Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W 12 lat wytransferowali z Polski ponad 622 mld zł! A Friedman ostrzegał: "Zagranicznym inwestorom nie dawać żadnych przywilejów!"
Obrazek
Milton Friedman (noblista, guru wolnorynkowej ekonomii) już w 1990 roku ostrzegał Polaków: "Pamiętajcie jedno: zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Oni powinni działać wg takich samych reguł gry, jakie obowiązują Polaków. Nie należy im dawać żadnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych". No ale do władzy doszli Lewandowski z Tuskiem, powyprzedawano co się dało, potworzono specjalne strefy ekonomiczne i w efekcie uruchomiono drenaż kapitału na niespotykaną dotąd skalę...

Z raportu organizacji Global Financial Integrity (GFI) za lata 2004 - 2013 wynika, że Polska była liderem w UE jeśli chodzi o drenaż środków finansowych przez zagraniczne podmioty. Analiza oficjalnych statystyk NBP na temat bilansu płatniczego Polski zdaje się potwierdzać wyniki raportu GFI. W latach 2004-2015 zagraniczne koncerny, rządy czy instytucje unijne wytransferowały poza granice naszego kraju równowartość ponad 622 miliardów zł!

Tak gigantyczny drenaż kapitału był możliwy dlatego, że wdrożono w życie program gospodarczy "konserwatywnych-liberałów" z Lewandowski, Bieleckim, Tuskiem i Balcerowiczem na czele. To w pierwszych latach istnienia III RP zrealizowano uznawaną dziś za rabunkową tzw. powszechną prywatyzację. To wówczas stworzono specjalne strefy ekonomiczne. To w latach 90-tych XX wieku rozpoczęto bezmyślną prywatyzację sektora bankowego.

Wszystko to działo się mimo, iż w 1990 roku Milton Friedman (noblista, guru wolnorynkowej ekonomii) wyraźnie ostrzegał polityczne elity naszego kraju: "Pamiętajcie jedno: zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski. Można to zrobić poprzez stworzenie cudzoziemcom takich samych reguł gry, jakie obowiązują Polaków, nie należy dawać im żadnych specjalnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych".

Niestety, nikt ostrzeżeniami Friedmana się nie przejął. Efekt jest taki, że w latach 2004-2015 wydrenowano z Polski równowartość ponad 622 miliardów złotych...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0362 ... mld-zl.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zdrajcy Polski na pasku Kremla. Tak raportowali do Moskwy. NOWE FAKTY
Obrazek
Na jaw wychodzą nowe fakty w sprawie przechwyconej przez hakerów korespondencji Aleksandra Usowskiego. Ujawnione w tej sprawie informacje rzucają nowe światło na wiele „spontanicznych” protestów i manifestacji, które finansował Kreml. Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl Ukraińscy hakerzy przez kilkanaście miesięcy śledzili skrzynkę mailową szarej eminencji rosyjskiej polityki zagranicznej w Europie Środkowo-Wschodniej – Aleksandra Usowskiego. Jak wynika z korespondencji opublikowanej przez portal informnapalm.org, Usowski przez ostatnie kilkanaście miesięcy aktywnie zajmował się organizacją antyukraińskich akcji w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Najnowsze przecieki pokazują, że na liście płac prorosyjskiego polityka znajdują się Polacy. Z opublikowanych na twitterze dokumentów wynika, że jedną z osób pobierających pieniądze za antyukraińską działalność był Wojciech Wojtulewicz ówczesny członek Samoobrony.

Na łamach portalu niezalezna.pl pisaliśmy już o tym, że antyukraińskie protesty w Polsce są opłacane przez Federację Rosyjską. Dzięki ukraińskim hakerom poznaliśmy rachunki oraz sumy jakie dostają organizatorzy tych demonstracji. Jeden z liderów wiecu z 2014 roku miał otrzymać 300 amerykańskich dolarów.

Teraz w sprawie pojawiły się zupełnie nowe fakty. Z informacji podanych przez portal informnapalm.org wynika, w jaki sposób Usowski próbował lansować swoje prorosyjskie inicjatywy i projekty. Analiza ujawnionych przez hakerów danych z profilu Usowskiego na Facebooku oraz jego korespondencji nie pozostawia złudzeń, co do intencji wielu „spontanicznych” manifestacji.
„Latem 2014 r. Usowski przedstawia swoje idee przedstawicielom rosyjskiego oligarchy Małofiejewa, który jest związany z wieloma prorosyjskimi ruchami, często jest nazywany oficjalną kasą-przykrywką Kremla do prowadzenia dywersyjnych operacji w Europie Środkowo-Wschodniej i krajach Wspólnoty Niepodległych Państw. ” - czytamy na informnapalm.org.

Okazuje się, że w sierpniu 2014 r. Usowski otrzymał 100 000 euro na organizację prorosyjskich manifestacji poparcia Noworosji w Europie Środkowo-Wschodniej. Po intensyfikacji działań w okresie sierpień-październik 2014 r., Usowski wysłał nawet stosowny raport to swoich partnerów.
„Pieniądze na organizację akcji dał rosyjski oligarcha Konstantin Małofiejew, który wtedy był kuratorem tematów Donieckiej/Ługańskiej Republiki Ludowej w polityce zewnętrznej Rosji. Aktywne działania i antyukraińskie akcje w Polsce odbywały się w sierpniu-październiku 2014 r. Usowski orientował się na aktywistów ultra-prawicy z szeregów organizacji OWP (Obóz Wielkiej Polski), Samooborona Mateusza Piskorskiego i innych działaczy średniego szczebla” - informuje informnapalm.org.

Usowski w październiku 2014 roku pojechał do Moskwy, gdzie miał negocjować kolejne etapy antyukraińskich akcji w Europie Środkowo-Wschodniej. Niespodziewanie odmówiono mu jednak wsparcia.

Poniżej publikujemy fragmenty korespondencji oburzonego Usowskiego:
„Sania, wyobraź sobie — jestem teraz w Moskwie, dostałem ODMOWĘ finansowania Projektu! Ja pierdzielę!”
„Jestem frajerem. Prawie całą kasę władowałem w sprawę, co prawda kupiłem sobie samochód, lecz w ramach kontraktu. Teraz mam w Polsce, Czechach i Słowacji pracujący jak zegar prorosyjski ruch składający się z ideowych pasjonatów, gotowych chociaż jutro iść na barykady – i pusty budżet…„
„W sierpniu otrzymałem sto tysięcy euro na etap przygotowawczy. A teraz okazuje się, że drugiego etapu – kiedy wszystko już jest gotowe, kiedy została wykonana piekielna praca i wydane TAKIE, <font color=red>[...]</font>, pieniądze — NIE BĘDZIE!„
„<font color=red>[...]</font>, trzeba było skraść z osiemdziesiąt tysięcy, za resztę wynająć żebraków i upozorować manifestację gdzieś w Rembertowie….” - czytamy w ujawnionej przez hakerów korespondencji.

Spore zainteresowanie może także budzić szczegółowe wyliczenia i podsumowanie kosztów różnych akcji inicjowanych przez Usowskiego. Wśród nich jest także... zakup samochodu.

„Miejsca prowadzenia akcji:

1.Polska: Lublin, Rzeszów, Kraków 2. Słowacja: Koszyce, Bańska Bystrzyca 3. Węgry: Budapeszt

W sprawie Polski: 1. W każdym z wymienionych miast w okresie od 20.08 do 10.09 – 2 manifestacje o łącznej liczebności do 100 osób, po każdym mitingu – konferencja prasowa organizatorów i przekąski dla zaproszonych dziennikarzy. Łączne wydatki 13.500 euro.

W sprawie Słowacji: W każdym z wymienionych miast w okresie od 20.08 do 25.08 po jednej manifestacji o łącznej liczebności do 200 osób, po mitingu – działania jak w Polsce. Łączne wydatki 6.000 euro.

W sprawie Węgier. Tutaj wszystko jest bardziej skomplikowane, a jednocześnie prostsze: wystarczy uzgodnić akcję z partią Jobbik. Po naszej stronie – wydatki na transparenty i wyżywienie demonstrantów. Łączne wydatki – 2.500 euro. Oddzielnie – miting „Węgierskiej gwardii” za powrót Ungvára, Munkácsa i Beregszásza do prawdziwego właściciela – lecz to w przypadku zgody Jobbik-а.

Inne wydatki: samochód Geely Emgrand X7 – 20.500 amerykańskich dolarów. Zdjęcia do filmu „Słowiańskie serce. Powieść o Rudolfie Jašíku”, łącznie ze sprzętem, opłatą delegacji i dniówką dla operatora – 5.400 amerykańskich dolarów.” - czytamy.

źródło: http://niezalezna.pl/94739-zdrajcy-pols ... nowe-fakty
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

kumpel52

Bo oni jak zwykle zapomnieli dodać, że udają się na emigrację wewnętrzną.
To tak jak u nich był socjalizm z ludzką twarzą, demokracja socjalistyczna, a teraz liberalna. To taki ch...dupa i kamieni kupa. U nich tak ze wszystkim czego się dotknęli.


====================

Wielka ściema uciekinierów z IV RP. Mieli emigrować, zostali w kraju
Obrazek

Przed wyborami zarzekali się, że po zwycięstwie PiS uciekną z kraju. Ale ich nagłaśniana przez media emigracja okazała się jedną wielką farsą - pisze w najnowszym numerze „Gazeta Polska”.


Straszenie wyjazdami podczas kampanii wyborczej miało jeden cel: przekonać społeczeństwo, że po wygranej PiS Polska straci najprężniejszych biznesmenów, a Jarosław Kaczyński sterroryzuje opozycję. „Gazeta Polska” sprawdziła, jak potoczyły się emigracyjne losy najgłośniejszych „uchodźców” IV RP.

„Nikt mnie nie prześcignie w niechęci do Kaczyńskich. Gdyby znowu wygrali wybory – a mam nadzieję, że Bóg nas ponownie nie doświadczy, bo już nas raz ukarał rządami PiS – wszystko bym sprzedał i wyjechał z kraju. Naprawdę”

– deklarował w 2010 r. Arkadiusz Muś w rozmowie z „Pulsem Biznesu”. Przedsiębiorca ten jest największym producentem szyb zespolonych w Polsce i jednym z najhojniejszych sponsorów fundacji Leszka Balcerowicza – Forum Obywatelskiego Rozwoju. W 2015 r., przed rozstrzygnięciem wyborów parlamentarnych, miliarder powtórzył swoje groźby w wypowiedzi dla portalu Tomasza Lisa natemat.pl: „Jestem zdruzgotany tym, co się wydarzyło, bo ostatnie kilka lat poświęciłem na walkę z populizmem. Ponad 50 proc. dla Dudy i Kukiza to jakiś absurd, najczarniejszy koszmar. Będę jednak musiał pomyśleć nad uzasadnieniem pozostania tutaj” – lamentował.

Czarny sen Musia się spełnił. PiS wygrało wybory z przewagą pozwalającą utworzyć samodzielny rząd. Czy biznesmen „sprzedał wszystko i wyjechał z kraju”? Niestety, jeden z najbogatszych Polaków okazał się blagierem. Ani nie sprzedał firmy, ani nie uciekł przed pisowskim „reżimem”. W marcu 2016 r. został sklasyfikowany na 19. miejscu w rankingu „Forbesa” najbogatszych ludzi w Polsce. Co najśmieszniejsze – w poprzednich latach, za rządów PO, Muś był klasyfikowany... niżej. A więc za rządów PiS niedoszły emigrant pomnożył swój majątek!

Mniej szczęścia miał inny antypisowski uchodźca Jerzy Mazgaj – właściciel delikatesów Alma, także bywalec list najbogatszych Polaków, w PRL zarejestrowany jako TW SB o pseudonimie Barbara (działał też w Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Radzieckiej i w ORMO). Po wygranej Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich Mazgaj odgrażał się, że na stałe wyniesie się do swojej posiadłości w Monako. „Mam trzy miesiące, żeby przygotować dla siebie rezydencję w Monako. W Polsce zadziała kula śniegowa – na jesieni wygra PiS, a ja nie chcę żyć w IV RP. Przedsiębiorca, który prowadzi wiele spółek, nie może jeszcze dodatkowo stresować się tym, że o 6 rano zapukają do niego służby, a niestety to całkiem prawdopodobne” – żalił się prasie.

Biznesmen w „IV RP” jednak pozostał, tyle że okrył się niesławą. Jego delikatesy Alma splajtowały, a zwolnieni pracownicy przez wiele miesięcy nie mogli doczekać się zaległych wypłat.

źródło: http://niezalezna.pl/94725-wielka-sciem ... li-w-kraju
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jacob42

Wspaniała wiadomość, przypuszczalnie jest szansa na podpisanie poprawionej ustawy przez Pana prezydenta jeszcze w m-cu marcu 2017! A wtedy już skorumpowane sądy nie pomogą warszawskim mecenasom na legalizację złodziejskiej reprywatyzacji.

----------------------------------

Gość_01

No, wreszcie zaczyna się dobra zmiana, czystki, czystki i jeszcze raz czystki z żydokomuny, Polska będzie Wolna i Demokratyczna po 70 latach wyzyskiwania przez oszustów i czerwonych złodziei komuszych.
Brawo. Polacy na to czekali lata.


===================
Na cwaniaków od reprywatyzacji padł blady strach. Ale najgorsze dopiero przed nimi
Obrazek
– Państwo polskie nie może być bezbronne i bezradne; stąd ten projekt – podkreślił wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki podczas senackiej debaty nad ustawą powołującą Komisję Weryfikacyjną ds. dzikiej reprywatyzacji w stolicy. Zaznaczył, że od czasu przedstawienia projektu nie było żadnego kolejnego skandalu reprywatyzacyjnego w stolicy, bo „ludzie za to odpowiedzialni zaczęli się bać”.

Sejm 10 lutego uchwalił ustawę o „szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa”. Przewiduje ona powołanie komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji. W skład komisji wchodzi powoływany przez premiera przewodniczący oraz ośmiu członków powoływanych i odwoływanych przez sejm.

Według Patryka Jakiego, cała dyskusja dotyczy w istocie relacji państwo kontra zorganizowana grupa przestępcza, która „rościła sobie prawo do wyjątkowego okradania obywateli”. Przypomniał, że ws. reprywatyzacji zdarzały się przypadki ustanawiania przez sądy kuratorów „na 140-letnie osoby”; ktoś inny kupował numizmaty II RP, po czym twierdził, że jest właścicielem ówczesnej firmy i należy mu się jej dawna nieruchomość. – Doszło nawet do brutalnego morderstwa i organy państwa twierdziły, zresztą wbrew wszystkim faktom, że to było samobójstwo – dodał wiceminister.

Państwo polskie nie może być bezbronne i bezradne; stąd ten projekt

– podkreślił wiceminister Jaki. Dodał, że dla powołania komisji weryfikacyjnej nie ma alternatywy, jeśli państwo nie chce przegrać z przestępcami. – Powinniśmy schować do kieszeni swoje ewentualne problemy polityczne, które mogą wynikać z tego dla konkretnego środowiska – powiedział.

Zwrócił też uwagę na istotną rzecz – od czasu przedstawienia projektu nie było żadnego kolejnego skandalu reprywatyzacyjnego w stolicy, bo – jak zaznaczył – „ludzie za to odpowiedzialni zaczęli się bać”.


Dodał również, że członkowie komisji weryfikacyjnej będą podlegali dużej presji.

Dlatego będą mieli status wysokich urzędników, nad którymi nikt nie miał władzy zwierzchniej

– powiedział Jaki. Podkreślił, że także temu służyć będzie ich immunitet – „by nie czuli się zastraszani przez państwo, ktokolwiek by rządził”. Zapewnił, że nie będą oni odwoływalni przy ewentualnej zmianie rządu. Poparł poprawkę zgłoszoną przez senackie komisje, aby członkowie komisji mieli rangę sekretarzy stanu, ale nie w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Jaki jest optymistą, jeśli chodzi o czas trwania danego postępowania przed komisją weryfikacyjną, którą „obowiązują terminy z Kodeksu postępowania administracyjnego”. – To jedna z najszybszych ścieżek w polskim prawie – zaznaczył. – W porównaniu do sądów powszechnych, to jest stosunkowo niedługi okres – dodał.

Wiceminister wyraził opinię, że najtrudniejsze dla komisji weryfikacyjnej będą sprawy, w których „grupa cwaniaków” już odsprzedała nieruchomość, którą „odzyskała”. – Ale będzie można wyegzekwować odpowiedzialność finansową od osoby, która na tym zarobiła – dodał Patryk Jaki.

źródło: http://niezalezna.pl/94764-na-cwaniakow ... przed-nimi
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Piotr

Człowiek na takim poziomie intelektualnym był dyrektorem radia?


-----------------------------

MARIAN

Pani Jehton, sposób narracji zdradza poziom umysłowy od którego nie odbiega zewnętrzna uroda Pani,wnętrze Pani jest porażająco puste. Na miejscu Prezesa Jarosława Kaczynskiego nie zatrudniłbym Pani do sprzątania schodów po których chodzi .

======================

Magdalena Jethon: Strasznie mnie ten Kaczor wpieprza [WYWIAD]
Obrazek
- To PiS wprowadził straszny, agresywny język. To jest po prostu obrzydliwe. I do tego te nieustające kłamstwa - mówi Magdalena Jethon, dziennikarka radiowa i była szefowa radiowej Trójki, w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Ciężko?


Mam nadzieję, że to sytuacja tymczasowa, to się musi jakoś zmienić. Strasznie mnie ten Kaczor wpieprza.

Co robi?

Wpieprza! Przecież my żyjemy w jakimś kosmosie!

To już dyktatura?

Jesteśmy na najlepszej drodze, ale jeszcze pewne swobody obywatelskie zostały zachowane.

Ciężko?

Mam nadzieję, że to sytuacja tymczasowa, to się musi jakoś zmienić. Strasznie mnie ten Kaczor wpieprza.

Co robi?


Wpieprza! Przecież my żyjemy w jakimś kosmosie!

To już dyktatura?

Jesteśmy na najlepszej drodze, ale jeszcze pewne swobody obywatelskie zostały zachowane.

Pewne swobody?

Na razie nawet większość tych swobód, ale kierunek jest naprawdę bardzo niebezpieczny.

A które swobody nam odebrano?


Mam to wszystko wymieniać?

Choć jedną.

Hmm, nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Może nie odebrano nam swobód tak wprost, ale pojawił się strach przed wyrażaniem poglądów.

Najpierw mówi pani, że zachowaliśmy tylko pewne swobody, potem – że większość, a jak pytam konkretnie, to nie potrafi pani wskazać ani jednej, którą nam odebrano?

Chciałabym na to inaczej odpowiedzieć. Skoro ludzie z radiowej Trójki boją się konsekwencji rozmów ze mną czy z innymi wyrzuconymi, to znaczy, że jakieś swobody zostały im odebrane.

Więcej: http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/102 ... d-pis.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Największe prywatyzacje w epoki Tuska. Zobacz jak pięknie wyprzedawali majątek Skarbu Państwa!
Obrazek
W latach kiedy premierem był Donald Tusk (2008-2014) władze naszego kraju dokonały wyprzedaży majątku należącego do Skarbu Państwa za łączną kwotę 58,615 mld zł (prywatyzowano m.in. banki, kopalnie czy zakłady produkcyjne). O skali tej wyprzedaży niech świadczy fakt, że po odsunięciu od władzy ekipy Tuska przychody z prywatyzacji spadły KILKUSETKROTNIE! w 2016 roku Ministerstwo Skarbu Państwa sprywatyzowało majątek o łącznej wartości zaledwie... 44 mln zł.

Jeśli ktoś zapytałby się mnie z czym kojarzy mi się okres rządów Platformy i PSL-u, to bez wahania odpowiedziałbym, że z masową wyprzedażą majątku narodowego. W okresie kiedy krajem kierował Donald Tusk konsekwentnie dokonywano prywatyzacji majątku należącego do Skarbu Państwa. Oficjalne statystyki dostępne na stronach Ministerstwa Skarbu Państwa są zatrważające. Przez blisko 7 lat wyprzedano majątek za łączną kwotę 58,615 mld zł! Warto podkreślić, że spora część tych pieniędzy szła na spłatę bieżącego zadłużenia. Traciliśmy w ten sposób trwały i przynoszący gigantyczne (w postaci dywidend) zyski majątek, a kasę jaką dostaliśmy w zamian topiliśmy w spłacie odsetek od pozaciąganych wcześniej pożyczek.

Poniżej prezentuję listę 10 największych wyprzedaży, jakie miały miejsce w okresie rządów Donalda Tuska:

1. PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.:

sprzedaż 17 proc. akcji za 6 mld 543 mln zł
2. Jastrzębska Spółka Węglowa:

sprzedaż 33,1 proc. akcji za 4 mld 830 mln zł
3. Bank PKO BP S.A.:

sprzedaż 9,62 proc. akcji za 3 mld 943 mln zł
4. Energa S.A.:

sprzedaż 34,18 proc. akcji za 2 mld 800 mln zł
5. KGHM S.A.:

sprzedaż 10 proc. akcji za 2 mld zł
6. PKP Cargo S.A.:

sprzedaż 48,29 proc. akcji za 1 mld 420 mln zł
7. Bank Gospodarki Żywnościowej S.A.:

sprzedaż 37,49 proc. akcji za 1 mld 97 mln zł
8. Zespół Elektrowni "Pątnów-Adamów-Konin" S.A.:

sprzedaż 50 proc. akcji za 681,5 mln zł
9. Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach S.A.:

sprzedaż 12,13 proc. akcji za 625,5 mln zł
10. Ciech S.A.:

sprzedaż 37,90 proc. akcji za 619,1 mln zł

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0362 ... -Tuska.htm
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 1
Rejestracja: 03 mar 2017, 11:52
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: czlowiekbanan »

czytam i patrzę i własnym oczom nie wierzę co się tutaj od*********
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Dante

Czytam "Rudy zwierzak ofiarą gierek" i juz myslalem, ze to chyzy ruj padl, ale niestety na to jeszcze musimy troche POczekac.
----------------------------

jasiu

I tu sie konczy moja cierpliwosc do bzdurnych wiadomosci.... prosze nie serwowac wiecej tabloidalnych afer bo zaslabne.

========================

Rudy zwierzak ofiarą gierek "Wyborczej". Tekst zmienili, ale stać ich na przeprosiny?
Obrazek
Zdjęcie wiewiórki na pniu drzewa, które obiegło liberalno-lewicowe media, a przy okazji stało się pretekstem do ataku na ministra środowiska, przejdzie do historii już nie tylko jako przykład perfidnej manipulacji, ale symbolu “samozaorania” mainstreamowych mediów z “Gazetą Wyborczą” na czele. "WiewiórkaGate" jeszcze długo będzie odbijać im się czkawką.

Jeszcze rano na czołówkach niektórych portali pisano “Zdjęcie wiewiórki na pniu ściętego drzewa udostępniają na Facebooku tysiące osób. Można śmiało powiedzieć, że już stało się symbolem wycinek, które zapoczątkowały decyzje ministra Szyszki”.

Szybko jednak okazało się, że sfotografowane drzewo pochodzi z Parku Szczęśliwickiego w Warszawie a słynna wiewiórka padła prawdopodobnie w innym miejscu, na dodatek jak zauważyli internauci drzewo nie zostało ścięte, a usunięto jedynie spróchniałą gałąź. Wtedy media głównego nurtu rakiem zaczęły wycofywać się ze swoich tekstów.
- Jak się okazało, drzewo padło najprawdopodobniej przez wichurę – pisze w zmienionym już artykule portal gazeta.pl i już tak “śmiało nie przyznaje”, że to symbol działalności ministra.

Kompromitacja pełna, ale szczerego "przepraszam" nadal brak. Zresztą, czy ktoś się tego spodziewał?

Dosadny komentarz umieścił jeden z internautów.

Więcej + video: http://niezalezna.pl/94808-rudy-zwierza ... rzeprosiny
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość_01

Te czerwone szmaty z Czerskiej jak zwykle łżą jak bure suki.
Czas wreszcie z tym skończyć, wszystkie chwyty dozwolone.

-------------------------

Carlos CANALIA

Media to SIŁA! Mediom można wszystko: być na miejscu, widzieć zdarzenia, poznawać świadków, zamawiać artykuły, zmieniać ludiom nazwiska, kreować rzeczywistość, podrzucać butelki, nagrywać rozmowy, ciąć, interpretować, opowiadać o czymś, fotografować, montować, wycinać drzewa ministrem... tylko jednego nie robią - nie przedstawiają faktów w takim brzmieniu lub stanie, w jakim zaistniały - bo i po co? Przecież można skłócać Polaków dalej i o wszystko.

======================
HIT! „Wyborcza” ma nowego świadka wypadku premier. Zaskakującego
W antyrządowych mediach od wielu dni trwa nieustanne poszukiwanie nowych świadków wypadku z udziałem premier Beaty Szydło. Co jakiś czas jakaś telewizja, portal czy gazeta obwieszczają, że właśnie dotarli do osoby, która rzekomo ma istotne informacje na temat zdarzenia. Tym tropem podążyła też redakcja z ulicy Czerskiej. I również znalazła świadka. Był akurat feralnego dnia w Oświęcimiu, tyle że w zaskakującym miejscu.

Jaka była odległość między samochodami w rządowej kolumnie? Czy wszystkie auta miały włączone sygnały świetlne? Czy „kogutom” towarzyszył sygnał dźwiękowy? Tymi pytaniami od dnia wypadku premier Szydło żyją antyrządowe media. I ślą do Oświęcimia swoich dziennikarzy, aby szukali nowych świadków – oczywiście najlepiej takich, którzy mogliby zeznać, że z kolumną premier było coś nie tak.

Dotarciem do jednej z takich osób pochwaliła się również „Gazeta Wyborcza”.

Mężczyzna, z którym rozmawiali dziennikarze organu z Czerskiej, mieszka pod Oświęcimiem, ale akurat wieczorem 10 lutego – czyli w dniu wypadku – był w mieście i przechodził obok miejsca, gdzie doszło do zdarzenia. Świadek ów zrelacjonował „GW” wszystko dość szczegółowo. Nie będziemy jego opowieści w całości przytaczać. W skrócie chodzi o to, że on sygnałów dźwiękowych nie słyszał.

Jak przejeżdżał ten pierwszy samochód – tuż przed uderzeniem – nie słyszałem żadnych sygnałów dźwiękowych z samochodów kolumny. Gdyby było inaczej, obróciłbym się od razu. Były włączone tylko świetlne

​– zaklinał się na łamach „GW”. Obliczył też sobie, że „przerwa między pierwszym samochodem z kolumny a audi wynosiła około 30-40 metrów”.

I teraz ciekawostka, która rzuca na „zeznania” i ich wiarygodność całkiem nowe światło. Co robił w Oświęcimiu świadek „Gazety Wyborczej”? Otóż był tam na terapii w centrum Anonimowych Alkoholików…

źródło: http://niezalezna.pl/94834-hit-wyborcza ... kakujacego
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Tych suplementów nie kupuj! NIK ujawnił listę produktów, które mogą zaszkodzić
Obrazek

NIK skontrolował rynek suplementów diety. Efekt? Niektóre produkty zawierały bakterie kałowe, stymulanty podobne strukturalnie do amfetaminy, niewykazane w składzie szczepy drobnoustrojów. "Ich obecność stwarzała poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia konsumentów" - czytamy na stronie Najwyższej Izby Kontroli.


Rynek suplementów diety to jeden z najprężniej działających w Polsce. W rejestrze Głównego Inspektoratu Sanitarnego znajduje się prawie 30 tys. produktów zgłoszonych właśnie jako suplementy. O ile w latach 2013-2015 przybywało ich 3-4 tys. rocznie, o tyle w 2016 r. już 7,4 tys.

Statystycznie każda osoba w naszym kraju wydaje rocznie przynajmniej 100 zł na tego typu produkty. Aż 43 proc. przypisuje suplementom właściwości, których w rzeczywistości nie posiadają, a aż 50 proc. uważa, że są one poddawane takim samym kontrolom, jak leki.

Tymczasem ze strony internetowej Najwyżej Izby Kontroli dowiadujemy się, że obecne prawo pozwala na to, aby każdy mógł wprowadzić na rynek suplement, deklarując jedynie jego skład:

Teoretycznie istnieją szanse, że produkt, który trafia na rynek, zostanie zbadany, jednak w praktyce skala rynku przekracza aktualne możliwości kontrolne Inspekcji Sanitarnej. (...) W licznych przypadkach sprzedawane suplementy diety nie są badane. Ochrona konsumentów staje się wówczas fikcją.

GIS nie nadąża

Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/7,1014 ... h.html?pop
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Coraz więcej Ukraińców kupuje mieszkania w Polsce
Obrazek

Ukraińcy stanowią największą grupę klientów zagranicznych, którzy szukają mniejszych mieszkań o niższym standardzie, gotowych do wprowadzenia „od zaraz” lub do niewielkiego remontu. Z danych Metrohouse wynika również, że lokują swoje pieniądze inwestując na rynku mieszkaniowym w lokale w największych miastach w Polsce.


Ukraińcy stanowią największą grupę migrantów zarobkowych w Polsce. Według różnych szacunków pracuje u nas nawet ponad milion obywateli Ukrainy. Zarówno migranci, jak i osoby mieszkające na stałe na Ukrainie coraz częściej interesują się polskim rynkiem mieszkań.

Z badania przeprowadzonego przez Narodowy Bank Polski „Obywatele Ukrainy pracujący w Polsce” wynika, że tylko w 2015 r. dla obywateli Ukrainy zarejestrowano w Polsce 763 tys. oświadczeń pracodawcy o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi. Jeśli dodamy do tego Ukraińców pracujących w oparciu o zezwolenie i inne dokumenty, liczba ta przekracza milion. Migranci znajdują najczęściej zatrudnienie w gospodarstwach domowych 37,6 proc., budownictwie i usługach remontowo-wykończeniowych (23,6 proc.) oraz w rolnictwie (19,3 proc.). Autorzy raportu oszacowali, że Ukraińcy pracujący krótkookresowo w Polsce zarobili w 2015 r. w sumie 8 mld zł, a środki przetransferowane na Ukrainę wyniosły 5 mld zł.

Duży odsetek zapytań od klientów z Ukrainy dotyczy województwa lubelskiego.

Ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo mamy sporo zapytań od klientów z Ukrainy. Chełm, w którym działamy, leży w tzw. strefie przygranicznej, więc mamy pewne ograniczenia co do sprzedaży lokali stanowiących odrębną własność. Wyjściem z tej sytuacji może być zakup nieruchomości przez podmiot gospodarczy zarejestrowany w Polsce – mówi pośrednik Metrohouse z Chełma Wojciech Żurawek.

W biurach w województwie lubelskim ukraińscy klienci szukają najczęściej mieszkań lub lokali użytkowych, po to by przenieść bieżącą działalność w bardziej bezpieczniejsze miejsce. Z obserwacji Metrohouse wynika, że są to osoby, które przyjechały do Polski uciekając przed wojną i brakiem stabilności gospodarczej oraz po prostu w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy.

Najczęściej reprezentują przedział wiekowy 25-50 lat. Osoby młodsze, które emigrowały w celu rozpoczęcia studiów w Polsce zainteresowane są wynajmem, natomiast starsi, aktywni na rynku pracy także zakupem mieszkania. Ukraińscy klienci poszukując mieszkania do wynajmu coraz częściej rozglądają się za mieszkaniami do zamieszkania przez całe rodziny, przez co można wnioskować, że duża część z nich zechce się osiedlić na stałe w Polsce.

Potwierdzają to badania NBP, z którego wynika, że 36,6 proc. ankietowanych studentów z Ukrainy pracujących w Polsce chce pozostać tu na stałe, a kolejne 32,5 proc. w przyszłości chce być w jakiś sposób związana z tym krajem.

Warszawa miejscem chętnie wybieranym przez Ukraińców

W stolicy obecnie zameldowanych jest ponad 5,5 tys. Ukraińców. W rzeczywistości pracuje ich tu wielokrotnie więcej. Doradcy Metrohouse twierdzą, że obywatele Ukrainy poszukują najczęściej do wynajmu małych mieszkań, czego powodem są głównie wysokie ceny na warszawskim rynku nieruchomości.

Mieszkań na wynajem poszukują zwykle młode osoby w wieku 23-27 lat, a więc studenci oraz osoby rozglądające się za swoją pierwszą pracą, najczęściej są to single, rzadziej rodziny. Drugą grupą poszukująca mieszkań, chociaż mniej liczną, są osoby powyżej 40 roku życia. W tym przypadku poszukiwania dotyczą mieszkań do zakupu dla siebie i swojej rodziny – mówi doradca Metrohouse Kateryna Vakhula.

Irena Rumas z warszawskiego biura Metrohouse, która na co dzień obsługuje ukraińskich klientów, dodaje, że są to zwykle mieszkańcy Kijowa i Doniecka, którzy dopiero co rozpoczynają pracę w Polsce. Pośrednicy z innych miast nie zauważają jednak takich prawidłowości regionalnych, twierdząc, że ich klienci pochodzą niemal z całej Ukrainy.

Ukraińcy na Warmii i Mazurach

Ukraińskich klientów mają również oddziały Metrohouse w województwie warmińsko-mazurskim. Tam Ukraińcy zainteresowani są zazwyczaj domami na wsi oraz mieszkaniami o powierzchni 40-75 m kw. w cenie od 120 000 do 300 000 zł. Poszukują tańszych mieszkań, najczęściej do remontu. W Olsztynie zainteresowaniem wśród Ukraińców cieszą się również lokale użytkowe z przeznaczeniem na działalność gospodarczą oraz działki inwestycyjne. 20 proc. stanowią rodziny poszukujące mieszkań do zakupu dla całych rodzin, ale większość ok. 80 proc. zainteresowanych jest wynajem.

Emigranci poszukujący nieruchomości w województwie warmińsko-mazurskim pod względem czasu pobytu w Polsce podzieleni są na dwie grupy. Są to ludzie, którzy przebywali u rodzin lub w ośrodku przejściowym od 6 miesięcy do 1 roku oraz robotnicy, którzy w Polsce są od 1 do 6 miesięcy. Rodziny, które trafiły do Polski ze względu na wojnę, chcą tu pozostać, przynajmniej do czasu, aż będą mogły bezpiecznie powrócić do swoich domów. Jeśli znajdą dobre miejsce pracy i mieszkanie, zostaną aż dzieci dorosną. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji - mówi Beata Ślinko z biura Metrohouse w Olsztynie.

Kredyt dla obywatela Ukrainy

Obywatel Ukrainy może praktycznie bez większych formalnych przeszkód nabyć w Polsce mieszkanie. W przypadku nieruchomości budynkowych, gruntowych, czy rolnych taki zakup musi być poprzedzony zezwoleniem wydanym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak wygląda uzyskanie kredytu na zakup mieszkania przez obywatela Ukrainy? Jak tłumaczy Tomasz Przyrowski, dyrektor Metrofinance, obywatel Ukrainy z kartą stałego pobytu otrzyma kredyt na takich samych warunkach, jak obywatel Polski.

Dodatkowym warunkiem jest udokumentowane stałe zatrudnienie. Nie musi to być wcale umowa o pracę na czas nieokreślony, ale forma zatrudnienia spełniać wymogi takie, jak dla obywateli RP. Dodaje jednak, że choć pomiędzy bankami istnieją różnice w podejściu do kredytowania zakupów przez obywateli Ukrainy, to podczas spotkań z doradcami Metrofinance z reguły udaje się znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/34143- ... a-w-polsce
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kulisy ekspresowego wypłacenia gigantycznej odprawy i ekwiwalentu urlopowego dla Rzeplińskiego. Czy w TK działał układ?
Obrazek
To się nazywa pośpiech! Z informacji, do których dotarł portal wPolityce.pl wynika, że wiceprezes TK Stanisław Biernat wypłacił odchodzącemu z urzędu Andrzejowi Rzeplińskiemu ponad 200 tys. złotych odprawy i ekwiwalentu urlopowego rankiem 19 grudnia 2016 roku, czyli na dobę przed możliwością zakwestionowania wypłaty odprawy przez nową prezes TK Julię Przyłębską. 20 grudnia wchodziły też w życie przepisy, które utrudniłyby Rzeplińskiego możliwości podjęcia tak gigantycznej odprawy.

Prezesowi Trybunału Konstytucyjnego przysługiwała odprawa w wysokości 113 240 złotych. Dodatkowo miał pobrać 102 000 złotych tytułem zaległego urlopu. Zgodnie z prawem, decyzję o wypłacie tych pieniędzy, podejmował wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Biernat.

Jak ustalił portal wPolityce.pl, Biernat, wydał decyzję o wypłacie pieniędzy już 8 grudnia, czyli na 11 dni przed zakończeniem kariery prof. Andrzeja Rzeplińskiego. Zdaniem naszych rozmówców decyzja wydana została zbyt wcześnie, gdyż Rzepliński miał przed sobą jeszcze kilkanaście dni pracy. Przelew na ogromną kwotę został wykonany rankiem 19 grudnia, czyli w niemal ostatniej chwili. 20 grudnia prezydent Duda powierzył Julii Przyłębskiej pełnienie obowiązków prezesa TK, a sprawa odpraw dla prezesów i olbrzymich ekwiwalentów urlopowych budziła liczne kontrowersje nawet w samym środowisku sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Wypłata odprawy w dniu 19 grudnia 2016 uniemożliwiła nowej prezes przynajmniej weryfikację tej decyzji. Kwestia odprawy ekwiwalentu urlopowego była nie do zatrzymania, ale samej odprawy teoretycznie tak. Dlaczego panowie tak bardzo więc spieszyli się z decyzją o wypłacie odprawy oraz z samym przelewem? Czy doszło do cichego porozumienia profesorów? O sprawę zapytaliśmy Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską, ale ta nie chciała komentować tej sprawy. Może wyjaśnienie tej sprawy znajdzie miejsce w przygotowywanym przez nowe kierownictwo Trybunału Konstytucyjnego audycie.

**Kulisy wypłat odprawy i ekwiwalentu dla Rzeplińskiego jak w soczewce pokazują niejasne i nietransparentne działania poprzedniego kierownictwa TK. I nie chodzi tu o jakieś rażące naruszenia prawa, ale pewien dowolny styl traktowania przepisów przez ludzi, którzy dziś głośno wypowiadają się o bronieniu rzekomo zagrożonej praworządności w naszym kraju. Kilka tygodni temu portal wPolityce.pl i tygodnik „wSieci” ujawniły inne, bulwersujące decyzje byłego szefostwa TK. Drogie kolacje pożegnalne sędziów, bałagan w pracy trybunału, wysokie koszty podróży służbowych sędziów, szokujące kwestie związane z wypłatami gigantycznych ekwiwalentów i brak konkursów na stanowiska w TK.

O sprawę zapytaliśmy Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską,ale ta nie chciała komentować tej sprawy. Może wyjaśnienie tej sprawy znajdzie miejsce w przygotowywanym przez nowe kierownictwo Trybunału Konstytucyjnego audycie.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/330117-nas ... alal-uklad
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

berek-oberek

Gdyby księża zachodzili w ciążę, czyn aborcji zostałby ogłoszony sakramentem świętym.


---------------------------

jxl82

Rozerotyzowani księża wyjątkowo często zajmują się narządami rodnymi wiernych, zamiast ich duszyczkami. Fetysz?

====================

"Oprócz macic mamy mózgi!", "Równouprawnienie (P)ośle!". Zobacz najlepsze transparenty z Manify!
Obrazek
Tegoroczna Manifa organizowana z okazji Dnia Kobiet w tym roku ruszyła pod hasłem "Przeciw przemocy władzy. Dość wyzysku reprodukcyjnego". Uczestniczki i uczestnicy marszu sprzeciwiają się m.in. ograniczaniu dostępu do antykoncepcji awaryjnej i zakazowi aborcji. "Aborcja to dobro publiczne" - czytamy na jednym z transparentów. Inny głosi: "Mój brzuch. Moja godność. Nie twoja broszka"

źródło" http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 9#opinions
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Operacja "Saryusz-Wolski" to majstersztyk, jeśli chodzi o efekt w polityce wewnętrznej. Ale gra jest przecież większa
Obrazek

Gdyby rząd premier Beaty Szydło poparł kandydaturę Donalda Tuska, zamknąłby sobie kilka istotnych furtek w polityce wewnętrznej.
Po pierwsze, jakakolwiek krytyka Tuska podczas kolejnych 30 miesięcy (2,5 roku kadencji przewodniczącego Rady Europejskiej) byłaby Gzbywana argumentem: „Przecież sami go poparliście”. Po drugie, jakiekolwiek próby pociągnięcia Tuska do odpowiedzialności przed wymiarem sprawiedliwości w Polsce, natrafiałyby na celną kontrę: „Najpierw go poparliście, teraz chcecie wsadzić do więzienia”. Po trzecie wreszcie, Tusk w fotelu szefa Rady Europejskiej jest politykiem bezstronnym, jeśli chodzi o Francję, Włochy czy nawet Węgry, ale w sprawie Polski wychodzi z niego cała natura. Jak na dłoni widać to było przy okazji grudniowych awantur w Sejmie.

Kierujący rządem i polską dyplomacją uznali, że nie będą połykać tej żaby (czy słusznie - o tym za chwilę), a wyjście, jakie wybrano było majstersztykiem, biorąc pod uwagę wyłącznie efekty w polityce wewnętrznej.

Operacja „Saryusz-Wolski” przesunęła Prawo i Sprawiedliwość do zdecydowanej ofensywy.
Przejęcie od Platformy niezwykle cenionego europosła to solidny cios między oczy dla Grzegorza Schetyny i całej czeredy europosłów PO, z Różą Thun na czele. Widać to było w niezwykle nerwowych reakcjach polityków tej partii. Wesoło wyglądają próby dezawuowania tej kandydatury („Nie ma szans, Tusk pewny swego”) z jednoczesnymi tezami („Tusk przez to nie zostanie szefem!”).

Idę zresztą o zakład, że gdyby podobny zabieg zastosował Donald Tusk (w odwrotną stronę, jak w przypadku transferu Sikorskiego czy, na mniejszą skalę, Kluzik czy Kamińskiego), komentatorzy rozpływaliby się w zachwycie. A że tym razem to Jarosław Kaczyński namówił ważną postać z „europejskiej” części Platformy… Cóż, zachwytów nie słychać. Nie ma się co dziwić, tu trzeba by napisać osobną rozprawkę o fascynacji dużej części dziennikarzy postacią Tuska. Momentami niemal zakochanie.

Saryusz-Wolski to polityk trochę z innego świata niż ten, do którego przyzwyczailiśmy się w ostatnich miesiącach i latach. Sam w PO nie był darzony wielką sympatią, którą jednak rekompensował ogromny szacunek, respekt wobec jego wiedzy i zwyczajny strach. Sam zainteresowany zamiast wrzeszczeć o końcu demokracji i prosić o reakcję Brukseli na rządy PiS, z mozołem upominał się o polskie interesy w sprawie polityki energetycznej. Doceniałem go jeszcze zanim pojawił się pomysł, by zaczął orbitować wokół PiS.

PiS zyskało więc na sile, weszło do jeszcze wyższej wagi, pokazało swoją otwartość na ludzi spoza twardego jądra partii, wręcz zademonstrowało przewagę nad coraz bardziej bezradną Platformą. A do tego zechnęło Tuska na pozycje „niemiecki kandydat”. Co by nie mówić, wyborcy i komentatorzy, którzy dopominali się wysłania jakiegoś profesjonalnego sygnału przez PiS, powinni być zadowoleni. Wszystko to procentuje i procentować będzie jeszcze bardziej, jeśli Saryusz-Wolski (przy spodziewanym niepowodzeniu misji z kandydowaniem) zostanie wykorzystany przez ekipę rządową i polską dyplomację.

Efekt w polityce wewnętrznej jest bezsprzeczny i gdyby chodziło wyłącznie o niego, to PiS mogłoby odtrąbić wielki sukces.
Ale przecież gra jest tym razem większa.

Co naturalne, pojawią się oczywiste pytania, ile głosów zbierze kandydatura Saryusz-Wolskiego, jakie kraje go poprą, mówią wprost - jaką siłę ma dyplomacja kierowana przez Witolda Waszczykowskiego, jakie są możliwości rządu Szydło w UE. Samo wprowadzenie nowego kandydata jest pewną wartością samą w sobie, otwarciem nowych pól gry i dyskusji, ale nie o same debaty tutaj przecież chodzi.

Pierwsze sygnały nie napawają optymizmem (brak wsparcia ze strony Grupy Wyszehradzkiej, twarde stanowisko EPL), choć chciałbym wierzyć, że rację ma tutaj Konrad Szymański, przekonując, że cały scenariusz z kandydaturą europosła PO nie był napisany na kolanie. Pokażą to najbliższe dni.

Drugą - równie istotną, jeśli nie ważniejszą - kwestią jest to, kto zostanie szefem Rady Europejskiej. Jeśli, mimo wszystko i bez wsparcia Polski, unijne kraje wybiorą Tuska, ruch PiS będzie oceniony (przez opinię publiczną w Polsce, ale i kraje zagraniczne) jako symboliczna porażka. Jeśli zaś nowym szefem Rady Europejskiej zostanie któryś z socjalistów, niechęć do naszego kraju może nie być tylko werbalna i mało szkodliwa (jak u Tuska), ale nabrać bardziej realnych kształtów. Jeszcze inna rzecz, że stanowisko Tuska jest - przynajmniej w teorii - tylko administracyjne.

Niewątpliwy sukces w polityce wewnętrznej może zostać przykryty przez porażkę na arenie międzynarodowej. To ryzyko, z którym z pewnością liczy się rząd. Niechęć do Tuska jest oczywista i naturalna (zwłaszcza biorąc pod uwagę wymiar polskiej polityki), ale nie może przesłonić interesów naszego kraju (jak choćby nastawienie ewentualnego następcy Tuska w sprawie napływu imigrantów). Oby ta myśl była obecna podczas kolejnych serii negocjacji i dyskusji.

No chyba, że polska dyplomacja zaskoczy skutecznością, a Saryusz-Wolski zostanie przewodniczącym Rady Europejskiej. Ale wtedy zamiast pełnych wątpliwości analiz będzie trzeba pisać szczere peany o naszym MSZ.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/330190-ope ... ez-wieksza
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kopalnia w Adamowie była warta 144,6 mln zł. Rząd Tuska sprzedał ją Solorzowi-Żakowi za 67,3 mln zł!
Obrazek
W 2012 roku ekipa Tuska sprzedała spółce ZE PAK (należącej do Zygmunta Solorza-Żaka) pakiet kontrolny akcji Kopalni Węgla Brunatnego Adamów S.A. za 67,3 mln zł, mimo że wartości księgowa tej spółki wynosiła 144,6 mln zł, nie była ona zadłużona, co roku przynosiła zyski i posiadała wolne środki obrotowe w wysokości 65,2 mln zł! Co ciekawe - Aleksander Grad, który jako minister Skarbu Państwa w rządzie Tuska rozpoczął proces prywatyzacji tej kopalni - został w 2016 r. prezesem zarządu ZE PAK.

Kontrolerzy NIK nie mieli wątpliwości - w raporcie z grudnia 2015 r. stwierdzili, że przy sprzedaży Kopalni Węgla Brunatnego Adamów S.A. (KBW Adamów) ekipa Tuska dopuściła się niegospodarności i braku należytej dbałości o interes Skarbu Państwa. Przypomnijmy - rząd PO-PSL w 2012 roku sprzedał 85 proc. akcji KWB Adamów za 67,3 mln zł (6,60 zł/akcję) spółce ZE-PAK, która była kontrolowana przez Zygmunta Solorza-Żaka (właściciel Polsatu). Problem w tym, że według kontrolerów z NIK rząd nie uwzględnił wartości księgowej kopalni Adamów, która wynosiła wówczas 144,6 mln zł. Jakby tego było mało kontrolerzy z NIK wykazali, że KWB Adamów w chwili sprzedaży nie była spółką zadłużoną, przynosiła zyski, a ponadto posiadała wolne środki obrotowe w wysokości 65,2 mln zł.

Jako ciekawostkę możemy odnotować, że w lutym ub.r. Rada Nadzorcza ZE PAK (czyli spółki która kupiła od Skarbu Państwa kopalnie Adamów) podjęła uchwałę o powołaniu Aleksandra Grada (czyli ministra Skarbu Państwa za kadencji którego rozpoczął się proces prywatyzacji kopalni Adamów) w skład zarządu ww. spółki. Z dniem 18 lutego 2016 r. objął on funkcję prezesa ZE PAK.

4 czerwca 2016 r. minister Skarbu Państwa złożył do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zawarcie umowy sprzedaży akcji KWB Adamów poniżej ich wartości. W uzasadnieniu napisano, że Skarb Państwa mógł na tej transakcji stracić co najmniej 88,9 mln zł. Śledztwo w/s nieprawidłowości prowadzi obecnie Prokuratura Regionalna w Lublinie.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0363 ... -cenie.htm
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM