KaAsia
Niestety nie tylko firmy farmaceutyczne płacą lekarzom. Całe życie mam problem z nadwagą, przeszłam chyba wszystkie istniejące diety, badania, każdy lekarz mówi co innego, już się przyzwyczaiłam. Sukcesem jest że od kilku lat nie przytyłam, ale niestety też nie wiele schudłam i wciąż waże jakies 15kg za dużo. Ostatnio byłam na badaniach kontrolnych w zupełnie innej sprawie. Pani doktor z 30 letnim stażem, szanowana, pierwsze co zrobiła po zobaczeniu ile waże to udzieliła mi 20 minutowego wykładu na temat wczasów odchudzających u Gacy, dając do zrozumienia że jak się na nią powołam to dostane rabat. Pomijając jawną reklame, ta pani świadomie szkodzi swoim pacjentom!
------------------------------
henry
Niestety za to żeby koncern farmaceutyczny fundował lekarzom wyjazdy pacjenci muszą płacić więcej za leki, nie ma nic za darmo. Może ujawnią ile konceny płacą za załatwienie wpisania na listę leków refundowanych?
----------------------------------
mysz18
Lekarze specjaliści przepisują celowo najdroższy sponsorowany lek !!! Miały być tańsze leki dla seniorów ?? A no i są,wszystkie leki przepisane (mam seniora w domu) są na 100% tak własnie to działa.
Leki od specjalisty ,część znalazło się w koszu,o czym poinformowałam specjalistę(najdroższy lek) tak ogłupił mojego seniora,że zapomniał jak się nazywa. Trudno wydębić skierowanie na badania,ale z lekami eksperymenty przeprawiają o zawrót głowy.
========================

Firmy farmaceutyczne zaczynają spowiadać się z wydatków na lekarzy. Właśnie zaczęły publikować dane o tym, którym lekarzom płaciły za prowadzenie wykładów, wyjazdy czy szkolenia. Na listach nazwiska, kwoty, adresy. W raportach koncerny podają też, do jakich szpitali i innych ośrodków zdrowia trafiało wsparcie finansowe. Kwoty? Milionowe.
34 tys. zł za wyjazd profesora neurologii ze Stargardu Szczecińskiego. 27 tys. zł dla innego lekarza. 700 zł na wyjazd specjalistki chorób wewnętrznych i kardiologii. Tak firmy farmaceutyczne wspierają lekarzy w Polsce. W sumie mowa o milionach złotych na wyjazdy, konferencje i wykłady.
Bayer wydał 19 mln zł
6,5 mln zł na wydatki lekarzy, 2,3 mln zł na placówki ochrony zdrowia. Takie są statystyki firmy Bayer, jednego z gigantów rynku farmaceutycznego w Polsce. Do tego dochodzi też ponad 10 mln zł na badania. Łącznie na świadczenia związane z rozwojem i komercjalizacją leków dostępnych na receptę firma przekazała 19 mln zł.
Bayer jako jedna z pierwszych firm ujawniła dane, ile i komu przekazała w 2016 roku. W ciągu najbliższych kilku dni dane pokażą inne firmy zrzeszone w INFARMIE, czyli Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych.
Z danych łatwo wyłapać zagraniczne wyjazdy. Kilkusetzłotowe wsparcie to najczęściej wyjazd na konferencję do Warszawy lub innego polskiego miasta. Kilkutysięczne wsparcie, w tym ogromne opłaty za rejestrację na wydarzeniu, to znak, że chodzi o wyjazd zagraniczny.
Dzięki temu wiemy, że świadczenia o wartości 27 tys. zł otrzymał lekarz neurolog z woj. świętokrzyskiego. W przypadku tego lekarza 5 tys. zł poszło na opłaty rejestracyjne, a pozostałe 22 tys. zł na przeloty i zakwaterowanie. Inna osoba - tym razem lekarka neurolog - miała sponsorowany wyjazd za kwotę 10 tys. zł. 3 tys. zł rejestracja na wydarzenie, 7 tys. zł za dojazd i zakwaterowanie.
- Dane dotyczące poszczególnych lekarzy są ujawniane przez firmy farmaceutyczne wyłącznie za ich zgodą. W przypadku lekarzy, którzy nie zgodzili się na ujawnienie, dane o nich prezentowane są zbiorczo - tłumaczy money.pl Michał Komar, radca prawny w kancelarii prawnej D.Dobkowski stowarzyszonej z KPMG w Polsce.
I widać jak na dłoni, że większość lekarzy się nie zgadza - w ubiegłym roku aż 80 proc. Po pierwszych danych można odnieść wrażenie, że w tym roku nie będzie inaczej.
Łatwo to pokazać na przykładzie list Bayeru. Znajdują się tam z imienia i nazwiska lekarze, którzy otrzymali w sumie 252 tys. zł. W informacji zbiorczej z kolei zawarte jest 6,2 mln zł, które otrzymali medycy. W przypadku tej dużej firmy mamy precyzyjne informacje o 4 proc. wydanych środków na lekarzy. W ubiegłym roku Bayer pokazał dane o 211 tys. z 4 mln zł. Skalę odmów widać jak na dłoni.
Publikacja danych to efekt podpisania przez farmaceutyczne koncerny kodeksu dobrych praktyk zwanego Kodeksem Przejrzystości. Obecnie program wprowadziło kilkadziesiąt firm w Polsce, w tym światowi giganci: Pfizer, Bayer, GlaxoSmithKline (GSK) czy Roche.
To druga edycja kodeksu. Już w ubiegłym roku mogliśmy sprawdzić, komu i ile przekazały firmy farmaceutyczne. Pisaliśmy o tym tutaj. Publikowaliśmy też odnośniki do pełnych raportów. W tym roku money.pl również tak zrobi, gdy tylko pojawią się wszystkie dane.
Na czym opiera się Kodeks? Koncerny, wysyłając jakiegokolwiek lekarza na szkolenie, proszą go o podpisanie zgody na wykorzystanie jego danych w raporcie. Dzięki temu po roku na stronach internetowych poszczególnych firm farmaceutycznych publikowane są szczegółowe informacje. Firmy, które podpisały kodeks, zobowiązały się do pokazywania danych na stronach firmowych.
Można w nich znaleźć nazwiska lekarzy, miejsce pracy oraz dokładne kwoty związane z darowiznami, opłatami za udział w konferencjach oraz kosztami zakwaterowania i podróży, które pokrywały koncerny. Jeśli lekarz sam dawał wykład, w raportach podawano kwotę honorarium.
W ciągu najbliższy trzech dni kolejne firmy będą publikowały raporty. W tej chwili można znaleźć już dane dla kilku koncernów.
Można dowiedzieć się m.in., że AbbVie Polska sponsorowała warsztaty edukacyjne dla pacjentów i przygotowanie materiałów. Jedna z fundacji dostała 35 tys. zł na stworzenie materiałów informacyjnych o chorobie Parkinsona. Inna dostała świadczenie o wartości 45 tys. zł. Firma przekazała testy anty-HCV.
Nie wszystkie duże firmy wykładają pieniądze na wyjazdy lekarzy. I tak np. od ubiegłego roku GSK "globalnie zaprzestało odpłatnego angażowania przedstawicieli zawodów medycznych do prowadzenia wykładów na temat naszych leków na receptę lub szczepionek". Do tego GSK od kilku lat nie sponsoruje żadnych wyjazdów indywidualnych. Jest natomiast w Związku i publikuje informacje o akcjach niepromocyjnych, które finansowało. Są to chociażby ekspertyzy.
Jak było rok temu?
W ubiegłym roku lekarze w Polsce otrzymali ponad 100 mln zł właśnie na wyjazdy i wykłady. Organizacje ochrony zdrowia otrzymały niewiele więcej, bo 128 mln zł. Dane z ubiegłorocznych raportów można znaleźć tutaj.
Warto dodać, że w zdecydowanej większości lekarze mieli płacone za wyjazdy naukowe. Wynagrodzenie za wykłady stanowi około 40 proc. całych przekazanych kwot. Średnio lekarze otrzymali świadczenia warte 2,7 tys. zł.
W przypadku organizacji ochrony zdrowia proporcje wyglądały inaczej. Część to darowizny, część to koszty związane z organizacją wydarzeń medycznych.
Po co właściwie te dane? - Trzeba pokazywać przejrzystość tego biznesu, jego transparentność. To, że nie mamy nic do ukrycia. Przecież recepty finansowane są za pieniądze podatników. Powinniśmy więc wiedzieć, jakie kwoty trafiają do lekarzy. Trzeba też pamiętać, że finansowanie wyjazdów, szkoleń czy wykładów przez firmy farmaceutyczne zwiększa wiedzę lekarzy. To tylko przyczynia się do rozwoju medycyny - wyjaśniają money.pl przedstawiciele związku firm farmaceutycznych Infarma.
Taka "samoregulacja" od 1 stycznia 2015 obowiązuje 41 firm farmaceutycznych. Jej zapisy wdrożone zostały równocześnie w 33 krajach.
- Raporty publikowane są wyłącznie przez firmy farmaceutyczne, przede wszystkim podmioty zagraniczne, które przyjęły postanowienia Kodeksu Przejrzystości. Obecnie planowane jest przyjęcie podobnych reguł również przez producentów wyrobów medycznych - mówi Michał Komar.
A warto podkreślić, że w niektórych krajach jawność jest wymagana prawnie. Dania, Estonia, Francja, Litwa, Portugalia, Rumnia czy Słowacja nakazują publikację takich danych. U nas wciąż są dobrowolne. Co ciekawe, przedstawiciele środowiska lekarskiego już rok temu wskazywali, że dane powinny być pełniejsze. Pełna jawność albo nic. Półśrodki rodzą wątpliwości.
- Cieszymy się, że firmy farmaceutyczne chcą być transparentne. Musimy jednak zwrócić uwagę, że jest to jawność tylko częściowa. Kodeks jest niepełny i budzi nasze zastrzeżenia. Potrzebna jest pełna publikacja zawierająca dane dotyczące wszystkich uczestników systemu farmaceutycznego, w tym przedstawicieli handlowych i innych pracowników medycznych. Poza tym w tym zestawieniu nie ma wszystkich firm farmaceutycznych. To tylko wycinek rynku - komentuje dane dr Maciej Hamankiewicz, szef Naczelnej Izby Lekarskiej.
- Problem w tym, że informacja jest niepełna. Nie wiemy za co dokładnie dana osoba dostała pieniądze. A to może budzić dziwne podejrzenia, że ktoś pojechał do spa, a nie na ważną dla lekarza konferencję medyczną. Kolejny raz sprawia to więc wrażenie, jakby zawód lekarza był szczególnie dotknięty korupcją - tłumaczy.
Więcej: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 38159.html














