Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Kac nasila się wraz z wiekiem.
Obrazek

Ból i zawroty głowy, zamroczenie, ociężałość oraz suchość i "kapeć" w ustach - u większości z nas kac objawia się właśnie w ten sposób. I choć niektórzy mogą wypić więcej od innych, nie ponosząc nazajutrz nadzwyczajnych konsekwencji, nawet największych twardzieli wcześniej czy później zaczyna dopadać "syndrom dnia następnego". Nie pomagają wcześniej wypróbowane sposoby - duża ilość wody przed snem, sok czy spacer. W ostatecznym rozrachunku każdy skazany jest na kaca. Dlaczego tak się dzieje?


Z wiekiem nasz organizm coraz gorzej toleruje alkohol, upijamy się łatwiej, a konsekwencje w dniu następnym stają się coraz bardziej dotkliwe. Pośrednio dzieje się tak dlatego, że starzejąc się, mamy coraz mniej wody w organizmie, a procent tkanki tłuszczowej rośnie. Kluczowym czynnikiem odpowiadającym za taką kolej rzeczy jest jednak co innego.

Jim Schaefer, amerykański specjalista od metabolizmu alkoholu i antropolog z Union College w Schenectady uważa, że enzymy, które odpowiadają za rozkład alkoholu, w miarę jak nasze ciało się starzeje, stają się coraz mniej skuteczne - chodzi przede wszystkimi o skuteczność dehydrogenazy alkoholowej i dehydrogenazy aldehydowej. Pierwsza z nich odpowiada za jedną z początkowych faz rozkładu alkoholu we krwi, m. in. do toksycznego aldehydu octowego. To właśnie ten produkt uboczny rozkładu odpowiada za nasz "rozkład", czyli potężnego kaca na drugi dzień. By zminimalizować ilość aldehydu octowego, w kolejnej fazie zaczyna działać drugi z wymienionych enzymów - dzięki reakcjom chemicznym z udziałem dehydrogenazy aldehydowej z aldehydu powstaje bezpieczniejszy od niego kwas octowy.

Niestety, w miarę jak się starzejemy, poziom oby enzymów spada, a zatem nasz organizm dysponuje znacznie mniejszymi środkami do "walki" z wprowadzonym do krwi alkoholem. Rozkład alkoholu zachodzi coraz wolniej i mniej efektywnie - szczególne znaczenie ma niepełnowartościowość pierwszej fazy rozkładu, wskutek czego w naszym organizmie pozostaje więcej aldehydu octowego. W efekcie pojawia się kac (o ile wcześniej go nie miewaliśmy) lub staje się on coraz dłuższy i bardziej dotkliwy (jeśli wcześniej był stosunkowo lekki).

Na taki stan rzeczy niestety nie ma żadnej rady, a czasu nie da się cofnąć. Pozostaje umiar oraz rozważniejsze dobieranie rodzaju alkoholu, który mamy zamiar spożyć. Dobre gatunkowo piwo, wino czy mocne alkohole to z pewnością rozsądniejsze wyjście. Oczywiście należy również wziąć sobie do serca "złote rady" dotyczące zasad spożywania napojów wyskokowych (nawet jeśli wcześniej nimi gardziliśmy). A zatem: nie pić na pusty żołądek, wypijać szklankę soku lub wody na jednostkę alkoholu, nie mieszać z napojami gazowanymi, a także robić długie przerwy między kolejnymi toastami. Lepiej również unikać tzw. alkoholi kolorowych (whisky) na rzecz białych (czysta wódka) - zawierają mniej substancji, z którymi musi sobie poradzić nasz organizm. Jednak nawet jeśli będziemy przestrzegać wszystkich zasad, nic nie uchroni nas przed kacem, gdy będziemy pić za dużo. Lepiej zatem po prostu nie przesadzać.

źródło: http://facet.wp.pl/kat,1034221,title,Ka ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~Niniol

Używanie form osobowych męskich nosi znamiona dyskryminacji ze względu na płeć i fałszowania obrazu osoby dotkniętej chorobą alkoholową.

-------------------

~Niniol

A takiego... Owszem, większość uzależnionych od alkoholu to mężczyźni. Ale dotyka to bardzo dużej ilości kobiet. A artykuł taki jak ten wpisuje się w bardzo długą tradycję ukrywania tego faktu. Albo mówimy o problemie albo fałszujemy jego obraz przemilczając pewne niewygodne dla niektórych rzeczy.
================

Co zrobić, żeby on nie pił ?
Jest to pytanie, z którym spotykam się najczęściej, zarówno w gabinecie lekarskim jak i podczas wykładów, pogadanek czy prelekcji. Muszę przyznać, że odpowiedź na nie jest niezmiernie trudna.

Odpowiadając mam zawsze świadomość, że możliwości bezpośredniego oddziaływania na drugiego człowieka są niewielkie. Możemy natomiast wpływać na innych w sposób pośredni tj. poprzez zmianę własnej postawy względem nich. Ta zmiana postawy wymusza często zmianę w zachowaniach drugiej osoby, szczególnie wówczas kiedy istnieją silne powiązania (rodzinne, emocjonalne, finansowe itp.). Dzieje się to na podobnej zasadzie jak w zegarku, gdzie cały mechanizm (w naszym przypadku rodzina) składa się z pojedynczych trybów (żona, mąż, dzieci, dziadkowie), które zazębiają się wzajemnie i obracają w tym samym rytmie. Tak jak alkoholik (jeden z trybów) potrafi wymusić zmianę obrotów innych trybów tak samo członkowie rodziny (pozostałe tryby) są w stanie zmusić go do podporządkowania się ich rytmowi. Szanse na powodzenie całej akcji są tym większe im więcej członków rodziny (więcej trybów) uczestniczy w tym przedsięwzięciu.

Pozostaje więc pytanie jak się zachowywać, jak postępować albo co robić, żeby nie pomagać w piciu. Podpowiedzi i wskazówek jest wiele, jednak znacznie trudniejsza jest ich realizacja. Oto garść propozycji:

- nie należy zapominać, że alkoholizm jest chorobą przewlekłą i aby pomóc w wyzdrowieniu trzeba koniecznie zaakceptować ten fakt i przestać się wstydzić;
- nie należy również traktować alkoholizmu tak jakby był hańbą dla rodziny; jest to bowiem jedna z chorób a powrót do zdrowia jest możliwy, podobnie jak w większości innych;
- nie należy traktować alkoholika tak jak niegrzeczne dziecko, bo przecież nie postępuje się tak kiedy ktoś cierpi na jakąkolwiek inną chorobę;
- wątpliwy sens ma robienie wyrzutów i wdawanie się w kłótnie, szczególnie wówczas, kiedy alkoholik znajduje się pod działaniem alkoholu;
- wygłaszanie kazań i robienie wykładów nie ma również większego sensu, ponieważ alkoholik prawdopodobnie wie już to wszystko o czym chcemy mu powiedzieć, można natomiast sprowokować go do dalszych kłamstw i wymusić obietnice, których nie będzie w stanie dotrzymać;
- nie należy przyjmować obietnic, o których wiadomo, że nie będą możliwe w tym momencie do spełnienia;
dając okłamywać się i udając, że się wierzy można doprowadzić do tego, że alkoholik dojdzie do przekonania, że potrafi przechytrzyć;
- używanie szantażu w formie "gdybyś mnie naprawdę kochał to byś przestał pić..." niczego nie zmienia, a jedynie zwiększa poczucie winy, nie mówi się przecież "gdybyś mnie kochał, nie przeziębiłbyś się";
- wypowiadanie gróźb, których nie jest się w stanie spełnić pozwala alkoholikowi sądzić, że nie traktuje się poważnie swoich słów;
- nie warto sprawdzać ile alkoholik pije, bowiem i tak nie ma szans na to, aby wiedzieć o wszystkim;
- szukanie schowanego alkoholu, zmusza alkoholika do ciągłego wymyślania nowych kryjówek;
- chowanie i wylewanie alkoholu jedynie skłania alkoholika do bardziej desperackich prób zdobycia go i ukrycia, a przecież wiadomo, że w końcu i tak znajdzie sposób żeby się napić;
- wspólne picie alkoholu nie spowoduje wcale, że alkoholik wypije w sumie mniej, natomiast odwlecze to niewątpliwie moment, w którym zdecyduje się on poprosić o pomoc;
- nie należy robić za alkoholika niczego, co mógłby zrobić sam, natomiast usuwanie problemów, chronienie przed ponoszeniem konsekwencji swoich własnych, nieodpowiedzialnych, zachowań (np. nieobecności w pracy, zaciąganie długów i inne skutki picia) odbierają szansę na to, aby alkoholik zauważył do czego doprowadziło go picie i aby zechciał zmienić swoje dotychczasowe postępowanie;
- nie należy oczekiwać natychmiastowego wyleczenia, bowiem tak jak w każdej przewlekłej chorobie okres leczenia i rekonwalescencji jest długi, a nawroty choroby są możliwe;
- bardzo potrzebne jest alkoholikowi otrzymywanie miłości, wsparcia i zrozumienia podczas podejmowanych prób zaprzestania picia i utrzymywania się w trzeźwości.

Dążąc do osiągnięcia swojego celu, należy konsekwentnie stosować zasadę tzw. "twardej miłości". Polega on a na tym, że kocha się drugiego człowieka a jednocześnie wymaga, aby osobiście ponosił konsekwencje wszelkich swoich decyzji i działań (nawet wówczas, kiedy widzi się, jak bardzo on cierpi z powodu swoich działań czy decyzji i z tego powodu bardzo "boli serce"). Dopiero wówczas alkoholik otrzyma szansę zauważenia do czego doprowadziło picie.

Należy mieć świadomość, że przyjęcie takiej postawy może okazać się bardzo trudne, bowiem u większości osób związanych emocjonalnie z alkoholikiem występują objawy tzw. współuzależnienia, które nazywane są często koalkoholizmem. Za obecnością współuzależnienia przemawiają następujące zachowania: poddanie się rytmowi picia alkoholika, przejmowanie za niego odpowiedzialności, obsesyjne kontrolowanie go, pomaganie i nadmierne opiekowanie się nim (w tym niedopuszczanie do tego, aby ponosił on pełne konsekwencje swojego picia i swoich zachowań), wysoka tolerancja na różnego rodzaju patologiczne zachowania alkoholika z jednoczesnym występowaniem poczucia winy i poczucia małej wartości oraz zaniedbywaniem dzieci oraz samego siebie.
Osoby współuzależnione są najczęściej, nieświadomymi pomocnikami w piciu i w największym chyba stopniu przyczyniają się do odwlekania decyzji o zaprzestaniu picia i zwróceniu się o pomoc.

Zmieniając swoją dotychczasową postawę w stosunku do alkoholika nie należy jednak liczyć na natychmiastowy efekt, bowiem dzisiejsza sytuacja jest sumą wydarzeń, które gromadziły się przez całe lata. Teraz również, do uzyskania oczekiwanych zmian, potrzebne będą tygodnie, miesiące, a może nawet lata. Jedno jest natomiast pewne, że tylko te osoby, które cierpliwie i konsekwentnie będą stosowały powyższe rady mają szansę na sukces, który musi w końcu ukoronować ich wytrwałość. Uczestniczenie w proponowanym przez nas programie terapeuty a rodzin może przyspieszyć ten proces.

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,12575.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dlaczego wódce spada moc i inne sekrety alkoholu
Obrazek

Bezwzględna wojna producentów alkoholu o nasze portfele. Coraz bardziej tanieje wino, whisky schodzi pod strzechy, a w wódce zmniejszają procenty, bo... stała się za droga.


Na tzw. produkty szybkozbywalne - czyli artykuły spożywcze, proszki, kosmetyki i wszystko, co kupujemy, żeby spożyć lub zużyć w ciągu najdalej kilku tygodni - wydajemy ponad 200 mld zł rocznie. Z tego - jak obliczyła firma doradcza KPMG - aż 41,1 mld zł najzwyczajniej w świecie... przepijamy, czyli wydajemy na alkohol. Nie pijemy więcej, ale za to pijemy drożej.

Inspektorzy handlowi w Poznaniu zaapelowali kilkanaście dni temu do wszystkich sklepów oraz hurtowni w kraju o wycofanie ze sprzedaży dwóch sztandarowych produktów koncernu Stock Polska, czyli Wódki Żołądkowej Gorzkiej oraz Żołądkowej Gorzkiej, w których na nakrętce był napis "wódka".

Wódki mniejszy procent

Powód? Mają za mało procentów. Na etykiecie producent pokazuje, że ów napój ma raptem 36 proc. "mocy". A to za mało. Zdaniem inspektorów dolnym poziomem wódczanej przyzwoitości powinno być 37,5 proc.

Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Poznaniu wręcz ostrzega, że w najbliższych tygodniach "podejmie ponowne działania kontrolne", a w przypadkach "ujawnienia obrotu tym produktem zastosowane będą sankcje wynikające z obowiązujących przepisów".

Więcej: http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,1 ... oholu.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

,,Nadużywający" :-), niech przeczytają...
================

http://elubin.pl/wiadomosci,12892.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

List alkoholika do swojej rodziny…

Jestem alkoholikiem. Potrzebuję Waszej pomocy!
Nie róbcie mi wymówek, nie wińcie ani nie łajcie mnie. Nie bylibyście na mnie źli, jeżeli miałbym raka czy też cukrzycę. Alkoholizm jest także chorobą.
Nie wylewajcie mojej wódki, jest to nadaremne, ponieważ ja zawsze znajdę sposób aby dostać więcej.

Więcej + komentarze: http://www.alkoholizm.com.pl/forumalko/ ... 98&start=0
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Drinki na Sylwestra: Najlepsze przepisy na sylwestrowe drinki [ZOBACZ JAK ZROBIĆ]
Obrazek
Drinki na Sylwestra powinny być wyjątkowe. W końcu trzeba porządnie pożegnać stary rok i przywitać nowy. Jak zrobić drinki na Sylwestra, żeby zachwycić gości? Zrezygnujcie z mieszanki wódki z colą i postawcie na sprawdzone przepisy na drinki sylwestrowe. Wolicie Mohito? Cosmopolitan? A może chcecie spróbować czegoś nowego? Oto niezawodne przepisy na drinki na sylwestra!

Drinki na Sylwestra muszą robić wrażenie! Można skorzystać z przepisów na klasyczne drinki, takie jak mohito czy sex on the beach albo spróbować zaskoczyć gości, tworząc sylwestrowe drinki według nowych receptur, na przykład wykorzystując ciasteczka oreo. Nie wszystkie drinki na sylwestra wymagają niezliczonej ilości składników. Podajemy zarówno proste przepisy na drinki, jak i te bardziej wyszukane. Sprawdźcie, jak zrobić pyszne drinki na sylwestra!

Więcej: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/dri ... id,tm.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

anonimowy alkoholik

Faktycznie alkohol jest bardzo kaloryczny, tj. można wytworzyć z niego dużą ilość eneergii. Nie można jednak zapominać, że kaloryczność to jedno, a wchłanialność tych kalorii przez organizm - drugie. W przypadku alkoholu, większość tych kalorii wylatuje drugim końcem układu pokarmowego. To, że wypijemy litr benzyny, nie oznacza, że przytyjemy. A benzyna jest bez dwóch zdań bardzo kaloryczna.

Podawanie, że butelka wódka zawiera X kalorii będzie wprowadzało konsumenta w błąd, sugerując, że te X kalorii zostanie przerobionych przez nas organizm na energię / zapasy.

--------------------------

Paweł Walewski

Metabolizm etanolu w organizmie jest inny niż węglowodanów, toteż jego spożycie uniemożliwia zgromadzenie zapasów energetycznych, czyli nie jest źródłem energii zużywanej przy intensywnym wysiłku. Nie dostarcza też organizmowi żadnych potrzebnych wartości odżywczych - nie mylmy więc kalorii z... kaloriami. :) Bo nie oznacza to, że napoje alkoholowe pozostają bez wpływu na tworzenie tkanki tłuszczowej. Trunki powodują zaostrzenie apetytu angażując wątrobę w szybszą przemianę glikogenu do glukozy, ergo przyczynia się do spadku poziomu glukozy we krwi, czemu towarzyszy pobudzanie łaknienia. Kaloryczność trunków zależy w wielu napojach od zawartości cukru - wódki gatunkowe otrzymuje się ze spirytusu wymieszanego z wodą, cukrem i składnikami smakowo-zapachowymi. Wina mogą zawierać nawet 12 g cukrów w 100 g. Piwo składa się z wody, 3-7 proc. etanolu i nawet 11 proc. weglowodanowego ekstraktu. Mimo wszystko: smacznego!
========================
Procenty czy kalorie
Komisja Europejska zamierza rozliczać przemysł spirytusowy z kaloryczności trunków. I słusznie: konsumentów należy uświadamiać, dlaczego rośnie im mięsień piwny.
Obrazek
Skoro mamy w Unii Europejskiej prawo zmuszające producentów żywności do dokładnego informowania o składzie i wartości odżywczej artykułów spożywczych, dlaczego podobnych informacji nie umieszczać na etykietach napojów alkoholowych?

Z takiego założenia wyszła brytyjska europosłanka Glenis Willmott. Już po raz drugi próbuje przekonać Komisję Europejską, by ta zmusiła przemysł spirytusowy do podawania na opakowaniach trunków liczby kalorii.

Za pierwszym razem sojusz producentów oparł się temu pomysłowi. Bo nie w smak mu zapewne, abyśmy wiedzieli, na co się decydujemy, wychylając kieliszek szampana, wódki lub likieru. Ale dobrze czasem wiedzieć, że trunek nie idzie tylko do głowy. W niewidoczny z pozoru sposób odkłada się również w tkance tłuszczowej.

Sute tycie

Nie chcę rozpisywać się tu o zaletach picia kieliszka czerwonego wina do obiadu, bo fakt ten jest bezsporny i dobrze wszystkim znany. Inne badania mówiące o korzystnym wpływie niewielkiej ilości czystej wódki lub porto na funkcje rozmaitych organów wewnętrznych zostały również potwierdzone, aczkolwiek są też takie, które podważają ich prawdziwość.

Naukowcy nie mogą dojść do porozumienia, w jakich ilościach alkohol służy zdrowiu, a kiedy zaczyna szkodzić. Ale są zgodni w jednym: kilka litrów piwa tygodniowo sprzyja tyciu, a po suto zakrapianej imprezie możemy wzbogacić się o co najmniej tysiąc kalorii, co równoznaczne będzie z jednorazowym pochłonięciem kilku pączków.

Nie rozumiem więc, dlaczego zwalniać przemysł spirytusowy z podawania tego typu ostrzeżeń na opakowaniach trunków, skoro producenci papierosów od dawna są zobowiązani do podawania na etykietach mnóstwa informacji i niemal całej tablicy Mendelejewa.

Kilka kulek

Wypijane kalorie nie są tak groźne jak tytoniowe trucizny, ale najgorszy jest tu brak świadomości, że po każdym kieliszku można przytyć. 40 ml ajerkoniaku to 130 kcal. 50 mln koniaku – 160 kcal. Zaś 0,33 litra ciemnego piwa – 250 kcal. I znów wino wydaje się najwłaściwszym wyborem, gdyż kieliszek wytrawnego trunku zawiera raptem 68 kcal, natomiast 100 g wódki o mocy 32 proc. to około 175 kcal. Czyli tyle, ile zawierają 4 kulki lodów.

Co prawda czysty etanol, rozkładany w wątrobie do dwutlenku węgla i wody, nie przyczynia się bezpośrednio do gromadzenia zapasów energetycznych (stąd określenie, że napoje alkoholowe zawierają „puste kalorie”). Nie prowadzi też jak płynne odżywki u sportowców do wyzwolenia energii wykorzystywanej na pracę mięśni. Ale dodatek cukru odkłada się w tkance tłuszczowej, a wypijane trunki zaostrzają apetyt.

Ucząc się rozsądnego i odpowiedzialnego picia, warto uzmysłowić więc sobie konsekwencje dla własnej tuszy. Przede wszystkim zaś warto zapewnić konsumentom rzetelne informacje, do czego sprowadza się postulat europosłanki Glenis Willmott.

źródło: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... etach.read
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak pić whisky?
W 2009 roku nagrałem film o tym jak pić whisky. Od tego czasu film ten obejrzało prawie 40.000 osób i choć dziś nieco rumienię się kiedy go oglądam, cały cas myślę, że warto go zobaczyć. Jednak czas płynie (a może to whisky cały czas płynie ;) ), moja wiedza poszerza się i dzisiaj wiedząc już więcej o tej pozornie prostej czynności, uznałem, że należy Wam się więcej informacji na jej temat. Wpis ten ma też drugie dno. Część zdjęć z sesji zdjęciowa z Kasią Łukowicz, które go ilustrują została także wykorzystana we wpisie na MilerSzyje.pl o garniturze uszytym dla mnie przez Zbigniewa Radlickiego. Wszystko to po to, aby podkreślić, że elegancki styl życia sięga dużo dalej niż do kieliszka!
Obrazek
Więcej: http://www.milerpije.pl/jak-pic-whisky.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Piętnować bezwzględnie? Oni proponują inne spojrzenie na kulturę picia alkoholu
Obrazek
Niepokojące policyjne statystyki, epatujące sensacją nagłówki tabloidów, czy wstrząsające sceny nakręcone na potrzeby kampanii społecznych obliczone są na wywołanie jednego psychologicznego efektu – strachu. Straszeni skutkami nadużywania mocnych trunków mamy dwa razy zastanowić się, zanim na suto zakrapianej imprezie zamówimy kolejną kolejkę złocistego napoju tudzież wmówimy sobie, że jeszcze jeden kieliszek „czystej” z pewnością nie zaszkodzi.

Czy jednak przekłada się to na bardziej odpowiedzialne zachowanie wśród pijących osób? Czy epatowanie tymi obrazami skłania przeciętnego Kowalskiego do większej wstrzemięźliwości na przyjęciach i rozpala w nim miłość do życia w abstynencji? Zdania są oczywiście podzielone i choć widać, że kultura konsumpcji napojów alkoholowych w Polsce rośnie, wciąż są grupy, które konsumują alkohol w sposób ryzykowny. Może ten problem można rozwiązać, podążając zupełnie inną drogą?

Strach ma małe oczy?

Wniosek, że medialne „straszaki” trafiają do świadomości balangowiczów jak kulą w płot (nie zmieniają ich złych nawyków), płynie z badań domu badawczego Maison & Partners.. W świetle ich wyników można pokusić się o stwierdzenie, że piętnowanie ryzykownych zachowań wśród osób, które w trakcie alkoholowej „uczty” wykreślają ze swojego słownika słowo „odpowiedzialność”, nie sprawdza się.

Więcej: http://natemat.pl/189163,pietnowac-bezw ... a-alkoholu
Obrazek
Bywalec
Bywalec
Posty: 139
Rejestracja: 23 lut 2012, 14:13
Kontakt:
Bywalec
Bywalec

Post autor: miludek »

Czy whisky jest lepsza od wódki?
Ale mam na myśli konkretne, średnia półka cenowa - http://sklepzwhisky.pl
Waszym zdaniem to godne uwagi, czy raczej nie bardzo?
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Z nami się nie napijesz? Świetnie, tworzysz nową normę społeczną
Obrazek
Pijemy coraz bardziej odpowiedzialnie - to nie chwytliwy slogan, ale wniosek potwierdzony statystykami (o których pisaliśmy tutaj). Ze zwykłych konsumentów powoli stajemy się koneserami. Dzień kończymy lampką wina, do obiadu pijemy małe piwo, a pomysł, żeby za jednym posiedzeniem opróżnić całą butelkę lub wyczyścić zgrzewkę, na co dzień wydaje się niedorzeczny. Co innego “od święta”.

Sytuacje, w których spożycie znacznej jego ilości jest nie tylko akceptowane, ale wręcz oczekiwane, nie są w naszej sferze kulturowej rzadkością. Dlaczego ulegamy namowom? Z badań przeprowadzonych przez pracownię Maison & Partners wynika, że z reguły kieruje nami jeden z czterech czynników.

Normy społeczne

Wesele, chrzciny, imieniny, parapetówka, odwiedziny kolegi z wojska – przy tych i wielu innych okazjach zawsze pada sakramentalne: “Ze mną się nie napijesz?”. Próby odmowy z reguły kończą się fiaskiem, bo żeby nie urazić gospodarza napić się po prostu wypada.

Normy sytuacyjne/grupowe

Im więcej pije nasza “grupa odniesienia” i im bardziej akceptuje ryzykowne zachowania, tym bardziej sami jesteśmy do takich zachowań skłonni. Wielu z nas ma problem z odmawianiem i dość łatwo poddaje się naciskowi innych, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z osobami, których opinię szczególnie cenimy, na przykład kolegami z pracy czy przełożonymi.

Motywacja wewnętrzna

Bardzo dużą rolę odgrywa to, jak sami postrzegamy alkohol i do jakich celów go używamy. Osoby lepiej funkcjonujące, kontrolujące własne picie, piją alkohol dlatego, że sprawia im to przyjemność. Potrafią się nim delektować i dawkować w sposób odpowiedzialny, po to, by dobra zabawa stała się jeszcze lepsza. Problem zaczyna się wtedy, gdy alkoholu po prostu potrzebujemy – bez niego nie potrafimy się rozluźnić, zintegrować się z innymi, czy po prostu poczuć się swobodnie.

Usprawiedliwiające mity


Osoby ryzykownie pijące, ze względu na normy obowiązujące w ich grupie, często nie zdają sobie sprawy z tego, że piją za dużo, za często lub za bardzo tracą kontrolę. Przecież wszyscy piją – to jeden z koronnych argumentów, który chętnie i często podpieramy opiniami “amerykańskich naukowców”, dowodzących, że piwo dobrze robi na nerki, a czerwone wino – na serce. Jednak nawet “amerykańscy naukowcy” w swoich raportach podkreślają, że kluczową zmienną jest tu umiarkowanie.

Wyłamanie się z ram kulturowych czy społecznych konwenansów nie jest łatwe, ale też nie jest niewykonalne, a asertywność wyjdzie nam zdecydowanie na zdrowie. O tym, że alkohol można spożywać rozważnie, niezależnie od sytuacji, przekonuje również Grupa Żywiec – organizator kampanii Trzymaj Pion. Jej celem jest promowanie odpowiedzialnych postaw związanych z konsumpcją alkoholu, u podstaw których leży świadomość i przestrzeganie swoich granic oraz szacunek dla granic innych.

O tym, jak wielu z nas zasady te bierze sobie do serca, świadczy sukces eventów odbywających się przy okazji koncertów z serii Męskie Granie. W czasie trwania imprez koncertowicze mogli sprawdzić, jak dobrze trzymają pion – dosłownie. Idealne wykonana “jaskółka” lub inna wymagająca wyczucia równowagi poza, była nagradzana. Jako że zwycięzców nie brakowało, można wnioskować, że jesteśmy na właściwej drodze do zmiany naszego narodowego alkoholowego stereotypu.

źródło: http://natemat.pl/190871,z-nami-sie-nie ... -spoleczna
Obrazek
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 304
Rejestracja: 09 cze 2016, 14:07
Kontakt:
Stały bywalec
Stały bywalec

Post autor: kociszcze »

Ja tam nie mam problemów z piciem, bo każdy alkohol smakuje dla mnie ohydnie.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak szybko wytrzeźwieć?
Obrazek
Czasami zdarza się że wypijamy na imprezie więcej niż byśmy tego chcieli. Czujemy, że jesteśmy pijani, ledwo trzymamy się na nogach. Trzeba szybko wytrzeźwieć aby uniknąć awantury w domu lub musimy po prostu rano wstać i załatwić kilka ważnych spraw - czego na dużym kacu nie będziemy w stanie wykonać. Błyskawicznie wytrzeźwieć się niestety nie da ale istnieje kilka sposobów aby przyspieszyć ten proces.

Więcej: http://tipy.interia.pl/artykul_1294,jak ... zwiec.html
Obrazek
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 304
Rejestracja: 09 cze 2016, 14:07
Kontakt:
Stały bywalec
Stały bywalec

Post autor: kociszcze »

"Czasami zdarza się że wypijamy na imprezie więcej niż byśmy tego chcieli."

Dziwne, żeby dorośli ludzie nie potrafili w odpowiedniej chwili powiedzieć "dość".
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 12
Rejestracja: 19 gru 2016, 10:27
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: dominikgala9 »

Tak to czasem bywa, u nas kultura picia nie jest tak rozpowszechniona, by nie pić na "umór". Staram się dla zdrowia, jak w krajach śródziemnomorskich, wypijać trochę wina do obiadu (ostatnio kupuję tu http://wawp.pl/wina/), piwem rzemieślniczym też nie pogardzę, ale już na przykład wódki unikam jak ognia, bo to jest właśnie picie "do zgonu"
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM