Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Jacob42

Jak HGW nie wstydzi się spojrzeć studentom w oczy, powinna wykładać w temacie: - jak rozpętałam reprywatyzację warszawską?, co na to studenci prawa UW?

------------------------------

A

Tylko pierdel! Zapobiegawczo albo leczniczo!

------------------------

Robert75

Jeśli złodziej dobrowolnie chce oddać łup to co z tego wynika? Liczy na uniknięcie kary? Przekręt nie wyszedł, no trudno, zapomnijmy o wszystkim?!

=========================
HGW cała w strachu. CBA przesłało jej protokół po kontroli w sprawie reprywatyzacji
Obrazek
Stołeczny ratusz nie podpisze protokołu po kontroli CBA dotyczącej reprywatyzacji, nie zgadza się z zarzutem niedociągnięć przy sprawowaniu nadzoru nad polityką reprywatyzacyjną - poinformował dziś wiceprezydent stolicy Witold Pahl. Centralne Biuro Antykorupcyjne doręczyło stołecznemu ratuszowi protokół z prowadzonej przez dziewięć miesięcy kontroli dotyczącej reprywatyzacji.

Pahl powiedział na konferencji prasowej, że przedmiotem kontroli były 52 sprawy, a CBA do 12 kontrolowanych spraw zgłosiło uwagi. - Miały one różny charakter, w trzech sprawach zostały dokonane zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstw - powiedział wiceprezydent Warszawy.

Poinformował, że ratusz zgłosił do protokołu szereg uwag.
W dużej części te uwagi zostały uwzględnione i uważamy, że rzeczywiście osoby wskazane przez CBA jako winne zaniechań, błędów, odpowiedzialność powinny ponieść

- powiedział Pahl.
Natomiast z tez, które pojawiły się w protokole nie można wywnioskować, aby słusznym był zarzut CBA niedociągnięć, jeżeli chodzi o sprawowanie nadzoru nad polityką reprywatyzacyjną. Stąd decyzja ratusza o niepodpisywaniu dokumentu doręczonego przez CBA

- dodał.

Dziś miała zostać doręczona odmowa podpisania protokołu.

Pahl poinformował również, że do stołecznego ratusza wpłynęło kolejne oświadczenie aktualnych właścicieli działki Chmielna 70 „o woli rozwiązania tego problemu”.
Z tego oświadczenia, które dotarło do ratusza wynika, że obecnie posiadacze chcą Chmielną 70 oddać miastu

- powiedział wiceprezydent stolicy.

Zapewnił, że władze Warszawy „z pełną determinacją i konsekwencją zmierza do odzyskania majątku należnego miastu”.

Wokół procesów reprywatyzacyjnych zrobiło się głośno, gdy pod koniec sierpnia 2016 roku po publikacjach medialnych na temat reprywatyzacji działki obok Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce - trzech osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej byłemu współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

W związku ze sprawą Chmielnej 70 i reprywatyzacji zlikwidowano Biuro Gospodarki Nieruchomościami w warszawskim ratuszu. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz dyscyplinarnie zwolniła urzędników, którzy zajmowali się reprywatyzacją działki przy Chmielnej 70. Odwołani zostali też wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, któremu podlegało Biuro Gospodarki Nieruchomościami oraz wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, który zajmował się inwestycjami w mieście. Na początku września ub.r. na polecenie ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego powołano łącznie trzy zespoły prokuratorskie do spraw warszawskiej reprywatyzacji. 10 lutego Sejm uchwalił ustawę, na mocy której powołana ma zostać komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji.

Przypomnijmy, pod koniec stycznia 2017 Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu zatrzymało pięć osób w związku ze śledztwem dotyczącym reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie. Wśród nich byli m.in. znany warszawski adwokat Robert N., a także były zastępca dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami urzędu m.st. Warszawy Jakub R.

źródło: http://niezalezna.pl/94947-hgw-cala-w-s ... ywatyzacji
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nie było LexSzyszko, a mimo to w Warszawie w 6 lat wycięto 147 tys. drzew! Gdzie była wówczas Platforma Obywatelska z TVN?
Obrazek
Od kiedy nowe prawo usunęło bariery administracyjno - biurokratyczne dla wycinki drzewa z prywatnej działki, kwestia ta dla wielu polityków totalnej opozycji oraz mediów salonowych stała się niezwykle palącym problemem. Co ciekawe - przed wprowadzeniem Lex Szyszko drzewa też były wycinane na masową skalę (w samej tylko Warszawie w latach 2009 - 2014 wycięto 147 tys. drzew), ale wówczas Platforma z innymi mediami salonowymi nie robiła z tego powodu politycznej burzy. Co się zatem zmieniło?

Oficjalne dane na temat wycinki drzew mówią, że w latach 2009 - 2014 z powierzchni Warszawy znikło 147 tys. drzew (mimo, że funkcjonowały restrykcyjne przepisy nakazujące uzyskanie zgody na każdorazową wycinkę). To tak, jakby wykarczować mniej więcej 16 parków łazienkowskich. I co? I nic! Mimo, że dane te były publicznie dostępne nikt nie robił z tego politycznej burzy. A już na pewno nikt z Platformy Obywatelskiej, która teraz grzmi, bo zaczęła funkcjonować ustawa umożliwiająca ludziom wycinkę drzew z ich prywatnych działek bez konieczności uzyskania zgody aparatu administracyjno-biurokratycznego.

Skoro w czasach kiedy nie było Lex Szyszko drzewa i tak były wycinane na masową skalę (przykład Warszawy z lat 2009 - 2014) i nikt nie robił z tego politycznego problemu, to co się takiego stało, że nagle wycinka drzew z prywatnych działek stała się tak kontrowersyjna? Tym bardziej, że złożono już do sejmu nowelizację ustawy o ochronie przyrody, która będzie umożliwiała sprawdzanie czy osoba, która podjęła decyzję o wycince drzew na własnej działce, nie zrobiła tego w celu prowadzenia działalności gospodarczej. Ponadto działka, na której dokonano wycinki drzewa w trybie ustawy lex Szyszko, nie będzie mogła przez pięć lat być przeznaczona do prowadzenia działalności gospodarczej.

Konfrontując dane z lat ubiegłych możemy wysnuć wniosek, że obecnie mamy do czynienia tylko i wyłącznie z polityczną burzą. Opozycja i większość mediów salonowych nie przejmowały się wycinanymi drzewami wcześniej. Temat "rzezi drzew" pojawił się nagle, bo ustawa upraszczająca biurokrację związaną z wycinką drzewa na prywatnej działce jest autorstwa PiS. Podejrzewam, że gdyby taką ustawę przyjęła PO, to prawdopodobnie tematu - traktowanego w kategoriach problemu - w ogóle by nie było w przestrzeni publicznej.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0363 ... -drzew.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek
“Panie, a dał by się pan tak bić i wiązać łańcuchem? Jak jakieś zwierzę?”

Annowo. Kujawsko-pomorskie. Droga prowadzi przez wieś, aż pod las. Dosłownie kilkanaście domów rozrzuconych na dystansie paru kilometrów. Oficjalnie mieszka tam nieco ponad stu mieszkańców. Ale ostatnio przyjeżdża więcej osób z Bydgoszczy. Kupują ziemię, stawiają letniskowe działki. Dziś Annowo podzieliło się na “starych” i “nowych” mieszkańców. Rozdzieleni są drogą. O wiosce dowiedziała się cała Polska, kiedy odkryto, że Wojciech H. gospodarz spod lasu zmuszał ludzi do pracy.

To delikatne określenie, bo w rzeczywistości dwójka bezdomnych mężczyzn była dręczona miesiącami. Bici ręką, młotkiem, pałką. Lżeni, kopani, znowu bici. Pod koniec dnia dostawiali cienką zupę i samogon. Nie pozwalano im korzystać z łazienki. Podjeżdżamy pod gospodarstwo. “Teren prywatny. Wstęp wzbroniony”– tablica nie zachęca do dalszego kontaktu. Przed domem BMW. Stare, ale wciąż mogące uchodzić za luksusowe. Nikt nie otwiera.

Kilka miesięcy temu, tuż po zmierzchu, pod gospodarstwo Wojciecha H. podjechała grupa zamaskowanych funkcjonariuszy CBŚ. Wpadli uzbrojeni po zęby, rzucili gospodarzem o ziemię. Zakuli w kajdanki jego i syna. Odkryto wtedy mroczną piwniczkę, gdzie przetrzymywano ludzi. I rewolwer. Jak to możliwe, że dręczeni miesiącami niewolnicy nie zwrócili niczyjej uwagi? Chcemy o to zapytać mieszkańców. Jedziemy przez wieś w poszukiwaniu rozmówców.

Mamy wrażenie, że wieść o obcych we wsi już się rozeszła. Zza firanki widać zarys postaci. Patrzą na nas, ale nie wychodzą. W Annowie nie lubi się dziennikarzy. Pod lasem mijamy teren otoczony drutem kolczastym. Ta specyficzna moda ogradzania gospodarstw jest tutaj wyjątkowo popularna. Człowiek podglądający nas zza firany w końcu decyduje się z nami porozmawiać. Pytamy o wydarzenia w gospodarstwie H. Chcę wiedzieć, dlaczego nikogo nie obchodziły makabryczne zdarzenia. Gospodarz mruży oczy, jak tylko słyszy po co przyjechałem. Z trudem tłumi złość.

– Widziałem, jak te parobasy biegały za nim. A on on krzyczał jak na psy. Przez tych baranów wioska ma teraz taką opinię, jaką ma. A czyja to wina? Panie, a dałby się pan tak bić i związywać łańcuchem, jak psa jakiegoś? Wstyd! A H.? Nic nie wiem o tym człowieku. Przyjechał tutaj z Bydgoszczy wiele lat temu. Kupili ziemię pod lasem. W prasie pisali, że to gospodarz. Ale ku*wa, jaki gospodarz ma kilka kur i parę arów ziemi? Śmieszne.

Mężczyzna jest zły, ale pomóc chce. Mówi, że trzeba iść pod sklep. Tam na pewno znajdziemy “chętnych do wywiadu”. A jak kupimy piwo, to nawet powiedzą, gdzie jest jeden z niewolników. Po akcji policji jeden z mężczyzn uciekł, nie wiadomo gdzie. Drugi próbował popełnić samobójstwo, wbijając sobie w szyję ostrze noża. Wieść niesie, że takich parobków w okolicy było więcej.

Jesteśmy pod mięsnym. To centrum towarzyskie Annowa. Sprzedawczyni okazuje się być rozmowna. Ale z kolejnym zdaniem utwierdzam się w przekonaniu: bagatelizują koszmar, który rozgrywał się tu miesiącami, mieszkańcy odsuwają podejrzenia o współodpowiedzialność w dramacie.

– Mam czterech synów. Jedenastu wnuków, nie chciałabym zrobić obciachu. Co chcecie wiedzieć? Wioska jak każda inna. Mamy parafię, pikniki kaszankowe, w których uczestniczy cała wieś. Jest integracja. Kto chce, to przychodzi. Spotykamy się w kościele, na zebraniach czy zabawie. Oni akurat nie przychodzili. Proszę pana, u nas to nawet lekarze już mieszkają. Jest takie osiedla “Pod Aniołem”. To prominenci Bydgoszczy się tam pobudowali. W okolicy są dwa jeziora, to i turyści się często u mnie pojawiają. A oni? Normalni. H. kupował u mnie mięso, chociaż częściej to syna widziałam. Sprzedawał wieńce pod cmentarzem w Bydgoszczy. Wesoły człowiek, czasami nawet podśpiewywał sobie, jak do niego przychodziliśmy. Syn trochę bardziej nerwowy, raz nawet rzucił się z pięściami na kogoś. Oboje teraz siedzą w areszcie. A gospodarstwa pilnuje synowa. Tylko czasem ją tutaj widuję.

Od sąsiadki – sklepowej, dowiaduję się, że to babcia przyprowadziła swojego wnuka do H. Była stałą klientką. Kupowała wiązanki cmentarne, czasami także jaja czy kurę na rosół. I miała dosyć wnuka darmozjada. Nie szukał pracy, lgnął za to do bydgoskich pijaczków. Złościły ją plotki, że wnuk ma “nierówno pod sufitem”. Pomyślała: popracuje fizycznie, to przestanie się zajmować głupotami...

Łabiszyn to gmina, do której administracyjnie podlega Annowo. Wszyscy, z którymi rozmawiam, znają historię niewolników z gospodarstwa. Ale nie chcą, żeby miasteczko kojarzyło się z “tą patologią”. – Na wsi takie sytuacje się zdarzają. Słyszałam, że nie tylko w Annowie, gospodarze biorą sobie niewolników do pracy – mówi nam sprzedawczyni z lumpeksu, nad którym dumnie wisi szyld “Restauracja królewska”, pozostałość po lepszych czasach.

Według ostatnich informacji, które uzyskaliśmy w prokuraturze, przeciwko H. nadal toczy się postępowanie. Grozi mu 15 lat więzienia. Jak wynika ze słów mieszkańców Annowa, syn H. odgrażał się, że będzie bronił się przeciwko pomówieniom. Lokalny proboszcz porozmawiał, ale prosił o nie cytowanie jego słów w tekście bez zgody kurii. Rozmawiać nie chciał też sołtys. 45-letni były niewolnik rolny, Waldemar K. nadal się leczy w szpitalu psychiatrycznym w Bydgoszczy. Drugi przepadł bez śladu.

“Pies to pies, a na sąsiada nie będę donosił”

Czterdzieści kilometrów od Annowa leży Dobrcz. Miasteczko schludne,lecz niczym się nie wyróżniające. To tutaj w lutym odkryto pseudohodowlę 170 psów, które małżeństwo z Bydgoszczy trzymało w pomieszczeniach pod domem.Kiedy zaalarmowana przez Pogotowie dla Zwierząt policja wkroczyła na posesję, widok udręczonych, trzymanych w klatkach, niedożywionych zwierzaków trudno będzie im zapomnieć.

Dom małżeństwa,które prowadziło hodowle w ramach Stowarzyszenia “Pies Przyjaciel” położone jest zaraz za centrum miasteczka. Chociaż niemal każdy potrafi go wskazać, trafić jest trudno. Dom, choć leżący na zakręcie drogi wyjazdowej, porośnięty jest wysokimi tujami. Właściciele zrobili z domu swego rodzaju twierdzę, aby nikt nie mógł się dowiedzieć, co się dzieje za wysokim ogrodzeniem.

A tam było piekło na ziemi. Podczas interwencji odkryto sterty odchodów, na posesji leżały także martwe zwierzęta. Inne w stuporze, ledwo żywe ściśnięte były w klatkach. Można się domyśleć, jaki potężny smród musiał się rozchodzić po okolicy. A dom jest częścią luksusowego osiedla. Stoi w szeregu innych schludnych posesji z perfekcyjnie przystrzyżonymi trawnikami. U sąsiadów zauważam oczko wodne i porozrzucane na trawniku zabawki.

Sąsiedzi, hodowców-sadystów witają nas z nieskrywaną wrogością. “Pies to pies. A człowiek to człowiek. Nie będę przecież donosił na sąsiada” – słyszę od mocno zbudowanego człowieka zza płotu. O hodowli nic nie słyszał i nie będzie nic komentował. Widok aparatu jeszcze bardziej wyprowadza go z równowagi. Dom naprzeciwko. Wita nas lekko zmieszany mężczyzna około trzydziestki. Znowu mam wrażenie, że informacja o “węszących” dziennikarzach dotarła tu niemal równo z nami.

– Mieszkam tutaj dopiero od roku i prawie nikogo nie znam. O hodowli psów nie słyszałem. Ale rzeczywiście, było tutaj dosyć głośno, kiedy policjanci rozpoczęli akcję – mówi nam sąsiad, którego okna wychodzą wprost na dom małżeństwa przetrzymującego zwierzęta.

– Widziałem, że dom ogrodzony jest szczelnie tujami, ale przecież każdy może sobie robić z domem co chce. Pierwszy sygnał, że tam się coś dziwnego dzieje miałem w lipcu. Postanowiłem zainteresować związek kynologiczny. Nie było co prawda słychać ani psów, ani nadmiernego szczekania. Ale z terenu trochę śmierdziało. Według prawa nie ma jednak obowiązku rejestrowania zwierząt. Chyba że chodzi o rasy groźnych psów. Przestrzegają tego: jak sam się nie zarejestruje, to go sąsiad zgłosi... – mówi Krzysztof Szala wójt Dobrcza.

O likwidacji hodowli wójt dowiedział się z mediów.Nawet miał pretensję, że go nikt nie powiadomił o całej operacji. Bo on tutaj musi wiedzieć o wszystkim. Jest przecież wójtem od wielu lat. Ale małżeństwa zza domu z tujami akurat nie znał. Przyjechali z Bydgoszczy siedem lat temu. Podobno uciekli, kiedy ludzie zaczęli się interesować ich biznesem związanym z hodowlą.

– Widziałem to miejsce, trudno uwierzyć, ale tam stworzyli psom jeszcze większe piekło niż w Dobrczu – mówi w rozmowie z naTemat Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt, który brał udział w likwidacji hodowli. – Ja bym ich za to nie wsadzał do więzienia, bo to nic nie pomoże. Najlepsza kara to udostępnienie ich danych – dodaje.

– Gminy unikali, nie podejmowali listów urzędowych, nie wpuszczali nikogo na posesję. Proszę pana, tam nie szło wejść. Nawet tych psów nie sprzedawali okolicznym mieszkańcom. Jak ktoś dzwonił na przykład z Ciecierca, że chce kupić od nich psa, natychmiast się okazało, że sprawa nie jest aktualna. Nikt z okolicy nie widział żadnego psa z tej hodowli – opisuje nam wójt.

Małżeństwo do dzisiaj siedzi w areszcie. Za znęcanie się z wyjątkowym okrucieństwem grożą im trzy lata więzienia. Zabezpieczono także ich dom w Bydgoszczy, gdzie także przetrzymywali psy i koty. To pierwszy w Polsce przypadek, gdzie zastosowano tymczasowe aresztowanie wobec osób znęcających się nad zwierzętami. Psy obecnie czekają w kilku ośrodkach adopcyjnych w regionie. Niemal codziennie dostają wiadomości z pytaniami o możliwość adopcji uratowanych psów i kotów.

62-letni gospodarz z Annowa stanie przed sądem po raz drugi. Już raz skazany był za znęcanie się nad swoimi pracownikami. Trzy lata temu, sąd wymierzył karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Podobne zarzuty usłyszał wtedy także syn 62-letniego dzisiaj mieszkańca Annowa. Również wtedy nikt z sąsiadów nie reagował...

źródło: http://extra.natemat.pl/przyladek-zla
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

vwlodek

Każdy Gdańszczanin wie jak wyglądała ulica Orzeszkowej...
Poniżej przy al.Zwycięstwa znajduje się pogotowie ratunkowe.
Teraz już się to zmieniło,ale przed laty to w większości domy z murami pruskimi...wszystkie do rozbiórki...

Komisja Amber Gold pokazuje,że urzędy kontrolne państwa, banki i firmy ubezpieczeniowe współpracujące doskonale wiedziały o przestępczym charakterze działalności Marcina P. i spółki. dlatego należy składać pozwy zbiorowe i zaskarżać te instytucje,bowiem moim zdaniem stwierdzenie,że ludzie są sami sobie winni nie załatwia sprawy...
Dziś wychodzą na jaw sprawy,w których to obywatele okradani byli przez mafię banków, sądów,notariuszy,
komorników,prokuratorów z udziałem policji i też im się wmawia,że są sami sobie winni.


=====================
Amber Gold: siedziba spółki w opuszczonej kamienicy - resort tego nie sprawdził!
Obrazek

We wniosku do resortu gospodarki o wpisanie do rejestru domów składowych spółka Amber Gold podała adres, pod którym mieściła się... opuszczona kamienica z powybijanymi oknami. Ale urzędnikom rządu PO to nie przeszkadzało. Na początku stycznia 2010 r. wpisali spółkę do rejestru.

Dziś przed komisją śledczą ds. afery Amber Gold zeznawał były dyrektor Departamentu Administrowania Obrotem w Ministerstwie Gospodarki Jarosław Mąka.

Na wstępie przesłuchania poseł PiS Jarosław Krajewski spytał o - złożony w grudniu 2009 r. w resorcie gospodarki - wniosek Amber Gold o wpisanie jej do rejestru domów składowych, do którego firma ta została wpisana na początku stycznia 2010 r.

Krajewski wskazywał, że we wniosku spółka podała adres, pod którym mieściła się... opuszczona kamienica z powybijanymi oknami. "Był to budynek w opłakanym, fatalnym stanie. Czy tak powinna wyglądać siedziba domu składowego, który jest pod nadzorem ministra gospodarki?" - pytał poseł. Dodał, że dopiero po trzech miesiącach spółka zmieniła siedzibę.



To adres siedziby Amber Gold w Gdańsku, tutaj na I piętrze miał być prowadzony w 2010 r. dom składowy Amber Gold! https://t.co/6Og5SQSbkH pic.twitter.com/rCVHF311W3

— Jarosław Krajewski (@KrajewskiJarek) 7 marca 2017


Odpowiadając, Mąka przyznał, że dopiero podczas dzisiejszego przesłuchania dowiedziała się, jak wyglądała ówczesna siedziba Amber Gold. "Dane przedstawione we wniosku uznajemy za dane prawdziwe. Na tym etapie nie sprawdzamy siedziby, ani nie kontrolujemy tych informacji" - powiedział Mąka.

"Jeśli chodzi o sprawy departamentu, który ja reprezentowałem w tym czasie, to do nas należały warunki rejestracji, więc przyjęcie wniosku"

- wskazał. Świadek dodał, że ówcześnie obowiązujące przepisy przewidywały, iż uznawało się, że dane zamieszczone we wniosku są prawdziwe.

Krajewski pytał świadka, czy resort gospodarki wykazywał jakiekolwiek zainteresowanie realnością siedziby spółki Amber Gold jako domu składowego, która bardzo szybko otrzymała zgodę na prowadzenie działalności.

"Gdybym miał z tym domem współpracować jako przedsiębiorca, na pewno bym sprawdził, z kim ta współpraca będzie przebiegała" - odpowiedział wymijająco Mąka.

"Taka siedziba spółki Amber Gold powinna dać do myślenia również funkcjonariuszom publicznym (...), że jest to podmiot, który zamierza prowadzić działalność koncesjonowaną (...) i przedstawia swoją siedzibę jako kamienicę w opłakanym stanie. Rozumiem, że w tamtym czasie nie mieliście takiej refleksji, wiedzy, ani nie było to w państwa zainteresowaniu"

- ocenił Krajewski.

Więcej: http://niezalezna.pl/94984-amber-gold-s ... -sprawdzil
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Działki warte 100 mln przejęte za 852 tys. zł! Kulisy afery reprywatyzacyjnej w stolicy
Obrazek
Cztery działki w Warszawie warte w sumie 100 mln zł, przez nieprawidłowości w działaniach miasta zostały przejęte za 852 tys. zł - wynika z raportu Centralnego Biura Antykorupcyjnego z kontroli nieprawidłowości przy reprywatyzacji, do którego dotarła Polska Agencja Prasowa. Kontrolerzy CBA, którzy zbadali 50 konkretnych spraw w Warszawie, wykryli 12 przypadków nieprawidłowości dotyczących reprywatyzacji działek i kamienic. W trakcie kontroli skierowano trzy zawiadomienia do prokuratury, gdzie trafił też cały materiał.

Łącznie od stycznia 2010 r., do marca 2016 r. prezydent miasta wydała 1201 decyzji dotyczących reprywatyzacji. 50 przypadków do kontroli wybrano ze względu na lokalizację w samym centrum Warszawy - na placu Defilad i jego otoczeniu oraz poprzez powiązania osobowe - właściciela, pełnomocnika, czy kuratora, a także na podstawie informacji własnych CBA.

Według funkcjonariuszy, w czterech z 12 wykrytych przypadków miasto nie nabyło praw własności (i ewentualnych roszczeń), bo nie uczestniczyło w postępowaniach sądowych - a powinno jako ustawowy spadkobierca. W wyniku tych zaniechań cztery działki, w tym jedna, której warunki zabudowy pozwalają na budowę wysokościowca, o łącznej wartości 100 mln zł, zostały zbyte na rzecz skupujących za kwotę przeszło stukrotnie mniejszą - 852 tys. zł - wskazało CBA w raporcie.

W jednym przypadku już podczas kontroli CBA skierowało wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. W raporcie Biuro zaznaczyło też, że z całej sprawy wynikają wnioski systemowe, których zastosowanie w prawie pozwoliłoby w przyszłości utrudnić taki proceder.

Prawie 150-stronicowy raport wylicza wszystkie skontrolowane adresy, w tym wiele nowych, niewymienianych dotąd w mediach. Opisuje ich sytuację prawną i decyzje podjęte przez prezydenta Warszawy. Kontrola obejmowała m.in. działki przy Marszałkowskiej, Siennej, Twardej, Chmielnej, Krochmalnej, Śliskiej, Królewskiej, Pańskiej, Widok, Grzybowskiej, czy Smulikowskiego. Zakres wykrytych przez CBA nieprawidłowości - wynika z raportu - dotyczy także kilku przypadków zwrotu praw do nieruchomości, w których nie uwzględniono, że dawni właściciele zostali objęci układami międzypaństwowymi dotyczącymi utraty mienia - jak w przypadku opisywanej w szeroko mediach sprawy działki na Placu Defilad (dawna Chmielna 70).

Nieprawidłowości ze strony miasta dotyczyły też niesprawdzenia od formalnej strony złożonych pełnomocnictw - a okazało się, że np. złożyła je osoba, która nie miała do tego prawa, lub pełnomocnictwo wcale nie zostało przedstawione w urzędzie. W jednej ze spraw nie sprawdzono, że w latach 50. nie usunięte zostały braki formalne, co nie pozwalało na wydanie decyzji reprywatyzacyjnej. W kilku innych przypadkach ujawniono, że minął termin na złożenie wniosku o odzyskanie działki po przejęciu gruntu przez miasto.

Raport wymienia konkretne osoby kierujące stołecznym Biurem Gospodarowania Nieruchomościami odpowiedzialne za nieprawidłowe decyzje reprywatyzacyjne. CBA negatywnie ocenia też działania prezydent miasta w tych sprawach.

W ocenie kontrolerów CBA nieprawidłowości wynikały z braku procedur w BGN, które skutecznie służyłyby zabezpieczeniu interesów Skarbu Państwa i miasta w konkretnych sprawach. BGN nie przekazywało do Biura Prawnego ratusza informacji o takich sprawach dotyczących nieobjętych spadków. Działo się tak nawet, gdy sąd wzywał przedstawiciela miasta na rozprawę - podkreślili w raporcie kontrolujący sprawę.

Według CBA, prezydent m.in. za mało zrobiła, by ustalić, które nieruchomości zostały objęte międzypaństwowymi układami odszkodowawczymi, co wyłączało takie działki spod reprywatyzacji. Funkcjonariusze przypominają np. że w przypadku znanego adresu Chmielna 70 BGN wiedziało, iż przedwojenny właściciel nieruchomości znajduje się na liście polsko-duńskiego układu odszkodowawczego. Nie sprawdzono też w kilku przypadkach roszczeń załatwionych już w polsko-amerykańskiej umowie odszkodowawczej.

BGN nie miało do 2015 r. formalnych procedur - obowiązku sprawdzenia czy nieruchomości nie są już objęte międzynarodowymi układami odszkodowawczymi, a po 2015 r. nie gwarantowały, że takie sprawdzenie będzie skuteczne - wylicza CBA.

Przekazany miastu protokół pokontrolny nie został podpisany przez przedstawiciela ratusza. Wczoraj wiceprezydent Warszawy Witold Pahl powiedział, że nie zgadza się z zarzutem niedociągnięć przy sprawowaniu nadzoru nad polityką reprywatyzacyjną. Wyjaśnił, że miasto nie zgadza się z tezą - stawianą w oparciu o kilka spraw skontrolowanych przez CBA - że przyjęte w ratuszu procedury kontrolne stanowiły o braku właściwego nadzoru ze strony prezydenta miasta.


W sprawie procesów reprywatyzacyjnych zrobiło się głośno, gdy pod koniec sierpnia 2016 r. media opublikowały informacje na temat okoliczności reprywatyzacji działki nieopodal Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce - trzech osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej byłemu współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

W związku ze sprawą Chmielnej 70 i reprywatyzacji zlikwidowano Biuro Gospodarki Nieruchomościami w warszawskim ratuszu. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz dyscyplinarnie zwolniła urzędników, którzy zajmowali się reprywatyzacją działki przy Chmielnej 70. Odwołani zostali też wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, któremu podlegało Biuro Gospodarki Nieruchomościami oraz wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, który zajmował się inwestycjami w mieście.

Na początku września ub.r. na polecenie ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego powołano łącznie trzy zespoły prokuratorskie do spraw warszawskiej reprywatyzacji: w prokuraturach regionalnych - wrocławskiej i warszawskiej oraz w Prokuraturze Krajowej. 10 lutego Sejm uchwalił ustawę na mocy której powołana ma zostać komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji. Na początku marca poprawki do ustawy zaproponował Senat, i w związku z tym ustawą ponownie zajmie się Sejm.

źródło: http://niezalezna.pl/95002-dzialki-wart ... -w-stolicy
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Owsiak dziękuje za udział w WOŚP. I do posła PiS: Panie pośle, powiem panu jedną rzecz
Obrazek

105 570 801,49 zł - tyle w tym roku zebrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Ale obok podziękowań, na konferencji Jurka Owsiaka nie brakowało uszczypliwości.


Jurek Owsiak zdradził dziś dokładną sumę, jaką w tym roku zebrali wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zanim jednak pomysłodawca WOŚP oznajmił, że znowu padł rekord, podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do wyniku.

Owsiak dziękował wolontariuszom oraz osobom, które przeznaczyły przedmioty na aukcje internetowe. - Pan generał Różański, szacunek! Ogromny szacunek. Nikt nie ma prawa tego człowieka obrażać jakimkolwiek słowem - stwierdził.

Organizator WOŚP w trakcie swojej konferencji przypomniał też wcześniejsze finały oraz zdradził szczegóły organizacji tegorocznej imprezy. - Dla lokalnych społeczności jest to tak piękne wydarzenie, którego nie można zepsuć - powiedział. I dodał:

Nie może pan poseł Pięta powiedzieć, że jest to dzień, w którym mundurowi nie biorą udziału. Panie pośle, powiem panu jedną rzecz, mundurowi się pana posłuchali, bo w tym roku też nie brali udziału. Ma pan ogromną moc. Niech pan powie coś fajnego, może się to zdarzy
To aluzja do wpisu, jaki na swoim profilu na Twitterze w grudniu 2015 roku zamieścił Stanisław Pięta. "Jeżeli funkcjonariusz publiczny zaangażuje się w hecę WOŚP, niech nazajutrz składa raport o zwolnienie ze służby"- napisał wówczas.

Ostatecznie Owsiak poinformował, że WOŚP zebrała podczas 25. finału równo 105 570 801,49 zł. - Kochamy was bardzo, dziękujemy! Na tym własnie polega Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, że dzieją się rzeczy niezwykłe - wykrzyczał Owsiak ze sceny.

A TERAZ ZOBACZ: Wy-ją-tko-wy! To najczęściej padające słowo w ocenie finału WOŚP."Ratuje życie"!

Więcej + video: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... tml#MegaMT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wassermann o przesłuchaniu Pawlaka: "To było zadziwiające zeznanie. Sprawiał wrażenie, że ma wyuczone odpowiedzi niepasujące do pytań"
Obrazek

To było zadziwiające zeznanie. (…) Wicepremier Pawlak sprawiał wrażenie, że ma wyuczone odpowiedzi, które niekoniecznie pasowały do zadawanych przez Komisję pytań


—zaznaczyła Małgorzata Wassermann w TVP Info. We wtorek przed Komisją śledczą ws. Amber Gold zeznania składał Jarosław Mąka, b. dyrektor Departamentu Handlu i Usług Ministerstwa Gospodarki oraz b. wiceminister Waldemar Pawlak.

Przewodnicząca komisji podkreśliła, że wtorkowe przesłuchania były wyjątkowo owocne.

Dzisiaj świadek po raz pierwszy wskazał na co najmniej dwa kontakty z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Z tego wynika, że informacja o Amber Gold dotarła do samego centrum ABW

—mówiła.

Wassermann po raz kolejny podkreśliła, że przeszłość Marcina P. nie była tajemnicą.

Nie trzeba było mieć żadnych narzędzi, aby stwierdzić, że Marcin P. był dziewięć razy karany

—podkreśliła.

Posłanka wskazała na taktykę jaką obrał Pawlak podczas przesłuchań.

Pawlak wypierał się tej wiedzy, bo to spowodowałoby dalsze pytania

—tłumaczyła.

Wassermann poinformowała także o wniosku do Rady Ministrów.

Dzisiaj przegłosowaliśmy wniosek, aby kancelaria Rady Ministrów sprawdziła protokoły z posiedzeń Rady Ministrów

—mówiła.

Mówiła także o przyszłych przesłuchaniach m.in. b. szefa ABW Krzysztofa Bondaryka.

To jest bezsporne. (…) Możliwe, że poprosimy o przedstawienie wszystkich materiałów i technik operacyjnych wykorzystywanych wobec Marcina P.

—podkreśliła.

Michał Rachoń pytał przewodniczącą Wasserman o wille, w która miała być domem składowym.

Pytaniem jest, czy służby w ogóle działały za rządów PO-PSL?

—odpowiedziała.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/330527-was ... e-do-pytan
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jest powód do protestów na 8 marca: Polska jako pierwszy kraj w OECD osiągnie zrównanie płac kobiet i mężczyzn
Obrazek

Zgodnie z raportem "Women in Work Index 2017" przygotowanym przez PriceWaterhouseCoopers, Polska będzie prawdopodobnie pierwszym krajem wśród państw skupionych w OECD (rozwinięte gospodarki świata), gdzie zarobki kobiet zrównają się z zarobkami mężczyzn. Jeśli nasz kraj utrzyma dotychczasowe tempo równania zarobków obu płci wykonujących taką samą pracę, to stan ten zostanie osiągnięty już ok. 2021 r. Najgorzej pod tym względem wypadają Niemcy. Tam niwelowanie dyskryminacji kobiet w zakresie osiąganych zarobków będzie trwało jeszcze 300 lat...


Raport "Women in Work Index 2017" przygotowany przez firmę doradczą PriceWaterhouseCoopers (PwC) analizuje sytuację kobiet na rynku pracy w 33 krajach OECD pod takimi względami jak: poziom bezrobocia, stopa zatrudnienia w pełnym wymiarze godzin czy różnice w zarobkach w porównaniu z mężczyznami zajmującymi takie same stanowiska. Okazuje się, że nasz kraj w najnowszej edycji rankingu awansował o 3 pozycje i znalazł się na 9. miejscu spośród wszystkich 33 państw skupionych w OECD (najbardzej rozwinięte gospodarki świata). Wyprzedzają nas tylko Islandia, Szwecja, Norwegia, Nowa Zelandia, Słowenia, Dania, Luksemburg i Finlandia. W porównaniu z ostatnim odczytem udało nam się bezpośrednio przeskoczyć nad Szwajcarię, Kanadę i Belgię.

Jak możemy przeczytać w raporcie PwC - awans Polski jest przede wszystkim związany z obniżającym się wśród kobiet bezrobociem oraz jedną z najmniejszych różnic pomiędzy wynagrodzeniami kobiet i mężczyzn. Wskaźnik tzw. pay gap w naszym kraju wynosi obecnie 7 proc. Mniejszym mogą pochwalić się jedynie Nowa Zelandia i Słowenia. Co jednak istotne - z analizy PwC wynika, że jeśli obecny pozytywny trend równania zarobków utrzyma się na tym samym poziomie, to różnicę w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Polsce zajmujących takie same stanowiska uda się zniwelować do 2021 r. – najszybciej spośród wszystkich wszystkich państw biorących udział w badaniu!

Co ciekawe - szacowany średni czas zrównania zarobków policzony dla całego OECD wynosi 95 lat (w Polsce - 5 lat). Najgorzej pod tym względem wypadają Niemcy - jeśli tempo równania płac utrzyma się na takim samym jak obecnie poziomie, to nasi zachodzi sąsiedzi będą potrzebowali jeszcze 300 lat, aby płace kobiet zrównały się z wynagrodzeniami mężczyzn zajmujących dokładnie takie same stanowiska i wykonujących taką samą pracę.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0363 ... lacowe.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak to? Znowu?! Zrobili przekręt na miliony, CBŚP zatrzymało oszustów, a sąd ich wypuścił
Obrazek
"Międzynarodowa „karuzela VAT” zlikwidowana przez CBŚP" - pochwalili się policjanci. Chodziło o zatrzymanie czterech osób, które wyłudzały VAT dzięki fikcyjnego obrotowi różnymi towarami, i mieli doprowadzić do ogromnych strat Skarbu Państwa - na prawie 4,5 mln złotych. Wszyscy oszuści będą długo siedzieć w więziennej celi? Nic z tego, sąd zastosował areszt tylko wobec jednego, pozostali wyszli na wolność.

"4 osoby wyłudzające VAT na fikcyjnym obrocie różnymi towarami zatrzymali policjanci katowickiego CBŚP w województwie śląskim. Straty Skarbu Państwa z tytułu VAT sięgają prawie 4,5 mln złotych. Zatrzymani już usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw podatkowych, jak również prania pieniędzy. Grozi im do 8 lat pozbawienia wolności" - czytamy na stronie Centralnego Biura Śledczego Policji.

"Zatrzymani już usłyszeli w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy i przestępstw karno-skarbowych. Grozi im do 8 lat pozbawienia wolności" - dodaje komisarz Agnieszka Hamelusz.

Ale w tej sytuacji zdumiewająco brzmi inna informacja.

"Sąd zadecydował o jednym tymczasowym aresztowaniu i jednym dozorze policyjnym" - dowiadujemy się. Jakim cudem tak łagodnie potraktowano oszustów działających na gigantyczną skalę?

"Sąd uznał, że nie ma potrzeby stosowania żadnych sankcji wobec dwóch z nich. Ocenił, że skoro zabezpieczono dokumenty, a podejrzani złożyli wyjaśnienia, to nie zachodzi obawa matactwa. Śledczy mówią, że byli zszokowani taką decyzją"

- podaje portal tvp.info

"Prokuratura wnosiła o aresztowanie podejrzanych, którzy nie chcą współpracować i ewentualne dozory dla „skruszonych”.

– Podejrzani spędzili w sądzie siedem godzin i ku naszemu zaskoczeniu sąd zdecydował tylko o jednym areszcie i jednym dozorze. Dwaj przedsiębiorcy biorący udział w tym przekręcie zostali zwolnieni do domów bez żadnych sankcji. To może oznaczać, że wielotygodniowa praca dziesiątków ludzi pójdzie na marne, bo kooperanci oszustów mogą zniszczyć obciążające ich dowody – mówi portalowi tvp.info jeden ze śląskich śledczych.

Warto pamiętać, że podobny skandal wybuchł, gdy sąd w Warszawie zgodził się wypuścić Arkadiusza Ł., ps. "Hoss". Cygana, który uważany jest za pomysłodawcę oszustwa na wnuczka. Wolność odzyskał dzięki skandalicznie niskiej kaucji. Gdy później zmieniono decyzję i miał trafić do areszt, znikł. Do dzisiaj jest poszukiwany listem gończym.

źródło: http://niezalezna.pl/95039-jak-znowu-zr ... h-wypuscil
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Brejza próbował zablokować przesłuchanie syna Donalda Tuska. Czego boi się PO? Wassermann: „Pan jest żałosny panie pośle”
Obrazek
To było do przewidzenia. W trakcie głosowań wniosków podczas obrad komisji śledczej do wyjaśnienia afery Amber Gold, poseł Krzysztof Brejza chciał za wszelką cenę zablokować wniosek o przesłuchanie Michała Tuska - syna byłego premiera. Przegrał głosowanie i dodatkowo skompromitował się przed komisją śledczą. Taką rolę miał do spełnienia „żołnierz” Schetyny w komisji?

Cyrk Brejzy rozpoczął się, gdy przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann wymieniła nazwisko Michała Tuska jako jednego ze świadków, którzy mają zeznawać przed komisją w związku z częścią prac komisji dotycząca OLT Express, czyli spółki lotniczej Marcina P.

Dzisiejszy wniosek ma związek z decyzją komitetu politycznego Pis związanego z wyborem Donalda Tuska. To siłowe uwikłanie Michała Tuska, związane jest w związku z reelekcją Donalda Tuska. To decyzja niegodna i skandaliczna.

– recytował jak z kartki poseł Brejza.

Nie tylko zadziwia przewrotnością , ale i niekonsekwencją.(…)W przerwie pomiędzy konferencjami prasowymi, niech pan przeczyta akta. Są osoby obciążające Michała Tuska Polecam by pan przeczytał w jakich okolicznościach rozpoczął pracę w OLT Express. Komisja nie przesądza roli, winie, braku winy. Jest szeroki materiał. Jest sztucznym, gdyby komisja udawała, ze sprawy nie ma. Tusk byłby przesłuchany dopiero na przełomie maja i czerwca.

– odpowiedziała Wassermann i słusznie zauważyła, że ewent. wybór Donalda Tuska na szefa Komisji Europejskiej ma się odbywać w najbliższych dniach, a przesłuchanie jego syna przed komisja odbędzie się dopiero na przełomie maja i czerwca.

To ewidentny ruch polityczny, związany z jutrzejszym dniem!

– awanturował się Brejza.

Ale to nie my zatrudnialiśmy go w OLT Express.

– celnie ripostowała Małgorzata Wassermann.

Małgozata Wassermann i poseł Marek Suski podkreślali wagę przesłuchania Michała Tuska.

Niewątpliwie nasza komisja ma zbadać czy w przypadku OLT istniał ochronny parasol polityczny. Jeżeli mówimy o ochronie i ważnych rzeczach, nie można wykluczyć, ze najważniejsza, osoba w pastwie - Donald Tusk i jego syn mogli być elementami tego parasola. (…) Niewątpliwie pracował na lotnisku, pracował w OLT. Przekazywał dane na temat postępowania w prokuraturze co zostało ukręcone. Zbadanie tego wątku jest niezwykle ważne dla rozwiązania zagadki parasola ochronnego.

– tłumaczyli Brejzie,

Posłowie Prawa i sprawiedliwości obnażyli prawdziwe powody awantury Brejzy. Chodzi o chronienie interesów Platformy Obywatelskiej w sprawie afery Amber Gold.

Rozumiem, że dalekosiężne plany związane z Donaldem Tuskiem. (…) Oburzenie jest polityczne. Pan tu przyszedł, by bronić swoich kolegów. Niezależnie z kim byli związani, muszą być przesłuchami. Działalność polityczna służy zacieraniu śladów, Niech pan uczestniczy w wyjaśnianiu, a nie w zacieraniu śladów.

– stwierdził Marek Suski.

Jest pan żałosny panie pośle.

– skomentowała cyrk Brejzy Małgorzata Wassermann.

Wynik głosowania nad przesłuchaniem Michała Tuska był miażdżący dla Krzysztofa Brejzy. Wszyscy posłowie zagłosowali „za. Przeciwny był tylko Brejza. Dzisiejsza awantura była dobrą lekcja dla całej Platformy Obywatelskiej. Jest już pewne, że nie uda się zatuszować żadnego wątku największej afery z czasów rządów Donalda Tuska.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/330574-bre ... anie-posle
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

breegus

Ja znam plan C. Jutro Tusk już oficjalnie przyjmie obywatelstwo niemieckie i lemingi nareszcie się dowiedzą, że mieliśmy kreta od lat.

-------------------------

grazia

po prostu blokować Tuska,niczemu dobremu się nie przysłużył!

======================
Znamy polski plan B na wypadek próby siłowego przeforsowania kandydatury Tuska na szefa Rady Europejskiej
Obrazek
Jak dowiaduje się portal wPolityce.pl z bardzo poważnych źródeł dyplomatycznych, Polska ma plan B na wypadek gdyby szefowie największych państw Unii Europejskiej próbowali siłowo przeforsować kandydaturę Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej w czasie czwartkowo-piątkowego szczytu unijnego w Brukseli.

W takim wypadku Polska sięgnie po - używając oczywiście przenośni - swego rodzaju broń atomową czyli nie podpisze konkluzji szczytu. Będzie to oznaczało, że szczyt jest nieważny bo konkluzja musi zostać podpisana przez każde z państw uczestniczących w spotkaniach

— mówi jeden z naszych informatorów. Jak się dowiedzieliśmy, Polska domaga się co najmniej przełożenia głosowania.

W żadnym wypadku nie zaakceptujemy narzucenia siłą kandydata, który nie ma poparcia rządu polskiego i nawet nie zabiegał o nie, choć swój mandat objął w wyniku sprawowania funkcji premiera rządu RP, a który jako szef Rady dopuszczał się ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski

— słyszymy.

Wcześniej polską argumentację w tej sprawie precyzyjnie wyłożyła premier Beata Szydło w specjalnym liście:

List premier Szydło do szefów państw RE! „Poparcie Tuska wbrew Polsce pozostaje w sprzeczności z międzyrządowym charakterem prac naszej Rady”

Co ważne, jak się dowiadujemy, o tej opcji przedstawiciele polskiej dyplomacji poinformowali szefa niemieckiej dyplomacji Sigmara Gabriela, który dziś gościł w Warszawie.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/330706-nas ... ropejskiej
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Wściekły atak Michnika na Kaczyńskiego. W obronie Tuska
Obrazek
Do chóru piewców rzekomej wielkości „króla Europy” dołączył Adam Michnik. W swoim felietonie zamieszczonym na łamach „Gazety Wyborczej” wychwala Tuska, pisząc, że jest on twarzą „Polski demokratycznej, suwerennej i europejskiej” oraz politykiem szanowanym nie tylko w kraju, ale i w Unii. Na chwaleniu szefa Rady Europejskiej jednak nie poprzestaje – jednocześnie przypuszcza zawzięty atak na prezesa Prawa i Sprawiedliwości.

W Brukseli na rozpoczynającym się w czwartek po południu szczycie Unii Europejskiej ma być omawiana kwestia przedłużenia kadencji obecnego szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Polski rząd popiera natomiast kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego.

W wychwalanie Tuska zaangażowała się w Polsce „totalna opozycja” i przychylne jej media. Dziś – w dniu, w którym ma zapaść decyzja – głos postanowił zabrać Adam Michnik. W opublikowanym na łamach „GW” felietonie zaatakował Jarosława Kaczyńskiego i jednocześnie wziął w obronę Tuska.
Sens kampanii Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Donaldowi Tuskowi jest prosty – to krok na drodze marginalizowania Polski, a w konsekwencji wyprowadzania jej z Unii Europejskiej. Kaczyński wie, że Tusk sprawnie działa na rzecz przełamywania kryzysów w Unii, gwarantuje troskę o spoistość i rozwój Wspólnoty. Tym samym działa dla dobra Polski

– uważa Michnik. Jego zdaniem, „Polacy w zdecydowanej większości chcą właśnie takiej Unii: demokratycznej i bezpiecznej, zamożnej i otwartej na świat”.
Ale Kaczyński woli być sułtanem w państwie rządzonym przez nadwornych, skorumpowanych eunuchów. Nie chce Unii, która dba o respektowanie konstytucji, praw człowieka, swobód obywatelskich i godności ludzkiej we wszystkich krajach członkowskich. Chce „demokracji suwerennej” na wzór Putina – suwerennego prawa do łamania konstytucji, przekształcania demokracji w autokrację, dyskryminowania oponentów politycznych

– wściekle atakuje Michnik.

Tusk zaś – według niego – jest, „szanowany w Polsce i w Unii”, „jest dziś twarzą Polski demokratycznej, suwerennej i europejskiej”.

Może się jednak okazać, że to pocałunek śmierci dla Tuska. Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi Michnik wyrokował przecież, że Bronisław Komorowski na pewno wygra, o ile „po pijanemu nie przejedzie na pasach niepełnosprawnej zakonnicy w ciąży”…

źródło: http://niezalezna.pl/95096-wsciekly-ata ... onie-tuska
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość


Ależ on subtelny! Dowcip na miarę muła...

------------------------

realista

No to gruby bęcwał zbezcześcił Kielce. Szkoda, że gościli sławnego kapusia.

---------------------------------------

PSY_chiatrik

Coś już z głową nie tak. Bredzi pan...

=================
Skwaszony Wałęsa ironizuje: "W USA jakieś dziwne wybory, w Polsce bliźniaki rządzą. Może pięcioraczki niedługo wybierzemy?"
Obrazek
„Konieczne jest stworzenie 10 laickich przykazań dla wszystkich, w tym dla wszystkich religii. Abyśmy zyskali fundament pod dalsze działanie”- mówił w Kielcach były prezydent Lech Wałęsa.

Apelował żeby eliminować demagogię z życia publicznego, po czym sam zaczął ja uprawiać.

Chciałem bardzo serdecznie podziękować, że na starego Wałęsę jeszcze przychodzicie i nie dajecie się tej negatywnej kampanii oszczerstw przeciwko mnie. Albo, że na agenta przychodzicie, też dobrze

—wypalił.

Na wszystkie pytania wam nie odpowiem. Bo gdybym znał odpowiedź, to miałbym następne Noble

—mówił do zgromadzonych i wspomnieniami wrócił do obrad Okrągłego Stołu i swojej bliskiej współpracy z Kościołem.

Wiedziałem, że idąc do Okrągłego Stołu, spotkam się z oszustami i kłamcami, i że z jednego kieliszka zrobią, że wychlałem dziesięć. Potrzebowałem ludzi, którzy będą nas bronić. Dlatego prosiłem Kościół, aby księża też tam byli

—opowiadał i zapewniał, że dziś jest mniej kochany przez hierarchów Kościoła, za to może powiedzieć, że jest mocniej wierzący.

Były prezydent wspomniał też o roli Kościoła w procesie zwalczania komunizmu.

Ojciec Święty zarzucił kłam komunistom. On zgromadził nas do modlitwy, nie do rewolucji. I zobaczyliśmy, że jest nas dużo

Wałęsa szybko przeszedł do opisywania obecnej sytuacji w Polsce, która bardzo mu się nie podoba

Jak dziś wygląda demokracja? Przecież to parodia demokracji. Demokracja to rywalizacja, walka, aby być wybranym. Walka, nawet brutalna. Jest tylko jeden warunek: w żelaznych ramach prawa

—mówił i zaapelował by:

Stworzyć bardziej precyzyjny system demokratyczny i wyborczy. Sprawić, aby nie mogli być wybrani ci, którzy nie są psychicznie zbadani. Bo doprowadziliśmy do tego, że ci ludzie nie byli psychicznie badani, a teraz jakieś armie powołują

—zaznaczył i dorzucił, że wstydzi się tego, co dzieje się obecnie w Polsce.

W Stanach Zjednoczonych jakieś dziwne wybory, w Polsce bliźniaki rządzą. Może pięcioraczki niedługo wybierzemy?

—ironizował.

I tak właśnie leci objazdowy kabarecik byłego prezydenta.

źródło: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/33077 ... wybierzemy
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

A wcześniej mówiono, że musi być zgoda wszystkich państw członkowskich na przewodniczącego Rady UE. I jeżeli Polska za nim nie zagłosuje, to Tuska nie wybiorą. A jednak został wybrany.

=================================

Komentarze:

miszcz

szokująca porażka Pis-u.najgorsze jest to że sondaże pokażą większe poparcie dla ...PO.Przyznaje że Waszczykowski to nie jest odpowiednia osoba na najwyższym stołku MSZ.Tak jak myślałem dla PISu to będzie natrudniejszy rok do rządzenia i obawiam się że zachowują się dokładnie jak poprzednicy.nie marnujcie tego poparcia ! zajmijcie się polskimi sprawami i Polakami ! Sr*ł pies tego Tuska ! Poszliście na przegraną wojnę - kompletnie bez sensu,a dyplomacja powinna być zwolniona wraz z Waszczykowskim.Pozdrawiam
-----------------------

swisspola

Katastrofa Grupy Wyszehradzkiej. Naprawdę dla nich i tak sprawa Tuska była przegrana, ale mogli wygrać na image, że są jednością. Pokazali, że Stara Europa nie musi się z nimi liczyć i się nie liczy. Nawet Orban, który zapewnił, że nie poprze kandydata niepopieranego przez jego państwo zdradził. Moim zdaniem porażka nie było wybranie Tuska, bo to było nie do zablokowania, ale przy takim zachowaniu Grupy Wyszehradzkiej Europa dwóch prędkości jest już pewnikiem a Polska jak zawsze SAMA.

====================

Niemiecki kandydat został ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej
Obrazek
Donald Tusk ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej - poinformował premier Luksemburga Xavier Bettel.

„Habemus Presidentum. Powodzenia” - napisał Bettel na Twitterze.

Polska premier Beata Szydło była w czwartek przeciwko reelekcji Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej - poinformowały unijne źródła.

- Przeprowadzono głosowanie. Tylko polska premier była przeciw Tuskowi. Nikt nie wstrzymał się od głosu - powiedział unijny dyplomata w kuluarach szczytu UE.

Sam Tusk napisał zaś: „Dziękuję za trzymanie kciuków i serdeczne wsparcie. Pomogło!”
Dziękuję za trzymanie kciuków i serdeczne wsparcie. Pomogło!

— Donald Tusk (@donaldtusk) 9 marca 2017

Choć obecna kadencja Tuska jako szefa Rady Europejskiej wygasa dopiero z końcem maja br., już teraz przywódcy państw UE zdecydowali, że pozostanie on na tym stanowisku przez kolejne 2,5 roku.

Rząd polski w minioną sobotę zgłosił na to stanowisko kandydaturę Saryusz-Wolskiego. Premier Beata Szydło w liście skierowanym do europejskich przywódców napisała m.in., że Tusk wielokrotnie przekroczył europejski mandat, używając swojego autorytetu w ostrych sporach krajowych.

Na czas wyboru szefa Rady Europejskiej prowadzenie obrad przejął premier pełniącej przewodnictwo w UE Malty Joseph Muscat, a Tusk wyszedł z sali.
Sprzeciw polskiego rządu wobec wyboru Donalda Tuska na kolejną kadencję na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej to wewnętrzna sprawa Polski

- mówił w przerwie obrad szef Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani. Podkreślił, że decyzja w tej sprawie została podjęta demokratycznie.
Wybór na przewodniczącego Rady Europejskiej to wybór demokratyczny. Mamy większość i mamy mniejszość. Przewodniczący Tusk został ponownie wybrany, jego pozycja na tym stanowisku została zatwierdzona. To, że państwo, z którego pochodzi, było przeciwne, to wewnętrzna sprawa Polski, a także sprawa do dyskusji na forum Rady

- oświadczył Tajani na konferencji prasowej.

Spotkanie przewodniczącego Parlamentu Europejskiego z szefami państw i rządów na unijnym szczycie poprzedziło wybór Tuska na szefa RE.

źródło: http://niezalezna.pl/95105-niemiecki-ka ... ropejskiej
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

PiS sam się zakiwał w/s wyboru szefa RE. Straszenie zerwaniem szczytu ma sens, gdy zagrożony jest jakiś żywotny interes. Nie, gdy chodzi o niechęć do Tuska
Obrazek
Wszystko wskazuje na to, że początkowo dobrze się zapowiadająca zagrywka z wystawieniem Jacka Saryusz-Wolskiego, jako polskiego kandydata na stanowisko szefa Rady Europejskiej w opozycji do Donalda Tuska (jako kandydata Niemiec), właśnie się roztrzaskała o chore ambicje niektórych polityków PiS. Straszenie wetem (zerwaniem szczytu) ma sens, gdy zagrożony jest jakiś żywotny interes naszego kraju. Nie, gdy chodzi o niechęć do Tuska. PiS znowu traci wśród umiarkowanych, do których trafi o wiele skuteczniejsza w tym wypadku narracja opozycji.

Zagrywka z Saryusz-Wolskim początkowo wyglądała na polityczny majstersztyk. Wystawienie tego wytrawnego, doświadczonego i przede wszystkim kompetentnego polityka, jako kandydata na szefa Rady Europejskiej, miało postawić w bardzo niewygodnej pozycji Donalda Tuska, który w tym kontekście jawił się jako kandydat Niemiec (ewentualnie - brukselskiego establishmentu). Niezależnie od tego czy Saryusz-Wolski zostałby wybrany, czy nie - rząd PiS wizerunkowo odniósłby zwycięstwo. No ale pojawił się minister Waszczykowski, który zasugerował, że w przypadku nieuwzględnienia polskiego zdania w/s przełożenia głosowania nad wyborem szefa RE, Polska może zerwać cały szczyt, a tym samym doprowadzić do sytuacji, że wszystkie postanowienia na nim podjęte będą nieważne.

W rząd PiS uderzyła gigantyczna wręcz fala krytyki. Z pozycji wygranego (niezależnie od rzeczywistego wyniku głosowania w/s szefa RE), nagle polski rząd stał się tym, który generuje zupełnie niepotrzebną awanturę. Fakt jest taki, że straszenie wetem/zerwaniem szczytu ma sens, gdy zagrożony jest jakiś żywotny interes naszego kraju. Nie, gdy chodzi o niechęć do Tuska. Do umiarkowanego elektoratu trafi narracja promowana przez np. Marka Migalskiego (dawny PiS, europoseł, dziś publicysta i wykładowca), który na twitterze napisał: "Ktoś zapowiada, że na uroczystej kolacji zrobi kupę na stole. I cieszy się, że jest szanowany, bo inni z nim negocjują, by tego nie robił"...

Powstaje pytanie - po co rządowi PiS była akcja ze straszeniem, iż zerwie szczyt? Czy kolejna wtopa Waszczykowskiego nie jest wystarczającym powodem do jego dymisji?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0364 ... akiwal.htm
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM