Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Czeka nas renesans kanistrów?
Obrazek

Jeśli podatek od handlu detalicznego wejdzie w życie w obecnie proponowanej formie stacje benzynowe mogą poważnie ograniczyć zakres swoich usług – ostrzegają przedstawiciele branży. Będziemy wozić benzynę na zapas w bagażniku jak za głębokiej komuny?


Branża obrotu detalicznego paliw od lat jest jednym z najmniej rentownych sektorów. Średnia marża dla sprzedaży benzyny i oleju napędowego plasuje się na poziomie ok. 2,6 proc. Dla nikogo tajemnicą nie jest, że stacje benzynowe główną część zysków wypracowują ze sprzedaży wszystkiego innego niż paliwa. Stąd przy dystrybutorach wyrosły maleńkie centra handlowo-gastronomiczne czynne na okrągło, gdzie oferowane są różnego rodzaju „akcesoria” podróżne oraz bogate menu przekąsek. Sieci (franczyzowe, co ważne w przypadku omawianego podatku) stacji benzynowych dwoją się i troją, żeby klient skusił się u nich na coś więcej niż tylko napełnienie baku.

Wobec takiej sytuacji na rynku każde dodatkowe obciążenie spowoduje wahnięcie ceny. I jakby Ministerstwo Finansów się nie starało, każdy wprowadzany podatek, łącznie z rozważanym ostatnio podatkiem od marketów, zostanie z miejsca przerzucony na klienta, ponieważ stacji benzynowych nie stać na wzięcie kosztów na siebie.

Obrót paliwami należałoby wyłączyć z tego obowiązku podatkowego również z uwagi na specyfikę towaru. Na cenę benzyny w 55 proc. (olej napędowy - 51 proc.) składają się podatki: akcyza, VAT i opłata paliwowa. W tej sytuacji stacje benzynowe zaczną płacić podatek naliczony od... należnego podatku!

Sieci handlu detalicznego paliwami zostaną także dotknięte skutkami wspólnego naliczania od sieci franczyzowych. Stacje, podobnie jak małe sklepy zrzeszone w sieci handlowe, pomimo niewielkich dochodów będą musiały zapłacić taki sam podatek jak wielkopowierzchniowe jednostki zagranicznych koncernów. Tym sposobem dostają dwa „uderzenia” – jedno w paliwo, drugie w sklepik. Skutkiem ciosu numer dwa może być likwidacja większości z tych „przystacjowych” sklepików.

A co z sobotami, niedzielami i świętami? Utarło się, że stacje benzynowe czynne są 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu bez żadnych wyjątków. Zresztą – ciężko nawet pomyśleć, że mogłoby być inaczej. Wyobrażają sobie państwo, że żaden pojazd nie wyrusza w trasę w weekend, bo stacji benzynowych nie stać na prowadzenie biznesu przy dodatkowym opodatkowaniu handlu w te dni? Życie nie znosi pustki i można w ciemno założyć, że w miejsce stacji benzynowych pojawią się oferty „lewego”tankowania.

Efektem poczynań uderzających w branżę obrotu detalicznego paliwami będzie dalszy rozrost szarej strefy. Już w tym momencie, zdaniem Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), stanowi ona 10 proc. całego rynku paliwowego. Obecny rząd deklaruje chęć podjęcia skutecznych działań na rzecz ograniczenia szarej strefy. Pomysł dodatkowego obciążenia legalnych dostawców ulubionych towarów przemytników jest praktycznym zaprzeczeniem głoszonych deklaracji.

Co ciekawe – pierwszy projekt opodatkowania handlu detalicznego z września ubiegłego roku był znacznie łaskawszy dla podmiotów obracających paliwami. Zakładał całkowite wyłączenie paliw z tego obowiązku podatkowego. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że obecny projekt zostanie poprawiony. Inaczej może czekać nas paliwowy powrót do czasów głębokiej komuny, kiedy benzynę jako towar reglamentowany trzeba było „załatwiać” i wozić na zapas w kanistrach w bagażniku...

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/22897-czek ... -kanistrow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dlaczego platformiane władze zniszczyły ponad 400 stron tajnych dokumentów dotyczących Smoleńska?

Taka ciekawostka: prowadzący działalność gospodarczą mają w naszym kraju obowiązek przechowywania dokumentacji firmowej - w zależności od tego czym się zajmują - od minimum 5 do nawet 50 lat. Tymczasem MON, pod zarządem platformianej ekipy, postanowiło zniszczyć ponad 400 stron tajnych dokumentów dotyczących tragedii z 10.04.2010 r. już po upływie 1,5 roku od chwili katastrofy!
Obrazek
Chcę to jednoznacznie podkreślić - nie twierdzę, że 10.04.2010 r. w Smoleńsku doszło do zamachu. Uważam, że póki co nie ma na to przekonywującego dowodu. Ważne jest jednak, aby przyczyny tej katastrofy określić w sposób pewny i jednoznaczny niezależnie od tego, kto sprawuje aktualnie władze.

Niestety to, co działo się przez blisko sześć ostatnich lat w sprawie wyjaśniania przyczyn tej tragedii jest zaprzeczeniem prawidłowo przeprowadzonego śledztwa - szczególnie w kwestii przekazywania do publicznej wiadomości oficjalnych informacji przez służby, których zadaniem było ustalenie tego, co się w Smoleńsku stało. Wrak samolotu, jak i czarne skrzynki znajdują się nadal na terenie Federacji Rosyjskiej i nikt nie wie kiedy miałyby do Polski wrócić.

Kontrolerzy lotu, którzy tuż przed zderzeniem rządowego Tu-154M z ziemią, mówili pilotom, że znajdują się "na kursie i scieżce", mimo iż od kursu i ścieżki byli daleko, nie ponieśli żadnych konsekwencji. O konsekwencjach politycznych nie będę wspominał, wszak wg byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego "państwo zdało egzamin".

Teraz okazało się, że MON pod zarządem platformianej ekipy już po upływie 1,5 roku od chwili katastrofy postanowiło zniszczyć ponad 400 stron tajnych dokumentów dotyczących tragedii z 10.04.2010 r.! Bezpowrotnie utracono m.in. wszystkie meldunki dotyczących sprawy smoleńskiej, które napływały do Sztabu Generalnego w dniu katastrofy. W tym kontekście warto sobie uświadomić, że właściciel kiosku z warzywami musi przechowywać swoje paragony i faktury przez okres minimum 5 lat. Tymczasem platformiane władze w bezprecedensowej sprawie postanowiły zniszczyć ważne dokumenty już po kilkunastu miesiącach. Tak, państwo zdało wówczas egzamin.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0280 ... lenska.htm

czytaj też : http://wyborcza.pl/1,75478,19594698,pod ... l#BoxGWImg
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

We Francji kapitał zagraniczny może być właścicielem max. 20% udziałów w firmie wydającej gazetę ogólnokrajową. W Polsce może mieć 100% udziałów...
Obrazek
We Francji funkcjonują istotne ograniczenia w zakresie możliwości kontrolowania mediów przez kapitał zagraniczny. W ich efekcie przedsiębiorstwa prasowe wydające dzienniki muszą być kontrolowane przez rodzimy kapitał. Obecność kapitału zagranicznego ograniczono w tym przypadku do zaledwie 20 proc. udziałów. Podobne przepisy zostały niedawno wprowadzone przez W. Putina w Rosji. A w Polsce? Kapitał zagraniczny może bez ograniczeń kontrolować ukazujące się u nas tytuły prasowe, rozgłośnie radiowe czy stacje TV.

Doświadczenia Francji jeszcze z czasów II wojny światowej, kiedy mnóstwo tamtejszych tytułów prasowych współpracowało z nazistowskim rządem Vichy spowodowały, że do dzisiaj funkcjonują tam istotne ograniczenia w zakresie możliwości kontrolowania opiniotwórczych mediów prasowych przez kapitał zagraniczny. Okazuje się, że zagraniczni inwestorzy mogą być właścicielami jedynie 20 proc. udziałów przedsiębiorstwa, które wydaje dziennik prasowy o zasięgu ogólnokrajowym. W ten sposób właścicielami czterech największych gazet ukazujących się na terenie całej Francji są Francuzi lub podmioty kontrolowane przez francuski kapitał. Właścicielem "Le Figaro" jest francuski koncern Dassault Group (właściwie: Groupe Industriel Marcel Dassault S.A.). Właścicielem "Le Monde" jest francuska grupa medialna La Vie-Le Monde. Właścicielem "Liberation" jest francuska grupa medialna Liberation do spółki z Edouardo de Rothschildem (Francuz). Właścicielem "La Croix" jest francuska grupa medialna Bayard Presse.

Podobne rozwiązania wprowadził w Rosji Władimir Putin w 2014 roku. Wówczas to podpisał on ustawę ograniczającą udziały inwestorów zagranicznych w kapitale zakładowym spółek medialnych w Rosji do 20 proc. Tymczasem w Polsce nie ma żadnych ograniczeń w tej materii. Zagraniczny właściciel, jeśli chce, to może posiadać 100 proc. udziałów w wydawnictwie publikującym ogólnopolską gazetę, może mieć 100 proc. udziałów w ogólnopolskiej rozgłośni radiowej, czy też może mieć na własność odbierane w całym kraju stacje telewizyjne. Nie ma żadnych ograniczeń.

Może czas najwyższy wziąć przykład z Francuzów i Rosjan? Może warto by było ustawowo ograniczyć możliwość kontrolowania opiniotwórczych mediów przez zagraniczny kapitał?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0280 ... rancji.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~JAK :

Dlaczego w sprawie rozwodów wypowiada się pani, której rozwód nie grozi.
Ale ja stoję na stanowisku, iż nalezy PISowcom pozwalać na WSZYSTKO. Czym prędzej zruinują wszystko tym szybciej lud się z nimi rozprawi. Droższe koszty rozwodu oczywiście spowodują kolejny spadek ilości zawieranych związków małżeńskich.
PISowcy uwielbiają układać innym życie. A sami? Ich guru to coś faceto - podobne, nie mężczyzna, nigdy się nie usamodzielnił żył na garnuszku mamusi jak typowy człowiek niedorozwinięty
Pawłowicz, kobieto podobny stwór z dopiskiem "prof.". Tytuł nobilituje? Raczej potwierdza dyplom ignorancji

----------------------

~zdzich :


Wstrętna baba i stara panna, niech najpierw sam wyjdzie za mąż np. za jednego z partyjnych kolegów, a dopiero potem zabiera głos w sprawie kosztów rozwodów. Jak ją na dzień dobry będzie tłukł patelnią po pustym łbie to wybije jej idiotyczne pomysły, aby za pomocą ekonomi poprawić średnio krajową, a przy okazji przypodobać się grupie tępych biskupów

-----------------------
~klara :

Pawłowicz niedługo stworzy komisję do oceny moralności i będzie wyceniać stosunki małżeńskie. Stara baba z menopauzą na karku i zachowaniem dzidzi-piernik.
------------------------

~navigator :

Może pani profesor powinna się przebadać ? Bynajmniej nie u okulisty , a u Psychiatry ??

========================

Krystyna Pawłowicz pyta, czy podnieść koszty rozwodów
Do prof. Krystyny Pawłowicz zwrócili się wyborcy z pytaniem o koszty sprawy sądowej o rozwód. Pani poseł napisała więc interpelację do ministra sprawiedliwości z pytaniem, czy opłaty wnoszone przez rozwodzące się osoby faktycznie pokrywają wszystkie wydatki sądu, a jeśli nie, to pani poseł sugeruje te koszty podnieść. Ministerstwo zwróciło się już do Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości z prośbą o przeprowadzenie analizy, ile statystycznie wynoszą rzeczywiste koszty rozpoznawania spraw o rozwód.
Obrazek
Aktualnie opłata sądowa od pozwu o rozwód wynosi 600 zł, ale ostateczne koszty procesu bywają wyższe, bo powiększane o kolejne opłaty.

Prof. Krystyna Pawłowicz napisała interpelację do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry (Solidarna Polska). Na wstępie pani poseł podkreśliła: - Zgłosili się do mnie wyborcy z pytaniem o koszty postępowania w sprawach rozwodowych. Chcąc udzielić im pełnych wyjaśnień, zwracam się do pana ministra z prośbą o odpowiedź na pytania.

Pierwsze brzmiało tak: - Czy koszty sądowe w procesach rozwodowych w pełni pokrywają rzeczywiste koszty ponoszone przez państwo: wynagrodzenie dla sędziego i ławników, koszty obsługi administracyjnej i eksploatacji sali sądowej? Ile - ewentualnie - dokłada do tego budżet państwa? I drugie pytanie, już z sugestią: - Czy - w przypadku, jeśli opłaty sądowe nie pokrywają wszystkich kosztów procesu - nie należałoby podnieść wysokość kosztów tak, by pokrywały wszystkie zobowiązania związane z prowadzeniem postępowania?

Ministerstwo Sprawiedliwości - w osobie wiceministra Marcina Warchoła - odpowiedziało, że państwo, realizując swój konstytucyjny obowiązek, musi ponosić koszty utrzymywania wymiaru sprawiedliwości. "Sądy powszechne (…) swoje wydatki pokrywają bezpośrednio z budżetu państwa, a pobrane dochody - jakimi są m. in. opłaty sądowe w sprawach cywilnych, w tym w sprawach o rozwód - odprowadzają na rachunek dochodów budżetu państwa" - wyjaśnił resort sprawiedliwości.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... dow/47c0k0
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Jacek |

Przecież ta cała akcja to było faktyczne bankructwo państwa. Wyjaśnijmy pojęcia: bankructwo, czyli niewypłacalność, polega na tym, że dłużnik odmawia spłaty zadłużenia, a dokładnie tak się stało dzięki szachrajstwom Rostowskiego przy pełnym poparciu Tuska. Dlaczego więc nikt nie mówi o tym wprost, że PO doprowadziło kraj do bankructwa? Owszem, można dyskutować nad zasadnością dysponowania funduszami z OFE itp., ale bezsporne jest to, że były to nasze pieniądze - mnie i mojej żonie zrabowano w ten sposób około 60 000 złotych.

------------------------

Ada |

I czy ktoś za to beknie? Ktoś zasiądzie na ławie oskarzonych? czy trafi za kraty? Kto na to odpowie. Wielu głosiło, że "Kopacz, Tusk, Arabski, KOmorowski beda siedzieć"... tak mówił G.Braun ...

=========================
Dług nadal rośnie, giełda dołuje. Efekty grabieży za rządów PO
Obrazek
Dwa lata temu obligacje należące do Otwartych Funduszy Emerytalnych zostały „przetransferowane” do ZUS i tam umorzone. Tzw. reforma emerytalna sprowadziła się do przeksięgowania jawnego długu publicznego w przyszłe zobowiązania państwa wobec emerytów – przypomina portal bankier.pl.

3 lutego 2014 r. z OFE do ZUS przekazano obligacje Skarbu Państwa na łączną kwotę 153,15 mld zł. Ta operacja przekształciła jawny dług publiczny Polski na przyszłe zobowiązania państwa wobec emerytów. Zmienił się też charakter tych zobowiązań z pisemnego kontraktu (obligacje) na niezbyt konkretną obietnicę, którą obecni lub przyszli politycy mogą zmienić w jeden dzień. Na skutek tej operacji oficjalna relacja zadłużenia publicznego zmalała o ok. 8 p.proc. do poziomu 49 proc. PKB w pierwszym kwartale 2014 r.

Jak szacuje portal, od tamtej pory dług publiczny Polski wzrósł do ok. 51,9 proc. na koniec 2015 r., czyli o ponad 100 mld zł. Drugą najważniejszą zmianą było drastyczne ograniczenie napływu pieniędzy do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Prawie 80 proc. Polaków „wybrało” ZUS, co wraz z mechanizmem tzw. suwaka przyczyniło się do tego, że Fundusze zaczęły sprzedawać akcje spółek notowanych na warszawskiej giełdzie.

- Na efekty nie trzeba było długo czekać. Przez ostatnie dwa lata WIG20 spadł o 27 proc/ i dzieli go ponad 34 proc. od szczytu z listopada 2013 r. „Reforma OFE” odcięła paliwo warszawskiej giełdzie. Faktyczna likwidacja OFE trwale usunęła jedyne stabilne źródło popytu na polskie akcje, co będzie miało długofalowe znaczenie dla polskiego rynku kapitałowego. Bez OFE zmienność jest większa, obroty niższe, a o projekcie budowy „regionalnego centrum finansowego” w Warszawie możemy zapomnieć

– komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

- Przeniesienie części aktywów OFE do ZUS trudno nazwać reformą. Było to rozwiązanie doraźne, które eliminowało jeden z problemów, czyli absurd finansowania refundacji składek do OFE z obligacji skarbowych, które przez OFE były kupowane. Nie rozwiązuje to jednak kluczowych problemów systemu emerytalnego, czyli dużej liczby obciążających go przywilejów emerytalnych oraz nieszczelnego systemu poboru składek. Z kolei problemy giełdy powstały trochę na jej własne życzenie – przez lata nie zrobiono wiele, by zdywersyfikować źródło napływu kapitału, bazując tylko na przekonaniu, że OFE nikt nie ruszy. Teraz inwestorzy płacą za brak wyobraźni

– komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

źródło: http://niezalezna.pl/76020-dlug-nadal-r ... -rzadow-po
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Płace w Polsce są drastycznie zaniżone! Nasza wydajność liczona wg PKB to 60 proc. unijnej średniej, lecz godzinowe wynagrodzenie to zaledwie 33 proc. średniej UE!
Według oficjalnych statystyk wydajność pracy przeciętnego polskiego pracownika (rozumiana jako wartość wytworzonego PKB w ciągu godziny) oscyluje w granicach 60 proc. unijnej średniej. Tymczasem godzinowy koszt pracy (w skład którego wchodzi przede wszystkim pensja pracownika), to zaledwie ok. 33 proc. unijnej średniej! Stąd wynika tak wielka różnica? - To proste. Większość owoców wzrostu gospodarczego naszego kraju wciąż drenowana jest szerokim strumieniem poza granice.

W kontekście wydajności liczonej do PKB oraz godzinowych kosztów pracy warto jeszcze zwrócić uwagę na statystykę opisującą udział płac otrzymywanych przez Polaków w relacji do PKB wytwarzanego przez nasz kraj. Wskaźnik ten pokazuje, jaka część wytworzonego PKB została przeznaczona na potrzeby ludzi w formie wynagrodzeń za pracę, składek emerytalno-rentowych i zdrowotnych oraz podatków na sfinansowanie tzw. konsumpcji zbiorowej, np. szkolnictwa i transportu publicznego, przychodni i szpitali itp. Generalnie zasada jest prosta: im wyższy udział kosztów związanych z zatrudnieniem w relacji do PKB danego kraju, tym większy panuje dobrobyt.

Okazuje się, że wskaźnik "płace do PKB" w naszym kraju jest na dramatycznie niskim poziomie. W Wlk. Brytanii do pracowniczych kieszeni i fiskusa trafia prawie 60 proc. PKB. W Niemczech - 57 proc. PKB. Średnia dla całej UE to 56 proc. PKB. W Polsce w 2014 r. wskaźnik ten wynosił zaledwie 46 proc. PKB, co dało nam zaszczytne miejsce w ogonie państw należących do Unii Europejskiej (wyprzedzamy Litwę i Rumunię).

Tak niski poziom wskaźnika oznacza, że ogromna część owoców wzrostu gospodarczego z ostatnich lat w ogóle nie trafia do portfeli Polaków. Jest najzwyczajniej w świecie drenowana poza granice, przez firmy, których siedziby znajdują się w Berlinie, Paryżu czy Londynie. To też tłumaczy dlaczego godzinowy koszt pracy w naszym kraju (w skład którego wchodzi przede wszystkim wynagrodzenie pracownika), to zaledwie ok. 33 proc. unijnej średniej...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0281 ... -place.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

mat

PiS w debacie o 500+ schrzanił sprawę. Rafalska ok ale na sali z PiSu prawie nikogo. Platforma nie miała żadnego argumentu, żadnego poza głupotami plecionymi przez Neumana. Propaganda głupcze!

-------------------------------

ela

Brawo Pani Minister! Nie sądziłam,że ma Pani takie pazurki!!! :)

-----------------------

soko

polityka prorodzinna wg PO to odbieranie rodzinom dzieci z powodu ubóstwa, platforki doskonale zajęły się zwijaniem Polski w każdym możliwym aspekcie, w rezultacie Polska miała nie być już dla Polaków
------------------------------

Andy

Brawo Pani minister! Tak należy punktować manipulatorów i hipokrytów - krótkie i celne argumenty.

=====================
Miażdżąca riposta PiS w sprawie 500+. Minister Rafalska odpowiada Neumannowi: „Polskie rodziny nie zapomną wam tej pełnej hipokryzji i obłudy debaty!”. WIDEO
Obrazek
Po raz pierwszy po 1989 roku zaproponowaliśmy program, o jakim wam się w ogóle nie śniło

— powiedziała w Sejmie minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska, odpowiadając na zarzuty przedstawione przez Sławomira Neumanna z Platformy Obywatelskiej.

Polskie rodziny nie zapomną wam tej pełnej hipokryzji i obłudy debaty. Nie pierwszy raz, a 8 lat byłam w Parlamencie w tej Izbie i wiele razy mówiłam na temat polityki społecznej, polityki rodzinnej, i wszystko spływało po was jak woda po kaczce. Byliście obojętni totalnie

— powiedziała minister Rafalska.

Polskie rodziny są mądrzejsze, niż wam się wydaje. Zrozumieli to 25 października i dlatego jesteście tu, gdzie jesteście!

— dodała.

Pamiętam, jak premier Donald Tusk wszedł na tę mównicę i powiedział, że Platforma ma swój program cywilizacyjny. Wiecie jaki to był program? Budowania orlików, które dzisiaj w dużej części są puste, bo nie ma pieniędzy, żeby ktoś na nich grał. To był wasz program cywilizacyjny

— przypomniała minister.

Nasz program jest programem dla rodziny – od urodzenia do 18 roku życia. Przyznajcie, że nie wpadliście na to. Nie przygotowaliście takiego programu

— mówiła Rafalska, pytając jaka jest wiarygodność ugrupowania, które miało 8 lat, a próbuje rozliczać rząd Prawa i Sprawiedliwości po niespełna 100 dniach rządzenia”.

Następnie minister Rafalska przedstawiła listę faktów.

Świadczenia rodzinne, które są ograniczone kryterium dochodowym, przez kilka lat były całkowicie zamrożone. 2008 rok – 3,8 mln dzieci otrzymywało świadczenia rodzinne. Rok później 500 tysięcy dzieci mniej, 3,3 mln. W roku 2010 z systemu wypada kolejne 300 tysięcy dzieci. (…) Przez okres waszych rządów wypadło z tego systemu prawie 2 miliony dzieci, dokładnie 1,8 mln. Tak wyglądała wasza polityka rodzinna

— alarmowała minister Rafalska. Podkreśliła, że rząd PiS kontynuuje program budowy żłobków. Wyjaśniła też różnicę pomiędzy świadczeniem rodzicielskim w wysokości 1000 zł a świadczeniem wychowawczym proponowanym przez PiS.

To świadczenie 1000 zł jest wliczane do dochodu pomocy społecznej, w świadczeniach rodzinnych i w funduszu alimentacyjnym. Osoba, która to weźmie, traci uprawnienia w tych wszystkich uprawnieniach. Nasze nie traci

— podkreśliła.

źródło + video: http://wpolityce.pl/polityka/281075-mia ... o?strona=1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Setki złodziei wróciło do kraju
Obrazek
Policja sprowadziła w 2015 r. do Polski ponad tysiąc osób podejrzanych o przestępstwa. Głównie z Wysp i przede wszystkim sprawców kradzieży.

Jedni wrócili do kraju w konwojach zbiorczych, inni rejsowymi samolotami. Z danych Komendy Głównej Policji dla „Rzeczpospolitej" wynika, że na koszt państwa sprowadzono do Polski w ubiegłym roku łącznie 1061 osób. To ludzie mający problemy z prawem, którzy schronili się za granicą i tam zostali zatrzymani.

Dane mogą wskazywać, że zdecydowanie najwięcej osób wciąż ucieka do Wielkiej Brytanii. W ubiegłym roku przymusowo wróciło stamtąd 601 osób, czyli ponad połowa wszystkich, którzy zostali przetransportowani do kraju. Za nimi są ściągnięci z Holandii i Francji (odpowiednio 123 i 78 osób) oraz pozostałych krajów europejskich.

Zmieniły się proporcje dotyczące zarzutów, jakie mają poszukiwani.

Z policyjnych danych wynika, że wśród uciekinierów zdecydowanie prym wiedli podejrzani o pospolite przestępstwa. Najwięcej wśród zbiegów było ściganych za popełnione w kraju kradzieże – łącznie 531, czyli o 143 więcej niż rok wcześniej. Kolejną znaczącą grupę stanowili włamywacze – było ich 428 – czyli o 135 więcej. Liczba podejrzanych o oszustwa i sprawy narkotykowe, którzy w zeszłym roku przymusowo wrócili do kraju, była podobna jak w poprzednim.

Policja zafundowała przyjazd także kilkudziesięciu kierowcom, którzy podpadli Temidzie za jazdę po alkoholu. Wciąż przywozi się do kraju niewielu ściganych za niepłacenie alimentów. Tym razem było ich 29 (rok wcześniej o dwóch więcej).

Jak – przy nieco mniejszej liczbie sprowadzonych w ubiegłym roku do kraju – tłumaczyć wzrost liczby podejrzanych o pospolite przestępstwa?

– Być może wynika to z tego, że podejrzani o najgroźniejsze przewinienia są zatrzymywani na gorącym uczynku albo tuż po zdarzeniu, zanim zdążą uciec – zastanawia się Iwona Kuc z Komendy Głównej Policji. Ponadto, co wiemy z innych statystyk, nawet przy ogólnym spadku przestępczości akurat kradzieży czy oszustw przybywa.

Do kraju wróciło także pół setki członków gangów, podejrzanych o wielki obrót narkotykami czy wyłudzenia VAT i akcyzy.

W Anglii, w luksusowym BMW jesienią 2015 r. wpadł Jerzy Z., ścigany za udział w grupie i handel marihuaną.

Dwa spektakularne zatrzymania miały miejsce już w tym roku. W Anglii wpadł Piotr K. z policyjnej top listy najbardziej niebezpiecznych przestępców, nieuchwytny od ośmiu lat. Zabił w 2007 r. w Kielcach kibica konkurencyjnej drużyny.

We Francji ujęto z kolei Bogumiła K. – numer jeden wśród ściganych przez lubelskich funkcjonariuszy. Uciekł 12 lat temu, po tym gdy śmiertelnie pobił mężczyznę, a następnie zgwałcił kobietę. – Dzięki naszym ustaleniom został namierzony we Francji i ujęty przez tamtejszych policjantów koło Bordeaux. Miał dokumenty na cudze nazwisko – mówi Renata Laszczka-Rusek z lubelskiej policji.

Dziś poszukiwany numer jeden to Kajetan Poznański, podejrzany o brutalne zabójstwo kobiety w stolicy.

W policji działają specjalne zespoły tropiące najgroźniejszych przestępców, zwane łowcami cieni.

Ostatnio w sieci uruchomiono nową platformę wymiany informacji (www.eumostwanted.eu). Witrynę stworzono wspólnym wysiłkiem europejskich organów ścigania w trosce o bezpieczeństwo nas wszystkich.

– Dzięki niej każda osoba może pomóc w zatrzymaniu najbardziej ściganych w Europie przestępców. Informacje można przekazywać za pośrednictwem tej strony także anonimowo – mówi Kuc.

źródło: http://www.rp.pl/Sadownictwo/302099865- ... .html#ap-3
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Opłaty licencyjne, bezsensowne pożyczki, gigantyczne koszty podatkowe - zobacz jak zagraniczne firmy drenują pieniądze z Polski!
Obrazek
W ciągu blisko 27 lat istnienia III RP benefity i kupony od gospodarczego wzrostu odcinały głównie dwie grupy - ustawiona okrągłostołowym "dealem" nomenklatura PRL oraz firmy kontrolowane przez zagraniczny kapitał. Te drugie, nie dość, że mocno uprzywilejowane (mnóstwem specjalnych stref ekonomicznych), to jeszcze zaczęły się specjalizować w procesach gigantycznego drenażu pieniędzy poza granice naszego kraju. Dzięki temu owoce wspomnianego wzrostu płyną dziś szerokim strumieniem do Berlina, Londynu czy Paryża.

Okazuje się, że 500 największych firm z kapitałem zagranicznym, które w latach 2011-2013 działały na terytorium Polski, odprowadziło ponad dwa razy mniej podatku CIT niż 500 największych firm z polskim kapitałem. Z raportu organizacji Global Financial Integrity (GFI) wynika, że Polska jest liderem w UE jeśli chodzi o drenaż środków finansowych przez zagraniczne podmioty. Oficjalne statystyki NBP na temat bilansu płatniczego Polski również nie napawają optymizmem. W ciągu ostatnich 10 lat zagraniczne koncerny, rządy czy instytucje unijne wytransferowały poza granice naszego kraju równowartość ok. 540 mld zł!

Jak to jest możliwe? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Firmy kontrolowane przez zagraniczny kapitał robią dosłownie wszystko, aby zostawić w Polsce jak najmniej zarobionych pieniędzy. Są trzy główne sposoby drenowania środków finansowych poza granice:

1) Sposób pierwszy to generowanie sztucznych kosztów podatkowych, tak aby na papierze ograniczyć dochód do opodatkowania przez państwo (dzięki takim "optymalizacjom" podatkowym właściciele np. zagranicznych hipermarketów istotnie ograniczają sobie wysokość podatku CIT do zapłaty polskiemu fiskusowi).

2) Sposób drugi, to stosowanie wszelkiego rodzaju opłat licencyjnych wobec spółek-córek w Polsce za możliwość wykorzystania loga, marki czy tzw. know-how zagranicznej spółki-matki. Dzięki temu działająca na terytorium Polski spółka kontrolowana przez zagraniczny kapitał wcale nie musi osiągać zysków, aby dywidendą zasilać konta swoich właścicieli. Wystarczy, że za możliwość wykorzystywania kwadraciku z takim, czy innym kolorem firma-córka w Polsce zapłaci z góry firmie-matce w Paryżu, Londynie czy Berlinie np. 200 mln zł.

3) Sposób numer trzy to udzielanie spółce-córce w Polsce zupełnie bezsensownych pożyczek przez spółkę-matkę z siedzibą zagranicą, nawet w sytuacji kiedy kondycja finansowa spółki działającej w naszym kraju jest doskonała. W ten sposób spółka-córka będzie musiała zwrócić kwotę pożyczki powiększoną o nieraz potężne odsetki. A wszystko w majestacie prawa.

Milton Friedman (noblista, guru wolnorynkowej ekonomii) już w 1990 roku ostrzegał Polaków: "Pamiętajcie jedno: zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemcy powinni mieć pełną swobodę inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy będzie to w interesie Polski. Można to zrobić poprzez stworzenie cudzoziemcom takich samych reguł gry, jakie obowiązują Polaków, nie należy dawać im żadnych specjalnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych".

Wielka szkoda, że rządzący wówczas naszym krajem go nie posłuchali.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0281 ... Polski.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nie wiem, czy ktoś zauważył jak się zmniejszył Kaufland na Przylesiu ? Zmniejszyła się powierzchnia sprzedaży, alejki między regałami zrobiły się węższe i przez to jest ciaśniej. Niektóre asortymenty towaru zniknęły. Dlaczego ? Ano dlatego, że wprowadzono podatek od sieci sklepów wielkopowierzchniowych, więc taki Kaufland zmniejszył powierzchnię do handlu i będzie płacił mniej, jak to sobie fiskus zamierzył... :-)
=====================

Duszenie handlu - małe wpływy dużym kosztem
Fala protestów polskich handlowców, którym jeszcze na etapie kampanii wyborczej obiecano wsparcie w walce z zagraniczną konkurencją, powoduje, że gęstnieje atmosfera wokół ministra finansów. Dziś Paweł Szałamacha będzie przekonywał przedstawicieli organizacji handlowych do projektu ustawy. Być może ustąpi w kilku punktach, jak choćby sposób opodatkowania sieci franczyzowych.

Handlowcy mają największy żal do autorów projektu o to, że nie zrealizowano zapowiedzi, że podatek od handlu detalicznego miał „wyrównywać szanse” między dużymi sieciami dyskontów i supermarketów (w domyśle zagranicznych) a małym i średnim handlem (polskim). Pomysł nienowy, pierwszy raz PiS przedstawił go światu w 2012 r., a jego „antysupermarketowość” polegała na ustanowieniu limitu powierzchni sklepu, powyżej którego trzeba by było płacić nową daninę.

Więcej: http://podatki.gazetaprawna.pl/komentar ... rkety.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Paranoja! Właściciele zagranicznych hipermarketów nie protestują przeciwko nowemu podatkowi, bo... ma on szansę uderzyć w polskie sklepy!

Wygląda na to, że PiS przekombinował. Podatek obrotowy, który w założeniu miał głównie uderzyć w zagraniczne sieci handlowe prawdopodobnie przyczyni się do pogorszenia sytuacji finansowej sklepów i sieci kontrolowanych przez polski kapitał. Jako kuriozalną można zaś określić sytuację, w której po upublicznieniu przez rząd założeń do tego podatku kurs akcji Jeronimo Martins (właściciela Biedronki) wystrzelił do góry aż o 7 proc.! Widać, że ktoś bardzo się ucieszył z kształtu nowego fiskalnego obciążenia...


Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - ogólny zamysł wprowadzenia podatku obrotowego od największych sieci handlowych należy oceniać pozytywnie. Wielkie - głównie zagraniczne - sieci handlowe obracają w naszym kraju potężnymi pieniędzmi. Dzięki różnego rodzaju optymalizacjom podatkowym nie dzielą się jednak wypracowanym dochodem z polskim fiskusem. Mimo gigantycznych obrotów ostateczna kwota podatku CIT potrafi być ustalona na żenującą niskim poziomie lub nawet sięgnąć wartość 0,00 zł. Niejako przy okazji zagraniczne podmioty koszą rodzimą konkurencję w postaci sklepów kontrolowanych przez polski kapitał.

Podatek obrotowy od hipermarketów i dużych sieci handlowych miał załatwić sprawę ostatecznie. Zagraniczne podmioty miały przestać dzięki niemu unikać opodatkowania. Stosowana do tej pory optymalizacja podatkowa miała się już najzwyczajniej w świecie nie opłacać. Okazało się jednak, że nowy fiskalny obowiązek istotnie dotknie również niewielkie sklepy kontrolowane przez polski kapitał, które - aby skutecznie walczyć z konkurencją w postaci zagranicznych hipermarketów - postanowiły skupić się w lokalne sieci handlowe czy franczyzowe. Według forsowanych przez Ministerstwo Finansów propozycji one również miałyby płacić nowy podatek niemal na równi z zagranicznymi hipermarketami.

Paweł Biedrzycki ze StrefaInwestorow.pl pisze wprost:

"Nowy podatek przeciwdziała naturalnym procesom konsolidacji w polskim handlu, a tylko tak nasi rodzimi handlowcy mogą przeciwstawić się naporowi zagranicznych sieciówek".

Powyższe zdanie można interpretować w sposób następujący - nowy podatek zamiast uderzyć we właścicieli zagranicznych sklepów wielkopowierzchniowych, najmocniej dotknie właścicieli polskich sklepów.

Pisałem już o tym, ale nie zaszkodzi powtórzyć - PiS stąpa po cienkim podatkowym lodzie. Jeśli się zarwie, to ciężko będzie wrócić na powierzchnie. W sprawie nowego podatku cała nadzieja w... Ministerstwie Finansów. Zgodnie z opublikowanym wczoraj komunikatem szef resortu Paweł Szałamacha zapowiedział wprowadzenie istotnych zmian do projektu, które miałyby odciążyć drobnych właścicieli polskich sklepów skupionych w sieciach franczyzowych.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0281 ... a-rece.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Autor hasła "Lekarze ZUS jesteście moralnymi trupami" - skazany. Sąd ukarał go grzywną i nakazał wypłacić nawiązkę na rzecz ZUS
Obrazek
Sąd Rejonowy w Słupsku skazał Roberta Onichimiuka, byłego pracownika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Bydgoszczy, na karę 500 zł grzywny, a dodatkowo nakazał wypłacić nawiązkę na rzecz ZUS w wysokości 1450 zł. Powód? - Onichimiuk stanął w obronie chorej na raka samotnej matki, której amputowano nogę a ZUS odebrał rentę i postanowił namalować na ścianie budynku ZUS w Słupsku hasło "Lekarze ZUS jesteście moralnymi trupami".

Roberta Onichimiuka zbulwersowała decyzja lekarzy orzeczników ZUS w Słupsku, którzy chorej na raka i samotnie wychowującej matce odebrali prawo do renty, mimo iż wcześniej amputowano jej nogę. Ten były już pracownik ZUS w Bydgoszczy nie wytrzymał, pojechał pod siedzibę ZUS w Słupsku i tam, na ścianie budynku, namalował hasło "Lekarze ZUS jesteście moralnymi trupami" oraz podpisał się z imienia i nazwiska.

Sądu Rejonowego w Słupsku tłumaczenie o wzburzeniu nie przekonało. Skazał Onichimiuka na 500 zł grzywny oraz nakazał wypłacić nawiązkę na rzecz ZUS w wysokości 1450 zł. Były pracownik ZUS w Bydgoszczy zapowiedział apelację. Twierdzi, że niczego nie żałuje i dzisiaj zrobiłby to samo. Sprawa samotnej matki nadal jest rozpatrywana przez ZUS. Do dzisiaj nie odzyskała ona prawa do renty.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0282 ... kazany.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dobrze, że ja nie brałem w tym szachrajstwie udziału... :-) http://m.niezalezna.pl/76236-kolezanka- ... -przypadek
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Przypomniano słowa Kopacz o 500 zł na dziecko. Co za kompromitacja!
Obrazek
Platforma Obywatelska sama zapędziła się w kozi róg, próbując przebić pomysł Prawa i Sprawiedliwości. Partia Grzegorza Schetyny zaproponowała, żeby programem 500 plus objąć każde dziecko. Propozycję PO skrytykowali nawet publicyści i dziennikarze, zazwyczaj schlebiający tej partii. Chyba jednak najcelniejszy cios zadał wicemarszałek Senatu Adam Bielan.

Platforma miota się, żeby poprawić swoje sondażowe wyniki. Z tym że politycy PO robią to – delikatnie mówiąc – niezbyt umiejętnie. Do takich działań zaliczyć można ich propozycję, aby programem „Rodzina 500 plus” objąć każde dziecko.

Celnie wypunktował ten pomysł Adam Bielan w radiowej Trójce.
Mam tu wypowiedź kluczowej dla Platformy osoby, koordynatora prac gabinetu cieni PO, pani Ewy Kopacz, która 13 sierpnia 2015 r. powiedziała: „W budżecie państwa na rok 2016 nie ma środków na tego rodzaju pomysły (500 zł na dziecko – przyp. red.) i tego rodzaju ustawy”

– przypomniał Bielan słowa byłej premier.

I jeśli Platforma jeszcze kilka miesięcy temu mówiła, że w budżecie państwa nie ma 17 mld zł na nasz program, to skąd wzięła nagle 40 mld zł na swój program? Program Platformy kosztuje dwa razy więcej od naszego!

– podkreślił wicemarszałek Senatu.

Czy po takim nokaucie trzeba coś jeszcze dodawać?

źródło: http://m.niezalezna.pl/76300-przypomnia ... promitacja

--------------------------------------------------------------------------------
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Jeszcze nigdy tak wielu, nie pracowało tak wiele, za tak niewiele, na tak niewielu. Oto jak wygląda kapitalizm po 27 latach III RP
Obrazek
Na pracę poświęcamy znacznie więcej czasu niż wynosi średnia unijna. Jesteśmy bardziej wydajnym i pracowitszym narodem niż inne nacje na zachodzie UE, a mimo to, zarabiamy kilkukrotnie mniej - zdaniem GUS najczęściej spotykana wypłata w Polsce na rękę to... 1786 zł. Kapitalizm jaki zapanował nad Wisłą po 27 latach trwania III RP niewątpliwie śmierdzi patologią. Jeszcze nigdy bowiem tak wielu, nie pracowało tak wiele, za tak niewiele, na tak niewielu...

Jak wynika z danych opublikowanych przez Eurostat - w 2013 r. przeciętny Polak w ciągu tygodnia pracował niemal 41 godzin, to jest o 3,5 godz. więcej niż wynosi średnia dla Unii Europejskiej. W tej kategorii Wyprzedzili nas tylko Grecy. Według oficjalnych danych rządowego GUS w 2013 r. ponad 14 proc. Polaków spędzało w pracy minimum 50 godz. tygodniowo. Statystyki te mają potwierdzenie innym raporcie - tym razem OECD z 2014 roku - w którym Polacy również byli wice-liderami w UE pod względem ilości przepracowanych godzin. Przeciętny Polak miał w ciągu roku przepracować 1918 godzin. Średnia ta była aż o 244 godziny wyższa od od średniej wyliczonej dla wszystkich państw należących do UE (1674 godzin na rok). Dla porównania - statystyczny Brytyjczyk w pracy spędził 1660 godzin, Francuz - 1490 godzin, Niemiec - 1388 godzin, a Holender jedynie 1380 godzin.

Ten sam Eurostat opublikował również dane na temat wydajność pracy. Ale uwaga! Nie należy mylić ekonomicznej wydajności pracy (w rozumieniu Eurostatu) z ogólnie rozumianą wydajnością (jako pracowitością)! I tak - wydajność pracy w Polsce mierzona wartością PKB w cenach stałych na przepracowaną godzinę była aż o 67,7 proc. niższa niż średnia dla Unii Europejskiej. Jak podaje Eurostat - zajmujemy 5. miejsce od końca w Unii (z wynikiem 10,6 euro na godzinę). Wyprzedzamy tylko Litwę, Łotwę, Rumunię i Bułgarię. W tym miejscu należy jednak wyraźnie podkreślić - nie oznacza to wcale, że Polacy są leniwi lub wkładają w pracę mniej wysiłku (jak czasem sugerują co niektórzy publicyści mediów pro-rządowych). Słynną "wydajność" pracy mierzy się bowiem przez pryzmat wartości pieniężnej danej czynności czy usługi, która zasili PKB danego kraju. Odwołując się do przykładu: Niemiec z fabryki akcesoriów biurowych ulokowanej pod Hamburgiem wyprodukuje w ciągu godziny 100 długopisów. Każdy z nich jest w Niemczech warty dla przykładu 1 euro, tj. równowartość około 4,30 zł. To znaczy, że w ciągu tylko jednej godziny pracy niemiecki robotnik jest w stanie powiększyć PKB swojego kraju o 100 euro (tj. ok. 430 zł). Polak z fabryki akcesoriów biurowych spod Warszawy jest w tym samym czasie wyprodukować, aż 200 takich samych długopisów. Problem w tym, że każdy z nich jest w naszym kraju warty tylko 0,80 zł, a to oznacza, że jego "wydajność" pracy mierzona wartością dodaną PKB wnosi tylko 160 zł na godzinę. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że bardziej produktywny jest Polak spod Warszawy. Wszak jest w stanie wyprodukować, aż 200 długopisów na godzinę. I to jest prawda - pracownik fabryki w Polsce wyprodukuje więcej, ale to pracownik fabryki za naszą zachodnią granicą będzie uznany w oficjalnych statystykach ekonomicznych jako ten bardziej "wydajny", mimo że w rzeczywistości potrafi wyprodukować w ciągu godziny dwa razy mniej niż Polak. Ponadto - w pracy w ciągu miesiąca spędzi o 1/4 czasu mniej, a mimo to otrzyma 4-krotnie wyższą pensję niż jego kolega z Polski...

Jaki z tego wniosek? W ciągu ponad ćwierćwiecza "transformacji" w Polsce wykształciło się pokolenie ciężko pracujących niewolników, którzy za to, że przeciętnie pracują o 1/4 dłużej niż ludzie na Zachodzie dostają na konto jako wynagrodzenie 4-krotnie mniej pieniędzy. Tak wygląda nowoczesny kapitalizm po polsku!

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul6/0282 ... III-RP.htm
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM