Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Ciapcionog

Ci, którzy przeczytają i zrozumieją ten tekst, nie potrzebują go. A ci, którzy potrzebują, nie przeczytają go.
Szanowny Autorze, czy nie ma Pan poczucia walenia grochem o ścianę?


-------------------------------------------

kruk


Moze odezwa prof.Hartmana poruszy sumienie jednego czy drugiego narodowca, o ile ja oczywiscie przeczyta. Jednak dla wrzeszczacych patriotow nie jest wazna ojczyzna tylko mozliwosc upatrzenia sobie wroga i okladanie go przy kazdej okazji. Tej przyjemnosci nie odmowi sobie dla jakiejs idei wspolnego dobra.

---------------------------------------------
Antar

Piękna odezwa Panie Janie, i niezły skrypt z historii :-)
Tylko obawiam się, że to „wołanie na puszczy”
Ale proszę nie przestawać!

======================
Odezwa do Prawdziwych Polaków na 11 listopada
Nim włożysz ciężkie buciory, a do ręki weźmiesz polską flagę, by pójść na ulice i ryczeć, co zrobisz z „pedałami” i „lewakami”, nim znów poczujesz się Prawdziwym Polakiem i Patriotą, maszerując z tysiącami podobnych sobie, przeczytaj ten list.

A po jego przeczytaniu podejmij samodzielną decyzję, czy chcesz być cząstką napompowanego pychą i pogardą dla innych agresywnego tłumu, czy też wolnym, myślącym człowiekiem, życzliwym ludziom, spokojnym i kulturalnym. To ważny wybór. Bo w pochodzie nienawiści będziesz budzić w innych odrazę i lęk, a w nagrodę otrzymasz jedynie akceptację garstki swoich kolegów. Jeśli pozostaniesz z nami, czyli z tą ogromną większością ludzi, którzy nie bluzgają i nie ryczą, nie rozrabiają, nie rzucają kamieniami i racami, niczego nie podpalają itd. – masz dużą szansę być szanowanym i lubianym człowiekiem. Niewiele trzeba – wystarczy nie być chuliganem i nie wykrzykiwać pełnych nienawiści haseł, lecz żyć spokojnie, szanować innych ludzi i rozmawiać z nimi uprzejmie i logicznie.

Zacznijmy od patriotyzmu. Na dumne miano patrioty zasługuje ktoś, kto robi dla kraju coś więcej niż inni, to znaczy nie tylko szanuje prawo i instytucje, przestrzega przepisów, nie oszukuje, płaci podatki, lecz jeszcze angażuje się w dobro wspólne. Oczywiście ten, kto pogardza państwem i obraża jego instytucje, gdy nie podoba mu się aktualny rząd, kto za nic ma mienie publiczne i cywilizowane zasady współżycia, do żadnego patriotyzmu nie może pretendować. O takich nawet nie mówimy.

Ale patriotą nie jest też po prostu ktoś, kto głośno krzyczy, że nim jest. To nie wystarczy. Ani nawet nie jest potrzebne. Kto się przechwala, na przykład swoją mądrością, urodą albo właśnie patriotyzmem, złe sobie wystawia świadectwo. Machanie flagami nikogo patriotą nie czyni. Zwłaszcza gdy macha nią przeciwko komuś, na znak wykluczenia i wrogości. Patriotą jest ten, kto udziela się społecznie, pomaga innym, uczestniczy w życiu publicznym, a jak trzeba – naraża się na szykany. I może nim być niezależnie od tego, czy jego poglądy są prawicowe czy lewicowe, czy jest wierzący czy nie. Bo wspólnota narodowa jest wielka i różnorodna. Jest w niej miejsce dla ludzi o różnych poglądach. Jeśli byłoby w niej miejsce tylko dla „narodowców” i ich zwolenników, naród skurczyłby się do garstki tak samo myślących, do takich jak Wy. Czy ta gigantyczna większość, która jednak nie podziela Twoich poglądów, to jacyś nie-Polacy? Przecież to śmieszne. Nie myl narodu z narodowcami. Narodowcy to jego malutka cząstka. Nie najmądrzejsza, nie najbardziej kulturalna, nie najbardziej zasłużona dla kraju.

Patriota to również nie taki ktoś, kto myśli, że jego naród jest czysty jak łza, zawsze niewinny, a za to najdzielniejszy i najbardziej pokrzywdzony, podczas gdy sąsiedzi to na ogół dawni lub obecni wrogowie i ciemiężyciele. Patriota kocha swój kraj, lecz kocha również prawdę. Nie zakłamuje jego historii, odróżnia mity i legendy od rzeczywistości, pamięta o tym, co chwalebne, lecz i o tym, co haniebne. A każdy naród ma swoje hańby, wiesz? Tylko wielkie narody umieją się do nich przyznawać. Patriota pragnie, by jego naród też był wielki… Tymczasem buta, mitologizowanie dziejów, ostentacyjna, upolityczniona religijność, fascynacja siłą i jej demonstrowanie, pogarda dla innych nacji – to wszystko niszczy wspólnotę narodową, odstręcza ludzi od patriotyzmu, który zaczyna im się kojarzyć z podkutymi butami i wrzaskiem, a przede wszystkim sprawia, że inni zaczynają nas nienawidzić.

Sam powiedz, podoba Ci się, jak „patrioci” litewscy wykrzykują nienawistne hasła pod adresem Polaków, wypominając nam rajd na Wilno, a ukraińscy tak samo – wypominając nam rajd na Kijów? A czescy – współpracę z Hitlerem i zajęcie Zaolzia? No, chyba nie. Więc powstrzymaj się od podobnych zachowań. Rachunki krzywd są wielkie po wszystkich stronach, nikt nie jest bez winy – jednakże nie można budować lepszego świata na wzajemnym opluwaniu się.

Nie kochasz Michnika albo Wałęsy? A wiesz coś o ich działalności? O wyborach, których musieli dokonywać, o trudnościach, które musieli pokonywać? Pewnie nie wiesz i nie za bardzo masz ochotę o tym czytać. Nie musisz nikogo kochać. To wolny kraj. Ale przynajmniej szanuj starszych, którzy za komuny siedzieli, drukowali i roznosili ulotki, protestowali, strajkowali… – szanuj niezależnie od tego, czy są dziś za tym, czy za tamtym, za tą czy inną partią. Dzięki nim możesz dziś swobodnie manifestować swoje poglądy. Gdy oni robili to, co robili – to obrywali pałą, wyrzucano ich ze studiów i z pracy, wsadzano do więzienia. Ty za to możesz pluć na rząd i na kogo chcesz – bezkarnie. Żaden Tusk nie wsadzi Cię już za to do mamra.

To jednak wielka różnica, prawda? Jeśli „ich”, czyli jakichś tam „lewaków” czy „zdrajców”, nie lubisz, to Twoja sprawa. Masz do tego prawo. Ale przyznasz, że z kolei to oni, ci wszyscy, co siedzieli w tych więzieniach za KOR, za Solidarność, za strajki i drukowanie nielegalnych czasopism, mają większe od Ciebie prawo zwać się patriotami. W końcu coś przecież zrobili. A jednak oni nie chodzą dziś po ulicach i nie pysznią się swoją nie wiadomo jaką polskością i zasługami. Są skromni. Bo poważni i zasłużeni ludzie są właśnie kulturalni i spokojni. Wiele widzieli, wiele przeżyli, popełnili wiele błędów i wszystko to nauczyło ich pokory. Młodzież, zwłaszcza jeśli chce być patriotyczna, winna jest im szacunek, niezależnie od tego, czy się z ich poglądami zgadza, czy nie.

