Śląsk Wrocław przegrywa z piłkarzem. Musi wypłacić milionowe odszkodowanie

Albańczyk Sebino Plaku podpisał kontrakt ze Śląskiem Wrocław w 2013 roku, miał on obowiązywać do czerwca tego roku. Umowa gwarantowała mu zarobki w wysokości 50 tys. zł miesięcznie. We wrześniu roku 2014 władze klubu zaproponowały mu obniżkę pensji, ale piłkarz się na to nie zgodził. Zdecydował się rozstać z Wrocławiem, ale na własnych warunkach: Śląsk zapłaciłby mu wszystkie pensje do stycznia 2015 roku, a Plaku sam zrzekłby się pieniędzy za pozostałe miesiące trwania kontraktu. Tego wyjścia z sytuacji nie zaakceptował z kolei klub.
Niedługo później Albańczyk nabawił się kontuzji. Został odsunięty od pierwszej drużyny i trenował z trzecioligowymi rezerwami. Kilka miesięcy temu na łamach "Wyborczej" przekonywał, że był szykanowany za to, że nie zgodził się na obniżenie wynagrodzenia. Poza niezwykle ciężkimi indywidualnymi treningami miał być angażowany do akcji promocyjnych, w pracy spędzał po 13 godzin dziennie. Jak opowiadał, pod byle pretekstem był karany.
- Gdy spóźniłem się osiem minut na zbiórkę przed treningiem, otrzymałem 20 tys. zł kary. W pierwszym zespole zawodnicy za dziesięć minut spóźnienia płacą 20 zł kary. Byłem niewolnikiem Śląska. Nikt, bez względu na formę, nigdy nie był traktowany tak źle jak ja - mówił Plaku.
Przedstawiciele klubu zaprzeczali, że w ten sposób chcą zmusić piłkarza do zgody na obniżkę pensji. Twierdzili np., że dzięki intensywnym treningom ma on wrócić do formy.
Albańczyk czuł się dyskryminowany i domagał się rozwiązania kontraktu z winy klubu. Ale w lutym 2015 roku Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych przy PZPN rozwiązała kontrakt Plaku ze Śląskiem bez orzekania o winie. W spór piłkarza z wrocławskim klubem włączył się Międzynarodowy Związek Piłkarzy, a jego historią zainteresowały się media z całego świata. Wśród nich m.in. "New York Times", który napisał: "Sprawa Albańczyka jest symboliczna dla europejskiej piłki, która ma problem z prawami pracowników. Zawodnicy stają przed wyborem: albo ugną się pod żądaniami pracodawcy, albo zostaną srogo ukarani. To piłkarska wersja karceru". Autor publikacji w "New York Timesie" Sam Borden mówił wówczas "Wyborczej": - Po reakcjach czytelników i internautów widzę, że sporo ludzi w Stanach Zjednoczonych nie miało pojęcia, że takie praktyki zdarzają się w zawodowym futbolu.
Sebino Plaku nie pogodził się z werdyktem krajowego sądu piłkarskiego i wystąpił o rozstrzygnięcie do Trybunału Arbitrażowego w Lozannie. To międzynarodowy sąd powołany jako najwyższa instancja do rozstrzygania sporów w dziedzinie sportu. W jego skład wchodzi ponad 150 arbitrów z 55 różnych krajów. To tam zapadają m.in. decyzje dotyczące stosowania dopingu. Trybunał w piątek uznał racje Albańczyka, orzekając, że rozwiązanie kontraktu nastąpiło z winy Śląska Wrocław.
Adwokat Marcin Kwiecień reprezentujący Plaku: - To była bardzo trudna sprawa, w polskiej piłce żaden piłkarz nie zdecydował się na takie wystąpienie. Nie zgadzam się na sprowadzanie żądań Sebino wyłącznie do aspektu finansowego. To była przede wszystkim walka o jego godność jako człowieka i sportowca. Po negatywnym orzeczeniu Izby ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych przy PZPN nie załamał się, tym bardziej ta wygrana cieszy. Myślę, że to orzeczenie wyznaczy pewne standardy postępowania w stosunkach klub - zawodnik.
Z naszych informacji wynika, że zawodnikowi będzie przysługiwało odszkodowanie w wysokości ok. 250 tys. euro, czyli ponad 1,1 mln zł. Kwota może być wyższa, bo niewykluczone, że Albańczyk zażąda jeszcze odszkodowania m.in. za zniszczenie wizerunku.
Władze klubu i przedstawiciele gminy (jest współwłaścicielem Śląska) decyzji trybunału w Lozannie komentować nie chcą. Utrzymują jedynie, że nie on decyduje o wysokości odszkodowania.
Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta i przewodniczący rady nadzorczej Śląska: - Ustala ją Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych PZPN, trudno zatem mówić o jakichkolwiek kwotach. Niewykluczone, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie polubownym w Polsce.
Jednak wedle prawa w przypadku rozwiązania kontraktu z winy klubu zawodnik otrzymuje wszystkie zaległe pensje do końca trwania umowy. A jeśli piłkarz w tym czasie znajdzie nową drużynę, klub ma obowiązek wypłacać różnicę między nowym a dawnym kontraktem. Plaku jest teraz piłkarzem albańskiego Skenderbeu Korce, gdzie zarabia około tysiąca euro miesięcznie.
źródło: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35 ... onowe.html












