Komentarze:
anka
Dziwne, że SN bada, czy Prezydent RP mógł kogoś ułaskawić, gdy prawo łaski jest jednoosobową decyzją Prezydenta. Jaki przepis pozwala SN na kontrolę tej decyzji? Prezydent odpowiada tylko przed TS.
---------------------------------
Pol
Przed nami tyle fascynujących procesów.Tych związanych z amber gold,tych związanych z reprywatyzacją,tych związanych z aferą marszałkową,że o kradzieży z pałacu prez. nie wspomnę.Ktoś to musi osądzić
---------------------------
styks
Banda kolesi. Mafia, która nie ma kodeksu honorowego. Lepsza jest włoska, bo posługuje się swoistym kodeksem honorowym.
=======================
Uniewinniali Sawicką i uznali przedawnienie sprawy Przemyka. Kim są sędziowie SN, którzy zajmą się w sierpniu ułaskawieniem M. Kamińskiego
9 sierpnia Sąd Najwyższy znów chce zbadać kasację ws. Mariusza Kamińskiego i innych byłych szefów CBA. Mimo, że prezydent Andrzej Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego, SN chce za wszelką cenę zdezawuować konstytucyjną prerogatywę prezydenta. Skąd więc pomysł tej medialnej ustawki? Może odpowiedzią na to pytanie będą fakty, dotyczące składu sędziowskiego, który w sierpniu zajmie się sprawą Mariusza Kamińskiego. Jak ustalił portal wPolityce.pl, wśród trójki sędziów Sądu Najwyższego, którzy rozpatrywać będą tę sprawę, wcześniej doprowadzili do uniewinnienia Beaty Sawickiej, uchylali kary dla sędziego oskarżanego za związki z przestępcami oraz uznali sprawę zabójstwa Grzegorza Przemyka za ostatecznie przedawnioną. Tacy ludzie orzekają dziś w Sądzie Najwyższym!
Przewodniczącym składu, który rozpatrywać będzie sprawę prezydenckiego ułaskawienia Mariusza Kamińskiego jest SNN Andrzej Stępka. W 2014 roku Stępka był w składzie orzekającym, który utrzymał wyrok uniewinniający dla byłej posłanki Platformy Obywatelskiej Beaty Sawickiej oraz burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego w głośnej sprawie korupcyjnej.
Demokratyczne państwo nie może testować uczciwości obywateli i ich podatności na popełnienie przestępstwa. (…) Agent nie może kreować sytuacji mocnych więzów emocjonalnych i osobistych z osobą prowokowaną. Nie może nagrywać z nią rozmów w innych miejscach niż publiczne, np. w aucie, jak było w tej sprawie.
– uzasadniał wyrok sędzia Andrzej Stępka.
To jednak nie koniec kontrowersyjnych decyzji składów sędziowskich, w których zasiadał sędzia Andrzej Stępka. W 2016 r. Sąd Najwyższy, z Andrzejem Stępką w składzie orzekającym, uchylił – i tak niewielką - karę sędziemu wojskowemu oskarżonemu o popełnienie 20 czynów nielicujących z powagą swego urzędu. Jak informował portal kancelaria.lex.pl sędzia L. w stanie spoczynku stanął przed sądem dyscyplinarnym obwiniony o popełnienie 20 czynów nie licujących z powagą swego urzędu. Rzecznik dyscyplinarny sądownictwa wojskowego major Andrzej Wilczewski zarzucił ppłk L. , że od 14 lipca 2011 roku do 16 sierpnia 2013 r. skierował do Prokuratora Generalnego, Naczelnej Prokuratury Wojskowej, ministra sprawiedliwości i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez kilka osób. Należały do nich zarówno prezes sądu wojskowego, jak i pracownik sekretariatu oraz prokurator wojskowy. Chodziło o najcięższe przestępstwa, takie jak np. udział w grupie przestępczej o charakterze zbrojnym.
Sąd I instancji Sąd Apelacyjny w Krakowie 13 maja 2015 r. uznał ppłk. L. winnego popełnionych czynów, które naruszyły godność sędziego i zaszkodziły wizerunkowi wymiaru sprawiedliwości. Sąd wymierzył obwinionemu karę w postaci zawieszenia podwyższania uposażenia na trzy lata.
W październiku 2016 r. Sąd Najwyższy, pomimo tego, że po raz kolejny (sprawa L. także wcześniej trafiała na wokandę SN) uznał argumentację sądu I instancji i dostrzegł u obwinionego „cyniczne wykorzystywanie możliwości unikania stawiennictwa oraz niepoddawanie się badaniom biegłych” i ignorowanie procedur sądowych, uchylił wyrok o karze. Karę uchylono, chociaż Sąd Najwyższy potwierdził, że sędzia L. nie miał podstaw do składania doniesień o popełnieniu przestępstwa, a działania te podejmował wobec każdego, „kto stanął na jego drodze i mu się naraził”. Orzeczenie Sądu Najwyższego uzasadniał sędzia Andrzej Stępka.
Z kolei w 2014 r. Sąd Najwyższy, z Andrzejem Stępką w składzie orzekającym, orzekł, że bycie konfidentem SB „nie kwalifikuje się jako współpraca z organami służb bezpieczeństwa PRL”, gdy osoba, na którą donoszono, wiedziała o relacjach konfidenta z SB. Chodziło o kandydata do Sejmu RP Janusz G., który złożył oświadczenie, że nie był świadomym i tajnym współpracownikiem Służby bezpieczeństwa PRL.
Sąd Apelacyjny oddalił apelację. Ale w październiku 2014 r. Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu II instancji. „Kontakty z SB polegające na przekazywaniu informacji o osobach, które wiedziały o takich relacjach, nie kwalifikuje się jako współpraca z organami służb bezpieczeństwa PRL” – powiedział sędzia Andrzej Stępka w uzasadnieniu wyroku.*
– czytamy na portalu lex.pl.
Kolejna sprawa z sędzią Andrzejem Stępką zasiadającym w składzie sędziowskim to historia, w której SN wymierzył sędziemu Sądu Okręgowego z Sieradza Jackowi K. karę nagany za przewinienie służbowe polegając na przewlekłym pisaniu uzasadnień do wyroków. Opóźnienia były rażące, ponieważ wynosiły od 7 miesięcy do nawet 476 dni. Na skutek zwłoki Skarb Państwa musiał wypłacić odszkodowania osobom, które oczekiwały na uzasadnienie wyroków karnych i nie mogły ich zaskarżyć przez ponad rok.
Kolejnym sędzią, który decydował będzie 9 sierpnia o sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego to SSN Małgorzata Gierszon i sędzia Piotr Mirek. W lipcu 2010 r. Sąd Najwyższy, w którego składzie orzekającym znajdowali się sędziowie Gierszon oraz Mirek, uznał, że sprawa śmierci Grzegorza Przemyka jest ostatecznie przedawniona. Sąd oddalił kasację od prawomocnego wyroku, który z powodu przedawnienia umorzył sprawę byłego zomowca Ireneusza K., oskarżonego o śmiertelne pobicie maturzysty. Sąd Najwyższy uznał kasację ówczesnego ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego za bezzasadną. Kwiatkowski uważał, że czyn, który popełnił Ireneusz K., nie przedawnia się, dlatego chciał, żeby umorzenie uchylono, a sprawa wróciła do sądu II instancji. Sąd Najwyższy nie uznał jego argumentacji.
Autorytet wymiaru sprawiedliwości, autorytet prawa, buduje się na jego uczciwym respektowaniu i stosowaniu.
– mówiła sędzia Małgorzata Gierszon, uzasadniając wyrok.
Sędzia Piotr Mirek orzekał tez w sprawie kontrowersyjnego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. W 2013 r. detektyw został uznany za winnego prania brudnych pieniędzy. Sąd Apelacyjny w Katowicach, który orzekał w tej sprawie skazał Rutkowskiego na karę 1,5 roku więzienia oraz grzywnę w wysokości 90 tys. zł. Rutkowski nie trafił jednak do wiezienia, gdyż skład sędziowski, w którym orzekał ówcześnie sędzia Mirek uznał, że zalicza 9 miesięcy tymczasowego aresztu na poczet kary. Uznał również, że z powodu przedawnienia należy umorzyć zarzut udziału detektywa w zorganizowanej grupie przestępczej.
Analizując wyroki i orzeczenia sędziów, którzy 9 sierpnia zajmą się sprawa Mariusza Kamińskiego trudno nie odnieść wrażenia, że działania Sądu Najwyższego mają charakter czysto polityczny i propagandowy. Ludzie pokroju sędziego Mirka czy sędzi Gierszon nie mają moralnego prawa orzekać w sprawie byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
źródło:
https://wpolityce.pl/polityka/349461-uj ... aminskiego