Stały bywalec


W Ełku wciąż niespokojnie. Obywatele Tunezji, Algierii i Maroka zatrzymani – WIDEO
Radny Ełku Michał Tyszkiewicz w rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedział, że Prince Kebab – lokal przed którym zginął 21-letni Daniel – prowadzili obywatele Tunezji, Algierii oraz Maroka i są to osoby, które zostały zatrzymane przez policję po śmierci mężczyzny. Z kolei prezydent Ełku Tomasz Andrukiewicz zaapelował do mieszkańców miasta o zachowanie spokoju i uszanowanie tragedii rodziny zabitego. W Ełku doszło do zamieszek, policja zatrzymała już kilkanaście osób.
Jak podała policja, 21-latek zginął w noc sylwestrową po awanturze pod lokalem Prince Kebab. Miał dwie rany kłute, prawdopodobnie od noża.
W poniedziałek wykonana zostanie sekcja zwłok, by ustalić szczegółowo przyczynę śmierci. Policja zatrzymała po tym zdarzeniu czterech mężczyzn, wśród nich cudzoziemców; dla dobra śledztwa nie ujawnia ich narodowości. Zatrzymani byli trzeźwi.
Radny Ełku Michał Tyszkiewicz powiedział PAP, że Prince Kebab prowadzili obywatele Tunezji, Algierii i Maroka i są to osoby, które zostały zatrzymane przez policję po śmierci 21-letniego Daniela. Właścicielem lokalu, według Tyszkiewicza, jest ełcki przedsiębiorca.
W niedzielę po południu mieszkańcy Ełku zaczęli zbierać się w miejscu, gdzie zginął mężczyzna, by zapalić znicze. Wkrótce liczba zebranych – według policji – wzrosła do dwustu-trzystu osób.
Jak podkreśliła policja, w tłumie były osoby agresywne, które rzucały kamieniami, petardami i butelkami w stronę radiowozów; wybijały także witryny lokalu Prince Kebab i niszczyły mienie w lokalu.
Jeden z mieszkańców Ełku, pytany przez PAP, dlaczego przyszedł na manifestację, powiedział, że „nie czuje się bezpiecznie w mieście”; jak przyznał, po sylwestrowym wydarzeniu odczuwa „niechęć do cudzoziemców”.
Do niedzielnego wieczora policja zatrzymała kilkanaście najbardziej agresywnych osób. Rzecznik warmińsko-mazurskiej policji Rafał Jackowski powiedział, że wyjaśniany będzie charakter ich uczestnictwa w zgromadzeniu. – Mogą oni odpowiadać za zniszczenie mienia albo zakłócenie porządku publicznego – wskazał.
Policjantów z Ełku przy zaprowadzaniu porządku wspierają policjanci z oddziału prewencji z Olsztyna. Przyjechała także Żandarmeria Wojskowa.
Według radnego Tyszkiewicza, Tunezyjczyk, Marokańczyk i Algierczyk prowadzą także inny lokal gastronomiczny w Ełku, który także został zniszczony przez uczestników zamieszek.
Postępowanie w sprawie śmierci 21-latka prowadzi prokuratura rejonowa w Ełku.
źródło + video: http://niezalezna.pl/91533-w-elku-wciaz ... mani-wideo

Skandaliczne życzenia noworoczne Donalda Tuska. Polacy odpowiadają: "Nie wracaj, to może się spełni"

W nowym 2017 roku - Ojczyznę wolną od zła i głupoty, Panie
— takie życzenia Noworoczne złożył w internecie Donald Tusk.
Jak pisze jeden z internautów, tych „pięknych” życzeń nie doczekał „tajemniczy ojciec chrzestny” Donalda Tuska Wiktor Kubiak.
Na dziwaczny wpis odpowiedzieli inni użytkownicy Twittera. I nie byli dla Donalda Tuska wyrozumiali…


W Chinach otwarto najwyższy most świata. Ma 1,3 km długości i wisi nad przepaścią 564 m. Kosztował 140 mln $. Most Północny w Warszawie pochłoną 1,15 mld zł
Przęsło mostu Beipanjiang ma długość 1 341 metrów. Biegnie po nim czteropasmowa jezdnia, którą przerzucono nad rzeką Beipan płynącą 564 metry poniżej. Jego budowa trwała 3 lata i pochłonęła 140 mln dolarów.
Okazuje się, że to niewiele w porównaniu z kosztami budowy... Mostu Północnego w Warszawie! Wniesienie w ciągu 2 lat (2010 - 2012) 800 metrowej przeprawy nad Wisłą wraz z trasami dojazdowymi kosztowało bowiem 1 mld 150 mln zł. Koszty te były zatem dwukrotnie wyższe od kosztów poniesionych w przypadku budowy najwyższego mostu na świecie.
Powstaje pytanie - co takiego sprawiło, że budowa Mostu Północnego była droższa od budowy mostu Beipanjiang? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to konstrukcja łącząca prowincje Kuejczou i Junnan powinna pochłonąć więcej środków finansowych, aniżeli konstrukcja łącząca obie części Warszawy. Na moście Beipanjiang nie ma torów tramwajowych, ale czy to miałoby przeważyć?
źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0351 ... szawie.htm

Gwoli sprawiedliwości dodać trzeba, że to zamordowany Polak w Ełku najpierw wrzucił zapaloną petardę do lokalu. Reakcja właścicieli była nieadekwatna do czynu.
========================
Europejska Partia Ludowa (należy do niej Platforma Obywatelska) wraz z euro-lewicą, socjalistami, Zielonymi i liberałami uwielbiają organizować w Europarlamencie cykliczne debaty o Polsce. Wczorajsze wydarzenia z Ełka z pewnością będą dla nich argumentem, aby stwierdzić, że Polska to ksenofobiczne, antyimigranckie i antyislamskie państwo.
Warto w tym miejscu podkreślić, że do takich ataków jak w Ełku za naszą zachodnią granicą dochodzi praktycznie codziennie i to nawet po kilka razy! Oficjalne statystyki niemieckiej policji mówią o tym, że w 2015 roku odnotowano aż 1239 przypadków przestępstw wobec nietykalności imigrantów lub uszkadzania budynków w których mieszkają/pracują imigranci (celowy wandalizm, podpalenia czy nawet przestępstwa z użyciem materiałów wybuchowych). W 2016 roku tylko do połowy października odnotowano aż 797 tego typu przypadków. Władze w Berlinie oficjalnie przyznają, iż są wstrząśnięte skalą przemocy, a jednocześnie... bezradnie rozkładają ręce, nie mając żadnej koncepcji jak zatrzymać postępującą falę przemocy i nienawiści.
Teraz zestawmy powyższe dane ze wczorajszym pojedynczym incydentem z Ełku i zastanówmy się, czy rzeczywiście to Polska jest "ksenofobiczna" wobec przybyszów z zagranicy? Czy coraz częstsze prześladowania uchodźców tuż za naszą zachodnią granicą nie powinny być przypadkiem tematem plenarnej dyskusji w trakcie obrad Parlamentu Europejskiego?
źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0351 ... rantow.htm
========================
Polska to ksenofobiczny kraj, bo ludzie zdemolowali kebab? W Niemczech takich incydentów jak w Ełku było ostatnio 800!
Wczorajsze zdemolowanie kebabu w Ełku z pewnością posłuży nieprzychylnym naszemu krajowi politykom w Brukseli do stwierdzenia, że Polska to ksenofobiczne i antyislamskie państwo. Szerzącym tego typu narracje eurokratom warto jednak wskazać, iż jeden incydent w Polsce (którego tłem było zabójstwo dokonane przez pracownika kebabu) nie może przesłonić tego, co dzieje się np. w Niemczech! Otóż tylko do połowy października ub.r. doszło tam aż do 797 incydentów podobnych do tego z Ełku!Europejska Partia Ludowa (należy do niej Platforma Obywatelska) wraz z euro-lewicą, socjalistami, Zielonymi i liberałami uwielbiają organizować w Europarlamencie cykliczne debaty o Polsce. Wczorajsze wydarzenia z Ełka z pewnością będą dla nich argumentem, aby stwierdzić, że Polska to ksenofobiczne, antyimigranckie i antyislamskie państwo.
Warto w tym miejscu podkreślić, że do takich ataków jak w Ełku za naszą zachodnią granicą dochodzi praktycznie codziennie i to nawet po kilka razy! Oficjalne statystyki niemieckiej policji mówią o tym, że w 2015 roku odnotowano aż 1239 przypadków przestępstw wobec nietykalności imigrantów lub uszkadzania budynków w których mieszkają/pracują imigranci (celowy wandalizm, podpalenia czy nawet przestępstwa z użyciem materiałów wybuchowych). W 2016 roku tylko do połowy października odnotowano aż 797 tego typu przypadków. Władze w Berlinie oficjalnie przyznają, iż są wstrząśnięte skalą przemocy, a jednocześnie... bezradnie rozkładają ręce, nie mając żadnej koncepcji jak zatrzymać postępującą falę przemocy i nienawiści.
Teraz zestawmy powyższe dane ze wczorajszym pojedynczym incydentem z Ełku i zastanówmy się, czy rzeczywiście to Polska jest "ksenofobiczna" wobec przybyszów z zagranicy? Czy coraz częstsze prześladowania uchodźców tuż za naszą zachodnią granicą nie powinny być przypadkiem tematem plenarnej dyskusji w trakcie obrad Parlamentu Europejskiego?
źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0351 ... rantow.htm

Komentarze:
gaboza
teraz wiadomo gdzie poszła "dycha dla rycha"
-------------------------------
Zenek
Wy tu śmichu, hihu, a Rychu poleciał do Portugalii KOP zakładać ( Komitet Obrony Portugalii). Jak mu się uda to może nowego członka zmajstruje posłance Nowośmiesznej, chłopina się stara, orze jak może a tutaj taki kłody pod nogi mu kładą.
---------------------------------------
przed ostatecznym samorozwiazaniem
przepracowany Rycho postanowil odpoczac na łonie..., udostepnionym przez poslanke Schmidt
==============================
Na portalach społecznościowych zagotowało się - internauci komentują zdjęcie ujawnione przez jednego z nich. Widać na nim szefa .Nowoczesnej i znaną posłankę z tego samego ugrupowania.
W Sejmie szefa .Nowoczesnej nie można spotkać. Zadzwoniliśmy na jego telefon komórkowy. Niestety, mogliśmy jedynie odsłuchać komunikat wygłoszonego przez automat. Co gorsza, gadający po portugalsku.
Dlaczego polecieli we dwójkę?
Więcej: http://niezalezna.pl/91563-internauci-s ... -bylo-memy
gaboza
teraz wiadomo gdzie poszła "dycha dla rycha"
-------------------------------
Zenek
Wy tu śmichu, hihu, a Rychu poleciał do Portugalii KOP zakładać ( Komitet Obrony Portugalii). Jak mu się uda to może nowego członka zmajstruje posłance Nowośmiesznej, chłopina się stara, orze jak może a tutaj taki kłody pod nogi mu kładą.
---------------------------------------
przed ostatecznym samorozwiazaniem
przepracowany Rycho postanowil odpoczac na łonie..., udostepnionym przez poslanke Schmidt
==============================
Internauci są bezlitośni. Takiej masakry jeszcze nie było MEMY
Ryszard Petru milczy, ale to już pewne. Lider Nowoczesnej z posłanką Joanną Schmidt zrobili sobie przerwę w okupacji Sejmu. Wyjechali do Portugalii. W internecie zawrzało. 
W Sejmie szefa .Nowoczesnej nie można spotkać. Zadzwoniliśmy na jego telefon komórkowy. Niestety, mogliśmy jedynie odsłuchać komunikat wygłoszonego przez automat. Co gorsza, gadający po portugalsku.
Dlaczego polecieli we dwójkę?


Krótka pamięć Wałęsy. Kilka lat temu krytykował manifestacje w obronie wolnych mediów i "wprowadzanie tłumu w fanatyczny trans"

Polska demokracja zostaje poddana próbie kolejny raz. Tym razem organizuje się na ulicy wpłynięcie na zmianę decyzji administracyjnych, wydanych przez instytucję demokratycznego państwa. Ci, którzy nie potrafią korzystać z zasad demokratycznego dialogu i na co dzień posługują się inwektywami i oszczerstwami, poprzez marsze i rozchwianie emocji tłumu, wprowadzanego w fanatyczny trans, próbują załatwiać swoje partykularne interesy finansowe i polityczne
—pisał w liście opublikowanym na stronie Instytutu Lecha Wałęsy.
Gdyby nie data publikacji można by przypuszczać, że były prezydent niezwykle krytycznie odnosi się do obecnych działań Komitetu Obrony Demokracji i opozycji, która podkręcając nastroje społeczne chciała w grudniu poprzez ulicę „wpłynąć na zmianę decyzji administracyjnych, wydanych przez instytucję demokratycznego państwa”. Wałęsa w swoich apelach poszedł jednak o wiele dalej.
Na łamanie prawa i zasad demokracji nie wolno dalej nikomu pozwalać! Apeluję do Prezydenta, Premiera i innych osób i struktur demokratycznego państwa, o przygotowanie stosownych sił porządkowych i gotowość do konkretnej i zgodnej z prawem odpowiedzi na te działania, które dziś mogą prowadzić nawet do fizycznej konfrontacji. Demokracja daje prawa, ale ci, którzy podburzają nie mogą czuć się bezkarni
Nie był to pierwszy raz, kiedy były prezydent nawoływał do „pokojowego” rozprawienia się z przeciwnikami demokratycznie wybranej władzy.
Gdybym był na miejscu Tuska, dałbym polecenie: spałować, oddać za to. Władzę trzeba szanować, wybierać mądrze, brać udział w wyborach, organizować się. Ale potem: szacunek! Ktoś ich wybrał, to są przedstawiciele narodu, więc nie mogą pozwolić na opluwanie i bijatykę
—mówił w 2012 r. Lech Wałęsa w Radiu ZET, komentując w tych ostrych słowach działania „Solidarności”, która w maju 2012 roku zablokowała wyjazd z Sejmu po tym, jak posłowie przegłosowali ustawę podwyższającą wiek emerytalny do 67 lat.
Mamy 2017 rok, opozycja blokuje Sejm, a Bronisław Komorowski cieszy się, kiedy znieważana jest posłanka PiS. Gdzie Pan jest Panie Wałęsa?
Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/321729-kro ... czny-trans

Koniec ogrzewania elektrycznego w nowych domach

- Zmiany przepisów budowlanych, które wchodzą w życie od 2017 roku, dotyczą dwóch aspektów - tłumaczy w rozmowie z WP money Monika Lisowska-Łętocha, dyrektor pracowni projektowej Biura Projektów Archon+. - Pierwszy z nich to graniczne wartości współczynnika przenikania ciepła przez przegrody zewnętrzne, czyli ściany, okna, drzwi, dach i podłogę.
Parametr ten określa, ile ciepła tracimy przez ściany i pozostałe przegrody. Im niższa jego wartość, tym lepsza izolacja. Żeby to osiągnąć, trzeba zastosować grubszą warstwę styropianu czy wełny mineralnej oraz kupić lepszą stolarkę zewnętrzną.
Na tym jednak nie koniec. - Drugi współczynnik to maksymalne wartości EP - czyli wskaźnika rocznego zapotrzebowania na nieodnawialną energię pierwotną. W dużym uproszczeniu mówi nam on, ile takiej energii potrzebuje budynek - wyjaśnia ekspertka. I zaraz dodaje, że są bardziej miarodajne współczynniki do oceny energooszczędności domu i późniejszych nakładów na eksploatację. Za przykład podaje wskaźnik EUco.
Energooszczędnie albo wcale
Ustawodawca, wprowadzając przed laty odpowiednie przepisy, zdecydował jednak, że to właśnie EP ma być podstawowym miernikiem tego, czy polskie domy jednorodzinne (inne budynki zresztą też) są energooszczędne. Tu zasada jest podobna - im mniejsza wartość tym lepiej. Rozporządzenie z 2013 roku zmieniające Warunki Techniczne proces ten podzieliło na 3 etapy.
Pierwszy rozpoczął się w 2014 roku. Domy budowane od tego czasu musiały ten wskaźnik mieć na poziomie maksymalnie 120 [kWh/(m2*rok)]. Od niedzieli wkroczymy w drugi etap i granica zostanie przesunięta do 95. To oznacza, że wszystkie domy będą musiały spełniać jeszcze bardziej rygorystyczne kryteria, by uzyskać pozwolenie na budowę.
Obawiać nie muszą się ci, którzy pozwolenie już mają, ale prace rozpoczną dopiero w 2017 roku - ich nowe przepisy już nie obejmą. Podobnie jak tych, którzy już w nich mieszkają. Nie będą musieli robić generalnego remontu, bo prawo nie działa wstecz.
Co zmiany oznaczają w praktyce? Oczywiście wyższe koszty, choć ekspert uspokaja, że nie będą to drastyczne podwyżki. - Te przepisy nie weszły z dnia na dzień, rynek zdążył się na nie przygotować. Mamy do czynienia z materiałami coraz lepszej jakości i grubości, które są dużo łatwiej dostępne i nie kosztują fortuny - podkreśla Monika Lisowska-Łętocha.
Jej zdaniem kluczowe są pierwsze etapy budowy, czyli projekt oraz wybór odpowiednich materiałów i instalacji. - Jeśli chodzi na przykład o grubość warstw izolacyjnych, to lepiej wydać trochę więcej na początku i zaoszczędzić dużo na późniejszej eksploatacji - radzi. - Wtedy mamy komfort cieplny i niższe rachunki za ogrzewanie.
O ile drożej zapłacimy? Tu jednoznacznej odpowiedzi nie ma - wszystko zależy od szeregu czynników, takich jak wielkość domu, jego lokalizacja, rodzaj dachu, okien czy nawet położenie względem słońca.
Prądem już domu nie ogrzejesz
Przedstawicielka biura Archon+ przyznaje, że zmiana przepisów oznacza przede wszystkim konieczność rezygnacji z niektórych form ogrzewania. - Od stycznia nie będzie już możliwe zaprojektowanie domu tak, żeby ogrzewać go energią elektryczną pochodzącą z sieci i spełniać standardy energetyczne - twierdzi Lisowska-Łętocha.
Prąd bowiem zdecydowanie najmocniej "podbija" wysokość współczynnika EP i nie ma możliwości, żeby nie przekroczył on w takiej sytuacji wartości 95. Co innego, gdy energia jest częściowo pozyskiwana inną metodą, na przykład ze źródła odnawialnego. Mowa tu na przykład o pozyskiwanej za pomocą ogniw fotowoltaicznych energii słonecznej, ale również wiatrowej, geotermalnej czy pochodzącej ze spalania biomasy.
Konstrukcja współczynnika EP zdecydowanie promuje właśnie ten rodzaj energii i przy jej zastosowaniu problemu ze spełnieniem kryteriów być nie powinno.
- Pamiętajmy jednak, że nie można o tym myśleć tylko w kategorii źródła ciepła. To, że będziemy ogrzewać dom biomasą wcale nie znaczy, że będzie on energooszczędny - przestrzega Lisowska-Łętocha. - Ważne jest, by prawidłowo zaprojektować izolację termiczną, wybrać odpowiedni standard stolarki i dobrze ją zamontować. Trzeba też zadbać o wysoką sprawność instalacji wewnętrznych. Dopiero wtedy możemy mówić o energooszczędności.
Styczniowe zmiany to jednak dopiero preludium do tego, co wydarzy się w 2021 roku. Wtedy współczynnik EP nie będzie już mógł przekroczyć wartości 70. To trzeci etap wdrażania przepisów, które państwom członkowskim narzuca Unia Europejska.
źródło: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 27581.html

Rynek mocy w Polsce, niełatwy bój z Brukselą

Na początku grudnia resort energii przedstawił długo oczekiwany projekt ustawy o rynku mocy. Jak napisano w uzasadnieniu wprowadzenie tego mechanizmu ma zapobiec niedoborom mocy wytwórczych, stworzyć zachęty ekonomiczne do budowy, utrzymywania i modernizacji jednostek wytwórczych oraz do zarządzania zużyciem energii u odbiorców. Teraz projekt jest w trakcie konsultacji społecznych, jednocześnie trwa proces jego prenotyfikacji w UE.
Szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski ujawnił w listopadzie, że tworzenie rynku mocy w Polsce oznacza inwestycje w budowę źródeł wytwórczych w energetyce o łącznej mocy co najmniej 12-14 gigawatów, co oznacza inwestycje liczone w miliardach złotych.
Mechanizm rynku mocy polega na tym, że wytwórcy energii otrzymują pieniądze nie tylko za energię dostarczoną, ale też za gotowość jej dostarczenia. Według szacunków resortu energii koszty to ok. 2-3 mld zł rocznie (zostaną dopisane do naszych rachunków za energię elektryczną).
Takie wsparcie dla producentów energii jest jednak bacznie obserwowane przez Brukselę, która pilnuje, by przekazywane wytwórcom subsydia nie były ukrytą pomocą publiczną i nie zakłócały normalnego działania rynku. To, czy rynek mocy powstanie w kształcie, w jakim chce go wprowadzić rząd, musi zatem zyskać aprobatę Komisji Europejskiej.
To jednak wcale nie jest pewne, szczególnie w świetle przyjętego 30 listopada pakietu Komisji Europejskiej dotyczący kształtu rynku energetycznego w UE. Jedną z propozycji jest wyśrubowany limit emisji CO2 dla wspieranych z publicznych pieniędzy wytwórców energii elektrycznej, mających działać w ramach planowanego w Polsce rynku mocy. KE ustawiła go na takim poziomie, by z rynku mocy były praktycznie wyłączone elektrownie węglowe. Kontrowersje wśród niektórych państw członkowskich wywołało też to, że pomysł ten pojawił się w ostatniej chwili, bez przeprowadzenia odpowiednich konsultacji.
Tymczasem Polska chce rozwijać energetykę w oparciu o górnictwo węgla. Gdyby propozycje komisji weszły w życie, będzie to bardzo utrudnione.
W połowie grudnia premier Beata Szydło podniosła na szczycie UE sprawę propozycji KE dot. rynku energii i zaprotestowała przeciw zapisom wykluczającym węgiel z rynku mocy. We wnioskach ze szczytu podkreślono, że Polska ma możliwość dowolnego kształtowania miksu energetycznego.
Ta długa, bardzo długa dyskusja zakończyła się sukcesem. Te zapisy gwarantują, że na poziomie KE możemy upominać się o sprawy polskiej energetyki - mówiła premier.
Podobne stanowisko jak Polska zaprezentowały Węgry, Czechy i Rumunia, wsparte przez Wielką Brytanię i Niemcy. Szydło podkreślała, że Komisja Europejska przyjęła niekorzystne dla naszego kraju rozstrzygnięcia, które nie były konsultowane wcześniej z państwami członkowskimi.
Dobrej myśli jest również minister energii Krzysztof Tchórzewski, który spotkał się na początku grudnia z unijną komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager. Po tym spotkaniu poinformował, że komisarz wstępnie zaakceptowała przedstawione jej kierunki stworzenia w Polsce rynku mocy, opartego na elektrowniach węglowych.
Jednak dotychczasowe wstępne dyskusje na poziomie zarówno Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich pokazują, że Polska nie ma zbyt wielu sojuszników w tej sprawie. Do przyjęcia przepisów potrzeba zgody Rady UE i PE.
Zdaniem Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, która w połowie grudnia zbadała zgodność projektu rynku mocy z unijnymi wymogami dotyczącymi pomocy publicznej, nie ma wątpliwości, że proponowany mechanizm stanowi pomoc publiczną.
Chociaż kształt rynku mocy na pierwszy rzut oka wydaje się być zgodny z prawem unijnym, po dokładnym przyjrzeniu się Komisja może podważyć jego kilka istotnych elementów - przekonywał prawnik fundacji dr Marcin Stoczkiewicz.
Wskazał np., że wątpliwości może wzbudzić proponowany w projekcie brak możliwości udziału w aukcjach mocy z zagranicy, co jest wyraźnym wymogiem KE. Jego zdaniem Komisja może podważyć też sens ustanawiania nowego mechanizmu umożliwiającego dofinansowanie mocy opartych na węglu, ze względu na ich negatywny wpływ na środowisko.
źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/32220- ... z-bruksela

Majątki znanych inwestorów. Giełdowe rekiny są coraz bogatsze

Demontaż OFE nie zaszkodził portfelom znanych inwestorów. Największy majątek niezmiennie ma Zygmunt Solorz-Żak. Trudno będzie go przegonić.
Dziesięciu największych, krajowych, prywatnych inwestorów na warszawskiej giełdzie ma w sumie akcje warte 28 mld zł. To o 16 proc. więcej niż rok temu. W tym czasie główny wskaźnik WIG wzrósł o 11 proc., a WIG20 – o niespełna 5 proc.
Niekwestionowanym liderem jest Zygmunt Solorz-Żak, a pierwszą dziesiątkę z portfelem wartym 1 mld zł zamyka Krzysztof Oleksowicz. Z zestawienia już dawno wypadł Ryszard Krauze.
Magia nazwisk zanika
Ośmiu z dziesięciu miliarderów powiększyło w minionym roku swoje giełdowe majątki. Ta sztuka nie udała się natomiast Leszkowi Czarneckiemu oraz rodzinie Kulczyków. Temu pierwszemu nie sprzyjają zawirowania w branży finansowej, a to właśnie jej reprezentanci dominują w jego portfelu. Z kolei portfel Kulczyków stopniał z uwagi na mocną przecenę Ciechu. Warto jednak odnotować, że w 2014 i 2015 r. chemiczna spółka zanotowała gigantyczne zwyżki i jest wyceniana zdecydowanie wyżej niż w momencie jej przejęcia przez grupę Kulczyk.
Czasy, w których decyzje największych inwestorów o zaangażowaniu w kolejne spółki z warszawskiego parkietu rozpalały emocje drobnych graczy, należą już do przeszłości. – Portfele większości miliarderów są bardzo stabilne pod względem składu, a w sporej części dość mocno skoncentrowane, zarówno pod względem liczby spółek (Miłek, Sołowow, Domogała, Cacek, Solorz, Piechocki, Brzoska, Amaral), jak i z branżowego punktu widzenia (Czarnecki, Karkosik) – mówi Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker. Dodaje, że to utrudnia „grę" w naśladownictwo. Trzeba przy tym pamiętać, żeby bardziej niż nazwiskami i ich legendą, kierować się kryteriami fundamentalnymi oraz zwracać uwagę, w jakiej fazie znajdują się poszczególne spółki. – Pamiętać też trzeba, że czasem dobra passa się kończy, jak ma to miejsce obecnie w przypadku Leszka Czarneckiego, wcześniej bardzo skutecznie „podbijającego" wartość kontrolowanych przez siebie spółek czy Rafała Brzoski – wskazuje Przasnyski. W bardziej zdywersyfikowanych portfelach znajdują się zarówno spółki, których kursy rosną, jak i mogące przynosić straty: na przykład u Romana Karkosika dobrze zarobić dały Boryszew i Impexmetal, natomiast zniżkowały akcje Krezusa, Skotanu i INC, z kolei w dołującym portfelu Czarneckiego znalazły się drożejące akcje LC Corp.
Lidera rankingu od drugiego Sołowowa dzieli aż 5,6 mld zł. Wydaje się mało prawdopodobne, aby właściciel Synthosa był w stanie zagrozić Solorzowi, tym bardziej że konsekwentnie ściąga z giełdy kontrolowane przez siebie spółki. Taki los spotkał wcześniej Barlinek, a niedawno Rovese.
Stąpamy po lodzie
W pierwszej dziesiątce giełdowych rekinów oprócz sześciu osób zaprezentowanych obok znaleźli się też Sebastian Kulczyk, Zbigniew Jakubas, Andrzej Olszewski oraz Krzysztof Oleksowicz. Olszewski prawdopodobnie wkrótce zniknie z giełdowego zestawienia, jeśli uda mu się zrealizować swój plan i wycofać z parkietu Farmacol. W jego miejsce wskoczyć może Maciej Wieczorek, akcjonariusz Mabonu oraz Celon Pharmy, którego portfel rośnie jak na drożdżach i dobija już do poziomu 1 mld zł.
Takie kwoty robią wrażenie, ale warto pamiętać, że majątki najbogatszych zostały zazwyczaj zbudowane poza giełdą, a obecność na parkiecie bywa ostatnim stadium inwestycji, która umożliwia sprzedaż akcji przy atrakcyjnej wycenie. – Rzadziej mamy do czynienia z sytuacją, kiedy taka osoba dokonuje nowej inwestycji w spółkę już obecną na rynku publicznym – zaznacza Seweryn Żołyniak, makler papierów wartościowych w ARIA Fund. Czy w tym roku portfele najbogatszych też urosną? Na rynku przeważa optymizm, ale jest też wiele niewiadomych. Eksperci przestrzegają, że stąpamy po kruchym lodzie. Twierdzą, że wyceny akcji i obligacji na obecnym poziomie są uzasadnione wyłącznie pod warunkiem trwania w środowisku niskich stóp procentowych przez kolejnych kilka lat. Wejście w fazę podwyżek dla USD, czy EUR docelowo do 3–4 proc. oznaczałoby dramat na rynku akcji i obligacji.
Jeśli ktoś akceptuje podwyższone ryzyko, to inwestycja w akcje lub fundusze może być dla niego dobrym pomysłem.– Jednak zalecamy selektywność, a to wymaga wiedzy i czasu – zaznacza Żołyniak. Dodaje, że jeśli apetyt na ryzyko jest relatywnie niski, to rozwiązaniem może być zakup obligacji Skarbu Państwa, oprocentowanych powyżej lokat i depozytów.
Podyskutuj z nami na Facebooku www.facebook.com/ekonomia. Czy warto naśladować inwestycje najbogatszych inwestorów giełdowych?
Polacy na bakier z inwestycjami
Najchętniej odkładamy pieniądze na czarną godzinę. W badaniu z 2015 r. na taką odpowiedź wskazała jedna trzecia ankietowanych, a w roku ubiegłym już ponad połowa – podaje Deutsche Bank. Blisko dwukrotnie więcej naszych rodaków woli odkładać pieniądze na nowy samochód bądź mieszkanie niż na emeryturę. Sposób oszczędzania jest skorelowany z zamożnością. Wśród osób o najniższych dochodach dominują depozyty bankowe. Bogatsi mają zdecydowanie lepiej zdywersyfikowany portfel, w którym są m.in. akcje, obligacje i fundusze. Odsetek osób oszczędzających na świecie i w Polsce w ostatnich latach systematycznie rośnie. Nasz kraj nadal wypada jednak kiepsko w zestawieniu z Zachodem.
Opinia
Rafał Lorek, partner w Lorek Pawlak Family Office
Nie tyle same inwestycje giełdowe najbogatszych, ile sposób ich myślenia i podejmowania decyzji mogą być wskazówką dla drobnych graczy. GPW, mimo demontażu OFE, jest wciąż dobrym miejscem do inwestowania. Jeśli mielibyśmy opierać GPW głównie na OFE, to znaczyłoby, że nie mamy pomysłu na dalszy rozwój rynku. Może i dobrze się stanie, jak to źródło popytu uschnie, bo czasem trudne warunki dopingują do lepszych pomysłów. W tej chwili lokowanie oszczędności jest trudniejsze niż zwykle. Wyjątkowo aktualna jest jedna zasada, która mówi, że przede wszystkim tak należy rozproszyć swoje aktywa, by uniknąć popadnięcia w ruinę w sytuacji zaistnienia czarnych scenariuszy.
Wiecej: http://www.rp.pl/Gielda/301029861-Majat ... .html#ap-2

Komentarze:
nie ślepy
Posiedział trochę w sejmie dłużej jak zwykle, to go przypiliło! Wszystko pozostanie w "nowoczesnej" rodzinie...
----------------------------------------------
AliBabaHunter
A wszystko przez to, że Rysio chciał se zamoczyć rubikonia ale konspirator z niego taki jak i historyk
-----------------------------------------------
biały
Co ma teraz gadać ten babo-chłop Lubnauer?! To dopiero zagwozdka!!!
==============================
Ryszard Petru zrobił swoim partyjnym koleżankom i kolegom niezłego psikusa na samym początku 2017 roku. Komentatorzy zgodnie ocenili, że jego wypad z Joanną Schmidt do Portugalii to wizerunkowy strzał w kolano, a nawet w obydwa kolana i na dodatek jeszcze w stopy. Nie dziwi więc nawet, że inni politycy Nowoczesnej unikają tematu jak ognia.
Trudno wyciągnąć od posłów .N komentarze dotyczące wyprawy ich szefa do Portugalii, kiedy oni sami okupują salę plenarną Sejmu. Dodatkowe trudności sprawia fakt, że Petru nie poleciał tam sam, a z partyjną koleżanką Joanną Schmidt. Ich wspólne zdjęcie z samolotu wywołało prawdziwą burzę w mediach.
I tak jeden po drugim politycy Nowoczesnej unikają dziennikarzy i wykręcają się od odpowiedzi. Na przykład poseł tej partii Piotr Misiło miał wziąć udział w programie TVP „Gość Wiadomości”. Nie pojawił się jednak. Jak tłumaczył, dotarcie do studia w Szczecinie, z którego miało odbyć się łączenie, uniemożliwiły mu gigantyczne korki.
Na ugrupowaniu Petru suchej nitki nie zostawiła Beata Mazurek, która w programie udział wzięła. Zdaniem rzecznik Prawa i Sprawiedliwości, sprawa ze zdjęciem pokazuje, że „nie można poważnie podchodzić do działań opozycji”.
Jak nie czytają wierszy, to śpiewają albo wypoczywają w ciepłych krajach. Rozbieżność wypowiedzi polityków Nowoczesnej jest zadziwiająca. Jedni mówią, że nie będą tłumaczyć prywatnych wyjazdów, inni – że to wyjazdy służbowe
– mówiła Mazurek.
Nie chcę tego komentować, niech to komentują sami zainteresowani. Ja pokazuję tylko hipokryzję pana Petru, który mówił, że do 11 stycznia wszyscy powinni być obowiązkowo w Sejmie, za wyjątkiem dwóch dni. Pytam, kiedy on jest wiarygodny? Wtedy gdy mówi, że wszyscy powinniśmy być tu, czy gdy wyjeżdża na urlop do ciepłych krajów
– dodała.
Rzecznik PiS wyprawę Petru i Schmidt oceniła jako „kuriozalny strzał w stopę i sytuację nie do pomyślenia, która pokazuje dwulicowość Nowoczesnej”.
źródło: http://niezalezna.pl/91599-poploch-w-no ... -do-studia
nie ślepy
Posiedział trochę w sejmie dłużej jak zwykle, to go przypiliło! Wszystko pozostanie w "nowoczesnej" rodzinie...
----------------------------------------------
AliBabaHunter
A wszystko przez to, że Rysio chciał se zamoczyć rubikonia ale konspirator z niego taki jak i historyk
-----------------------------------------------
biały
Co ma teraz gadać ten babo-chłop Lubnauer?! To dopiero zagwozdka!!!
==============================
Popłoch w Nowoczesnej. Milczą jak zaklęci, jeden z posłów nie dotarł do studia

Ryszard Petru zrobił swoim partyjnym koleżankom i kolegom niezłego psikusa na samym początku 2017 roku. Komentatorzy zgodnie ocenili, że jego wypad z Joanną Schmidt do Portugalii to wizerunkowy strzał w kolano, a nawet w obydwa kolana i na dodatek jeszcze w stopy. Nie dziwi więc nawet, że inni politycy Nowoczesnej unikają tematu jak ognia.
Trudno wyciągnąć od posłów .N komentarze dotyczące wyprawy ich szefa do Portugalii, kiedy oni sami okupują salę plenarną Sejmu. Dodatkowe trudności sprawia fakt, że Petru nie poleciał tam sam, a z partyjną koleżanką Joanną Schmidt. Ich wspólne zdjęcie z samolotu wywołało prawdziwą burzę w mediach.
I tak jeden po drugim politycy Nowoczesnej unikają dziennikarzy i wykręcają się od odpowiedzi. Na przykład poseł tej partii Piotr Misiło miał wziąć udział w programie TVP „Gość Wiadomości”. Nie pojawił się jednak. Jak tłumaczył, dotarcie do studia w Szczecinie, z którego miało odbyć się łączenie, uniemożliwiły mu gigantyczne korki.
Na ugrupowaniu Petru suchej nitki nie zostawiła Beata Mazurek, która w programie udział wzięła. Zdaniem rzecznik Prawa i Sprawiedliwości, sprawa ze zdjęciem pokazuje, że „nie można poważnie podchodzić do działań opozycji”.
Jak nie czytają wierszy, to śpiewają albo wypoczywają w ciepłych krajach. Rozbieżność wypowiedzi polityków Nowoczesnej jest zadziwiająca. Jedni mówią, że nie będą tłumaczyć prywatnych wyjazdów, inni – że to wyjazdy służbowe
– mówiła Mazurek.
Nie chcę tego komentować, niech to komentują sami zainteresowani. Ja pokazuję tylko hipokryzję pana Petru, który mówił, że do 11 stycznia wszyscy powinni być obowiązkowo w Sejmie, za wyjątkiem dwóch dni. Pytam, kiedy on jest wiarygodny? Wtedy gdy mówi, że wszyscy powinniśmy być tu, czy gdy wyjeżdża na urlop do ciepłych krajów
– dodała.
Rzecznik PiS wyprawę Petru i Schmidt oceniła jako „kuriozalny strzał w stopę i sytuację nie do pomyślenia, która pokazuje dwulicowość Nowoczesnej”.
źródło: http://niezalezna.pl/91599-poploch-w-no ... -do-studia

Początkujący


”Wirtualna Polska”
Rysiek na Maderze – Aśka na ogierze
Od sześciu króli Ryszard na wyspie Madera
Joannę krasawicę sadza na ogiera.
Warując w Sejmu sali
Tyranów miał obalić,
Lecz później to uczyni – bo brykać chce teraz.
Rysiek na Maderze – Aśka na ogierze
Od sześciu króli Ryszard na wyspie Madera
Joannę krasawicę sadza na ogiera.
Warując w Sejmu sali
Tyranów miał obalić,
Lecz później to uczyni – bo brykać chce teraz.
Bywalec


Komentarze:
stara baba
Jak wielką trzeba pałać nienawiścią do Polaków, żeby coś tak paskudnego napisać!!!
----------------------------
kaszub
No to teraz Najsztub jedź w góry to cię górale ciupagami poczęstują. Masz przesrane u górali.
--------------------------
edyta
Ten kloszard z GWna wyjęty i zainstalowany w lisłiku, kilka lat temu wygenerował ze swojego parszywego, nieogolonego, z resztkami koszernego sushi w zaroście, ryja, iż "w każdym facecie jest trochę z pedofila". Teraz ten zbok (i zbuk) prosi się aby mu spuścić wp..l. i nasi Górale nie zawiodą. Gratuluję celnego komentarza red. Jastrzębowskiemu- super!
--------------------------------
inż.kumaty
To oczywista droga do sukcesu Najsztuba czyli jak kozisyn został lisią szmatą
--------------------------------
hi,hi
Najsztub - śmierdząca czosnkiem, niedomyta wiecznie i zaropiała mendo, myślę że z przyjemnością się dowiem że ci któryś z polskich górali przefasonował ten chazarski świński ryj.
========================
Górale = zoofile. Skandaliczny wpis Najsztuba o mieszkańcach południa Polski
Piotr Najsztub zaczynał w "Gazecie Wyborczej", a dziś przeprowadza wywiady dla "Newsweeka". Nic dziwnego, że prezentuje taki poziom, jaki prezentuje... Ostatnim swoim wpisem na Twitterze dziennikarz sięgnął dna.
Najsztub odniósł się do niektórych prymitywnych komentarzy po zamieszkach w Ełku. I wykorzystał owe wpisy do równie wulgarnego wyrażenia opinii o mieszkańcach południowej Polski. ..przyglądam się tym wpisom o "kozojebcach".A czym się oni róźnią od naszych, "owco i jagnio" jebców z połdudnia Polski? Że umieją kebabić? - napisał dziennikarz.
..przyglądam się tym wpisom o "kozojebcach".A czym się oni róźnią od naszych, "owco i jagnio" jebców z połdudnia Polski? Że umieją kebabić?
— Piotr Najsztub (@Piotr_Najsztub) 2 stycznia 2017
Jeden z internautów słusznie zaproponował:
To nie pierwszy raz, gdy możemy podziwiać wyjątkowy intelekt Najsztuba. 10 kwietnia 2016 r. napisał on na Twitterze:
"Dziś po raz szósty obchodzimy Światowy Dzień Antoniego Macierewicza! Cześć jego wyobraźni!!"
źródło: http://niezalezna.pl/91622-gorale-zoofi ... nia-polski
stara baba
Jak wielką trzeba pałać nienawiścią do Polaków, żeby coś tak paskudnego napisać!!!
----------------------------
kaszub
No to teraz Najsztub jedź w góry to cię górale ciupagami poczęstują. Masz przesrane u górali.
--------------------------
edyta
Ten kloszard z GWna wyjęty i zainstalowany w lisłiku, kilka lat temu wygenerował ze swojego parszywego, nieogolonego, z resztkami koszernego sushi w zaroście, ryja, iż "w każdym facecie jest trochę z pedofila". Teraz ten zbok (i zbuk) prosi się aby mu spuścić wp..l. i nasi Górale nie zawiodą. Gratuluję celnego komentarza red. Jastrzębowskiemu- super!
--------------------------------
inż.kumaty
To oczywista droga do sukcesu Najsztuba czyli jak kozisyn został lisią szmatą
--------------------------------
hi,hi
Najsztub - śmierdząca czosnkiem, niedomyta wiecznie i zaropiała mendo, myślę że z przyjemnością się dowiem że ci któryś z polskich górali przefasonował ten chazarski świński ryj.
========================
Górale = zoofile. Skandaliczny wpis Najsztuba o mieszkańcach południa Polski

Najsztub odniósł się do niektórych prymitywnych komentarzy po zamieszkach w Ełku. I wykorzystał owe wpisy do równie wulgarnego wyrażenia opinii o mieszkańcach południowej Polski. ..przyglądam się tym wpisom o "kozojebcach".A czym się oni róźnią od naszych, "owco i jagnio" jebców z połdudnia Polski? Że umieją kebabić? - napisał dziennikarz.
..przyglądam się tym wpisom o "kozojebcach".A czym się oni róźnią od naszych, "owco i jagnio" jebców z połdudnia Polski? Że umieją kebabić?
— Piotr Najsztub (@Piotr_Najsztub) 2 stycznia 2017
Jeden z internautów słusznie zaproponował:

"Dziś po raz szósty obchodzimy Światowy Dzień Antoniego Macierewicza! Cześć jego wyobraźni!!"
źródło: http://niezalezna.pl/91622-gorale-zoofi ... nia-polski

Ewa Usowicz: Czy Ewa Tylman zasłużyła na cyrk w sądzie?

To nie jest precedensowa sprawa, ale jedna z wielu podobnych spraw o zabójstwo. Tak samo jak historia Kajetana P., który zabił nauczycielkę, czy Katarzyny W., która zabiła swoje dziecko. Niestety, sporo ostatnio procesów, które stają się sensacyjne nie tylko z winy mediów i żądnej sensacji publiki, ale też dlatego, że na igrzyska zaczynają stawiać organy ścigania i sądy.
Coraz częściej pogwiazdorzyć lubi prokuratura – chętnie ujawnia mnóstwo szczegółowych informacji. W świetle reflektorów śledczym jakoś łatwiej rozwiązują się języki. Pytanie tylko, czy aby z korzyścią dla śledztwa. Czy naprawdę musimy wiedzieć, że oskarżony w sprawie Tylman, wracając z nią z imprezy, był w stanie pobudzenia seksualnego? Czy musimy słuchać rozważań na temat jego orientacji seksualnej? Czy na upublicznienie takich informacji zasługuje, choćby i najgorszy, przestępca? A przede wszystkim – czy zasługuje na to Ewa Tylman?
Ale to bułka z masłem w porównaniu z cyrkiem w sądzie. Transmisja de facto na żywo – pomimo kilkuminutowego opóźnienia nie wszystkie telewizje „wypikały" wszystko co należy, łącznie z wrażliwymi danymi. Przewodnicząca składu wyraźnie stremowana. I trudno się dziwić – nie każdy pracuje na co dzień z rzędem kamer przed nosem. I wreszcie sam oskarżony – jak Hannibal Lecter za pancerną szybą. Czy sąd obawia się o siebie i publiczność czy raczej o oskarżonego?
Ta pancerna szyba to nowy rekwizyt w sądowych przedstawieniach. Sporadycznie używany nawet w czasach najgorszej gangsterskiej recydywy – gdy sądzono mafię pruszkowską i wołomińską. Czy rzeczywiście jest konieczny, czy raczej wzmaga poczucie zagrożenia?
I wreszcie najważniejsze – telewizyjne show może godzić w wymierzanie sprawiedliwości. Gdyby pojawili się jacykolwiek nowi świadkowie w sprawie, nie powinni sugerować się zeznaniami innych.
A jak się mają nie sugerować, skoro dostaną je na tacy w telewizji?
Warto odpowiedzieć sobie na te kilka pytań, zanim zapewni się igrzyska gawiedzi.
źródło: http://www.rp.pl/Opinie/301039900-Ewa-U ... .html#ap-1

Informacje
Google [Bot] » 1 gość
