Prezydent Raczyński pisze list do prezesa Skóry
Abolicja dla Łukasza Piszczka
Prezydent Lubina zwrócił się z pismem do prezesa spółki KGHM Polska Miedź S.A. o anulowanie odszkodowania, które Łukasz Piszczek - decyzją sądu - musi zapłacić Zagłębiu Lubin. Jak wynika z dokumentu, chodzi o kwotę rzędu 450 tys. zł. Reprezentanta Polski do sądu podał były prezes klubu Marek Bestrzyński, bo jak wielokrotnie mówił na łamach mediów - musiał dbać o interes Zagłębia. Teraz wygląda na to, że Robert Raczyński wciela się w rolę adwokata znanego piłkarza i apeluje do władz Polskiej Miedzi o abolicję. "Po pierwsze list powinien trafić do klubu Zagłębia, a po drugie Łukasz Piszczek zapłacił już karę, więc nie bardzo wiem, jaką abolicję tutaj można zastosować", pyta retorycznie rzeczniczka spółki KGHM.
Pismo prezydenta Lubina do prezesa KGHM, Krzysztofa Skóry zostało wysłane wczoraj i dzisiaj potwierdzone przez kancelarię spółki. W dokumencie prezydent Robert Raczyński zaapelował do szefa Polskiej Miedzi, by w roku zacnego jubileuszu 70-lecia klubu (uroczystości przypadną we wrześniu br. - przyp.red.) Zagłębie zrzekło się wobec znanego piłkarza skazanego za korupcję, zasądzonego prawomocnym wyrokiem odszkodowania w wysokości 450 tys. zł.
- Zagłębie Lubin zaproponowało prezydentowi Lubina udział w uroczystościach istnienia 70-lecia klubu. Trudno sobie wyobrazić, by tak zacny jubileusz był obchodzony z pominięciem Łukasza Piszczka, jednego z najsłynniejszych, a może i najsłynniejszego zawodnika, który kiedykolwiek grał w tym klubie. Ta sprawa kładzie się cieniem na tym jubileuszu i prezydent Lubina uznał, że w prosty sposób można doprowadzić do pojednania pomiędzy tym zawodnikiem, a klubem i te 70-leciemogłoby być obchodzone bez zgrzytów. Stąd prezydent zaproponował uczciwe i honorowe wyjście z tego impasu. Zagłębiu chyba niezręcznie byłoby zapraszać Łukasza Piszczka i pytanie, czy on przyjechałby na jubileusz, skoro klub walczy z nim o 450 tysięcy złotych. Doradca prezydenta Jacek Ilnicki rozmawiał z Łukaszem Piszczkiem informując go o tym, że takie pismo prezydent wystosował do prezesa KGHM i teraz trzeba tylko czekać na decyzję właściciela klubu - mówi Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.
Władze KGHM, po pierwsze, są zaskoczone tym, że oficjalne pismo nabrało charakteru listu otwartego, bo jednocześnie trafiło do lokalnych mediów, a z drugiej strony - zdaniem przedstawicieli spółki - odbiorcą powinien być klub, a nie zarząd Polskiej Miedzi.
- Można się nieco dziwić, dlaczego na początek taki list nie był skierowany do prezesa Zagłębia Lubin. Prezes KGHM zawsze odpowiada na listy i tak będzie i tym razem. Nie mniej jednak, obaj panowie się znają, prezes Krzysztof Skóra i prezydent Lubina są znajomymi od dłuższego czasu i zawsze lepiej zadzwonić na telefon, niż pisać do prezesa KGHM list, który jak się okazuje jest listem otwartym. Generalnie sprawa raczej powinna być skierowana do prezesa klubu piłkarskiego. Przypomnę, że Łukasz Piszczek zapłacił już karę więc wzywanie do tego, by nie egzekwować odszkodowanie jest teraz po czasie. Nie wiem więc, jaką abolicję można by zastosować, bo to jest wyrok sądu, a nie klubu - mówi z kolei Jolanta Piątek, rzecznika spółki KGHM Polska Miedź S.A.
Niektórych może zastanawiać nagłe zainteresowanie dążenia prezydenta Lubina do poprawienia relacji ze spółką KGHM i klubem Zagłębia. Przypomnijmy, że wcześniej współpraca z zarządem Polskiej Miedzi układała się źle lub nie było jej wcale. Skoro prezydent Lubina swoim listem do prezesa KGHM powiedział "a", to może powie "b" i pójdzie krok dalej, proponując głębszą współpracę - zastanawiają się kibice. Jednym z pomysłów mogłoby być np. obniżenie podatku od nieruchomości, jaki klub płaci miastu. Nieoficjalnie wiemy, że co roku z tego tytułu do kasy miasta wpływa ponad 2 mln zł i jest to jeden z najwyższych podatków w Polsce, jaki klub piłkarski musi płacić miastu.
- Nie potrafię odpowiedzieć na te pytanie. To jakby nie dotyczy tej sprawy, bo za chwilę możemy do wspólnego worka wciągać wszystko. Dzisiaj mówimy o 70-leciu Zagłębia, o czym nas poinformowały władze klubu proponując udział w jubileuszu, bo jest to niewątpliwie święta dla miasta i tego regionu. Na razie kroi się nieprzyjemna sytuacja, w której jeden z najbardziej utytułowanych zawodników, jaki kiedykolwiek grał w Zagłebiu, nie przyjedzie na uroczystości. Propozycja prezydenta pozwala pojednać się klubowi ze swoim słynnym zawodnikiem, Łukaszem Piszczkiem - dodaje na koniec Jacek Mamiński.
***
Sprawa Łukasza Piszczka trwała w sądzie wiele lat. Chodzi o słynne ustawienie meczu w sezonie 2005/06 Zagłębia Lubin z Cracovią Kraków. Miedziowi walczyli wtedy o awans do eliminacji w Pucharze UEFA i do szczęścia wystarczył im remis z Pasami. Piłkarze się zrzucili na łapówkę i pojedynek zakończył się bezbramkowym remisem. Późniejszy wielokrotny reprezentant kraju i piłkarz Borussi sam zgłosił się do prokuratury twierdzą, że jako bardzo młody piłkarz musiał podporządkować się tzw. starszyźnie. Co ciekawe, sam nawet nie zagrał w tym ustawionym meczu.
Za korupcję Zagłębie zostało ukarane trzema ujemnymi punktami i karą w wysokości 300 tys. zł. Klub zapłacił, ale postanowił wyegzekwować pieniądze od swoich dawnych piłkarzy. Ówczesny prezes klubu Marek Bestrzyński podał do sądu Piszczka i Michała Chałubińskiego. Obaj musieli zapłacić klubowi po 150 tys. zł odszkodowania, ale z odsetkami cała kwota urosła do 450 tys. zł.
źródło:
http://miedziowe.pl/content/view/79770/78/