Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Platformiany zespół ds. manipulacji, czyli Monty Python po polsku. Ministerstwo Głupich Kroków może się schować
Obrazek
Przez lata Platforma Obywatelska uchodziła za partię pragmatyków. Taki wizerunek przylgnął do siły, która w 2007 roku przejęła władzę. Ugrupowanie pod przewodnictwem Grzegorza Schetyny pokazuje, że dziś jest już tylko antyPiS-em. Niczym więcej.

O ile negacja przekazu partii rządzącej w kwestiach stricte politycznych czy gospodarczych była jeszcze do przełknięcia (nawet gdy przybierała najbardziej absurdalne formy), tak tworzenie zespołu parlamentarnego, którego celem jest podważanie ustaleń podkomisji smoleńskiej stanowi jeden z najbardziej kuriozalnych pomysłów, na jaki mogli zdobyć się politycy tak dużej partii.

Zespół ma odkłamywać fałszywą narrację, która jest prowadzona w Polsce od lat przez zespół Antoniego Macierewicza i kontynuowana w nieudolny sposób

— powiedział Grzegorz Schetyna.

Mówiąc w skrócie: celem zespołu będzie podważanie ustaleń ekspertów skupionych wokół szefa MON. Tak, na wszelki wypadek. Zawczasu.

I pomyśleć, że ta sama groteskowa grupka pod batutą Schetyny serwowała przekaz pt. Polacy są zmęczeni tematem Smoleńska. Nagle okazało się, że również dla nich temat wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku stał się priorytetem. W końcu jest możliwość otwarcia nowego frontu walki z partią rządzącą.

Gdyby Jarosław Kaczyński ogłosił z całą powagą, że słoiki na ogórki powinny być większe, to Schetyna, Kierwiński i cała reszta z równie poważnymi minami wygłaszaliby deklaracje o konieczności zachowania dotychczasowych rozmiarów naczyń na polski specjał. Nawet nie trzeba się zakładać. Tak by po prostu było. Gdyby prezes PiS zaprezentował, jak wyglądają głupie kroki, Schetyna na konferencji prasowej usilnie starałby się udowodnić, że chód może być jeszcze głupszy. I tak dalej…

Decyzja o urządzaniu show z Maciejem Laskiem w roli głównej dobitnie pokazuje, że PO nie ma żadnych pomysłów. Zdesperowana gromadka polityków oderwanych od sterów państwa traci orientację. Pozostaje jedynie negacja i to w najbardziej prymitywnej formie. Dziś platformersów nie stać na twórczy gniew i choćby próbę inicjowania działań pozytywnych. Zupełnie tak, jakby Schetyna miał w swoim słowniku trzy słowa: zaprzeczyć, zdelegalizować (vide ONR), zdementować.

Przy takiej opozycji Jarosław Kaczyński może spać spokojnie, a Ryszard Petru już ostrzyć sobie zęby. Lider Nowoczesnej popełni nawet tysiąc gaf, a i tak dla elektoratu liberalnego będzie bardziej przekonujący niż pogubiony Schetyna.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/313433-pla ... c?strona=1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Szczera obłuda. Zamiast konstruktywnej opozycji, która wnosi jakieś wartości, mamy odpady
nie nadające się nawet do politycznego recyclingu
Obrazek
Dzisiaj nasze intencje są inne, są szczere, te intencje to taka szczera rozmowa z Polakami, której być może zabrakło wtedy, kiedy rządziliśmy

—wyznała cała w „bulu i nadziei” Ewa Kopacz na spotkaniu z wyborcami w Węgrowie. Mówiąc wprost, była premier przyznała, że intencje jej partii, sprawującej rządy przez osiem lat, były nieszczere, nieuczciwe i zakłamane.

Nie potrafiliśmy z odpowiednią pokorą posłuchać tego, co chcecie nam powiedzieć i może też nie potrafiliśmy odebrać tego sygnału, że chcecie zmian

—ciągnęła dalej. Zarówno Kopacz, jak i szef Platformy z nazwy Obywatelskiej postanowili jeździć po kraju i „walczyć o odzyskanie zaufania u obywateli”.

Wiemy, że popełnialiśmy błędy

—przyznał Grzegorz Schetyna. Ale teraz…

Będziemy słuchać Polaków, będziemy jeździć nie tylko do małych miasteczek , będziemy jeździć na wieś…

—dodała Kopacz.

Alleluja, alleluja…! Już widzę te powitania w siołach chlebem i solą, a może nawet kieliszkiem wódki, podawanymi przez dziewczęta w ludowych strojach, z wiankami na głowach… Nie wszyscy jednak będą dostępować tego zaszczytu. Taki na przykład Marcin Kierwiński, ten musi zostać w Warszawie i, co zapowiedział przewodniczący Schetyna, „odkłamywać fałszywą narrację, która jest prowadzona w Polsce od lat”. Znaczy, nie chodzi o tę fałszywą, nieuczciwą i zakłamaną narrację PO, lecz Prawa i Sprawiedliwości, które ośmiela się podważać jedynie słuszne ustalenia co do przyczyn smoleńskiej tragedii. Wszak ustalenia tzw. komisji Jerzego Millera są - jak podkreślił Kierwiński już w nowej roli przewodniczącego zespołu odkłamywania zakłamywanego - właściwym „źródłem wiedzy o tym, co stało się w Smoleńsku”. Nie może być przecież inaczej, skoro sam Miller zadbał o to, aby ustalenia jego komisji stanowiły „jednolity przekaz” z rosyjską wersją.

Życie przerosło kabaret. Oto utopieni w matactwach i do szpiku skompromitowani mają od dziś… „szczere intencje”. Była premier, znana Polakom jako prawdomówna inaczej nie tylko w kontekście współpracy ramię w ramię z Rosjanami, z którymi przekopywała ziemię na metr głębokości w poszukiwaniu prawdy, ta sama premier, która czerpała z chińskich doświadczeń „w dziedzinie budowy państwa prawa i społeczeństwa obywatelskiego”, wraz z partyjnymi kolegami obiecuje „z odpowiednią pokorą słuchać”, co lud chce im powiedzieć… Łaskawcy, prawdziwi łaskawcy! Wciąż nie dociera do nich, że lud już im powiedział przy urnach: a idźcie do diabła! Najbardziej kuriozalne jest jednak to, że ci sami ludzie wciąż tańczą swój chocholi taniec przed kamerami i nie ma takiej siły w ich partii, która mogłaby im powtórzyć to samo: idźcie do diabła, mieliście swoją szansę i doprowadziliście nas na dno!

Jak dalece trzeba być zakłamanym, aby pchać się jeszcze na afisz? Jak długo jeszcze będziemy musieli znosić takie postaci z sejmowego panteonu osobliwości, jak niezrównoważony, plujący jadem Stefan Niesiołowski (kiedyś ZChN, PP, SPS, AWS, PO), znany za sprawą pijackich ekscesów na niemieckim lotnisku Jacek Protasiewicz (kiedyś KLD, UW, PO), czy oślizgły, kapiący obłudą Michał Kamiński (NOP, ZChN, AWS, PP, PiS, PjN, PO) - obecnie współtwórców nowego koła poselskiego… Europejscy Demokraci?

Zamiast opozycji konstruktywnej, która wnosi jakieś wartości, mamy odpady nie nadające się nawet do recyclingu, tzw. polityków, dla których kierujący się zasadami etyczno-moralnymi to anarchiści, uniemożliwiający im trwanie na świeczniku. Na co jeszcze liczą? Na to, że „te barany” - jak wyrażał się w debacie na Uniwersytecie Warszawskim o telewidzach, czyli o własnych odbiorcach, Tomasz Lis - nie wyłączą ich pilotem, że „ludzie nie są tacy głupi, lecz dużo głupsi”…? Zdaniem szefa „Newsweeka”, to „smród, prowincja, coś zatęchłego, coś czego niefajnie dotykać”… Niestety, ja z zawodowego obowiązku muszę dotykać tego czegoś zatęchłego - wszystkich tych szczerych w swej skrajnej obłudzie, co napawa mnie zaiste prawdziwym obrzydzeniem.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/313500-szc ... u?strona=1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

A. Macierewicz rewelacyjnie masakruje PO i posła - HIT
video: https://www.youtube.com/watch?v=5xhsZLQ0uqA
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komorowski zasłynął kiedyś tekstem: "Zmień pracę, weź kredyt". Dzisiaj o wiele bardziej pasowałoby: "Załóż fundację, weź dotację..."
Obrazek
Wszyscy dobrze pamiętamy, jak ubiegający się o reelekcję Bronisław Komorowski na zadane mu pytanie o to, co ma zrobić młoda osoba, która boryka się z finansowymi problemami, odpowiedział, aby "zmieniła pracę i wzięła kredyt". Po tym, jak ujawniono informację nt. kwot przelewanych do różnego rodzaju "pozarządowych organizacji", nasz były prezydent zamiast radzić zmienić pracę i brać kredyty najzwyczajniej w świecie mógłby zasugerować, aby zakładać fundacje i brać od rządu odpowiednio wysokie dotacje...

Maciek Richter, nawiązując do ostatnio ujawnionych informacji na temat rządowych dotacji dla pozarządowych organizacji, słusznie zauważył na twitterze, że Bronisław Komorowski zamiast doradzać "zmień pracę, weź kredyt" mógł powiedzieć "załóż fundację, weź dotację":
Obrazek
Przypomnijmy, że np. taka "Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej" (mgr Jerzy Stępień & koledzy) w 2011 roku otrzymała od ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego 2,59 mln zł dotacji. Rok później Boni był jeszcze bardziej hojniejszy - przekazał bowiem dotację w wysokości 6,46 mln zł. W 2013 roku minister Rafał Trzaskowski przekazał dla ww. fundacji 6,23 mln zł. Rok później minister Andrzej Halicki przelał na konta fundacji Stępnia kwotę 1,45 mln zł. Łącznie w latach 2011 - 2014 z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji "Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej" otrzymała w dotacjach około 17 mln zł.

A zatem - załóż fundację, weź dotację...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0338 ... otacje.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tomasz Kalita z żoną u Pary Prezydenckiej. "Cieszę się, że prezydent rozumie cierpienie chorych". ZOBACZ ZDJĘCIA
Obrazek
Prezydent Andrzej Duda zaprosił do pałacu prezydenckiego Tomasza Kalitę, współautora projektu ustawy o medycznej marihuanie. Były rzecznik SLD, który zmaga się z nowotworem, przyznaje, że cieszy się ze spotkania i liczy, że prezydent będzie wspierał jego projekt. Podkreśla też, że to ważne, by ciężko chore osoby miały dostęp do medycznej marihuany.

Historia polityka SLD, który od kilku miesięcy zmaga się z rakiem mózgu poruszyła wiele osób. Kalita chce przekonać prezydenta, by poparł wprowadzenie nowych przepisów, które ułatwią dostęp do medycznej marihuany ciężko chorym. Andrzej Duda zaprosił w tej sprawie Kalitę do pałacu.

Z przebiegu zadowolony jest Tomasz Kalita. Jak mówił nie spodziewał się nigdy w życiu, że w takich okolicznościach spotka się z Andrzejem Dudą.

To było wartościowe spotkanie. Cieszę się, że prezydent rozumie cierpienie chorych

—powiedział dziennikarzom Kalita.

Prezydent chce pomóc, rozumie ból i cierpienie wielu chorych, którzy cierpią w tym systemie onkologicznym i cieszę się bardzo, bo to zaproszenie to był gest wrażliwości i empatii w tym całym bezdusznym systemie onkologicznym

—mówił Kalita.

Dyrektor biura prasowego Marek Magierowski mówił po spotkaniu, że rozmowa w Pałacu Prezydenckim trwała godzinę.

Chciałbym powiedzieć przede wszystkim w imieniu pary prezydenckiej, że wspierają oni i Tomasza Kalitę i jego żonę w walce z ciężką chorobą. Rozmowa była ciepła i przyjazna

—mówił Magierowski.

Panowie są politykami, więc rozmawiali m.in. o polityce, o życiu, ale też oczywiście o tym, o czym najgłośniej ostatnio w mediach, czyli o tak zwanej medycznej marihuanie i ewentualnych zmianach w prawie, które miałyby ulżyć tym osobom, którym tego typu środki pomagają w zwalczaniu chorób, czy też uśmierzaniu bólu

—dodał.

Jestem pod wrażeniem

Właśnie od Prezydenta oczekujemy pochylenia się nad problemami Obywateli i pomocy, jakiej oczekują! Tak powinno być!

Podoba mi się to, bez względu na przekonania polityczne. Tu chodzi o chorych ludzi i empatię, która jest tak ważna!

—piszą internauci pod zdjęciami ze spotkania Pary Prezydenckiej z Tomaszem Kalitą i jego żoną.

źródło: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/31350 ... cz-zdjecia
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nadzwyczajny lot pocisku, ale i lot śledztwa nadzwyczajny. Na miejscu Prokuratora Generalnego objąłbym to śledztwo nadzorem
Obrazek
Rowerzysta pod Wągrowcem zginął we wtorek, a już w piątek media znały pełne wyniki śledztwa. Myśliwy strzelał do sarny, pocisk zabił zwierzę, po czym poleciał dalej, trzysta metrów przez las, starannie omijając wszystkie drzewa dotarł do szosy, gdzie trafił i zabił rowerzystę.

W ciągu trzech dni śledczy ustalili sprawcę, skompletowali niezbędne eksperymenty i ekspertyzy, zbadali broń, przeprowadzili badania balistyczne. I wszystko im wskazuje na nieprawdopodobny zbieg okoliczności, no duch święty by nie przewidział, że ten pocisk doleci aż do szosy i do rowerzysty.

Nadzwyczajny lot pocisku, ale i lot śledztwa nadzwyczajny.

Na miejscu Prokuratora Generalnego objąłbym to śledztwo nadzorem, bo wiele się od ludzi nasłuchałem o niebezpiecznie bliskich związkach łowiecko-śledczych.

autor: Janusz Wojciechowski
źródło: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/31359 ... o-nadzorem
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Przygarnięcie ministra Sławomira Nowaka przez władze Ukrainy to wbrew pozorom ważny sygnał wysłany Polsce
Obrazek
Nominacja Sławomira Nowaka, polityka u nas ośmieszonego, na pełniącego obowiązki szefa Ukrawtodoru czyli Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy, szokuje, ale nie może być ruchem całkiem przypadkowym.

Wracałem ostatnio z wyjazdu do Sopotu, po bożemu czyli „siódemką”. Front rozgrzebanych robót imponujący. Gotowe odcinki dróg ekspresowych przy wyjeździe z Gdańska, w okolicach Elbląga i przy zjeździe na Olsztyn, to zdecydowanie mikroskopijna namiastka tego co miało być zbudowane na Euro 2012. Mamy rok 2016, a końca tej partaniny nie widać. Warto dodać, że na niezbudowanie tych dróg mieliśmy dwadzieścia siedem lat. Oczywiście ciężko winić za godzinny korek w Ostródzie wyłącznie ministra Sławomira Nowaka, ale jego wkład jest z pewnością imponujący.

Na zawsze będę miał przed oczyma duszy mojej premiera Tuska, który w asyście swojego ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, właśnie Sławomira Nowaka, tuż przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy lecieli z gospodarską wizytą, helikopterem, nad „przejezdnością” na A2. Droga biegnąca obok Poznania miała być kluczową inwestycją, zapewniającą dotarcie kibicom z zachodu do stolicy Polski. Właśnie wtedy powstało pojęcie, rodem z Barei: „przejezdność”. Czyli jak przejdziesz i nic sobie nie urwiesz w podwoziu, na tym co powinno być równą jak stół autostradą, to znaczy, że jest dobrze i żadnych pretensji do decydentów mieć nie możesz.

Po „przejezdności” telepiesz się na własną odpowiedzialność. Zresztą ta „przejezdność” trwa do dziś. Wyjeżdżając z Warszawy trzeba zwolnić tam gdzie wystają kikuty bramek, kasujących opłatę. Ma to oczywiście ten plus, że się nie płaci, ale przy okazji jest pomnikiem tuskowej prowizorki. Jeszcze jeden obraz powraca mi mimochodem. Ten sam duet politycznych modeli w Pendolino. Ach, co to był za sukces! Ten sukces tak recenzował poseł Zbigniew Kuźmiuk:

„Prawdopodobieństwo korupcji w tym przetargu jest tym większe, że w zasadzie w każdym kraju gdzie firma włoska Alstom (producent Pendolino), dostarczała swoje produkty bądź usługi, wykrywano korupcję, a łapówki sięgały nawet 15% wartości kontraktu”

Ministra Nowaka wykończyła afera zegarkowa. Nie wpisał drogiego zegarka do oświadczenia majątkowego. I to pięciokrotnie. Co on wtedy wygadywał, aby się wytłumaczyć. Wysilał intelekt do granic ludzkich możliwości. Błysk geniuszu podpowiedział mu tłumaczenie, niezwykle wiarygodne: „Wymieniam się zegarkami z kolegą”. Potem doszedł do wniosku, że bardziej prawdopodobna będzie wymówka, że na zegarek, wart według biegłych 17 tys. zł złożyła się cała rodzina. Wzruszenie i jeszcze raz wzruszenie.

Ważnym faktem, który z pewnością minister Nowak powinien umieszczać w CV, jest jego rozmowa z generalnym inspektorem informacji finansowej, nagrana w „Sowa&Przyjaciele”. Tam to Sławomir Nowak wyraża obawę o interesy żony.

„I chcą ją trzepać. Cały 2012 r. Chcą najpierw wziąć rachunek bankowy […] Mam nadzieję, że to dotyczy tylko jej działalności, a nie będą chcieli crossować tego z moim rachunkiem. […] Bo ona jedzie od paru lat na stracie, potężnej.”

I o tym wszystkim z pewnością na Ukrainie nie wiedzieli. Szukali uczciwego człowieka i tchnęło ich, że nie ma w okolicy wielu uczciwszych niż Sławomir Nowak.

To właśnie jemu trzeba powierzyć wszystkie kontrakty związane z budową dróg na Ukrainie.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/313592-prz ... any-polsce
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jeszcze tylko kilkanaście dni. I Wałęsa może zostać skompromitowany ostatecznie
Obrazek
Za około dwa tygodnie powinniśmy poznać efekty pracy grafologów, którzy zajmują się dokumentami z teczki tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”. Naukowcy sprawdzają m.in. autentyczność podpisów Lecha Wałęsy. Ciekawe, co będzie opowiadał były prezydent oraz jego obrońcy, kiedy grafolodzy potwierdzą, że podpisy własnoręcznie składał Wałęsa?

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej zapowiedział, że wkrótce powinniśmy poznać opinię grafologów zajmujących się teczkami TW „Bolka”.
Ta sprawa jest w tym momencie w rękach biegłych, poza IPN. Oni deklarowali, że w okolicach 15 listopada poznamy efekty ich pracy i wtedy myślę, że będzie okazja, żeby wrócić do dyskusji

– powiedział dr Jarosław Szarek w RMF FM.

W połowie lutego 2016 roku prokuratorzy IPN przeszukali dom Marii Kiszczak, wdowy po Czesławie Kiszczaku. Znaleziono tam sześć pakietów dokumentów, w tym dwie teczki – personalną i pracy tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”. Wśród nich było odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Widnieje na nim podpis: Lech Wałęsa „Bolek”. Według opinii eksperta archiwisty z Instytutu Pamięci Narodowej dokumenty są autentyczne. Jednak aby rozwiać wszelkie wątpliwości, poddano je dodatkowym ekspertyzom, m.in. z dziedziny pisma porównawczego.

Rzecz jasna Lech Wałęsa – który obecnie zaangażował się we wspieranie Platformy Obywatelskiej – upiera się, że dokumenty to „fałszywki” i konsekwentnie neguje ich autentyczność. Jaką linię obrony przyjmie, kiedy grafolodzy potwierdzą, że rzekome „fałszywki” były pisane jego ręką?

źródło: http://niezalezna.pl/88382-jeszcze-tylk ... statecznie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Logik

Górnik powinien zarabiać tyle.. ile się wyklaruje na rynku. Koniec. A jak kopalnia jest nierentowna to powinna zostać zamknięta. Jeśli ktoś ma z tym problem, to nie widzę problemu, by sobie taką kopalnie kupił i do niej dokładał - byle ze swoich, bo cudze to nawet upośledzony potrafi wydawać.

----------------------

Inspektor pracy

Panie przewodniczący a czy zgodzi sie Pan ze stwierdzeniem ,że jest człowiek nazwiskiem Buzek który od wielu lat powinien gnić w więzieniu za ROZDAWANIE nie swoich pieniędzy a społecznych finansów na 5 letnie Urlopy Górnicze ze wszelkimi przywilejami zaliczane do pracy dołowej oraz po nich superwczesne emerytury gornicze nigdy nie wypracowane przez tych górników ,rozdawane na koszt ZUSu czyli Nas wszystkich...Nastepnie pozostalą część społeczeństwa przez PO zamiennie pomógł okraść z wieku emerytalnego Przyczyna -ponoć w budzecie RP nie bylo kasy. Nawet Tych górników przez te 5 lat nie zagonił do zamiatania chodników.

=====================

Ile powinien zarabiać górnik? Dużo, zamieńmy tylko złotówki na euro
Obrazek

- Jakie przejadanie? Barbórka to zwykłe wynagrodzenie. Największą propagandą antygórniczą jest to całe mówienie o barbórkach, talonach na węgiel, posiłkach regeneracyjnych – jako o dodatkach. To jest fundusz płac - tak Wacław Czerkawski, wieloletni wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce, komentuje dokapitalizowanie górnictwa w Polsce.


Jest pan przekonany, że likwidacji kopalń nie będzie? Bo PiS powoli wycofuje się z obietnic dawanych podczas kampanii wyborczej. Choć słowo „likwidacja” wprost jeszcze z ust rządzących nie pada.

Górnictwo, co przyznają nawet najwięksi jego krytycy – z ekologami włącznie – nadal będzie potrzebne. A przez najbliższych 10 lat dla węgla i tak nie ma alternatywy.

Produkujemy rocznie o 10 mln ton węgla za dużo, na dodatek nie ma na niego popytu, więc wyniki finansowe kopalń są katastrofalne. Po co nam tak wielkie wydobycie?

To sytuacja zmienna. Strategia rządowa na lata 2016–2030 jest prawie gotowa. I tam nie mówi się już o wystarczalności złóż możliwych do udostępnienia na 40 lat, ale na 200 lat. Oczywiście potrzeba do tego inwestorów.

A jak się już pojawią, to wybrzydzacie. W efekcie sprywatyzowana Silesia, należąca do czeskiego EPH, ledwo zipie, bo rząd faworyzuje swoje kopalnie. A konkurencja rynkowa? Z kolei premier Beata Szydło mówi, że będziemy budować nowe kopalnie. Ciekawe za co, zwłaszcza w antywęglowej UE. Zagraniczni inwestorzy też u nas nie mają łatwo.

Programy dla górnictwa w UE były pisane do 2018 r. pod niemieckie kopalnie, które są wygaszane. Teraz musi być program dla polskiego górnictwa, my się nie musimy wzorować na innych. A co do inwestycji – z jednej strony człowiek się cieszy, że ktoś chce budować na przyszłość, a z drugiej strony to potwór z Loch Ness. Wszyscy o nim słyszeli, a nikt go nie widział. Niedawno na zespole parlamentarnym ds. górnictwa prywatni inwestorzy skarżyli się, że nie mają koncesji, więc padło pytanie, czy któryś z nich wystąpił o nią. I wówczas okazało się, że nikt jeszcze tego nie zrobił!

To trochę jak z logiką związkową. Brzeszczom obiecano inwestora, to uparliście się, że musi być Tauron. Koniecznie chcieliście spółkę państwową. Choć dla Michała Sołowowa, którego zablokowaliście, byłby to lepszy biznes, bo rura z metanem z kopalni idzie do jego firmy Synthos. Ale krzyczeliście, że prywatyzacją nie jesteście zainteresowani. O co wam tak naprawdę chodzi?

Powiem patetycznie, że górnicy zachowują się patriotycznie nie chcąc prywaciarza ze względu na bezpieczeństwo energetyczne kraju. W starej rządowej strategii był zapis o zachowaniu pakietu kontrolnego w spółkach węglowych przez państwo.

Ale dla Bogdanki strategię się zmieniło i została w pełni sprywatyzowana w 2010 r. I co? Stało się coś?

Nic się nie stało, więc nie jesteśmy przeciwnikami prywatyzacji. Ale oczywiście nie całego sektora. Mamy kiepskie doświadczenia z prywaciarzami. Ostatnio właśnie na Makoszowach, gdy potencjalny inwestor okazuje się wydmuszką.

A skąd pan ma informacje o KWK Siersza sp. z o.o., która złożyła ofertę na zakup kopalni Makoszowy?

Nie mogę powiedzieć. Z wiarygodnych źródeł. To nie była oferta pozwalająca na oddanie kopalni temu inwestorowi (oferta została odrzucona – przyp. aut.).

A jakby przyszedł czeski EPH i kupował inne zakłady, nie tylko Silesię, która teraz sobie nie radzi, bo nie jest w stanie ścigać się z faworyzowanymi państwowymi kopalniami?

I bardzo dobrze. Ja bym z tym rynkiem i konkurencją nie przesadzał. Bo już nas restrukturyzowali, a Bank Światowy rękę na naszych kopalniach położył, dał pożyczkę, dzięki której wyleciał w kosmos cały eksport polskiego węgla.

Ile można do tego biznesu dopłacać?

Co wy wszyscy się uparliście na te dopłaty? Ekolodzy, dziennikarze... A czy do górnictwa w UE wolno dopłacać? Nie. No właśnie. Płaci się na likwidację – i to są największe koszty.

Niech pan popatrzy na ostatnie sprawozdanie finansowe. Średni koszt wydobycia tony węgla od kilku lat niezmiennie jest wyższy od średniej ceny tony węgla.

I wszystko hula, mniej lub bardziej, ale hula. Zobowiązania są płacone. A w eter idzie, że dokładamy do górnictwa, że barbórki są, czternastki...

A skąd taka Polska Grupa Górnicza weźmie pieniądze na wypłatę barbórki? Z kolejnej transzy dokapitalizowania. To przejadanie środków na inwestycje.

Jakie przejadanie? Barbórka to zwykłe wynagrodzenie. Największą propagandą antygórniczą jest to całe mówienie o barbórkach, talonach na węgiel, posiłkach regeneracyjnych – jako o dodatkach. To jest fundusz płac.

Ile rok ma miesięcy?

Dwanaście.

To ile pensji rocznie dostaje piekarz? A ile wy?

Ale on ma inaczej fundusz płac rozpisany. Czy górnik ma coś ekstra? Nie. Jest tylko, i to muszę przyznać, skomplikowany fundusz płac. Tylko jak chcemy jego uproszczenia, to za każdym razem chcą nas – przepraszam za wyrażenie – ciulnąć. Zamiast upraszczać, to chcą nam zmniejszać. Gdyby pracodawcy nie chcieli nam zabierać pieniędzy, już dawno mielibyśmy uproszczony system wynagrodzeń w górnictwie.

To normalne, że jak jest źle, to szuka się oszczędności. Absurdem do kwadratu jest płacenie górnikom czternastek, które w założeniu były nagrodami z zysku, gdy straty liczy się w miliardach złotych.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/energety ... -hula.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Są sędziowie, jest afera. Lenistwo doprowadziło do reprywatyzacyjnego przekrętu
Obrazek
Politycy i aktywiści nie mają już oporów przed mówieniem, że bez udziału sędziów nie byłoby mowy o aferze reprywatyzacyjnej.

"Proszę mi wyjaśnić, panie mecenasie, co powinienem zrobić. Ale tak krok po kroku" – właśnie tymi słowami zwrócił się sędzia przewodniczący rozprawie do adwokata, który w imieniu klienta walczył o odszkodowanie za nieruchomość. Prawnik wyjaśnił. Krok po kroku. Sędzia wysłuchał. Efekt? Odszkodowanie w wysokości prawie 2 mln zł.

"Proszę mi wyjaśnić, panie mecenasie, co powinienem zrobić. Ale tak krok po kroku" – właśnie tymi słowami zwrócił się sędzia przewodniczący rozprawie do adwokata, który w imieniu klienta walczył o odszkodowanie za nieruchomość. Prawnik wyjaśnił. Krok po kroku. Sędzia wysłuchał. Efekt? Odszkodowanie w wysokości prawie 2 mln zł.

Historię opowiedział nam adwokat, który instruował sędziego. Podkreśla, że jego zdaniem roszczenie spadkobierców po właścicielu nieruchomości było jak najbardziej zasadne. I dodaje, że wielokrotnie na sali sądowej spotkał się z prośbą sądu o wyjaśnienie pewnych zagadnień reprywatyzacyjnych. W tym przypadku jednak po raz pierwszy odniósł wrażenie, że sąd nie tyle chce poznać stanowisko strony, ile chce się dowiedzieć, jak ma orzec. – Nic dziwnego. To był młody sędzia, a ja od 15 lat zajmuję się sprawami reprywatyzacyjnymi. Ktoś sędziego musi nauczyć dobrego orzekania. Traf chciał, że uczyniłem to ja – mówi adwokat.

Karać za lenistwo

Resort sprawiedliwości i przedstawiciele grup lokatorskich mówią już wprost: mamy do czynienia z reprywatyzacyjną mafią ludzi w białych kołnierzykach. Kiedyś wymuszało się haracze i dokonywało uprowadzeń dla okupu, a teraz – a przynajmniej do niedawna – reprywatyzuje się nieruchomości. Co więcej, politycy i aktywiści nie mają już oporów przed mówieniem, że bez udziału sędziów nie byłoby mowy o aferze reprywatyzacyjnej.

Dowód? Nieoceniony w zasługach w walce z dziką reprywatyzacją Jan Śpiewak z działającej w stolicy organizacji Miasto Jest Nasze na antenie RMF, wyjaśniając, czym jest mafia reprywatyzacyjna, mówił: „Z jednej strony to są urzędnicy warszawskiego ratusza, z drugiej – to notariusze, to prawnicy. Niestety również niektórzy sędziowie, którzy np. ustanawiali kuratorów dla osób, które miały 120 czy 130 lat. To są ludzie pracujący w sądach wieczystoksięgowych, którzy wyrywają czy fabrykują dokumenty. Tak więc jest to typowa mafia w białych kołnierzykach”. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówi w podobny tonie. I nie ukrywa, że wielu sędziów powinno stracić możliwość wykonywania zawodu za to, co robili w ostatnich latach przy orzekaniu w sprawach reprywatyzacyjnych.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad ... wosci.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Bruksela ogłasza bezsilność, a Gazeta Wyborcza odprawia czuwanie przy trumnie TK
Obrazek
Dopiero co „postępowe” media szalenie poważnie przestrzegały, że będą dotkliwe sankcje wobec Polski za niewypełnienie unijnych zaleceń w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Jeszcze echo tych gróźb nam w uszach brzmiało, a tymczasem zatrąbiono na odwrót. „Bruksela jest bezsilna, sankcji nie będzie, Komisja Europejska jest w kropce” – ponuro wieszczy kapłan ze świątyni Antypisa przy ulicy Czerskiej w Warszawie. Wygląda więc, że ostatecznie odchodzi w niebyt TK skrojony na modłę Platformy Obywatelskiej przez jej sponsorów w Warszawie oraz Brukseli.

To, co było do przewidzenia od początku, stało się na tyle publiczne i jasne, że już nie można było dalej straszyć Polaków okropnymi konsekwencjami niesubordynacji wobec „starszych i mądrzejszych”. Unia nigdy nie miała odpowiednich narzędzi, żeby wymusić posłuch na polskim rządzie – tłumaczą nam teraz ci sami ludzie, którzy niedawno wmawiali Polakom, że w przypadku ignorowania zaleceń Komisji Europejskiej będzie u nas wielki płacz i zgrzytanie zębów.

PiS nie zgina karku przed Brukselą

– powtarza ze zgrozą inna kapłanka boga Antypisa, której nie mieści się w głowie, że można prowadzić samodzielną politykę, będąc w UE. Okazuje się, że cały ten unijny aparat wywierania nacisku, te wszystkie ścieżki i procedury, które miały zapewnić przestrzeganie praworządności przez poszczególne państwa członkowskie, opierają się – trzymajcie mnie, bo skonam ze śmiechu! - na „wierze w skuteczność zawstydzania”. Naprawdę, to nie kpina, tak piszą teraz ci mądrale, którzy przed chwilą pod niebiosa wynosili unijną mądrość.

Ale, niestety, tak też działa Unia Europejska. W sensie politycznej wydolności UE jest wydmuszką. To tłumaczy wszystkie unijne kryzysy włącznie z imigracyjnym, a także łatwość z jaką Rosja manipuluje poszczególnymi państwami, jak i całą wspólnotą. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że jeśli Niemcy i Francja chcą mieć decydujący wpływ na Unię, a pragną realizować przede wszystkim swoje interesy, to nie mogą dopuścić do stworzenia racjonalnych procedur i prawdziwie demokratycznych oraz decyzyjnych struktur. Nie da się manipulować niezależną i racjonalną organizacją.

Dlatego unijne instytucje mogą jedynie próbować zawstydzać Putina, a Niemcy bezwstydnie mogą budować gazociąg na spółkę z Putinem. Polski premier Donald Tusk może słodko bredzić o Unii Energetycznej i chwilę potem otrzymać posadę w Radzie Europejskiej, a niemiecki kanclerz Gerhard Schroeder wygłaszać slogany, że gaz nie ma narodowości i załatwić sobie synekurę w rosyjskim Gazpromie.

Tak więc, skoro Polska nie ma zamiaru się wstydzić ani świecić oczami za prezesa Rzeplińskiego, to w organie Michnika rozpoczęto odprawiać egzekwie nad trumną Trybunału Konstytucyjnego. Rychło w czas, bo zbliża się Dzień Zaduszny i serdeczne wspomnienie będzie na miejscu. Na osłodę tym, którzy naiwnie wierzyli w powagę unijnych

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/313682-bru ... trumnie-tk
Obrazek
Początkujący
Początkujący
Posty: 67
Rejestracja: 23 paź 2009, 11:57
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: Benon »

Nowoczesna - Niewiarygodna

Partia - a wcześniej stowarzyszenie - "Nowoczesna" próbuje prezentować się jako ugrupowanie profesjonalistów, osób wiarygodnych i otwartych na dialog ze społeczeństwem. Jednakże działania aktywistów "Nowoczesnej" stoją niejednokrotnie w sprzeczności z deklarowanymi przez nich wartościami.

"Nowoczesna" była i jest przeciwna programowi "Rodzina 500 plus", gdyż - jak twierdzi - doprowadzi on do ruiny finanse państwa. Pomimo tego przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru pobiera 500-złotowe wsparcie na swoje drugie dziecko. Uzasadniając swoje postępowanie Petru powiedział:

"Zgłosiłem się po 500 plus, mówiłem, że to zrobię - dla zasady. Wprowadziliśmy poprawkę, która została odrzucona, żeby osoby bardziej zamożne tego nie otrzymywały. (...) Powiedziałem, że będę brał i będę brał. Jeżeli są ulgi w komunikacji miejskiej dla dzieci, to wszyscy dostają, prawda?" [1], [2]

Warto zastanowić się na jaką zasadę powołuje się Ryszard Petru w cytowanej wyżej wypowiedzi. Prawdopodobnie chodzi o dewizę: bierz ile się da, nie oglądając się na nic i na nikogo, jeżeli tylko masz taką możliwość. To jest ta sama norma, jaką część opinii publicznej przypisała nagranej na filmiku zamieszczonym na "YouTube" tak zwanej Chytrej Babie z Radomia, która kilka lat temu podczas miejskiej wigilii publicznej zgarnęła ze stołu trzy flaszki gazowanego napoju. Tyle tylko, że Chytra Baba z Radomia w przeciwieństwie do Pazernego Rycha Menedżera nie pełniła i nie pretendowała do żadnych funkcji publicznych, nie wygłaszała przed szerokim forum moralitetów o potrzebie oszczędzania i nie wyglądała na osobę z warstwy krezusów. Co więcej: Chytra Baba oddała jeden z napojów innej kobiecie. [3]

Z oświadczenia majątkowego Ryszarda Petru można dowiedzieć się, że w 2015 roku zarobił on imponującą kwotę 2 224 031,33 zł brutto, czyli jego przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosiło wówczas 185 335,94 zł. Łatwo policzyć, że 500-złotowe wsparcie jakie Ryszard Petru pobiera na drugą córkę stanowi około 0,27% jego średniego miesięcznego zarobku. [4]

Na początku września 2016 roku "Nowoczesna" - w tym osobiście Ryszard Petru - poczęła żebrać wśród wyborców o 10-złotowe miesięczne datki na wsparcie działalności partii. "10 zł to w miarę niewielka kwota, równowartość średniej ceny kawy w restauracji" - przekonywał lider "Nowoczesnej" na swoim facebookowym profilu. [5]

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w drugim kwartale 2016 roku wynosiło 4019,08 zł brutto. Zatem 10-złotowa "kawowa" jałmużna po którą wyciąga rękę "Nowoczesna" i Petru odpowiada w przybliżeniu 0,25% średniego miesięcznego zarobku. [6]

Z powyższego wynika, że 500 zł w relacji do wynagrodzenia Ryszarda Petru i 10 zł w relacji do wynagrodzenia osoby zarabiającej tak zwaną średnią krajową, to mniej więcej taki sam procent. Stąd nasuwa się wniosek, iż lider "Nowoczesnej" nie jest gotowy na takie poświęcenie materialne, jakiego oczekuje od innych. Można w związku z tym przypuszczać, że tych którzy zdecydowali się wpłacić pieniądze na konto "Nowoczesnej" Ryszard Petru uważa za frajerów.

Być może, ktoś uzna, że rezygnacja Petru z pobierania pieniędzy z "Rodziny 500 plus" miałaby znaczenie symboliczne, gdyż środki jakie dostaje są kroplą w morzu wydatków ponoszonych z finansów publicznych na ten program. Jednak symbole czynione przez polityków - zwłaszcza tych opozycyjnych - mają znaczenie, są bowiem świadectwem ich charakteru i intencji. Połaszczenie się przez krezusa Petru na 500 zł z programu, który uważa za szkodliwy dla równowagi budżetu państwa, też jest symbolem - symbolem pokazującym chciwość, obłudę i krótkowzroczność przewodniczącego "Nowoczesnej".

Poruszając kwestię symboli trudno nie wspomnieć o znaku rozpoznawczym Ryszarda Petru, jakim są wpadki przytrafiające mu się przy okazji wypowiedzi. Wszyscy popełniają błędy. Jednak paru potknięciom sternika "Nowoczesnej" warto poświęcić nieco uwagi.

"Rozpoczynamy święta. Po świętach jest, przypominam, sześciu króli i kończy się pierwsze półrocze. Kiedy oni chcą to zrobić?" - powiedział pod koniec października 2015 roku Ryszard Petru o planowanej przez PiS likwidacji gimnazjów. [7]

3 maja 2015 Petru napisał na "Facebooku": "Nasza Konstytucja ma już 225 lat. Druga na świecie, pierwsza w Europie. Trzyma się świetnie, choć PiS uparł się by przeszła przymusowy lifting. Wierzę, że mimo przejściowych "niedogodności" będzie nas chronić przez kolejne stulecia. (...)." [8]

W listopadzie 2015 roku, komentując ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, szef "Nowoczesnej" stwierdził: "Ewidentnie to jest do sprawdzenia, czy prezydent Duda nie złamał konstytucji. Przypomnę, przed wojną był taki moment, że Piłsudski po 35., zamach majowy, a potem to, co się działo do 39. było swego rodzaju nagięciem... zerwaniem tych szwów". [9]

Kto aspiruje do roli przywódcy danej społeczności, powinien się orientować w jej obyczajach, tradycji i historii. Jak widać z przytoczonych cytatów Ryszard Petru wykazuje istotne braki wiedzy z tych dziedzin.

W twórczości science-fiction występuje motyw humanoidów - istot człowiekopodobnych przysłanych na Ziemię w nieprzyjaznych zamiarach. Taki humanoid z pozoru nie różni się od prawdziwego człowieka. Jednak z czasem coraz bardziej uwidaczniają się jego obcość i szkodliwość poczynań. Numerów jakie wycina Ryszard Petru można by się spodziewać po jakimś wypełniającym w Polsce swoją misję polonoidzie. Warto zadać sobie pytanie: kto i po co mógłby takiego polonoida nasłać.

Wiceprzewodniczącą partii "Nowoczesna" i jej klubu parlamentarnego jest Katarzyna Lubnauer. Posłanka Lubnauer posiada stopień naukowy doktora matematyki. Matematycy to niejednokrotnie ludzie o szerokich uzdolnieniach, potrafiący wykorzystać umiejętność logicznego myślenia i wyobraźnię w obszarach na ogół mało kojarzonych z "królową nauk". Posłanka Lubnauer raczej nie należy do tej kategorii matematyków.

Aktywność Katarzyny Lubnauer napędza piorunująca mieszanka kłamstwa, bezczelności i głupoty. Oto przykład.

6 października 2016 roku Lubnauer udzielała wywiadu w radiu RMF FM. Prowadzący rozmowę Marcin Zaborski zapytał na początku dlaczego "Nowoczesna" odrzuciła w pierwszym czytaniu obywatelski projekt ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. "Może dlatego, że posłowie Nowoczesnej nigdy nie składali tej obietnicy co Prawo i Sprawiedliwość, że każdy projekt obywatelski nie będą kierować do kosza, tylko będą kierować do komisji." - odparła Lubnauer (gramatyka oryginalna, wytłuszczenie moje).

Ta odpowiedź Lubnauer była kłamliwa, gdyż przed wyborami na portalu "Latarnik Wyborczy" "Nowoczesna" zgodziła się z poglądem iż należy zakazać odrzucania w pierwszym czytaniu projektów ustaw zgłoszonych przez obywateli do Sejmu. Podobne stanowisko przedstawiło 11 obecnych posłów "Nowoczesnej" na portalu "Mam prawo wiedzieć". Ponadto w programie "Nowoczesnej" można przeczytać: "Opinie obywateli będą uwzględniane w tworzeniu prawa. (...) Wprowadzimy rozbudowane mechanizmy obywatelskiego uczestnictwa.". Redaktor Zaborski nie omieszkał przypomnieć Lubnauer przytoczonych wyżej oświadczeń "Nowoczesnej". [10], [11]

Tłumaczenie Lubnauer było nie tylko kłamliwe, ale również bezczelne i głupie, bowiem kłamstwo jakiego się dopuściła jest oczywiste i łatwe do udowodnienia.

Widać, że posłanka Lubnauer - podobnie jak inni parlamentarzyści "Nowoczesnej" - w grze o nazwie kariera polityczna weszła na poziom przerastający jej możliwości.

Postacią groteskową - nawet jak na standardy do jakich przyzwyczaja wyborców "Nowoczesna" - jest poseł Krzysztof Mieszkowski. Mieszkowski był latach 2006-2016 dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu. Zapewne każdy dyrektor teatru chce wystawiać na swojej scenie dzieła genialne. Mieszkowski poszedł w realizacji tych pragnień o jedną literę dalej. Tą literą jest litera "t", bowiem przedstawienie "Śmierć i dziewczyna" grane na deskach Teatru Polskiego od listopada 2015 roku jest nie tyle genialne co genitalne.

Mieszkowski i reżyserka widowiska Ewelina Marciniak obwieszczali, że przedstawienie będzie zawierało sceny erotyczne z udziałem aktorów porno, nie chcieli jednak ujawnić żadnych szczegółów na ten temat. Normalny aktor i aktor porno tym różnią się od siebie, że ten pierwszy przedstawiając scenę erotyczną udaje że uprawia seks, a aktor porno po prostu kopuluje. Wobec tego podniosły się protesty wywołane podejrzeniami, że w sztuce, którą przygotowuje teatr Mieszkowskiego aktorzy pornograficzni będą spółkowali na oczach publiczności. [12], [13]

Na premierze "Śmierci i dziewczyny" okazało się, że "aktorzy porno wystąpili co prawda w krótkiej scence, ale do penetracji nie doszło", jak skrzętnie odnotował w swojej recenzji Mirosław Kocur. Jeżeli aktorzy pornograficzni odgrywają scenę seksu w przedstawieniu wrocławskiego teatru tak samo jak normalni aktorzy, to po co w takim razie ówczesny dyrektor Mieszkowski ich angażował? Prawdopodobnie był to element kampanii promocyjnej prowadzonej przez obecnego posła "Nowoczesnej". Lecz taka promocja jest nieudolna i tandetna, bo jeżeli przedstawienie "Śmierć i dziewczyna" niesie jakieś głębsze przesłanie, to zostało ono skutecznie przesłonięte genitaliami czeskich aktorów porno. [14]

31 stycznia 2016 roku w programie telewizyjnym "Młodzież kontra" Mieszkowski został poproszony o wyrażenie swojej opinii na temat "artystycznej" instalacji hiszpańskiego performera Abla Azcony polegającej na ułożeniu słowa "pederastia" z 242 konsekrowanych Hostii, które Azcona wyłudzał udając, że chce przyjąć komunię i następnie po kryjomu wynosił z kościołów. Mieszkowski oznajmił: "Nie odbierałbym prawa artyście do takich manifestacji." [15], [16]

Taką opinię przedstawił człowiek, który stroi się w piórka przeciwnika mowy nienawiści. A przecież Mieszkowski wie, że sztuka podobnie jak mowa jest środkiem komunikacji. Czy zbezczeszczenie jednej z największych świętości katolików nie komunikuje nienawiści wobec tej grupy religijnej?

Krzysztof Mieszkowski od wielu lat podaje w swoich oświadczeniach majątkowych, że nie posiada żadnych środków pieniężnych, przy czym jego roczne wynagrodzenie jako dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu wynosiło w 2012 roku ponad 106 tys. zł, a w latach 2013-2015 ponad 121 tys. zł. [17], [18]

Trudno nie zadać pytania, czy człowiek, który zarabia ponad 100 tys. złotych rzeczywiście nie ma żadnych oszczędności. A jeżeli nie ma, to czy jest on na tyle poważny by powierzać mu mandat posła.

"Nowoczesna" opowiadała się przeciwko finansowaniu partii z budżetu państwa. Dlatego może budzić niesmak upór, z jakim to ugrupowanie odwołuje się od decyzji Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) o zmniejszeniu mu państwowych subwencji. Powodem decyzji PKW jest błąd, który popełnili rzekomi eksperci z "Nowoczesnej" przelewając pieniądze z pożyczki na niewłaściwe konto. [19]

"Nowoczesna" odwołała się od decyzji PKW do Sądu Najwyższego, który w orzeczeniu z 22 września 2016 roku skargę partii Ryszarda Petru oddalił. "Nowoczesna" jest znana z admiracji polskiego sądownictwa. Pomimo tego, jej posłowie nie wykluczają zaskarżenia orzeczenia Sądu Najwyższego do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. [20], [21], [22]

Należy zauważyć, że wspominane wcześniej 10-złotowe żebry kawowe "Nowoczesna" rozpoczęła właśnie wtedy, gdy zawisła nad nią groźba przykręcenia kroplówki z państwowym szmalem.

Jakie efekty przynosi proszalna akcja "Nowoczesnej"? W wyborach w 2015 roku głosowało na "Nowoczesną" niecałe 1,16 mln osób. Stąd można wnioskować, że "Nowoczesną" satysfakcjonowałaby sytuacja, kiedy udawałoby się jej wyciągać od wyborców mniej więcej 11,6 mln zł na miesiąc. Tyle bowiem otrzyma się mnożąc 10-złotowe miesięczne wsparcie o które dziaduje Petru et consortes przez liczbę wyborców "Nowoczesnej". [23]

Ryszard Petru zamieścił kawowy apel na swoim facebookowym profilu 6 września 2015 roku. 27 września 2016 roku "Wirtualna Polska" opublikowała informację, że po jego prośbie wpłacono na konto partii około 70 tys. zł. Jeżeli podobne tempo zbiórki utrzymuje się nadal, to "Nowoczesnej" udaje się zebrać od ludzi około 100 tys. zł na miesiąc. W takim wypadku miesięczna wysokość jałmużny przekazywanej "Nowoczesnej" wynosi niecałe 9 groszy w przeliczeniu na jednego wyborcę tej partii. Nie jest to równowartość kawy w restauracji, tylko około 3,6 metra bieżącego szarego papieru toaletowego (według cen "biedronkowych"). [24]

Jeżeli wyborcy "Nowoczesnej", by ją wspierać, rzeczywiście odejmują sobie od czterech liter te klika metrów papieru miesięcznie, to znaczy, że przeceniają "Nowoczesną" i niedoceniają papieru toaletowego. Co bowiem należy uznać za bardziej dotkliwe? Czy brak w krytycznej sytuacji kawałka papieru do podtarcia? Czy brak na scenie politycznej "Nowoczesnej", która - w przeciwieństwie do papieru toaletowego - nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań wyborców?
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nie w Polsce, ale może warto wziąć przykład z Rumunii?
========================
Rumunia idzie za ciosem: Po obniżce VAT (wbrew MFW i UE) likwiduje ponad 100 opłat i podatków - w tym abonament RTV!
Obrazek

Przypomnijmy - Międzynarodowy Fundusz Walutowy i UE odradzały władzom Rumunii drastyczne obniżenie stawek VAT i innych obciążeń podatkowych dla małych przedsiębiorców. Rząd w Bukareszcie jednak nie posłuchał swoich unijno-międzynarodowych doradców i zaryzykował. Efekty były rewelacyjne! Ludzie zachowali więcej pieniędzy dla siebie, sprzedaż detaliczna wzrosła, a budżet kraju zanotował rekordowe wpływy. Teraz Rumunia idzie za ciosem i likwiduje 102 różnego rodzaju opłaty administracyjne, w tym abonament RTV.


Rumuński parlament jednogłośnie przegłosował likwidację aż 102 opłat administracyjnych. Wśród zlikwidowanych znalazły się doliczana do rachunków za prąd opłata radiowo-telewizyjna (abonament RTV) oraz tzw. opłata środowiskowa, którą trzeba było płacić przy kupowaniu używanego samochodu.

Warto podkreślić, że wspomniane powyżej likwidacje obowiązkowych do tej pory opłat nie są pierwszymi obniżkami podatków, na które w ostatnim czasie zdecydowały się rumuńskie władze. Przypomnijmy, że od 1 stycznia br. w Rumunii obowiązują niższe stawki podatku VAT. Podstawowa stawka została zmniejszona z 24 do 20 proc. Wcześniej zmniejszono także stawki na żywność - z 24 do 9 proc. Jakby tego było mało rząd w Bukareszcie zdecydował, że od początku roku stawka podatku dochodowego dla przedsiębiorców prowadzących 1-osobową działalność gospodarczą wyniosła zaledwie 3 proc. Jeśli taki przedsiębiorca zatrudni pracownika, to stawka PIT spada mu do 2 proc. Jeśli zatrudni dwóch pracowników - stawka PIT zostaje zmniejszona tylko do 1 proc.!

Na efekty długo nie trzeba było czekać. Zwykli ludzie bardzo szybko odczuli, że mają więcej pieniędzy w swoich portfelach i rzucili się na zakupy. Sprzedaż detaliczna w ciągu roku (kwiecień 2015 / kwiecień 2016) wzrosła aż o 19 proc. Rekordowo wzrosły także wpływy do budżetu kraju. Do połowy marca były one aż o 7 proc. wyższe w porównaniu do analogicznego okresu sprzed roku.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0338 ... datkow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dziedziczni właściciele III RP, ku swemu zaskoczeniu dziś zwani opozycją, wyglądają jak wyjęty z wanny karp
Obrazek
Dziedziczni właściciele III RP, ku swemu zaskoczeniu dziś zwani opozycją, wyglądają jak wyjęty z wanny karp. Podrygują bezładnie, rozpaczliwie łapią powietrze. Widać bezsilność, czuć brak tlenu.

Po ucieczce złotoustego Donalda „od tego syfu”, nie sprawdził się żaden kolejny kandydat na lidera: ani histeryczna Ewa, ani siermiężny Bronisław, ani groteskowy Ryszard, ani niezbyt lotny Mateusz z kitką, ani anty-medialny Grzegorz. Trwa rozpaczliwe poszukiwanie. Każdy z trójki obecnych kandydatów na lidera antypisowskiej krucjaty widzi, że kra topnieje. Sądzi jednak, że on sam ma jeszcze szansę, więc zaczęli się panowie nawzajem spychać w otchłań politycznego niebytu.

Ale we wszystkich trzech ugrupowaniach nie ma już wiele wiary, że obecni liderzy są w stanie pociągnąć wózek, porwać tłumy. W Platformie zwołują się zwolennicy pomysłu, by postawić na syna jazzmana, medialnego Pawła Trzaskowskiego, ale Grzegorz-No Mercy patrzy na nich jak pyton na królika. W Nowoczesnej za plecami „człowieka-mema” czai się Paweł Rabiej. Jeszcze kilka, kilkanaście samo-zaorań nowoczesnego Ryszarda i na wiosnę nowocześni sponsorzy wymienią go na bystrzejszego kolegę.

Do łowów na lidera równolegle trwają łowy na tematy. Trybunał, aborcja, edukacja, cokolwiek. Najlepiej zażarł „pisowski zamach na kobiety”. Kilka poważnych, oczytanych, inteligentnych osób dopiero ode mnie dowiedziało się, że projekt był obywatelski, a PiS niemal natychmiast go zastopował. Przyjęli tę informację ze zdziwieniem i niedowierzaniem.

(Na marginesie: kolejny raz dajemy sobie narzucić język debaty. Zwiększenie ochrony bezbronnych nazywamy „zaostrzeniem”, a „liberalizacją” nazywamy powiększanie możliwości zgładzenia bezbronnych. „Liberalizacją” powinniśmy nazywać sytuację, w której więcej z nas ma szansę przeżyć, a faktycznym „zaostrzeniem” jest sytuacja, że której przeżyje mniej z nas).

Ostentacyjne kłamstwo jakoby rządzący PiS oraz katolicki Kościół uknuli karanie kobiet za aborcję wyprowadziło na ulice niemal 100 tysięcy ludzi, okazało się skuteczne. Będzie więc grzane nadal, nic nie szkodzi, że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ważne, że tysiące przeżuwaczy płynących z TVN i „Wyborczej” rewolucyjnych odezw bezrefleksyjnie je łyka.

Niegdyś skuteczne bajania arcy-magów: Kuczyńskiego, Wołka czy Żakowskiego o „dusznej atmosferze pisowskich rządów” dziś nie wystarczą, internet wyśmiewa takie objawienia. Dziś musi być konkret. Musi być wieszak, żeby coś wisiało. Strona gazeta.pl dla badaczy mediów i studentów dziennikarstwa stanowi nieustanny przykład rozpaczliwych łowów na temat (zastępczy, kłamliwy, absurdalny, ale temat) który pociągnie antyrządową niechęć szerzej niż odsunięta od części władzy i coraz bardziej wystraszona kasta władców III RP. Ale w tym strachu jest siła. Pomysły mogą być coraz bardziej rozpaczliwe, coraz bardziej absurdalne, także – dla narodowej i państwowej wspólnoty coraz groźniejsze.

Po uznanej za konieczną konfrontacji „trybunalskiej”, władza przegapiła kolejny temat i znowu miała ulice pełne ludzi. Niech wyciągnie z tego wnioski, niech ostro widzi, że jej arcyważnym celem jest dodawanie do rzeszy swych zwolenników kolejnych grup społecznych. Debata przed ratyfikacją potajemnie przez Unię Europejską przyklepanej i kolanem Europejczykom wepchniętej umowy CETA, czy debata o reformie podatków winny być przykładami republikańskiego rozumienia roli obywateli w budowaniu swego państwa. Skoro Prawo i Sprawiedliwość chce „Słuchać Polaków, służyć Polsce” winno budować obywatelską aktywność i relacje wyborców z tymi, których do rządzenia wynajęli. Zamiast reaktywności na opozycyjne wrzutki, to rząd i parlamentarna większość winni skutecznie wprowadzać tematy – te naprawdę ważne dla nas wszystkich. Jest ich bardzo wiele.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/313811-dzi ... wanny-karp
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


W tym szaleństwie jest metoda! Nieważne jak, byle po nazwisku. Ale z pustego nawet Salomon nie naleje
Obrazek
Pisałam już kiedyś, że w Nowoczesnej musi trwać jakiś konkurs na to, kto powie większą głupotę. Mają tam też chyba drugą konkurencję. Na to, kto się bardziej skompromituje podczas konferencji prasowej. A walczą o to nowocześni zaciekle.

Ryszard Petru na przykład postanowił skrytykować reformę edukacji przygotowaną przez PiS. I troszkę mu nie wyszło.

Proszę państwa bardzo łatwo jest odkręcać coś, co było wcześniej zrobione, tylko pytanie, czy dzięki temu nasze dzieci będą się lepiej uczyły. Pytanie co z tymi, którzy są teraz w gimnazjach. Czy my jesteśmy do tego przygotowani? Ja też byłem w 8 - 4. Też byłem w podstawówce 8 lat, potem 4 lata w gimnazjum, ale z samego mieszania w szklance nie zmieni się słodkość herbaty. Tam nie ma cukru

-tłumaczył nowoczesny lider.

W świetle tej wypowiedzi łatwiej zrozumieć potknięcia lidera partii z kropką. Osiem lat w podstawówce i cztery w gimnazjum, oznaczają, że Ryszard Petru repetował dwa razy w podstawówce i raz w gimnazjum. Nauczyciele starali się upchnąć mu wiedzę w głowie, niestety bez skutku. Możliwe też, że w Moskwie system edukacji jest inaczej skonstruowany i stąd ta pomyłka. Niewykluczone też, że liderowi partii z kropką znów się wszystko pomieszało. Ciągle mu się miesza. Lewa z prawą, północ z południem, koniec z początkiem, trzy z sześcioma, itd. I z finansowaniem też mu się pomieszało i teraz Nowoczesna musi spamować ludziom skrzynki mailowe, prosząc o pieniądze.

Nieźle, w konkurencji na kompromitację, poszło też partyjnym koleżankom Ryszarda Petru. Katarzyna Lubnauer i Monika Rosa, podobnie jak ich lider, chciały mówić o edukacji. Niestety nikt nie był specjalnie zainteresowany tym, co posłanki miały do powiedzenia. A sala świeciła pustkami. Zdradziła to sama Katarzyna Lubnauer, komentując frekwencję na sali.

Uwielbiam mówić do pustej sali

— rzuciła do koleżanki posłanka.

I jak gdyby nigdy nic zaczęła wywód o edukacji.

A może w tym szaleństwie jest jednak metoda? Może oni to robią, żeby o nich mówiono. Z braku treści, stawiają na formę? Nieważne jak, byle po nazwiskach. Ale z pustego nawet Salomon nie naleje. Przecież „z samego mieszania w szklance nie zmieni się słodkość herbaty. Tam nie ma cukru.”

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/313821-w-t ... nie-naleje
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Amazon [Bot], Marecki11  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM