Polakom trudno uwierzyć w to, co olimpijczycy wyprawiają na Igrzyskach. Wielkie rozczarowanie, ale wiadomo dlaczego

Od Ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu minął tydzień, a my jako kibice nadal nie dostaliśmy żadnych powodów do sportowej euforii (no może poza jedną serią podczas pierwszego konkursu skoków narciarskich). Dlatego internet się burzy, przy okazji szukając winowajców aktualnych wyników polskich sportowców. Dostaje się atletom, komentatorom, włodarzom związku narciarskiego, a nawet Witoldowi Bańce. I tylko skoczkowie mogą uratować nasz honor, na co cała Polska ma – nie bez powodu – wielką nadzieję
Dyskusję na temat kondycji polskiego narciarstwa i sportów zimowych jako takich rozpętał Jakub Kot swoją ostrą wypowiedzią w studiu Eurosportu po konkursie indywidualnym kobiet w skokach narciarskich na normalnym obiekcie w Pjongczangu. Jego oburzenie dotyczyło nieobecności kadrowiczek na Igrzyskachw Korei, lecz ten fakt był zaledwie przyczynkiem do całej tyrady w stronę niedbających o wagę zawodniczek, jak i Polskiego Związku Narciarskiego. Ten w mniemaniu Kota nie wywiązuje się odpowiednio z misji przygotowania sportowców.
Potem zdemaskował się Mateusz Sochowicz, saneczkarz, który zjechał bez... maski. Natomiast na brak odpowiednich nart zaczęła narzekać Sylwia Jaśkowiec. Stąd do twitterowego hejtu było znacznie bliżej niż Mateuszowi Ligockiemu do zdobycia medalu. Oliwy do palącego rozsierdzonych kibiców ognia dodatkowo dolali komentatorzy, jak mantrę powtarzający frazy typu: "to była wspaniała przygoda", "najważniejsze, że pojechał - zbiera doświadczenie", czy "dobry występ" (w odniesieniu do rezultatu w 2. lub 3. dziesiątce). W radiu co jakiś czas słychać komentarze, że "są zadowoleni, dali z siebie wszystko, dobrze się bawili i zbierali doświadczenie". Internauci dość szybko i bez ogródek dali upust swojemu zirytowaniu.
Więcej : http://natemat.pl/230157,polscy-olimpij ... a-wkurzeni

