BS
Ma major rację, to formacja ściśle polityczna, pamiętamy z mediów ,jak pan żandarm zamykał drogę , gdy macierewicz(celowo z małej) przechodził przez jezdnię w nie wyznaczonym do tego miejscu. Przypadki można by mnożyć. Pan Major mówi prawdę , obnażając ułomności tej rozpasanej formacji, jest nie wygodnym świadkiem, i aby go wyeliminować, robi się z niego osobę niepoczytalną , by zatuszować wszelkie nieprawidłowości.
----------------------------------
brutalna prawda
Dzialania typowe dla bolszewikow ---- jak niewygodny to zrobic z niego wariata i zamknac
------------------------
ehhhh
To wygląda jak film "Służby" niedługo pan major popełni "samobójstwo" strzałem w potylice i będzie cacy !
---------------------------
janmal6
Mogę tylko potwierdzić skąpe doniesienia o jakich mówi mjr Pankowski. Skończyłem zawodową służbę wojskową w randze oficera starszego. Miałem przez wiele lat okazję przyjrzeć się nieformalnym zwyczajom w relacji przełożony- podwładny w kilku jednostkach wojskowych o różnym profilu. Przypominały relacje gangsterskie i mafijne. Dowódcy oczekiwali od swoich podwładnych bezwzględnego wykonywania poleceń- nawet wbrew prawu i z jego rażącym naruszeniem. Jeżeli prawda nie wyszła na jaw- najgorliwsi awansowali, dostawali nagrody, byli wyróżniani i kierowani na stanowiska, szkolenia, kursy dające drogę do awansu. Pozostali w najlepszym przypadku zostawali pomijani lub jeśli wskazali, że oczekiwania ich przełożonych są bezprawne lub godzą w system prawny lub przyniosą szkodę materialną jednostce i budżetowi państwa- byli dyskryminowani i poddani mobbingowi. Kiedy posiadłem niezbite dowody o przestępstwach dokonanych podczas wykonywania obowiązków służbowych i zgłosiłem to do prokuratury (wówczas wojskowej) zostałem poddany "obróbce" i ostatecznie opuściłem szeregi armii. Uważam, że mam i tak szczęście. Mogło się to skończyć dla mnie o wiele gorzej. Wstępując do armii miałem o tej instytucji dobre zdanie. W trakcie służby wojskowej coraz bardziej wątpiłem w mój wybór. Teraz mogę tylko wesprzeć takich odważnych i jeszcze wierzących w sprawiedliwość, chociaż bez pomocy z zewnątrz tego człowieka zniszczy wojskowa mafia. Już jak wynika z artykułu próbuje się mediom zakneblować usta a z majora zrobić wariata. Metoda znana od czasów niedoścignionych wzorców NKWD, KGB i GRU.
============================

Przyznał to mjr Pankowski, były zastępca szefa Wydziału Wewnętrznego Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej. Co na to ŻW? środę wezwała go na badania psychiatryczne.
O sprawie informuje Onet. Przypomnijmy, że dziennikarze portalu dostali od ŻW wezwanie do zaprzestania publikacji oraz ostrzeżenie, że mjr Pankowski jest osobą niewiarygodną, oskarżoną o ujawnienie tajemnic służbowych, pozostającą w sporze prawnym z Żandarmerią Wojskową.
Jak twierdzi major, informował ówczesnego ministra obrony narodowej o nieprawidłowościach wewnątrz formacji. Antoni Macierewicz miał mu wtedy odpowiedzieć, że zajmie się sprawą. Co więcej - poprosić o niezgłaszanie jej do prokuratury.
Mjr Pankowski nie stawił się na badanie. Powód? Jego pełnomocnik, mecenas dr Andrzej Duś, dostał wezwanie po wyznaczonej na badanie godzinie. - Prokuratora ma prawo zlecić takie badanie, ale tylko w stosunku do oskarżonego - powiedział Duś.
- W tym przypadku może chodzić o podważenie wiarygodności pana majora jako świadka w innych postępowaniach. W stosunku do świadków, takich badań nie można zlecieć - ocenił.
Major, zapytany o to, czego obawia się ŻW, odpowiedział: prawdy. - Żandarmeria boi się, że cała Polska usłyszy prawdę na temat tego, w jaki sposób funkcjonuje formacja, która powinna stać na straży prawa w armii, a chroni przestępców w mundurach. Pewnie dowódcy boją się też wstydu oraz utraty stanowisk, kiedy na jaw wyjdzie, w jaki sposób przez lata działa żandarmeria - podkreślił.
Co spotkało majora?
Mjr Pankowski wspomina, że 22 marca 2017 roku o godzinie 5:55 został zatrzymany na klatce schodowej. - W samochodzie powiedzieli mi, że ten z legitymacją ma czarny pas karate, a ten z góry to bokser. Byli gotowi na użycie siły - opowiada. Jak dodaje, został tez zakuty w kajdanki. Kiedy zapytał po co, usłyszał, że takie było polecenie.
Inni policjanci weszli do jego mieszkania. Pobudzili dzieci i żonę majora. Kolejni przeszukiwali jego gabinet.
Co więcej, tego dnia funkcjonariusze byli też z mieszkaniach innych osób, z którymi kontaktował się służbowo mjr Pankowski, gdy pracował w wydziale wewnętrznym Komendy Głównej ŻW. To nie wszystko. przeszukane zostały też domy osób cywilnych, m.in. ojca majora i Krzysztofa Kopcia, pracownika IPN, który pomógł Pankowskiemu dotrzeć do ministra obrony Antoniego Macierewicza.
Kilku żołnierzy żandarmerii, którzy kontaktowali się z mjr. Pankowskim, musiało pożegnać się z armią. - Najbardziej zabolało mnie, gdy dowiedziałem się, że wyrzucili kolegę, z którym graliśmy w siatkówkę i nigdy nic mi nie przekazywał. Zwykły żołnierz, szeregowy, bez emerytury, dziecko na utrzymaniu - zaznaczył mjr Pankowski.
Major opowiedział też o innej, wcześniejszej, nieprzyjemnej sytuacji która go spotkała. Jak mówił, komendant główny gen. Połuch szantażował go. Miał powiedzieć, że ma kompromitujące majora wobec żony zdjęcia i je pokaże je, jeśli Pankowski doniesie do ministra Macierewicza o nieprawidłowościach w żandarmerii. - To była masakra - ocenił major.
źródło: https://wiadomosci.wp.pl/doniosl-o-niep ... 260539521a















