Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Narodzie, otworz oczy i uszy!

Cala PO to partia zaprzancow, wrogow Polski.To nie sa zlosliwe okreslenia.To prawda.W normalnym panstwie takie partie nie maja racji bytu. A sa "Polacy", ktorzy ich wybieraja. Narodzie, opamietaj sie

----------------------

dziecko.BezOjcaWeMglePOlityki

...Traskowski(Ferster) ma tak ograniczone PO.le widzenia, że nie widzi nawet własnej śmieszności ???

----------------------------------------------

olek

Nie chce mi się wierzyć że te kanalie tyle lat rządziły Polską TO niewybaczalne co zrobili przed i PO katastrofie NIe zamknęliście ust POlaków Pamiętamy i chcemy prawdy

=============================

Wassermann nokautuje Trzaskowskiego. "Kto dopuścił do ogniska na tyłach MSZ, w którym spalono rzeczy Tomasza Merty?"
Obrazek
Rafał Trzaskowski w TVN24 krytykował to, co dzieje się obecnie w postępowaniu wyjaśniającym przyczyny tragedii smoleńskiej. Poseł PO odniósł się do słów Wacława Berczyńskiego, który udzielił niedawno wywiadu „Gościowi Niedzielnemu”.

Bujduje się tezy, które nie mają poparcia w rzeczywistości

— zaczął swoją wypowiedź Trzaskowski.

To jest niepoważne, jeśli ministrowie, ludzie uczestniczący w badaniu tragedii formułują tezy, które są bardzo na wyrost. To nie sprzyja powadze. Do tego szykanowani są ludzie, którzy wyjaśniali tę tragedię wcześniej. Zwalnia się ich ze stanowisk, wysyła policję, pyta czy ktoś im kazał

— mówił poseł w „Kawie na ławę”.

Dodał, że to „to nie sprzyja temu, by atmosfera była korzystna dla wyjaśniania tej tragedii i profesjonalnego działania”.

Na jego słowa odpowiedziała mec. Małgorzata Wassermann. I była to odpowiedź miażdżąca.

Mam apel do państwa siedzących przy stole, nikt nie jest obarczony tymi sześcioma latami. Nie było pana na szczęście w ministerstwie. Bo gdyby Pan był, to bym pana zapytała kto dopuścił do tego ogniska na tyłach ministerstwa, w którym spalono rzeczy Tomasza Merty. Ale nie było pana, więc nie mogę zapytać…

— mówiła do Trzaskowskiego poseł PiS.

I dodawała, że „takich pytań mamy bardzo dużo”.

Proszę nam pozwolić spokojnie zadać te pytania. Chcę przypomnieć, nie było pana wtedy w MSZ, że minister Jerzy Miller podpisał memorandum, pozostawiając czarne skrzynki wieczyście w Moskwie. To nie działo się na podstawie Konwencji, ale memorandum z 31 maja. Chciałabym zapytać, kto go do tego upoważnił i na jakiej podstawie, co obejmowało to upoważnienie

— mówiła Wassermann do Trzaskowskiego.

I przypominała spotkanie w Moskwie, na której Polska odrzuciła wnioski o pomoc krajów NATO i Unii Europejskiej w śledztwie smoleńskim.

Mówi Pan, że jest ciężko, jest znane jest spotkanie, na którym jest m.in. Ewa Kopacz i Pani Anodina. Pani Anodina mówi, czy życzycie sobie czynnika międzynarodowego, a pani Ewa Kopacz odpowiada, że nie bo odpowiada, że wierzy w dobrą współpracę

— zaznacza poseł PiS.

I zaapelowała do innych uczestników dyskusji w TVN24:

Proszę was, nie brońcie momentów, gdy pewni ludzi nie zdali egzaminu. Nie musicie tego brać na siebie. Uważacie, że te pytania, które ja dziś zadałam, to pytania bezsensowne? Chcemy wiedzieć, co i dlaczego się wydarzyło? Przez Konwencję i memorandum nie mamy wraku. Gdyby wybrano dobrą podstawę wyjaśniania tragedii byłoby inaczej

— podkreśla Wassermann.

Przytacza również słowa Ewy Kopacz.

Wiele razy słyszałam od Ewy Kopacz, że nikt nie był przygotowany na taką tragedię. To jest prawda, tyle tylko, że procedury dot. katastrof funkcjonują od lat. Trzeba być dzieckiem, żeby w przypadku postępowania, trudnego postępowania, uznać, że możemy się oprzeć na zaufaniu. Powinniśmy zaprosić przedstawicieli NATO, UE i innych krajów. I powinniśmy to zrobić. Bylibyśmy w innej sytuacji. Mamy szanse to zrobić. Tu nie chodzi o polowanie na czarownice, ale żeby wyjaśnić te sprawy

— wskazała Wassermann.

Odnosząc się do tez, które oburzyły posła Trzaskowskiego Małgorzata Wassermann wyjaśniła jeden wątek dotyczący śledztwa dot. przebiegu tragedii.

**Proszę mi wytłumaczyć, jak szczątki samolotu mogą się znajdować kilometr przed wrakowiskiem? Jakie prawo fizyki musiałoby zadziałać, żeby szczątki rozsypały się w zalesionym lesie kilometr w tył? Jakie siły musiałyby działać, żeby powstały te tzw. blaszane ptaki?

— pytała. Jednak nikt nie chciał odpowiedzieć.

Przez sześc lat zgromadziliśmy obszerny materiał i możemy na jego podstawie można analizować i wyciągać wnioski. Mówimy jednak, że nie chcemy jakichś wniosków, ale chcemy badań, chcemy badań na najwyższym poziomie

— zaznaczyła córka śp. Zbigniewa Wassermanna.

źródło: http://wpolityce.pl/smolensk/288229-was ... asza-merty
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nieznane konsekwencje katastrofy smoleńskiej, czyli jak miliard złotych trafił na konta MFW
Obrazek
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że katastrofa smoleńska - oprócz znanych wszystkim konsekwencji polityczno-społecznych - miała również bardzo poważne skutki finansowe. Śmierć ówczesnego prezesa NBP Sławomira Skrzypka, obsadzenie jego stanowiska w ekspresowym tempie Markiem Belką oraz naciski Jana Vincenta Rostowskiego oraz Donalda Tuska spowodowały, że w ciągu kilku kolejnych lat wytransferowano z Polski na konta Międzynarodowego Funduszu Walutowego równowartość miliarda złotych.

Wczesną wiosną 2010 roku, ówczesny prezes NBP Sławomir Skrzypek uznał, że nasz kraj nie potrzebuje już potencjalnego wsparcia Międzynarodowego Funduszu Walutowego w postaci możliwości korzystania z elastycznej linii kredytowej. Tym bardziej, że za sam dostęp do tej linii Polska musiała płacić grube pieniądze i nigdy z niej nie korzystała. Odmiennego zdania byli premier Donald Tusk oraz minister finansów Jan Vincent Rostowski, ale to do prezesa NBP należała ostateczna decyzja. 10 kwietnia 2010 roku Skrzypek ginie w katastrofie pod Smoleńskiem. Platforma do spółki z pełniącym obowiązki prezydenta Komorowskim w pośpiechu powołują na stanowisko szefa NBP Marka Belkę. Jego pierwszą decyzją było... przedłużenie linii kredytowej w MFW.

MFW i jej Flexible Credit Line

Jednym z narzędzi finansowej stabilności według bankierów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) miała być tzw. elastyczna linia kredytowa (ang. Flexible Credit Line), która daje dostęp do tajemniczych jednostek rozliczeniowych o nazwie "SDR" (rzekomo wymienialnych na dolary). Co ciekawe - umowy o dostęp do tego typu linii podpisały jedynie trzy państwa na świecie. Były to Kolumbia, Meksyk, a od 2009 roku także i Polska. Problem w tym, że podpisanie takiej umowy wiązało się również z przelaniem na konta MFW realnych pieniędzy. Za roczny dostęp do linii (2009-2010) Polska musiała przelać na konta MFW równowartość ok. 182 mln zł.

Skrzypek nie chce linii. Tusk z Rostowskim chcą


W marcu 2010 roku, ówczesny prezes NBP Sławomir Skrzypek uznał, że sytuacja polskiej gospodarki i systemu finansowego jest na tyle dobra, że nasz kraj nie potrzebuje już potencjalnego wsparcia MFW w postaci możliwości korzystania z elastycznej linii kredytowej. Oficjalne dane NBP mówiły, że na koniec lutego 2010 stan polskich aktywów rezerwowych liczonych wyniósł ponad 62,6 mld euro. Z kolei w komunikacie opublikowanym 5 marca NBP potwierdził, że "Polska ma wysoki poziom rezerw walutowych. Rezerwy te są gwarantem bezpieczeństwa finansowego naszego kraju w relacjach zewnętrznych".

Zupełnie odmiennego zdania byli premier Donald Tusk oraz minister finansów Jacek Rostowski, którzy bardzo mocno naciskali na to, aby Polska przedłużyła umowę z MFW dotyczącą linii kredytowej. Na początku kwietnia premier na jednej z konferencji powiedział:

"Podtrzymanie elastycznej linii kredytowej byłoby zabezpieczeniem dla Polski na wszelki wypadek. Rację mają ci, którzy mówią, że dziś nam już tego nie potrzeba, ale widząc, co się dzieje w niektórych państwach Unii Europejskiej, być może takie zabezpieczenie lepiej byłoby mieć."

Smoleńska zmiana

10 kwietnia 2010 Sławomir Skrzypek ginie w katastrofie rządowego Tu-154M pod Smoleńskiem. Pełniącym obowiązki prezesa NBP został jego dotychczasowy pierwszy wiceprezes - Piotr Wesołek. Mimo śmierci Skrzypka, zarówno Wesołek jak i cały zarząd NBP podtrzymują stanowisko zgodnie, z którym elastyczna linia kredytowa z MFW jest nam niepotrzebna. W oficjalnym komunikacie NBP możemy przeczytać, iż "nie jest zasadne ponowne ubieganie się przez Polskę o udostępnienie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy Elastycznej Linii Kredytowej".

W miesiąc po katastrofie smoleńskiej, pełniący obowiązki prezydenta RP - Bronisław Komorowski obwieszcza, iż chciałby aby nowy prezes NBP został wybrany jeszcze przed przyspieszonymi wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na czerwiec (prezes NBP zgodnie z konstytucją jest powoływany bezwzględną większością głosów przez Sejm na wniosek prezydenta). Ówczesny marszałek Sejmu stwierdził, że "przeprowadzi konsultacje, by wyłonić odpowiednią kandydaturę na nowego prezesa NBP". Kilka dni później p.o. prezydenta RP ogłosił, że jego kandydatem jest Marek Belka. Głosowanie nad jego kandydaturą miało miejsce 10 czerwca 2010. Głosami PO oraz SLD Marek Belka został wybrany na prezesa NBP jako kandydat marszałka Sejmu, który wówczas pełnił obowiązki głowy państwa.

Nowy prezes. Nowa linia. Nowe koszty

Wyraźny pośpiech w sprawie obsadzenia stanowiska prezesa NBP jeszcze przed wyborem nowego prezydenta RP wyjaśnił się kilka dni później. 15 czerwca 2010 roku (na 5 dni przed I turą wyborów prezydenckich) jedną z pierwszych decyzji Marka Belki było podpisanie wniosku o przedłużenie linii kredytowej w MFW. Już dzień później MFW oficjalnie przyjął wniosek Polski i jednocześnie zasygnalizował, że rozpatrzy go pozytywnie. Formalności stało się zadość 2 lipca 2010, kiedy to umowa o dostępie do elastycznej linii kredytowej została podpisana. Tym samym Tusk z Rostowskim (a może ktoś jeszcze) ostatecznie osiągnęli swój cel. Kilka miesięcy później - w styczniu 2011 r. - Polska złożyła wniosek o wydłużenie o dwa lata okresu obowiązywania elastycznej linii kredytowej. MFW wyraził na to zgodę i wziął za to równowartość ok. 340 mln zł (107 mln USD). To samo miało miejsce w 2012, kiedy umowa została przedłużona o kolejne 2 lata (w zamian na konta MFW poleciało 110 mln USD, czy ok. 350 mln zł). Nie tak dawno rządzący naszym krajem po raz kolejny zawnioskowali o dostęp do linii kredytowej MFW. Koszt do końca 2015 roku wyniósł ok. 69 mln USD (ok. 255 mln zł). Łączne koszty funkcjonowania dostępu do "Flexible Credit Line" za lata 2010 - 2015 to równowartość około miliarda zł!

Mimo tak wysokich kosztów nasz kraj nie skorzystał z elastycznej linii kredytowej ani razu. Powstaje zatem pytanie o zasadność podejmowanych przez Marka Belkę decyzji. Czy chodziło o bezpieczeństwo finansowe Polski czy też międzynarodowych bankierów z MFW?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0294 ... nskiej.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Czeka nas wzrost opłaty paliwowej?
Na program budowy dróg brakuje ok. 100 miliardów złotych. W czwartek Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa poinformowało, że w związku z tym faktem ma zostać podniesiona opłata paliwowa. Tym samym 20-40 miliardów złotych zostanie pozyskanych z kieszeni polskich kierowców. Jeszcze w czwartek wieczorem minister infrastruktury… wszystkiemu zaprzeczył. W piątek zrobiła to również premier Beata Szydło. Problem deficytu jednak pozostaje, a dokument informujący o podwyżce jest oficjalnym dokumentem resortu.
Obrazek
„Program budowy dróg krajowych na lata 2014-2023 (z perspektywą do 2025 r.)” przyjął rząd Ewy Kopacz 8 września 2015 r. Zakłada on budowę w Polsce kolejnych 3,9 tys. autostrad i dróg ekspresowych oraz ok. 50 obwodnic. Istnienia programu nikt nie kwestionuje, chociażby z uwagi na konieczność posiadania przez Polskę spójnej strategii wykorzystania środków unijnych na rozbudowę infrastruktury drogowej oraz wieloletni cykl inwestycyjny w przypadku budowy dróg.

Jednak jeszcze w trakcie pozostawania w opozycji oraz już po przejęciu władzy, PiS kwestionował zabezpieczenie finansowe całego programu. Andrzej Adamczyk, obecny minister infrastruktury i budownictwa, zwraca uwagę na kosztorys budowy wszystkich zaplanowanych dróg, opiewający na kwotę 198 mld zł. Jego zdaniem zabezpieczone jest pokrycie finansowe jedynie na poziomie 107 mld zł. Deficyt ma więc wynosić 91 mld zł.

Dodatkowe pieniądze czy cięcia w programie budowy dróg?

Więcej: http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/p ... dze/074f7s
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 1
Rejestracja: 11 kwie 2016, 15:12
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: butik »

Niestety samo zło...
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Uwaga! Wzrośnie VAT na soczewki i niektóre wyroby z gumy. Np. smoczki
Obrazek

Podwyższenie VAT do stawki podstawowej 23 proc. z dotychczasowej stawki 8 proc. m.in. na niektóry wyroby z gumy i soczewki inne niż korekcyjne zakłada projekt nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, którym we wtorek zajmie się Rada Ministrów.


Projekt jest dostosowaniem polskiego prawa do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z czerwca 2015 roku, zgodnie z którym obniżoną stawkę VAT można stosować tylko do produktów, służących ściśle określonym celom medycznym lub obniżaniu niepełnosprawności.

Resort finansów przygotował zatem nowelizację ustawy o VAT, w myśl której obniżona 8-procentowa stawka tego podatku będzie mogła pozostać tylko w odniesieniu do części produktów gumowych, tzn. do osłonek antykoncepcyjnych (m.in. prezerwatyw) i poduszek pneumatycznych. Zostanie natomiast podwyższona do 23 proc. np. na smoczki, rozpylacze, kroplomierze i termofory. "Produkty, które nie posiadają statusu wyrobu medycznego będą podlegały opodatkowaniu podstawową stawka VAT" - głosi uzasadnienie do projektu.

Analogicznie stawka 8 proc. pozostanie w odniesieniu do soczewek, które służą do korekcji wzroku, natomiast zostanie podwyższona do stawki podstawowej 23 proc. w odniesieniu do innych szkieł i soczewek (np. okularów przeciwsłonecznych).

Nowela miałaby wejść w życie od 1 lipca 2016 roku.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/24583- ... np-smoczki
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Premier Islandii podał się do dymisji po Panama Papers. Po aferze taśmowej cały rząd Platformy stwierdził, że nagrania są "nielegalne" i trwał jeszcze przez 2 lata. Subtelna różnica...
Obrazek
Po ujawnieniu afery "Panama Papers" premier Islandii Sigmundur David Gunnlaugsson postanowił podać się do dymisji. Z opublikowanych dokumentów wynika, że posiadał udziały w spółce zarejestrowanej na - uchodzących za raj podatkowy - Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Premier Islandii był głupi. Za przykładem platformerskich bonzów mógł bowiem powiedzieć, że ujawnione dokumenty to "nielegalne panamskie papiery" i trzeba się zastanowić kto stoi za ich upublicznieniem...

Jednym z powodów, dla którego nie chciałbym, aby ekipa Platformy Obywatelskiej kiedykolwiek powróciła do władzy, jest sposób ich reakcji na ujawnienie afery taśmowej. Przypomnijmy - najważniejszą wątkiem afery taśmowej był spisek mający na celu realne uchylenie kluczowych zapisów Konstytucji. Marek Belka podczas słynnej rozmowy z szefem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem dał sygnał gotowości do złamania obowiązującego w Polsce prawa, byleby tylko sfinansować nadmierne wydatki rządu Tuska i w ten sposób umożliwić zwycięstwo wyborcze PO nad PiS-em. Innymi słowy - Belka z Sienkiewiczem (na zlecenie Tuska) knuli spisek przeciwko obywatelom, w którym chodziło o interes ówczesnego rządu i Platformy Obywatelskiej.

I co? - I nic! Bezpośrednio po wybuchu afery nikt nie podał się do dymisji, prokuratura nie doszukała się przekroczenia uprawnień przez Marka Belkę i Bartłomieja Sienkiewicza, a Sam Tusk zaś zwiał przy pierwszej, lepszej okazji do Brukseli. Co więcej - skompromitowanym politykom udało się ukuć narrację, zgodnie z którą ujawnione nagrania są "nielegalne" i trzeba ścigać tych, co je ujawnili!

A teraz popatrzmy na reakcję islandzkich władz po ujawnieniu dokumentów dotyczących tzw. Panama Papers. Premier Islandii Sigmundur David Gunnlaugsson postanowił podać się do dymisji tylko dlatego, że posiadał udziały w spółce zarejestrowanej na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, które uchodzą za raj podatkowy. Nie wziął przykładu z platformerskich bonzów i nie stwierdził, że ujawnione dokumenty to "nielegalne panamskie papiery" i trzeba się zastanowić kto stoi za ich upublicznieniem. Ot, taka subtelna różnica.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0294 ... landii.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Kopacz puściły nerwy przed kamerami. Trudno uwierzyć, że to powiedziała
Obrazek
Wygląda ma to, że Ewie Kopacz ciężko przywyknąć do trudnych rozmów w telewizji. Czas, kiedy odpowiadała tylko na łatwe pytania, minął dla niej chyba bezpowrotnie. W ciągu jednego dnia byłej szefowej Platformy Obywatelskiej dwukrotnie puściły nerwy. I o ile w pierwszym przypadku dała upust swojej irytacji już po zakończeniu programu, to w drugim nie potrafiła się powstrzymać przed kamerami.

Wczoraj Ewa Kopacz najpierw gościła w Poranku TVP Info. Rozmowa dotyczyła najnowszych ustaleń „Gazety Polskiej” w sprawie katastrofy smoleńskiej. Była premier tłumaczyła się z tego, że pozamieniano ciała ofiar. Oceniła, że władze „robiły swoją robotę najlepiej, jak potrafiły”. W telewizji huczy od plotek na temat tego, jak ją ten temat zdenerwował. Portal niezalezna.pl dowiedział się, że Kopacz po zakończeniu rozmowy powiedziała: – Gdybym wiedziała, że program będzie o tym, to bym nie przyszła.

Tego samego dnia wieczorem była szefowa PO pojawiła się też w programie „To był dzień” w Polsat News. Tam roztaczała ponurą wizję Polski pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. To retoryka ograna, którą Kopacz i jej partia stosują od dawna. Aż trudno uwierzyć, że dalej w nią brną, bo co najwyżej wywołuje u wyborców zażenowanie. Jak łatwo narrację Platformy skompromitować, udowodnił gospodarz programu „To był dzień”. Wystarczyło zaledwie jedno pytanie.

Po tyradzie Kopacz, zakończonej stwierdzeniem, że jest obecną sytuacją przerażona, prowadzący Marek Kacprzak zapytał, czy w takim razie „to jest ten czas, kiedy trzeba emigrować”. Nawiązał oczywiście do słów córki byłej premier, która jeszcze w czasie kampanii wyborczej zapowiadała, że jeśli wygra PiS, to ona wyemigruje z Polski. Pytanie najwyraźniej rozsierdziło Ewę Kopacz i zaatakowała: – A pan się wybiera gdzieś?

Jednak to było tylko preludium, bo kiedy dziennikarz sprecyzował, że słyszał, iż wybierała się właśnie córka byłej szefowej PO, takiej odpowiedzi się nie spodziewał.
A czy zna pan moją córkę? (…) Ja też w kolejce słyszałam, że ponoć jakiś pański znajomy zgwałcił nieletnią córkę sąsiada. Mam w to uwierzyć?

– wypaliła Kopacz.

Za cały komentarz do słów byłej premier wystarczył wyraz twarzy dziennikarza Polsat News...

źródło + video: http://niezalezna.pl/78736-kopacz-pusci ... owiedziala
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W aferze WGI zdefraudowano łącznie 340 mln zł. Tymczasem najsurowszą karą wymierzoną dla sprawcy był wyrok roku i 2 miesięcy w zawieszeniu. Tak, że tego...
Obrazek
Kilka dni temu upłynęło 10 lat od wybuchu, nieco już dziś zapomnianej, afery WGI (Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej). Przypomnijmy, że w wyniku przestępczej działalności kilkunastu pomysłowych "inwestorów", około 1300 osób straciło oszczędności swojego życia w łącznej wysokości 340 milionów złotych. Pieniądze te powędrowały gdzieś na tajemnicze konta do Szwajcarii. Mimo to sądy III RP były niezwykle łaskawe dla samych aferzystów. Najsurowszą karą jaką orzeczono był wyrok 14 m-cy więzienia w zawieszeniu.

Przypomnijmy - WGI Dom Maklerski S.A. był licencjonowanym przez nadzór finansowy podmiotem oferującym Polakom inwestowanie posiadanych środków i oszczędności w kontrakty walutowe, papiery dłużne czy akcje. Spółką-córką tego podmiotu był WGI TFI S.A. W skład jej rady nadzorczej weszły znane osoby: Dariusz Rosati, Henryka Bochniarz czy prof. Witold Orłowski. Aferzystom chodziło o to, aby znane nazwiska uwiarygadniały działania spółki i zachęcały do korzystania z jej usług. Dzięki temu przyciągali oni nowych klientów i zatrzymywali dotychczasowych, stale podkreślając fakt współpracy z wyżej wymienionymi osobami (np. poprzez publikowanie ich wizerunków w materiałach o charakterze marketingowym).

Eldorado nie mogło trwać jednak wiecznie. 4 kwietnia 2006 r. spółka utraciła licencję KNF, m.in. za wprowadzanie w błąd klientów co do stanu ich rachunków i nieprzestrzeganie reguł przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Okazało się, że pieniądze (w łącznej wysokości 340 mln zł) były transferowane na konta do Szwajcarii, a tam rozpływały się i ślad po nich ginął. Poszkodowanych tym procederem zostało 1300 osób. Do dzisiaj prokuraturze nie udało się ustalić, kto był rzeczywistym beneficjentem transferów finansowych do Szwajcarii i gdzie ostatecznie powędrowały zagrabione fundusze.

Szokujące w tej sprawie są również wyroki sądów III RP. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli wyrokiem z dnia 23 marca 2015 r. uznał wiceprezesa WGI Łukasza K. za winnego popełnienia zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę... 8 miesięcy pozbawienia wolności, której wykonanie zawiesił na 2 lata. Miesiąc później zapadł drugi wyrok w tej sprawie. Tym razem dwóch członków zarządu WGI - Maciej S. i Łukasz K. - zostało skazanych na 14 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata. Jak do tej pory był to najsurowszy wymiar kary orzeczonej przez sąd w tej aferze. Jakby tego było mało Sąd Okręgowy w Warszawie w dniu 19 maja 2015 r. uchylił zakaz opuszczania kraju i zatrzymanie paszportów wobec szefów WGI...

Jednym słowem - aż chce się oszukiwać, kraść i defraudować gigantyczne pieniądze na masową skale!

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0295 ... III-RP.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

RYSZARD


To nie jest lista wstydu!
Nazywajmy sprawy po imieniu. To jest LISTA HAŃBY i ZDRADY! Niech żyją z tym piętnem do końca swoich dni! Niech ich potomkowie wstydzą się za nich!


---------------------------------

żołnierz

Witam,
w tym miejscu, które HGW wskazała na pomnik ... postawmy BETON, a na nim wielkim gotykiem wypiszmy z imienia i nazwiska tych zaprzańców.

------------------------------------

olly Roger

wstyd, to jest być w PO, PSL, SLD, a to nie jest żadna lista wstydu, to jest LISTA ZDRAJCÓW !!!


=====================
#ListaWstydu już krąży w internecie. Którzy polscy europosłowie poparli antyrządową rezolucję?
Obrazek
Znamy już nazwiska polskich eurodeputowanych, którzy zagłosowali za rezolucją wzywającą polskie władze do pełnego wdrożenia zaleceń Komisji Weneckiej ws. Trybunału Konstytucyjnego i wymierzoną w polski rząd. Za antyrządową rezolucją opowiedzieli się europosłowie PO, PSL i SLD, jedyny wyjątek stanowi Jacek Saryusz-Wolski, który nie głosował w ogóle.

Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl przyjęta dziś rezolucja nie ma wiążącej mocy prawnej. Za jej poparciem opowiedziało się 513 posłów; 142 głosowało przeciw, 30 wstrzymało się od głosu. Rezolucja wyraża zaniepokojenie sytuacją w Polsce i wzywa do opublikowania stanowiska Trybunału Konstytucyjnego. Za rezolucją stoją politycy części polskiej opozycji, a także chadecy, socjaliści i lewacy. Projekt przygotowywała m.in. członkini partii komunistycznej w NRD.

Szczegółowe wyniki głosowania szybko zaczęły rozchodzić się w mediach społecznościowych. Polscy internauci doceniają fakt, że węgierscy eurodeputowani z partii Fidesz głosowali przeciwko rezolucji. Co ciekawe przeciw była też część europosłów z obozu zielonych oraz kręgów liberalnych.

Jeśli chodzi o polskich eurodeputowanych za rezolucją opowiedzieli się politycy PO, PSL i SLD. Jedyny wyjątek stanowił Jacek Saryusz-Wolski z PO, który w ogóle nie głosował.

Poniżej pełną listę polskich europosłów, którzy opowiedzieli się za uderzającą w Polskę rezolucję PE. W internecie lista ta funkcjonuje już jako #ListaWstydu:

1. Michał Boni
2. Jerzy Buzek
3. Andrzej Grzyb
4. Krzysztof Hetman
5. Danuta Jazłowiecka
6. Jarosław Kalinowski
7. Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
8. Barbara Kudrycka
9. Janusz Lewandowski
10. Elżbieta Łukacijewska
11. Jan Olbrycht
12. Dariusz Rosati
13. Czesław Siekierski
14. Adam Szejnfeld
15. Róża Thun
16. Bogdan Zdrojewski
17. Jarosław Wałęsa
18. Tadeusz Zwiefka
19. Bogusław Liberadzki
20. Janusz Zemke
21. Danuta Hubner
22. Julia Pitera
23. Krystyna Łybacka
24. Bogdan Wenta
25. Adam Gierek
26. Marek Plura
27. Lidia Geringer de Oedenberg

źródło: http://niezalezna.pl/78989-listawstydu- ... -rezolucje
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Sejm: chaos i ostry spór ws. nowego sędziego TK. Platforma cieszy się po... przegranym głosowaniu. Są zarzuty oszustwa... [WIDEO]
Obrazek
Sejm głosował w czwartek w sprawie wyboru sędziego TK. Zgłoszonym przez PiS kandydatem jest profesor prawa karnego Zbigniew Jędrzejewski. I kandydat ten został wybrany, choć po ogromnym zamieszaniu w Sejmie.

Opozycja miała przed głosowaniem ustalić, że wszyscy posłowie opozycyjni wyjmą karty do głosowania i w ten sposób PiS nie będzie miało kworum (na sali nie było bowiem 10 posłów PIS). Kilku posłów Kukiz’15 złamało jednak te ustalenia i zagłosowało (sześciu wstrzymało się, a jeden zagłosował za) - dzięki temu PiS miało kworum.

Więcej + video: http://wpolityce.pl/polityka/288753-sej ... stwa-wideo
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Streżyńska: Chcemy, żeby internet był dostępny w każdym polskim domu
Obrazek

Internet w każdym domu, nauka programowania w szkołach, internetowa administracja – to tylko niektóre z planów na rozwój cyfryzacji, jakie minister Anna Streżyńska przedstawiła podczas Techno Biznes 2016, wydarzenia zorganizowanego przez „Gazetę Bankową”.


– Z wielką dumą i radością przyjąłem informację, że pani minister administracji i cyfryzacji Anna Streżyńska przyjęła zaproszenie „Gazety Bankowej” i uroczyście otworzy nasze wydarzenie swoim przemówieniem – mówił Wojciech Surmacz, redaktor naczelny „GB”, zapowiadając wystąpienie minister.

– Chciałam porozmawiać dziś z państwem o sukcesie – od tych słów swoje przemówienie rozpoczęła minister Streżyńska. – Każdy z nas ma za sobą jakąś drogę i pasmo sukcesów, ale teraz musimy myśleć też o tym, jakie sukcesy możemy odnieść w przyszłości. A kiedy urzędnik państwowy mówi o sukcesie, to ma na myśli przede wszystkim dobro obywateli – dodała.

Minister Streżyńska podczas konferencji mówiła, że zależy jej na tym, aby czas, który został dany nowej ekipie rządzącej, został w jak największym i najlepszym stopniu wykorzystany.

– Rozwój cyfryzacji ma sprawić, by z urzędów zniknęły kolejki, a obywatele nie musieli użerać się z biurokracją. To moja misja – deklarowała minister.

Streżyńska podczas konferencji mówiła o tym, że do 2020 roku z mapy Polski powinny zniknąć „białe plamy”, czyli miejsca bez dostępu do sieci. Jej zdaniem do tego czasu każdy Polak powinien mieć dostęp do szerokopasmowego internetu.

W poprzedniej perspektywie budżetowej Polska wydała 4,5 miliarda złotych, by sytuacje, w których w kraju są jeszcze miejsca bez dostępu do internetu, przeszły do historii. W nowej perspektywie budżetowej pracujemy nad tym, żeby sieci stacjonarne i komórkowe zasięgiem docierały w każdy zakątek Polski – mówiła Streżyńska.

Minister administracji i cyfryzacji zapowiedziała, że do 2020 roku resort zamierza przeznaczyć dodatkowy miliard euro na rozwój sieci szerokopasmowych.

– Chcemy, by do tego czasu łącze o prędkości 30 Mb/s stało się standardem i było dostępne w każdym polskim mieszkaniu – mówiła podczas konferencji.

Minister zwracała też uwagę na fakt, że pełne wykorzystanie potencjału nowoczesnych technologii wymaga nie tylko budowy infrastruktury i usług, ale także kompleksowego wsparcia kompetencji cyfrowych, takich jak chociażby nauka kodowania w szkołach.

– Zależy nam na tym, by dzieci uczyły się w szkołach pewnych struktur myślowych, które pomogą im lepiej zrozumieć cyfrowy świat nowych technologii i dadzą lepszy start na tak dynamicznie zmieniającym się rynku pracy. Dlatego zależy nam na tym, by w polskich szkołach pojawił się szybki internet wraz z odpowiednimi platformami edukacyjnymi – mówiła Streżyńska.

Minister podczas swojego przemówienia zwróciła uwagę na fakt, że istnieje potrzeba wywierania presji ze strony biznesu na polityków i środowiska lokalne, by rozwój cyfryzacji nie ograniczał się wyłącznie do budowania sieci szerokopasmowych, ale żeby inwestycje były czynione również w zakresie sieci komórkowych.

– Z tego miejsca chcę zapowiedzieć, że ministerstwo cyfryzacji rozpoczyna właśnie współpracę z operatorami komórkowymi, dzięki której w przyszłości znacznie łatwiejsze będzie realizowanie spraw administracyjnych przez internet – zapowiedziała.

Pod sam koniec swojego wystąpienia na konferencji minister Streżyńska poruszyła kwestię programu 500 plus oraz roli, jaką w jego realizacji odegrał resort cyfryzacji. Przyznała, że od samego początku w ministerstwie wszyscy mieli świadomość tego, że przy takiej skali przedsięwzięcia systemy informatyczne zbudowane w poprzednich latach nie będą w stanie podołać tak wielkiemu wyzwaniu. Problemów udało się uniknąć dzięki porozumieniu zawartemu z większością polskich banków i adaptacja ich systemów informatycznych w realizacji programu.

– Spośród miliona i czterystu tysięcy wniosków, jakie do tej pory zostały złożone w ramach 500 plus, aż jedna trzecia dotarła do nas ścieżką elektroniczną, głównie za pośrednictwem systemów bankowych – informowała minister Streżyńska. – To porozumienie publiczno-prywatne jest efektem słuchania i rozumienia tego, co biznes ma do powiedzenia i zaoferowania państwu w zakresie obsługi takich przedsięwzięć.

Swoje wystąpienie na konferencji „Gazety Bankowej” minister Anna Streżyńska zakończyła słynnymi słowami Walta Disneya: – Żeby dobrze zacząć, trzeba przestać gadać i wziąć się do roboty.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/24715- ... lskim-domu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Pokrzykiwania polityków bezzębnej, słabej Unii nie robią na młodych Polakach wrażenia. Tak PiS-u nie da się obalić
Obrazek
Jeszcze dwie rezolucje PE i PiS będzie miał 50% poparcia”- od kilku można się s potkać z takimi wpisami na portalach społecznościowych i internetowych forach. Oczywiście nie można traktować tego poglądu dosłownie. Polscy wyborcy mimo jednoznacznego spolaryzowania i coraz mocniejszego plemiennego podzielenia, są wciąż rozbici światopoglądowo. Patrzą też na politykę emocjonalnie, czego dowodzi przepływ części elektoratu lewaka Palikota do konserwatywnego Kukiza. Niemniej jednak jest sporo w tych słowach prawdy. Polacy w kolejnych sondażach pokazują, co myślą o karceniu przez unijnych polityków rządu PiS. Ba, nie robi na na nich większego wrażenia kręcenie nosem Amerykanów, którzy przecież od zawsze cieszą się w Polsce wielką sympatią.

„Wtrącanie się” zachodnich polityków w polskie sprawy robiłoby wrażenie w czasach świetności kreatorów pedagogiki wstydu. Oni zaś utracili ostatecznie wpływ na dusze młodych Polaków. Pokazuje to nie tylko kult Żołnierzy Wyklętych i sukcesywne zasysanie patriotycznych wartości przez popkulturę, ale badanie opinii politycznych młodych Polaków, którzy jednoznacznie stoją za trójcą Kukiz-Kaczyński- Korwin. Młode twarze widać zaś głównie na marszach niepodległości, a nie manifestacjach KOD, mających nie przez przypadek medialną twarz skaczących w rytm Kaczuch „moherów”. Nie można też zapominać o wiarygodności rządu Beaty Szydło w postaci wprowadzenia programu 500 plus. Nic tak nie zniechęca młodych ludzi do polityki jak oszukiwanie wyborców. Dlatego właśnie zrealizowanie sztandarowego postulatu wyborczego PiS, umocniło partię Kaczyńskiego jako lidera sondaży.

więcej: http://wpolityce.pl/polityka/288897-pok ... sie-obalic
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


IV rozbiór czy rewolucja?
Obrazek
Kiedy resort finansów wprowadzi w końcu rachunkowość zadaniową, postulowaną już podczas wyborów 2005 r., w stylu WGA (Whole of Government Account) w miejsce budżetowania zadaniowego a la Kiribati?

14 kwietnia, dokładnie w 1050 rocznicę powstania państwa polskiego Ośrodek Analiz Politologicznych Uniwersytetu Warszawskiego zaprosił mnie do wystąpienia na seminarium „IV rewolucja? Czyli jak przetrwać dryf rozwojowy ku peryferiom światowej gospodarki”. Miałem się odnieść do tematu cyklu „Komentarze Politologiczne”, dlatego gdy ujrzałem na plakacie olbrzymie „IV” to pierwszym skojarzeniem było że chodzi o perspektywę IV rozbioru (niemiecko-ukraińskiego tym razem), a gdy przeczytałem do końca „IV rewolucja” to się oburzyłem: „jaka znów rewolucja?” Czyżby tych dwóch milionów staruszków których będziemy mieli w przyszłości na utrzymaniu?

Przecież aby zdiagnozować jakikolwiek potencjał do rewolucji, to w pierwszej kolejności należałoby odkryć drzemiące zapasy witalne jakie do przemian są konieczne. W przeszłości wyprzedaliśmy majątek narodowy. Pozycja majątkowa zagranicy to ponad 2 bln zł (113% PKB) – oznacza, że gdy zaczniemy się burzyć, wycofają środki, złotówka osłabnie i będziemy mieli kontrrewolucję – nawet nie obcych najemników, ale rodzimych frankowiczów. Gdyż gdy chodzi o zadłużenie to w ponad 60% PKB jesteśmy zadłużeni za granicą, a nawet 30% długu skarbu państwa jest w walucie obcej – ostatnio się nawet chwaliliśmy się że pożyczyliśmy w euro na 20 lat. Wyzbyliśmy się zaczopowanych w kraju organizacji gospodarczych w ramach tzw. prywatyzacji. W efekcie połowa produkcji przemysłowej i 2/3 eksportu jest wytwarzana w zagranicznych podmiotach. Rozpoczniemy rewolucję, to przeniosą produkcję podzespołów gdzie indziej. Dyskutowanie o innowacyjnej gospodarce to również nieporozumienie. Starzy ludzie mają coś wymyślać? – chyba tylko to na który bok się położyć, aby nie bolało? Po prywatyzacji B&R powędrowały do zagranicznych centrali, a jeśli za publiczne pieniądze cokolwiek sensownego wymyślimy, to zagranica nawet nie podziękuje, tylko od naukowca kupi patent, gdyż w Polsce nie ma organizacji, które mogłyby go wdrożyć...

W efekcie z naszego PKB jest wytransferowywanych 95 mld zł rocznie zysków z majątku zagranicy, z których to środków ichniejsze fundusze emerytalne utrzymują staruszków, ale za granicą. Podczas gdy my 150 mld zł z OFE zlikwidowaliśmy, decydując się że na starość będziemy żyć z opodatkowania wynagrodzeń nielicznej młodzieży.

Przecież utracjusze którzy wyprzedali majątek, zadłużyli swoje dzieci, nie stanowią materiał na żadną rewolucję, na równi z tymi spod budki z piwem. Przecież oni nawet oszczędzali na wydatkach na dzieci. Przy dzietności na rodzinę przeciętnie 1,3 jesteśmy na 216 miejscu na świecie – 9. od końca. Co w praktyce oznacza, że od 2030 r. nie będzie wzrostu gospodarczego, bo i nie będzie ludzi zdolnych do pracy. W ciągu najbliższych dziesięcioleci relacje osób w wieku emerytalnym do produkcyjnego pogorszą się 3,4-krotnie, co oznacza nieustającą dyskusję nad koniecznością obniżenia emerytur – „renta obywatelska” typu kanadyjskiego. Jak i z tego względu, że starsi ludzie potrzebują trzykrotnie więcej zabiegów medycznych, utrwalą się stałe debaty o konieczności prywatyzacji służby zdrowia w celu zahamowania wielomiesięcznych-wielorocznych kolejek na zabiegi, przeplatane głosami, aby skoncentrować środki na najmłodszych, których wyleczenie może okazać się ekonomicznie opłacalne.

Bycie na 9. miejscu od końca pod względem dzietności oznacza, że idziemy w kierunku liczebności porównywalnej z zaludnieniem jednej z wysp Pacyfiku. Stąd postulat, aby zrezygnować z bezsensownego ekonomicznie projektu przekopania Mierzei Wiślanej, lecz w to miejsce przekopać Hel, który w przyszłości jako wyspa może być naszą ostatnią ostoją narodową i schronieniem. Przecież aby znaleźć metody naprawy sytuacji powinniśmy sobie zdawać sprawę, że w ostatnim ćwierćwieczu przeżyliśmy katastrofę narodową na skalę utraty 7 mln obywateli. Brak 4 milionów dzieci do prostej zastępowalności pokoleń, plus 3-milionowy exodus emigracyjny.

Skalę wyzwania demograficznego ukazuje nie tylko konieczność zwiększenia dzietności przeciętnie o jedno dziecko w rodzinie. Ale ze względu na fakt, że kohorty dziewczynek które miałyby zostać matkami są dwukrotnie mniejsze niż pokolenie matek, oznacza konieczny wzrost dzietności z 1,3 do 4, co oznacza społeczną rewolucję trzykrotnego skoku. Czy ktokolwiek o tym mówi, czy ktokolwiek nad tym się zastanawia? Przecież jak kryzys finansowy zajrzy w oczy to będą poddawane „prostsze” rozwiązania w postaci wsparcia imigracji. Czy to z Bliskiego Wschodu czy to z Ukrainy. Przy czym zapomina się że nie tylko polityka prorodzinna nie jest za darmo, ktoś nakłady na wychowanie musi ponieść, ale koszty społeczne imigracji są jeszcze wyższe.

Konkluzja samego tematu konferencji może być wyjątkowo zaskakująca. Rewolucji dokonają buntujący się imigranci, których liczne dzieci zdominują nasz kraj. A wtedy nasze wnuki będą świadkami IV rozbioru – ostatecznego. W Bogu nadzieja że się przebudzimy, aby jednak świętować kolejną okrągłą rocznicę Chrztu Polski. Tego nie osiągniemy jeśli będziemy się wymigiwać od odpokutowania grzechu utracjuszowstwa ostatniego ćwierćwiecza.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/24761-iv-r ... -rewolucja
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Guy Verhofstadt straszy: "Węgry i Polska nie zostałyby dziś przyjęte do UE". Pytanie czy do takiej Unii byłby w ogóle sens wstępować?
Obrazek

Brukselscy politycy z Junckerem, Schulzem i Tuskiem na czele zdają się zupełnie nie pojmować powodów, dla których w Europie nasilają się antyunijne nastroje. Nie dostrzegają, że przyczyną coraz większej niechęci Europejczyków do unijnych instytucji są... oni sami! Nie mam wątpliwości, że im bardziej osoby pokroju Guy'a Verhofstadta straszą, że Węgry z Polską nie zostałyby dziś przyjęte do UE, im mocnej przekonują, że nasz kraj jest dla Europy groźniejszy niż ISIS, tym bardziej rozwalają UE od środka i przyspieszają jej upadek.

Guy Verhofstadt stwierdził ostatnio rzecz następującą: "Gdyby dziś Węgry i Polska ubiegały się o członkostwo w UE, nie zostałoby im ono przyznane. Obywatele tych krajów powinni poważnie rozważyć, co to oznacza". W kontekście powyższego sformułowania zasadnym wydaje się pytanie, czy do Unii Europejskiej zarządzanej dziś przez Verhofstadta, Junckera, Schulza i Tuska byłby w ogóle sens wstępować? Czy warto akceptować dyktat brukselskiej mniejszości, która karci demokratycznie wybrane rządy i nie szanuje chrześcijańskiej tradycji i lokalnej specyfiki wchodzącej w skład UE państw? Czy warto akceptować dyktat osób, dla których idee eutanazji, multikulti i skrajnej poprawności politycznej przesłaniają zdrowy rozsądek?

Unia Europejska z roku 2005, kiedy Polska do niej wstępowała, a Unia z roku 2016 to zupełnie dwa różne twory polityczne. A wszystko przez polityków, których umysły ogarnął duch bezmyślnego "poszerzania i pogłębiania" brukselskiej utopii. Zamiast skupić się na gospodarce i wrócić do rzeczywistych korzeni europejskiej współpracy (warto sobie przypomnieć czym była Europejska Wspólnota Węgla i Stali czy późniejsza Europejska Wspólnota Gospodarcza zanim przeobraziły się w Unię Europejską), brukselscy eurokraci postawili na ideologię gender czy multikulti. Efekty widać jak na dłoni...

Nie mam wątpliwości, że im bardziej osoby pokroju Guy'a Verhofstadta straszą, że Węgry z Polską nie zostałyby dziś przyjęte do UE, im mocnej przekonują, że nasz kraj jest dla Europy jest groźniejszy niż ISIS, tym bardziej rozwalają Unię od środka i przyspieszają jej upadek...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0296 ... -do-UE.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz do paszkwilu "Wyborczej"? Minister bez ogródek: "prasa kloaczna"
Obrazek
Artykuł "Gazety Wyborczej" o Agacie Dudzie - choć właściwszym określeniem jest paszkwil - wywołał falę oburzenia. Skalą insynuacji, plotek, poziomem rynsztoku. Adekwatna była reakcja ministra z Kancelarii Prezydenta: "nie będziemy komentować artykułów w prasie kloacznej".

O tekście autorstwa Małgorzaty I. Niemczyńskiej, który ukazał się w weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej”, powiedziano i napisano od wczoraj wiele. Zgodnym chórem (poza redaktorami z Czerskiej) potępiono taki styl "dziennikarstwa". Do ataku na małżonkę Andrzeja Dudy wykorzystano nawet kalumnie rozgłaszane przez Zbigniewa Stonogę. Darujemy sobie cytowanie nawet fragmentów.

O komentarz do tej publikacji poprosił dzisiaj Bogdan Rymanowski, gospodarz programu "Kawa na ławę".

"Jak przyjęła (Agata Duda - dop. red.) wczorajszy artykuł w Gazecie Wyborczej" - zwrócił się Rymanowski do Marka Magierowskiego z Kancelarii Prezydenta. Odpowiedź była bardzo stanowcza.

- Proszę mi wybaczyć, ale ani Kancelaria Prezydenta, ani ja osobiście, nie będziemy komentować artykułów w prasie kloacznej - stwierdził Magierowski. - To jest tekst poniżej jakichkolwiek standardów dziennikarskich - dodał.

źródło + video: http://m.niezalezna.pl/79166-komentarz- ... a-kloaczna
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Amazon [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM