko, by utrzymać dawne wpływy, co może utrudnić przeprowadzenie zmian w mieście.


Prezydent Adamowicz mógłby wypowiedzieć Schetynie wojnę. To jedna z najbardziej istotnych osób w tym, tzw. układzie gdańskim

– powiedział.

To już jest problem Schetyny, czy ulegnie, czy nie. Wierzę, że mieszkańcy Gdańska dowiedzieli się jak ta prezydentura wygląda

– dodał.

Adamowicz zasłynął m.in. z błędów w oświadczeniu majątkowym. Prezydent Gdańska zapomniał wpisać dwóch mieszkań i kilkuset tysięcy złotych w gotówce.

To czasem tak naiwnie tłumaczenia, że dziecko, by w to nie uwierzyło. Gdańsk jest gotowy, by ten układ odrzucić

– przekonywała Małgorzata Wassermann.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/382577-adamowicz-wypowie-wojne-schetynie-wassermann-to-jedna-z-najbardziej-istotnych-osob-w-tym-tzw-ukladzie-gdanskim

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 21, 2018 15:54

Komentarze:

Roztargniony

Dostałem mandat za przejście przez pasy na czerwonym. Czy powinienem odwołać do sądu? Jestem taki roztargniony...

-------------------------------

Prowokacjom mówimy NIE

W związku z roztargnieniem kasty łańcuchowej, NBP postanawia wycofać z obiegu banknoty 50 złotowe.:o)))

------------------------------------

wwwww

Mamy do czynienia z nowym przypadkiem słynnej już "pomroczności jasnej"! SN się ośmieszył i pokazał gdzie ma praworządność, o której kasta tak często bredzi! Bo wszyskie zwierzęta na farmie są równe, ale świnie są równiejsze!

============================

"Strzał w nogę kolejnego składu Sądu Najwyższego". Kalisz o uniewinnieniu sędziego Topyły




Ryszard Kalisz, były szef MSWiA oraz członek SLD, skrytykował decyzję Sądu Najwyższego, który wczorajszym wyrokiem uniewinnił sędziego Topyłę z zarzutu kradzieży 50 zł. Jednak w obronie SN stanął w dyskusji z Kaliszem Leszek Balcerowicz.


„Orzeczenie SN w sprawie dyscyplinarnej sędziego wobec upublicznionego filmu jest niestety strzałem w nogę kolejnego składu tego Sądu” – ocenił Ryszard Kalisz na Twitterze.

Leszek Balcerowicz w odpowiedzi stwierdził, że sądy powinny brać pod uwagę „sprawiedliwość, a nie wydźwięk polityczny”.

Kalisz z kolei odpisał na to, że właśnie biorąc pod uwagę wymóg sprawiedliwości, należy ocenić, że motywy jakie przedstawił Sąd były „nieprzekonywujące”.

Kontrowersyjny wyrok?

We wtorek Sąd Najwyższy uniewinnił w sprawie dyscyplinarnej sędziego Mirosława Topyłę od zarzutu kradzieży 50 złotych. Tym samym SN zmienił wyrok sądu dyscyplinarnego I instancji, który usunął Topyłę ze stanu sędziowskiego w związku z tym zarzutem.

Wyrok wywołał falę komentarzy, a do sprawy odniósł się m. in. Paweł Mucha, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. Na antenie Polskiego Radia 24 powiedział: –Jestem zaskoczony orzeczeniem Sądu Najwyższego, żeby nie powiedzieć zbulwersowany. Pamiętamy stwierdzenia o "nadzwyczajnej kaście". Tego rodzaju sytuacje nie budzą zaufania do obiektywizmu środowiska – ocenił.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/56717/Strzal-w-noge-kolejnego-skladu-Sadu-Najwyzszego-Kalisz-o-uniewinnieniu-sedziego-Topyly.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 21, 2018 17:16

To się raczej nie sprawdzi, bo ludzie wolą palić ,,beleczym", aby było ciepło w mieszkaniu, a na płycie kuchennej ugotować obiad, jeżeli nie mają dostępu do gazu.

======================
Polskie filtry zwalczą smog




Skonstruowane przez polskich inżynierów elektrofiltry mogą być skutecznym narzędziem walki ze smogiem. I alternatywą dla znacznie droższej wymiany pieców.

Zakończyła się właśnie faza testowa elektrofiltrów opracowanych przez naukowców z Politechniki Śląskiej przy współudziale CZH, czyli spółki, w której udział większościowy ma Agencja Rozwoju Przemysłu. Nowatorskie urządzenie wygląda dosyć niepozornie: to skrzynia ze stali nierdzewnej, w której zamontowana jest elektroda ulotowa w kształcie litery U. Urządzenie podłącza się do komina dwoma kanałami zaś elektroda zasilana jest prądem o wysokim napięciu. W ten sposób zachodzi jonizacja spalin, w wyniku której drobiny pyłu, powstałe podczas spalania węgla czy drewna osadzają się na ścianach aparatu. Pył nie wydostaje się do atmosfery ze spalinami.

Testy przeprowadzone w kilku gospodarstwach domowych w Goczałkowicach Zdroju i Gliwicach dowiodły, że elektrofiltr jest w wstanie wyłapać 70-80 proc. pyłów, które powstają w procesie spalania tzw. paliw stałych.

Jest jednak jeden warunek – zaznacza dr Robert Kubica z Politechniki Śląskiej i jeden z autorów projektu. - Nie można palić paliwami pozaklasowymi, odpadami czy mokrym drewnem, bo inaczej filtr traci skuteczność może też ulec uszkodzeniu.

Urządzenie jest już gotowe do wdrożenia do komercjalizacji. Spółka CZH, która prawie dwa lata temu zleciła opracowanie elektrofiltrów Politechnice Śląskiej, ma już wszystkie certyfikaty i atesty. Są też umowy z wykonawcami. Podzespoły elektroniczne będzie produkować zakład Tech Sterowniki – największy w Polsce projektant i wytwórca mikroprocesorowych elektronicznych urządzeń stosowanych np. w sterownikach do systemów grzewczych. Stalowe obudowy powstawać mają w kilku polskich zakładach.

W ciągu kilku tygodni jesteśmy w stanie uruchomić masową produkcję – mówi Jarosław Latacza, jeden z menadżerów CZH. – Maszyny u producentów są już przygotowane, czekamy na zamówienia.

Zarówno projektanci jak i zleceniodawcy elektrofiltrów podkreślają, że urządzenie jest bardzo proste w obsłudze i montażu. Osadzający się pył jest zbierany ze ścian filtra przez specjalny automatyczny zgarniak. Od czasu do czasu trzeba tylko wymieść go ze specjalnej komory. Zamontowanie filtra trwa ok. 2 godzin. Atutem elektrofiltrów jest też cena: całe urządzenie kosztuje ok. 4 tys. zł netto i jest dwa razy tańsze niż niskoemisyjny piec. Koszty mogą być wyższe jeśli system kominowy w budynku wymaga uszczelnienia i modernizacji, ale z takimi wydatkami muszą się liczyć wszyscy właściciele i zarządcy starych budynków. Ważne jest również to, że elektrofiltry można montować do wszystkich kominów, którymi odprowadzane są spaliny z kotłów CO, kominków, tzw. „kóz” i piecokuchni.

Elektrofiltry nie są na świecie nowością. Podobne, tyle że znacznie większe urządzenia od lat stosowane są w energetyce zawodowej, czyli np.w elektrociepłowniach. W Szwajcarii, krajach skandynawskich czy w Niemczech są też producenci, który wytwarzają elektrofiltry do instalacji grzewczych w budynkach mieszkalnych, ale urządzenia te są znacznie droższe niż te, które opracowano w Polsce. Średni ich koszt to 1,8 – 2,5 tys. euro, a więc mniej więcej tyle, co nowoczesnego pieca. To w pewnym sensie tłumaczyłoby, dlaczego elektrofiltry nie weszły do powszechnego użytkowania za naszą zachodnią granicą. Po prostu właścicielom indywidualnych domów, które kilkanaście lat temu miały „kopciuchy” bardziej opłacała się wymiana pieca (często z dopłatami) niż zakup elektrofiltru. Dlaczego polskie rozwiązanie jest tańsze? Według dr. Kubicy to m.in. efekt innowacyjnego myślenia a także niższych kosztów pracy.

W wielu krajach, np. w Szwecji, walka o poprawę jakości powietrza zaczęła się już w latach 90-tych. Rozbudowano sieć ciepłowniczą, zainwestowano w odnawialne źródła energii, do perfekcji dopracowano technologię pozyskiwania ciepła ze spalania odpadów komunalnych, zbudowano wiele lokalnych ciepłowni opalanych olejem. Dziś zanieczyszczenie powietrza w Szwecji należy do jednych z najniższych w Europie. Podobnie jak w sąsiedniej Norwegia, w której głównym źródłem ciepła w domach jest prąd.

W Polsce o tym, co wydobywa się z naszych kominów i czym oddychamy zaczęło się mówić kilka lat temu (co nie znaczy, że smogu nie było). W efekcie mamy sporo do zrobienia. Walkę z zanieczyszczeniem powietrza co prawda prowadzi NFOSiGW i wiele samorządów, ale efekty póki co są mierne. Pieniądze do tej pory szły głównie na wymianę pieców, ale nie trafiały do tych najbardziej potrzebujących, czyli do najbiedniejszych, których nie stać ani na wymianę pieców (nawet z dopłatą), ani na zakup dobrej jakości paliwa. W efekcie w ponad 3,5 mln domów w Polsce nadal używa się kopciuchów i pali najniższej jakości paliwem.

W tym roku walkę z tzw. ubóstwem energetycznym i smogiem zapowiedział rząd. Minister Jadwiga Emilewicz chce m.in., aby najubożsi dostali pieniądze na zakup opału, pieniądze na nowe piece i termomodernizację. Resort energetyki zarządził wprowadzenie nowych niższych taryf nocnych na prąd. A Henryk Kowalczyk (resort środowiska) zapowiedział, że poprawi m.in. monitoring stanu zanieczyszczenia powietrza w Polsce. Jakie będą efekty tych działań? Trudno orzec. Generalnie wiadomo tylko, że trzeba szybko wykonać tytaniczną robotę, którą mówiąc wprost, poprzednie rządy przez dziesięciolecia miały w nosie.

Czy elektrofiltry opracowane przez naukowców z Politechniki Śląskiej, pomogą w walce ze smogiem? Mam nadzieję, że tak, choć na pewno nie rozwiążą problemu. Mogą być jednak ratunkiem dla mniej zamożnych samorządów, których na masową wymianę pieców nie stać. Np. montaż tańszych elektrofiltrów, w wielu przypadkach, dałby czas samorządom na rozbudowę lokalnych cieci ciepłowniczych i przyłączenia do niej kolejnych gospodarstw.

Prawda jest taka, że dziś działać trzeba i to bardzo szybko oraz na różnych poziomach. Bo jeżeli nie, to nie tylko możemy zapłacić ok. 4 mld euro kary (Trybunał Sprawiedliwości wyrok ma wydać jutro, czyli 22 lutego), ale wielu z nas straci to, to najcenniejsze - zdrowie

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...ry-zwalcza-smog

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 21, 2018 19:52

Komentarze:

Alf

Panie Topyła te 50 zł , będzie pańską zmorą i koszmarem nocnym do końca pańskich dni , i tego Panu życzę.

---------------------------------

isia

Temida zdjęła opaskę z oczu, odsłoniła twarz i wtedy okazało się, że to nie jest twarz, tylko dwa mięśnie pośladkowe oddzielone ubrudzoną fekaliami szparą. Potem uśmiechnęła się do złodzieja Topyły.

-----------------------------------

pon-ton

Widać, że takie zachowanie przed sądem, jakie zaprezentował "sędzia" Topyła, to nie żadna obraza sądu, tylko zalecany przez samą kastę wzór do naśladowania.

========================

W Sądzie Najwyższym mieliśmy cyrk na kiju, a nie sprawiedliwość. Bawcie się tak dalej, panie i panowie sędziowie!




Czy nadzwyczajna kasta jest bezkarna i wybroni każdego ze swoich członków, gdy ten wpadnie w kłopoty?

W Sądzie Najwyższym wystawiono dwa widowiska mogące mieć tak destrukcyjny wpływ na wizerunek tej instytucji i postrzeganie sędziów jak żadne inne w III RP. Widowisko pierwsze to orzekanie w sprawie dyscyplinarnej sędziego Mirosława Topyły, ze składem sędziowskim w roli głównej. Drugie widowisko, mające wszelkie cechy tragifarsy, to „wyczyny” na sali sądowej sędziego Topyły oraz jego adwokatów. Oba te widowiska nie powinny się nigdy zdarzyć w Sądzie Najwyższym, bo absolutnie nie przystają do miejsca i rangi tej instytucji. Ale się zdarzyły, a bohaterowie zdają się być z siebie bardzo dumni i zadowoleni.

Pierwsze widowisko to argumentacja i sposób postępowania sędziów Sądu Najwyższego, którzy uchylili wyrok pierwszej instancji dyscyplinarnej i ostatecznie oraz prawomocnie uniewinnili sędziego Mirosława Topyłę. Sędzia SN Agnieszka Piotrowska stwierdziła w ustnym uzasadnieniu: „Z dopuszczonej opinii biegłego wynika, że obwiniony jest osobą odpowiedzialną, której zależy na opinii otoczenia, nieskłonną do ryzyka, introwertyczną, natomiast cechującą się dużym stopniem roztargnienia”. Innymi słowy, za podstawę uniewinnienia przyjęto portret psychologiczny sporządzony przez biegłego, mówiący o tym, jakim człowiekiem (zdaniem biegłego) jest sędzia Topyła. Dowodem w sprawie było nagranie z monitoringu, na którym widać, jak sędzia Topyła w prawej dłoni trzyma swój portfel, a lewą dłonią wydobywa z niego drobne, którymi płaci. W tym czasie na ladzie leży złożony na pół banknot pięćdziesięciozłotowy, położony tam przez kobietę stojącą po lewej stronie Mirosława Topyły. Po położeniu drobnych, lewą dłonią sędzia zagarnia banknot i wkłada go do lewej zewnętrznej kieszeni kurtki. Potem się odwraca i trzymając cały czas lewą dłoń w kieszeni coś robi palcami. Gdy wyciąga dłoń z kieszeni, palce serdeczny i mały są zgięte tak, jakby coś podtrzymywały. I z takimi zgiętymi dwoma palcami sędzia Topyła dotyka lewą dłonią swego portfela. Wygląda to tak, jakby w kieszeni zgniótł złożony na pół banknot, a potem przeniósł go do portfela. Ale może być też tak, że banknot pozostał w kieszeni, ale wtedy trudno wyjaśnić te zagięte palce podczas ponownego manipulowania przy portfelu.

Z tego, co widać na nagraniu można wyciągnąć wniosek, że nic tu nie jest przypadkowe, wynikające z roztargnienia, tylko jest konsekwentnie przeprowadzona operacja przywłaszczenia cudzych pieniędzy. Gdyby to miało być mimowolne i wynikać z roztargnienia, logiczne i naturalne byłoby włożenie pięćdziesięciozłotówki od razu do portfela, a nie do kieszeni. Bo wtedy wyjątkowo dziwne jest manipulowanie w kieszeni palcami wyglądające na zgniatanie banknotu. Na nagraniach z monitoringu widać to, co opisałem powyżej, jednak dla sądu najważniejsza była opinia biegłego i jego teza o roztargnieniu wynikająca z przepracowania, zmęczenia, zdenerwowania i iluś tam jeszcze czynników. Ale przecież sędzia Topyła jest ogólnie odpowiedzialny, więc wiadomo, że nie mógł nic ukraść. Na jakiej podstawie to wiadomo, chyba nigdy się nie dowiemy, bo psychologia to całkiem dowolne dywagacje. Podobnie jak nie dowiemy się zapewne, jakie procesy myślowe toczyły się w głowach sędziów, żeby tak frywolnie zinterpretować nagranie z monitoringu. Faktem jest, że sędzia Topyła został uniewinniony, a każdy chętny może sobie obejrzeć koronny dowód i skonfrontować go z argumentacją prawniczych autorytetów, bo ponoć do Sądu Najwyższego trafiają tylko tacy. O skutkach pierwszego widowiska będzie jeszcze mowa.

Widowisko numer dwa to prawdziwe kuriozum, choć w sądach takie rzeczy się zdarzają dość często, ale raczej nie w wykonaniu sędziów i nie w Sądzie Najwyższym.
Na rozprawach mieliśmy właściwie cyrk na kiju: z płaczem jednego z obrońców, płomiennymi opowieściami obwinionego o strasznym losie jego dzieci i w ogóle rodziny i wyraźną empatią po stronie składu orzekającego. Była to historia rodem z tandetnego melodramatu lub równie tandetnej telenoweli, tylko że gorzej zagrana, bo uczestnicy to jednak nie aktorzy. I był ogromny niesmak, że ta tandeta jest używana jako argument prawny, a sędziowie SN na to pozwalają. Można było odnieść wrażenie, że przed rozprawą jej uczestnicy naoglądali się scen z płaczącą Beatą Sawicką (w październiku 2007 r.), która odegrała rolę biednej, zagubionej kobiety uwiedzionej i skrzywdzonej przez bezwzględnego, zdemoralizowanego agenta CBA. Przypomnę, że w 2013 r. Beata Sawicka została prawomocnie uniewinniona – mimo istnienia nagrań, jak przyjmuje łapówkę. Podczas i po ostatniej rozprawie sędzia Topyła dramatyzował: „Czuję straszną krzywdę, ale nie ja jestem w tym najważniejszy. Czuję krzywdę żony, która jest sędzią od 10 lat i mówiła, że nie wierzy w to, co robią. Krzywdę dzieci, które płaczą w nocy. Krzywdę moich współpracowników - ja ich pocieszam, że będzie dobrze. Krzywdę znajomych sędziów i prokuratorów, którzy mówią: ‘Mirek nie ma sprawiedliwości’. (…) Co ja takiego zrobiłem, że spotyka mnie taka krzywda? Dochodzę do smutnej konstatacji: to, co się stało, jest za karę! Że pracowałem, że angażowałem się, że traciła rodzina. Że traciła zdrowie. To jest kara! (…) Rzuciliście się na mnie jak na ochłap mięsa, żeby lepiej sprzedać swoje publikacje, bo kto z was się w życiu nie pomylił, zabiegany, zmęczony, roztargniony?”. No, po prostu tylko siąść i zapłakać nad biednym Mirosławem Topyłą, którego niewdzięcznicy tak strasznie skrzywdzili. I ani zdania o tym, że ktoś jednak „przytulił” cudze 50 zł, a sprawy i dramatu by nie było, gdyby nie owo „przytulenie”. I że zrobił to sędzia, czyli ktoś, kto ma być wzorem praworządności i moralności, a nie spryciarzem czy autorem melodramatycznej tandety.

Konsekwencje obu widowisk są niezwykle poważne i bardzo destrukcyjne dla wymiaru sprawiedliwości i jego społecznego postrzegania.
Odgrywany na sali Sadu Najwyższego cyrk na kiju niszczy powagę sądu. Tym bardziej że sprawa dotyczyła sędziego i była rozpatrywana przez sędziów. Przeciętni Polacy musieli przecierać oczy ze zdumienia widząc groteskowość całej sytuacji i atmosferę kiepskiej tragifarsy, a nie poważną rozprawę. I ta tragifarsowość była nawet gorsza od zwykłej stronniczości czy niestaranności, gdyż coś tak poważnego jak rozprawa, i to w Sądzie Najwyższym, zostało wszechstronnie ośmieszone i skarykaturowane. Jak przeciętny człowiek ma się czuć w sądzie niższej instancji, gdy widzi cyrk na kiju w Sądzie Najwyższym? Gdy widzi umowność, teatralność, a wręcz rozrywkowy charakter procesu sądowego? Przecież w sądzie nie chodzi o błazenadę, tylko o rzetelne wymierzanie sprawiedliwości.

Konsekwencją tego, co się zdarzyło w Sądzie Najwyższym będzie jeszcze większy spadek zaufania do wymiaru sprawiedliwości i sędziów. Będzie przekonanie, że nadzwyczajna kasta jest jeszcze bardziej nadzwyczajna, niż mogłoby się wydawać i całkowicie oderwana od rzeczywistości. Że jest bezkarna, a gdy któryś z jej członków wpadnie w kłopoty, kasta go wybroni, choćby ta obrona miała charakter cyrku na kiju. Będzie przekonanie, że sprawiedliwość jest ślepa i łaskawa dla wybranych, a surowa wyłącznie dla przeciętniaków. Że system sprawiedliwości jest do cna przeżarty patologiami, a walka z nimi jest niemożliwa, bo ważniejsza jest solidarność kolesiów, a nie sprawiedliwość. Że rozprawy są teatrem, w którym nie liczą się koronne dowody, lecz psychologiczne dyrdymały traktowane jak dowody. Chyba żadna inna decyzja sądu w historii III RP nie miała i nie będzie miała tak niszczących, degradujących i ośmieszających skutków dla wymiaru sprawiedliwości jak właśnie ta. Bawcie się tak dalej, panie i panowie sędziowie!

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/382569-w-sadzie-najwyzszym-mielismy-cyrk-na-kiju-a-nie-sprawiedliwosc-bawcie-sie-tak-dalej-panie-i-panowie-sedziowie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14381
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 21, 2018 21:54

Najbogatsze miasta w Polsce. Lubin i Kępno na dwóch biegunach




Najlepiej zarabiających w Polsce nie należy szukać w dużych miastach. To prawdopodobnie w Lubinie po ulicach jeżdżą najdroższe samochody, a w domach są największe telewizory.


Lubin to miasto krezusów - tak przynajmniej wskazują dane GUS z opublikowanego "Roczniku Statystycznym Pracy" za 2017 rok. Zarobki wynoszą tam średnio o 67 proc. więcej niż średnia krajowa.

W 2016 r. (z tego roku są najnowsze dane GUS - wszystko dlatego, że statystycy potrzebują czasu, żeby przeanalizować materiał) przeciętny mieszkaniec powiatu lubińskiego zarabiał brutto 7,2 tys. zł, czyli 5,1 tys. zł na rękę. Dla porównania średnia krajowa była o 2,9 tys. zł brutto niższa.

Trudno nie wiązać tego faktu z lokalizacją jednej z największych firm w Polsce - KGHM. Przeciętna płaca w kopalni miedzi wynosi aż 10 tys. zł brutto, czyli 7 tys. zł na rękę. Zbliżone do tego poziomu wynagrodzenie dostaje ponad 12 tys. pracowników. Mieszkańców miasta i okolicznych gmin jest 223 tysiące.

Miejsce dla bogatych, ale nie dla młodych

Co ciekawe, obserwując migrację ludności można orzec, że Lubin i okolice to wcale nie jest miejsce dla młodych ludzi. W latach 2011-2016 ubyło tam łącznie 1,6 tys. osób na 106 tys. mieszkańców i to głównie młodych. Przybyło natomiast ludzi w wieku 40-44 (+4,2 tys.).

Wygląda na to, że kopalniana społeczność jest dość hermetyczna i nie dopuszcza „świeżej krwi”. Można pokusić się o wniosek, że do wysokich zarobków dostęp ma grupa wybrańców i nie jest łatwo się do niej dostać. Bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że z powiatu, gdzie zarabia się najwięcej w Polsce, uciekają młodzi?

Co ciekawe, powyżej średniej zarabia się tylko w trzydziestu powiatach, a poniżej w aż 350. To pokazuje jak elitarne są zarobki w Lubinie, Jastrzębiu-Zdrój, czy Bełchatowie, czyli „pierwszej trójce”. KGHM, JSW, kopalnia węgla brunatnego Bełchatów (należy do PGE) - jak widać państwowe spółki mocno zawyżają przeciętne zarobki w Polsce. Związki zawodowe dbają, żeby firmy nie płaciły mało, jednocześnie zamykając zwolnienia, ale i dopływ nowych pracowników.

Przeciętnego Polaka najłatwiej spotkać w Świnoujściu, Rzeszowie i Bielsku Podlaskim. Tam ludzie zarabiają tyle, ile wynosi średnia krajowa.

Na koniec zostawiliśmy tę najmniej optymistyczną wiadomość - najbiedniejszym powiatem w Polsce jest Kępno, miejscowość na samym południu woj. wielkopolskiego, leżące w połowie drogi między Łodzią a Wrocławiem. Województwie, które jest pod kątem zarobków razem z łódzkim dokładnie w połowie krajowej stawki (dziewiąte miejsce).

Dla Kępian Lubin jest jak Japonia dla Polaka

Mieszkańcy powiatu kępińskiego zarabiali w 2016 roku 2,7 tys. zł brutto, czyli 1,9 tys. zł na rękę. To zaledwie 37 proc. tego, ile zarabia się w Lubinie i okolicach. Z innego punktu widzenia - w Lubinie zarabia się 269 proc. tego co w Kępnie.

Między Kępnem a Lubinem jest taka sama przepaść, jak między Polską, a Francją, Japonią, lub Kuwejtem. Według statystyk Banku Światowego dochód netto na mieszkańca wynosi u nas 37 proc. tego co w wymienionych krajach.

Patrząc z innej strony, dla przeciętnego Polaka mieszkaniec Iraku, Tonga, Fidżi oraz Bośni i Hercegowiny to tak jak dla Lubinian mieszkańcy Kępna, tj. zarabiamy o około 270 proc. więcej niż w tych krajach.

Tylko Jastrzębie-Zdrój w dół


Prawie wszystkie powiaty w Polsce wykazały wzrost średnich zarobków mieszkańców w latach 2011-2016. To "prawie" jest za przyczyną Jastrzębia-Zdrój. Zarobki, choć jedne z najwyższych w kraju, spadły tam o 193 zł po tym jak dołowały światowe ceny koksu. JSW znalazło się na krawędzi bankructwa i musiało ograniczyć apetyty pracowników.

Dużo więcej można powiedzieć o wzrostach zarobków. W tym przodował powiat Piekary Śląskie, gdzie zarobki wzrosły o 1,27 tys. zł brutto. Na kolejnych miejscach we wzroście wynagrodzeń są powiaty: krakowski, sopocki, świdnicki i wrocławski - ze wzrostami zarobków od 0,97 do 1,13 tys. zł.

W 26 powiatach płace rosły wyżej niż o 800 zł brutto. Najsłabiej pod tym względem oprócz Jastrzębia-Zdrój wyglądały powiaty: wałbrzyski, makowski (woj. mazowieckie) i koniński. Pensje zwiększyły się tam w pięć lat o mniej niż 200 zł brutto.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2398940.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 317 z 343  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.