Kim jesteś, by szydzić i obrażać Michnika, który za walkę z komuną siedział bodajże pięć lat w więzieniu, albo Komorowskiego, który przez całe lata narażał się, działając w konspiracyjnych organizacjach i wydawnictwach (zresztą prawicowych)? Kim jesteś, żeby pluć na nich? Cóżeś takiego zrobił dla ukochanej Polski? Maszerowałeś? Ryczałeś „raz sierpem, raz młotem”? To jest ta Twoja zasługa? Jakaż to zasługa? A kto to jest ten Twój mityczny „lewak”? Co uczynił Ci gej? Czy na pewno wiesz coś o poglądach politycznych różnych stronnictw? Kim są ci liberałowie albo lewica? A skąd się to wzięło, że są jakieś wybory, prawa obywatelskie, renty, emerytury, urlopy? Że nie ma niewolnictwa, a za poglądy nie wsadzają do więzienia? Zastanów się nad tym… Różnym ludziom to wszystko zawdzięczamy. Byli wśród nich konserwatyści i liberałowie, socjaliści i zwolennicy wolnego rynku, wierzący i niewierzący… Często oddawali za swoją działalność zdrowie i życie. Byli patriotami czy nie byli?

Być może uwierzyłeś, że świat składa się z patriotów i zdrajców ojczyzny. Że historia składa się z bohaterów i zdrajców. Że jest czarno-biała. Nie jest. Jest tragiczna i pogmatwana. Za długo by o tym pisać. Ale chyba rozumiesz, że w życiu dobro od zła nie jest oddzielone prostą kreską. Często ci sami ludzie czynią rzeczy złe i dobre. Często te same społeczności i narody bywały ofiarami i oprawcami. Żeby zrozumieć historię, trzeba wznieść się ponad emocje i ponad punkt widzenia jednej strony wydarzeń.

Pomyśl tylko o tych, co myślą o sobie podobnie jak Ty i Twoi koledzy, ale przydarzyło się im być Ukraińcami, Rosjanami, Litwinami, Niemcami. Oni też są „narodowcami” i marzą o wielkiej Ukrainie i dumnej Litwie. Dla nich Ty właśnie, tak bardzo do nich podobny, jesteś akurat największym wrogiem. Bo oni również patrzą na historię jednostronnie i karmią się poczuciem wyższości w stosunku do sąsiadów i tym, co wszyscy nazywacie „narodową dumą”. Ukrainiec powie, że akowcy to sami zbrodniarze, a Przemyśl ma być ukraiński, Rosjanin – że Polacy to zdrajcy napadający na Rosję i niewdzięcznicy, lekceważący armię radziecką, która ich wyzwoliła. Litwini powiedzą, że jesteśmy agresorami, którzy siłą wydarli im Wilno, a Niemcy – że jesteśmy dzikim i prymitywnym ludem, który całą swą cywilizację zawdzięcza niemieckim osadnikom. Czesi dorzucą nam napaść na Czechosłowację w 1938, a Białorusini, powiedzmy, niszczenie cerkwi i prześladowania prawosławnych w II RP i za komuny.

I tak będziemy się targać za szczęki. Zbudujemy sobie świat z zasieków, a każdy w swoim kraju będzie trąbił, jaki jest wspaniały, dzielny i skrzywdzony przez innych. Czy chciałbyś żyć w takim świecie? Pełnym uraz, awantur, porachunków? Świecie, w którym za każdą granicą jest inna „prawda narodowa”, a kto by tylko śmiał ją podważyć, tego zaraz w łeb?

Pewnie uwierzyłeś, że „ruch narodowy” ma piękne tradycje. Niestety, nie ma. Postaw się na chwilę w sytuacji tych, których „narodowcy” nienawidzą i prześladują. Oczywiście jacyś inni niż Ty narodowcy, od jakiegoś innego narodu. Niech będą to, dajmy na to, Anglicy. Jak by Ci się podobało, gdyby regularnie niszczyli polskie sklepy w Londynie, bili spotkanych na ulicy Polaków albo wymusili na brytyjskich uniwersytetach ograniczenia w prawie do studiowania dla Polaków oraz zarządzenie, że mają siedzieć w osobnych ławkach? A tym właśnie zajmowały się różne oenery i inne „dzieci Dmowskiego” przed wojną w Polsce. Ich patriotyczna działalność skupiała się głównie na biciu Żydów, urządzaniu antyżydowskich ruchawek, a Mussolini z Hitlerem byli dla wielu z nich wielkimi bohaterami i wzorami do naśladowania. Oj, kochali siłę i kochali władzę ci mili chłopcy z „falangi”. Czym silniejsza była, tym bardziej ją mieli w poważaniu. A wiesz, że za komuny też byli „narodowcy”? Tak, tak, nawet w rządzącej partii komunistycznej. Współpraca z komuną szła im lepiej niż cokolwiek innego. Dowiedz się, kim był Piasecki, kim był Moczar… Nawet w stanie wojennym odznaczali się gorliwością. A hasła mieli wypisz wymaluj jak… No właśnie…

No właśnie… Tak à propos święta 11 listopada. Pewnie Cię zainteresuje, dlaczego „narodowcy” przedwojenni (wielu z nich z dumą nazywało się faszystami – jeszcze nie było wtedy mody na nieodżegnywanie się od faszyzmu i antysemityzmu) nie lubili święta 11 listopada? Ano nie lubili, bo za bardzo kojarzyło się im z Józefem Piłsudskim, który był socjalistą i działaczem Polskiej Partii Socjalistycznej, wrogiem endeków. Czyli był, jak to mówicie, „lewakiem”. Takim to „lewakiem” był również Ignacy Daszyński, druh Piłsudskiego, który stanął 7 listopada 1918 na czele pierwszego rządu wolnej Polski, choć kilka dni później podporządkował się Piłsudskiemu.

W ogóle ten 11 listopada 1918 to straszne lewactwo! Socjalistyczna rewolucja w Niemczech sprawiła, że Niemcy zaczęli się wycofywać z Polski, ustępując miejsca polskiej władzy. A tymczasem w całej Polsce wrzało. I nie było to wrzenie spod znaku „Bóg, Honor, Ojczyzna”. O nie. To było wrzenie w sprawie chleba, reformy rolnej, świadczeń dla robotników. Czyli tego wszystkiego, co nazywasz bezmyślnie „lewactwem”. Chciałbyś pracować po 12 godzin na dobę, nie mieć emerytury ani dostępu do służby zdrowia, nie mieć wakacji ani darmowej szkoły? Ktoś, kto tego wszystkiego chciał, nazywał się sto lat temu socjalistą. Dla Ciebie to „lewak”. Więc widocznie chciałbyś, żeby było tak jak wcześniej, zanim ci cholerni lewacy wywalczyli te prawa pracownicze, prawo głosu dla kobiet (dżenderowcy zboczeni, nie?) i ziemię dla rolników…

No, nie chciałbyś… Też jesteś lewakiem. Tak jak Piłsudski, tak jak Daszyński i tak jak miliony Polaków, którzy opowiedzieli się za nowym, niepodległym państwem polskim. Nie dlatego, że wszyscy czuli się Polakami, choć prawdą jest, że miliony tak właśnie się czuły. Polskę poparły jednak również miliony takich, którzy nie mieli jeszcze ukształtowanej świadomości polskiej albo w ogóle nie byli etnicznymi Polakami. Poparli, bo mieli nadzieję na sprawiedliwszy świat, chleb i pokój.

Te nadzieje spełniły się tylko częściowo. Bo, niestety, II RP to był kraj, w którym strzelano do robotników, przeciwników politycznych torturowano i wsadzano do więzienia, zamykano cerkwie i bezkarnie bito Żydów. Przestraszyłbyś się, gdyby coś takiego miało miejsce teraz w naszym kraju, prawda? Nie chciałbyś, żeby na ulicach Krakowa policja zabijała protestujących robotników, a posłowie PO znaleźli się w obozie koncentracyjnym? A wyobraź sobie, że „narodowcom” takie rzeczy całkiem się wówczas podobały – oczywiście dopóki prześladowani byli w ich pojęciu „komunistami”, bo gdy zamykano jakiegoś narodowca, to już niekoniecznie. I chętnie brali w udział w takich „pokojowych akcjach”. A gdy jeden z nich zamordował polskiego prezydenta, który miał nieszczęście nie być „narodowcem”, uznali zabójcę za bohatera. Jeszcze dziś tak myślą. Morderca bohaterem! Czy jest coś moralnie bardzie odrażającego niż hołubienie zbrodni? Takich masz kolegów… I jeszcze do kościoła chodzą…

Oczywiście, tak było nie tylko w Polsce. A potem była wojna… Och, jak bardzo różniły się poglądy niemieckich nazistów od włoskich faszystów i innych tam „narodowców” Francji, Holandii czy Polski w latach wojnę tę poprzedzających! No po prostu sprawy fundamentalne! Wielkie spory toczono o rolę korporacji i zakres kontroli państwa nad gospodarką. Albo czy Żydów wysłać na Madagaskar czy może pozamykać w gettach, jak czynili papieże. Niech nikt nie śmie tego mylić i do jednego wrzucać worka! „Obóz Wielkiej Polski” nie ma z faszyzmem i nazizmem żadnych punktów stycznych! Żadnych!

Jak widzisz, polska niepodległość to nie tylko Dmowski negocjujący kształt naszych granic. To również kwestia robotnicza i kwesta chłopska. To PPS, to Daszyński. No i ten cały Piłsudski, który nie tylko „pierwszą kadrową” wywiódł z Krakowa, lecz o socjalizm walczył… I jeśli Cię to wszystko nie brzydzi i nie przeraża, to świętuj razem z „prawdziwymi Polakami”, czyli różnymi Polakami – tymi z lewicy i tymi z prawicy, tymi wierzącymi i tymi niewierzącymi, tymi, co lubią płeć przeciwną, i tymi, co wolą swoją.

Świętuj 11 listopada godnie i radośnie, razem z narodem, a nie w odrębnym pochodzie nienawiści, pogardy, buty i pychy. Idź ze zwykłymi, kulturalnymi ludźmi, którzy nikomu nie wygrażają pięściami, na nikogo nie bluzgają, nie niszczą chodników i przystanków, nie ryczą agresywnych bredni i nikogo nie nienawidzą. Polska jest tam, gdzie normalni ludzie, różni ludzie. Jest, niestety, również tam, gdzie narodowcy. Ale tam jest Polska chora, zakompleksiona, szowinistyczna, zła. Odłącz się od niej. Chodź z nami, chodź z tą całą resztą, z tą gigantyczną większością, która nie jest „narodowcami” i dla której utożsamianie polskości i patriotyzmu z nacjonalizmem jest żałosnym absurdem. Nie bądź „narodowcem”. Bądź Polakiem!

źródło: http://hartman.blog.polityka.pl/2016/11 ... ?nocheck=1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Skiba i Smoleńsk
======================
Komentarze:

Wuwu70)

To jest smoleńska lokomotywa, tragicznie zmarłych z grobów wyrywa. Brawo!


--------------------

Tadeusz Kryszyłowicz

Brawo Skiba.Oni ten serial będą przedłużac w nieskończonosc i naród zamiast się smucić to przez polityków naród ma juz tego dosć .
----------------------

KLIK : https://www.youtube.com/watch?v=duS-nOU ... e=youtu.be
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Miało być taniej, ale nie będzie. Zobacz, ile Polacy stracą w 2017 roku
Obrazek
Rząd jednak, mimo obietnic, zdecydował, że kwota wolna od podatku oraz stawki VAT w 2017 r. się nie zmienią. Oznacza to, że obywatele nadal będą płacić więcej, a pieniądze, jakie budżet wyciągnie z naszych kieszeni, sięgną miliardów złotych. Jak wynika z komentarza Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA) skutkiem przewidzianego w projekcie budżetu na 2017 r. zamrożenia parametrów systemu podatkowego PIT i utrzymania wyższych stawek VAT będą bezpośrednie straty gospodarstw domowych przekraczające 6,3 mld. zł, budżet natomiast zyska 8,9 mld zł. Przeciętnie gospodarstwa domowe stracą od 0,7 do 0,9 proc. dochodu do dyspozycji, a wzrost obciążeń podatkowych najbardziej dotknie najuboższych oraz małżeństwa z dziećmi, które stracą około 50 zł miesięcznie.

To nie jedyne opłaty, które w 2017 r. uderzą Polaków po kieszeni

Więcej: http://finanse.wp.pl/gid,18574977,kat,1 ... leria.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Sensacyjne ustalenia komisji ds. Amber Gold. Tak prokuratura szukała złota w skrytkach


Sporo emocji wzbudziło przesłuchanie prokurator Marzanny Majstrowicz przed komisją ds. Amber Gold. Słysząc kolejne wyjaśnienia padające z ust prokurator Majstrowicz przewodnicząca komisji poseł Małgorzata Wassermann nie kryła oburzenia. Najbardziej szokujące okazały się informacje dotyczące kulisów działań prokuratury ws. szukania złota zdeponowanego w bankowych skrytkach. „Czy pani chce powiedzieć, że policjantka z biegłym poszła bez postanowienia do banku i poprosiła, żeby im otworzyli skrytki i pokazali?” - dopytywała Wassermann.

Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl, jeszcze w 2012 roku w związku ze sprawą Amber Gold ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet domagał się dymisji Marzeny Majstrowicz, szefowej Prokuratury Rejonowej w Gdańsku-Wrzeszczu. Krajowa Rada Prokuratury zgodziła się na jej odwołanie.

– Najpierw prokuratura odmówiła śledztwa, a po uchyleniu tej decyzji przez sąd postępowanie umorzyła (decyzja o umorzeniu także została uchylona przez sąd), a następnie podjęto decyzję o zawieszeniu dochodzenia i zwlekano z jego odwieszeniem przez 11 miesięcy – argumentował wówczas Seremet.

W trakcie przesłuchania przed komisją ds. Amber Gold ujawniono nieprawidłowości związane z faktem, iż biegły został przesłuchany w charakterze świadka, a następnie powołany jako biegły, co jest absolutnie niedopuszczalne.

Małgorzata Wassermann dopytywała, czy prokurator Majstrowicz kiedykolwiek wcześniej widziała przypadek, w którym biegły przesłuchiwany jest w charakterze świadka? Szefowa komisji wskazywała, że kategorycznie zabraniają tego przepisy.
- Czy pani widziała kiedykolwiek wcześniej, ja już abstrahuję od tego, że oczywiście przepisy zabraniają tego... ale czy widziała wcześniej coś takiego. Jak pani zareagowała, kiedy czytała akta? - dopytywała Małgorzata Wassermann.

- Nie, nie widziałam takiego przesłuchania [...] Nie pamiętam tego przesłuchania zupełnie– odparła prok. Majstrowicz.

- Jaki jest skutek przesłuchania biegłego w charakterze świadka nomen omen z pouczeniem ze 183? - pytała przewodnicząca komisji.

- Biegły nie powinien być absolutnie przesłuchany w ogóle w charakterze świadka – oznajmiła prok. Majstrowicz.

- Czy mógł później być biegłym po takim przesłuchaniu?

- Nie powinien być biegłym...

- Ale czy mógł być. Nie rozmawiajmy na miękko. Rozmawiajmy o tym, jakie są przepisy. Czy może być świadek przesłuchany w sprawie powołany później jako biegły zgodnie z kpk? - dopytywała Wassermann.

- Nie może być przesłuchany w charakterze świadka biegły - przyznała prok. Majstrowicz


Jeszcze bardziej sensacyjne informacje ujawniła dalsza część przesłuchania prok. Majstrowicz.

Więcej: http://niezalezna.pl/88975-sensacyjne-u ... -skrytkach
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Antoni z Torunia

A już myślałem, że bardziej zwariować i odlecieć NIE MOżna !!!
Musi znowu coś brać !!


---------------------------------

Kawiorro

Mr Bolek czyli Zero Ujemne znowu nie wykupił receptę.


============================
Wałęsa w formie. Twierdzi, że to on wymyślił prezydenturę Trumpa
Obrazek
Lech Wałęsa jest święcie przekonany, że sukces wyborczy Donalda Trumpa to w dużej mierze jego zasługa. Wałęsa przekonuje, że to on sam stał się dla Trumpa inspiracją, która zaprowadziła go do Białego Domu. To niestety nie jest żart – on tak absolutnie serio.

Na swoim profilu na Facebooku Lech Wałęsa podzielił się z internautami swoją teorią na temat wyborczego sukcesu Donalda Trumpa. Wałęsa twierdzi, że prezydent-elekt USA zdecydował się na start w wyborach, ponieważ zainspirowała go historia „robotnika, który obalił komunizm i został prezydentem”.

„Otrzymałem wczoraj od przedstawicieli Polonii obecnych w sztabie wyborczym Donalda Trumpa informację, że Prezydent Elekt przesyła mi serdeczne pozdrowienia. Cieszę się, że pamięta on naszą rozmowę w 2010 w jego klubie na Florydzie. Podobno wtedy pomyślał: „Skoro w Polsce możliwe było aby robotnik obalił komunizm i został prezydentem, to dlaczego w kapitalistycznej Ameryce milioner nie może zostać prezydentem…” Jak widać i dla niego moja historia była inspiracją do działania. Jak Państwo wiecie, zawsze kibicuję zmianom, o ile prowadzą one do dobrego! Nikogo nie można skreślać u progu zadań, które dopiero podejmuje. Zatem trzymam kciuki za powodzenie reform w Ameryce i za to, aby wziął poważnie odpowiedzialność za ważną międzynarodową rolę Stanów Zjednoczonych.
Liczę, że przyjdzie nam się niebawem spotkać i poważnie porozmawiać” - napisał na Facebooku Wałęsa.

Jeszcze raz gratuluję zwycięstwa Panie Prezydencie Donald J. Trump

Otrzymałem wczoraj od przedstawicieli Polonii obecnych w sztabie wyborczym Donalda Trumpa informację, że Prezydent Elekt przesyła mi serdeczne pozdrowienia. Cieszę się, że pamięta on naszą rozmowę w 2010 w jego klubie na Florydzie. Podobno wtedy pomyślał: „Skoro w Polsce możliwe było aby robotnik obalił komunizm i został prezydentem, to dlaczego w kapitalistycznej Ameryce milioner nie może zostać prezydentem…”

źródło: http://niezalezna.pl/88992-walesa-w-for ... ure-trumpa
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

„Jezus Maria, będzie wojna!” - Janda przerażona Marszem Niepodległości
Obrazek
Znając polityczne sympatie Krystyny Jandy nie mogliśmy się spodziewać niczego innego. Jednak poziom absurdu, jaki przedstawia aktorka w swoich facebookowych postach nadal potrafi szokować. Tym razem Krystyna Janda dopatrzyła się agresji w filmiku z Marszu Niepodległości zorganizowanego przez środowiska patriotyczne, przeciwstawiając mu „pokojowy” marsz KOD-u. A jakie są fakty? Przekonajcie się sami.

Krystyna Janda, jest zagorzałą zwolenniczką środowiska KOD. Przestraszyła się kilku rac odpalonych podczas Marszu Niepodległości i dopatrzyła się „agresji” w filmiku pokazującym uczestników patriotycznej manifestacji.

Czy miała ku temu powody, można przekonać się samemu, klikając w poniższy link:

Więcej: http://niezalezna.pl/89027-jezus-maria- ... odleglosci
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


I kto to mówi? Lis wytyka Trumpowi powtórne małżeństwa. Ziemkiewicz ripostuje: "nie wziął za drugą żonę przyjaciółki i świadkowej pierwszej"
Obrazek
To nie jest dobry czas dla Tomasza Lisa. Co się odezwie to wpadka. Internauci kpią z dziennikarza i nie ma się czemu dziwić.

Lis ciężko znosi wybór Amerykanów i nie podoba mu się bardzo to, że lada moment w Białym Domu zamieszka Donald Trump. Postanowił odnieść się do wierności i życia rodzinnego republikanów.

Trump- 3 żony, Giuliani- 3 żony, Gingrich - 3 żony. I to jest w końcu prawdziwa konserwatywna rewolucja!

I kto to mówi?

—odpisują Lisowi użytkownicy Twittera.

Najcelniej Tomaszowi Lisowi odpowiedział Rafał Ziemkiewicz. Można powiedzieć, że to policzek wymierzony dziennikarzowi.

Niech się pocieszy. Żaden nie wziął za drugą żonę najlepszej przyjaciółki i świadkowej na ślubie pierwszej.

Tomasz Lis powinien wziąć rozwód… z Twitterem. Dziennikarz ostatnio stał się pośmiewiskiem.

Więcej: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/31508 ... -pierwszej
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Drugi rok z rzędu spokojnie na Marszu Niepodległości. Dziwnym trafem zbiegło się to z odsunięciem Platformy od władzy...
Obrazek
Wygląda na to, że odsunięcie ekipy Platformy Obywatelskiej od władzy zbiegło się z tym, że Marsze Niepodległości odbywają się bez zakłóceń i poważniejszych incydentów. W tym roku, drugi raz z rzędu, ok. 100 tysięcy osób z dumą w sercu i radością na twarzach przeszło ulicami Warszawy świętując 98. rocznicę odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Nie było żadnych prowokacji wobec uczestników, podpaleń czy policyjnych pacyfikacji, co w poprzednich latach było niestety normą...

Po tegorocznym Marszu Niepodległości nasuwają się dwie refleksje - po pierwsze: Środowiska lewicowe są w całkowitym odwrocie. Ich kłamliwa, anty-patriotyczna narracja nie przynosi rezultatów. Mimo gigantycznego zaangażowania ze strony zagranicznych mediów nie udało się im zabrać Polakom poczucia dumy z powodu niepodległości i własnej państwowości. Warszawskimi ulicami przeszło dzisiaj co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób (wg organizatorów było ok. 100 tys.). Z dumą i radością świętowali 98. rocznicę odzyskania przez nasz kraj niepodległości! Stało to w jawnej sprzeczności z tym, co głosiły lewicowo-kosmopolityczne środowiska, że w marszu biorą udział jedynie zamaskowani i zakapturzeni bandyci, czy pseudokibice.

Druga refleksja jest następująca - od czasu odsunięcia ekipy Platformy Obywatelskiej od władzy Marsze Niepodległości dziwnym zbiegiem okoliczności odbywają się praktycznie bez żadnych incydentów. Nie ma ani prowokacji wobec uczestników, ani podpaleń czy policyjnych pacyfikacji. Przypadek...?

W kontekście powyższego przypomnijmy, że z ujawnionych w ubiegłym roku przez tygodnik "Do Rzeczy" taśm wynika, że platformiane władze w 2013 roku z okazji marszu 11 listopada miały przygotować parszywą prowokację. Szef MSW w rządzie Tuska - Bartłomiej Sienkiewicz - miał nakazać podległym sobie służbom podpalenie podczas marszu niepodległości budki wartowniczej przy ambasadzie rosyjskiej, a następnie zrzucenie winy na uczestników marszu.

źródło; http://niewygodne.info.pl/artykul7/0341 ... kojnie.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

sawkins -


problemem sa kierowcy a nie drogi. w Czechach są o wiele gorsze drogi niz u nas, a jednak tylu wypadków nie ma. co wiecej, nasi królowie prostej w innych krajach potrafią dostosować prędkość do przepisów. i tu jest cały problem

------------------------------------------

~DABi -

W Polsce mamy kult samochodu i motoryzacji. Samochód nie jest zwykłym środkiem transortu, ale fetyszem. Kierowca, nie jest kierowcą, tylko "gwiazdą", która musi świecić, przed innymy kierowcami i pasażerami. Autostrady i drogi ekspresowe, upatrywane jako zbawienie i najwyższy stopień rozwoju cywilizacyjnego. Środki publiczne w większości wydawane są na drogi. Motoryzacja dla większości Polaków, to bożek. A bożek, jak każdy bożek, wymaga ofiar. Ofiar z ludzi.

=============================
Polskie drogi. Czy potraficie wyobrazić sobie sześćset stojących obok siebie trumien?
Przeczytałem, że podczas tegorocznych wakacji, między 24 czerwca a końcem sierpnia, w wypadkach drogowych zginęło 601 osób a 8746 zostało rannych. Czy potraficie wyobrazić sobie sześćset stojących obok siebie trumien? I dziewięć wielkich szpitali, zapełnionych wyłącznie poszkodowanymi na drogach? (*)
Obrazek
W niedawnym trzęsieniu ziemi we Włoszech było dwukrotnie mniej ofiar śmiertelnych, a mimo to o tamtej tragedii od rana do wieczora trąbiły wszystkie media. Były sążniste reportaże, specjalni wysłannicy telewizji rozmawiali z ocalałymi mieszkańcami miejscowości, które dotknęła katastrofa. Nad tragediami na polskich drogach przechodzimy do porządku dziennego. Zobojętnieliśmy, traktując je jako cenę rozwoju cywilizacji. Wszelkie działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego uznaje się u nas za szykanę wobec zmotoryzowanych, zamach na prawa i wolności obywatelskie, za nonsens i bezmyślne wydawanie pieniędzy.

Tego lata liczba wypadków, jak i, co gorsza, zabitych i rannych była wyższa niż rok temu. Uważam, że to nie jest przypadek, pechowy zbieg okoliczności, efekt takich czy innych warunków atmosferycznych itp. Dużo jeżdżę samochodem po kraju i z przerażeniem obserwuję zachowania użytkowników dróg. Mówi się o wzroście kultury kierowców. Owszem, widać to w dużych miastach, gdzie ludzie nauczyli się wzajemnie sobie pomagać, ułatwiać włączanie się do ruchu, zmianę pasa itp. Umieją też docenić życzliwość i za nią podziękować. Z drugiej strony, prawdziwą plagą stało się lekceważenie oznakowania poziomego, przejeżdżanie przez skrzyżowania już nie tylko na pomarańczowym, ale też na czerwonym świetle, prowadzenie auta z telefonem przy uchu.

Fatalnie jest również na drogach pozamiejskich. Ciężkie życie mają ci, nieliczni, którzy starają się jeździć zgodnie z przepisami. Narażają się na złe miny i obraźliwe gesty innych kierowców. Traktowani są jak frajerzy, zawalidrogi, łamagi. Przyznaję, ja też nie należę do świętoszków. Denerwują mnie bezsensowne ograniczenia prędkości. Przez wsie i miasteczka przejeżdżam, o ile pozwala na to sytuacja, o jakieś 10-15 km/godz. szybciej niż wynosi limit. A i tak zawsze mam na ogonie inny samochód, którego kierowca czeka tylko na okazję, by mnie wyprzedzić. Podwójna ciągła, zakręt, zakaz - co tam, jedziemy dalej!

Podkreślam, to nie są przypadki jednostkowe, lecz norma. Zastanawiam się nad brakiem wyobraźni tych ludzi. Czy naprawdę nie przychodzi im do głowy, jak bardzo ryzykują? Przede wszystkim życiem i zdrowiem - swoim, podróżujących z nimi pasażerów, jak i pieszych i innych osób, którym zagraża ich zachowanie na drodze. Bo przecież nie spotkaniem z policją. Prawdopodobieństwo trafienia na patrol uzbrojony w "suszarkę" jest znikome. Zawsze zresztą można liczyć, że ktoś w imię solidarności zmotoryzowanych ostrzeże nas przed taką pułapką przez radio CB lub choćby mrugnięciem światłami. A jeżeli nawet nie, to istnieje duża szansa, że gdy będziemy przemykali obok radiowozu, jego załoga będzie zajęta rozmową z kimś, kto akurat miał mniej szczęścia. Gdy zdarzy się, że jednak zostaniemy zatrzymani, to często uda się jakoś wykpić z kłopotu niewielkim kosztem.

Nigdy nie byłem entuzjastą działań strażników miejskich. Z zadowoleniem przyjąłem decyzję o odebraniu im prawa do korzystania z fotoradarów. Teraz z bólem przyznaję, że się myliłem, bowiem pomimo wszelkich błędów i wypaczeń, groźba spotkania z takim urządzeniem, ukrytym w krzakach, w dziupli czy w kuble na śmieci, dyscyplinowała kierowców. Teraz, gdy gminne fotoradary zniknęły, na drogach zapanowało bezhołowie. Hulaj dusza, piekła nie ma. Żółtych fotoradarów Inspekcji Transportu Drogowego jest niewiele, kierowcy są przed nimi ostrzegani specjalnymi tablicami i tylko kompletna gapa albo idiota da się złapać na przekroczeniu prędkości. O mobilnych patrolach policji już wspominałem.

Uważam, i aż sam nie wierzę, że to piszę, iż dla ograniczenia zagrożeń na drogach konieczne jest zaostrzenie polityki wobec łamiących przepisy kierowców. Trzeba podnieść górną granicę wysokości mandatów za poważne wykroczenia z jednoczesnym rozszerzeniem ich widełek. Dla pracującego za minimalną krajową kierowcy dostawczaka w piekarni już 200 zł jest dotkliwą karą, dla właściciela nowego bmw nawet 1000 zł to kwota, którą nie warto zaprzątać sobie głowy.

To nie wszystko. Wiadomo wszak, że liczy się nie tylko srogość kary, ale także jej nieuchronność. Nie, nie postuluję, by przywrócić strażom miejskim ich poprzednie uprawnienia. Nie jestem też za masowym wysyłaniem donosicielskich nagrań z kamerek montowanych w prywatnych autach. Nic moim zdaniem nie dają również okazjonalne działania policyjne w rodzaju akcji "Znicz". Co zatem należy zrobić? Zwielokrotnić liczbę fotoradarów ITD, upowszechnić odcinkową kontrolę prędkości, lepiej nadzorować skrzyżowania, szeroko wykorzystywać systemy miejskiego monitoringu, przy monitorach przekazujących obraz z ulic posadzić funkcjonariuszy drogówki, tak jak ostatnio uczyniono to w Legnicy.

W każdym powiecie (gminie, dzielnicy) powinna powstać specjalna komisja, złożona nie tylko z urzędników i policjantów, ale także fachowców od bezpieczeństwa ruchu, przedstawicieli organizacji pozarządowych i, koniecznie - zwykłych kierowców. I to właśnie te gremia decydowałyby, gdzie i jak wprowadzać wyżej wspomniane działania, a także oceniały ich skuteczność.

Cóż, to przykre, ale jeżdżąc po kraju straciłem wiarę w zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy polskich kierowców.

Już Feliks Dzierżyński mawiał, że podstawą zaufania jest kontrola. Skoro zatem dotychczasowe, liberalne działania, oparte na pobłażliwości, apelach o ostrożność i rozwagę, nie sprawdzają się, trzeba sięgnąć po inne sposoby. Inaczej przydrożnych krzyży, upamiętniających ofiary wypadków, będzie wciąż przybywać.

źródło: http://motoryzacja.interia.pl/raporty/r ... Id,2291616
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Slawczan

I pomyslec, ze Gierek i komuna co tak zruinowali Polske zadowolili sie nedznymi 40mld $. Za to wybudowali mnostwo szkol i przedszkoli (potezne wyze demograficzne) przesiedlili 40% Polakow do miast i zapewnili im robote, edukacje i sluzbe zdrowia.No i odbyli dziesiatki manewrow wojskowych gdzie setki palacych paliwo jak smoki SKOTow uczyly polskich mezczyzn walki o pokoj (naszym wypadku Niemcy Pn i Dania). To wszystko za nedzne 40mld baksow. Ja sie pytam co za ten bilion:te autostrady i Pindolino no plhs stadiony to troche przymalo. Sporo kosciolow no i stan rolniczy tez nam rosnie ale to wciaz nie BILION...
================

Odliczanie do katastrofy

Warszawski licznik długu nie pozostawia wątpliwości: w ciągu dwóch miesięcy nasze zadłużenie przekroczy bilion złotych. Czy to oznacza, że Polska zbankrutuje?


Bilionowy dług nie jest wymysłem inicjatora i twórcy licznika Leszka Balcerowicza. Potwierdza go także Ministerstwo Finansów. W pierwszym półroczu 2016 r. dług publiczny Polski wzrósł z 920 do 978 mld zł. Z opublikowanych wiosną prognoz Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynikało co prawda, że magiczną barierę biliona przekroczymy dopiero w pierwszych miesiącach kolejnego roku, ale ostatnie dane wyglądają pesymistycznie. Dług jest ogromny i szybko rośnie.

Dług publiczny to zobowiązania instytucji państwa, za które w ostatecznym rachunku odpowiadają obywatele. Jeśli instytucje państwowe – rząd, samorządy, fundusze ubezpieczeń społecznych – wydają więcej pieniędzy, niż mają dochodu, to brakujące środki muszą pożyczyć. Zazwyczaj robią to, sprzedając inwestorom obligacje (stanowią one 90 proc. tego przerażającego biliona). Mogą je kupować inwestorzy indywidualni, banki, fundusze inwestycyjne. A im więcej mają obligacji, tym wyższy jest dług publiczny.

Z prawnego punktu widzenia dług publiczny to dług jak każdy inny – gdyby rządowi zabrakło pieniędzy na terminowe spłaty, oznaczałoby to bankructwo. Ponieważ państwa nie da się zlicytować ani siłą ściągnąć pieniędzy, jego bankructwo oznacza ciężki kryzys gospodarczy, wzrost bezrobocia i spadek dochodów obywateli. Wprowadza się drakoński program oszczędności i podwyżek podatków, w ślad za niewypłacalnością rządu bankrutują banki i firmy, ludzie tracą oszczędności. W tym sensie wszyscy odpowiadamy za dług państwa, bo wszyscy ponieślibyśmy konsekwencje ewentualnej finansowej katastrofy. Przykłady katastrof można mnożyć – ostatnio Grecja, kilkanaście lat temu spektakularnie zbankrutowała Argentyna, na początku lat 80. XX w. kryzys taki dotknął liczne kraje, w tym i Polskę.

Licznik Balcerowicza

Dług publiczny to cichy zabójca – dopóki nie przekroczy granic bezpieczeństwa, rośnie sobie w sposób niezauważalny dla obywateli, pozwalając przy tym politykom na finansowanie wydatków państwa większych od dochodów i kupowanie głosów wyborczych. Kiedy wreszcie obywatele zobaczą groźbę bankructwa i kryzysu, może już być za późno. Dlatego właśnie postawiony w centrum Warszawy licznik długu (wzorowany na zegarze amerykańskim, ustawionym w końcu lat 80. na Manhattanie) ma przypominać: nawet jeśli dziś jeszcze bankructwo nie grozi, to zadłużające się szybko państwo jest na drodze, która kiedyś może do niego doprowadzić.

Kwota biliona złotych ma oczywiście znaczenie symboliczne, a dług publiczny można mierzyć na różne sposoby. Największym problemem jest zliczanie takich zobowiązań państwa, które nie stanowią oczywistego długu rządu i samorządów. Przykładem mogą być udzielane przez rząd gwarancje kredytowe dla firm, np. na ważne inwestycje infrastrukturalne. Formalnie nie jest to dług – nie pociąga przecież za sobą żadnych wydatków, tak długo jak kredyt jest przez firmę spłacany. Jeśli jednak firma zbankrutuje, państwo musi przejąć na siebie jej zobowiązania. Daje to pole do różnych interpretacji i metod pomiaru długu publicznego.

Według metod statystycznych obowiązujących w Polsce zobowiązania specjalnego funduszu budującego drogi nie są wliczane do długu (choć w razie kłopotów musiałby je spłacać rząd). Natomiast według metody unijnej (w ten sposób ocenia się, czy kraje spełniają swoje zobowiązania w zakresie unikania nadmiernego długu i deficytu) już są. Różnica sięga kilkudziesięciu miliardów złotych. Jeszcze większe pole do manewru rządzącym dają jednak rozwiązania instytucjonalne – przesunięcie kilka lat temu obligacji rządowych z OFE do ZUS spowodowało, zarówno według metodologii polskiej, jak i unijnej, spadek długu publicznego o ponad 100 mld.

Z pomiarem długu publicznego wiążą się jeszcze większe problemy. Niemal bilion długu pokazywany na liczniku Balcerowicza to szacunek oparty na metodzie unijnej. Jest to „dług jawny”, niemający pokrycia w dochodach. W tym przypadku zawieszenie spłat oznaczałoby formalne bankructwo państwa. Poza tym licznik wyświetla również rozmiary „długu ukrytego”, które przekraczają 3 bln zł. Są to głównie zobowiązania państwa wobec emerytów. Każdy, kto odprowadza dziś składki na ZUS, nabywa również prawa do przyszłej emerytury. Po ich zsumowaniu przyszły strumień wypłat z tego tytułu stanowi ukryty dług emerytalny, który zgodnie z opinią części ekonomistów powinien być dodany do długu jawnego.

Rzecz nie jest jednak całkiem jednoznaczna. Po pierwsze dlatego, że strumień przyszłych zobowiązań wobec emerytów w znacznej części (niestety, nie w pełni) będzie pokryty strumieniem przyszłych składek płaconych przez pracujących. A po drugie dlatego, że od spłaty takich zobowiązań państwo może się wykręcić bez przykrej konieczności ogłaszania bankructwa, obniżając poziom emerytur lub nie chroniąc ich realnej wartości przed inflacją. Nie ulega jednak wątpliwości, że nawet jeśli dług ukryty nie powinien być dodawany do jawnego, to jego wzrost stanowi problem dla finansów publicznych.

Więcej: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... liona.read
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

MASKA

Czy ta kobicina czyta to ,co jej rubikon-petru nagryzmolil?
Takie mundrosci ,ze chyba TAK!

----------------------

polon

Ale ciekawe, jakie oni tam mają standardy w tej Nowoczesnej.To zaczyna przypominać scenariusze z dawnych kabaretowych przedstawień. Czy nie widzą, jakie pośmiewisko robią sami z siebie? Widać ktoś rzucił na szalę wszystko, aby utrzymać antypolskie wpływy za wszelką cenę. Takiej miernoty partyjnej nie spotkasz w żadnym cywilizowanym kraju.


---------------------------

edog

W społeczeństwie zawsze były grupy, które zmagają się z codzienną koniecznością udawania, że czują się Polakami i kochają Polskę.
Ale problem zaczyna się wtedy, kiedy tacy ludzie, których do tego inteligencja, wiedza i ogłada może pozwalać na ul.Wiejskiej jedynie na aktywność w formie obsługi baru, szatni, bądź toalety lub kotłowni - zostają wykreowani na reprezentantów Narodu przez tych którzy mają w tym interes...

===========================

Nowa „gwiazda” od Ryszarda Petru czyta z kartki o tym, czym jest patriotyzm
Obrazek
Na sejmowym firmamencie błysnęła nowa gwiazda z ugrupowania Ryszarda Petru. Ewa Lieder, posłanka Nowoczesnej nie była w stanie wypowiedzieć paru zdań bez wspomagania się ściągą.

Posłanka na zwołanej przed Świętem Niepodległości konferencji prasowej mówiła o tym, czym jest patriotyzm. Wyglądało to dość pociesznie, bowiem pani Lieder co chwilę musiała posiłkować się notatkami.
Patriotyzm (...) to dbanie o ochronę środowisko, o puszcze, o lasy, o zwierzęta. To również dbanie o ochronę środowiska, a szczególnie czyste powietrze

- wygłaszała Ewa Lieder.

Posłanka już zyskała wierne grono sympatyków wśród internautów.

Do tej pory niesłabnącą popularnością, szczególnie w mediach społecznościowych, cieszyły się panie Scheuring-Wielgus oraz Gasiuk-Pihowicz. Czyżby pod ich bokiem wyrastała im groźna konkurencja?

źródło + video: http://niezalezna.pl/89072-nowa-gwiazda ... patriotyzm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Uff! Celiński tłumaczy się z listu do Kiszczaka: "Nie ma tego listu w rzeczywistości!" I dodaje: "Bogu dziękuję, że Jaruzelski wprowadził stan wojenny!"
Obrazek
Odnotowujemy kuriozalny fragment wywiadu, jaki w programie „Pociąg do Polityki” (Polsat News 2) z Andrzejem Celińskim przeprowadziła red. Beata Lubecka. Dziennikarka stacji zapytała byłego działacza Unii Wolności o ujawniony przez Instytut Pamięci Narodowej list, jaki Celiński wysłał do Czesława Kiszczaka w roku 1989.

Celiński nie krył irytacji po zadanym pytaniu…

Lubecka: Chodziło o to, ze IPN upublicznił list, jaki napisał pan w 1989 roku, pół roku po tym, gdy zamordowano dwóch księży: Suchowolca i Niedzielaka. I pan napisał wtedy list do Czesława Kiszczaka Dlaczego to tak bardzo Pana ubodło?

Celiński: Widzę, że Pani wszystko wie!

Lubecka: Nie, nie wiem…

Celiński: Pani informuje, w tym pytaniu są zawarte Pani intencje… Nie potwierdzam tej informacji! Aczkolwiek mówiąc zupełnie otwarcie, nigdy nie ściemniam - nie zaprzeczam… Nie pamiętam po prostu. Nie ma tego listu w rzeczywistości!

Lubecka: Nie Pan go napisał?

Celiński: Nie potwierdzam, nie zaprzeczam… Załóżmy, że go napisałem: to jest ewidentnie bardzo grzeczna odpowiedź na grzeczne gratulacje. Było zaprzysiężenie Senatu, zostałem członkiem prezydium Senatu i możliwe było, że on napisał gratulacje, a ja mu odpisałem na gratulacje, dziękując za życzenia i życząc wszytstkiego najlepszego. Jeśli uważam, że ktoś jest człowiekiem niegodny tego, bym podał mu rękę i siadł do stołu, to nie siadam.

Lubecka: Kiszczak był godny?

Celiński: Tak. Pan Kiszczak był jednym z autorów tej koncepcji likwidacji komunizmu w Polsce…

Lubecka: Był też autorem stanu wojennego.

Celiński: I co z tego? Jaki mógł być inny scenariusz polskiej polityki w 1981 roku? Ma Pani inny scenariusz?

Lubecka: Dlaczego stan wojenny?

Celiński: Dlatego, że w 1981 roku nie było najmniejszej szansy w polskiej polityce wewnętrznej i międzynarodowej, by PZPR mogła oddać władzę społeczeństwu. Chwała Bogu, że nie było interwencji sowieckiej.

Lubecka: Za stan wojenny nikt nie poniósł odpowiedzialności.

Celiński: A co było lepsze? (…) Z mojego punktu widzenia, z mojej wiedzy o „Solidarności” po latach, Bogu dziękuję, że Jaruzelski zrobił stan wojenny, bo nie doszło do kompromitacji Solidarności!

Lubecka: Odważna teza…

Celiński: Odważna i prawdziwa! Mam prawo to powiedzieć i tego zdania nie zmienię! Polska jest na równi pochyłej! Dziś grozi nam to, że powstanie nowe jądro europejskie, a my będziemy w UE, ale bez znaczenia, na obrzeżach!

Celiński denerwował się też na sugestię, że niedobrze się stało, że w III RP nie doszło do realnej dekomunizacji.

Najbardziej mnie złości, jak mówią to ludzie, któży jak była komuna, to lizali d…ę komuny tak jak oni lizali! Mówię o Czabańskim…

— przekonywał.

Dalej mówił, że Antoni Macierewicz działa na rzecz Kremla i że przez rok nie dawał się podrywać swojej drugiej, dużo młodszej żonie… Uff. Niektórych nie powinno się zapraszać do telewizyjnych programów. Dla ich własnego dobra…

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/315254-uff ... an-wojenny
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Naród a prawa człowieka. Nagle polskość jest trendy. Czekam, kiedy Kijowski i jego akolici przebiorą się w mundury legionistów
Obrazek
Odrodzenie poczucia narodowej wspólnoty, radość z faktu bycia Polakiem, manifestowanie tego 11 listopada, to przejaw czegoś, co jest w głębszym planie czymś bardzo racjonalnym. Ale o tym później

Po 10 kwietnia kosmopolityczna elita liberalno-lewicowa usiłowała przeprowadzić domorosłą psychoanalizę narodowi dotkniętemu „smoleńskim obłędem”. Nie udało się. To zmobilizowało konserwatywną, republikańską i narodową kontrelitę do działania. Zamach w Smoleńsku uruchomił u dużej części Polaków instynkt samozachowawczy, bo świadomość, że jest się Polakiem to nie przekleństwo, nie nienormalność ale egzystencjalna tarcza obronna, której nie wolno stracić.

Dlatego moje rozbawienie budzą teraz deklaracje kodowców i środowisk liberalnych o przywiązaniu do wartości patriotycznych. Nagle polskość jest trendy. Czekam, kiedy Kijowski i jego akolici przebiorą się w mundury legionistów. Przypominam sobie tytuł jednego wywiadu udzielonego w latach dziewięćdziesiątych „Kurierowi Czytelniczemu” przez Adama Michnika „Mówię to jako szlachcic sarmata”. Zdolność adaptacji jest cechą ludzi o mentalności protototalitarnej, rewolucjonistów ze szkoły Lwa Trockiego. Gdy trzeba upodabniamy się do podłoża i czekamy na lepsze warunki do robienia rewolucji, czyli zamętu i niszczenia tradycyjnego porządku aksjologicznego.

Trudno będzie zapomnieć i przejść do porządku dziennego na tym co działo się w Polsce po 10 kwietnia 2010. W szczególności mam na myśli „bachanalie” na Krakowskim Przedmieściu i kpiny z pochówków tych którzy zginęli w Smoleńsku. Mieliśmy wtedy do czynienia z atakiem nie tylko w samo jądro narodowej tożsamości, ale z czymś znacznie głębszym, atakiem w cały porządek aksjologiczny, w fundament człowieczeństwa. Działo się tak dlatego że ludzie byli dosłownie ogłuszeni tym, co stało się w Smoleńsku. Co zostało z premedytacją wykorzystane i to sprawnie. Chodziło o wywołanie chaosu, który ma zachwiać podwalinami, aby nic już nie było pewne. Jeśli ktoś decyduje się na żarty z pochówku zmarłych, znieważa i upokarza modlących się, wywołuje ciemne widowisko, w którym motłoch rozkoszuje się własną rozwiązłością, to znaczy, że chce zniszczyć podwaliny człowieczeństwa. Trzeba pamiętać, że ten kto się na to poważył, ten przed niczym się nie cofnie. Trzeba o tym pamiętać!

Trzeba też pamiętać, właśnie 11 listopada, że nie było by tego narodowego przebudzenia bez tragedii 10 kwietnia. Napisałem onegdaj, że komu jest obojętne śledztwo smoleńskie, akceptuje kłamstwa i nadużycia urzędników poprzedniej ekipy, wypisuje się z narodu politycznego. Kto demonstruje lekceważenie, szyderstwo, demonstracyjny brak zainteresowania, co stało się z Prezydentem, decyduje się na rezygnację z bycia Polakiem.

Przestaje być Polakiem w sensie politycznym, choć etnicznie może być Polakiem z rodowodem od Piasta Kołodzieja. Dlaczego to tak jest istotne? Bo Prezydent, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, to emanacja narodu politycznego, nowoczesne wcielenie króla.

Tego wypisania dokonali przedstawiciele lewicowo-liberalnej opcji, albo nigdy w sensie politycznym nimi nie byli. Byli oni i są przeważnie internacjonalistami. Słowo naród wywołuje u nich alergię, a wszystko co narodowe, kojarzy im się z Hitlerem. A tu proszę, pojawili się na pogrzebie Inki, chodzą świętować 11 listopada!

Reductio ad Hitlerum - figura retoryczna stosowana przez lewactwo, to stalinowska kalka stygmatyzowania wszystkiego co nielewackie.

Więcej: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/31528 ... egionistow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

UE coraz bardziej bezczelna! Wstrzymuje wypłatę pieniędzy dla Polski, bo obowiązujące w naszym kraju od 2004 r. procedury nagle "przestały spełniać oczekiwania"!
Obrazek
Kumple Tuska w Brukseli doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nałożenie sankcji na nasz kraj jest niemożliwe (sprzeciw Węgier i innych państw V4). Dlatego postanowili ostro zakombinować. Właśnie "odkryli", że obowiązujący w naszym kraju od 2004 r. sposób zatwierdzania procedur przetargowych, do którego nikt nigdy wcześniej nie miał żadnych uwag, nagle "przestał spełniać oczekiwania". Stąd bezczelna decyzja o wstrzymaniu wypłaty 800 mln euro dla Polski (za listopad) i groźba wstrzymania wypłat kolejnych transz! Co za hipokryzja!

Komisja Europejska podjęła w ubiegłym tygodniu zaskakującą decyzję. Okazało się, że brukselscy kumple Donalda Tuska wstrzymali wypłatę dla Polski 800 mln euro (4 mld zł) z programu Infrastruktura i Środowisko, gdyż zauważyli, że "sposób zatwierdzania procedur związanych z przetargami nie do końca odpowiadał oczekiwaniom Komisji Europejskiej".

Innymi słowy - Unia wstrzymuje wypłatę pieniędzy dla Polski, gdyż obowiązujące w naszym kraju procedury formalne dotyczące przetargów na inwestycje infrastrukturalne współfinansowane ze środków europejskich nie były właściwie ułożone (według opinii Komisji Europejskiej). Okej. Mocny argument. Skoro Komisja Europejska zarządza procesem dzielenia i przyznawania pieniędzy, to może żądać od beneficjenta, aby proces związany z wydatkowaniem tychże środków przebiegał według schematu zaakceptowanego przez Brukselę. Problem polega jednak na tym, że kwestionowane przez eurokratów procedury obowiązywały w naszym kraju od... 2004 roku! I nikt nigdy wcześniej nie zwrócił uwagi, że coś jest z nimi nie tak!

W kontekście powyższego powstaje pytanie - co takiego się stało, że kumple Tuska z Komisji Europejskiej dopiero teraz "odkryli", że obowiązujący w naszym kraju od kilkunastu lat sposób zatwierdzania procedur przetargowych dotyczących inwestycji współfinansowanych ze środków UE "nie odpowiada ich oczekiwaniom"? Dlaczego nie dostrzeżono tego problemu w latach 2008-2014, kiedy naszym krajem rządził dobry znajomy eurokratów z Brukseli? Czy przypadkiem nie chodzi tutaj o pozaproceduralne "ukaranie" obecnego rządu w Warszawie? Wszak eurokraci doskonale wiedzą, że promowany wśród lewactwa i "obrońców demokracji" pomysł nałożenia oficjalnych sankcji gospodarczych na Polskę, nie ma żadnych szans na wprowadzenie w życie (choćby przez zapowiedziane już veto Węgier w tej sprawie). Stąd jedyny sposób na bezpośrednie uderzenie w nasz kraj może przebiegać przez "wstrzymywanie" wypłat środków unijnych z byle powodów formalnych, które w poprzednich latach nie miały żadnego znaczenia.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0341 ... Polski.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Polka |

Szumełda i wartości? Co ten wykolejony maniak seksualny,homoniewiadomo,może wiedziec o wartościach? Zboczony filut i niebezpieczny dla chłopców.

--------------------------

Mietos |


Zostawcie te kanalie, sami się pozagryzają.


--------------------------

Obserwator-

Poważnie będziecie to obserwowali? Jak dla mnie to nie ma co obserwować. Szkoda na nich czasu. Obserwujcie jak chcecie tylko nie podtrzymujcie ich "życia" pisząc o nich. Czym szybciej media przestaną sie nimi interesować tym szybciej odejdą. Tylko media utrzymują ten KOD przy zyciu.

============================
To już chyba po KOD-zie. Awantura wśród szefów jakiej nie było - jawnie, z epitetami
Obrazek
"Każda wypowiedź Mateusza, która jest kontrowersyjna lub pozostawia pole do dowolnej interpretacji, sprawia, że sympatycy ruchu nie tylko odwracają się od lidera, ale odwracają się od całego ruchu" - to cytat z tekstu autorstwa niejakiego Radomira Szumełdy. Nowa gwiazda KOD-u (ten od awantury podczas pogrzebu "Inki") już jawnie podgryza Mateusza Kijowskiego, który zrewanżował się ostrą odpowiedzą. Zarzucił swojemu zastępcy, że Polaków "wyklucza, dzieli i sortuje". Czyli wojna na całego u "obrońców demokracji". To nawet zabawne.

Wielokrotnie pisaliśmy o awanturkach wśród działaczy KOD-u. Zarzucali sobie wzajemnie rozmaite grzechy, bywała mowa wręcz o autorytarnym stylu rządzenia.

Dotychczas kłótnie były domeną lokalnych struktur. Po 11 listopada, gdy marsz KOD-u okazał się frekwencyjną katastrofą (zamiast zapowiadanych stu tysięcy przyszło ledwie jedna dziesiąta), awantura wybuchła już w gronie liderów KOD-u.

Zaatakował Radomir Szumełda - po raz pierwszy usłyszeliśmy o nim podczas skandalicznej prowokacji w Gdańsku, podczas pogrzebu "Zagończyka" i "Inki".

"Mateusz Kijowski jest człowiekiem o olbrzymim potencjale, tak po ludzku jest fantastycznym kompanem, ale zdaje się, że limit niefortunnych wypowiedzi, pod którym coraz więcej ludzi ma problem, żeby się podpisać, wyczerpuje się" - napisał Szumełda na blogu prowadzonym na serwisie natemat.pl (wiadomo do kogo należącym).

Reakcja była błyskawiczna. Kijowski odwinął się Szumełdzie pisząc, że od członków KOD-u, a zwłaszcza członków władz KOD-u, oczekiwałby szacunku dla deklaracji KOD-u, czyli "chcemy, żeby w Polsce było miejsce dla wszystkich Polaków, równych wobec prawa, z ich przekonaniami, opiniami, etyką i estetyką".
- Radomir Szumełda dzisiaj dzieli Polaków na takich, z którymi mógłby iść i takich, z którymi na pewno nie pójdzie. Nie mówi o wartościach, o poglądach, o postawach. Mówi o ludziach. Wyklucza, dzieli i sortuje - stwierdził Kijowski.

Kto kogo wygryzie? Będziemy obserwować.

źródło: http://niezalezna.pl/89121-juz-chyba-po ... -epitatami
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM