Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

J.

Być może nawet tym cwaniaczkom jest na rękę, że tylu szumu narobiono wokół Amber Gold, bo to może odciągać uwagę od innych, być może jeszcze bardziej podejrzanych "biznesów"...

============================
Parabanki nie tylko dla naiwnych: Tak naganiacze i inwestorzy zarabiają na piramidach finansowych
Obrazek
Parabanki przyciągają jedynie naiwnych, marzących o szybkim zarobku? Nie tylko. Są tacy, którzy w nie świadomie inwestują.

Piramida finansowa przypomina uproszczony ekosystem. Są tu wielkie drapieżniki (twórcy systemu) oraz ich ofiary – jelenie (zwykli udziałowcy marzący o szybkim zarobku). To też najlepiej zbadana część, bo i o jednych, i o drugich napisano już wiele przy okazji upadku kolejnych biznesów, jak choćby słynne Amber Gold.

Lecz to nie wszystkie elementy piramidy finansowej. Swoje nisze mają w niej także kojoty, naganiacze, które szukają jeleni chcących rozstać się z gotówką i żywiące się tym, co im „odpalą” twórcy systemu. Oraz sępy, świadomi inwestorzy, które szukają rozkręcających się biznesów i w nie inwestują, zdając sobie sprawę z ryzyka.

O tych dwóch grupach nie wiadomo za wiele. Warto im się przyjrzeć.

Naganiacze

Rok 2016. Pay Trade International Club – piramida finansowa, którą po tekstach w DGP wzięły pod lupę prokuratura i ABW – uchodzi za elitarny klub biznesowy. Za członkostwo, które niewiele daje, trzeba zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Aby się przekonać, czym jest PTIC, idziemy na business lunch połączony z naborem do klubu.

Ekskluzywny hotel, przed wejściem stoi kilka lexusów z logo firmy, gości witają hostessy. Posiłek połączony jest ze szkoleniem, podczas którego przemawiają „eksperci” nazywani liderami (to zazwyczaj osoby, które zwerbowały najwięcej jeleni). Przekonują, że przyszłość – i to jaka! bogata! – należy właśnie do nas. Tych, którzy przyszli na spotkanie. Możemy wspólnie zawojować świat. Trzeba tylko chcieć. I nie bać się zainwestować.

Więcej: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... owych.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Fritz

Czaputowicz zanizyl "nieco": nie 70 a 90 centow wraca do starej UE. Innymi slowy, te fundusze nie sa niczym innym jak programem subwencjonowania gospodarki Niemiec i paru innych krajow.

==========================
Polska jest wspierana środkami z UE, ale z każdego euro 70 centów ponownie odpływa za granicę
Obrazek
Polska jest wspierana środkami unijnymi, ale "z każdego euro 70 centów ponownie odpływa za granicę - mówił w opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla austriackiej agencji APA polski dyplomata Jacek Czaputowicz.

Udzielił go w piątek w Instytucie Polskim w Wiedniu, gdzie jako dyrektor warszawskiej Akademii Dyplomatycznej MSZ wygłosił wykład "Europa państw - federacja czy imperium? Wizja UE z perspektywy Polski".

Czaputowicz zwrócił uwagę, że przeciętny dochód w Polsce to jedna czwarta tego co w państwach zachodnioeuropejskich i Polska pozostaje krajem emigracyjnym. Jak zaznaczył, Polska jest wspierana środkami unijnymi, ale "z każdego euro 70 centów ponownie odpływa za granicę"; kraj otworzył swój rynek dla zagranicznych firm, co było warunkiem wejścia do UE, a kompensować to ma unijne wsparcie dla Polski.

Inwestycje przyniosły pozytywne efekty, ale zyski są transferowane do innych państw, co znacznie zubaża polski budżet i stanowi wyjaśnienie, dlaczego dochody są w Polsce o wiele niższe niż w państwach zachodnioeuropejskich i dlaczego pozostaliśmy ubogim krajem ze skromnym budżetem świadczeń społecznych - powiedział Czaputowicz.

Odpowiadając na pytanie dlaczego Polska nie dotrzymuje porozumień w sprawie rozdzielania uchodźców między kraje członkowskie UE wyjaśnił, że sami uchodźcy nie wybieraliby Polski jako kraju docelowego, gdyż w niektórych regionach także dla polskich obywateli poziom życia jest w porównaniu z państwami zachodnioeuropejskimi niski.

Czy UE ma prawo zmuszać ich do przybywania do Polski wbrew ich woli? - zapytał.

Jak zaznaczył, z punktu widzenia dyplomaty i naukowca konieczne są reformy, które poprzez demokrację wzmocniłyby legitymizację instytucji unijnych i jednocześnie zwróciłyby państwom członkowskim władzę podejmowania decyzji politycznych.

Problemem UE jest niedostateczne zaufanie obywateli do instytucji wspólnotowych", ale fenomen ten występuje silniej w krajach zachodnioeuropejskich jak Francja i Austria niż w Polsce, gdzie 70 proc. społeczeństwa popiera członkostwo w UE - wskazał Czaputowicz.

Według niego, Brexit jest dobrym przykładem sceptycyzmu wobec UE w Europie Zachodniej i będzie miał następstwa dla około 800 tys. pracujących w Wielkiej Brytanii Polaków. Dlatego Polska domaga się, by w trakcie rokowań na temat wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE zabezpieczono ich prawa. Wobec Londynu należy zająć jasne stanowisko, co dotyczy także współpracy handlowej. Czaputowicz odrzucił jednocześnie ideę zawierania w tych sprawach umów dwustronnych.

Jak podkreślił, przyszła współpraca z Wielką Brytanią jest ważna również dlatego, że ma ona największą w UE armię i status stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Wspólna europejska polityka obronna tak, ale musimy także utrzymać skuteczne NATO i dobre stosunki z USA - powiedział.

Obecność militarną NATO i USA na wschodniej flance Sojuszu uznał za gwarancję ochrony przed agresją rosyjską.

Austria jest neutralna i czuje się bezpieczna. My jesteśmy w innej sytuacji - przypomniał.

Przyznał, że sankcje wobec Rosji spowodowały także straty gospodarcze dla Polski, ale ponieważ kraj kieruje się wartościami europejskimi, to jego społeczeństwo liczy się z takimi niedogodnościami.

Potrzebujemy idealistycznej polityki zagranicznej i musimy się opowiadać za równością, demokracją, sprawiedliwością, antyautorytaryzmem, polityką nieinterwencji oraz przestrzeganiem prawa międzynarodowego - zadeklarował.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/35744- ... za-granice
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ile naprawdę zarabiają sędziowie? Od kwot może zakręcić się w głowie
Obrazek
Sądy w całym kraju strajkowały przeciwko zapowiadanym zmianom w sądownictwie. Jedna z nich mówi o upublicznieniu oświadczeń majątkowych. Do tej pory można było tylko domyślać się, skąd takie oburzenie tym pomysłem. Ministerstwo sprawiedliwości przedstawiło jak wygląda przeciętne wynagrodzenie sędziego oraz o ile wzrosło w ciągu ostatnich lat. Przeciętne (!) miesięczne wynagrodzenie sędziów w latach 2012-2016 wynosi 16,5 tys. zł. To tyle ile zarabia szef polskiego rządu…

Słyszeliśmy już takie „kwiatki” jak „że za 2 tys. zł miesięcznie nie da się wyżyć, że za 6 tys. pracuje tylko „złodziej albo idiota”. Sędzia Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf stwierdziła, że za 10 tys. „dobrze żyć można tylko na prowincji”. Następnie okazało się ile zarabia prezes SN. Miesięcznie pobiera… 27 tys. zł.

Średnie pensje w wymiarze sprawiedliwości w latach 2012-2016 zostały ujawnione teraz przez ministerstwo sprawiedliwości. Kwoty przyprawiają o zawrót głowy. Zarobki w tym czasie wzrosły nawet o 3,6 tys. zł!

O sędziowskie zarobki zapytali posłowie Kukiz’15. W piśmie ministerstwa sprawiedliwości czytamy, że „sędziowie należą do jednej z najlepiej zarabiających grup zawodowych w Polsce”.
W 2012 r. sędziowie sądu apelacyjnego zarabiali przeciętnie 12,9 tys. zł. Cztery lata później dostawali już 16,5 tys. zł. Sędziowie sądów okręgowych w 2012 r. – 11,2 tys. zł; w 2016 r. – 13,9 tys. zł. Z kolei w sądach rejonowych przedstawicielom temidy zarobki wzrosły z 8,8 tys. zł do 11 tys. zł. –​ Wysokość wynagrodzenia sędziów różnicuje staż pracy lub pełnione funkcje. W związku z pełnioną funkcją sędziemu przysługuje dodatek funkcyjny. Wynagrodzenie sędziów różnicuje ponadto dodatek za długoletnią pracę – podał w odpowiedzi wiceminister Łukasz Piebiak

– pisze „Super Express”

„Należą do jednej z najlepiej zarabiających grup zawodowych w Polsce” i jednocześnie bardzo mocno protestowali przeciwko ujawnieniu ich majątków.
Jestem przeciwnikiem jawnych oświadczeń majątkowych, są fikcją

– powiedział niegdyś rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa Waldemar Żurek.

Ich opór jest jednak daremny. Jeszcze w tym roku poznamy ich majątki.

źródło: http://niezalezna.pl/97646-ile-naprawde ... e-w-glowie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze::

Hugon

"Chciałam naprawiać Polskę" - i przeszłam do PO. Czyli z cholery na tyfus. Albo na odwrót.

--------------------------------

Swetru

Nie zabrałem jej na Maderę i teraz się mści !

-------------------------

solidaruch1980

Czy pani posłance się wydaje, że wchodząc z deszczu pod rynnę będzie bardziej sucha ? U Genialnego Ryśka chaos, arogancja i brak wizji mają charakter komiczny, zaś u Szreka to już są totalne.

=============================

Chaos, arogancja i brak wizji. Była posłanka Nowoczesnej zdradza kulisy działania partii
Obrazek
Była posłanka Nowoczesnej Joanna Augustynowska, która przeszła do PO, w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" zdradziła kulisy pracy swojej poprzedniej partii. Z jej opisu wyłania się jednak dość ponury obraz. – W Nowoczesnej moje wyobrażenia o polityce zasadniczo rozminęły się z rzeczywistością. Chciałam naprawiać Polskę, ale tematy, którymi się w partii zajmowałam czyli polityka społeczna i senioralna nikogo tam nie obchodziły – wspomina.

Według Augustynowskiej, Nowoczesna to partia bez odpowiednich struktur, wizji dokąd zmierza i pieniędzy na działalność. Z opisu posłanki wynika również, że także demokracja jest w niej umowna. – Wybory na przewodniczącego partii i klubu wyglądały tak, że Ryszard powiedział: „słuchajcie, liderem będę ja, ok? – mówi.

Posłanka stwierdziła również, że Ryszarda Petru nie interesuje praca w Sejmie, a jeżeli pojawiał się na jakiś debatach, to tylko po to, żeby się pokazać mediom. Augustynowska powiedziała tygodnikowi także o sejmowym proteście z przełomu roku. Na pytanie, czy wiedziała, że w czasie okupacji Sejmu, Ryszard Petru wybrał się na krótki urlop odparła, że dowiedziała się z gazet i była wściekła. – Sama zostawiłam małe dzieci w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia i zaraz po Nowym Roku, żeby jechać do Sejmu na dyżur, a w tym czasie lider wyskoczył sobie na Maderę. Poprosiłam wtedy, żeby mnie wykreślono z kolejnych dyżurów i żeby do mnie nie dzwoniono – powiedziała.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/27788/Chaos-ar ... artii.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz;

Natenczas Wojski

Skandal to jest, ale "Lex Szyszko" to dla mnie taki sam skandal! Żeby nie było nieporozumień: Jestem wyborcą PiS - z najtwardszego elektoratu. Ale masowa rzeź drzew w całej Polsce, to był dla mnie cios w samo serce! I znowu - sam mam zadrzewioną działkę rekreacyjną, więc te sprawy są mi bliskie.

=========================

Skandal! Ktoś powycinał drzewa na posesji ministra Jana Szyszko
Obrazek
Nieznani sprawcy wycieli drzewa z prywatnej działki ministra środowiska prof. Jana Szyszko w Tucznie. To kolejna taka prowokacja. Wcześniej zniszczono tam pracownię szefa resortu środowiska.

- Około godziny 11.40 otrzymaliśmy zgłoszenie o dewastacji 30 drzew na jednej z prywatnych posesji w miejscowości Tuczno. Drzewa są poprzycinane na wysokości 130 cm, a ponieważ dzisiaj jest silny wiatr, to po prostu się łamią. Są to różne gatunki, wśród nich świerk srebrzysty, świerk zwyczajny, tuje i daglezje. Wstępnie straty wyceniono na kwotę 500 zł, a przestępstwo została zakwalifikowana jako uszkodzenie mienia. Zgłoszenia dokonała osoba, która opiekuje się posesją – tłumaczy młodszy aspirant Beata Budzyń z Komendy Powiatowej w Wałczu.

- To niepokojące, tym bardziej, że w najbliższym czasie w Tucznie ma się odbyć spotkanie ministrów środowiska Europy Środkowo-Wschodniej

– mówi nam rzecznik Ministerstwa Środowiska Paweł Mucha.

To nie pierwszy tego typu incydent po tym jak minister Jan Szyszko wszedł do rządu Prawa i Sprawiedliwości. Wcześniej do budynku w Tucznie również włamali się nieznani sprawcy i ukradli z niego poroża jelenia. Dodatkowo w stole zostawili wbitą zakrwawioną siekierę.
Prowokacja ta ma najprawdopodobniej związek z obecnie trwającymi pracami w Sejmie na rzecz ochrony przyrody

- ocenia minister Jan Szyszko.

źródło: http://niezalezna.pl/97673-skandal-ktos ... na-szyszko
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tajemnica śmierci szyfranta Zielonki. Czy zabił go dostęp do największych tajemnic wywiadu wojskowego?
Obrazek
7 kwietnia 2010 roku, dwóch mężczyzn podczas spaceru brzegiem Wisły odnajduje ludzkie ciało w stanie totalnego rozkładu. Obok ciała odnajdują także zwisający z drzewa sznur oraz kilka dokumentów, w tym potwierdzenie przelewu bankowego, na nazwisko Stefana Zielonki. Głowa miała się znajdować na wypalonej trawie, chociaż sama nie była spalona i nie nosiła śladów ognia. Zielonka był szyfrantem Służby Wywiadu Wojskowego (wcześniej WSI). Miał dostęp do najtajniejszych informacji wywiadowczych. Czy właśnie z tego powodu musiał zginąć?

Stefan Zielonka był szyfrantem Służby Wywiadu Wojskowego (wcześniej Wojskowych Służb Informacyjnych), posiadającym dostępy do najtajniejszych informacji wywiadu wojskowego. Zajmował się nadawaniem i odbieraniem tajnych komunikatów. Znał klucze, hasła, systemy tajnej komunikacji, również tej wewnątrz NATO. Ponadto dobrze orientował się w siatce polskich służb wywiadowczych za granicą.

Zielonkę po raz ostatni widziano 12 kwietnia 2009 roku. Tego dnia, zamontowane przed blokiem w którym mieszkał kamery monitoringu, zarejestrowały jego dwa wyjścia z domu: pierwsze o godz. 9:27 (wrócił o 16:45) oraz drugie - o godz. 17:09. Wówczas kamera zarejestrowała go po raz ostatni. Był ubrany w czarną kurtkę, czarną czapkę z daszkiem, dżinsy, szare sportowe buty. Dodatkowo miał ze sobą torbę na laptopa. Kilka dni później, 19 kwietnia 2009 r., jego żona (z którą żył od kilku lat w separacji) zgłosiła na policji zaginięcie Zielonki. Co ciekawe - przez pierwsze 2 tygodnie jest on poszukiwany jako zwykły obywatel, a nie człowiek posiadający dostępy do najtajniejszych informacji wywiadu wojskowego. Dopiero publikacja "Dziennika", dotycząca zaginięcia szyfranta wojskowych służb specjalnych, uruchomiła działania Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Warszawie, która wszczęła śledztwo w sprawie "trwałego uchylania się od służby wojskowej i pozostawania poza miejscem służby chor. Stefana Zielonki".

12 maja 2009 roku kilkudziesięciu policjantów, funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej oraz żołnierzy Służby Kontrwywiadu Wojskowego przeszukało obszar od granicy Warszawy do mostu Siekierkowskiego wzdłuż Wisły (okolice ogródka działkowego, na którym Zielonka często przebywał; w dniu zaginięcia monitoring przy jego bloku wychwycił, że kieruje się w stronę przystanku autobusowego, z którego dojeżdżał na tereny ogródków działkowych). Teren przeczesano "metr po metrze" (znaleziono wówczas m. in. 200 sadzonek krzaków konopii indyjskiej). Nie odnaleziono jednak ani szyfranta, ani jakichkolwiek śladów po nim. Przeszukano także sam ogródek działkowy należący do Zielonki, na którym także nie odnaleziono niczego niepokojącego. Stało to jednak w sprzeczności z zeznaniami Jadwigi W. - sąsiadki z działki Zielonki, która tuż po 12 kwietnia 2009 r., czyli dacie zaginięcia szyfranta, zauważyła, że na jego posesji rozkopany został kompostownik. Dla sąsiadki było to bardzo dziwne, bowiem na działce Zielonki panował zawsze idealny ład i porządek. Poza tym nikt, poza właścicielem, nie korzystał z tej działki. Po kilku dniach wszystko miało wrócić do porządku. Policja, która po 19 kwietnia (czyli dacie oficjalnego zgłoszenia zaginięcia Zielonki) przyjechała na oględziny ogródku działkowego szyfranta, nie stwierdziła jakiejkolwiek ingerencji osób trzecich.

Śledztwo utknęło w martwym punkcie. W mediach zaczęły się pojawiać informacje i sugestie, których autorami byli między innymi czołowi politycy Platformy Obywatelskiej (m. in.: ówczesny minister obrony narodowej Bogdan Klich, rzecznik rządu Paweł Graś czy członek sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych Konstanty Miodowicz), że Stefan Zielonka miał "problemy psychiczne", co mogło się przyczynić do jego tajemniczego zaginięcia.

W lutym 2010 w mediach pojawiła się informacja jakoby szyfrant Zielonka pracował dla Rosji. Jak donosił wówczas Dziennik.pl: "Rosyjskie media sugerują, że zaginiony szyfrant wywiadu wojskowego Stefan Zielonka pracował dla Rosji. "Ta informacja to zemsta za schwytanie przez nasz kontrwywiad ich szpiega" - odpowiada oficer polskiej armii".

W marcu 2010 prokuratura wojskowa stawia Zielonce zarzut dezercji. Jak donosił wówczas serwis internetowy Gazety Wyborczej: "Prokuratura wojskowa postawiła zaginionemu szyfrantowi wojskowego wywiadu Stefanowi Z. zarzut dezercji". Dziennikarze z Czerskiej podjęli także nowy trop w sprawie szyfranta - zdrady na rzecz Chin: "Funkcjonariusz zaginął w kwietniu ubiegłego roku pozostawiając za sobą szereg sugestii na temat swoich losów, włącznie z teorią zdrady na rzecz chińskiego wywiadu".

23 kwietnia 2010 roku w mediach pojawia się sensacyjna informacja portalu Intelligence Online (specjalistyczny portal zajmujący się działalnością służb specjalnych na świecie) - szyfrant Zielonka przebywa prawdopodobnie na terytorium Chin. Philippe Vasset, szef tego portalu, w rozmowie z dziennikarzem RMF FM stwierdził: "Jest ciągle pewne na 90 proc., że szyfrant Stefan Zielonka żyje i pracuje w rejonie Szanghaju jako doradca chińskiego wywiadu".

Kilka dni po opublikowaniu informacji portalu Intelligence Online, 27 kwietnia 2010 roku, dwóch mężczyzn podczas spaceru brzegiem Wisły odnajduje ludzkie ciało w stanie totalnego rozkładu. Obok ciała odnajdują także zwisający z drzewa sznur oraz kilka dokumentów, w tym potwierdzenie przelewu bankowego, na nazwisko Stefana Zielonki. Głowa miała się znajdować na wypalonej trawie, chociaż sama nie była spalona i nie nosiła śladów ognia. Wezwana na miejsce policja wstępnie ustaliła, że znalezione ciało należy do poszukiwanego od roku szyfranta Stefana Zielonki, który miał się powiesić na sznurze zwisającym tuż obok ciała.

Co warto podkreślić - mimo prawie całkowitego rozkładu odnalezionego ciała, dokumenty z nazwiskiem Zielonki, które znajdowały się przy nim, były w bardzo dobrym stanie. Wątpliwości w tej spawie nie ukrywali także sami śledczy. "Dziennik Gazeta Prawna" cytował na swojej stronie internetowej anonimowego oficera policji: - Sprawa wygląda dziwnie. Zwłoki są w stanie totalnego rozkładu, a dokument jest całkiem dobrze zachowany i czytelny. Co więcej - ubrania, które znajdowały się przy szczątkach nie zostały rozpoznane przez najbliższą rodzinę szyfranta, jako rzeczy, które Zielonka miałby nosić na co dzień. Nigdy nie nosił on np. futerału na telefon komórkowy przy spodniach, a taki właśnie znaleziono na miejscu odkrycia szczątków. Co więcej - dwa zegarki marki Casio, jakich używał Stefan Zielonka i które znaleziono w kurtce przy szczątkach, nie należały do niego! Używane bowiem przez szyfranta zegarki zostały znalezione przez najbliższą rodzinę Zielonki w jego mieszkaniu już po jego zaginięciu.

12 maja 2010 media obiega informacja o sprzecznych winkach badania DNA znalezionego nad Wisłą ciała. Prokurator Generalny Andrzej Seremet w wywiadzie dla RMF FM powiedział, że "Badania DNA dokonane z fragmentów kośćca wykazały, że to jest szyfrant. Badania zęba wykluczyły to". Wspomniany powyżej szef portalu Intelligence Online Philippe Vasset, na okoliczność sprzecznych wyników badania DNA zauważa, że ciało wyłowione z Wisły to zmyłka, która ma sugerować, że szyfrant nie żyje, a niezależnym ekspertom nie uda się zbadać DNA. Jednak już 2 czerwca 2010 szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg oświadczył, że powtórne badania DNA ostatecznie potwierdziły, że odnalezione w kwietniu w Warszawie szczątki to ciało zaginionego szyfranta polskiego wywiadu wojskowego Stefana Zielonki...

Zastanawiające w całej sprawie jest także to, że 30 kwietnia 2009 roku, a więc ponad 2 tygodnie po zaginięciu Zielonki, ktoś zalogował się na jego hasło i login do serwisu Nasza Klasa. Prowadząca w tym wątku czynności ABW nie znalazła odpowiedzi, kto to mógł być. Czy był to sam Zielonka? Prawdopodobnie już nigdy się tego nie dowiemy.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0372 ... elonki.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Patryk Jaki: "Polskie sądownictwo zostało sprywatyzowane dla korporacji, chcemy, by wróciło do państwa"
Obrazek
Reforma sądownictwa nie zwolni, chcemy, by polskie sądownictwo działało sprawnie i będzie tak m.in. dzięki wprowadzeniu systemu losowania spraw i podzieleniu pracy równo pomiędzy sędziów - zapowiedział we wtorek wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Jaki, który był we wtorek gościem Polsat News, podkreślał, że chodzi o to, by polskie sądownictwo „przywrócić na ścieżkę zachodnią, bo teraz wygląda tak ,jak w różnych państwach wschodnich”.

W wyniku porozumień z 1989 roku polskie sądownictwo zostało sprywatyzowane dla korporacji, chcemy, by wróciło do państwa

— dodał.

Według niego musi ulec zmianie to, że „do tej prezesi sądów mogli sobie swobodnie kształtować i politykę kadrową, i przyznawanie spraw sędziom”. Zapowiedział, że zostanie wprowadzony system losowo o tym decydujący. Jaki dodał, że polski system „jest przewlekły”, dlatego będzie też system ważenia spraw, dzięki czemu praca zostanie podzielona po równo.

Dziś są sędziowie rejonowi, którzy na plecach wożą 90 proc. spraw” i reszta sędziów, którzy orzekają mniej. (…) „Każdy sędzia będzie równy - i nie ma takiej możliwości, by ten system nie sprawił, że sądownictwo będzie działać szybciej ‘ — przekonywał Jaki, podkreślając, że po wprowadzeniu zmian w prokuraturze działa ona znacznie sprawniej.

Takie sądownictwo będzie obiektywniejsze, szybciej działające, przejrzyste i jasne dla obywatela - zapewniał. Jak wyjaśnił, chodzi też o to, by najdrobniejsze sprawy zostały wyprowadzone poza sądy.

Mówił, że resort chce wzmocnić niezawisłość sędziów, nie będzie ich np. można przenosić bez ich zgody.

Teraz sędziowie liniowi nie są niezawiśli, bo prezes sądu może zrobić wszystko

— powiedział.

Wiceminister potwierdził także, że w resorcie trwają prace nad rozszerzeniem granic obrony koniecznej. Jak mówił, on sam jest zwolennikiem rozwiązania „mój dom moją twierdzą”.

Nie daję gwarancji, że tak będzie wyglądał projekt resortowy, ale powinien iść w taką stronę; ludzie w swoim domu powinni czuć się bezpieczniejsi

— ocenił.

W połowie kwietnia na stronie internetowej Sejmu opublikowano projekt noweli Prawa o ustroju sądów powszechnych i innych ustaw, zgłoszony przez posłów PiS. Przewiduje on m.in. zmianę modelu powoływania i odwoływania prezesów sądów, przesłanek uprawniających do powołania na sędziego sądu apelacyjnego, losowy przydział spraw dla sędziów. Miałby on wejść w życie 1 lipca. Od tego czasu minister sprawiedliwości mógłby przez pół roku odwołać każdego prezesa sądu w Polsce bez podania przyczyn. Projekt ma być rozpatrywany w maju.

Zdaniem sędziów projektowane zmiany nie przyspieszą postępowań i będą miały negatywny wpływ na prawo obywateli do sprawnego procesu. Przedstawiciele sędziów apelacji katowickiej przyjęli uchwałę stanowczo sprzeciwiającą się planowanym zmianom w ustawie o ustroju sądów powszechnych i podkreślili, że propozycje zmian nie był konsultowane ze środowiskiem sędziowskim. Sędziowie zwrócili się do decydentów o rezygnację tych planów. Do środowisk prawniczych zaapelowali o sprzeciwienie się „osłabieniu niezależności władzy sądowniczej”, zaś do obywateli, by „we własnym interesie nie godzili się na przejęcie przez polityków kontroli nad sądami”.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/337027-pat ... do-panstwa
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Świadomość finansowa młodych Polaków jest niska
Obrazek
Dla ponad 567 tys. młodych osób (18-34 lata) pierwsze poważne decyzje finansowe skończyły się problemami, bo mają one już 4,6 mld zaległych długów pozakredytowych - wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Z kolei co ósmy 18-24-latek posiadający kredyt, nie radzi sobie z jego spłatą.

W komunikacie przedstawiono wyniki badania "Życie finansowe młodych Polaków", zrealizowanego przez Stowarzyszenie Program Wsparcia Zadłużonych we współpracy z BIG InfoMonitor. Wynika z niego, że większość Polaków wkraczających w dorosłość bagatelizuje zagrożenia związane z finansami.

Od marca 2016 r. do marca 2017 r. liczba 18-34-latków z zaległościami pozakredytowymi zwiększyła się o ponad 86 tys. osób, ich zaległe płatności wzrosły o ponad 1,4 mld zł - informuje komunikat.

Średnia zaległość osób, które nie ukończyły 35 lat wynosi 8 106 zł, przy czym wśród 18-24-latków jest to jeszcze 3 072 zł, a wśród 25-34-latków już 9 479 zł - czytamy.

BIK przeprowadził analizę rzetelności płatniczej osób w wieku 18-24 lat - dziś i 10 lat temu.

Jej wyniki pokazują z jednej strony zmieniające się uwarunkowania demograficzne, w ciągu 10 lat liczba 18-24-latków stopniała o niemal milion do 3,22 mln (23 proc.), które bezpośrednio wpływają na spadającą liczbę młodych kredytobiorców, których obecnie jest 590 tys. (spadek o 26 proc.) - głosi komunikat.

Z drugiej strony zmniejszającej się liczbie młodych kredytobiorców, dodaje BIG InfoMonitor, towarzyszy znaczący wzrost wysokości zadłużenia (z 2,64 mld zł do 6,81 mld zł).

To co dodatkowo niepokoi, to rosnące ryzyko kredytowania młodych. W tej grupie kredytobiorców udział osób posiadających kredyty przeterminowane o ponad 90 dni podwyższył się w ciągu 10 lat z 5,3 proc. do 12,1 proc. Podczas gdy w grupie kredytobiorców w wieku 25-43 lata, nie wystąpiły już tak zasadnicze zmiany - czytamy.

Z badania wynika też m.in., że aż 56 proc. badanych osób młodych przyznaje, że nie czyta treści umów dot. zaciąganego zobowiązania, w tym nawet długoterminowego.

Tylko co trzecia osoba obliczała swoją zdolność kredytową przed podjęciem decyzji, a jedynie 25 proc. zasięgało fachowej porady i dotyczyło to najczęściej sytuacji długoterminowych zobowiązań mieszkaniowych - głosi komunikat BIG InfoMonitor.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/35814- ... jest-niska
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wydłużą wiek emerytalny, ograniczą 500+, uwolnią banki od podatku, zlikwidują CBA, IPN i OT? Wystarczy, że pojawi się odpowiednia okazja
Obrazek
Patrząc przez pryzmat dotychczasowych wyborów posłów Platformy oraz zapowiedzi jej liderów można wysnuć wniosek, iż powrót do wydłużonego wieku emerytalnego, uwolnienie sektora finansowego od podatku bankowego czy ograniczenie beneficjentów programu 500+ to niemal pewniki. Jeśli do tego uwzględnić słowa Grzegorza Schetyny wypowiedziane w ubiegłym roku na konwencji PO, to również likwidacja CBA i IPN wydaje się być nieunikniona. O Obronie Terytorialnej nawet nie będę wspominał, jako o tworze na wskroś "pisowskim". Tutaj nie ma żadnej nadziei.

Według słów Grzegorza Schetyny z października ubiegłego roku - IPN oraz CBA to instytucje, które "zatruwają życie publiczne w Polsce". Dlatego, gdy Platforma Obywatelska powróci do władzy, będą one musiały zostać zlikwidowane - taki przekaz został ukuty przez lidera PO w trakcie przemówienia na konwencji tej partii.

IPN to, zdaniem Schetyny, ośrodek który służy manipulowaniu faktami, a CBA to nadpolicja, której celem jest wywołanie strachu i paraliżowania swoich politycznych przeciwników

eśli spojrzymy nieco szerzej, przez pryzmat dotychczasowych wyborów podejmowanych przez posłów PO w polskim parlamencie, to okaże się, że w ślad za likwidacją IPN i CBA, niemal pewnym jest również likwidacja obrony terytorialnej, powtórne wydłużenie wieku emerytalnego, uwolnienie sektora finansowego od podatku bankowego oraz ograniczenie beneficjentów programu 500+. Wszak w każdej z tych spraw przedstawiciele PO jasno wyrażali swoje poglądy. W 2012 roku głosowali za wydłużeniem wieku emerytalnego do 67 roku życia. Wcześniej (jak i później) byli przeciwko wprowadzenia tzw. podatku bankowego. W ubiegłym roku natomiast, jak jeden mąż wstrzymali się w sprawie głosowania nad wejściem w życie programu 500+ i byli przeciwko utworzeniu wojsk obrony terytorialnej.

Powyższe każe sądzić, że gdy Platforma Obywatelska powróci do władzy, to istotnie zrewiduje politykę prorodzinną w ramach 500+, powtórnie wydłuży wiek emerytalny, zwolni banki z płacenia podatku bankowego, zlikwiduje IPN, CBA i WOT.

By było tak, jak było.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0373 ... k-bylo.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

dawid

Jedyna sensowna walka z nielegalnymi automatami jest otwieranie i to na duza skale i jak najszybciej legalnych punktow z automatami wtedy problem sam zniknie ewentualbie pozostanie jakis margines nielegalbych ale bedzie to promil w porownaniu z obecna sytuacja.


---------------------------

ttl

Automaty do gry są objęte monopolem państwa i korzystanie z nich poza systemem jest niezgodne z prawem. Kara? 100 tys. zł dla właściciela lokalu, w którym znajdzie się nielegalny "jednoręki bandyta". Tyle przepisy nowej ustawy hazardowej, bo rzeczywistość jest inna. W wielu miejscach znajdziemy bowiem urządzenia nazywane "quizomatami". Sądy twierdzą, że te z hazardem nie mają nic wspólnego. Ministerstwo Finansów - wręcz odwrotnie.

Idąc tym tokiem myślenia dojdzie do tego że Polacy zaczną grać w kapsle na pieniądze . Każdą grę w której jest zawarta logika nawet ta prymitywna można zamienić w hazard . Polska niedługo stanie się więzieniem , bo pójdziemy siedzieć za grę w kapsle bądź w chińczyka .


=========================

Ustawa hazardowa łatwa do obejścia. Jednoręki bandyta to teraz quizomat
Obrazek
Automaty do gry są objęte monopolem państwa i korzystanie z nich poza systemem jest niezgodne z prawem. Kara? 100 tys. zł dla właściciela lokalu, w którym znajdzie się nielegalny "jednoręki bandyta". Tyle przepisy nowej ustawy hazardowej, bo rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. W wielu miejscach znajdziemy urządzenia nazywane "quizomatami". Sądy twierdzą, że z hazardem nie mają one nic wspólnego. Ministerstwo Finansów - wręcz odwrotnie.

Resort chwali się, że od czasu funkcjonowania nowej ustawy hazardowej (czyli od początku kwietnia) administracja skarbowa do spółki z policją skonfiskowała już 3 tys. automatów do gier. To ponad 100 urządzeń dziennie.

Wstawianie ich do lokali gastronomicznych czy punktów usługowych wymaga specjalnego pozwolenia od resortu. W innym przypadku właścicielowi takiego lokalu grozi kara 100 tys. zł i konfiskata sprzętu.

W ostatnich miesiącach popularność zyskały tzw. quizomaty. Co to takiego? W sposobie działania nie różnią się niemal niczym od klasycznych "jednorękich bandytów". Na ekranie zobaczymy przesuwające się owoce. Gdy trzy lub cztery, a czasem więcej, takie same ustawią się w rzędzie, można wygrać pieniądze. Jest jedno "ale". Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie, które wyświetla się na ekranie.

Jakie to pytania? Jedne prostsze, inne trudniejsze. "Czy Rosja jest największym państwem świata?", "Czy Robin Hood to bohater narodowy Szwajcarii?" albo "Czy procentować to inaczej być rentownym?" - takich zagadek mogą spodziewać się gracze. Powinni też wiedzieć, czym jest absynt, fastryga oraz czym zajmuje się freelancer.

Element niby niewiele znaczący, ale w rzeczywistości kluczowy. Zadawane pytania bowiem sprawiają, że w świetle ustawy hazardowej urządzanie gier na takim automacie nielegalnym nie jest.

Do tego stopnia, że urządzenia niedawno można znaleźć na internetowych aukcjach Allegro z adnotacją "100 proc. legalności". Cena? Milion złotych.

"Jak w wesołym miasteczku"


Jak to możliwe? - Zgodnie z ustawą urządzanie gier na automatach ma miejsce wtedy, jeśli są to urządzenia, na których gra zawiera element losowości - komentuje w rozmowie z money.pl mec. Marcin Górski, który specjalizuje się m.in. w zagadnieniach związanych z ustawą hazardową.

- Służba Celna nie wiadomo, dlaczego uznaje, że quizomaty mają charakter automatów do gier losowych, czyli tzw. "jednorękich bandytów" - podkreśla mec. Górski i dodaje, że nie zgadza się z takim podejściem do sprawy. - Nie ulega wątpliwości, że te urządzenia nie są oparte na losowości, tylko na wiedzy i predyspozycjach gracza.

Ekspert porównuje grę na tego typu automatach do wesołego miasteczka. - Często jest tam urządzenie, do którego wrzuca się pieniądze i przy pomocy joysticka i metalowych szczypców można wyłowić maskotkę. To, czy się uda zależy tylko od umiejętności i zręczności gracza - tłumaczy prawnik. - Gdybyśmy szli trybem rozumowania Służby Celnej, to ich również należałoby zakazać.

Mec. Górski nie zgadza się z argumentacją, że w quizomatach nie da się wygrać, odpowiadając tylko na pytania i trzeba liczyć na szczęście. - To jest ekstensywna wykładnia - na tej zasadzie można powiedzieć że gra w szachy jest losowa - ripostuje.

Jego zdaniem bowiem ustawa nie wskazuje, jakoby quizomaty były oparte na losowości. Dlatego nie trzeba na nie pozwolenia. - Zasada praworządności chroni jednostkę przed państwem, a nie państwo przed jednostką - puentuje ekspert.

Sądy przyznają rację


Jak pokazuje praktyka, sądy "kupują" taką argumentację i wydają w tej sprawie korzystne postanowienia. Portal e-play.pl przytacza jeden z nich, wydany w marcu przez Sąd Rejonowy w Jaśle.

Rozpatrywał on zażalenie jednego z organizatorów gry na "quizomatach", któremu nie spodobała się decyzja celników. Służba Celna skonfiskowała trzy urządzenia i uznała je za dowody rzeczowe. Urzędnicy tłumaczyli to przepisami ustawy hazardowej i organizowaniem gier o charakterze losowym poza państwowym monopolem.

Nie spodobało się to organizatorom, którzy podkreślali, że nie ma tu mowy o żadnej losowości. Sąd przychylił się do takiej argumentacji i nakazał krośnieńskim celnikom zwrot zajętych urządzeń.

"Sąd uznał, że gra na tych urządzeniach, jeśli odbywa się zgodnie z regulaminem i oficjalnymi zasadami gry, nie ma charakteru losowego" - czytamy w uzasadnieniu. Sąd powołuje się przy tym na ekspertów oraz opinię techniczną Instytutu Elektrotechniki w Warszawie.

Podobne stanowisko zajęli w trzech różnych sprawach sędziowie Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe. Za każdym razem sprawa kończyła się uchyleniem postanowień o zajęciu automatów i nakazem zwrotu urządzeń właścicielowi.

Skarbówka stawia sprawę jasno

Ministerstwo Finansów opinii sądów nie podziela. "Użytkowanie automatów do gier (takich jak terminale rzekomo oferujące „quizy wiedzy" lub obrót instrumentami pochodnymi) poza kasynami gry, np. w lokalach gastronomicznych, może narażać przedsiębiorców na konsekwencje prawne" - poinformowało w komunikacie jeszcze w ubiegłym roku.

Poprosiliśmy o komentarz do wydanych w ostatnich tygodniach postanowień przez sądy. "Ministerstwo Finansów informuje, że co do zasady nie komentuje wyroków sądów" - poinformowała nas Anna Szczepańska z biura prasowego resortu.

Podkreśla, że tylko od indywidualnej decyzji Ministra Finansów i Rozwoju zależy, czy gra jest legalna.

"Jedynym źródłem oceny, czy dana gra ma charakter losowy i podlega ustawie o grach hazardowych jest decyzja Ministra Rozwoju i Finansów, gdyż jednostki badające nie mają w tym zakresie kompetencji. Badają jedynie, czy dane urządzenie może być wykorzystywane do urządzania gier hazardowych zgodnie z przepisami ustawy" - czytamy w stanowisku Ministerstwa Finansów.

źródło:: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 06437.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~krys

To wszystko to jeszcze pryszcz i średnio inteligentny człowiek sobie z tym poradzi ale to co w ostatnim czasie robią z jakością sprzedawanych towarów woła o pomstę do nieba. Mleko to jakaś zabielona ciecz, serki nafaszerowane skrobią i żelatyną, mięso, drób i ryby pompowane wodą z dodatkiem fosforanów, zagęstniki w kwaśnej śmietanie, o wędlinach szkoda nawet wspominać bo większość koło prawdziwych wędlin nawet nie leżało. Ja co tylko mogę to kupuję na targu . Jak na przykład zapłacę 20 zł za 2 kg kurczaka to wiem że mam mięso które jest zwarte, smaczne i na tym idzie ugotować normalny rosół. Jak widzę ten przemysłowy drób w sklepie to mam odruch wymiotny. Tfu.

======================

Promocje, karty lojalnościowe i gratisy. Tak naciągają nas sklepy
Obrazek
Chcesz kupić mleko, masło i mąkę, a wychodzisz z koszykiem wypełnionym po brzegi niepotrzebnymi rzeczami? Tak ma większość konsumentów, nawet tych najbardziej zdyscyplinowanych. Jednak wina nie do końca leży po ich stronie.

Często "padamy ofiarą" sztuczek i zabiegów socjotechnicznych, po które sięgają sprzedawcy i właściciele sklepów, by podbić wyniki sprzedaży.

Jak się przed nimi ustrzec? Jak nie dać się złapać na marketingowe chwyty? Warto poznać wszystkie haczyki, by wiedzieć, jak nie dać się nabrać.

Więcej: http://finanse.wp.pl/gid,18756921,kat,1 ... aid=119096
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Sędziowie wpadli „na gorącym”. A zarzutów karnych nadal brak...
Obrazek
Dwóch sędziów, Robert W. z Wrocławia i Paweł M. ze Szczecina, zostało złapanych przez sklepowych ochroniarzy z towarem w kieszeni. Wprawdzie postępowania dyscyplinarne trwają, odsunięto ich od orzekania, ale zarzutów karnych od miesięcy nie usłyszeli. Ciągle chroni ich immunitet. A Polacy mają już dość podobnych spraw i źle oceniają funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.

Już w 2013 r. CBOS podał, że sceptyczne wobec systemu sądowniczego jest aż 66 proc. społeczeństwa. Z kolei miesiąc temu opublikowano wyniki najnowszych badań (także CBOS), z których wynika, że ponad połowa Polaków źle ocenia funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, ale najbardziej szokująca informacja – tylko 4 proc. Polaków uważa, że wydając wyroki, sędziowie nie podlegają naciskom z zewnątrz! Powodów jest wiele.

Paweł M. z Sądu Okręgowego w Szczecinie w połowie ub.r. wyniósł z marketu element wkrętarki warty niespełna 100 zł. Z kolei Robert W. z Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu miał w kieszeniach sprzęt elektroniczny warty 2,5 tys. zł, za który nie zapłacił. Ochroniarze złapali ich na gorącym uczynku. Pomimo to Paweł M. jeszcze długo wydawał wyroki. Został odsunięty od orzekania dopiero, gdy po ponad pół roku usłyszał zarzuty dyscyplinarne. „Codzienna” ustaliła, że wkrótce ruszy jego „proces” w ramach postępowania dyscyplinarnego.
– Na 16 maja br. wyznaczono termin pierwszego posiedzenia – przyznaje sędzia Roman Kowalkowski z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Marek Hibner, rzecznik dyscyplinarny przy Krajowej Radzie Sądownictwa, na początku kwietnia podał, że zarzuty postawiono również Robertowi W.

„Codzienna” ustaliła, że prokuratorzy ze Szczecina złożyli wniosek o wyłączenie ich z rozpoznawania skandalu.

Obaj prawnicy, którzy nadal są sędziami, a nawet pobierają wynagrodzenie, do dziś nie usłyszeli zarzutów. Chroni ich bowiem immunitet.
– Prokurator z Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej właśnie kończy analizować materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie. W ostatnich dniach wpłynęła opinia informatyczna, która wstrzymywała pracę nad wnioskiem o uchylenie immunitetu – poinformował „Codzienną” prokurator Maciej Kujawski. Podkreślamy – Paweł M. wpadł dziesięć miesięcy temu, a Robert W. trzy.

źródło: http://niezalezna.pl/97751-sedziowie-wp ... nadal-brak
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

retro

kiedy delegalizacja tego niemieckiego szmatławca ?


=======================
Obrazek
W czwartek w krakowskim sądzie okręgowym odbędzie się kolejna rozprawa przeciwko portalowi Onet.pl, który jako ilustrację tekstu o romansach Polek z Niemcami i prostytucji podczas okupacji, opublikował zdjęcie przedstawiające kobiety prowadzone na egzekucję w Palmirach.

Pozew z inicjatywy Reduty Dobrego Imienia złożył Krystian Brodacki, którego matka w taki sposób była prowadzona na egzekucję w Palmirach, w której zginęła. Za jej znieważenie Brodacki żąda przeprosin oraz 150 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia.

W trakcie czwartkowej rozprawy przesłuchana będzie rodzina Brodackiego. Jednym z przewidzianych świadków jest także szef działu prawnego Ringier Axel Springer.

Krystian Brodacki jest jedynym synem Marii Brodackiej
. W 1939 r. jego ojciec Antoni Stanisław Brodacki zmarł wskutek ran odniesionych w walce z Niemcami w obronie Warszawy. Jego matka była córką generała Wojska Polskiego, Władysława Jaxa-Rożen i siostrą kapitana WP Stanisława Jaxa-Rożen. Od pierwszych dni okupacji zaangażowała się w konspirację, działała w organizacji PLAN (Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa). Ukrywała Kazimierza Andrzeja Kotta, dowódcę wydziału bojowego PLAN – Polaka pochodzenia żydowskiego, który 14 stycznia 1940 r. został aresztowany, a 17 stycznia 1940 r. uciekł z więzienia i udał się do mieszkania Marii Brodackiej, która go ukryła, a potem szczęśliwie wyekspediowała z Warszawy. Listy gończe zaopatrzone w fotografię Kazimierza Kotta ukazały się w całym Generalnym Gubernatorstwie. Za pomoc w jego schwytaniu wyznaczono wysoką nagrodę pieniężną. Kotta jednak Niemcy nie schwytali. Maria Brodacka została aresztowana, wydała ją niańka jej wówczas 2,5 letniego synka Krystiana. Po aresztowaniu Maria Brodacka, przeszła okrutne śledztwo na Gestapo, w więzieniu na ul. Rakowieckiej i na Pawiaku, nie wydając nikogo. W dniu 14 czerwca 1940 r. została rozstrzelana w Palmirach. Palmiry pod Warszawą w Puszczy Kampinoskiej to miejsce masowych mordów na Polakach – zwłaszcza inteligencji. Łącznie Niemcy zabili tam 2,2 tys. osób.

Przed sądem Krystiana Brodackiego reprezentuje współpracująca z Redutą kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy.

źródło: http://niezalezna.pl/97785-kolejna-rozp ... or-zdjecia
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

To, co się w tej Warszawie dzieje, to się w pale nie mieści, a co dopiero w głowie... :-)
===========================================
Nieruchomości po warszawsku: Pięć osób zatrzymanych po sprzedaży hotelu za 30 proc. wartości
Obrazek
CBA zatrzymało pięć osób, m.in. syndyka warszawskiego hotelu i prezesa firmy, który kupił go 21 mln zł poniżej wartości. Wśród zatrzymanych jest też członek zarządu i pełnomocnik spółki, która kupiła nieruchomość oraz pełnomocnik syndyka

Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego powiedział, że zatrzymań dokonali funkcjonariusze warszawskiej delegatury Biura. Agenci przeszukali też dwie kancelarie radców prawnych oraz siedziby trzech spółek.

Zatrzymani przez CBA usłyszeli w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga zarzuty przestępstw przeciwko obrotowi gospodarczemu - nadużycia zaufania i wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, prania pieniędzy w celu osiągnięcia znacznej korzyści majątkowej. Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o aresztowanie syndyka, a sąd wyznaczył 1,5 mln zł poręczenia majątkowego. Jeśli podejrzany go nie wpłaci - będzie aresztowany na dwa miesiące.

W śledztwie ustalono, że zgłoszony przez syndyka Tomasza S. biegły, który wycenił wartość centrum hotelowego, wcale nie posiadał uprawnień rzeczoznawcy majątkowego i nie był wpisany na listę biegłych sądowych - powiedział Kaczorek.

Zaznaczył, że śledztwo CBA prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga dotyczyło przekroczenia uprawnień przez wyprowadzanie pieniędzy z masy upadłościowej. Dotyczy ono również działania na szkodę ośmiu upadłych spółek m.in. właściciela centrum hotelowo-konferencyjnego, przedsiębiorstwa napraw infrastruktury kolejowej, spółdzielni mieszkaniowej, firmy budowlanej modernizującej publiczne szpitale, drukarni i dużej hurtowni papierniczej.

Kaczorek podał, że jeden z badanych wątków dotyczy centrum hotelowo-konferencyjnego w Warszawie i niekorzystnej, powodującej szkodę w wielkich rozmiarach, sprzedaży tej nieruchomości.

Wartość przedsiębiorstwa wynosiła co najmniej 31 mln 153 tys. zł, a syndyk doprowadził do jego sprzedaży za mniej niż jedną trzecią tej kwoty - za 9 mln 351 tys. zł. Straty konsorcjum to ponad 21 mln 800 tys. zł - podał.

Przypomniał, że syndyk powinien działać tak, aby optymalnie wykorzystać majątek upadłego w celu zaspokojenia wierzycieli, a tak się nie stało.

Lakoniczna treść ogłoszenia o sprzedaży, krótki termin i sam sposób przeprowadzonej przez syndyka sprzedaży tego majątku o wartości kilkudziesięciu milionów złotych praktycznie czynił niemożliwym zgłoszenie się innych oferentów poza tym jednym, ostatecznie wybranym - wyjaśnił Piotr Kaczorek.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/35468- ... c-wartosci
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Koimentarze:

Marek

Zamienił stryjek siekierkę na kijek.

-------------------------

Awerno @Awerno

Facet za facet...! Tym razem facet "z jaj_nikami"...! Tamten był bez jaj, tzn. miał, ale używał w innym sensie...

-----------------------------

cdn

Jak to leci w piosence nomen omen Sienkiewicza: to już jest koniec, to już jest koniec, nie ma już nic

==========================
Lubnauer zastąpiła Petru! Zmiana na stanowisku przewodniczącego klubu parlamentarnego Nowoczesnej
Obrazek
Na mój wniosek klub .N podjął decyzję o rozdzieleniu szefa partii od funkcji szefa klubu parlamentarnego. Większością głosów została wybrana Katarzyna Lubnauer. Ja oczywiście zostaję szefem partii. To działanie jest po to, żebyśmy biorąc pod uwagę to, co dzieje się w sondażach, rozdzielili działania, żeby Katarzyna Lubnauer i nowe prezydium skupili się na działaniach parlamentarnych, a ja na wyborach samorządowych

– wyjaśnił lider Nowoczesnej podczas briefingu prasowego w Sejmie.

Chciałabym podziękować za zaufanie, potrzebowaliśmy nowego otwarcia. Tak będziemy mogli lepiej funkcjonować ze względu na podział obowiązków

– powiedziała z kolei Katarzyna Lubnauer.

To szansa na pokazanie nowego działania, nowych aktywności i szansa na to, żeby sondaże się polepszyły

– mówiła nowa szefowa klubu Nowoczesnej.

Musimy pomyśleć, żebyśmy byli bardziej aktywni w niektórych sondażach. Być może będziemy zastanawiać się nad zmianą w niektórych komisjach

– zapowiedziała.

Katarzyna Lubnauer podkreśliła, że politycy Nowoczesnej powinni szybciej reagować na pewne wydarzenia.

Musimy wybrać nowe kierownictwo prezydium, prawdopodobnie nowy skład, skoro zmienia się przewodniczący

– podkreśliła.

Trzeba brać pod uwagę rzeczywistość. (…) Nowoczesna jest Polsce b. potrzebna

– tłumaczył Petru.

Polityk zaznaczył, że Nowoczesna jest przeciwna uchwale fatimskiej i jest ugrupowaniem, które walczy o prawa kobiet w Polsce

Jestem przekonany, że klub parlamentarny pod wodzą Katarzyny Lubnauer będzie działał bardziej sprawnie niż dotychczas

– przyznał parlamentarzysta.

Udało nam się sporo osiągnąć przez te 1,5 roku. (…) Nie byłam jedynym kandydatem

– poinformowała Lubnauer.

Posłanka Nowoczesnej nie podała jednak szczegółów.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/337291-lub ... owoczesnej
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM