forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 14, 2018 13:25

Komentarze:

Nina

Ale kto go broni, kilku z PO=Partii Przestępców, TW Bolek, czy KOD=Komunistyczny Oddział Durni, czy Lubnauer kłamczucha, reszta cieszy się, że w końcu przestają być ponad obywatele tzw.święte krowy.


--------------------------------

ZYBI

JAK DŁUGO TERAZ BEDZIE MAGLOWANY TEN TEMAT? NALEZAŁO MU SIE I KONIEC , TERAZ TYGODNIAMI KTOS BEDZIE SIE TŁUMACZYŁ ZE ON ,KTORY POSTAPIŁ WBREW PRAWU ZOSTAŁ ZGODNIE Z PRAWEM POTRAKTOWANY. ŻENADA

----------------------------------

[email protected]

Na początek śledztwo i rozliczenie z ,,opieki" nad funduszami SOLIDARNOŚCI, którymi władali Frasyniuk i jego kolega Pinior. Nigdzie nie ma rzetelnego sprawozdania z wydatków, ani nawet śladu po tych pieniądzach.

============================

NASZ WYWIAD. Andrzej Gwiazda: "Frasyniuk postanowił sprawdzić, czy za cenę wrzasku, który podnosi się w jego obronie, prawo się cofnie"




Frasyniuk postanowił do tego właśnie doprowadzić, by go siłą doprowadzono do prokuratury. Niewątpliwie jest to walka z państwem, chodzi o skompromitowanie Polski, żeby poddać nas pod władzę „Frasyniuków”

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Andrzej Gwiazda, legendarny działacz opozycji w PRL.

wPolityce.pl: Dlaczego na doprowadzenie Władysława Frasyniuka w kajdankach do prokuratury totalna opozycja zareagowała tak wielkim krzykiem, porównująć je do zatrzymań z czasów stanu wojennego?

Andrzej Gwiazda:
Frasyniuk postanowił do tego właśnie doprowadzić, by go siłą doprowadzono do prokuratury. Niewątpliwie jest to walka z państwem, chodzi o skompromitowanie Polski, żeby poddać nas pod władzę „Frasyniuków”. Wciąż nie potrafiliśmy zidentyfikować i nazwać po imieniu tej grupy, która od 1989 roku działa jawnie przeciwko Polsce. Jakoś nie możemy ich określić, nazwać, choć ich cel jest widoczny. To był i plan Balcerowicza i zdruzgotanie gospodarki. Trzeba przypomnieć, że w 1990 roku produkcja wynosiła poniżej 30 proc. tej z 1980 roku. Do tego trzeba doliczyć Unię, to pokrzykiwanie na Polskę, wymachiwanie artykułem 7, itd. Ekipa antypolska, walcząca z Polską w Polsce, chciałaby cały przemysł zniszczyć, a państwo zlikwidować, pierwszy milion ukraść, następne też. A Frasyniuk postanowił sprawdzić, czy za cenę wrzasku, który podnosi się w jego obronie, prawo się cofnie.

Nie udało mu się. Wszyscy są przecież równi wobec prawa. On też.

Tak, ale on i jemu podobni nie chcą być równi wobec prawa. Dostali od Stalina Polskę w prezencie i twierdzą, że jej nie oddadzą. Mają nadzieję, że jak będą tak długo Polskę kompromitować, to zachowamy się jak w 1989 roku, 1990 roku czy latach następnych, czyli złożymy uszy po sobie, zaczniemy przepraszać, wycofywać się. Taka myśl jest tutaj wyraźna. Frasyniuk powie: „ja się nie podporządkuję prawu, nie podporządkuję się państwu i zobaczymy, co teraz państwo zrobi”. Widziałem tę jego postawę na filmie, jak był wynoszony przez policję z Krakowskiego Przedmieścia. Mentalność takich osób jest tak dalece nam obca, daleka od wartości, które wyznajemy, że nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć.

W obronie Frasyniuka stanął Lech Wałęsa, który apeluje na Twitterze do zwolenników o zdecydowany opór. Jak Pan to tłumaczy?

Jeżeli chodzi o Wałęsę, to tego dzięki Bogu udało nam się rozeznać. To facet, który całe życie donosił na kolegów i ta jego mentalność pozostała. Natomiast zdumiewające jest to, że ta mentalność jest taka szeroka, bo to, że Wałęsa ich popiera to nie jest przypadek. To są jakieś wspólne interesy. Zdumiewa, że ta opozycja podpiera się Wałęsa i tego się nie wstydzi. Ja na początku, gdy powstał KOD i zaczął robić te swoje rozróby twierdziłem, że skończy się on, gdy jakoś przyklei się do niego Wałęsę. Następnego dnia w telewizji widzę, że KOD wystąpił z portretami Wałęsy na jakimś placu. To jest demaskacja. To znaczy, że opozycja, te wszystkie „Frasyniuki” promując się Wałęsą i występując we wspólnym froncie przypisali się do ekipy przysłanej z Moskwy czy przywiezionej przez Armię Czerwoną do władzy nad Polską. To przecież ich jawne przyznanie się.

Frasyniuk traktowany jest przez tamto środowisko wręcz jako męczennik, który poświęca się dla wspólnej sprawy. Wciąż żongluje się jego „legendą” z czasów opozycji komunistycznej. Jaka jest prawda?

Jest sprawa zasadnicza, że znamy tylko jego legendę, a nie znamy faktów. Frasyniuk nie był żadnym przywódcą strajku, może w zajezdni, tego nie wiem. Ale na przewodniczącego regionu został wybrany w marcu 1981 roku, a „Solidarność” powstawała od początku września 1980 roku. To znaczy, że na kierowniczce stanowisko został wybrany dopiero po pół roku, a nie jak wielu- w tym ja – twierdziło z początku, że po jakichś dwóch, trzech tygodniach. Dziś Frasyniuka przedstawia nam się, że jest to ten człowiek, który poderwał do walki cały Dolny Śląsk. Nieprawda. Przez pół roku przewodniczącym na Dolnym Śląsku był Piórkowski, a dopiero potem warzyły się losy wyboru Frasyniuka. Od 1980 roku jego historia była jednak zakłamywana przez tę grupę, która później utworzyła „Gazetę Wyborcza”. W przypadku Wałęsy zostały znalezione dokładne dokumenty i wiemy kim był. Jeżeli chodzi o Frasyniuka to możemy tylko przypuszczać, bo niestety nie zachowały się one. Poglądy wygłaszane przez niego oraz jego polityczna postawa są jednak oczywiste. Jest to człowiek, któremu przeszkadza żądanie prawdy o śmierci ekipy rządzącej i prezydenta do tego stopnia, że jest gotów tarzać się po asfalcie. To bardzo zastanawiające i wymowne.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/381429-nasz-wywiad-andrzej-gwiazda-frasyniuk-postanowil-sprawdzic-czy-za-cene-wrzasku-ktory-podnosi-sie-w-jego-obronie-prawo-sie-cofnie

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 14, 2018 14:51

Komentarze:

Mikołaj Kwibuzda

Sąd nie popełnił żadnego błędu, robi to, do czego został powołany: broni sitwy wszelkimi sposobami.

-----------------------------

[email protected]

Może i łapówkarze, chachmęty i złodzieje, materiał dowodowy kompletny i uzasadnia wszczęcie sprawy, ale te POdejrzane typy, choć nakradli i nachapali się PO kokardę, to jednak są to NASZE urwy i złodzieje, "uczciwe" niczym Tusk czy HGW i dlatego "nie zachodzi uzasadnione POdejrzenie matactwa" ze strony tych nieskazitelnych niczym sam Shrek osobników. Zaiste, ciekawy przykład "logiki wg najwyższej kasty"!


----------------------------------

Byku

To mogą wyjechać do Izraela bo nawet paszportów im nie zabrali ale jaja ale jaja! Tak wyglądają niezawisłe sądy, CBA łapie a sąd wypuszcza złodziei !


================================

Czy sąd popełnił błąd? Prokuratura zaskarży decyzję o braku aresztu dla podejrzanych ws. prywatyzacji Ciechu




Prokuratura odwoła się od decyzji katowickiego sądu rejonowego, który odmówił aresztowania b. wiceministra skarbu Pawła T. i b. ministerialnego urzędnika Tomasza Z., podejrzanych o nieprawidłowości w sprawie prywatyzacji Ciechu. W całej sprawie zarzuty usłyszało 6 osób.


Prokuratura, nie zgadzając się z decyzją Sądu I instancji, zaskarży ją do Sądu Okręgowego

— podała Prokuratura Krajowa w komunikacie.

Według śledczych, przy prywatyzacji Ciechu doszło do niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez byłych urzędników MSP z czasów rządu PO-PSL, przy współdziałaniu przedstawicieli firmy świadczącej usługi doradcze na rzecz tego resortu. Zdaniem prokuratury, przy sprzedaży akcji Ciechu nie sporządzono rzetelnie wyceny wartości akcji oraz poświadczono nieprawdę w dokumentach, które były podstawą do podjęcia przez Ministra Skarbu Państwa decyzji o sprzedaży akcji spółce KI Chemistry z grupy Kulczyk Investments.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w poniedziałek w tej sprawie sześć osób. To czterej byli urzędnicy MSP: Paweł T. - podsekretarz stanu, Tomasz Z. - zastępca dyrektora Departamentu Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Jakub W. - główny specjalista w Departamencie Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji i Michał M. - radca ministra w Departamencie Analiz. Zatrzymani zostali też przedstawiciele spółki doradczej ING Securities SA: członek zarządu Konrad Z. i zastępca dyrektora Działu Doradztwa - Paweł L.

Czterem byłym urzędnikom MSP prowadząca śledztwo Prokuratura Regionalna w Katowicach ogłosiła zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Dwóch byłych urzędników podejrzanych jest dodatkowo o poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Zatrzymanym przedstawicielom spółki doradczej ING Securities SA prokurator zarzucił zaś pomoc w niedopełnieniu obowiązków i przekroczeniu uprawnień przez urzędników MSP.

Po przesłuchaniach prokuratura skierowała do sądu wnioski o aresztowanie Pawła T. i Tomasza Z. Sąd się na to nie zgodził.

Sąd stwierdził, że po stronie podejrzanych istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych im czynów i te czyny są zagrożone surową karą, ale nie ma zagrożenia matactwa, gdyż prokurator zgromadził obszerny materiał dowodowy, zdaniem sądu - niemal kompletny

— powiedział PAP rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach Waldemar Łubniewski.

W ocenie Sądu na tym etapie postępowania, kiedy prokuratura zgromadziła już bardzo obszerny, niemal kompletny materiał dowodowy, zabezpieczyła dokumenty i przesłuchała świadków oraz podejrzanych, nie jest konieczne stosowanie izolacyjnych środków zapobiegawczych

— dodała PK w komunikacie. Prokuratura z decyzją sądu rejonowego się jednak nie zgadza i zamierza ją zaskarżyć.

Wobec pozostałych czterech podejrzanych w tej sprawie prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze - poręczenia majątkowe w kwotach od 40 tys. zł do 150 tys. zł. Jakub W. ma dodatkowo zakaz opuszczania kraju.

Według prokuratury, przy prywatyzacji Ciechu nie sporządzono rzetelnej wyceny wartości akcji, doszło też do poświadczenia nieprawdy w dokumentach, które stanowiły podstawę do podjęcia przez Ministra Skarbu Państwa decyzji o sprzedaży akcji spółce KI Chemistry. Według śledczych straty mogły sięgnąć nawet 110 mln zł.

Jak podała PK, oficjalną ofertę nabycia akcji spółki Ciech firma KI Chemistry złożyła w MSP 9 grudnia 2013 roku; po wpłynięciu oferty w resorcie powstał nieformalny zespół zadaniowy zajmujący się sprawą sprzedaży akcji Ciechu.

W jego skład wchodzili m.in. Tomasz Z., Jakub W. i Michał M. Bezpośredni nadzór nad pracami tego zespołu sprawował wiceminister T.

— podała PK.

W dniu w dniu 5 marca 2014 roku spółka KI Chemistry formalnie ogłosiła wezwanie do sprzedaży 66 proc. akcji Ciech SA, z czego Skarb Państwa był wówczas w posiadaniu 37,9 proc. akcji. Spółka KI Chemistry zaproponowała cenę 29,50 złotych za jedną akcję, którą ostatecznie podwyższyła do 31 zł za akcję

— podała PK.

We wniosku o podjęcie decyzji skierowanej do ministra skarbu, podejrzani urzędnicy resortu zarekomendowali wybór doradcy finansowego przy prywatyzacji - firmy ING Securities. Minister to zaakceptował.

Z uzyskanego przez prokuraturę materiału dowodowego wynika, iż wybór ten został dokonany z naruszeniem zasad transparentności wyboru doradcy. Formalną umowę o doradztwo zawarto 14 kwietnia 2014 roku

— podała PK.

Firma ING Securities dostarczyła MSP wycenę, którą posługiwano się przy podejmowaniu przez Ministra Skarbu Państwa dalszych decyzji. Zdaniem prokuratury, wycena ta zawierała nierzetelną, zaniżoną wartość akcji spółki Ciech. Dokument ten podpisali Konrad Z. i Paweł L.

Jak podaje prokuratura, sprawa ma charakter rozwojowy, nie można wykluczyć kolejnych zatrzymań i zarzutów. W dalszym ciągu gromadzony i analizowany jest materiał dowodowy dotyczący prywatyzacji Ciechu i działań podejmowanych przez poszczególne osoby w związku z tym procesem.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/381447-czy-sad-popelnil-blad-prokuratura-zaskarzy-decyzje-o-braku-aresztu-dla-podejrzanych-ws-prywatyzacji-ciechu

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 14, 2018 16:35

Komentarze:

[email protected]

Władzio Symbol Frasyniuk nie zachował się tym razem jak bohater, ale jak chuligan ( naruszenie nietykalności cielesnej) i warchoł ( nie stawienie się w prokuraturze na wezwanie) i za to został dziś obudzony, skuty i postawiony, gdzie stawić się mógł sam bez tego cyrku, ale ten cyrk był mu do martyrologii potrzebny. To krótka historia jak szybko można od bohatera do zera. A Sierakowski to dowód na genetyczną niereformowalność komuszej mentalności. Oceniane z grubsza łaskawie.

-----------------------------------

Jerry

Podkreśla tą "legendę" jakby to był człowiek, któremu w głowie się nie pomieszało. Jak ktoś z rodziny Sierakowskiego na Alzheimera zachoruje to będzie winił za to lekarzy?

-----------------------------------

Frasyniuk to człowiek

nieprzewidywalny wraz z upadkiem PO przestały się kręcić biznesy Walnął by się niechcący głową w drzwi i rozpętała by się histeria jak w przypadku Blidy Dobra robota policji

===============================

Skandaliczne słowa Sierakowskiego o zatrzymaniu Frasyniuka: "Trzeba się cieszyć, że on nie wlał tym wszystkim chłopaczkom, czytającym z kartki coś do niego"




Jest mi źle z tą informacją, że Władysława Frasyniuka, legendę „Solidarności”, wyprowadza się w kajdankach. Wydaje mi się, że nie było żadnego uzasadnienia, żeby to robić o świcie, skuwać mu ręce, on nie stawiał oporu. Tymczasem żywo to przypomina czasy, kiedy Władysław Frasyniuk 30 lat temu był w ten sposób traktowany. Bardzo źle się stało

— lamentowała na antenie TOK FM dziennikarka Renata Kim.

Zatrzymanie Władysława Frasyniuka i doprowadzenie go do prokuratury nie spodobało się też Sławomirowi Sierakowskiemu. Przyznał on, że ten ruch może się spodobać elektoratowi PiS-u.

Ten elektorat PiS-u chce jeszcze bardziej, jeszcze więcej, jeszcze mocniej. Tak naprawdę to może się spodobać. Frasyniuk przedstawiany jako (…) lider establishmentu może być dla tamtej strony symbolem słusznej walki z jakimś układem, z którym oczywiście Frasyniuk nie ma związku. To jest człowiek odporny organicznie na wszelkie układy, bardzo niezależny. (…) Jest to jednak szokujący obrazek

— mówił. Następnie wypowiedział szokujące słowa, odnoszące się do zatrzymania Frasyniuka przez policję:

Trzeba się cieszyć, że on nie wlał tym wszystkim chłopaczkom, czytającym z kartki coś do niego.

Renata Kim nieudolnie tłumaczyła, dlaczego Frasyniuk mógł nie stawić się przed prokuraturą.

Przypomnijmy, że Władysław Frasyniuk nie stawił się w prokuraturze, ponieważ protestował przeciwko tej jego zdaniem niekonstytucyjnej ustawie. Uważał, że nie ma powodu, aby podlegać prawu, które jest bezprawiem

— powiedziała.

Obecny w studiu dziennikarz Michał Szułdrzyński chyba zawstydził nieco uczestników audycji, podkreślając, że przepychanie się Frasyniuka z policjantami było zachowaniem, które powinno się potępić.

Nietykalność funkcjonariusza jest rzeczą świętą. Przepychanie się z policjantami jest zachowaniem, które powinniśmy potępiać. Jeśli oburzamy się na kiboli, którzy przepychają się z policjantami, powinniśmy oburzać się na każdego, kto to robi, bez względu na to, czy jest byłem opozycjonistą, czy zwykłym obywatelem. Nie usprawiedliwiając sposobu zatrzymania Frasyniuka uważam, że po prostu niepotrzebnie wtedy się tak zachował i prokuratura ma obowiązek prowadzić postępowanie wobec niego

— mówił.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/381441-skandaliczne-slowa-sierakowskiego-o-zatrzymaniu-frasyniuka-trzeba-sie-cieszyc-ze-on-nie-wlal-tym-wszystkim-chlopaczkom-czytajacym-z-kartki-cos-do-niego

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 14, 2018 18:02

Komentarze:

~yeti :

dla mnie znamienne są słowa pana mecenasa "nie mamy pełnego komfortu, żeby przewidzieć, kto tę sprawę będzie rozpatrywał". Zastanawiające, że prawnik pracę wymiaru sprawiedliwości postrzega, jako służbę mającą obowiązek zapewniać mu komfort(!!!). Powstaje pytanie, do czego taka wiedza jest mu tak niezbędna... Czy przypadkiem właśnie nie na "komforcie przewidywania, kto będzie prowadził sprawę" opiera skuteczność swoich "działań"? To teraz zawód prawnika polega nie na ustalaniu i analizowaniu faktów, ale na "przewidywaniu, kto poprowadzi daną sprawę"? To wiele mówi na temat podejścia do kwestii sądów w Polsce tej grupy ludzi. Nawet nie będąc sympatykiem PiS, coraz bardziej przekonuję się, że te zmiany w sądownictwie są koniecznością.

-------------------------------------

~jac :

Przez te działania PISOWCÓW uzmysłowiłem sobie w jakim Państwie żyłem. Gdybym ja tak się zachował, olał wezwania policji to bym dostał jeszcze grzywnę a może był skazany na jakieś roboty publiczne. Okazuje się że nie żyłem w państwie prawa w takim jak w USA, że aktorek celebryta za podatki idzie na kilka lat do ciupy i nie pomoże wycie zaprzyjaźnionych mediów. W Polsce wystarczyło należeć do kasty NIETYKALNYCH. Można było dać w gębę policjantowi bo się było NIETYKALNYM. Właśnie dopiero dzisiaj zrozumiałem dlaczego jest taka walka z PISEM. Nie chodzi o żadną demokrację. Całe to NIETYKALNE towarzystwo walczy walczy o zachowanie przywileju NIETYKALNOŚCI, prawnej, podatkowej, gospodarczej etc. To tacy książęta XXI wieku... a my biedne fornalstwo, chłopstwo pańszczyźniane jak podskoczymy to jeszcze nam chałupę zabiorą, żonę zgwałcą i wybatożą

----------------------------------------

[email protected]@@ do ~W Stepie Dalekim:

Władysław Frasyniuk z pochodzenia Rotenschwanz,niech jedzie do Izraela do swoich po pomoc.Nikt w Polsce nie będzie płakał po nim, chyba tylko Bolek.

=============================

Adwokat Frasyniuka: nie wykluczam, że będziemy dochodzić niewinności również poza Polską


Jeśli okaże się, że nie napotkamy właściwego w naszym przekonaniu rozstrzygnięcia sądowego i uznania niewinności Władysława Frasyniuka, to będziemy tej niewinności dochodzić również poza Polską - powiedział adwokat Frasyniuka mec. Piotr Schramm.



Władysław Frasyniuk został zatrzymany przez policję dziś rano w swoim domu we Wrocławiu. Następnie przewieziono go do Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy, gdzie prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie przedstawił mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej dwóch policjantów na służbie i przesłuchał go w charakterze podejrzanego; przesłuchanie trwało 10 minut, po czym Frasyniuk został zwolniony do domu.

Wcześniej Frasyniuk dwukrotnie nie stawił się w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej, która chciała go przesłuchać w związku z incydentem, do którego doszło podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej w Warszawie 10 czerwca 2017 r.
Adwokat Frasyniuka mecenas Piotr Schramm odnosząc się do zarzutów przedstawionych Frasyniukowi, powiedział: Jeśli w Polsce sprawiedliwość nie zostanie stwierdzona, to zwrócimy się również do sądów i organów międzynarodowych". - W związku ze zmianami dokonywanymi przez ministra sprawiedliwości w składach poszczególnych szefostw sądów nie mamy pełnego komfortu, żeby przewidzieć, kto tę sprawę będzie rozpatrywał - zaznaczył.

Schramm pytany, jakie działania będzie podejmował ws. Frasyniuka, powiedział, że po zapoznaniu się z materiałem dowodowym rozważy złożenie zażalenia na bezzasadne zatrzymanie. - W pierwszej kolejności mamy siedem dni na złożenie zażalenia na bezzasadne zatrzymanie. W szczególności wobec faktu, że panu Frasyniukowi zostały założone kajdanki podczas zatrzymania. Uważamy, że było to bezcelowe, niepotrzebne i nieadekwatne do sytuacji. Przepisy ustawy o środkach przymusu bezpośredniego pozwalają na stosowanie kajdanek, ale pozwalają, a nie zobowiązują - zauważył.

Schramm zwrócił uwagę, że do tej pory nie miał dostępu do akt sprawy, ponieważ status Frasyniuka nie uzasadniał tego. Podkreślił, że podejrzany jest teraz stroną w sprawie, a tym samym zyskał dostęp do akt. "W miarę szybko będziemy chcieli się do niego (materiału dowodowego - red.) odnieść, oczywiście przecząc zasadności stawianego zarzutu" - dodał.

Zatrzymanie i przesłuchania Frasyniuka ma związek z incydentem, do którego doszło podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca 2017 r. Jak informowała policja zakłóciło ją kilkadziesiąt osób, które na Krakowskim Przedmieściu usiadły na jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz uczestników obchodów przed Pałac Prezydencki. Wśród kontrmanifestantów - których usunęli policjanci - był m.in. Frasyniuk. Na początku lipca ubiegłego rok usłyszał on zarzut "przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia".

źródło: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/adwokat-frasyniuka-nie-wykluczam-ze-bedziemy-dochodzic-niewinnosci-rowniez-poza/dzp7p2r

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 14, 2018 21:39

Komentarze:

sum

Dlaczego Rotenschwanz zmienił nazwisko na Frasyniuk?.

----------------------------

[email protected]

dobrze, że ta kupa łajna pokazuje się od czasu, do czasu, bo wtedy PIS-owi przybywa zwolenników :) ) PS. Nie życzę sobie, aby ktokolwiek pokroju tego tępego szmaciarza, walczył o moją wolność, czy jakiekolwiek swobody. Pamiętacie chyba jakie wywalczyli nam swobody, kiedy byli przy korycie.

-----------------------------------

Wroc

Żądamy sprawdzenia Frasyniuka jak doszedł do dużych pieniędzy. Może legalnie, więc zakończą się spekulacje. Ujawnić wiedzę ludzi o Frasyniuku z lat 80-tych ub. wieku. Zobaczymy kim był on naprawdę.

=========================

A to dobre! Frasyniuk stawia się w roli obrońcy... sympatyków PiS: Moja walka o wolność, to także walka o ich swobody




Mam wrażenie, że dziś brakuje nam autorytetów, silnego głosu inteligencji. Pomyślałem sobie, że ktoś taki, jak ja, kto ma zobowiązanie wobec Mazowieckiego, Geremka, Kuronia, powinien przyjść i siąść na ulicy i pokazać, że protestuje


—mówił Władysław Frasyniuk, wyjaśniając czemu protestuje.

Frasyniuk w rozmowie z Justyną Pochanke skrytykował m.in. ustawę dezubekizacyjną.

To są ustawy, które pisano w systemach faszystowskich i komunistycznych, to są zbiorowe zarzuty, w pastwie prawo zarzuty stawia się obywatelowi

—wyjaśniał.

Na stwierdzenie Pochanke, że w czasach PRL władza była „narzucona”, a teraz nie, Frasyniuk odpowiedział:

Wtedy była władza narzucona, a dzisiaj to jest nasza władza, nasza rodzina, która pluje nam w twarz. (…) To my jesteśmy wśród ludzi walczący o wolność, a Kaczyński, Morawiecki znajdą się na kartach wśród Gomułki i Jaruzelskiego.

Nie zabrakło również patosu…

My dzisiaj reprezentujmy tych, którzy walczyli, aby następne pokolenia żyły w wolnym państwie. Moja postawa jest postawą obywateli, którzy stają w obronie wolności i szacunku w świecie, bo przecież ten szacunek tracimy z minuty na minutę

—mówił.

To sprawa szacunku wobec naszego państwa, które było ciężko doświadczone. (…) Doprowadzono, ze mamy dwój potencjalnych sojuszników, to jest Turcja i Rosja

—dodał.

Co ciekawe, Frasyniuk przekonywał, że walczy również o swobody sympatyków PiS.

Jestem przekonany, że sprawa obywatelskiej determinacji wzięła górę. Jestem przekonany, że moja walka o wolność jest walką o wolność także dla sympatyków PiS. Uważam, że walka o wolność dotyczy ich swobód. (…) Wtedy, kiedy Donald Tusk mówił „ciepła woda w kranie” powinniśmy wyjść na ulicę i protestować. (…) Chcemy więcej niż ciepła woda w kranie, bo ona wystarczyła w komunizmie

—mówił.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/381525-a-to-dobre-frasyniuk-stawia-sie-w-roli-obroncy-sympatykow-pis-moja-walka-o-wolnosc-to-takze-walka-o-ich-swobody

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Lut 14, 2018 22:40

Komentarz:

Hanna Wasyluk

Brawo Łódź!


===================


Prace znajdą łatwiej niż informatycy. Po dekadach przerwy rusza nabór do zapomnianych zawodów




Są zawody, na których już dawno postawiliśmy kreskę – wydawały się kompletnie niepotrzebne. Okazuje się jednak, że łódzki Zespół Szkół Rzemiosła postanowił odkurzyć przynajmniej dwa z nich – pszczelarza oraz zegarmistrza. Wbrew pozorom, kto ustawi się w kolejce do takiej specjalizacji może mieć w przyszłości mniejszy kłopot ze znalezieniem pracy niż informatyk. I takich specjalistów od zapomnianych profesji może zacząć szybko przybywać

Porozumienie szkoły, miasta Łódź oraz Stowarzyszenia Promocji i Rozwoju Zegarmistrzostwa jest już gotowe. – Obserwujemy niesamowity powrót do dawnych zegarów i zegarków – komentował prezes Stowarzyszenia, Filip Odrobiński. – Są to prawdziwe dzieła sztuki, które wymagają solidnej opieki, popartej wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami. Za kilka lat wyszkolimy osoby, które będą specjalistami w tej wąskiej dziedzinie – dodawał.

– Stowarzyszenie zgłosiło się nas ze swoją analizą, z której wynikało, że istnieje zapotrzebowanie na taki zawód – mówi w rozmowie z INN:Poland Michał Józefaciuk, dyrektor łódzkiego Zespołu Szkół Rzemiosła. – W tej branży istnieje luka generacyjna, wręcz potrójna luka generacyjna. A ponieważ prowadzimy w tej chwili nauczanie na kierunku technik-optyk, a część przedmiotów w tych profesjach się pokrywa, postanowiliśmy spróbować, zwłaszcza że nigdzie w Polsce nie uczy się już tego zawodu – podkreśla.

Przecież nie wyrzucicie zegarka za kilka tysięcy

O dziwo, renesans zawodu zegarmistrza wynika najprawdopodobniej ze stopniowego wzrostu zamożności Polaków. Jak podkreślają specjaliści z tej branży, choć przeciętny Polak w ogóle zrezygnował z zegarka – a jeżeli chce sprawdzić godzinę, to zerka na ekran swojego smartfona – to zegarki nie zniknęły. Zmieniła się funkcja, jaką pełnią: z użytkowej na dekoracyjną. Zegarek pełni dziś funkcje biżuterii czy galanterii męskiej – i zazwyczaj nie kosztuje kilku groszy lecz od kilkuset do kilku tysięcy złotych (nie mówiąc o wyrafinowanych czy konstruowanych z drogich metali czasomierzach wartych i sto razy tyle). A skoro już wydaje się takie kwoty, to nikomu przez myśl nie przejdzie, żeby takie drogocenne cacko wyrzucać – a zepsutego też nie wypada nosić. Analogicznie ma się sprawa z domowymi zegarami.

Dziś w największych polskich metropoliach zakłady zegarmistrzowskie można policzyć na palcach obu rąk. Czy zatem łódzka szkoła, która chce co roku wypuścić na rynek 15 nowych zegarmistrzów nie produkuje przyszłych bezrobotnych? – Absolutnie nie – odpowiada dyrektor Józefaciuk. – Przede wszystkim nie zakładamy, że absolwenci tego kierunku wszyscy będą otwierać nowe zakłady. Negocjujemy z firmami produkującymi zegarki zatrudnienie znacznej części wykształconych przez nas specjalistów – kwituje.

Więcej: http://innpoland.pl/14118...w-i-pszczelarzy

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 08:35

Cukrownie przejęli za długi, sprzedali Niemcom, a ci ją zamknęli. Tak się robiło "porządek" z przemysłem cukrowniczym w Polsce




Cukrownia "Łubna" w Kazimierzy Wielkiej była swego czasu jednym z większych przedsiębiorstw w okolicy. Niestety, "terapia szokowa" jaką zafundował Polsce plan Balcerowicza spowodowała, że ta jedna z najstarszych cukrowni w naszym kraju popadła w poważne kłopoty finansowe. Spółka miała kilkanaście milionów złotych długów. W 1997 roku doszło do ugody z wierzycielami. W zamian za umorzenie długów przejęli oni akcje cukrowni, które następnie sprzedali Niemcom z Sudzucker AG. Ci ostatni, po kilku latach eksploatacji, finalnie cukrownie zamknęli.

W pierwszej połowie lat 90-tych działająca w Kazimierzy Wielkiej cukrownia "Łubna" popadła w dość duże kłopoty finansowe. W efekcie powyższego doszło do zawarcia ugody bankowej z wierzycielami cukrowni, która przewidywała tzw. "konwersję długu". W kwietniu 1997 roku ugoda została zrealizowana. Akcje cukrowni należące do Skarbu Państwa objęło 32 uprawnionych wierzycieli, którzy w zamian umorzyli zadłużenie spółki.

Niedługo później, 30 września 1997 roku, nowi właściciele cukrowni "Łubna" (wśród których byli dawni wierzyciele, tj. PKO BP Oddział w Kazimierzy Wielkiej, Agencja Rynku Rolnego w Warszawie oraz Wschodni Bank Cukrownictwa SA w Lublinie) podjęli decyzję o sprzedaży posiadanych akcji niemieckiej spółce Sudzucker AG. W ramach umowy sprzedaży Niemcy zobligowali się do również do podniesienia kapitału zakładowego cukrowni, tak aby po zakończeniu transakcji mieć ponad 75 proc. udziałów w spółce.

Początkowo wszystko wyglądało obiecująco. Nowy niemiecki właściciel kontynuował produkcje. Odciążona od długów spółka znacząco poprawiła swoje wyniki.

Niestety, taki stan nie mógł trwać wiecznie. 16 kwietnia 2006 roku zarząd niemieckiej firmy Sudzucker podjął decyzję o zamknięciu cukrowni "Łubna". Oficjalnie z przyczyn ekonomicznych. Nie pomogły protesty, działania podejmowane przez lokalne samorządy, wspierane także przez parlamentarzystów. W wyniku zamknięcia tej jednej z pierwszych cukrowni na ziemiach polskich pracę straciło 116 osób.

Dziś z cukrowni pozostał tylko zabytkowy budynek (którego nie można było rozebrać, bo piecze nad nim ma konserwator zabytków) oraz puste pole, porośnięte chwastami i zawalone gruzem.

źródło: http://niewygodne.info.pl...-Kazimierzy.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 09:00

Syn Wałęsy idzie siedzieć. Na jeden dzień - nie zapłacił grzywny za kradzież... świeczki




Sławomir W. ukradł świeczkę zapachową. Został za to skazany i miał uiścić niewielką grzywnę - nie zapłacił. Dlatego trafi do aresztu. Ale to nie koniec jego kłopotów.

O sprawie pisze dzisiaj "Super Express". Historia zaczęła się przed kilkunastoma miesiącami.

"Na początku stycznia ubiegłego roku Sławomir W. poszedł do toruńskiego marketu po piwo. Za kilka czteropaków zapłacił przy kasie. Kiedy wychodził, zatrzymała go ochrona sklepu. Okazało się, że syn b. prezydenta chciał wynieść w kieszeni płaszcza świeczkę zapachową, wartą niecałe 10 zł" - relacjonuje tabloid.

Konieczna była interwencja policji. Później kradzieżą zajął się sąd.

Wałęsa został uznany za winnego, miał zapłacić 20 zł grzywny.

"Ani myślał ją zapłacić, bo do dzisiaj twierdzi, że jest niewinny. Sąd zamienił mu więc grzywnę na prace społeczne. Ale i temu wyrokowi W. się nie podporządkował, bo nie miał zamiaru latać z miotłą po Toruniu i nie zgłosił się w wyznaczonym miejscu ani terminie" - pisze "Super Express".

Wtedy zareagował kurator, który wniósł o zarządzenie wykonania kary zastępczej aresztu. I taka decyzja zapadła. Syn Lecha Wałęsy trafi za kratki na jeden dzień.

"Super Express" ujawnił jeszcze jedną ciekawostkę. Sławomir W. ma kolejną sprawę za kradzież w tym samym sklepie. Jego łupem padła... ponownie świeczka zapachowa. Znowu nie zapłacił grzywny i został skazany na 20 godz. prac społecznie użytecznych. Nie jest wykluczone więc, że odsiadka będzie dłuższa.

Informacja o odsiadce syna Wałęsy już jest komentowana w internecie.

"Nie mam z tą świeczką i aresztem nic wspólnego!" - ironizuje na twitterze historyk Sławomir Cenckiewicz.

źródło: http://niezalezna.pl/2171...adziez-swieczki

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 11:39

Komentarze:

antre

dla ludzi z tej specjalnej kasty, 300 000 zl to jakieś drobiazgi, o których można zapomnieć.

--------------------------------------

dociekliwy

a tak sprawdzic dochody tego goscia to sobie jeszcze cos przypomni

========================

Odwołany prezes Sądu Okręgowego w Świdnicy „zapomniał” o 300 tys. złotych w oświadczeniu majątkowym! Jest postępowanie dyscyplinarne




Były prezes Sądu Okręgowego w Świdnicy może odpowiedzieć dyscyplinarnie za to, że zdaniem rzecznika dyscyplinarnego, w oświadczeniach majątkowych zaniżył wartość swojego majątku i nie wykazał papierów wartościowych. Chodzi o kwoty sięgające w sumie prawie 300 tysięcy złotych – dowiedział się portal wPolityce.pl. Media atakowały ostatnio resort sprawiedliwości za odwołanie prezesa sądu ze Świdnicy.

Z wnioskiem o pociągnięcie prezesa do odpowiedzialności wystąpił w minioną sobotę do poznańskiego Sądu Dyscyplinarnego rzecznik dyscyplinarny sędziów. Jak się dowiedzieliśmy, właśnie z tego powodu prezes został w tym tygodniu odwołany ze stanowiska przez Ministra Sprawiedliwości.

Rzecznik dyscyplinarny zarzuca byłemu prezesowi nieprawidłowości w trzech oświadczeniach majątkowych składanych za lata 2011-2015. Sędzia miał w kolejnych latach zaniżać swój majątek o kwoty od kilkudziesięciu do prawie 150 tysięcy złotych.

Z naszych informacji wynika też, że sprawę wykryło Centralne Biuro Antykorupcyjne, analizując oświadczenia majątkowe ówczesnego prezesa Sądu Okręgowego w Świdnicy. Jak wynika z naszych informacji, prezes tłumaczył nieprawidłowości swoim „przeoczeniem”.

Sędziowie od wielu lat mają obowiązek składania oświadczeń majątkowych, ale dopiero od niedawna są one jawne i publikowane w Internecie. Taki wymóg wprowadziła uchwalona z inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości nowelizacja Prawa o ustroju sądów powszechnych z listopada 2016 roku.

Chcemy ukrócić korupcję i odbudować zaufanie Polaków do wymiaru sprawiedliwości.

– tłumaczył potrzebę zmian Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Przeciwko jawności oświadczeń majątkowych sędziów protestowały środowiska sędziowskie, powołując się m.in. na „szczególną pozycję prawną sędziów, reprezentujących majestat Rzeczypospolitej”.

Wierzę, że większość sędziów nie ma niczego do ukrycia i są gotowi rozliczać się z zarobionych pieniędzy, tak jak ja to robię, odkąd jestem w polityce i jak to robią inni ministrowie i posłowie.

– replikował wówczas minister Ziobro, który opór sędziów przed ujawnianiem oświadczeń majątkowych i ich wcześniejszy sprzeciw, by oświadczenia były wyrywkowo kontrolowane przez CBA, uznał za „niezrozumiały”.

Centralne Biuro Antykorupcyjne objęło też kontrolą oświadczenia majątkowe sędziego Waldemara Żurka, rzecznika KRS i b. rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie. Sędzia Żurek nie zgodził się na upublicznienie swojego oświadczenia majątkowego, mimo że nakazuje mu to prawo. Skorzystał bowiem z możliwości jego utajnienia, za zgodą prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie. W momencie wejścia w życie ustawy o jawności życia publicznego, podobne zastrzeżenia nie będą już możliwe.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/381594-nasz-news-odwolany-prezes-sadu-okregowego-w-swidnicy-zapomnial-o-300-tys-zlotych-w-oswiadczeniu-majatkowym-jest-postepowanie-dyscyplinarne

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 14:25

Kamienicznicy traktowali lokatorów gorzej niż zwierzęta! Lokatorka przed komisją: „Żyliśmy jak w getcie, odbierano nam godność, nazywano szczurami”




Wszy, zwierzęta, szczury - tak właścicielka kamienicy przy Lutosławskiego 9 nazywała swoich lokatorów. Pobicia , nieprawidłowości, włamywanie się do mieszkań mieszkańców kamienicy odbywały się za cichą zgodną, a być może nawet z pomocą policjantów w 2014 roku. Czy doszło do zmowy przeciwko gnębionym lokatorom? Poruszające zeznania Katarzyny Gołub przed Komisją Weryfikacyjną trzeba było dziś przerwać, gdyż emocje zabrały głos świadkowi.


Pytałam właścicielkę, dlaczego tak nas traktuje, przecież jesteśmy ludźmi. Odpowiedziała mi, że jesteśmy gorzej niż zwierzęta. My żyliśmy jak w getcie, musieliśmy wymyślić system znaków. Pomału odbierano nam godność.


– zeznała Katarzyna Gołub.

Katarzyna Gołub opowiedziała o szokującym zachowaniu nowych właścicieli kamienicy Lutosławskiego 9, którzy wyrzucili na bruk schorowanego lokatora Marka Orłowskiego. Właściciele mieli włamać się do mieszkania mężczyzny i wyrzucili jego rzeczy, w tym leki na cukrzyce, do kosza.

Pokazałam policjantom wyrzucone rzeczy pana Marka, domagaliśmy się, by przyjęli zgłoszenie o włamaniu. Nic nie zrobili, bo przyszła córka właścicielki i powiedziała im, że pan Marek ma sprawę o eksmisję. Inny lokator zmarł z powodu wychłodzenia, gdy został wyrzucony z mieszkania. Lokatorom nie wolno było nawet stac na chodniku pod kamienicą.

– relacjonowała Katarzyna Gołub.

Lokator kamienicy w ciągu jednego dnia stracił wszystko. Na śmietniku były jego rzeczy, wśród nich glukometr i paski do mierzenia cukru. Noc po wyrzuceniu jego rzeczy spędził w noclegowni.(…) Nowi właściciele mówili do nas „kiedy te szczury pójdą stąd”. Cała rodzina nowych właścicieli szydziła ze mnie.(…) Mówili „ta z tą grubą d…80 - letnią sąsiadkę nazwali kur…”To ludzie ludziom zgotowali ten los.


– zeznała Katarzyna Gołub.

Okazuje się, że dramatyczne doniesienia mieszkańców kamienicy nie robiły na żoliborskiej policji większego. Ta stała murem za właścicielami kamienicy. Dochodzenia umarzano podejrzanie szybko. Komisja będzie chciała wyjaśnić dlaczego organy ścigania nie stanęły po stronie lokatorów.

źródło + video: https://wpolityce.pl/polityka/381627-kamienicznicy-traktowali-lokatorow-gorzej-niz-zwierzeta-lokatorka-przed-komisja-zylismy-jak-w-getcie-odbierano-nam-godnosc-nazywano-szczurami

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 19:37

Komentarze:

PO=POgarda i POdłość

Co za BYDLAKI i SZCZURY! A to wszystko dzięki państwu i politykom PO-gardy i PO-dłości HGW i jej "politycznego syneczka" Trzaskowskiego. Głosujcie na PO a te czasy znów wrócą.


-----------------------------------------

Bezprawie całkowite

Jakim prawem ktoś oddaje kamienice odbudowane kosztem całej Polski jakimś ludzkim śmieciom??

-------------------------------

kajtek

pobity lokator nękanie to jest coś przerażającego i to w państwie HGW PO prof Rzeplińskiego ,,wolnych mediów " śledzących nawet batoniki w lesie oto III Rp Frasyniuka


============================

Kamienicznik kpi z komisji i lokatorów! „Wyrzuciłem rzeczy lokatora, bo tam były robaki. Nikogo nie uderzyłem. To spisek i pomówienia”




„Spisek lokatorów” - tak można podsumować szokujące zeznania męża właścicielki kamienicy przy Lutosławskiego 9. Piotr Wierzbicki chciał przekonać komisję, że poruszające zeznania mieszkańców kamienicy, to kłamstwa i rzekoma zemsta na jego osobie!

To są zawistni ludzie. Cięgle nas gnębią. Ja nikogo nie uderzyłem, tylko raz zamachnąłem się na jedną osobę, bo mnie nagrywali komórką. W mieszkaniu Marka Orłowskiego były robaki i brud.

– stwierdził kamienicznik z Lutosławskiego.

Patryk Jaki pytał, jakim prawem Wierzbicki wszedł do mieszkania lokatora, który jak wynika z zeznań innych mieszkańców, miał zostać pobity przez kamienicznika?

Porzucił mieszkanie, to wszedłem, bo musiałem posprzątać.

– zeznał kamienicznik i ze zdziwieniem „dowiedział się”, że była to dzika eksmisja.

A dlaczego Wierzbicki wyrzucił rzeczy lokatora do kosza, w tym leki i przedmioty codziennego użytku schorowanego mężczyzny?

A co same miały wyjść? Tam by robaki wychodziły. Część rzeczy wynosiłem


– wypalił Wierzbicki.

Pokrętne tłumaczenia kamienicznika zdenerwowały Patryka Jakiego.

>Pan nie może sobie wchodzić i wymierzać „sprawiedliwość”! Tak się w cywilizowanym państwie prawa nie robi!

– podkreślił przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej.

Podsumujmy: na filmach widzimy, że używa pan siły, jest przeciwko panu skierowany akt oskarżenia, że przetrzymywał pan obywatelkę Ukrainy. Skoro mamy te sytuacje utrwalone, m.in. na filmie, to ile było podobnych sytuacji?

– dopytywał Jaki.

Wierzbicki stwierdził, że lokator, który został bezprawnie pozbawiony mieszkania o został bezdomnym, to „pijak”, który „sam sobie zrobił krzywdę”, zaś kamienicznik miał mu pomagać i „rozkładał” czynsz na raty, pobierając z emerytury lokatora po kilkaset złotych. Z zeznań innych lokatorów wynikało, że Wierzbicki i jego żona mieli zabierać niemal całą emeryturę Marka Orłowskiego.

Pobierał pan sobie dowolnie pieniądze lub rozliczał czynsz w barterze? Rozliczał pan te pieniądze? Płacił pan od nich podatki? To wszystko sprawdzimy.

– zapewniał Patryk Jaki.

Wierzbicki stwierdził, że filmiki, na których utrwalono jego szokujące zachowanie (trzy z nich jako pierwsza ujawniła dziś telewizja wPolsce.pl), to sceny „wyreżyserowane”.

źródło + video: https://wpolityce.pl/polityka/381709-kamienicznik-kpi-z-komisji-i-lokatorow-wyrzucilem-rzeczy-lokatora-bo-tam-byly-robaki-nikogo-nie-uderzylem-to-spisek-i-pomowienia

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 22:33


Dantejskie sceny przy ul. Lutosławskiego 9. Zobacz WIDEO. Co na to mąż właścicielki kamienicy?


Nie stosowałem siły fizycznej wobec lokatorów, nie wyzywałem ich; nikogo nie pobiłem w kamienicy; to są pomówienia - zeznał przed komisją weryfikacyjną Piotr Wierzbicki, mąż obecnej właścicielki kamienicy przy ul. Lutosławskiego 9. Coś zupełnie innego mówili mieszkańcy budynku. Rozmawiała z nimi reporterka portalu Niezależna.pl.


Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji badała dziś reprywatyzację kamienicy przy ul. Lutosławskiego 9 na warszawskim Żoliborzu. Ze zgromadzonego materiału w sprawie wynika, że budynek został zburzony w trakcie działań wojennych. Po wojnie odbudowano go i zmodernizowano ze środków publicznych. Miasto stołeczne Warszawa oddało jednak kamienicę na skutek decyzji reprywatyzacyjnej w 2013 r., pomimo - jak wynika z informacji komisji - braku zwrotu nakładów przez beneficjentkę.

Lokatorzy, którzy zeznawali przed Wierzbickim, oskarżali nowych właścicieli, że po przejęciu kamienicy próbowali podnieść czynsz, stosowali przemoc, dochodziło nawet do pobić, włamań i wyrzucania z mieszkań (patrz materiał wideo powyżej).


Piotr Wierzbicki pytany, czy stosował wobec lokatorów przemoc fizyczną i słowną, odpowiedział: "nie". Przekonywał, że nie śledził lokatorów, nie było zakazu dla byłych lokatorów zbliżania się do kamienicy. Zapewnił też, że nie odbierał jednemu z lokatorów emerytury na poczet czynszu.

Wierzbicki przekonywał, że są dowody, iż został pomówiony. Wskazywał na jednego z lokatorów, który - jak powiedział świadek - miał go bezpodstawnie oskarżać, bo chciał "zdobyć status nękanego lokatora".

Mąż właścicielki kamienicy podkreślił, że "nikogo nie pobił w kamienicy". Wierzbicki przekonywał, że oskarżenia o stosowanie przemocy wobec lokatorów to "kłamstwa i pomówienia".

Odpowiadając na pytania członków komisji, zeznał, że opróżniał lokal jednego z mieszkańców wyrzucając rzeczy przez okno na wygrodzony teren ogródka. Wierzbicki powiedział, że zrobił to, ponieważ rzeczy w mieszkaniu były zarobaczone; podkreślił, że lokator tego mieszkania był "skreślony jako lokator, miał eksmisję".


Szef komisji Patryk Jaki pytał, na jakiej podstawie prawnej świadek wyrzucił rzeczy lokatora przez okno.

Co miałem czekać aż te rzeczy same wyjdą?

- odpowiedział Wierzbicki. Dodał, że mieszkanie było "otwarte i opuszczone".

O czymś zupełnie innym mówiły mieszkanki kamienicy.

Lokatorzy nie przesadzają, my mamy filmy, na których widać jak uderza się człowieka w twarz kastetem

- stwierdziła Ewa Andruszkiewicz w rozmowie z reporterką portalu Niezależna.pl.

Komisja miała dziś okazję obejrzeć część z tych materiałów.

źródło + video: http://niezalezna.pl/2171...ielki-kamienicy

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 23:23

Komentarze :

wow

Jurgiel ma same sukcesy, np. z koniami w Janowie Podlaskim, z ASF które niebawem będzie w całym kraju, z wstawieniem ludzi dobrej zmiany w zarządach spółek skarbu państwa czy wprowadzeniem zakazu sprzedaży ziemi rolnikom i pierwokupu dla księży i związków wyznaniowych...

-------------------------------------

kieszonkowe dojnejzmiany

DAMY RADĘ - wydoić roboli

======================================

Złote góry w ministerstwie rolnictwa. 6 mln zł na nagrody dla urzędników




5 959 850,75 zł brutto. Tyle poszło w zeszłym roku na nagrody w ministerstwie rolnictwa. Zastępcy ministra Jurgiela też mogli się poczuć docenieni. Dostali po 51,4 tys. zł.


Jak wyjaśnia ministerstwo w odpowiedzi na interpelację poselską, nagrody w resorcie są przyznawane za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej, w szczególności "za sprawne, efektywne i nienaganne wykonywanie zleconych zadań i poleceń przełożonych oraz wykonywanie dodatkowych czynności poza przydzielonym zakresem obowiązków".

Łącznie na nagrody w ministerstwie przeznaczono niemal 6 mln zł. Zastępcy ministra Krzysztofa Jurgiela w randze sekretarzy stanu, czyli Zbigniew Babalski i Jacek Bogucki, otrzymali po 51,4 tys. zł. Nagrody w takiej samej kwocie przyznano podsekretarzom: Ewie Lech, Rafałowi Romanowskiemu i Ryszardowi Zarudzkiemu.

Przypomnijmy, że sam minister Jurgiel też został nagrodzony. Premier Beata Szydło przyznała mu w zeszłym roku 65,1 tys. zł. Nagrody dostali także jego koledzy z rządu.

- Premie przyznano mimo fatalnej sytuacji w rolnictwie oraz wielu zastrzeżeń odnośnie pracy resortu. Gigantyczne kwoty dziwią szczególnie w sytuacji, gdy wielu rolników wciąż oczekuje na odszkodowania za straty związane z wirusem ASF - zauważa poseł PO Stanisław Żmijan, który pytał w interpelacji o nagrody w resorcie.

- Niestety nie wyjaśniono czy pod uwagę brane były dokonania związane ze zwalczaniem Afrykańskiego Pomoru Świń - ironizuje. - Przyznanie tak wysokich premii świadczy o oderwaniu przedstawicieli resortu rolnictwa od sytuacji na wsi i jest policzkiem dla rolników, którzy codziennie zmagają się z wirusem - dodaje poseł.

Sprawa nagród dla ministrów rozgrzewa opinię publiczną od kilku dni. Minister środowiska Henryk Kowalczyk traktuje je jako premię za nadgodziny i uważa, że na nią zapracował. Dodał też, że w jego opinii podsekretarze stanu zarabiają za mało w stosunku do skali obowiązków i odpowiedzialności.

PiS już próbował rozwiązać problem zarobków najwyższych urzędników w państwie systemowo. Jednak projekt ustawy przyznającej im podwyżki spotkał się z takim oburzeniem opinii publicznej, że temat zarzucono.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2398543.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lut 16, 2018 11:53

Frasyniuk robi dziwne rzeczy, bo należy już całkowicie do świata rozrywki. Podobnie jak Wałęsa i Krzywonos




Celebryta, który regularnie nie skandalizuje i nie jedzie po bandzie po prostu wypada z obiegu.

„Legenda” Władysław Frasyniuk od dawna, czyli co najmniej od 2006 r. nie zajmuje się polityką. A nawet jego kierowanie Unią Wolności (w latach 2001-2005) i Partią Demokratyczną (2005-2006) polityką było pozornie. Od kilkunastu lat powołaniem „legendy” Frasyniuka jest bycie celebrytą, czyli działalność rozrywkowa. Można ją uprawiać przeplatając z występami artystycznymi, co szczególnie chętnie robią w Polsce ludzie filmu, teatru i piosenki. Ale można się też skupić wyłącznie na happeningach, co jest nawet racjonalne w wypadku ludzi niemających artystycznych talentów czy takiego wykształcenia. Władysław Frasyniuk jest celebrytą bez artystycznego talentu i wykształcenia, więc udziela się wyłącznie w happeningach. Ma zresztą na kim się wzorować, bowiem najbardziej znanym celebrytą, bez talentu i wykształcenia artystycznego, jest dawny szef Frasyniuka (w „Solidarności”), czyli Lech Wałęsa. On także „jedzie” w swojej happenerskiej działalności na „legendzie” politycznej. Wałęsa i Frasyniuk mają zresztą podobny, kilkunastoletni staż w branży rozrywkowej.

Wcześniej niż Wałęsa i Frasyniuk karierę w świecie rozrywki próbował robić ich kolega Zbigniew Bujak, który w grudniu 1991 r. wystawił na licytację swoją legitymację „Solidarności”, a aukcję zorganizowała żona Jerzego Urbana – Małgorzata Daniszewska. Ostatecznie legitymacja poszła za 60 tys. starych złotych, czyli obecnie byłoby to marne 6 zł. Ta niska cena była zresztą zamierzona, bo chodziło o ośmieszenie prawdziwej legendy całego ruchu „Solidarności”. Bujak w świecie rozrywki wytrzymał krótko, a potem zajął się dokształcaniem, co tylko wyszło mu na dobre. Znanym nabytkiem świata rozrywki, z kilkuletnim stażem, jest Henryka Krzywonos – „legenda” tramwajarska, która została wykreowana niemal ex nihilo i z powodów politycznych. Żeby przy pomocy wielkiego wsparcia medialnego konkurować z prawdziwą legendą, czyli Anną Walentynowicz. Ale pani Anna zginęła w katastrofie smoleńskiej, więc „legendarna” tramwajarka mogła się już poświęcić wyłącznie rozrywce. I w pełni rozrywkowa, a więc i celebrycka jest jej postać w filmie Andrzeja Wajdy „Wałęsa”, zagrana zresztą przez celebrytkę z TVN – Dorotę Wellman.

Funkcjonowanie w roli celebryty polega głównie na tym, żeby się pokazywać, prężyć i gadać mniejsze bądź większe głupoty, a jeśli to nie działa, wywoływać skandale. Wszak happeningi to w zasadzie skandale. I zarówno Wałęsa, jak i Frasyniuk oraz Krzywonos dzielnie prowadzą działalność happenerską, czyli skandalizują. Nie wiem, czy się umówili, czy wyszło to spontanicznie z powodu wewnętrznej rywalizacji, ale kiedy jedno z trojga tych celebrytów zabłyśnie czymś wyjątkowo niemądrym bądź radykalnym, pozostali czują się wywołani do tablicy i próbują się wygłupiać jeszcze bardziej niemądrze i radykalnie. Aż tak radykalnie, że często wygląda to na zwykłe fiksum-dyrdum. A najbardziej w tym zapamiętały wydaje się „legenda” Frasyniuk. Ale trzeba sprawiedliwie przyznać, że regularne „odjazdy” ma cała trójca. I nie wynika to z cech charakteru czy osobowości, lecz z praw rynku. Celebryta, który regularnie nie skandalizuje i nie jedzie po bandzie, i niemający w dodatku talentu oraz wykształcenia artystycznego, po prostu wypada z obiegu. Szczególnie dotyczy to Lecha Wałęsy, który od dawna żyje wyłącznie z tego, że jest globalnym celebrytą (choć już w bez porównania skromniejszej skali niż kilkanaście lat temu). Frasyniuk ma sporą firmę transportową, zaś Krzywonos jest posłanką i dostała od premiera Donalda Tuska specjalną emeryturę, więc nie muszą się wygłupiać dla chleba. Oni to robią dla sławy, a ponieważ celebryctwo wciąga i uzależnia, bardzo się starają, by wciąż było o nich głośno.

Władysław Frasyniuk wybrał najbardziej radykalną formę happenerstwa, bo mimo materialnego sukcesu jest najbardziej wyautowany. I chyba okropnie to znosi, skoro sięga po różne drastyczne formy autopromocji. Ale w ruchach happenerskich to nic nowego, bo mieszczą się w nich zarówno pacyfistyczna Pomarańczowa Alternatywa, jak i działający w latach 60. i 70. wiedeńscy akcjoniści, robiący naprawdę okropne rzeczy, np. publicznie smarując się ekskrementami i wymiocinami, masturbując czy samookaleczając. A wszystko to z hymnem Austrii w tle. I oni także demonstrowali potem swoje bohaterstwo, bo austriacki wymiar sprawiedliwości uznał jednak, że podczas grania narodowego hymnu takich rzeczy robić się nie godzi. Władysław Frasyniuk nie jest aż tak odważny „artystycznie” jak Hermann Nitsch, Guenter Brus czy Otto Muehl, ale jakieś elementy sado-maso można w jego działaniach odnaleźć. Był przecież wyraźnie zadowolony zarówno z przenoszenia go przez policjantów, jak i z zakuwania w kajdanki, by doprowadzić go na przesłuchanie do prokuratury.

Wałęsa, Krzywonos czy Frasyniuk wybrali rozrywkę jako sposób życia, a w tym świecie jesteś tyle wart, ile twój ostatni show. Dlatego muszą organizować kolejne happeningi, wypowiadać kolejne niemądre opinie, starać się trafiać na czołówki mediów. I nie mają lekko, bo z rozrywki chcą w Polsce żyć tysiące osób: od szafiarek, blogerek modowych, aktoreczek i piosenkarzyków po zawodowych twórców czujących niedosyt z wykonywania swojego zawodu. No i trzeba pamiętać o wewnętrznej rywalizacji, co sprawia, że Władysław Frasyniuk będzie jeszcze radykalniejszy w swojej wersji sado-maso, Lech Wałęsa jeszcze bardziej rozszczepiony osobowościowo i pokręcony logicznie, zaś Henryka Krzywonos będzie jeszcze bardziej ewoluować ku celebryctwu ściankowemu. W świecie rozrywki nie ma lekko.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/381809-frasyniuk-robi-dziwne-rzeczy-bo-nalezy-juz-calkowicie-do-swiata-rozrywki-podobnie-jak-walesa-i-krzywonos

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14555
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lut 16, 2018 12:02

Adwokat Frasyniuka "nie ma pełnego komfortu" w zakresie przewidzenia jaki sędzia poprowadzi jego sprawę. I o to chodziło!




Mecenas Piotr Schramm, który jest adwokatem Władysława Frasyniuka, stwierdził, że "w związku ze zmianami dokonywanymi przez ministra sprawiedliwości w składach poszczególnych szefostw sądów nie mamy pełnego komfortu, żeby przewidzieć, kto tę sprawę będzie rozpatrywał". No i pięknie, bowiem o to właśnie chodziło. System losowego przydziału spraw miał skończyć z "komfortem przewidzenia" składu, jaki będzie rozpatrywał daną sprawę, przez kogokolwiek. Wypowiedź mec. Schramma zdaje się potwierdzać skuteczność tego systemu.

Wypowiedź mec. Schramma to nie jedyna, na którą warto zwrócić uwagę śledząc ostatnie wydarzenia. Okazuje się, że np. Rafał Trzaskowski, kandydat PO na urząd prezydenta Warszawy, zapytał się czy w sprawie Frasyniuka przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości "nie mogli odpuścić?".

Otóż nie mogli, panie kandydacie. Władysław Frasyniuk, choćby nie wiem jak wielką był legendą "Solidarności", w 2017 roku postanowił zablokować przemarsz legalnej demonstracji (co w społeczeństwie wyznającym demokratyczne zasady powinno zapalić jakąś "lampkę ostrzegawczą"), a dodatkowo naruszył nietykalność funkcjonariusza policji na służbie. Następnie, w związku z popełnionymi wykroczeniami, celowo i z premedytacją nie stawiał się na wezwania prokuratury w celu złożenia wyjaśnień.

W takich okolicznościach wymiar sprawiedliwości nie miał innej możliwości, jak tylko doprowadzić Frasyniuka siłą. Powinien to wiedzieć mec. Schramm, powinien to wiedzieć również kandydat PO na prezydenta Warszawy.

Wszyscy wobec prawa powinni być równi, szczególnie jeśli dokonują wykroczeń, występków lub zbrodni. Mam tu na myśli nie tylko legendy "Solidarności", ale również wszystkich tych, których np. chroni dziś immunitet. Społeczne poczucie sprawiedliwości powinno być celem każdego dobrze funkcjonującego systemu prawnego. Pożądana nieuchronność stosowanego prawa stałaby się jedynie pustym hasłem, gdyby ktoś miał być specjalnie traktowany tylko przez wzgląd na swoją "legendarność".

źródło: http://niewygodne.info.pl...orma-dziala.htm

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 315 z 351  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.