Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Czego jeszcze nie wiemy o rządach koalicji PO-PSL? Minister Ziobro: "Są afery większe niż Amber Gold. Ostatnie lata były rajem dla takich oszustów"
Obrazek
Są afery większe niż Amber Gold; wydałem prokuratorom jasne wytyczne dot. ścigania przestępstw o charakterze finansowym, aby ich reakcja była lepsza niż w przypadku tamtych spraw

—powiedział PAP minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Jak dodał, jego resort przygotowuje zmianę Kodeksu karnego, w którym pojawiłoby się nowe przestępstwo: wywołania wielkiej afery gospodarczej, zagrożone karą do 25 lat więzienia.

Są afery większe niż Amber Gold, zarówno, gdy jako podstawę oceny przyjmujemy liczbę pokrzywdzonych, jak i sumy ukradzionych pieniędzy. Przykładowo w aferze Skarbca oszukano ponad 70 tys. ludzi - w Amber Gold ok. 20 tys. Natomiast kwoty szkód w aferze SKOK Wołomin to ponad 2 mld zł, a w sprawie Spółdzielczego Banku w Wołominie to ponad 1,5 mld zł, zaś w Amber Gold to 650 mln zł. W większości tych afer - w ostatnich latach - prokuratura i inne organy ścigania zawiodły na całej linii

—mówił Ziobro.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/304832-cze ... h-oszustow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polacy drugim najdłużej pracującym narodem w UE i siódmym na świecie. Aby otrzymać znacznie niższe pensje musimy pracować znacznie więcej!
Obrazek

Pomimo upływu wielu lat od wejścia Polski do UE, różnica między zarobkami statystycznego Polaka a mieszkańca Europy Zachodniej nadal jest bardzo wyraźna. Jakby tego było mało, aby Jan Kowalski mógł zarobić swoją znacznie niższą od zachodniej pensję, w pracy musi spędzić znacznie więcej czasu niż przeciętny Niemiec, Francuz czy Holender. Zgodnie ze statystykami OECD Polacy są obecnie drugim najdłużej pracującym narodem w Unii Europejskiej, a w rankingu światowym zajmujemy pod tym względem 7. miejsce...


Z najnowszego raportu przygotowanego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) na temat liczby godzin spędzonych w ciągu roku w pracy przez obywateli poszczególnych państw świata wynika, że statystyczny Polak spędza w pracy w ciągu roku 1 963 godzin (163,6 godziny na miesiąc). Okazuje się, że to siódmy wynik na świecie i drugi wśród państw należących do Unii Europejskiej (w UE więcej czasu w pracy od Polaków spędzają tylko Grecy - w ciągu roku przeciętnie jest to 2 042 godzin).

Co ciekawe - zgodnie z ww. raportem OECD Polacy spędzili w pracy w ciągu 2015 roku aż o 184 godziny więcej (23 dni robocze) niż Czesi, o 214 godzin więcej (blisko 27 dni roboczych) niż Węgrzy i aż o 592 godziny więcej (74 dni robocze) niż statystyczni Niemcy.

Jeszcze gorzej sprawy się mają jeśli chodzi o zarobki. Zdaniem OECD przeciętny Polak zarobił w ciągu 2015 roku 12.257 USD brutto, co wg średniego kursu (3,7695 zł) stanowiło równowartość 46.203 zł. Jedna roboczo-godzina Polaka była zatem warta 23,53 zł brutto (46.203 zł / 1963 godz.). Pracujący w ciągu roku o 23 dni robocze krócej Czech zarobił w ubiegłym roku zdaniem OECD 12.773 USD brutto, co stanowiło równowartość 48.148 zł (1,9 tys. zł więcej niż Polak). Jedna roboczo-godzina Czecha była zatem warta 27,06 zł brutto. Pracujący w ciągu roku o 27 dni roboczych krócej Węgier zarobił w ubiegłym roku zdaniem OECD 10.660 USD brutto, co stanowiło równowartość 40.183 zł (6,0 tys. zł mniej niż Polak). Jeśli jednak przeliczymy te zarobki na roboczo-godziny, to okaże się, że 1 godzina pracy Węgra była wyceniona na 22,97 zł brutto, czyli niemal na tyle, ile 1 godzina pracy statystycznego Polaka (23,53 zł). Pracujący w ciągu roku o 74 dni robocze krócej od Polaka statystyczny Niemiec zarobił w ubiegłym roku zdaniem OECD aż 41.716 USD brutto, co stanowiło równowartość 157.248 zł (+111,0 tys. zł więcej niż Polak). Jedna roboczo-godzina pracy Niemca była zatem warta aż 114,70 zł brutto.

Niestety, po 12 latach spędzonych w UE i 27 latach od magicznej transformacji nadal jesteśmy Bangladeszem Europy i tak naprawdę nikt nie wie kiedy to się zmieni...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0321 ... -pracy.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rząd PO-PSL nie tylko zadłużał na potęgę, ale jeszcze stosował kreatywną księgowość
Obrazek
Pod koniec lipca tego roku ukazał się raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) o jawności i przejrzystości finansów publicznych w ciągu 3 ostatnich lat rządów Platformy i PSL-u czyli 2013-2015.

NIK kwestionuje w tym raporcie wykazywanie w rozchodach budżetu państwa pożyczek udzielanych z budżetu Funduszowi Ubezpieczeń Społecznych (zadłużenie FUS z tego tytułu na koniec 2015 roku wyniosło aż 45,3 mld zł i jak łatwo się domyślić tej pożyczki ten Fundusz nigdy nie spłaci), przekazywanie z pominięciem wydatków budżetu środków, które wpłynęły do budżetu państwa z prywatyzacji majątku Skarbu Państwa, czy też refundowanie FUS-owi ubytku składki przekazywanej do Otwartych Funduszy Emerytalnych.

Tylko poprzez kreatywne księgowanie tych 3 rodzajów wydatków jak pisze NIK deficyt budżetu państwa za 2014 rok rząd PO-PSL zmniejszył na papierze aż o 20 mld zł.

Ale rząd PO-PSL nie tylko uprawiał kreatywną księgowość ale bardzo intensywnie zadłużał polskie państwo. Przypomnijmy więc najważniejsze jego „osiągnięcia” w tym zakresie.

Po pierwsze gigantyczny przyrost długu publicznego w latach 2007-2013, wyniósł on blisko 450 mld zł (dług wzrósł z 520 mld zł na koniec 2007 roku do 970 mld zł na koniec 2013 roku) tj. do blisko 58% PKB.

Na koniec 2014 roku dług ten zmniejszył wprawdzie o blisko 150 mld zł ale tylko dzięki tzw. skokowi na OFE z którego przejęto obligacje skarbowe na 150 mld zł (o taką sumę powiększą się jednak zobowiązania ZUS wobec przyszłych emerytów).

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/304819-rza ... ksiegowosc
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Ewa

Trzeba dobrze spamiętać nazwiska tych tzw. sędziów i w odpowiednim czasie wystawić im rachunek !! To jest Targowica niszcząca Polskę !! Robili to w komunie, robili w III RP i robią teraz !! HAŃBA !

-------------------------

a tak

Rzepliński z POdpaską na oczach się POgrąża. Zrobił z Trybunału rzepliński folwark i działa jak wojownik dżihadu. To taka autoagresja, która kończy się często samozniszczeniem, to gorsze niż rak.

-------------------------

RYSZARD

O takie mamy PRAWO! NIEMOTY z awansu stołecznego tudzież ich potomstwo uzurpują sobie prawo do decydowania o wymiarze demokracji, o losach Państwa Polskiego i Naszej Ojczyzny. Cuchnący pasztet POPSL

===============================
UJAWNIAMY. To prezes Rzepliński i sędziowie TK uniemożliwiają publikację orzeczeń z 9 marca i 11 sierpnia 2016 r.
Obrazek
Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego i jego prezes Andrzej Rzepliński chcą uchodzić za wyrocznię prawa, i to wyrocznię najwyższą z najwyższych.

Tymczasem ta wyrocznia zapędziła się w kozi róg albo inaczej: popisowo strzeliła sobie w kolano. Sędziowie TK i prezes Rzepliński wpadli w pułapkę właściwie bez wyjścia. I sami sobie zgotowali ten los, co także świadczy o ich prawniczych kompetencjach. Oczywiście nie wszyscy sędziowie, lecz ci, którzy podpisali się pod wyrokiem z 11 sierpnia 2016 r., a nie złożyli zdania odrębnego. Nie dotyczy to też trzech sędziów zaprzysiężonych przez prezydenta, a niedopuszczanych przez prezesa TK do orzekania. Teraz prezes Rzepliński nerwowo się zastanawia i naradza, jak wybrnąć z sytuacji bez wyjścia. Ale po kolei.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/304966-uja ... nia-2016-r
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Po I półroczu 2016 na wypłatę bieżących emerytur zabrakło już 41,8 mld zł! Nie 500+ lecz ZUS jest największym problemem dla budżetu kraju
Obrazek
Fatalny przyrost naturalny w połączeniu z coraz większą liczbą ludzi w wieku 65+, gigantycznymi kosztami "resortowych" świadczeń emerytalnych oraz całym mnóstwem poPRL-owskich przywilejów dla wybranych grup zawodowych powoduje, że po I półroczu 2016 r. na wypłatę bieżących emerytur zabrakło aż 41,8 mld zł! Ten olbrzymi deficyt rząd musiał jakoś "zasypać". Stąd nagły wzrost pożyczek zaciąganych ekipę Szydło i równie rekordowy skok zadłużenia Polski, które od stycznia do maja urosło o 56,1 mld zł...

Obecnie na jednego emeryta przypada pięć osób w wieku produkcyjnym (w wieku 15-64 lata), a mimo to ZUS już ma poważne problemy ze ściągnięciem odpowiedniej kwoty pieniędzy ze składek na wypłatę bieżących emerytur. W ubiegłym roku (2015) zabrakło na ten cel rekordowej kwoty 52,4 mld zł. Deficyt ten pokrywany był z dotacji i bezzwrotnych pożyczek przekazywanych przez rząd (pieniądze podatników lub wierzycieli Skarbu Państwa) do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), który jest finansowym zapleczem ZUS-u.

Problem w tym, że po upływie zaledwie sześciu miesięcy bieżącego roku deficyt FUS sięgnął już 41,8 mld zł, czyli niemal 80 proc. kwoty deficytu za cały ubiegły rok! ZUS oczywiście emerytury i renty wypłaca terminowo, ale kosztem budżetu państwa, z którego brakujące pieniądze trzeba wykładać. Z racji tej, że z pustego i Salomon nie naleje, aby znaleźć pieniądze na "zasypanie" wspomnianego deficytu, rząd musiał zaciągać nowe kredyty i wystawiać mnóstwo papierów dłużnych (obligacji). Powyższe tłumaczyłoby gigantyczny skok zadłużenia Polski, które w tym samym okresie (styczeń - maj) urosło o rekordową kwotę 56,1 mld zł.

Wygląda więc na to, że nie demonizowane 500+ lecz zapewnienie pieniędzy na wypłatę bieżących emerytur będzie największym wyzwaniem zarówno dla obecnej, jak i każdej kolejnej ekipy rządowej.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0322 ... u-2016.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Za przymus produkcji "zielonej energii" płacimy wszyscy w rachunkach za prąd. Wygranymi są zachodnie firmy dostarczające kosztowny sprzęt do jej wytworzenia
Obrazek
Czy nam się to podoba, czy nie - wszyscy zrzucamy się na producentów tzw. zielonej energii. Gdyby nie potężne dotacje i dofinansowania, to większość farm wiatrowych i fotowoltaicznych już dawno by zbankrutowała, jako przynoszące więcej strat niż zysków. Aby taka produkcja się opłacała Unia narzuciła sztuczne regulacje promujące "zieloną energię", a ich kosztami obciążyła bez wyjątku wszystkich odbiorców prądu. Wygranymi w tym układzie stały się zachodnie (głównie niemieckie) firmy dostarczające kosztowną "zieloną" technologię.

Aby produkcja energii elektrycznej za pomocą odnawialnych źródeł energii (OZE) była opłacalna Unia Europejska musiała wdrożyć szereg przepisów nakazujących jej dotowanie i promowanie. W naszym kraju, oprócz finansowych dotacji i preferencyjnych kredytów na budowę OZE, przybrało to przede wszystkim postać dopłat dla producentów "zielonej energii" za pośrednictwem tzw. "zielonych certyfikatów".

Zgodnie z obowiązującym prawem sprzedawca energii elektrycznej na każde 100 MWh sprzedanej odbiorcy końcowemu energii musi zaświadczyć, że przynajmniej 16 proc. z tej energii powstało przy użyciu OZE. Robi to za pomocą wspomnianych "zielonych certyfikatów". Jeśli tego nie poświadczy, to jest zobligowany zapłacić finansową karę.

Gdzie może nabyć "zielone certyfikaty"? Otóż z automatu otrzymują je wszystkie te podmioty, które produkują "zieloną energię" (właściciele farm wiatrowych, fotowoltaicznych, elektrowni wodnych, geotermalnych itp.). Liczba certyfikatów jest oczywiście uzależniona od ilości wyprodukowanej za pomocą "zielonej" technologii energii elektrycznej. Posiadając takie certyfikaty, producent może je sprzedać na Towarowej Giełdzie Energii w Warszawie każdemu sprzedawcy energii elektrycznej w Polsce, który nie ma własnych OZE, a nie chce płacić kary wynikającej z tytułu niespełnienia ustawowego obowiązku wprowadzenia do obrotu minimum 16 proc. energii pochodzącej z OZE.

Producenci "zielonej energii", oprócz tego, że generują swoje przychody na samej produkcji prądu (co jednak samo w sobie jest w większości przypadków nieopłacalne), zarabiają przede wszystkim na sprzedaży "zielonych certyfikatów" tym wszystkim, którzy ich potrzebują, aby spełnić prawne wymogi. Oczywiście cena sprzedawanych na Towarowej Giełdzie Energii "zielonych certyfikatów" jest doliczona do ceny energii sprzedawanej odbiorcy końcowemu i w efekcie płacimy za nie w rachunkach za prąd, z czego bardzo niewielu z nas zdaje sobie sprawę.

Gdyby jednak nie funkcjonował taki mechanizm wsparcia dla producentów "zielonej energii", to zdecydowana większość z nich splajtowałaby jako zupełnie nierentowne i przynoszące straty przedsiębiorstwa...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul7/0322 ... nergii.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ekspert: zakaz handlu w niedziele należy wprowadzać stopniowo
Obrazek
Obywatelski projekt ustawy ograniczającej handel w niedzielę cywilizuje rynek pracy, ale ma też ma liczne słabości, a ich wprowadzenie może negatywnie wpłynąć na gospodarkę - ocenia dr Bartłomiej Biga z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Proponuje stopniowość we wprowadzaniu wolnych niedziel.

Do końca sierpnia trwa zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Jego inicjatorem jest Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ "Solidarność".

"Idea ta cieszy się poparciem wielu środowisk, w tym Kościoła oraz rządu. Wprowadzenie w życie niektórych zapisów ustawy w brzmieniu zaproponowanym przez inicjatorów - +Solidarność+ - może mieć jednak szereg negatywnych konsekwencji. Ponadto Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, ostrzega, że wprowadzenie ograniczeń już od początku 2017 roku może okazać się niemożliwe" - mówi Biga w komentarzu przesłanym w czwartek PAP. Jak dodaje, zaproponowany projekt ma "liczne słabości, czego świadomość mają nawet sami jego twórcy".

Zdaniem eksperta, łatwo wskazać szereg argumentów, które ze społecznego punktu widzenia przemawiają za ograniczeniem handlu w niedzielę. Jak podkreśla, przyczyniłoby się to zapewne do "ucywilizowania rynku pracy oraz sprzyjałoby budowaniu spójności społecznej".

"Koronnym argumentem przeciwników ograniczania handlu w niedziele jest natomiast widmo redukcji zatrudnienia. Trzeba jednak podkreślić, iż wbrew czarnym scenariuszom skala zwolnień byłaby znacząco niższa niż 1/7 ogółu zatrudnionych, gdyż wzrósłby popyt na pracę w pozostałe dni tygodnia. Większa liczba kupujących od poniedziałku do soboty nie uchroniłaby jednak branży przed redukcją zatrudnienia o nawet 100 tysięcy osób. Choć liczba ta stanowi jedynie ok. 2,5 proc. pracowników handlu, to skala zwolnień byłaby znaczna. Trzeba bowiem pamiętać, że w skali całej gospodarki branża ta generuje co czwarte miejsce pracy" - uważa Biga.

Dodaje, że ten negatywny efekt może być jednak zminimalizowany w przypadku rozłożenia zmian w czasie. "Projekt +Solidarności+ zakłada wprowadzenie ograniczeń w prawie wszystkie niedziele w roku (...). Nagłe pojawienie się czterdziestu kilku dodatkowych dni z ograniczonym handlem byłoby jednak dla sektora handlowego szokiem. Z tego powodu lepszym rozwiązaniem byłoby stopniowe zwiększanie liczby +wolnych niedziel+. Przykładowo, w pierwszym roku jednej w miesiącu, po roku dwóch, aż do objęcia ograniczeniem handlu wszystkich w perspektywie trzech lat" - proponuje ekspert. Zgodnie z projektem w ciągu roku ma być siedem tzw. niedziel handlowych. Sklepy miałyby być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże. Ekspert podkreśla, że warte rozważenia jest także początkowe ograniczenie godzin pracy w niedziele (np. 8.00-16.00), a dopiero później wprowadzanie dalej idących zakazów.

W projekcie ustawy zapisano wyjątki. Czynne w niedzielę będą mogły być m.in. stacje benzynowe, piekarnie, sklepy usytuowane na dworcach kolejowych i lotniskach czy kioski z prasą. Handlować będą mogły również małe, osiedlowe sklepy pod warunkiem, że za ladą stanie ich właściciel. Zdaniem Biga, ten katalog wyjątków jest niezrozumiały.

"Wprowadzane wyjątki z jednej bowiem strony dotyczą spraw fundamentalnych - takich jak zdrowie czy zachowanie ciągłości transportu - a z drugiej kwestii zupełnie błahych" - komentuje ekspert. Negatywnie ocenia także pomysł, aby osoby łamiące zakaz handlu i wykonywania innych czynności sprzedażowych podlegały karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.

Nie ma unijnych przepisów dotyczących niedzielnego handlu. To kraje członkowskie podejmują ostateczną decyzję, czy sklepy mogą być otwarte w tym dniu, czy też nie. W niektórych państwach, gdzie nie ma konkretnych przepisów dotyczących godzin otwarcia sklepów w niedziele i święta, sprawę reguluje zwyczaj. W dziewięciu z 28 państw Unii Europejskiej obowiązują znaczące ograniczenia dotyczące handlu w niedziele i święta. W pozostałych 19 przez cały tydzień zakupy można robić niemal bez limitów. Niemal całkowity zakaz handlu w niedzielę i święta obowiązuje w Niemczech, Austrii, Irlandii Północnej. Częściowe restrykcje mają Belgia, Francja, Grecja, Holandia, Luksemburg, Holandia i Węgry. W Europie zakaz handlu obowiązuje też w Norwegii i Szwajcarii.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/28642- ... -stopniowo
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Cezary G. sam sobie zgotował ten los.

=================

"Bo to dobry chłopak był, do mszy służył i mało pił". Policjant zastrzelił przestępcę, teraz nazywają go mordercą
Obrazek
Policjant po oddaniu strzału ostrzegawczego strzelił jeszcze raz i zastrzelił 22-letniego kierowcę pojazdu, który nie zatrzymał się do kontroli. To wersja rodziny i przyjaciół zastrzelonego. Tylko jakoś przy okazji zapomina się o tym, że zastrzelonym był diler narkotyków, pozbawiony prawa jazdy, który miał jeszcze cztery lata do odsiedzenia w więzieniu. Postanowiliśmy sprawdzić, co o sprawie mówią i piszą w internecie zwykli policjanci.

Cezary G. w chwili postrzelenia akurat był na "urlopie". Wyszedł z celi w grudniu zeszłego roku z uwagi na zły stan zdrowia. Miał pół roku na podreperowanie swojego zdrowia. Adwokat mężczyzny napisał do sądu wniosek o przedłużenie urlopu, ale prośba została odrzucona. Mężczyzna miał wrócić do więzienia 15 czerwca. Nie wrócił. Tydzień później do policji w Szczecinie wpłynęło pismo z zakładu karnego, informujące o tym, że Cezary G. nie stawił się w zakładzie karnym.

Więcej: http://natemat.pl/187877,rodzina-walczy ... obowiazkow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Komuch myśli że jest Królem nie do ruszenia !! teraz Polacy widzicie po co w 82r komuchy powołały swój TK !!!

--------------------------

Lutek

Rzadzie zrob cos z tym warcholem,24000 za to co on wyprawia to jest skandal!!!

------------------------------

HEH

Pisze, bo umie! Toć to dopiero panisko z tego "cysorza" z 20k dożywotniej emerytury. Swoją drogą, listem do prywatnych mediów kolejny raz sprzeniewierzył się sędziowskiej niezależności. Odpowie za to

-------------------------------

Marnow

Prezydent i rzad pozwalaja na warholstwo. Ten czlowiek powinien byc zatrzymany i osadzony w Tworkach do uplywu kadencji (niejawnie i bez zadnego komentarza ze strony rzadu). Z Tworek do aresztu

=========================
Rzepliński pisze list do TVN: "Prokuratura bierze udział w wojnie hybrydowej z Trybunałem!" Prezes TK oburzony działaniami śledczych
Obrazek
Sprawa jest świadomie fałszywie przedstawiana jako konflikt sędziego i prezesa Trybunału

— napisał w liście do „Faktów” TVN prezes TK prof. Andrzej Rzepliński.

W czwartek prokuratura wszczęła w jego sprawie śledztwo dot. niedopuszczenia do orzekania sędziów wybranych w tej kadencji Sejmu.

W swoim piśmie prezes TK ocenił, że prokuratura bierze udział w „wojnie hybrydowej” z Trybunałem.

Zdaniem prof. Rzeplińskiego sprawa związana ze wszczętym w jego sprawie śledztwem „jest świadomie fałszywie przedstawiana jako konflikt sędziego i prezesa Trybunału, który go nie chce dopuścić rzekomo do orzekania”.

Całość stanowiska prezesa TK poniżej:

Komentarz Prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego do informacji z 18.08.2016 r. o podjęciu śledztwa przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach

1) Sprawa jest świadomie fałszywie przedstawiana jako konflikt sędziego i Prezesa Trybunału, który go nie chce dopuścić rzekomo do orzekania.

2) Chodzi zaś o treść orzeczeń Trybunału, jako niezależnego organu władzy sądowniczej. Prezes Trybunału jest zobowiązany wykonywać orzeczenia Trybunału. Prokuratura nie jest kompetentna do kontroli orzeczeń Trybunału, ani sposobu ich wykonywana przez Prezesa Trybunału.

3) Podstawy prawne legalnego wyboru 3 sędziów październikowych zostały określone w wyroku K 34/15.

4) O prawidłowości wyboru sędziów październikowych wypowiedział się Trybunał w uzasadnieniu postanowienia U 8/15.

5) O niezgodności z Konstytucją art. 90 ustawy z 22.07.2016 r. orzekł Trybunał w wyroku K 39/16.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/305187-rze ... -sledczych
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rosną rachunki za wodę. Urzędy bagatelizują sprawę i nie kontrolują cen
Obrazek

Gminy niedostatecznie weryfikują taryfy proponowane przez przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne. To przekłada się na nieuzasadniony wzrost rachunków.


To główny zarzut Najwyższej Izby Kontroli przedstawiony w najnowszym raporcie. Izba wskazuje, że w Polsce systematycznie rosną ceny za pobór wód i odprowadzanie ścieków. W 2016 r. średnie stawki były wyższe od tych z 2008 r. o 70 proc.

Brakuje procedur

Z raportu NIK wynika, że w większości objętych kontrolą urzędach nie opracowano i nie wdrożono w udokumentowanej formie procedur oceny prawidłowości przekazywanych przez przedsiębiorstwa wodociągowe wniosków o zatwierdzenie taryf dla zbiorowego zaopatrzenia w wodę i odprowadzania ścieków. A nawet jeśli gminy je sprawdzały, to opierały się głównie na materiałach przygotowanych przez dostawców. Samorządowcy nie sięgali też do innych danych źródłowych, nie występowali także o złożenie dodatkowych wyjaśnień. Stwierdzono za to przypadki, że projekty uchwał taryfowych przedkładanych radom przez prezydentów były w całości przygotowywane przez przedsiębiorstwa.

Tymczasem firmy starają się przerzucać na mieszkańców nawet wydatki, które nie są związane z dostawą wody. Kontrola NIK wykazała, że wpływami z opłat finansowały koszty promocji i reklamy. Z kolei zysk nie zawsze przeznaczają na swoją działalność. Co więcej, okazuje się, że przeszacowują koszty i zarabiają często więcej, niż wskazywały. Na przykład w latach 2013–2014 duże skontrolowane przedsiębiorstwa łącznie zaplanowały marżę zysku na poziomie 103 mln zł, a ostatecznie wyniosła ona 201,2 mln zł.

– Jest to spowodowane m.in. niższymi poniesionymi kosztami niż ich wartość zaplanowana we wnioskach taryfowych lub wzrostem sprzedaży w odniesieniu do planu – wyjaśnia NIK.

Co na to samorządy? – Gminy nie są zobowiązane do tego, aby w każdym urzędzie pracowała osoba wykwalifikowana do weryfikowania proponowanych stawek. W efekcie nie każda ma kompetentny do tego personel – przyznaje Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich.

Z kolei małe samorządy twierdzą, że ich problem nadużyć nie dotyczy. – Występują one w dużych miastach – przekonuje Edward Trojanowski ze Związku Gmin Wiejskich RP. – Tam przedsiębiorstwa wodociągowe to państwo w państwie, które narzuca swoje taryfy – dodaje.

Do takich wniosków dochodzi też NIK. Izba wskazuje, że często samorząd terytorialny jednocześnie pełni funkcję właściciela przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego, regulatora rynku, a także przedstawiciela odbiorców usług. – Generuje to konflikt interesów, gdyż w takiej sytuacji gmina nadzorowała podmiot zarządzający jej własnym majątkiem, a jednocześnie była zobowiązana do ochrony interesów konsumentów. Negatywne skutki takiego stanu rzeczy pogłębiał fakt występowania naturalnego monopolu sieciowego, co dawało możliwość nadużywania pozycji monopolisty – zauważa NIK.

Będzie kontrola

Aby zapobiec niekontrolowanemu wzrostowi cen za wodę, NIK proponuje, aby powstał zewnętrzny regulator rynku na poziomie centralnym lub regionalnym, do którego zadań należałaby np. analiza ekonometryczna prowadzona w oparciu o dane uzyskiwane z przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych. Miałaby ona na celu ustalanie wieloletnich limitów taryf w układzie regionalnym z uwzględnieniem kategoryzacji gmin.

Takie plany ma już Ministerstwo Środowiska. – Krajowy regulator ds. kontroli cen wody zostanie powołany w celu zabezpieczenia interesu obywateli i wsparcia samorządów – potwierdza Paweł Mucha z resortu środowiska.

Resort zdecydował się na to przede wszystkich ze względu na nową ustawę – Prawo wodne, która spowoduje wzrost cen za kranówkę. – Chcemy uniknąć sytuacji, w której wprowadzany akt byłby wymówką dla firm wodociągowych do drastycznego podnoszenia cen za wodę. Stawka powinna być racjonalna i uzależniona od faktycznego kosztu za usługi wodne – dodaje Mucha.

– Jeżeli rzeczywiście przedsiębiorstwa zawyżają koszty, to dobrze, że zewnętrzna wykwalifikowana instytucja zacznie to blokować. Natomiast jeżeli kalkulacje są prawidłowe, przedsiębiorstwa nie mają czego się obawiać – podsumowuje Andrzej Porawski.

– Staramy się zawsze jak najtrafniej wyliczyć koszty. Branża nie kwestionuje pomysłu stworzenia regulatora, z tym że powinien on określać stawki dla regionu, ponieważ cena za pobór wody zależy od jego specyfiki – dodaje Dorota Jakuta, prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.

źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad ... t-cen.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Odpowiedź sędziego TK Mariusza Muszyńskiego na komentarz prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego
Obrazek
Z Trybunału Konstytucyjnego uzyskaliśmy oświadczenie przesłane przez sędziego TK, prof. Mariusza Muszyńskiego do prezesa TK, prof. Andrzeja Rzeplińskiego oraz rzecznika prasowego trybunału.

Jak się dowiedzieliśmy w Trybunale Konstytucyjnym, sędzia Muszyński poprosił prezesa Rzeplińskiego o opublikowanie oświadczenia na internetowej stronie TK, czyli tam, gdzie znalazł się komentarz Andrzeja Rzeplińskiego. Poprosił również o udostępnienie oświadczenia mediom. Ponieważ nic takiego się nie stało, publikujemy ten dokument.

Odpowiedź sędziego Mariusza Muszyńskiego na komentarza Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego z 18 sierpnia 2016 r. przekazany TVN i wywieszony na stronie internetowej TK (według kolejności tez).

1) Pisząc, że powstały spór nie jest sporem osobistym między sędzią Trybunału a Prezesem Trybunału ma Pan rację. Ten spór to poważny problem z zakresu funkcjonowania państwa i równowagi władzy. W demokratycznym państwie prawa każdy organ działa na podstawie i w granicach prawa. Pozbawienie mnie możliwości orzekania nie znajduje takich podstaw i przekracza granice prawa. Podważa mój status sędziego, a tym samym godzi w konstytucyjne prawo Sejmu do wyboru sędziów TK i narusza konstytucyjną równowagę władz. Władza sądownicza jest bardzo ważna, ale i ona ma swoje konstytucyjne ograniczenia.

2) Treścią orzeczenia Trybunału jest stwierdzenie zgodności albo niezgodności przepisu z konstytucją. Wyrok TK o niekonstytucyjności eliminuje z systemu wadliwą normę prawną, a to zobowiązuje Sejm do podjęcia działań legislacyjnych, jeśli bez tej normy powstałaby luka prawna. Dla innych organów państwa oznacza to, że nie mogą one stosować przepisów uznanych za niekonstytucyjne. Orzeczenie o zgodności przepisu z konstytucją potwierdza, że jest on legalną częścią systemu prawnego. Badane przez TK przepisy ustawy o TK były adresowane do Sejmu i to ten organ musiał je odpowiednio zastosować. Adresatem przepisów nie był Prezes TK i dlatego po wyroku nie do niego należy stosowanie albo odmowa ich zastosowania. A wywodzenie obowiązku stosowania tego wyroku TK przez TK w przedmiotowym zakresie jest nadużyciem.

3) Jak Pan słusznie zauważył, orzeczenie K 34/15 z 3 grudnia 2015 r. potwierdziło zgodność z konstytucją przepisu ustawy dotyczącego terminu składania wniosków z nazwiskami kandydatów (art. 137 ustawy z 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym). Nie było – jak się próbuje wmówić opinii publicznej – orzeczeniem o rzekomej nielegalności mojego wyboru. Także Sejm VIII kadencji, przeprowadzając ponowny wybór sędziów w grudniu 2015 r. wcale nie podważał konstytucyjności tej normy. Sejm VIII kadencji uznał, że wybór przeprowadzony na jej podstawie jeszcze w październiku 2015 r. przez Sejm VII kadencji, czyli sposób wykonania tej normy, nastąpił z naruszeniem prawa. Dlatego stwierdził jego bezskuteczność.

4) Przywołanie jako podstawy prawnej stwierdzającej rzekomą legalność wyboru „sędziów październikowych” uzasadnienia do postanowienia w sprawie U 8/15 jest intelektualną manipulacją polską opinią publiczną z trzech powodów:

— po pierwsze, Trybunał nie jest kompetentny do kontroli aktów wyboru sędziów TK ani sposobu dokonywania tych aktów przez Sejm. Zakres jego kompetencji wyraźnie określa konstytucja. Dlatego Trybunał nie mógł się i nie powinien się w tej sprawie w żaden sposób wypowiedzieć. I stąd przywołane przez Pana postanowienie U 8/15 jest w rzeczywistości postanowieniem umarzającym sprawę uchwał o wyborze sędziów Trybunału, a podstawę prawną umorzenia stanowi przepis art. 104 ust. 1 pkt 2 mówiący o tym, że wydanie orzeczenia jest niedopuszczalne (ten fakt Pan przemilcza);

— po drugie, uzasadnienie do postanowienia, które Pan przywołuje zamiast sentencji wyroku, nie jest wiążącą prawnie częścią orzeczenia, a jedynie przedstawia motywy działania składu orzekającego;

— po trzecie, akurat w przywołanej sprawie zawarte w uzasadnieniu motywy nie mają żadnego związku z sentencją o umorzeniu. Pisząc w nim o wyborze sędziów przeprowadzonym przez Sejm VII kadencji w październiku 2015 r., Trybunał odniósł się do kwestii, która nie była – bo nie mogła – być przedmiotem sentencji.

5) W swoim żądaniu dopuszczenia do orzekania nie powoływałem się na art. 90 ustawy z 22 lipca 2016 r., którego zgodność z konstytucją Pan podważa, ale na obowiązujący art. 6 ust. 7 tej ustawy, nakazujący Prezesowi TK umożliwienie sędziom Trybunału wykonywania ich konstytucyjnych obowiązków, a także na akt wyboru mojej osoby na sędziego Trybunału Konstytucyjnego i konstytucyjną istotę funkcji sędziego. Przy tej okazji chciałbym przypomnieć, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego obowiązuje od momentu ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, o czym wielokrotnie pisał TK, także ostatnio w uzasadnieniu do wyroku K 35/15. Osobiście mam też prawne wątpliwości, czy przedmiotowe rozstrzygnięcie w sprawie K 39/16 należy traktować jak wyrok Trybunału, ponieważ nie spełnia ustawowych warunków przewidzianych dla orzeczenia TK. O statusie wyroku nie świadczy nadruk na papierze słowa „wyrok”, ale również spełnianie przez taki akt wszystkich standardów prawa przewidzianych dla wyroku.

Mariusz Muszyński

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/305269-tyl ... o?strona=1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

roza

Więzień polityczny niezawisłych sądów i III RP. Ten, który przygrzał sędzinie ciasteczkiem z glancem będzie miał poważnie nawet u kryminalistów. Późniejsze sądy dadzą mu odszkowanie od sądu za niewspółmierną karę, do winy.

-----------------------------

okręt podwodny

Przypadek Pana Miernika sprawia, że człowiek zastanawia się nad prawidłowością wyboru w 2015 roku. Pan Miernik swoim czynem bronił honoru Polaków, dowodząc, że można - choćby symbolicznie - ale przeciwstawić się złu. Niestety, nie potrafią tego zrobić obecne władze RP. Jeśli ani Prezydent RP, ani Prokurator Generalny nie reagują na tę sytuacje, to świadczy o nich źle. źle również oddziaływują na społeczeństwo, któremu potrzebne są zdecydowane działania. Rozumiem, że postkomusza klika sędziowska wydaje wyroki zgodne z wykładnią prawa z czasów stanu wojennego i w imieniu jego twórców, ale PiS i jego urzędnicy powinni wykorzystywać każdą, nawet najmniejszą okazję, aby komunizm rugować z życia codziennego. I o ile rozumiem, iż potrzeba czasu, aby opracować skuteczną strategię pozbycie się czerwonego dziadostwa z życia publicznego, o tyle unieważnianie skutków jego decyzji jest nakazem chwili. Każdej chwili.
--------------------------

skandal

SKANDAL!
Czekamy na szybką interwencję ministra sprawiedliwości!

========================
Zygmunt Miernik przeniesiony. Osadzono go w celi z więźniami kryminalnymi
Obrazek
Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, skazany na 10 miesięcy więzienia Zygmunt Miernik został przeniesiony z aresztu w Wojkowicach do Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych. Miernika skazano za to, że w 2013 roku rzucił tortem w sędzię, która wydała kuriozalne postanowienie w sprawie przeciwko gen. Czesławowi Kiszczakowi.

Jak już informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl wykonywanie kary rozpoczęło się po ponad dwóch latach od czynu, kara upłynie z końcem maja przyszłego roku. Skazany ma obecnie 63 lata, w 1981 roku był internowany.

Najpierw Zygmunt Miernik został osadzony w areszcie w Wojkowicach, jednak jak wynika z ustaleń portalu niezalezna.pl przeniesiono go teraz do Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych. Jest to jednostka typu półotwartego dla skazanych mężczyzn odbywających karę pozbawienia wolności po raz pierwszy i dla skazanych młodocianych. Podlega Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Rzeszowie. Osadzeni są tam jednak również więźniowie kryminalni, a w nocy cele nie są zamykane. To m.in. w tym miejscu w czasach PRL przetrzymywani byli internowani.

Jak wynika z naszych ustaleń Zygmunt Miernik, który wcześniej odbywał karę w pojedynczej celi, teraz trafił do celi z więźniami kryminalnymi. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że przeniesienie Zygmunta Miernika znacznie utrudnia rodzinie odwiedzanie osadzonego. Jego córka miała do aresztu w Wojkowicach 30 km – teraz, aby spotkać się z ojcem musi przebyć ponad 300 km.

Jak podkreślają przedstawiciele „Klubów Gazety Polskiej” Zygmunt Miernik jest więźniem politycznym, ponieważ jego protest był umotywowany politycznie, a na wysokość wyroku (w apelacji kara wzrosła z 2 do 10 miesięcy) miała niewątpliwie wpływ sytuacja, w której znaczna część środowiska sędziowskiego prowadzi aktywną wojnę z obecnym rządem stając po stronie status quo obowiązującego w III RP.

Obrońcy praw człowieka przez wiele lat i w wielu systemach wypracowali metody opiekowania się więźniami politycznymi. Jedną z nich jest pisanie listów do samego więźnia i do władz. Listy i pocztówki, choćby z pozdrowieniami z wakacji, pokazują samemu siedzącemu, jak i jego otoczeniu, że jest dla nas ważną osobą.
- Uważam, że wyrok ten jest zwyczajnie wulgarną zemstą a w sytuacji, kiedy stronnictwo III RP w każdy dostępny sposób kontestuje „Dobrą zmianę” i zważywszy na motywację skazanego, z czystym sumieniem możemy uznać Zygmunta Miernika za więźnia politycznego. O ile w sprawie coś się nie zmieni za murem więziennym spędzi najbliższe 300 dni, w tym Boże Narodzenie, Sylwestra i Wielkanoc, dlatego piszmy do niego, bo pisanie do więźniów politycznych to wypróbowany sposób pokazania więźniowi i władzom więziennym, że chodzi o kogoś ważnego – podkreśla Paweł Piekarczyk, jeden z inicjatorów akcji wysyłania pocztówek do Zygmunta Miernika.


Poniżej podajemy adres zakładu karnego, na który można wysyłać kartki i listy do Zygmunta Miernika:
Zakład Karny
Uherce Mineralne
38-623 Uherce Mineralne
Tel./Fax: (13) 461-83-46 / (13) 461-84-00
E-mail: zk_uherce@sw.gov.pl

źródło: http://niezalezna.pl/84912-nasz-news-zy ... ymi?page=4

W mailu podaj imię i nazwisko osadzonego
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Taniej już nie będzie. Parafia opublikowała cennik usług i... zaskoczenie. Ofiara? Co łaska. Wszystko inne – za darmo
Obrazek
Najdłuższy kościół w Lublinie z dużym parkingiem. W taki sposób reklamuje się w sieci parafia Nawrócenia Świętego Pawła i jednocześnie publikuje cennik usług. Najdroższe, wręcz bezcenne są przeżycia. Reszta jest za darmo.


Opłata za parking? Zero złotych. Dla kościelnego? Zero. Organista? Za darmo. Ofiara z okazji ślubu? Absolutnie dowolna i co łaska. Opłata za dekoracje? Zero. Zero. Zero... I jak podkreśla proboszcz parafii, dopóki on będzie pasterzem to ceny nie wzrosną.

W dodatku kościół jest naprawdę piękny. Na stronie Facebook parafia publikuje link do zdjęć, gdzie widać piękną, jasną świątynię. Aż żal, że człowiek ślub kościelny już od dawna ma za sobą, bo w takim kościele musi być to nie lada przeżycie zarówno duchowe, jak i artystyczne.

Ci, którzy rozważają wstąpienie w związek małżeński muszą się śpieszyć. W parafii właśnie rozpoczęto rezerwację terminów ślubów na przyszły rok. Przy takich cenach świątynia raczej pusta stać nie będzie.

źródło: http://natemat.pl/188011,taniej-juz-nie ... zyszly-rok
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Można posłuchać i zobaczyć - https://www.youtube.com/user/idzpodprad
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

ola

Choćby PO-PSL było darowane przez obecny Rząd to Z NARODEM NIE DA SIĘ UŁOŻYĆ,przelało się .To PO-PSL oświeciło naród kradli na oczach Polaków

==========================

Szantaże uruchamiane przez platformerskich prezydentów są próbą blokowania sprawiedliwości. Obóz zmiany nie może im ulec
Obrazek

Można się śmiać z narastającego szaleństwa opozycji, która w ekstremizmie i oderwaniu od ziemi dawno przebiła wszystkich razem wziętych wariatów prawicowych.
Ale oczywiście nie wszyscy oni tacy, dowodzą tam cynicy, którzy na zimno kalkulują. Główne ośrodki decyzyjne obozu obrony III RP potrafią rozeznać podstawowe fakty.

Przekonali się, że próba siłowego wywrócenia wyniku wyborów za pomocą jakiegoś „Majdanu”, nie udała się, choć zaangażowano w nią wszystkie zasoby tej strony sporu w Polsce. Zdają sobie sprawę, że system władzy, z premierem, prezydentem i nadrzędną rolą tego ośrodka, który wielu nazywa (trochę żartobliwie, ale z szacunkiem) „centralnym ośrodkiem dyspozycji politycznej”, ułożył się, działa sprawnie, potrafi korygować własne błędy i wyciągać wnioski. Z kolei obóz opozycji popada w rozsypkę, brakuje mu nie tylko lidera (pół biedy), ale przede wszystkim programu innego niż to „by było jak wcześniej”. Sumując wszystko razem, także opozycja już wie, że rządy ekipy dowodzonej przez Jarosława Kaczyńskiego są na dłużej. I co ważne, są to rządy racjonalne, dobrze trafiające w nastroje społeczne.

W takiej sytuacji słowa radykalnie zakłamane, o rzekomej dyktaturze, systemie terroru i tym podobne absurdy, nie mają politycznie najmniejszego sensu. Rozsądna kalkulacja nakazywałaby zachowanie tej amunicji na później. Wchodzenie dziś w rolę „totalnej” opozycji przynosi dziś tylko straty, niesie tylko śmieszność, co zrozumiał nawet pierwotny autor tej koncepcji Grzegorz Schetyna. Odpuścił ten język i zajął się odbudową partii, co już przynosi mu premię w sondażach.

I tu obserwujemy zjawisko zaskakujące. W tym samym czasie platformerscy (nie zawsze formalnie) prezydenci największych miast podejmują ten język z jeszcze większą zaciętością. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zmieniła się we wściekłą babę i zaostrza kurs w walce z Prawem i Sprawiedliwością, a także pomnikami smoleńskimi. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz za wszelką cenę próbuje zostać ikoną obozu liberalno-lewicowego. Udziela bojowych wywiadów gazecie Michnika, angażuje się w sprawy związane z Trybunałem Konstytucyjnym, a nawet ustawia się w roli promotora ściągania islamskich imigrantów do Polski.

Jeszcze ostrzej gra prezydent Sopotu Jacek Karnowski (zbieżność nazwiska z autorem komentarza przypadkowa). Ostatnio napisał kuriozalny list otwarty, nie tylko głupi, ale i haniebny, bo sugerujący podobieństwo obecnych rządów z okresem po 1945 roku.

A przecież jeśli już szukać podobieństw i pokrewieństw z tym okresem, to raczej w gronie resortowych dzieci i wnuków założycieli Komunistycznej Partii Polski. Gdzie oni dziś są, jaką formację wspierają, doskonale wiadomo.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/305406-sza ... ze-im-ulec
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM