Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


A Wałęsa znowu swoje! „Generałowi Kiszczakowi wystarczyło honoru, by powiedzieć prawdę”
Obrazek

Lech Wałęsa kolejny raz wzywa wdowę po generale Kiszczaku, by ta „ujawniła prawdę” o teczkach, które skrywała szafa jej męża. Tym razem Wałęsa z nostalgią wspomina swoją współpracę z szefem bezpieki PRL i twierdzi nawet, że Kiszczak był człowiekiem „honoru”.


Wpis Lecha Wałęsy został okraszony materiałem z „Wiadomości” TVP z 1993 roku, w którym gen. Kiszczak, z kamienną twarzą twierdzi, że żadnej teczki agenta „Bolka” nie widział i że taka nie istnieje. Po śmierci generała teczki znalazły się jednak w szafie Kiszczaka, ale Wałęsa zdaje się tego nie zauważać. Zrzuca winę nie na esbecką „przezorność” generała, ale na rzekomą złą wole Marii Kiszczak oraz braci Kaczyńskich i prof. Cenckiewicza.

Pani Kiszczakowa wobec faktów i dowodów Pytanie, Czy to Pani uruchomiła Teczki przygotowane do walki by mnie wrabiać we współpracę i tym, sposobem niszczyć autorytet i zohydzać w społeczeństwie. Czy to zrobili ludzie od Kaczyńskich i Cenckiewicza.

– pisze na swoim profilu FB Lech Wałęsa.

Były przywódca „Solidarności” czuje jednak do gen. Kiszczaka niemały sentyment.

Generałowi Kiszczakowi wystarczyło honoru by powiedzieć prawdę ,Tu przedstawioną W walce używaliśmy różnych metod w tym nielegalnych. W teczkach tych znajdowały się materiał wyprodukowane zawodowo przez SB do nielegalnej dywersji. Uznane dziś za oryginały.(pisownia oryginalna - red.)

– stwierdza Wałęsa.

Lech Wałęsa co kilkanaście dni pisze kolejne „odezwy” do Marii Kiszczak, by ta wybielała go publicznie i wsparła jego walkę o dobre imię. Tym razem posuwa się jednak za daleko, broniąc się rzekomym autorytetem gen. Kiszczaka - człowieka, który miał krew na rękach i był osobiście odpowiedzialny za brutalność i bezwzględność esbeckiej machiny w czasach PRL. Tacy ludzie są dziś dla Wałęsy autorytetami?

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/333148-a-w ... iec-prawde
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Lis, Kurski i Lewandowski puścili się poręczy: "Kościół został kupiony!", "Macierewicz to agent albo wariat!", "Przyjdą po nas!"
Obrazek

Naszą kronikę kłamliwej histerii prowadzimy z różnym skutkiem, ale są takie momenty, w których skala amoku przekracza wszelkie dopuszczalne normy.
Tak było w poniedziałek, gdy zerknęliśmy znudzonym okiem na program Tomasza Lisa (kiedyś leciało to w TVP, brrr!).

To już jest naprawdę alternatywna rzeczywistość. Oddajmy głos gospodarzowi programu i gościom… Cytaty wystarczą.

Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej - porównuje wybór Tuska do wyboru Jana Pawła II:

Jacek Saryusz-Wolski stał się narzędziem mściwości Kaczyńskiego! Cały świat wie, że to była mściwość, ze szkodą dla Polaka, to najbardziej ponura intryga rządowa wymierzona w polskie interesy. Te skojarzenia: jak utrącić nagrodę Nobla dla Wałęsy czy irytacja Warszawy po wyborze Wojtyły na Stolicę Piotrową…!

Tomasz Lis „analizuje” politykę Antoniego Macierewicza:


Widzę tylko dwie możliwości rozwiązania tego: wariat albo agent! To banalne, ale nie widzę trzeciej możliwości wyjaśniającej ten ciąg zdarzeń!

Tomasz Siemoniak odpowiada Lisowi:

To kara dla armii za Smoleńsk, za III RP… Prezes Kaczyński uważał, że był odsunięty na margines przez elity okrągłostołowe, mimo że to oni tworzyli rząd Mazowieckiego i prezydenturę Wałęsy. (…) Nie wiem, czy jest wszechmocny. To aż niemożliwe, by Antoni Macierewicz, przy całej wadze dla niego Bartłomieja Misiewicza, nie zameldował wykonania zadania. (…) Umawiamy się, że prezes Kaczyński potępia na twardo, a Macierewicz ma go gdzieś schować w strukturach MON. I to się faktycznie dzieje.

I znów Tomasz Lis, oceniając dyskusję w sprawie zmiany systemu medialnego:

Dzisiaj rano. Przychodzę do redakcji, a w mailu instrukcja, co, jak ma być. To wiele ułatwia!

Jarosław Kurski, wicenaczelny „Gazety Wyborczej”:

Są trzy rzeczy, z którymi ta władza chce zrobić porządek: sądy, samorządy i media. (…) Żadna autorytarna władza nie będzie akceptowała niezależnych mediów. Jeśli ktoś mówi, że przeczeka, że się schowa… Nie ma racji. Przyjdą po nas. Musimy być solidarni!

Oni napiszą ustawę, by wszystkie media krytyczne wobec tej władzy zmusić do upodlenia! A akcjonariuszy zagranicznych do sprzedania swoich części! (…) Oni to zrobią. Nie kijem, to pałką. Są zdeterminowani i to zrobią, nawet jeśli będzie to oznaczało wielki skandal dyplomatyczny i napięcie relacji z Niemcami

Dialog Lis-Kurski o relacjach państwo-Kościół:

Lis: Kościół został kupiony!

Kurski: Nie mogę się z Tobą nie zgodzić. Niestety!

Kurski o tym, co dalej:

Bardzo boję się zdolności profetycznych, bo myśmy 23 października, na dwa dni przed wyborami, napisali „Stawką tych wyborów jest demokracja”. Żebyś Ty wiedział, ile nas spotkało upokorzeń… I to nie z prawicy. I jak się dzisiaj ten tekst weźmie do ręki, to było to rozpisanie na głosy tego, co się stanie. Jeśli mówię, że oni to zrobią, to jestem o tym przekonany! Musimy się nastawić na najgorsze. (…) Najważniejsze jest, by wszystkie media zachowały się solidarnie. By kwestie konkurencyjne w sprawach egzystencji, ładu medialnego, odłożyć na bok. Wszystkie ręce na pokład!

Puścili się poręczy…

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/333161-lis ... jda-po-nas
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

faza

To sąd ich nie aresztował?. Taka banda na wolności to mataczenie, uzgadnianie zeznań. Polskie sądy jak zwykle "super".
------------------------

Helmut

Od razu widać że przestepcy to działacze po-psl...Korzystają z płaszcza ochronnego palestry ...

========================

Wykryto przekręt na ogromną skalę. Sprawą zajmuje się ABW
Obrazek
Delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Poznaniu prowadzi śledztwo dotyczące przestępstw skarbowych, polegających na unikaniu płacenia podatku VAT. W wyniku działania zorganizowanej grupy przestępczej, zajmującej się obrotem paliwami płynnymi, Skarb Państwa mógł stracić kilkadziesiąt milionów złotych.

Na początku marca 2017 roku ABW, działając pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, zatrzymała pięć osób w związku ze śledztwem w sprawie przedkładania stwierdzających nieprawdę deklaracji podatkowych VAT-7.

Przy ich pomocy wykazywano zobowiązanie podatkowe w podatku od towaru i usług w zaniżonej wysokości. Działania grupy naraziły Skarb Państwa na uszczuplenie należności podatkowych.

Zatrzymanym zostały przedstawione zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnienie przestępstw skarbowych. Szacowana kwota uszczuplenia wpływów do Skarbu Państwa wynosi 30 mln złotych.

Wobec podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i zakazu opuszczania kraju.

źródło: http://niezalezna.pl/96108-wykryto-prze ... je-sie-abw
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Czego mu można życzyć? Przecież on ma wszystko! Bartłomiej Misiewicz świętuje urodziny, kończy właśnie 27 lat
Obrazek
Może też macie takich znajomych, o których wiadomo, że mają wszystko, czego zapragną. Wiedzie im się w życiu osobistym, kariera zawodowa rozwija się tak, że inni o tym tylko marzą, a sytuacja finansowa wywołuje zazdrość. No i czego takim ludziom można życzyć, gdy nadchodzi ku temu okazja – święta, Nowy Rok, czy urodziny? Taki właśnie problem jest z Bartłomiejem Misiewiczem.

Najbardziej zaufany człowiek Antoniego Macierewicza kończy dziś 27 lat. Wiek młody, a dokonań i sukcesów mnóstwo. Funkcjami, zaszczytami i osiągnięciami można by obdzielić Curriculum Vitae dziesiątki ludzi w tym wieku. W takiej sytuacji aż nie bardzo wiadomo, czego można życzyć Bartłomiejowi Misiewiczowi. I ciężko zdobyć się na coś więcej niż sztampowe "wszystkiego najlepszego" i "sto lat".

Życzyć mu sukcesów zawodowych? To byłoby tak, jakby nie docenić tego, co już osiągnął i w czym nie przeszkodził mu ani młody wiek, ani brak doświadczenia, ani też braki w wykształceniu. Bartłomiej Misiewicz był już rzecznikiem ministerstwa obrony narodowej. Gdy zaczął pełnić tę funkcję miał zaledwie 25 lat i... wciąż nieskończone studia. Studiował prawo ("Jakie? – Normalne..."), ale nie udało się uwieńczyć tych wysiłków przynajmniej licencjatem. Jesienią powrócił do nauki, przygarnęła go pewna uczelnia w Toruniu. Chyba więc nie ma co mu życzyć ukończenia studiów, bo teraz można przypuszczać, że i na tym polu sukces jest niemal pewny.

Przygód? Dobrej zabawy? Tego też chyba nie ma mu co życzyć, bo w jego życiu ich nie brakuje. Tak jak i sławy. Wystarczy, że na chwilę wyjedzie z Warszawy – dajmy na to do Białegostoku – a już robi się szum. Pojedzie do Grójca – i mu salutują. Wybierze się do niewielkiej Sarniej Góry – i cały pododdział żołnierzy wykrzykuje w jego kierunku "Czołem, panie ministrze!".

Więcej pieniędzy? Też życzyć nie wypada, skoro i tak już zarabia więcej niż człowiek określany mianem Naczelnika Państwa, a o pensji, jaką dostaje w MON, ludzie z jego wykształceniem zazwyczaj mogą tylko pomarzyć. Lepszych samochodów? Może mieć każdy pojazd i żaden korek mu niestraszny, gdy nagle najdzie go ochota na Bic Maca, a limuzyny zazdrościć mu mogą osoby wyżej postawione w rządzie.

Lepszego szefa? No wybaczcie – czy można sobie wyobrazić lepszego przełożonego niż ten, którego ma Bartłomiej Misiewicz? Czy wasz szef byłby gotów stanąć w waszej obronie tak, jak Antoni Macierewicz bronił swego podwładnego przed posłami z sejmowej komisji? Czy z waszym szefem łączą tak bliskie relacje, jak w tym przypadku (fakt, jest w tym jeden minus – trzeba znosić te złośliwe komentarze Ziemkiewicza, że te relacje są, powiedzmy, nieco niezdrowe).

Ale wracając do stanowisk – gdy na pewien czas Bartłomieja Misiewicza zawieszono w obowiązkach rzecznika prasowego, dziennikarze szybko zaczęli się dopominać, aby wrócił. Pod jego nieobecność komunikaty resortu pisane były bowiem tak, jakby to pisał gimnazjalista. Na coś takiego Misiewicz sobie nie pozwalał. I to pomimo faktu, iż był osobą wyjątkowo zapracowaną – w ministerstwie bowiem przez pewien czas pełnił jednocześnie funkcję szefa gabinetu politycznego.

I właśnie w związku z tym zapracowaniem – opozycja od dawna życzyła Bartłomiejowi Misiewiczowi, by... miał trochę więcej czasu na życie prywatne. Opozycji wtórowało wielu generałów. Wprawdzie znany z kąśliwych komentarzy mecenas Roman Giertych składał Misiewiczowi życzenia, by ten został premierem, ale wydarzenia potoczyły się inaczej. Do życzeń, jakie składała opozycja i wojsko, dołączył Jarosław Kaczyński – początkowo nieśmiało (mówiąc o "wpadce"), potem ostrzej (zapowiadając "zniknięcie"). Życzenia się spełniły – Misiewiczowi odjęto obowiązków, a jednocześnie pracy nie stracił. Co robi? O tym ministerstwo nie informuje. Pozostaje więc mu życzyć, by się nie przepracowywał.

Ale na koniec – zostawmy złośliwości. Spróbujmy się postawić w sytuacji samego jubilata. I wsłuchajmy się w głos tych, którzy Misiewicza poznali osobiście. Wielu dziennikarzy, którzy zajmują się tematyką wojskową, przyznaje, że Bartłomiej Misiewicz w bliższych kontaktach robi bardzo dobre wrażenie. Brak skończonych studiów nie ma większego znaczenia – jest błyskotliwy i inteligentny, nieźle zna się na mediach (tak ocenił go spin doctor PiS-u, Adam Bielan). Pochwał nie szczędził mu np. dziennikarz lokalnej telewizji w Radomsku w rozmowie z Katarzyną Zuchowicz, gdy wspominał czas, kiedy Misiewicz był pełnomocnikiem powiatowych struktur PiS, a miał wtedy zaledwie 23 lata.

Ireneusz Staszczyk
dziennikarz lokalnej telewizji NTL

W rozmowie jest potwornie bystry. Cholernie dobrze przygotowany do tematu i nie jest to wiedza wyuczona z tabletu. Potrafi słuchać. Wiedział o czym mówi. Bardzo elokwentny. To jest dobry materiał na typowego polityka. Jeśli taka będzie koniunktura, to on pójdzie do przodu. Pytanie, czy będzie to z pożytkiem dla społeczeństwa. Czytaj więcej

Już jako nastolatek był ambitny i te ambicje spełniły się bardzo szybko. Pewnie za szybko i stąd to wszystko...

Były minister obrony Tomasz Siemoniak zapytany o to, jakie życzenia urodzinowe złożyłby Bartłomiejowi Misiewiczowi, powiedział dwa zdania, w których nie ma złośliwości. Raczej jest próba zrozumienia byłego już rzecznika MON.

Tomasz Siemoniak
b. minister obrony narodowej, wiceprzewodniczący PO

Życzę mu, aby kiedyś mówiono o nim dobrze. Dziś jest symbolem niemal wszystkiego złego, co nastąpiło wraz z rządami PiS-u. Bartłomiej Misiewicz to człowiek młody więc ma czas na to, aby przez lata zapracować na to, by zmienić tę opinię.

Więcej: http://natemat.pl/204649,czego-mu-mozna ... nie-27-lat
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Maniek z Polski

Co za ściema. Miało być 13zł/h to słyszeliśmy, że zbankrutują wszyscy. Teraz pracodawcy kombinują jak oszukać i nie dać tych 13zł więc za 5zł/h faktycznie mogę nie znaleźć frajera.

-----------------------------

Maniek z Polski

Brakuje rąk do pracy? Wiele osób szuka pracy, ale na rozmowie słyszy stawkę 8zł na godzinę i bez narzekania. Niech będzie tak dalej, a pracodawcy sami zakasają rękawy do roboty.

------------------------

mgr

Były umowy śmieciowe i Polacy powyjeżdżali a teraz nie ma kto pracować? To nie jest wina rządu tylko pracodawców - bo tyle płacili. Jeśli ktoś się ceni to niech pomyśli że ja też się cenię. Nie chcesz mnie szanować? O łaskę nie będę cię prosić. Ale jedno wiem na pewno - twoje dzieci jeżdżą nowymi furami kiedy mi na życie brakuje. Teraz mała zmiana i co? ceny idą w górę bo ... już bryczek dzieci się nie da utrzymać. Tyle w temacie. Różnica poziomów życia pomiędzy pracodawcami a pracownikami zawsze była jednak w polsce osiągnęła poziom chorobowy.

============================
Ukraińcy drożsi od Polaków? "Polaków chętnych do prostych prac po prostu nie ma"
Obrazek
Ukraińcy często kosztują polskich pracodawców więcej niż pracownicy z Polski - uważa prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak. Muszą ich jednak zatrudniać, ponieważ w naszym kraju brakuje rąk do pracy. - Polaków chętnych do prostych prac po prostu nie ma - mówi Kaźmierczak.

Sobotnie przedpołudnie, market na osiedlu Zawady na warszawskim Wilanowie. Słychać dwa języki i żaden nie jest polski. Klienci rozmawiają albo po angielsku, albo po ukraińsku. Albo dwa centra handlowe po dwóch stronach Alei Jerozolimskich W obu galeriach są zakłady fryzjerskie, oba z ukraińską obsługą. Inny przykład: budka z goframi na Helu. Wśród sprzedawców sami Ukraińcy.

Według różnych statystyk, w Polsce pracuje między 800 tys. a 1 mln Ukraińców. Liczbę naszych wschodnich sąsiadów pracujących tu legalnie określa się na około 600 tysięcy. Ponad dwieście tysięcy pracuje na "czarno".

Powszechne jest przekonanie, że Ukraińcy pracują za wynagrodzenie, które nie satysfakcjonuje Polaków. Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców uważa, że to mit. - Rzeczywiście bardzo niskie stawki mogą dotyczyć pracujących nielegalnie. Ale pracodawcy zatrudniający ludzi legalnie nie mają czasu ani energii, żeby się w to bawić - mówi WP money Cezary Kaźmierczak.

I wylicza koszty: 13 złotych to minimalna stawka godzinowa dla pracownika. Do tego trzeba doliczyć 10-15 zł dla firmy pośredniczącej. - Stworzył się cały rynek usług dla firm, które szukają pracowników. I one tych pracowników dostarczają. Proszę sobie wyobrazić dużą firmę budowlaną, która poszukuje stu spawaczy. Przecież ta firma nie będzie sama ściągać ich z Ukrainy, bo nie jest to jej zasadnicza działalność. Zrobi to pośrednik - tłumaczy. Łącznie koszt dla firmy to zatem od 23 do 28 zł. - Tyle to właśnie kosztuje - mówi.

- Przedsiębiorcy są gotowi płacić Polakom. Problem tylko w tym, że Polaków chętnych do prostych prac po prostu nie ma - dodaje Kaźmierczak.

Potwierdzają to statystyki. Jak wynika z badań firmy pośrednictwa pracy Work Service, rąk do pracy zaczyna brakować. Co trzeci pracodawca w naszym kraju deklaruje, że ma problem ze znalezieniem pracowników. Najtrudniej znaleźć tych niższego i średniego szczebla. Największe problemy z rekrutacją mają duże firmy, zatrudniające ponad 250 pracowników.

Dlatego firmy coraz częściej szukają pracowników na wschodzie. 39 proc. polskich firm rozważa zatrudnienie Ukraińców - a tę średnią zaniżają pracodawcy działający w sektorze publicznym, z zasady zatrudniający tylko polskich obywateli. Wśród przedsiębiorstw zajmujących się produkcją, Ukraińców chce zatrudniać ponad 55 proc. firm. W branży handlowej pracowników ze wschodu chce zatrudnić niemal 39 proc. Wśród firm usługowych jest to ponad 33 proc.

- Dostajemy od naszych klientów zlecenia "znajdźcie mi spawacza z Donbasu", albo na przykład szukamy pracowników z zakładów zbrojeniowych w Charkowie - mówi Maciej Witucki, prezes Work Service.

Demografia jest nieubłagana. Eksperci od dawna przestrzegają, że Polska się starzeje. Przez najbliższe 35 lat liczba potencjalnych pracowników zmniejszy się o prawie jedną trzecią. W przeliczeniu na konkretne liczby: jeszcze dwa lata temu, w 2015 r. aktywnych zawodowo było 18,5 mln Polaków. Do 2030 r. ich liczba spadnie o 1,4 mln. W następnych latach będzie spadać jeszcze szybciej. W konsekwencji, w 2050 r. aktywnych zawodowo będzie 13,6 mln osób, prawie pięć milionów mniej niż dwa lata temu.

Problem dostrzega też rząd. Jesienią podczas jednego z paneli na forum ekonomicznym w Krynicy wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że będzie się starał "by nastąpiło przyjazne zaproszenie kilkuset tysięcy ukraińskich pracowników do Polski".

Z badań przeprowadzonych dla ZPP w zeszłym roku wynika, że ponad połowa Polaków odnosi się pozytywnie do pomysłu przyznania stałego pobytu Ukraińcom przebywającym w Polsce. Wyniki tegorocznej edycji badania nie są znane, ale jak zapewnia Kaźmierczak, wiele się nie zmieniły.

źródło: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 88299.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Czy uda się zmusić globalne korporacje do płacenia podatków w Polsce?
Obrazek
Polska nie będzie beneficjentem systemu informacji, który ma ujawniać ucieczkę do rajów podatkowych; powinniśmy raczej iść w kierunku rozwiązań, które pozwalają regulatorom krajowym skuteczniej kontrolować ceny transferowe koncernów - mówi PAP Cezary Mech, komentując raport Oxfam.

Według raportu Oxfam, raje podatkowe rejestrują 26 proc. dochodów, 25 miliardów euro rocznie, 12 proc. obrotów i 7 proc. zatrudnionych w 20 największych bankach europejskich, poinformował w poniedziałek Instytut Globalnej Odpowiedzialności.

"Ucieczka do rajów podatkowych jest istotnym i negatywnym ekonomicznie zjawiskiem" - powiedział Cezary Mech ekonomista i b. wiceminister finansów, komentując raport Oxfam. "Bankowe sejfy pod lupą: Rola rajów podatkowych w operacjach największych banków europejskich". "Według szacunków aktywa w rajach podatkowych wynoszą około 32 bilionów dolarów" - wskazał.

Według niego, dochody 20 banków europejskich określane na 25 miliardów euro w rajach podatkowych to "_wierzchołek góry lodowe_j". Utrata dochodów podatkowych z tytułu lokowania firm w rajach podatkowych oceniana jest bowiem na 200 miliardów dolarów rocznie.

"Irlandia jest takim rajem podatkowym, w którym wzrost PKB w 2015 roku wyniósł 26 proc. - był związany z fikcyjnymi dochodami korporacji" - stwierdził Mech, komentując fakt przytoczony przez raport, że grupa 20 wiodących europejskich banków, przedstawionych w tym raporcie, czerpie 7 procent obrotów i 19 proc. dochodów z trzech rajów podatkowych: Luksemburga, Irlandii i Hongkongu. Irlandzki wzrost PKB był zasługą amerykańskich przedsiębiorstw, które z powodu niskich podatków w Irlandii masowo przenosiły tam swoje siedziby.

"Świat, w tym UE, chciałby ograniczyć to zjawisko, wątpliwe jednak, żeby Polska była tego zdecydowanym beneficjentem" - skomentował Mech. "Zachowanie wobec nas dużych korporacji, w celu unikania płacenia podatków, nie jest związane jedynie z ucieczką do rajów podatkowych. Są i inne działania, jak manipulowanie cenami transferowymi, przenoszenie znaków markowych po bardzo wysokich cenach, przy jednoczesnym niszczeniu krajowych znaków markowych, co powoduje w konsekwencji zmniejszenie bazy podatkowej" - wyjaśnił.

"Największe banki europejskie mają się z czego tłumaczyć opinii publicznej" - czytamy w raporcie Oxfam. "Powinny pokazać teraz, że grają uczciwie, i nie pomagają swoim klientom przenosić zysków do rajów podatkowych, i same tego nie robią. Wszystkie firmy i wszyscy obywatele powinni płacić podatki uczciwie. Straty poniesione przez proceder unikania podatków odczuwają obywatele w krajach UE i krajach globalnego Południa" - stwierdziła, cytowana w komunikacie IGO, Manon Aubry z Oxfam France, autorka raportu.

"Polska nie będzie beneficjentem funkcjonowania systemu informacji, który ma ujawniać ucieczkę do rajów podatkowych" - uważa Mech. "Polska powinna raczej iść w kierunku tych rozwiązań, które pozwalają regulatorom krajowym kontrolować skuteczniej ceny transferowe koncernów. Jesteśmy krajem, którego aktywa w rękach inwestorów zagranicznych wynoszą 2 biliony złotych. Skuteczne korygowanie dla celów podatkowych cen transferowych, mogłoby zwiększać bazę zysków do opodatkowania. Bez tego, beneficjentami będą kraje najsilniejsze o najsilniejszej jurysdykcji, zaś Polska będzie obciążona jedynie kosztowną koniecznością ściągania informacji" - ocenił.

Wprowadzone w latach 2014-2015 przepisy unijne przewidują wspólne dla krajów Unii Europejskiej podejście w zakresie wymogów związanych z dokumentacją transakcji pomiędzy podmiotami powiązanymi.

"Obawiam się, że ucieczka przed opodatkowaniem będzie przybierać na sile. W sytuacji wielobiegunowego świata trudno będzie znaleźć wspólny mianownik dla działań różnych partnerów całego świata w tych kwestiach" - stwierdził Mech.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/34943- ... w-w-polsce
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Bobek


No cóż. Pan Jacek Chrzanowski zaczął robić karierę od szczebla gminy, jako wójt, burmistrz, itd. Później zaczęły się układy i w atmosferze nieporozumień i skandali ciągle AWANSOWAŁ (dokładnie jak za komuny). A że był PO-słuszny to doczekał się stanowiska prezesa. Piastuje je od ładnych kilku lat. Ktoś zapyta dlaczego? Ano umiał się dzielić i PO-magać kolegom. Historia jego kariery w pełni załuguje na książkę, nie tylko na biuletyny. Ale czego można wymagać od państwa, czy od służb skoro to one tolerowały i tolerują takie zachowania budując i umacniając mafijne PO-wiązania. A ty głupi Polaczku płać dalej za ich wybryki. Może i ja się załapię na jakiś podatek, cz "abonament" "Jankowy" (aluzja od Janko muzykant i myta-abonamentu RTV). Tak bo za byle co i worek g**na w TV musisz płacić.

=======================

Tysiące na promocję prezesa
Obrazek
Jedni, aby chronić środowisko, zbierają makulaturę, inni ją produkują. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie to, że w roli „producenta” występował Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie. Za 170 tys. wydał w formie książkowej swoje stare biuletyny, które sławią prezesa i jego kolegów z PO - pisze dzisiejsza "Gazeta Polska Codziennie".

Publikacja została wydana na najwyższej jakości kredowym papierze i w twardych albumowych oprawach. W sumie 4 opasłe tomy. Zawierają one biuletyny Funduszu, które były drukowane od 2008 r. Nakład 2500 egzemplarzy – koszt 170 tys. zł.

W pierwszym tomie książki zamieszczono 30 zdjęć prezesa Funduszu, Jacka Chrzanowskiego z PO. Kolejnym pod względem popularności jest szef Platformy w województwie zachodniopomorskim Stanisław Gawłowski. Nieco mu ustępuje jego kolega, marszałek województwa Olgierd Geblewicz. Nie zabrakło nawet fotek Tomasza P., byłego dyrektora Zakładu Melioracji i Urządzeń Wodnych – jednostki podległej marszałkowi Olgierdowi Geblewiczowi. Przed dwoma laty został on zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i osadzony na kilka miesięcy w areszcie. Prokuratura postawiła mu zarzut zorganizowania grupy przestępczej, która ustawiła kilkadziesiąt przetargów w Zarządzie Melioracji na kwotę 150 mln zł.

Reporter "Gazety Polskiej Codziennie" próbował się dowiedzieć od Moniki Bochenko, dyrektor biura promocji w Funduszu, jaki był cel drukowania starych biuletynów w tak luksusowym wydawnictwie. Urzędniczka, zamiast odpowiedzieć na pytania, wyskoczyła na dziennikarza: – Czy pan, panie redaktorze, radzi sobie ze zrozumieniem rzeczywistości, czy pan jest w stanie zrozumieć, że pan manipuluje informacjami? Dziękuję za rozmowę, do widzenia – mówiła podniesionym głosem pani dyrektor (prywatnie partnerka prezesa).

źródło: http://niezalezna.pl/96126-tysiace-na-promocje-prezesa
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Przerażające odkrycie! W grobie jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej odnaleziono… trzy dłonie
Obrazek
Kolejne ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej przynoszą przerażające doniesienia. Jak dowiedział się tygodnik „wSieci”, m.in. przy jednym z ciał odnaleziono… trzy dłonie. Zdaniem „Super Expressu”, ta makabra dotyczy grobu stewardessy z prezydenckiego samolotu, Natalii Januszko.

PK od początku informowała, że ekshumacja ciał ofiar katastrofy smoleńskiej jest niezbędna wobec popełnionych wcześniej błędów. Chodzi m.in. o możliwą zamianę ciał ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską.

Na zlecenie prokuratury w marcu przeprowadzono cztery ekshumacje. Śledczy badali ciała Wojciecha Seweryna, Natalii Januszko, Andrzeja Przewoźnika i Aleksandry Natalii-Świat.


Jak przypominają dziennikarze „wSieci”, prac ekshumacyjne podjął zespół śledczych pod kierownictwem prokuratora Marka Pasionka. W jego pracach, oprócz medyków sądowych z polskich zakładów, uczestniczy międzynarodowy zespół ekspertów światowej klasy, m.in. prof. Silke Grabherr, szef Instytutu Medycyny Prawnej w Genewie (światowy autorytet w zakresie obrazowego badania zwłok, wykonywał m.in. sekcję Jasera Arafata), prof. Guy Rutty z Uniwersytetu w Leicester (uczestniczył w badaniach ofiar Boeinga 777 Malaysia Airlines, zestrzelonego nad Ukrainą), czy też ekspert ONZ prof. Duarte Nuno Viera, dziekan Wydziału Lekarskiego Yniwersytetu w Coimbrze.

Wstępne oględziny, niestety kolejny już raz, przyniosły przerażające wieści o traktowaniu ciał polskich ofiar przez Rosjan.

Przy ciele jednego z mężczyzn znajdowała się noga kobiety z przywieszką z nazwiskiem… tegoż mężczyzny. W innym grobie znaleziono trzy ręce, w kolejnym dwie lewe dłonie. Nawet laik nie powinien tego pomylić

— czytamy w tygodniku „wSieci”.

Jak podaje „Super Express”, makabryczne odkrycie trzech dłoni dotyczy grobu Natalii Januszko, stewardessy 36. specjalnego pulku lotnictwa transportowego. Prokuratura w rozmowie z dziennikiem nie potwierdziła i nie skomentowała tej sprawy.

Podczas ekshumacji badamy m.in. możliwą zamianę ciał ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez Rosjan

— powiedziała w rozmowie z „SE” dodaje rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik.

źródło: http://wpolityce.pl/smolensk/333298-prz ... rzy-dlonie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

sekundant


Rozczula mnie ta wiara, szczera niczym u pierwszych apostołów, że w sprawie faktur Mateusza cokolwiek można jeszcze "wyjaśnić". I że wystarczy, by Mateusz na czas "wyjaśnień" się schował, a potem jak gdyby niby nigdy nic, wyszedł ze schowka i brylował dalej.
W sumie, nie mój cyrk, nie moje małpy, "wyjaśniajcie" sobie na zdrowie.

-------------------------

Jan Kowalski

Żeby był upadek to musi być najpierw jakiś wzlot czy sukces. Ja nic takiego nie widziałem.


----------------------------

tomek579

Wystarczy że się na płaskiej drodze trafi dół z goownem i to też jest upadek, albo wpadka. A w przypadku KODerastów i KODomitów to jest zwykłe utonięcie, od samego początku pływali w szambie aż opadli z sił i poszli na dno.

===========================

To nie Prima Aprilis. Już nawet TVN wieszczy upadek KOD
Obrazek
Wszystko wskazuje na to, że niedługo Komitet Obrony Demokracji przestanie mieć rację bytu. Coraz większe problemy z frekwencją na ich demonstracjach, walki wewnętrzne, kłopoty z fakturami Mateusza Kijowskiego oraz sama osoba lidera KOD, który nie ma sobie nic do zarzucenia. Teraz o końcu Komitetu pisze nawet TVN. „Nie ma już takich tłumów, jest rozczarowanie, afera z fakturami Mateusza” – piszą redaktorzy z Wiertniczej. I sam tytuł: „KOD jest w takim momencie, że można powiedzieć, że to jest koniec”.

KOD znalazł się w kompletnej rozsypce. Wewnętrzne awantury po wybuchu afery z fakturami doprowadziły do sytuacji, w której członkowie właściwie wstydzą się swojego lidera.

Więcej: http://niezalezna.pl/96146-nie-prima-ap ... upadek-kod
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Joanna Lichocka o niemieckim nadzorcy w "Fakcie": W Ringier Axel Springer nie patyczkują się z wolnością słowa
Obrazek

Mam wrażenie, że to właśnie wydawnictwa dyktują granice wolności słowa i jak widać po obyczajach w Ringier Axel Springier, za bardzo się z tą wolnością nie patyczkują


— mówi Joanna Lichocka w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Tygodnik „wSieci” informują o działaniach niemieckiego nadzorcy, który wpływał na pracę dziennikarzy gazety„Fakt”. Jak Pani skomentuje te informacje?

Joanna Lichocka, Rada Mediów Narodowych:
Publikacja tygodnika „wSieci” to kolejna publikacja na ten temat. Jakiś czas temu Cezary Gmyz informował, że w redakcji dziennika „Fakt” pojawił się właśnie taki nadzorca z Niemiec, który instruował dziennikarzy jak mają pisać.To kolejna informacja, po liście pana Marka Dekana, która wskazuje na to, że w tytułach niemiecko-szwajcarskiego wydawnictwa wydawanych po polsku bardzo dba się i pilnuje o linię polityczną i jest ona jednoznacznie antyrządowa. Dziennikarze „Faktu” i szef działu politycznego tej gazety zaprzeczają, że otrzymują jakieś instrukcje od tego pana. Nie dziwię się, że zaprzeczają tym doniesieniom. Żaden z nich nie może tego publicznie potwierdzić, jeżeli chce dalej pracować w tym wydawnictwie. Myślę o tym też w kontekście śmierci Pawła Zarzecznego. Wspominając jego postać Krzysztof Stanowski napisał, że z tego samego wydawnictwa Zarzeczny został wyrzucony za okładkę, na której polscy zawodnicy przed meczem z niemieckim zespołem siedzą w czołgu, a nad nim napis „Na Berlin”. Bardzo trudno mówić o tym dziennikarzom, bo rynek pracy jest bardzo wąski, dlatego trudno byłoby znaleźć pracę tym, którzy zdecydowaliby się powiedzieć jak jest naprawdę w wydawnictwie Ringier Axel Springer. Dekoncentracja powinna służyć także temu, by nie tylko ograniczyć udział jednej grupy kapitałowej w danym segmencie rynku medialnego, ale też by zwiększyć pluralizm tytułów na rynku. To dałoby dziennikarzom swobodę w wyborze redakcji. Mam wrażenie, że to właśnie wydawnictwa dyktują granice wolności słowa i jak widać po obyczajach w Ringier Axel Springer, za bardzo się z tą wolnością nie patyczkują. Publikacja „wSieci” jest przygnębiająca, bo pokazuje, że tak właśnie się dzieje.

Ustawa antykoncentracyjna jest potrzebna?

Więcej: http://wpolityce.pl/media/333370-nasz-w ... scia-slowa
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

fritz

Juz tylko z tego powodu, z powodow czysto ekonomicznych wyjscie z UE jest absolutna koniecznoscia. Do tego dochodzi, ze cala UE uzywa jako rok freferencyjny rok protokolu z Koyto, 1991. Natomiast Niemiec herr Tusk w 2008 roku przesunal dla Polski rok referencyjny na 2005. W odniesieniu do roku 1991 Polska zredukowala juz emisje o 40%. ---- Jezeli Polska przed ETS nie wygra powrotu do 1991, to musi wyjsc z UE. Po prostu pozostanie bedzie samobojstwem ekonomicznym.

==========================

Zmiany zasad handlu uprawnieniami do emisji CO2 kosztowne dla polskiej energetyki
Obrazek
Zmiany zasad handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych, jakie proponuje UE, mogą kosztować polską energetykę nawet 90 mld zł - informuje Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE).

Zdaniem komitetu kwestia reformy handlu emisjami powinna po raz kolejny być podjęta przez szefów państw w rządów na poziomie Rady Europejskiej.

Unijny system pozwoleń na emisję CO2 to jedno z głównych narzędzi, które mają pomóc UE ograniczyć emisję gazów cieplarnianych, zgodnie z przyjętym przez wszystkie państwa członkowskie celem redukcji o 40 proc. w roku 2030 r. System ETS pokrywa 11 tys. energochłonnych instalacji w państwach Wspólnoty. Obejmuje 45 proc. emisji gazów cieplarnianych w UE.

Pod koniec lutego ministrowie ds. środowiska państw UE przyjęli wspólne stanowisko ws. reformy unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2 (EU - ETS). Polska w grupie dziewięciu krajów UE sprzeciwiła się, ale nie udało się zablokować prac. Stanowisko to przewiduje, że od 2021 r. liczba uprawień do emisji będzie spadała rocznie o 2,2 proc. Część krajów UE chciała ambitniejszego podejścia, podobnie wielu polityków w Parlamencie Europejskim, ale ostatecznie wskaźnik wykreślania uprawnień został utrzymany na takim poziomie, jaki ustalili jeszcze w 2014 r. unijni przywódcy na szczycie klimatycznym. Dla Polski to bardzo ważne, bo szybsze tempo redukcji liczby uprawień do emisji spowodowałoby wyższe koszty dla polskiego przemysłu i opartej na węglu energetyki. W konsekwencji prowadziłoby to do wyższych rachunków za energię elektryczną.

W lutowym stanowisku zmieniono całkowitą liczbę uprawnień, które będą dostępne na aukcjach. KE proponowała, by było to 57 proc. całej dostępnej puli. Państwa członkowskie ustaliły ten próg niżej - na poziomie 55 proc. Dla Polski to niekorzystne rozwiązanie, bo sprzyja ono wzrostowi cen uprawnień. Kolejna zmiana, która jest zagrożeniem dla naszego kraju, to wprowadzenie mechanizmu umarzania niewykorzystanych pozwoleń. Mechanizm ten nie określa w tej chwili, ile certyfikatów miałoby być skasowanych, ale również będzie sprzyjał wzrostowi cen pozwoleń na emisje.

Jak napisano we wtorkowym stanowisku Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, organizacji zrzeszającej największe firmy branży, porozumienie z końca lutego stawia polski sektor elektroenergetyczny w bardzo trudnej sytuacji. Rada UE wsparła bowiem unijne reformy ETS, które doprowadzą do wzrostu cen uprawnień emisyjnych, nie dokonując w zamian zwiększenia mechanizmów kompensacyjnych lub ułatwienia w korzystaniu z nich.

Jak zauważa organizacja, pierwsza niekorzystna zmiana to zwiększenie tzw. rezerwy stabilizacyjnej - podwojenie wolumenu uprawnień eliminowanych z rynku z 12 proc. do 24 proc. rocznie w latach 2019-2023. Do tego uzgodniono kasowanie uprawnień w ilości, która - zdaniem PKEE - na dziś jest trudna do ustalenia.

Od 2024 r. kasowane mają być uprawnienia stanowiące różnicę między pulą będącą w rezerwie stabilizacyjnej w danym roku a wolumenem uprawnień licytowanych w roku poprzednim - wyjaśnił Komitet.

Organizacja podkreśliła, że choć dziś nikt nie wie, co dokładnie proponowane zmiany będą znaczyły dla cen uprawnień do emisji w latach 2021-2030, natomiast "z pewnością będziemy mieli do czynienia z istotnym wzrostem cen, a zatem i kosztów wytwarzania energii, z uwagi na kurczenie się podaży w znacznie szybszym tempie niż bez tych rozwiązań".

PKEE powołuje się na badania analityków, którzy wyliczyli, że kasowanie uprawnień w sposób, jaki zaproponowała Rada, oznacza zaostrzenie celu redukcji emisji w EU ETS z 43 proc. do ok. 54 proc. od 2005 r. do 2030 r. To zaś - zdaniem Komitetu - oznacza fundamentalną zmianę poziomu ambicji redukcyjnych Unii Europejskiej.

Komitet wskazuje też na kwestię zaproponowanej pod koniec lutego zmiany podziału uprawnień na pulę aukcyjną i darmową. W porozumieniu zmniejszono pulę aukcyjną z 57 proc. do 55 proc., co oznacza, że polski sektor energetyczny dostanie mniej darmowych przydziałów, niż udało się wynegocjować w 2014 r.

Warto podkreślić, że wszystkie powyższe reformy stoją w sprzeczności z porozumieniem politycznym zawartym przez Radę Europejską właśnie w 2014 r. Stanowi to wystarczający powód do ponownego rozpatrzenia przez szefów państw i rządów UE proponowanych rozwiązań w EU ETS po 2020 r. - napisano w stanowisku.

PKEE uważa, że prowadzi to do sytuacji, w której system EU ETS przestaje mieć charakter rynkowy, a staje się w zasadzie parapodatkiem. Dla Polski to sytuacja bardzo niekorzystna.

Z analiz firmy ICIS przygotowanej na zlecenie EURELECTRIC (czyli ogólnoeuropejskiej organizacji branżowej) wynika, że w latach 2021-2030 polska energetyka poniesie koszty zakupu uprawnień do emisji w wysokości ok. 130 mld zł.

Jednocześnie, wartość rynkowa negocjowanych mechanizmów kompensacyjnych, które mają neutralizować dodatkowe koszty - derogacja CO2 oraz Fundusz Modernizacyjny - szacowana jest na ok. 40 mld zł. Łatwo policzyć, że polska energetyka będzie musiała dopłacić netto za uprawnienia ok. 90 mld zł - wylicza PKEE.

Jednocześnie podaje, że koszty te mogą być wyższe, gdyż inne oceny skutków pokazują, że może to być nawet 170 mld zł rocznie.

Jak wyjaśnia PKEE, dodatkowym utrudnieniem są bowiem warunki brzegowe wymagane do skorzystania z tych mechanizmów. Derogacja CO2, czyli darmowy przydział do 40-proc. krajowej puli aukcyjnej w zaproponowanej przez Radę Środowiska formie "właściwie traci sens jako mechanizm prowadzący do ograniczenia cen energii w Polsce z uwagi na wymóg +dodatkowości inwestycji+ (firma będzie musiała dowieść, że bez darmowych przydziałów nie zrealizowałaby danej inwestycji) oraz system przetargów, które mają wyłaniać inwestycje do wsparcia darmowymi uprawnieniami" - napisano.

Z kolei Fundusz Modernizacyjny - jak wskazał PKEE - obwarowany jest zamkniętą listą inwestycji, która w obszarze wytwarzania energii zawiera jedynie źródła odnawialne, co istotnie utrudnia finansowanie niezbędnych modernizacji węglowej energetyki konwencjonalnej, stanowiącej w Polsce gwarancję bezpieczeństwa dostaw energii" - przekonuje. Podkreśla jednocześnie, że zarówno wielkość mechanizmów kompensacyjnych, jak i warunki brzegowe były ustalane na poziomie UE jeszcze w latach 2014-2015.

PKEE postuluje więc zwiększenie derogacji z 40 proc. do 60 proc. krajowej puli aukcyjnej i podwojenie Funduszu Modernizacyjnego z 2 proc. do 4 proc. Z wyliczeń organizacji wynika, że przyjęcie takich poziomów zneutralizowałoby dodatkowy koszt zakupu uprawnień wynikający z podwojenia rezerwy stabilizacyjnej, który wyniósłby ok. 25 mld zł.

PKEE postuluje też, by gospodarowanie tymi środkami było zgodne z neutralnością technologiczną i nie dyskryminowało modernizacji energetyki węglowej.

Pomimo niekorzystnych wyników Rady UE ds. Środowiska, jeszcze wiele można zrobić, żeby finalne rozwiązania lepiej odzwierciedlały polskie uwarunkowania. Bardzo ważne będzie również ponowne podjęcie kwestii reformy EU ETS przez szefów państw i rządów na poziomie Rady Europejskiej, gdzie trudniej jest przegłosować dane państwo członkowskie w sprawach o fundamentalnym znaczeniu dla jego gospodarki. Taką sprawą dla Polski z pewnością są rozwiązania w systemie EU ETS - napisano w stanowisku PKEE.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/34995- ... energetyki
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Banki są bezkarne. Wykorzystują słabość prawa w sposób ekstremalny". Ukryły 25 mld euro w rajach podatkowych
Obrazek
Kajmany, Irlandia, Lukseburg to raje dla europejskich banków. Jak wynika z raportu Oxfam na każde wypracowane 100 euro w kraju, 42 ląduje w raju podatkowym. Deutsche Bank w Niemczech wykazał stratę, ale w rajach podatkowych zarobił 1,9 mld euro. Brytyjski Braclays zarobił 557 mln euro w Lukseburgu, płacąc zaledwie 1 mln podatku. BNP Paribas zarobił 134 mln euro na Kajmanach, mimo że nikt tam nie pracuje.

(...) Z budżetu Polski każdego roku wypływa około 46 mld zł właśnie przez unikanie opodatkowania. Potężne holdingi działające na terenie kraju wykorzystują przepisy i skutecznie wyprowadzają wypracowane u nas zyski za granicę.

Jak przekonują eksperci, to zjawisko może być niezwykle groźne. Jak podkreślał na łamach WP money prof. Dominik Gajewski, kierownik Centrum Analiz i Studiów Podatkowych SGH, luka podatkowa na poziomie blisko 100 mld zł rocznie może zachwiać naszą stabilnością. - Trudno wytłumaczyć społeczeństwu, dlaczego państwo jest mało skuteczne w walce z tym procederem, zaś w stosunku do przeciętnego obywatela zdarza się, że jest wręcz nadgorliwe - zaznaczył. (...)

Więcej : http://www.money.pl/banki/wiadomosci/ar ... 88956.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Sikorski odpiera atak Kaczyńskiej: przytuliła 3 mln zł za śmierć rodziców w wypadku, a nie w zamachu
Radosław Sikorski ostrym wpisem na Twitterze odpowiedział na zarzut Marty Kaczyńskiej. Felietonistka "wSieci" oskarżyła byłego ministra spraw zagranicznych, że nie pomógł ofiarom zamachu.
Obrazek
W felietonie "Utopia multikulti" Marta Kaczyńska bez pardonu uderza w Sikorskiego, zarzucając mu lans w mediach społecznościowych po zamachu w Londynie i brak empatii wobec ofiar. "Pewien były polski minister - przypadkowy naoczny świadek zdarzenia - zamiast zwyczajnie, po ludzku rzucić się z pomocą, tak jak to uczynił jego brytyjski odpowiednik, nagrał cierpienie ofiar telefonem i rozpowszchnił film na Twitterze" - napisała.

Na mocną ripostę Radosława Sikorskiego nie trzeba było długo czekać. "O zamachu w Londynie wypowiedziała się Marta Kaczyńska. Ta sama, która przytuliła 3 mln zł za śmierć rodziców w wypadku, a nie w zamachu" - napisał na Twitterze były minister spraw zagranicznych.

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/sikorski-odpier ... 329790593a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Niektórym z nadmiaru pieniędzy w głowie się poprzewracało.

==========================

~MG

No i co? Mam jej współczuć?

--------------------------------

~lila-

istotnie bieda popchnęła ją do pracy w reklamie...z tej biedy mieszka we własnym domu w USA?

---------------------------------------

~kij-

jak zacznę wynajmować kilka domów jednocześnie,to może też zacznę mieć takie problemy,no i koniecznie raz na dwa tygodnie lot W-wa- LA

==================================
Edyta Górniak zarabia w Polsce krocie, a wydaje w Stanach!
Edyta Górniak (44 l.), by prowadzić nadal życie "wielkiej gwiazdy", musiała wziąć udział w kampanii reklamowej.
Obrazek
Kilka dni temu wróciła z Polski do Los Angeles, które stało się jej azylem. W swojej willi z tarasem wychodzącym na ocean ma kominek, fortepian i przestronny ogród, w którym rosną egzotyczne kwiaty. To w tym otoczeniu wypoczywa najlepiej i nie myśli o kłopotach. A tych nie brakuje. Wszystko przez zobowiązania finansowe, których Edyta Górniak ma bardzo wiele. Zwłaszcza że z trudami codzienności boryka się sama.

- Nie miałam dużego szczęścia do mężczyzn. Wszystkich utrzymywałam i trochę mi się to znudziło - wyznała gorzko w ostatnim wywiadzie. Póki co nie ma jednak silnego ramienia, na którym mogłaby się oprzeć, i musi radzić sobie sama. Dlatego ima się zajęć, na które nie zdecydowałaby się jeszcze kilka lat temu.

Choć niektórzy zarzucają jej, że zamiast tworzyć, rozmienia się na drobne, gwiazda zaangażowała się w reklamę lakierów do paznokci. - Nigdy by tego nie zrobiła, gdyby mogła utrzymać się z samej muzyki. Ale w dzisiejszych czasach to trudne, choć Edyta ma gwiazdorskie stawki - mówi "Dobremu Tygodniowi" znajomy gwiazdy.

W środowisku mówi się, że Górniak zarabia na koncertach od 15 tysięcy złotych w górę. Bardzo często gra też koncerty zamknięte dla dużych firm, za które dostaje po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Reklama to jednak zastrzyk pieniędzy wielokrotnie przewyższający te stawki. Jej zobowiązania finansowe są bardzo duże i niełatwo im sprostać.

Gwiazda wynajmuje dom w podkrakowskich Mogilanach, do którego spontanicznie wprowadziła się rok temu. Choć przez większość czasu nieruchomość stoi pusta (od pół roku piosenkarka mieszka razem z synem Allanem w Stanach Zjednoczonych), Edyta zatrzymuje się tam podczas swoich kilkudniowych pobytów w Polsce i wciąż przechowuje część swoich rzeczy.

Czytaj więcej na http://www.pomponik.pl/plotki/news-edyt ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Rachunki za prąd są wysokie? Będą jeszcze wyższe. Wszystko przez kolejną (ósmą) opłatę doliczaną do rachunku
Obrazek
Przeglądając otrzymywaną fakturę za zużycie prądu można się załamać: Opłata abonamentowa, opłata sieciowa stała, opłata sieciowa zmienna całodobowa, opłata jakościowa, opłata OZE, opłata handlowa i opłata przejściowa. Niestety wiele wskazuje na to, że już niebawem dojdzie nam kolejna. W zaciszu rządowych gabinetów szykowana jest bowiem ustawa o nowej opłacie doliczanej do rachunków za prąd. Jej koszt ma wynieść od 33 do 50 zł w skali roku. Płacić mają wszyscy, bez wyjątku, czyli ponad 14 milionów odbiorców.

Nominalne ceny prądu sprzedawanego polskim gospodarstwom domowym są niskie (w porównaniu do cen obowiązujących na Zachodzie Europy). Według danych Eurostatu za 2015 rok średnia cena 1kW/h w naszym kraju kosztowała 0,142 euro. Dla porównania na Wyspach Brytyjskich cena 1kW/h kształtowała się na poziomie 0,218 euro, natomiast w Niemczech za 1kW/h trzeba było płacić 0,295 euro.

Problem pojawia się, gdy uwzględnimy parytet siły nabywczej pieniądza. Okazuje się, że statystyczny Polak zarabiający w 2015 roku przeciętną pensję mógł za nią kupić dwukrotnie mniej prądu niż statystyczny Niemiec czy Brytyjczyk. I to pomimo znacznie wyższych nominalnie cen energii elektrycznej, jakie tam obowiązują.

Niestety, wiele wskazuje na to, że ta niezbyt korzystna dla Polaków statystyka niebawem jeszcze się pogorszy. Rząd przygotował już bowiem nową ustawę wdrażającą w życie kolejną opłatę, która ma być doliczana do płaconych przez nas rachunków za energię elektryczną. Koszt tej opłaty według wstępnych szacunków ma wynieść od ok. 3 do 4 zł miesięcznie. W skali roku opłata będzie stanowiła kwotę od 33 do 50 zł (chociaż według organizacji ekologicznych koszta tej opłaty będą kilkukrotnie wyższe i mogą wynieść nawet kilkaset złotych w skali roku). Płacić mają wszyscy, bez wyjątku. To oznacza, że będzie ona doliczana do ok. 14,5 mln wystawianych w Polsce rachunków za prąd.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0367 ... a-prad.htm
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM