Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość

Adresatem tego listu powinien być konfident wałęsa , a tak reszta się zgadza.

---------------------------------
sarmata

Czy ci co nie poszli za Wałęsą muszą cierpieć biedę a prześladowcy żyć w luksusie? Ilu sędziów zostało za swoje wyroki ukaranych? Pomoc to elementarna przyzwoitość. A sytuacja to wynik działań Wałęsy i Mazowieckiego.

=======================

List byłego opozycjonisty
Obrazek
List do redakcji nadesłał Andrzej Rozpłochowski, działacz opozycji w okresie PRL, jeden ze współtwórców śląskiej „Solidarności”. Pisze w nim o rozgoryczeniu dawnych kolegów z ruchów antykomunistycznych. „Olbrzymia większość z nas (...) cierpi niezawinioną nędzę i mieszka czasem w domach opieki społecznej oraz przytułkach” - zwraca uwagę. „Kto wreszcie zadba po 27 latach o naprawienie rzeczywistej krzywdy najlepszym córkom i synom Ojczyzny w Wolnej Polsce?” - pyta.

List publikujemy poniżej w całości. :

Politycy dobrej zmiany, dlaczego i wam jesteśmy tak obojętni?

Dość owijania spraw w bawełnę i czekania na święty nigdy. Rozumieliśmy, że było inaczej za najczęściej złodziejskich i antynarodowych rządów dzisiejszej tzw. totalnej opozycji, ale wy też macie nas gdzieś? Czy jest tak z powodu kompleksu, że wszystko, co i wy macie, nam zawdzięczacie? Swoje dzisiejsze kariery i stołki, posady państwowe i inne, świetne apanaże i dostatnie życie was i waszych rodzin. Wszystko to zawdzięczacie uczciwym weteranom pierwszej „Solidarności” i pozostałej antykomunistycznej opozycji lat 80. ubiegłego wieku. Kiedy my i nasze rodziny w nierównej walce z komunistyczną dyktaturą byliśmy przez nią opluwani i bezwzględnie prześladowani, was w większości między nami nie było! Byliście dopiero w planach swoich rodziców, albo dzieciakami. My traciliśmy swoje dobre imię, możliwości normalnej drogi życia i pracy, byliśmy dręczeni w więzieniach, bici, ranieni i czasem zabijani, a większości tych z was, którzy byli naszymi rówieśnikami, wśród nas też nie było. A ci co byli, to były naprawdę jednostki. Kto z was w czczej gadaninie uważa inaczej, proszę - karty na stół. Czas pustych słów się skończył. Ilu z was ma dzisiaj na piersi Krzyż Wolności i Solidarności oraz status działacza opozycji antykomunistycznej i/lub osoby represjonowanej z powodów politycznych? Ci, którzy mają, pokażcie to w telewizji.

Natomiast olbrzymia większość z nas z takimi krzyżami i statusami cierpi jednocześnie niezawinioną nędzę i mieszka czasem w domach opieki społecznej oraz przytułkach. Wszyscy najczęściej mamy bardzo zaniżone emerytury lub renty. Wielu z nas przedwcześnie i bardziej niż inni, bo w wyniku doznanych prześladowań - również od lat ciężko choruje. A część już umarła i stale umierają następni, ze łzą w poczuciu gorzkiej prawdy bycia zapomnianym i pozostawionym samemu sobie przez podobno Wolną Polskę. Aż trudno wierzyć, że to taka już jest Polska, bo nasi dziadowie i ojcowie znali inną Wolną Polskę. Tę, która po odrodzeniu się z rozbiorów po 123 latach i mimo straszliwej wojny z bolszewikami, potrzebowała tylko jednego roku, aby swoich bohaterów o swoją wolność otoczyć ze wszech miar godną opieką państwową. A co wy oferujecie dzisiaj bohaterom walki o zrzucenie komunistycznej niewoli? Trochę odznaczeń, akademie, poklepywanie po plecach i pozowanie do wspólnych z nami zdjęć? To wszystko jest bardzo miłe, ale w odmienności od was - ciężkiego losu i naszej biedy nie poprawi. Nie dla orderów walczyliśmy z komunistami, ale o wolną i niepodległą Ojczyznę. Tylko, że póki co, ta Ojczyzna nie o nasze, ale o wasze dobro bardziej zabiega.

Robicie wiele dobrych i potrzebnych zmian, którym zawsze deklarujemy nasze poparcie. Ale dlaczego i wam jesteśmy tak obojętni? Wbrew obietnicom, nie podejmiecie się potrzebnej nowelizacji dotyczącej nas ustawy również przez co najmniej pierwsze tegoroczne półrocze. Zaczynacie już mówić jak kiedyś Platforma, że - nie wiadomo, czy budżet państwa udźwignie przyznanie kilku tysiącom weteranów opozycji za ich walkę 400 zł miesięcznego świadczenia... Jak tak można! Czy wiecie, że wielu z nas nawet jeżeli dostanie te 400 zł, to i tak będzie miało dochód poniżej 2 tys. zł na miesiąc? A taki dochód 2 tysiące miesięcznie zapewniacie w dalszym ciągu nie kilku, a kilkudziesięciu tysiącom esbeków, wyrodnym katom naszego narodu, którzy krzyczą, że wyrządza to im rzekomo krzywdę. A kto wreszcie zadba po 27 latach o naprawienie rzeczywistej krzywdy najlepszym córkom i synom Ojczyzny w Wolnej Polsce? Czy wy wszyscy tam, na szczytach władzy, wstydu nie macie i nie boicie się Boga?

Katowice, 04.02.2017
Andrzej Rozpłochowski

źródło: http://niezalezna.pl/93382-list-bylego-opozycjonisty
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość

Adresatem tego listu powinien być konfident wałęsa , a tak reszta się zgadza.

---------------------------------
sarmata

Czy ci co nie poszli za Wałęsą muszą cierpieć biedę a prześladowcy żyć w luksusie? Ilu sędziów zostało za swoje wyroki ukaranych? Pomoc to elementarna przyzwoitość. A sytuacja to wynik działań Wałęsy i Mazowieckiego.

=======================

List byłego opozycjonisty
Obrazek
List do redakcji nadesłał Andrzej Rozpłochowski, działacz opozycji w okresie PRL, jeden ze współtwórców śląskiej „Solidarności”. Pisze w nim o rozgoryczeniu dawnych kolegów z ruchów antykomunistycznych. „Olbrzymia większość z nas (...) cierpi niezawinioną nędzę i mieszka czasem w domach opieki społecznej oraz przytułkach” - zwraca uwagę. „Kto wreszcie zadba po 27 latach o naprawienie rzeczywistej krzywdy najlepszym córkom i synom Ojczyzny w Wolnej Polsce?” - pyta.

List publikujemy poniżej w całości. :

Politycy dobrej zmiany, dlaczego i wam jesteśmy tak obojętni?

Dość owijania spraw w bawełnę i czekania na święty nigdy. Rozumieliśmy, że było inaczej za najczęściej złodziejskich i antynarodowych rządów dzisiejszej tzw. totalnej opozycji, ale wy też macie nas gdzieś? Czy jest tak z powodu kompleksu, że wszystko, co i wy macie, nam zawdzięczacie? Swoje dzisiejsze kariery i stołki, posady państwowe i inne, świetne apanaże i dostatnie życie was i waszych rodzin. Wszystko to zawdzięczacie uczciwym weteranom pierwszej „Solidarności” i pozostałej antykomunistycznej opozycji lat 80. ubiegłego wieku. Kiedy my i nasze rodziny w nierównej walce z komunistyczną dyktaturą byliśmy przez nią opluwani i bezwzględnie prześladowani, was w większości między nami nie było! Byliście dopiero w planach swoich rodziców, albo dzieciakami. My traciliśmy swoje dobre imię, możliwości normalnej drogi życia i pracy, byliśmy dręczeni w więzieniach, bici, ranieni i czasem zabijani, a większości tych z was, którzy byli naszymi rówieśnikami, wśród nas też nie było. A ci co byli, to były naprawdę jednostki. Kto z was w czczej gadaninie uważa inaczej, proszę - karty na stół. Czas pustych słów się skończył. Ilu z was ma dzisiaj na piersi Krzyż Wolności i Solidarności oraz status działacza opozycji antykomunistycznej i/lub osoby represjonowanej z powodów politycznych? Ci, którzy mają, pokażcie to w telewizji.

Natomiast olbrzymia większość z nas z takimi krzyżami i statusami cierpi jednocześnie niezawinioną nędzę i mieszka czasem w domach opieki społecznej oraz przytułkach. Wszyscy najczęściej mamy bardzo zaniżone emerytury lub renty. Wielu z nas przedwcześnie i bardziej niż inni, bo w wyniku doznanych prześladowań - również od lat ciężko choruje. A część już umarła i stale umierają następni, ze łzą w poczuciu gorzkiej prawdy bycia zapomnianym i pozostawionym samemu sobie przez podobno Wolną Polskę. Aż trudno wierzyć, że to taka już jest Polska, bo nasi dziadowie i ojcowie znali inną Wolną Polskę. Tę, która po odrodzeniu się z rozbiorów po 123 latach i mimo straszliwej wojny z bolszewikami, potrzebowała tylko jednego roku, aby swoich bohaterów o swoją wolność otoczyć ze wszech miar godną opieką państwową. A co wy oferujecie dzisiaj bohaterom walki o zrzucenie komunistycznej niewoli? Trochę odznaczeń, akademie, poklepywanie po plecach i pozowanie do wspólnych z nami zdjęć? To wszystko jest bardzo miłe, ale w odmienności od was - ciężkiego losu i naszej biedy nie poprawi. Nie dla orderów walczyliśmy z komunistami, ale o wolną i niepodległą Ojczyznę. Tylko, że póki co, ta Ojczyzna nie o nasze, ale o wasze dobro bardziej zabiega.

Robicie wiele dobrych i potrzebnych zmian, którym zawsze deklarujemy nasze poparcie. Ale dlaczego i wam jesteśmy tak obojętni? Wbrew obietnicom, nie podejmiecie się potrzebnej nowelizacji dotyczącej nas ustawy również przez co najmniej pierwsze tegoroczne półrocze. Zaczynacie już mówić jak kiedyś Platforma, że - nie wiadomo, czy budżet państwa udźwignie przyznanie kilku tysiącom weteranów opozycji za ich walkę 400 zł miesięcznego świadczenia... Jak tak można! Czy wiecie, że wielu z nas nawet jeżeli dostanie te 400 zł, to i tak będzie miało dochód poniżej 2 tys. zł na miesiąc? A taki dochód 2 tysiące miesięcznie zapewniacie w dalszym ciągu nie kilku, a kilkudziesięciu tysiącom esbeków, wyrodnym katom naszego narodu, którzy krzyczą, że wyrządza to im rzekomo krzywdę. A kto wreszcie zadba po 27 latach o naprawienie rzeczywistej krzywdy najlepszym córkom i synom Ojczyzny w Wolnej Polsce? Czy wy wszyscy tam, na szczytach władzy, wstydu nie macie i nie boicie się Boga?

Katowice, 04.02.2017
Andrzej Rozpłochowski

źródło: http://niezalezna.pl/93382-list-bylego-opozycjonisty
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Coraz trudniej znieść cały ten KOD. Oto 5 powodów, które po prostu odpychają od "drugiej Solidarności"
Obrazek
Czy Komitet Obrony Demokracji naprawdę jest w Polsce potrzebny? Czy bez tej formuły i właśnie tych ludzi nie uda się ocalić demokratycznego ustroju? Wielu Polaków wciąż odpowiada na te pytania twierdząco, ale ja – z każdym dniem przyglądania się działaniom KOD – mam coraz więcej wątpliwości. I odnoszę wrażenie, że nie jestem w tym osamotniony. Kilka cech tego środowiska sprawia bowiem, że trudno już z nimi wytrzymać.

Kijowski

To niezmiennie podstawowy problem tej organizacji. Był nim od samego początku. Już przed rokiem ci, którzy w Komitecie Obrony Demokracji dostrzegali następców pierwszej "Solidarności", powinni byli zareagować po tym, gdy ujawniono gigantyczne zaległości alimentacyjne Mateusza Kijowskiego. Dla dobra sprawy powinni byli jak najszybciej podziękować mu za to, co dotychczas zrobił i schować go w dalszych szeregach.

Tak się nie stało i za ten błąd KOD może wreszcie przypłacić rozpadem i odejściem w niebyt. Dziś w Komitecie przymykają bowiem oko już nie tylko na problem z alimentami (który tylko pęcznieje), ale i to, jak po cichu i wbrew publicznym deklaracjom organizacja posłużyła Mateuszowi Kijowskiemu i jego żonie do wzbogacenia się o niebagatelną sumę ponad 91 tys. zł. Z czego istotna część pochodziła z faktur wystawionych za pracę całkowicie za darmo wykonywaną przez kogoś innego.

Gdyby te dwa powyższe akapity opisywały historię jednego z liderów prawicy, KOD protestowałby domagając się dymisji i skazania na ostracyzm przez jego środowisko. Ale tu chodzi o Kijowskiego. Człowieka, który wyhodował sobie wyznawców, a nie zwolenników. Przede wszystkim dzięki temu, że od początku organizacją z "obroną demokracji" w nazwie kierował wodzowsko. Dziś widać to szczególnie wyraźnie, gdy taka "demokracja" pozwala mu bez szwanku pozostawać przy władzy po serii skandali.

Mentalność


To drugi z grzechów pierworodnych KOD, który z każdym dniem i odpływem tych, którzy na wyznawców Kijowskiego się nie nadają, widać coraz wyraźniej. Mentalność działaczy i sympatyków Komitetu nie wróży najlepiej na czasy, gdyby to oni mieli przejąć w Polsce władzę. To środowisko coraz silniej impregnowane na krytykę, wymianę argumentów, inne poglądy. No i przede wszystkim na kwestionowanie jedynie słusznego przywództwa.

Rzucało się to w oczy już od dawna, ale teraz na światło dzienne silniej wychodzi jeszcze jedna twarz KOD. Kiedy pierwszy raz wybuchła afera z Kijowskim w roli alimenciarza, postanowiono przymknąć na to oko, a wielu zaryzykowało nawet jego obronę w tej sprawie. Tamto zachowanie było jednak niczym przy tym, co dzieje się teraz.

Na światło dzienne wychodzą gierki z fakturami wystawianymi KOD i okazuje się, że z majątku uzyskanego od organizacji niewiele trafiło do dzieci lidera, wobec których ma on tylko jeszcze większy dług. I człowiek obciążony taką moralną i prawną odpowiedzialnością triumfuje w wyborach władz Komitetu! Ośmieszając tylko tych, którzy próbowali mu się przeciwstawić i domagali się transparentności.

Wola zemsty, a nie zmiany

Jaka obrona demokracji? Skoro ten ustrój niezbyt przypada do gustu liderowi i jego poplecznikom, KOD-owcy coraz wyraźniej skupiają się na innych celach, w osiągnięcie których wierzą po upadku ekipy "dobrej zmiany". Czyli głównie na zemście na tych, którzy rządzą dziś. I tych, którzy Kijowskiego i spółkę ośmielą się głośniej skrytykować.

Program KOD na przyszłość? Przedstawia się głównie hasłami "trybunał dla Dudy, Szydło i Kaczyńskiego", "będą siedzieć" itp. Trochę słaby program, jak na organizację porównywaną i chętnie samemu porównującą się do "Solidarności" Lecha Wałęsy. Od rzekomo najważniejszego ruchu społecznego od tamtych czasów oczekuje się czegoś więcej.

Jak wskazywałem już wiosną, Wałęsa, Mazowiecki, Kuroń i Kaczyński w latach 80-tych zaczynali od jasno sprecyzowanych postulatów. Które znał i potrafił obronić każdy jeden sympatyk ich ruchu. Wszystkie dotyczyły pomysłów na lepszą Polskę. O tym, by ludzi napędzać żądzą zemsty nikt z nich wtedy nawet nie myślał.

Skręt w lewo

Kiedy KOD ściągał na protesty setki tysięcy Polaków, kluczem do zdobycia tak wielkiego zaufania było zjednoczenie ponad podziałami. Komitet przyciągał wszystkich, którym na sercu leżało utrzymanie w pełni demokratycznego ustroju i poszanowanie konstytucji. Razem szli i konserwatyści i lewicowcy. Z czasem coraz bardziej widoczny zaczął się jednak stawać proces dryfowania w lewo. Pierwszy zwracał na to uwagę już w październiku ubiegłego roku Władysław Kosiniak-Kamysz. – Dzisiaj za dużo jest tam takiego skrętu w lewo – mówił o KOD, tłumacząc powody ówczesnego zniknięcia PSL z protestów zwoływanych przez Kijowskiego i spółkę.

Szczególnie zauważalny ten skręt stał się jednak wówczas, gdy po wybuchu tzw. afery fakturowej otwarto giełdę nazwisk nadających się do roli nowego lidera nie tylko KOD, ale całej, szerokiej społecznej opozycji. Jednym z najpoważniejszych wydawał się prof. Andrzej Rzepliński. To z jego podobizną na transparentach KOD maszerował przecież nie raz. Nagle okazało się jednak, że dla dzisiejszego KOD prof. Rzepliński jest... zbyt mało lewicowy. Kiedy analizowaliśmy w naTemat scenariusz z jego przywództwem, sympatycy Komitetu zalali komentarze właśnie takimi opiniami.

Zawężanie ideologii to chyba jednak nie najlepszy pomysł na utrzymanie wielotysięcznej frekwencji na demonstracjach i szerokiego poparcia. Owszem, w niektórych kręgach istnieje przekonanie, że po kolejnej zmianie władzy triumfować będzie lewica i może tym kieruje się KOD. Jak na razie, dominująca większość Polaków pokazuje jednak, że najlepiej czuje się po prawej stronie lub co najwyżej w centrum ideologicznych sporów. Bez tych ludzi polskiej demokracji nie da się ani obronić, ani tym bardziej odbudować.

Brak zdecydowania

Raz KOD-owcy zachowywali się, jakby byli głównymi rozgrywającymi na opozycji i to od nich zależały dziś partie, by za chwilę liderzy ruchu odżegnywali się od politycznych ambicji. To niezdecydowanie tylko szkodzi polskiej scenie politycznej. Sprawia, że w oczach wielu wyborców obok faktycznie istniejących partii jest też oczekiwanie na pojawienie się w wyborach list KOD.

Nie pomaga to też w zjednoczeniu opozycji, które zdaje się warunkiem sine qua non do nawiązania choćby wyrównanej rywalizacji z prawicową koalicją rządzącą, a tym bardziej przejęcia władzy w przyszłości.

źródło: http://natemat.pl/200691,5-spraw-przez- ... znosic-kod
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wybatożył sędziego pasem na sali sądowej. Jest prawnikiem i zwalcza władców III RP
Obrazek
Hoduje kozy w puszczy na Podlasiu, wcześniej jako emigrant pracował w cyrku w Anglii. Klaudiusz Wesołek, legenda polskiej alternatywy, za odsiadkę za komuny dostał od prezydenta Andrzeja Dudy order. Za cztery odsiadki w III RP - jeszcze nie. Nienawidzi sądów III RP, a Mateuszowi Kijowskiemu zadedykował 13 grudnia niecenzuralną piosenkę „Kijowa WRON-a”. Dzisiaj o 21.30. wystąpi w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika.

Obecnie Klaudiusz Wesołek przetrzymuje w ciemnym pomieszczeniu w puszczy smukłą Paris Hilton. – Jest ładna, ale była wyjątkowo głupia. Dobrze wpłynęło na nią dopiero macierzyństwo – opowiada.

„Paris Hilton” to imię jednej z jego kóz. Inne to m. in. złośliwa „Balcerka” nazwana tak na cześć Leszka Balcerowicza oraz „Krymcia”, która urodziła się w czasie napaści Putina na Krym.

Więcej: http://niezalezna.pl/93407-wybatozyl-se ... cow-iii-rp
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze;

rk

A może sprawdzić czy ten dureń nie popełnił plagiatu pisząc pracę magisterską??? Tej klasy prawnik powinien kostkę brukową układać.

-----------------------------

elfer |

Nieprawda.Prawnik,nauczyciel,lekarz,polityk czy urzędnik samorządowy w Polsce nie muszą n-i-c umieć.W przeciwieństwie do brukarza.


======================
Nie do wiary! - znany prawnik wydał opinię: ustroju PRL "nie można nazwać totalitarnym”
Obrazek
Ustroju Rzeczpospolitej Polskiej panującego w Polsce w latach 1944 – 1990 nie można nazwać totalitarnym” - tak zdumiewającą opinię prawną sporządził prof. dr hab. Marek Chmaj. Wprawdzie wydana została niemal dwa miesiące temu, ale teraz została ujawniona i wywołała zrozumiałe oburzenie. Treść dokumentu skrytykowali przedstawiciele wszystkich opcji politycznych, którzy byli gośćmi programu Michała Rachonia "Woronicza 17".

Opinia prawna została sporządzona 13 grudnia 2016 r. przez Kancelarię Radcowską Chmaj i Wspólnicy Sp. k. Według autora, czyli prof. Chmaja „totalitaryzmem określa się system polityczny, oparty na obowiązującej wszystkich ideologii i na nieograniczonej władzy jednej partii, kontrolującej wszystkie dziedziny życia”.

I kluczowy fragment: „ustroju Rzeczpospolitej Polskiej panującego w Polsce w latach 1944 – 1990 nie można nazwać totalitarnym”.

Opinię prof. Chmaja mocno skrytykowali w programie „Woronicza 17” przedstawiciele parlamentu. Adam Andruszkiewcz, poseł Kukiz'15, uznał cytowane słowa za skandaliczne.

Odbyłem wiele spotkań z Żołnierzami Wyklętymi, którzy byli torturowani w kazamatach Urzędu Bezpieczeństwa, a ich rodziny były wywożone na początku PRL-u na Wschód. Pan Chmaj tymi słowami zapisał się do PZPR, który już nie istnieje

– stwierdził Andryszkiewicz.

Stanowisko Chmaja skrytykował też wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki, który uważa, że „pogrobowcy PRL-u są znowu w natarciu”:

– To nie jest tak, że jakiś profesor, jakiś prawnik zgłasza się do Sejmu i wysyła ekspertyzę do Sejmu. Ktoś to przecież zamawia. W jaki sposób opinia tego pana znalazła się na stronach Sejmu? Być może została zamówiona przez wicemarszałek Małgorzatę Kidawę-Błońską. Chciałbym się tego dowiedzieć

Więcej: http://niezalezna.pl/93401-nie-do-wiary ... talitarnym
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

To już jest koniec! Bartłomiej Misiewicz zmuszony do odejścia ze stanowiska w MON
Obrazek
To już jest koniec, nie mam już nic. Jestem wolny, mogę iść..." – tak lekko sparafrazowany hit Elektrycznych Gitar może głośno nucić dziś Bartłomiej Misiewicz. Jak informuje RMF FM – powołując się na informacje swojego wpływowego na prawicy dziennikarza Roberta Mazurka – pupil Antoniego Macierewicza nie jest już członkiem Ministerstwa Obrony Narodowej. Z informacji podanych przez radiostację w poniedziałkowy poranek wynika, że Bartłomiej Misiewicz "definitywnie" odszedł z Ministerstwa Obrony Narodowej. Dotąd kontrowersyjny młody polityk pełnił w tym resorcie funkcje rzecznika prasowego i specjalisty od dezinformacji. Najlepiej dał się jednak zapamiętać z zastępowania ministra obrony Antoniego Macierewicza na licznych uroczystościach wojskowych, gdzie odmieniana przez Prawo i Sprawiedliwość armia chętnie oddawała mu najwyższe honory. Jak poinformował na antenie RMF FM Robert Mazurek, z jego informacji wynika, iż "najważniejsi politycy PiS mieli otrzymać jasny komunikat, że sprawa Misiewicza została zakoączona". Jednocześnie dziennikarz, który pierwszy zdobył informacje w tej sprawie podkreśla, że kariera 26-letniego polityka może się jeszcze całkowicie nie koączyć. Być może ceniący jego współpracę Antoni Macierewicz znajdzie mu mniej eksponowane stanowisko. Przypomnijmy, iż wcześniej w poniedziałek o konieczności rozwiązania problemu PiS z wywołującym skandale rzecznikiem MON mówili europoseł Kazimierz Maciej Ujazdowski i marszałek Senatu Stanisław Karczewski. – Mogę tylko mieć nadzieję, że rzeczywiście dobiega koąca publiczna kariera tego młodego człowieka. Bo to nie tylko obciąża obóz rządzący, ale obniża zaufanie obywateli do paąstwa, tego typu ekstrawagancja – oburzał się Ujazdowski w TVN24. – Być może Misiewicz został odwołany, o czym jeszcze nie wiemy – stwierdził Karczewski w RMF FM. Kilkanaście minut po jego wyjściu ze studia ta sama rozgłośnia poinformowała, że odwołanie Misiewicza jest już pewne. źródło: http://natemat.pl/200917,to-juz-jest-ko ... iska-w-mon Czytaj też: http://niezalezna.pl/93429-mon-dementuj ... misiewiczu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W 2013 roku rząd Tuska ukrył aż 31 mld zł deficytu, a w 2014 - 28 mld zł! Gdzie wówczas były salonowe media, ekonomiści i obrońcy demokracji?!
Obrazek

Gdzie pochowali się wszyscy przewrażliwieni na punkcie wydatków publicznych salonowcy, kiedy w 2013 roku gabinet Donalda Tuska, za pomocą różnego rodzaju księgowych sztuczek i manipulacji, ukrył aż 31 mln zł deficytu, a rok później - 28 mld zł?! Sam NIK (sterowany przez Kwiatkowskiego z PO) potwierdził, że ekipa Tuska stosowała na masową skalę kreatywną księgowość, by nie pokazać opinii publicznej oraz Brukseli prawdziwej wysokości polskiego deficytu. Pytanie - dlaczego wówczas nie było histerycznych reakcji?


Raporty przygotowane przez Najwyższą Izbę Kontroli (co istotne - sterowaną przez Krzysztofa Kwiatkowskiego z PO) nie pozostawiają złudzeń - w latach 2013-2014 rządzący naszym krajem na gigantyczną skalę uprawiali "kreatywną księgowość", a jawność i przejrzystość finansów publicznych pozostawiała wiele do życzenia. Manipulowano nawet przy tak kluczowych dla finansowej oceny państwa danych, jak wysokość dochodów/wydatków czy rozmiar długu publicznego. Tylko w samym 2013 roku ekipie Tuska udało się sztucznie ukryć 31 mld zł deficytu finansów publicznych, a rok później - ponad 28 mld zł!

Sztucznie zaniżano wielkość wydatków poprzez transferowanie pieniędzy podatników do jednostek publicznych, które z przyczyn formalno-prawnych nie były zaliczane do sektora publicznego. Zadłużenie państwa "ukrywano" między innymi za pomocą "pożyczania" pieniędzy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). Pożyczki te były w istocie zwykłymi dotacjami, ale z racji tej, że ekipa Tuska wpadła na pomysł, aby nazywać je "pożyczkami", nie trzeba ich było ewidencjonować po stronie wydatków państwa, a tym samym nie wpływały one na wysokość deficytu budżetu kraju. Innym sposobem ukrywania deficytu było przekazywanie zadań publicznych finansowanych wcześniej z budżetu państwa do innych jednostek sektora finansów publicznych lub nawet poza ten sektor, bez zapewnienia odpowiedniego finansowania. To powodowało konieczność zadłużania się przez te jednostki. Tak było na przykład z Krajowym Funduszem Drogowym, który odpowiada za finansowanie budowy dróg w Polsce. Okazuje się, że długi tej jednostki nie są wykazywane w oficjalnym długu publicznym, a tym samym nie wpływają na wysokość deficytu.

Kontrolerzy NIK zauważyli przytomnie, że sztuczne zaniżanie deficytu sektora finansów publicznych oraz długu publicznego przez ekipę Donalda Tuska było niepokojącym zjawiskiem, gdyż wielkości te stanowią podstawę do dokonania przez społeczeństwo oceny sytuacji finansowej państwa. Powstaje pytanie - dlaczego nikt wówczas nie protestował, nie podnosił larum, że oto Tusk nam państwo niszczy od środka? Gdzie były wówczas salonowe media, dzisiejsi obrońcy praworządności i demokracji? Dlaczego wówczas milczeli?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0357 ... zetowy.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

tomek579

PObłąkańcy są już CAŁKOWICIE ODKLEJENI OD REALU!!!!!

--------------------------

normalny wyborca

A co z mieszkańcami tych 33 gmin ościennych - Warszawiacy mają za nich zdecydować w referendum a mieszkańcy gmin nie mają głosu???

==========================
Warszawska PO jak Komorowski. Będą pytać o coś, co nie zaistniało. Zapłacą miliony za referendum
Obrazek
Rada Warszawy głosami samorządowców z PO zadecydowała, że 26 marca w stolicy odbędzie się referendum poświęcone „zmianie granic miasta stołecznego Warszawy poprzez dołączenie kilkudziesięciu sąsiednich gmin”. - Przegłosowano wniosek o referendum w sprawie czegoś, co nie zaistniało. To rzeczywiście jest już przekroczenie wszelkich granic zdrowego rozsądku, bo tak to trzeba nazwać - podsumował poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Koszt przedsięwzięcia jest gigantyczny. Mówi się o 7 milionach złotych.

Już teraz porównuje się to wydarzenie do referendum zleconego przez Bronisława Komorowskiego latem 2015 roku. Ówczesny prezydent postanowił zapunktować wśród wyborców i zapytał ich o jednomandatowe okręgi wyborcze. Na zorganizowanie głosowania wydano 100 milionów złotych, ale frekwencja była marniutka, nie przekroczyła nawet 8 procent.

Więcej: http://niezalezna.pl/93447-warszawska-p ... referendum
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obiektywnie patrząc, to facet ma coś nierówno ,, pod sufitem" :-)

========================
Zaglądamy do głowy nauczyciela, który ma romans z 17-letnią uczennicą. "Ludzie zaczęli gadać, ale nie mam zarzutów"
Obrazek
Człowiek roku w Jastrzębiu Zdroju, koordynator WOŚP, krwiodawca, harcerz, ratownik medyczny i nauczyciel ratownictwa. Mąż i ojciec dwójki dzieci. To jedna strona medalu. Druga jest daleka od takiej laurki. Nawiązał romans ze swoją niepełnoletnią podopieczną. W mieście huczy, sprawa jest w prokuraturze, a mężczyzna twierdzi, że choć nie czuje się dobrze z tym, co się stało, to po prostu się zakochał. I cały czas kocha... 17-letnią dziś Klaudię.

Więcej: http://natemat.pl/200951,czlowiek-roku- ... m-zarzutow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

SENIOR

On już pasuje do niegdysiejszego powiedzenia: długie włosy - krótki rozum.

-------------------------------------------

kaz

Pomysl na poziomie przedszkolaka albo Jasia Fasoli i pomyslec ze taki czlowiek od wielu lat piastuje fotel prezydenta miasta.
Tak jak pijak caly czas mysli o alkoholu zlodziej o tym jak cos ukrasc tak prezydent Sopotu caly czas mysli o tym jak przedluzyc swoj mandat.Obsesja goni obsesje.Wladza deprawuje i rozne sa tego objawy.Samorzady duzych miast to obok sadownictwa ostatni przyczolek kodomitow i wszelkiej masci oligarhii ktora czuje ze nadchodzi ich koniec.Tych przyczolkow bedą bronic az do "smierci", razem, az ich cela rozlaczy, az Rudi Schuberth zaspiwa im "tylko mi ciebie brak w tym wiezniu'...


---------------------------------------

xinhua

Niech też nie obcina paznokci

==========================================
Takie głupoty, to z nudów? Karnowski nie pójdzie do fryzjera, dopóki rządzi PiS
Obrazek
Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, od kilku dni jest na czołówkach gazet. Najpierw dał pretekst do ataku na rząd rzekomą troską o sieroty z Aleppo (gdy równocześnie tnie finanse miejscowego domu dziecka), a dzisiaj stał się bohaterem prześmiewczych komentarzy, bo wymyślił absurdalny happening. Nie będzie ścinał włosów, dopóki Prawo i Sprawiedliwości będzie u władzy. Będzie musiał pleść warkoczyki, bo jeden „bohater” z kitką już jest.

O zmyślonej historii z 10 sierotami z Aleppo napisaliśmy już wiele. To był klasyczny przykład medialnej manipulacji. Jacek Karnowski wysyłając bardzo nieprecyzyjne pismo ws. przyjęcia dzieci z Syrii, puścił oko do dziennikarzy z redakcji sprzyjających opozycji, a ci rozpętali niedorzeczną awanturę.

Teraz wyszło na jaw, że Karnowski ma jeszcze jeden pomysł.
Zdecydował się na osobliwy akt protestu przeciwko obecnej władzy. W rozmowie z dziennikarzami zapowiedział, że nie będzie chodził do fryzjera, dopóty w Polsce rządzi Prawo i Sprawiedliwość

- obwieścił onet.pl.

Prezydent założył się ze swoimi znajomymi, mogę powiedzieć tylko, że nie są to politycy. Jak sam ujął to prezydent, nie będzie on ścinał włosów, dopóki w Polsce będzie rządzić ekipa, która niszczy Polskę

– powiedziała temu samemu serwisowi Magdalena Jachim z biura prasowego sopockiego urzędu.

– Zakład to zakład – dodała Jachim, gdy zwrócono jej uwagę, że PiS cieszy się ogromny poparciem i może rządzić przez wiele lat.

Natychmiast pojawiły się komentarze. Raczej jednoznacznie oceniające wygłupy Karnowskiego.

Więcej: http://niezalezna.pl/93454-takie-glupot ... rzadzi-pis
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

PiS wyciąga do PO pomocną dłoń. Absurdalna ustawa metropolitalna skutecznie przykryła aferę reprywatyzacyjną w Warszawie
Obrazek
Zupełnie nieprzemyślana, nieprzygotowana merytorycznie i medialnie ustawa metropolitalna PiS spadła Platformie z nieba w wymarzonym momencie. Oto zaczęły się aresztowania w związku z aferą reprywatyzacyjną, a nad głową Hanny Gronkiewicz-Waltz zebrały się naprawdę czarne chmury. Bliskie otoczeniu PO warszawskie środowisko urzędniczo-adwokacko-sędziowskie również zaczęło przeżywać ciężkie chwile. Aż tu nagle pojawia się Sasin ze swoim projektem i PO zamiast tłumaczyć się z afery reprywatyzacyjnej, stanęła na czele ruchu obrony samorządu.

Temat afery reprywatyzacyjnej w Warszawie był dla Platformy Obywatelskiej bardzo niewygodny. Choć oficjalnie żaden wysoki przedstawiciel tej partii nie był w tę sprawę bezpośrednio zamieszany, to cała urzędniczo-adwokacko-sędziowska kasta mogła swobodnie działać, gdyż nikt z PO nie chciał ingerować w ten patologiczny układ. Stąd na partię Grzegorza Schetyny spadła polityczna odpowiedzialność za aferę.

Wydawało się, że sytuacja Platformy w związku z warszawską mafią reprywatyzacyjną jest nie do pozazdroszczenia. Tym bardziej, że prokuratura i CBA przestały się patyczkować i zaczęły zatrzymywać konkretne osoby (adwokatów, urzędników i ich rodziny). Aż tu nagle pojawia się jak Filip z konopi Jacek Sasin i proponuje przyjęcie tzw. ustawy metropolitalnej, która przewiduje połączenie Warszawy i okalających ją 32 gmin. Na tej bazie miała by powstać gigantyczna metropolia, której powierzchnia byłaby większa od Londynu.

Projekt ustawy Sasina wywołał oczywiście polityczną burzę. Opozycja słusznie zwróciła uwagę, że ustawa metropolitalna to de facto próba ułatwienia PiS-owi zwycięstwa wyborczego w całej Stolicy. Temat stał się "jedynką" dla wielu serwisów informacyjnych, które kładły nacisk przede wszystkim na to, że samorządowcy z 32 gmin okalających Warszawę są niechętnie nastawieni do najnowszego pomysłu PiS. Również Platforma szybko wyczuła, że ustawa ta może skutecznie przykryć jej kłopoty wizerunkowe związane z aferą reprywatyzacyjną. Wystarczy tylko nieco pogrillować temat, czego najlepszym dowodem jest uchwalenie warszawskiego referendum w/s metropolii.

W ten oto sposób PiS podał pomocą dłoń PO. Racje ma tutaj Jan Artymowski (via twitter) - zupełnie nieprzemyślana, nieprzygotowana merytorycznie i medialnie ustawa metropolitalna autorstwa Jacka Sasina spowodowała, że PO zamiast tłumaczyć się z afery reprywatyzacyjnej, stanęła na czele ruchu obrony samorządu, a media zamiast grzać temat patologicznego układu urzędniczo-adwokacko-sędziowskiego, zajęły się kolejnym frontem walki PiS ze wszystkimi, gdzie partia Kaczyńskiego skazana jest na wizerunkową porażkę.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0357 ... a-dlon.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

GB

Ma chyba wersję na każdy dzień. Jest mi wszystko jedno w jaki sposób LW chce się podać na tacy swoim przeciwnikom, których miał zawsze pod dostatniem. 1000x mógł już obrócić swoje wpadki na własną korzyść. I w sumie mu wierzę, że go nikt nie złamał - wszystko robi z własnej woli i kierując się własną głupotą. Szkoda mi go jak każdego innego biednego człowieka i gardzę nim tak samo jak niemal każdym politykiem. Taki już ich los, że z reguły z wysoka lądują w błocie.

---------------------------

chris

Dzieci ! Zabierzcie ojca do domu ! Jest coraz gorzej.


---------------------------

Bolo

Czy ten kapuś nie ma doradcy, który doradziłby mu aby zamknąć dzioba i nie ośmieszać się z każdym, wypowiedzianym zdaniem?

==========================
Cyrk na konferencji Wałęsy. „Mój podpis mogli zrobić lepiej, niż ja sam”
Obrazek
Lech Wałęsa całkowicie odleciał? Konferencja prasowa z jego udziałem szybko zmieniła się w istną farsę. Po długim milczeniu były prezydent odniósł się wreszcie do informacji IPN dotyczących teczki TW „Bolka”. Najpierw twierdził, że może postawić 100 grafologów, którzy wydadzą swoje ekspertyzy, później przekonywał, że w zasadzie mógł coś nieświadomie podpisać, albo jego podpis został podrobiony. Ostatecznie zaczął nawet przysięgać, że „nikt nigdy go nie złamał”.

W rozmowie z dziennikarzami Lech Wałęsa prosił dziennikarzy, żeby porozmawiali z jego przełożonymi z „tamtego okresu” i ustalili jaka była jego historia.

- Chciałbym, żeby ktoś się tym zajął. Na tym dobrze zarobi, jak napisze prawdę. Niech porozmawia z moimi przełożonymi z tamtego okresu. Dobrze, żebyście z nimi porozmawiali i ustalili prawdę, jakim tchórzem, jakim agentem był Wałęsa. Porównajcie to z bohaterami dzisiejszymi. Jeśli ktokolwiek z nich jest gotów stanąć ze mną w szranki. Mogę postawić 100 grafologów, którzy powiedzą odwrotnie – mówił Wałęsa.

W pewnym momencie Lech Wałęsa zaczął nawet przekonywać, że były dwie teczki. Jedna miała dowodzić, że jest on... amerykańskim szpiegiem.

- Były dwie teczki pod nazwą „Bolek”. Jedna legalna, która prowadziła do tego, żeby mnie postawić przed sądem, a finał miał być, że jestem szpiegiem amerykańskim. Te dokumenty zostały zniszczone. I była druga teczka, to była nielegalna walka z Wałęsą. Polegała na tym, że podrabiano, zbierano, dorabiano różne papiery - nie mogąc pokonać Wałęsy, próbowano pokonać społeczeństwo, aby zniechęcić społeczeństwo do Wałęsy, wiedząc, że inaczej nie są w stanie... że są za słabi i za głupi. Dlatego tym sposobem chcieli mnie pokonać – twierdził Wałęsa.

Później było tylko coraz ciekawiej. Wałęsa zaczął przekonywać, że był obrażony, bo nikt nie zaproponował mu współpracy.

- Nie zaproponowali mi współpracy. Ja nawet byłem trochę obrażony, bo słyszałem o tym. Ale oni mieli takich ludzi, że nie był im potrzebny taki robotnik jak ja. Nie wiem czy o tym wiecie, ale pierwsze urządzenie podsłuchujące nazwano „Bolek”. Papiery z tych podsłuchów też nazwano „Bolek”. Teczkę z tymi dokumentami nazwano „Bolek”, łącznicę telefoniczną... znów nazwano „Bolek”, żeby się w tym wszystkim nie pogubić... co tu więcej... - mówił Wałęsa.

Odnosząc się do donosów z teczki TW „Bolka” Wałęsa twierdził, że dokumenty powstały dzięki podsłuchom założonym już w 1970 roku.

- W 1970 roku, co możecie sprawdzić, po naszym słynnym strajku pozakładano wszędzie gdzie bywałem podsłuchy, a my o tym nie wiedzieliśmy. Ja się dowiedziałem o takiej możliwości w 1972, a może 1973 roku. Te podsłuchy miały nas nagrywać. Nasze rozmowy przepisywano i gdy wzywano nas na rozmowy, wtedy milicjant znał te teksty i miał za zadanie, żeby zrobić tak, żeby nam się wydawało, że ktoś z nas donosił. Doprowadzono nas do takiej sytuacji, że wszyscy się wzajemnie podejrzewaliśmy. Do dzisiaj się podejrzewamy nawzajem. To nie były donosy, tylko przepisane podsłuchy, po to, żeby mnie zastraszyć, ale nie dałem się złamać. To jest poniżające, żebym ja się tłumaczył przed SB-kiem, przed milicjantem. Ja mam się tłumaczyć? To jest skandaliczne. Powinniście się tym zająć i udowodnić tym małym, tępym ludziom, jaka jest prawda – mówił Wałęsa.

W pewnym momencie jeden z dziennikarzy spytał, czy Lech Wałęsa jest gotów przysiąc, że nie donosił.

- Przysięgam, że nigdy nie przysięgałem po tamtej stronie. Miałem moje metody walki. Jako szef strajku postanowiłem zaoszczędzić ludzi i nie wpychać ich w walkę z góry przegraną. Hamowałem głupie ataki i wychodzenie a ulicę, bo byłem przeciwnikiem przegrywania. Mogłem wykrwawiać ten naród jak w tym... Powstaniu Warszawskim [...] Byłem tak bezczelnie odważny. Natychmiast wykorzystywałem szanse bez upoważnienia. Jak teraz słyszę tych bohaterów, którzy nic nie robili i nic nie potrafili to mnie może szlag trafiać – mówił Wałęsa.

Odnosząc się do kwestii swojego podpisu pod dokumentami i donosami z teczki TW „Bolek” Wałęsa zaczął przedstawiać kolejne teorie na ten temat.

- Tak mnie poniżono. Ja nie będę z Kiszczakiem rozmawiał i jego śmieciami. Jak nasi profesorowie nie potrafią udowodnić takiej prostej prawdy... Żaden ten tekst, nie jest moim tekstem. Bezpośrednio nie jest to mój tekst... ale pośrednio tak. Te „gadułki” były nasze. Czy pani wie, że oni podrabiają dolary, paszporty, oni mogli mój podpis lepiej zrobić niż ja sam. Ja byłem jako prezydent w tych biurach... widziałem jak oni to robią – mówił Wałęsa.

Po chwili stwierdził, że w sumie coś mógł jednak podpisać.
- Ja miliony podpisywałem. Mogli mi tak zrobić, że nie widziałem, co podpisywałem. Ja nigdy nie byłem po tamtej stronie. - mówił Lech Wałesa

źródło: http://niezalezna.pl/93487-cyrk-na-konf ... niz-ja-sam
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Jester@jester

S-tuleya wezmie sprawę na wokandę, to jeszcze odszkodowanie za smog doliczy "PIŃĆSET" tysięcy. Tak w proteście przeciw władzy i TK.

----------------------------

opal

tuleya by jej dal 100 baniek bo duszno jest w wawie

-------------------------

Waldek z Łodzi

Czy ja śnię? Ona jest na wolności? Takie mamy przepisy, że nic jej zrobicie. A kiedy odda 34 mln zł , które otrzymała wcześniej?

=======================

"Milionowa urzędniczka" rozczarowana! Sąd nie przyznał Marzenie K. 9 milionów złotych za kamienicę...
Obrazek

Marzena K. musi czuć się niepocieszona. Warszawski sad oddalił jej powództwo w sprawie odszkodowania za rzekome bezumowne korzystanie z kamienicy przy Brackiej 23. Czyżby fakt, że jej brat mecenas Robert N. trafił ostatnio do aresztu, wpłynął na negatywny wynik rozprawy?


Proces w tej sprawie zakończył się 26 stycznia. Wcześniej sąd oddalił część wniosków dowodowych stron - w tym wniosek powodów o powołanie biegłego rzeczoznawcy majątkowego w tej sprawie.

W sprawie chodzi o „bezumowne korzystanie” z części budynku przez miasto w latach 2005-2015, czyli w okresie 10 lat poprzedzających zwrot nieruchomości. W sprawie tego budynku toczy się przed warszawskim sądem jeszcze jeden proces, który K. wytoczyła stolicy. W tamtym postępowaniu chodzi o 9,8 mln zł odszkodowania. K. odkupiła bowiem roszczenia do sprzedanych lokali w kamienicy. Tamta sprawa ma być kontynuowana 16 marca.


W sumie Marzena K. wytoczyła władzom Warszawy cztery procesy. Żąda w nich w sumie 40 mln zł odszkodowań m.in. za „wydanie wadliwej decyzji administracyjnej”, za „sprzedane lokale mieszkalne” oraz wynagrodzenia za „bezumowne korzystanie z budynku” - w sprawach nieruchomości, do których ma roszczenia.

Marzena K. to słynna „milionowa urzędniczka z ministerstwa sprawiedliwości, która na wniosek Zbigniewa Ziobro straciła posadę, gdy okazało się, ze nie wpisywała w swoje oświadczenia majątkowe gigantycznych dochodów, które uzyskała dzięki roszczeniom reprywatyzacyjnym. Sama ma też postawione zarzuty prokuratorskie. Podobnie jak jej brat Robert K. – słynny potentat adwokacki na rynku warszawskich nieruchomości, który trafił do aresztu w związku z afera łapówkarską, związany z dziką warszawska reprywatyzacją.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/326616-mil ... -kamienice
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kwaśniewski ułaskawił 4288 przestępców. Wałęsa - 3454. Duda, jak do tej pory, jedynie 30
Obrazek
Różne było podejście prezydentów III RP do stosowania prawa łaski. Lech Wałęsa statystycznie codziennie ułaskawiał po 2 przestępców. Niewiele gorszy od niego był Kwaśniewski, który w trakcie swoich dwóch kadencji wypuścił na wolność 4288 kryminalistów. Zjazd nastąpił dopiero za Lecha Kaczyńskiego, który ułaskawił 16-razy mniej przestępców niż Wałęsa. Jeszcze bardziej zachowawczy jest jednak Andrzej Duda. Po upływie 1,5 roku swojej prezydentury prawo łaski zastosował jedynie wobec 30 osób.

Oficjalne statystyki pokazują, że za czasów prezydentury Lecha Wałęsy przestępcy mieli największe szanse na skorzystanie z prawa łaski. Swoje uprawnienie zastosował on łącznie wobec 3454 przestępców. Zdecydowana większość osób, które zgłosiły się do kancelarii prezydenta o ułaskawienie, taką łaskę otrzymywała. Statystycznie co dzień Wałęsa ułaskawiał po 2 przestępców. Aleksander Kwaśniewski pod tym względem dorównywał swemu poprzednikowi. W trakcie pierwszej kadencji ułaskawił 3295 osób. Podczas drugiej kadencji był już nieco spokojniejszy - zastosował prawo łaski wobec 993 osób.

Wyraźny spadek ilości ułaskawień nastąpił dopiero za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego, który przed swoją tragiczną śmiercią zdążył zastosować prawo łaski wobec 201 osób. Za kadencji Bronisława Komorowskiego nastąpił lekki wzrost ilości ułaskawień, ale i tak daleko mu było do Wałęsy czy Kwaśniewskiego. Następca Kaczyńskiego na urzędzie Prezydenta RP zastosował prawo łaski wobec 360 osób. Na tym tle wyróżnia się Andrzej Duda. Podczas półtora roku urzędowania ułaskawił on jedynie 30 osób. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to w trakcie swojej pięcioletniej kadencji liczba osób ułaskawionych powinna dobić do ok. 100.

W tym kontekście warto również wspomnieć jacy przestępcy byli ułaskawiani przez poszczególnych prezydentów. Lech Wałęsa ułaskawił Słowika - jednego z najgroźniejszych gangsterów lat 90-tych. Aleksander Kwaśniewski - kasjera lewicy i mordercę Petera Vogla oraz członka SLD Zbigniewa Sobotkę. Bronisław Komorowski zdecydował o ułaskawieniu 5 zabójców. Lech Kaczyński ułaskawił wspólnika swojego zięcia. Z kolei Andrzej Duda skorzystał z prawa łaski wobec człowieka bezwzględnie walczącego z korupcją - Mariusza Kamińskiego.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0357 ... skiego.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

RICO 7

Nie ma problemu,szybciej opuścimy tą platformę unijnego zdegenerowania !Jesteśmy zbyt biednym krajem,byśmy mogli realizować plany energetyczne na poziomie krajów bogatych !

======================
Wkrótce w Parlamencie Europejskim ważne głosowanie w sprawie energetyki. Przegrana może kosztować Polskę wielkie pieniądze
Obrazek
PE przygotowuje się do przyszłotygodniowego głosowania ws. reformy unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2 - ETS. Wśród polskich europosłów panuje mobilizacja, by powstrzymać kosztowne dla polskiej gospodarki zakusy bardziej zielonych deputowanych.

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że przyjęte do tej pory przez dwie kluczowe komisje rekomendacje w tej sprawie znacznie się różnią. Komisja przemysłu zaproponowała łagodniejsze podejście, jednak wiodąca w tej sprawie, nastawiona bardziej ekologicznie, komisja środowiska chce przyjęcia rozwiązań, które byłby dużo mniej korzystne dla naszego kraju.

Ustalenia z komisji środowiska rzeczywiście podrażają koszty dostosowania polskiej gospodarki i mają negatywne skutki dla energetyki. Będziemy toczyć o to batalię - powiedział dziennikarzom w Brukseli szef delegacji PO w PE Janusz Lewandowski.

Unijny system pozwoleń na emisję CO2 to jedno z głównych narzędzi, które mają pomóc UE ograniczyć emisję gazów cieplarnianych zgodnie z przyjętym przez wszystkie państwa członkowskie 40-procentowym celem na 2030 rok. Polska od samego początku ma z nim problem, gdyż oznacza on dodatkowe koszty dla naszej powiązanej z węglem gospodarki.

Teraz UE zajmuje się reformą ETS-u, tak by dopasować go do celów redukcji emisji, jakie UE musi osiągnąć do końca przyszłej dekady. Największym problemem z punktu widzenia naszego kraju jest tempo redukcji liczby uprawnień. Komisja przemysłu PE, zgodnie zresztą z propozycją Komisji Europejskiej, zaproponowała, by całkowita liczba pozwoleń spadała o 2,2 proc. rocznie od 2021 roku.

Jednak komisja środowiska zmieniła ten wskaźnik na 2,4 proc. Ta z pozoru niewielka różnica ma kolosalne znaczenie dla przemysłu - szybsze znikanie uprawnień będzie bowiem sprzyjało windowaniu cen pozwoleń. Jeśli wysokoemisyjne przedsiębiorstwa nie zdążą odpowiednio wcześnie się zmodernizować, zawiśnie nad nimi widmo bankructwa.

Więcej: http://wgospodarce.pl/informacje/33382- ... -pieniadze
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot], Google [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM