~Taki ktoś do ~Orderowy:
Czy pracował "za darmo" - to rzecz do dyskusji; wątpliwości budzi stwierdzenie "ciężko". Znam wiele osób pracujących za najniższą krajową znacznie ciężej niż ten pan; jakoś nikt się nad nimi nie lituje. A "sodówka"? Taka przypadłość zdarza się dość często; oto dlaczego niedojrzałych mentalnie smyków nie należy wynosić ponad ich RZECZYWISTE zasługi. Gdy prawdziwa CIĘŻKA PRACĄ dojdą do wysokich pozycji, zazwyczaj są już wystarczająco odporni na "sodówkę" lub... szybko te pozycje tracą..
==========================
Joanna Lichocka surowo o Bartłomieju Misiewiczu

Lichocka kontynuowała: - Jest jednak druga strona medalu. Misiewicz jest młody – odbiło mu. Woda sodowa nie wybiera wyłącznie Platformy. Wybiera też młodych chłopaków, którzy ciężko pracowali za darmo przez kilka lat, a teraz nagle stali się bardzo ważnymi asystentami bardzo ważnego ministra. Po prostu odreagowuje ten stres, te wszystkie oskarżenia. Myślę, że on oprzytomnieje.
Rzecznik MON nie ma ostatnio najlepszej prasy. Przedwczoraj "Fakt" opublikował artykuł, w którym donosił o imprezie w białostockim klubie nocnym, na której Bartłomiej Misiewicz miał zaczepiać studentki i proponować pracę wszystkim, którzy go rozpoznali. Asystent Macierewicza miał przyjechać do klubu luksusową limuzyna, a pod wpływem alkoholu rozmawiać z przypadkowo spotkanymi osobami o kulisach katastrofy smoleńskiej.
Dzisiaj rano lokalny portal internetowy Express Elbląg poinformował, że Misiewicz miał w nocy złamać szereg przepisów w celu zamówienia posiłku w McDonaldzie. Rzecznik MON rzekomo prowadził rządową limuzynę na sygnale, przejeżdżając na czerwonym świetle. Doniesieniom Expressu Elbląg Bartłomiej Misiewicz w rozmowie z Onetem zaprzeczył, sprawę zdementował też podkom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.
źródło + video: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/joanna-l ... zu/1kdslkd














