---------OooO---------
Przedstawiciel handlowy puka do drzwi. Otwiera mu kobieta.
- Dzień dobry, uszanowanie, łaskawa pani. Czy pozwoli pani, że przedstawię jej nasz najnowszy hit z dziedziny urządzeń gospodarstwa domowego, o którym pani sąsiadka twierdzi, że nie może sobie pani na niego pozwolić?
---------OooO---------
Płonie rafineria. Kilka jednostek Państwowej Straży Pożarnej bezradnie patrzy na buchające płomienie i eksplozje nie będąc nawet w stanie zbliżyć się do pożaru. W pewnym momencie oczy wszystkich zwracają się na pojazd Jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z Cigacic. 30-to letni Star mija linię jednostek PSP, taranuje ogrodzenie, w końcu zwalnia. Ochotnicy wypadają z pojazdu, błyskawiczne rozwinięcie, podają pianę po całości, pożar opanowany.
Starosta po przekazaniu gratulacji przechodzi do konkretów:
- Panowie, jak mogę się wam odwdzięczyć za tę akcję, jest coś czego potrzebujecie w jednostce?
Naczelnik OSP drapiąc się w głowę:
- Noo, w pierwszej kolejności to przydałoby się zrobić hamulce w Starze...
---------------------OooO---------------------------
Siedzi sobie lew i ziewa. Patrzy, a tu mrówka biegnie. Lew pyta: - Te, mrówa, gdzie tak pędzisz?
- Nie słyszałeś? Słoń i hipopotam się pobili, obaj są ciężko poturbowani.
- No ale co ty masz do tego?
- Lecę krew oddać.
---------OooO---------
Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta:
- Nie lepiej byłoby na taczce?
- Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie.
---------OooO---------
Co to jest, wisi na ścianie i ryczy?
- Dupa, nie alpinista.
---------OooO---------
Mama woła Jasia z podwórka:
- Jasiooooo do domu!
- A co głodny jestem?
- Nie, spać ci się chce!
--------OooO---------
Żona wysłała męża po zakupy i dała mu listę:
1. Chleb
2. Kiełbasa
3. Mleko
4. Pasta do zębów
5. Papier toaletowy
6. Piwo.
Wraca, rozpakowuje: bochenek chleba, dwie kiełbasy, trzy kartony mleka, cztery tubki pasty do zębów, pięć rolek papieru i sześciopak piwa. Głupia żona zrobiła by awanturę. Mądra następnym razem zacznie listę od piwa.
---------OooO---------
Złapał niemowa złotą rybkę.
- Wypuść mnie, a spełnię twoje najskrytsze marzenie mówi rybka.
- Niemowa w odpowiedzi rysuje w powietrzu romb i wystawia język.
- Chcesz loda?
- Mężczyzna milczy i jeszcze raz rysuje romb i wystawia język.
- Może chcesz pieniądze?
- Gość dalej milczy i dalej rysuje romb...
- Renault w lizing?
---------OooO---------
Do znakomitego lekarza specjalisty przychodzą rodzice pewnego młodego
człowieka i biadolą:
- Panie doktorze, nie możemy odciągnąć syna od komputera.
- No cóż - wyrokuje lekarz - trzeba będzie go leczyć.
- Ale czym?!
- Normalnie! Dziewczętami, papierosami, piwem...
---------OooO---------
Wchodzi kogut do łazienki, patrzy, a tam wszystkie kurki zakręcone.
---------OooO---------
- Jak się nazywa biseksualny Niemiec?
- Biszkop.
---------OooO---------
Dzwoni zszokowany mąż do pracy swojej żony blondynki:
- Kochanie, nie uwierzysz co się stało! Twoja mamusia, a moja teściowa, weszła na drzewo, a gałąź, na której stała, złamała się i mamusia zginęła!
Na to blondynka:
- Niemożliwe, a pod drzewem szukaliście?
------------OooO-----------------
Przedstawiciel handlowy puka do drzwi. Otwiera mu kobieta.
- Dzień dobry, uszanowanie, łaskawa pani. Czy pozwoli pani, że przedstawię jej nasz najnowszy hit z dziedziny urządzeń gospodarstwa domowego, o którym pani sąsiadka twierdzi, że nie może sobie pani na niego pozwolić?
---------OooO---------
Płonie rafineria. Kilka jednostek Państwowej Straży Pożarnej bezradnie patrzy na buchające płomienie i eksplozje nie będąc nawet w stanie zbliżyć się do pożaru. W pewnym momencie oczy wszystkich zwracają się na pojazd Jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z Cigacic. 30-to letni Star mija linię jednostek PSP, taranuje ogrodzenie, w końcu zwalnia. Ochotnicy wypadają z pojazdu, błyskawiczne rozwinięcie, podają pianę po całości, pożar opanowany.
Starosta po przekazaniu gratulacji przechodzi do konkretów:
- Panowie, jak mogę się wam odwdzięczyć za tę akcję, jest coś czego potrzebujecie w jednostce?
Naczelnik OSP drapiąc się w głowę:
- Noo, w pierwszej kolejności to przydałoby się zrobić hamulce w Starze...
---------------------OooO---------------------------
Siedzi sobie lew i ziewa. Patrzy, a tu mrówka biegnie. Lew pyta: - Te, mrówa, gdzie tak pędzisz?
- Nie słyszałeś? Słoń i hipopotam się pobili, obaj są ciężko poturbowani.
- No ale co ty masz do tego?
- Lecę krew oddać.
---------OooO---------
Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta:
- Nie lepiej byłoby na taczce?
- Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie.
---------OooO---------
Co to jest, wisi na ścianie i ryczy?
- Dupa, nie alpinista.
---------OooO---------
Mama woła Jasia z podwórka:
- Jasiooooo do domu!
- A co głodny jestem?
- Nie, spać ci się chce!
--------OooO---------
Żona wysłała męża po zakupy i dała mu listę:
1. Chleb
2. Kiełbasa
3. Mleko
4. Pasta do zębów
5. Papier toaletowy
6. Piwo.
Wraca, rozpakowuje: bochenek chleba, dwie kiełbasy, trzy kartony mleka, cztery tubki pasty do zębów, pięć rolek papieru i sześciopak piwa. Głupia żona zrobiła by awanturę. Mądra następnym razem zacznie listę od piwa.
---------OooO---------
Złapał niemowa złotą rybkę.
- Wypuść mnie, a spełnię twoje najskrytsze marzenie mówi rybka.
- Niemowa w odpowiedzi rysuje w powietrzu romb i wystawia język.
- Chcesz loda?
- Mężczyzna milczy i jeszcze raz rysuje romb i wystawia język.
- Może chcesz pieniądze?
- Gość dalej milczy i dalej rysuje romb...
- Renault w lizing?
---------OooO---------
Do znakomitego lekarza specjalisty przychodzą rodzice pewnego młodego
człowieka i biadolą:
- Panie doktorze, nie możemy odciągnąć syna od komputera.
- No cóż - wyrokuje lekarz - trzeba będzie go leczyć.
- Ale czym?!
- Normalnie! Dziewczętami, papierosami, piwem...
---------OooO---------
Wchodzi kogut do łazienki, patrzy, a tam wszystkie kurki zakręcone.
---------OooO---------
- Jak się nazywa biseksualny Niemiec?
- Biszkop.
---------OooO---------
Dzwoni zszokowany mąż do pracy swojej żony blondynki:
- Kochanie, nie uwierzysz co się stało! Twoja mamusia, a moja teściowa, weszła na drzewo, a gałąź, na której stała, złamała się i mamusia zginęła!
Na to blondynka:
- Niemożliwe, a pod drzewem szukaliście?
------------OooO-----------------

Nowy(a) na forum


Siedzi Baca na górce i buja się.
Podchodzi turysta i pyta się Bacy:
- Baco, co robisz?
- Waham się.
- Jak to się wahasz?
- Ano panoczku byłem wczoraj ze starą na weselu. Dostałem po mordzie, ukradli mi portfel i zegarek, a starą zgwałcili a
na dodatek zaprosili jeszcze na poprawiny.
- I co? - pyta się turysta. Idziecie?
- Stara chce iść ale ja się jeszcze waham.
Podchodzi turysta i pyta się Bacy:
- Baco, co robisz?
- Waham się.
- Jak to się wahasz?
- Ano panoczku byłem wczoraj ze starą na weselu. Dostałem po mordzie, ukradli mi portfel i zegarek, a starą zgwałcili a
na dodatek zaprosili jeszcze na poprawiny.
- I co? - pyta się turysta. Idziecie?
- Stara chce iść ale ja się jeszcze waham.
---------OooO---------
Bilard to najbardziej rasistowska gra... Przez całą grę biały uderza kolorowych, a na koniec zostawia sobie czarnego.
---------OooO---------
[...] goniłem oskarżonego, który uciekał. Wołałem za nim "stój, stój!", ale się nie zatrzymał. Dopiero jak krzyknąłem "stój ty sk*rwysynu!" to wtedy przystanął.
---------OooO---------
Komisariat policji. Dyżurka. Dzwoni telefon. Dyżurny odbiera:
- Komisariat Policji, słucham?
- Dzień dobry. Czy to wasz komisariat wysyłał wczoraj wieczorem patrol na Aleję Lipową 74 przez 3?
- Chwileczkę, już sprawdzam. Tak. Mieliśmy zgłoszenie naruszenia ciszy nocnej - głośna muzyka, wrzaski...
- Mam prośbę. Czy możecie ich przysłać jeszcze raz? Zapomnieli zabrać czapkę i pistolet. No i zdjęcia obejrzą, fajne wyszły!
---------OooO---------
Moja żona traktuje mnie jak Boga... Nie bardzo interesuje ją, czy istnieję, dopóki czegoś nie potrzebuje.
---------OooO---------
Ojciec gapi się w zeszyt Jasia i w końcu pyta:
- Czemu tak brzydko piszesz te literki?
- To nie literki, tato, to nuty.
---------OooO---------
Środek grudnia. Od dwóch miesięcy Norwegia ma w
Stanach swojego nowego ambasadora. W jego biurze właśnie dzwoni
telefon:
- Dzień dobry, panie ambasadorze, jestem z New York Times, dzwonię, by spytać,
co by pan chciał dostać na święta?
Ambasador nie jest głupi. Doskonale zna zasady, więc nie będzie
żadnego skandalu:
- Proszę posłuchać, Panie Smith. Nie chcę żadnego prezentu. Wykluczone! To mogłoby być postrzegane jako łapówka i ja do tego nie dopuszczę. Do widzenia.
Następnego dnia znowu telefon:
- Dzień dobry, to znowu ja, może się pan jednak namyślił i powie, co chciałby otrzymać jako prezent gwiazdkowy?
Ambasador cierpliwie wyjaśnia dlaczego nie bierze żadnych prezentów i rozmowa wkrótce się kończy. Następnego dnia dziennikarz z New York Timesa dzwoni po raz kolejny, tym razem ambasador jest już wyraźnie wkurzony.
- Panie! Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy! Żadnych prezentów!
Jednak po chwili nieco się uspokaja i spokojnym głosem dodaje:
- No, dobrze, niech będzie koszyk owoców. Tak, owoce będą w porządku.
Naprawdę. Teraz ambasador ma nadzieję, dziennikarz da mu spokój. To pewne, wszak owoce są niegroźne i nie spowodują niepotrzebnego skandalu.
Dwa dni później The NewYork Times publikuje:
"Co ambasadorowie chcieliby na gwiazdkę?"
Niemiecki ambasador życzy sobie stabilnej gospodarki na świecie.
Francuski ambasador życzy sobie kontynuowania dobrych wschodnio-zachodnich stosunków.
Szwedzki ambasador życzy sobie, aby zniknął problem głodu trzeciego świata.
Norweski ambasador chce koszyk owoców.
----------------OooO------------------
Bilard to najbardziej rasistowska gra... Przez całą grę biały uderza kolorowych, a na koniec zostawia sobie czarnego.
---------OooO---------
[...] goniłem oskarżonego, który uciekał. Wołałem za nim "stój, stój!", ale się nie zatrzymał. Dopiero jak krzyknąłem "stój ty sk*rwysynu!" to wtedy przystanął.
---------OooO---------
Komisariat policji. Dyżurka. Dzwoni telefon. Dyżurny odbiera:
- Komisariat Policji, słucham?
- Dzień dobry. Czy to wasz komisariat wysyłał wczoraj wieczorem patrol na Aleję Lipową 74 przez 3?
- Chwileczkę, już sprawdzam. Tak. Mieliśmy zgłoszenie naruszenia ciszy nocnej - głośna muzyka, wrzaski...
- Mam prośbę. Czy możecie ich przysłać jeszcze raz? Zapomnieli zabrać czapkę i pistolet. No i zdjęcia obejrzą, fajne wyszły!
---------OooO---------
Moja żona traktuje mnie jak Boga... Nie bardzo interesuje ją, czy istnieję, dopóki czegoś nie potrzebuje.
---------OooO---------
Ojciec gapi się w zeszyt Jasia i w końcu pyta:
- Czemu tak brzydko piszesz te literki?
- To nie literki, tato, to nuty.
---------OooO---------
Środek grudnia. Od dwóch miesięcy Norwegia ma w
Stanach swojego nowego ambasadora. W jego biurze właśnie dzwoni
telefon:
- Dzień dobry, panie ambasadorze, jestem z New York Times, dzwonię, by spytać,
co by pan chciał dostać na święta?
Ambasador nie jest głupi. Doskonale zna zasady, więc nie będzie
żadnego skandalu:
- Proszę posłuchać, Panie Smith. Nie chcę żadnego prezentu. Wykluczone! To mogłoby być postrzegane jako łapówka i ja do tego nie dopuszczę. Do widzenia.
Następnego dnia znowu telefon:
- Dzień dobry, to znowu ja, może się pan jednak namyślił i powie, co chciałby otrzymać jako prezent gwiazdkowy?
Ambasador cierpliwie wyjaśnia dlaczego nie bierze żadnych prezentów i rozmowa wkrótce się kończy. Następnego dnia dziennikarz z New York Timesa dzwoni po raz kolejny, tym razem ambasador jest już wyraźnie wkurzony.
- Panie! Myślałem, że sobie już wszystko wyjaśniliśmy! Żadnych prezentów!
Jednak po chwili nieco się uspokaja i spokojnym głosem dodaje:
- No, dobrze, niech będzie koszyk owoców. Tak, owoce będą w porządku.
Naprawdę. Teraz ambasador ma nadzieję, dziennikarz da mu spokój. To pewne, wszak owoce są niegroźne i nie spowodują niepotrzebnego skandalu.
Dwa dni później The NewYork Times publikuje:
"Co ambasadorowie chcieliby na gwiazdkę?"
Niemiecki ambasador życzy sobie stabilnej gospodarki na świecie.
Francuski ambasador życzy sobie kontynuowania dobrych wschodnio-zachodnich stosunków.
Szwedzki ambasador życzy sobie, aby zniknął problem głodu trzeciego świata.
Norweski ambasador chce koszyk owoców.
----------------OooO------------------

---------OooO---------
Do taksówki wsiada mocno podpity facet i mówi:
- Na dwooorzec główny, ale szyyybkoo!
- Ale my właśnie jesteśmy na dworcu! - protestujetaksówkarz.
- Maaasz tu 50 zł, a na drugi raz tak szybko nie jedź.
---------OooO---------
Mały chłopczyk mówi do taty:
-Tato, tato kupmy pieska!
-Nie synku, nie kupimy...
-Ale tato, no kupmy....
-Nie, nie kupimy....
-Tato, proszę!
-Kim Chan, ile razy mam ci powtarzać, że nie stać nas, żeby codziennie jeść mięso?
--------OooO---------
Znudzony brakiem rozrywki władca Chin, postanowił się rozerwać i
wypowiedzieć komuś wojnę, więc dzwoni do prezydenta USA i mówi:
- Słuchaj, stary, chcę ci w imieniu wielkich Chin wypowiedzieć wojnę!
Prezydent mając na względzie trwające działania wojenne w Iraku i
Afganistanie, dyplomatycznie odpowiada:
- Wiesz co? Nasze dwa wielkie narody nie powinny ze sobą walczyć,
prowadzimy wiele interesów, więc chyba to nie jest dobry pomysł.
Władca Chin zasmucił się, ale dzwoni z tą samą ofertą do Rosjan.
Putin znając siłę Chin jednak też odmawia, przypominając braterskie
stosunki, jakie łączą te dwa kraje. Wojowniczy boss kraju środka
nie rezygnuje jednak i dzwoni kolejno do Francji,Angli, Niemiec,
jednak wszyscy prezydenci stanowczo mu odmawiają. Wtedy gość wpada
na genialny pomysł:
- Zadzwonię do Polski, to wojowniczy naród, zawsze walczący,
mają wielkie doświadczenie w tej dziedzinie, tak Polska nie odmówi,
jestem tego pewien.
Bierze telefon i dzwoni do polskiego prezydenta, z propozycją wojny.
Prezydent wysłuchał go dokładnie i zadaje pytanie:
- Słuchaj, mistrzu, a powiedz ty mi, ilu was tam jest w tych Chinach?
- Półtora miliarda - pada radosna odpowiedź i w tym momencie następuje
dłuższa chwila ciszy. Zniecierpliwiony wódz Chińczyków pyta:
- I co, przestraszyłeś się?
- Nie - odpowiada prezydent - tylko się zastanawiam, gdzie my
was wszystkich pochowamy.
-------OooO---------
Wpada Jasiu do domu szczęśliwy jak po pół litra. Ojciec ogląda świadectwo i mówi:
- Durniu! Same pały, a ty się cieszysz?!
- Jeszcze tylko wpi***l i wakacje!!
--------OooO---------
Rozmowa dwóch kumpli.
- Słuchaj stary, jaką wczoraj fajną dupeczkę spotkałem na imprezie. Śliczna, zgrabna i te piersi. Mmmm... Po prostu bogini.
- To nieźle, brachu. Wziąłeś chociaż od niej telefon?
- Oczywiście. Chcesz kupić?
----------OooO------------------
Do taksówki wsiada mocno podpity facet i mówi:
- Na dwooorzec główny, ale szyyybkoo!
- Ale my właśnie jesteśmy na dworcu! - protestujetaksówkarz.
- Maaasz tu 50 zł, a na drugi raz tak szybko nie jedź.
---------OooO---------
Mały chłopczyk mówi do taty:
-Tato, tato kupmy pieska!
-Nie synku, nie kupimy...
-Ale tato, no kupmy....
-Nie, nie kupimy....
-Tato, proszę!
-Kim Chan, ile razy mam ci powtarzać, że nie stać nas, żeby codziennie jeść mięso?
--------OooO---------
Znudzony brakiem rozrywki władca Chin, postanowił się rozerwać i
wypowiedzieć komuś wojnę, więc dzwoni do prezydenta USA i mówi:
- Słuchaj, stary, chcę ci w imieniu wielkich Chin wypowiedzieć wojnę!
Prezydent mając na względzie trwające działania wojenne w Iraku i
Afganistanie, dyplomatycznie odpowiada:
- Wiesz co? Nasze dwa wielkie narody nie powinny ze sobą walczyć,
prowadzimy wiele interesów, więc chyba to nie jest dobry pomysł.
Władca Chin zasmucił się, ale dzwoni z tą samą ofertą do Rosjan.
Putin znając siłę Chin jednak też odmawia, przypominając braterskie
stosunki, jakie łączą te dwa kraje. Wojowniczy boss kraju środka
nie rezygnuje jednak i dzwoni kolejno do Francji,Angli, Niemiec,
jednak wszyscy prezydenci stanowczo mu odmawiają. Wtedy gość wpada
na genialny pomysł:
- Zadzwonię do Polski, to wojowniczy naród, zawsze walczący,
mają wielkie doświadczenie w tej dziedzinie, tak Polska nie odmówi,
jestem tego pewien.
Bierze telefon i dzwoni do polskiego prezydenta, z propozycją wojny.
Prezydent wysłuchał go dokładnie i zadaje pytanie:
- Słuchaj, mistrzu, a powiedz ty mi, ilu was tam jest w tych Chinach?
- Półtora miliarda - pada radosna odpowiedź i w tym momencie następuje
dłuższa chwila ciszy. Zniecierpliwiony wódz Chińczyków pyta:
- I co, przestraszyłeś się?
- Nie - odpowiada prezydent - tylko się zastanawiam, gdzie my
was wszystkich pochowamy.
-------OooO---------
Wpada Jasiu do domu szczęśliwy jak po pół litra. Ojciec ogląda świadectwo i mówi:
- Durniu! Same pały, a ty się cieszysz?!
- Jeszcze tylko wpi***l i wakacje!!
--------OooO---------
Rozmowa dwóch kumpli.
- Słuchaj stary, jaką wczoraj fajną dupeczkę spotkałem na imprezie. Śliczna, zgrabna i te piersi. Mmmm... Po prostu bogini.
- To nieźle, brachu. Wziąłeś chociaż od niej telefon?
- Oczywiście. Chcesz kupić?
----------OooO------------------

---------OooO---------
- Dlaczego faceci tak rzadko dają kobietom kwiaty?
- A jak często kobiety kupują facetom piwo?
---------OooO---------
- Kochany, czy przede mną całowałeś się już wcześniej z jakąś dziewczyną?
- Tak, ale tylko raz i to przy ludziach.
- Przy ludziach? A co oni tam robili?
- Krzyczeli "gorzko! gorzko!"
---------OooO---------
Żyd wraca sporo wcześniej z pracy do domu i zastaje żonę w wiadomej sytuacji z sąsiadem z naprzeciwka. Staje nad przyłapanymi kochankami, kręci z niesmakiem głową:
- Panie Mandelbaum! Ja się panu dziwię, naprawdę się dziwię. Ja muszę, ale pan?!
---------OooO---------
Bardzo skąpa szkocka mama zwykła mawiać do synka:
- Pamiętaj, żebyś zdejmował okularki, jak na nic nie patrzysz.
---------OooO---------
Jak funkcjonuje pigułka antykoncepcyjna? To proste:
1. Kobieta bierze pigułki a następnie wydala je wraz z moczem
2. Żaby w wodzie wchłaniają te hormony i w następstwie nie mają potomstwa
3. Bociany nie znajdują żabek na polach więc giną z głodu
4. ... i nie ma kto przynosić dzieci
---------OooO---------
- Rysiu, co to jest? Bez rąk, bez nóg, a okna i drzwi otworzy?
- Wiatr?
- Sratr. Granat!
---------OooO---------
Będzie cytat z serialu...
Ciocia Stasia w serialu "Klan":
"Wladziu, podaj mi śmietanę z laski swojej"
---------OooO-----------------
- Dlaczego faceci tak rzadko dają kobietom kwiaty?
- A jak często kobiety kupują facetom piwo?
---------OooO---------
- Kochany, czy przede mną całowałeś się już wcześniej z jakąś dziewczyną?
- Tak, ale tylko raz i to przy ludziach.
- Przy ludziach? A co oni tam robili?
- Krzyczeli "gorzko! gorzko!"
---------OooO---------
Żyd wraca sporo wcześniej z pracy do domu i zastaje żonę w wiadomej sytuacji z sąsiadem z naprzeciwka. Staje nad przyłapanymi kochankami, kręci z niesmakiem głową:
- Panie Mandelbaum! Ja się panu dziwię, naprawdę się dziwię. Ja muszę, ale pan?!
---------OooO---------
Bardzo skąpa szkocka mama zwykła mawiać do synka:
- Pamiętaj, żebyś zdejmował okularki, jak na nic nie patrzysz.
---------OooO---------
Jak funkcjonuje pigułka antykoncepcyjna? To proste:
1. Kobieta bierze pigułki a następnie wydala je wraz z moczem
2. Żaby w wodzie wchłaniają te hormony i w następstwie nie mają potomstwa
3. Bociany nie znajdują żabek na polach więc giną z głodu
4. ... i nie ma kto przynosić dzieci
---------OooO---------
- Rysiu, co to jest? Bez rąk, bez nóg, a okna i drzwi otworzy?
- Wiatr?
- Sratr. Granat!
---------OooO---------
Będzie cytat z serialu...
Ciocia Stasia w serialu "Klan":
"Wladziu, podaj mi śmietanę z laski swojej"
---------OooO-----------------

Początkujący


Nowy(a) na forum


---------OooO---------
z bash.org.pl:
wiesz, ze w akademiku mieszkam, nie?
bo [...] wczoraj wstawilem w opis na gadu, ze mamusia przywiozla mi golabki
po 5 minutach mialem w pokoju 18 osob, w tym polowy nawet nie znalem, dwa stoly, parenascie krzesel, 10 butelek wodki, 4 50-watowe kolumny, i trzy sloiki ogorkow.
a dzis nikt mi nie potrafi powiedziec, co sie stalo z moimi golabkami :/
---------OooO---------
Siedzi na ławce pani w ciąży, podchodzi do niej mały Jaś i pyta:
- Co pani tam ma? - wskazując na brzuszek.
- Dziecko.
- A czy pani je kocha?
- Tak.
- To dlaczego pani je zjadła?
---------OooO---------
Turysta ogląda z żoną słynną studnię życzeń w Kornwalii, oboje pogrążeni we własnych myślach. Po chwili żona wychyliła się, aby zajrzeć w głąb, straciła równowagę i wpadła do środka.
- Niesamowite! To naprawdę działa! - krzyczy uradowany mąż.
---------OooO---------
Jaka jest definicja odważnego mężczyzny?
To facet, który wraca zalany w trupa do domu, przy tym koniecznie pokryty na całym ciele szminką różnych kolorów, pachnący damskimi perfumami, i który podchodzi do żony, daje jej soczystego klapsa w tyłek a potem mówi:
- Ty jesteś następna, grubasku...
---------OooO---------
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka... Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł żabę...
- No i co ta twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a ona:
- Kła!
Jasio ze stoickim spokojem jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu:
- Kła!
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba:
- Kłanta namera, tarira kłantanamera, kłant namera...
---------OooO---------------
Jasiu - pyta się Pani:
- Biorąc pod uwagę twoje lenistwo, jakim zwierzęciem chciałbyś być?
- Wężem.
- A dlaczego?
- Bo leżę i idę.
-------OooO------------
z bash.org.pl:
wiesz, ze w akademiku mieszkam, nie?
bo [...] wczoraj wstawilem w opis na gadu, ze mamusia przywiozla mi golabki
po 5 minutach mialem w pokoju 18 osob, w tym polowy nawet nie znalem, dwa stoly, parenascie krzesel, 10 butelek wodki, 4 50-watowe kolumny, i trzy sloiki ogorkow.
a dzis nikt mi nie potrafi powiedziec, co sie stalo z moimi golabkami :/
---------OooO---------
Siedzi na ławce pani w ciąży, podchodzi do niej mały Jaś i pyta:
- Co pani tam ma? - wskazując na brzuszek.
- Dziecko.
- A czy pani je kocha?
- Tak.
- To dlaczego pani je zjadła?
---------OooO---------
Turysta ogląda z żoną słynną studnię życzeń w Kornwalii, oboje pogrążeni we własnych myślach. Po chwili żona wychyliła się, aby zajrzeć w głąb, straciła równowagę i wpadła do środka.
- Niesamowite! To naprawdę działa! - krzyczy uradowany mąż.
---------OooO---------
Jaka jest definicja odważnego mężczyzny?
To facet, który wraca zalany w trupa do domu, przy tym koniecznie pokryty na całym ciele szminką różnych kolorów, pachnący damskimi perfumami, i który podchodzi do żony, daje jej soczystego klapsa w tyłek a potem mówi:
- Ty jesteś następna, grubasku...
---------OooO---------
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka... Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł żabę...
- No i co ta twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a ona:
- Kła!
Jasio ze stoickim spokojem jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu:
- Kła!
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba:
- Kłanta namera, tarira kłantanamera, kłant namera...
---------OooO---------------
Jasiu - pyta się Pani:
- Biorąc pod uwagę twoje lenistwo, jakim zwierzęciem chciałbyś być?
- Wężem.
- A dlaczego?
- Bo leżę i idę.
-------OooO------------

---------OooO---------
Przychodzi staruszka do banku, podejmuje wszystkie pieniądze z konta.
Wychodzi. Po pięciu minutach wraca i znów wpłaca całą kwotę na swój
rachunek. Pracownik banku pyta ją po co to robiła, na co babcia:
- A, z wami to nic nie wiadomo! Przeliczyć musiałam...
---------OooO---------
Ksiądz na religii pyta dzieci:
- Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty - co to jest?
A dzieci chórem:
- Ich troje!
---------OooO---------
- Jak odróżnić wiewiórkę od fortepianu?
- Postawić oboje pod drzewem. To, co wejdzie na drzewo, na pewno nie będzie fortepianem.
---------OooO---------
Zostawiłem w Rosji żonę. Pisuję do niej często. Na wszelki wypadek wspak, lewą ręką i po francusku. Na wszelki wypadek listów nie wysyłam.
---------OooO---------
Profesor pyta studenta:
- Gdzie znajduje się serce?
- W klatce piersiowej - odpowiada student.
- Niezbyt dokładnie - komentuje profesor - w osierdziu!
- To znaczy, że gdyby mnie zapytano gdzie jest pan profesor, to co mam powiedzieć? Na sali, czy w koszuli?
---------OooO---------
Dziewczyna zalotnie do chłopaka:
– Cześć, jestem Elka.
– Taaa... Raczej XL-ka.
---------OooO---------
Przychodzi Iwanow do sklepu.
- Mięsa nie ma?
- U nas nie ma ryb. Mięsa nie ma w sklepie obok.
---------OooO---------
- Jak nazywamy pociąg do Zakopanego?
- Nekrofilia.
----------------OooO----------------
Przychodzi staruszka do banku, podejmuje wszystkie pieniądze z konta.
Wychodzi. Po pięciu minutach wraca i znów wpłaca całą kwotę na swój
rachunek. Pracownik banku pyta ją po co to robiła, na co babcia:
- A, z wami to nic nie wiadomo! Przeliczyć musiałam...
---------OooO---------
Ksiądz na religii pyta dzieci:
- Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty - co to jest?
A dzieci chórem:
- Ich troje!
---------OooO---------
- Jak odróżnić wiewiórkę od fortepianu?
- Postawić oboje pod drzewem. To, co wejdzie na drzewo, na pewno nie będzie fortepianem.
---------OooO---------
Zostawiłem w Rosji żonę. Pisuję do niej często. Na wszelki wypadek wspak, lewą ręką i po francusku. Na wszelki wypadek listów nie wysyłam.
---------OooO---------
Profesor pyta studenta:
- Gdzie znajduje się serce?
- W klatce piersiowej - odpowiada student.
- Niezbyt dokładnie - komentuje profesor - w osierdziu!
- To znaczy, że gdyby mnie zapytano gdzie jest pan profesor, to co mam powiedzieć? Na sali, czy w koszuli?
---------OooO---------
Dziewczyna zalotnie do chłopaka:
– Cześć, jestem Elka.
– Taaa... Raczej XL-ka.
---------OooO---------
Przychodzi Iwanow do sklepu.
- Mięsa nie ma?
- U nas nie ma ryb. Mięsa nie ma w sklepie obok.
---------OooO---------
- Jak nazywamy pociąg do Zakopanego?
- Nekrofilia.
----------------OooO----------------

Nowy(a) na forum


Żołnierz wrócił do domu po misji, nie jadł, nie pił, tylko od razu pognał do sypialni, aby spędzić upojną noc z żoną. Nad ranem Jasiu zagląda do sypialni i speszony szybko cofa się do korytarza:
- Nie bój się, Jasiu. Wchodź śmiało! To ja, tatuś! – tłumaczy żołnierz.
- Tak, tak… – mówi nieśmiało chłopiec. – Wszyscy tak mówią...
- Nie bój się, Jasiu. Wchodź śmiało! To ja, tatuś! – tłumaczy żołnierz.
- Tak, tak… – mówi nieśmiało chłopiec. – Wszyscy tak mówią...
---------OooO---------
Żona wróciła od fryzjera, założyła najlepszą sukienkę i pokazała się mężowi:
- I co o mnie sądzisz?
- Szczerze?
- Oczywiście.
- Jesteś plotkara i źle gotujesz
--------OooO---------
Porządek wg mężczyzny: gdy można wszystko znaleźć.
Porządek wg kobiety: gdy nic nie ma na wierzchu.
Pytanie: jak to połączyć?
---------OooO---------
Polska reprezentacja piłki nożnej odwiedziła kiedyś sierociniec. "To smutne, zobaczyć te przygnębione twarze bez wiary i nadziei" – powiedział po wizycie 6-letni Wojtuś.
---------OooO---------
Strażak, ratując ludzi z wraku samochodu zagaduje do pasażera:
- Widzi pan? Nie przypiął pan pasów i ma pan połamane żebra... co najmniej. A kierowca zapiął pasy i siedzi sobie spokojniutko... jak żywy.
---------OooO---------
Potrącił facet samochodem przechodnia, zatrzymał się i podbiega do poszkodowanego z pytaniem:
- Wszystko w porządku?
- Ze mną tak, ale pan ma nieszczelność przy kolektorze wydechowym.
---------OooO---------
Lekcja religii. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie:
- Wiecie, że muzułmanie mogą mieć kilka żon?
- To się nazywa poligamia.
- Natomiast chrześcijanie mają tylko jedną żonę.
- A to się nazywa... Może ktoś z was wie?
W klasie cisza nikt nie podnosi ręki.
- To się nazywa mono... mono.. - podpowiada ksiądz.
- Monotonia! - odpowiada chórem klasa.
---------OooO---------
Ojciec przyjeżdża do syna na studia odwiedzić go w akademiku
i zrobić mu zarazem niespodziankę. Znajduje więc jego
pokój, puka i pyta:
-Czy tu mieszka Janek Nowak?
A głos ze środka pokoju mu odpowiada:
-Taaa, weź go połóż pod drzwiami!
--------OooO---------
Przychodzi debil do lekarza:
- Dwa mleka poprosze.
- Zaszla pomylka, nie jestem mleczarzem tylko lekarzem!
- Eee... wiec to nie jest mleczarnia?
- Nie. To jest lecznica.
- Aaa, no to chrzanic mleko - moze byc leczo..
---------OooO---------
W zapyziałym amerykańskim miasteczku o drugiej w nocy dobija się ktoś do drzwi miejscowego lekarza. Ten zaspany otwiera. Na progu stoi nieznajomy i pyta:
- Ile trzeba zapłacić za odwiedziny chorego około siedmiu mil stąd?
- Piętnaście dolarów.
- Świetnie, zatem jedziemy.
Lekarz ubiera się, bierze torbę, bierze samochód, jadą. Gdy dotarli na miejsce nieznajomy wyciąga piętnaście baksów.
- Proszę.
- A gdzie pacjent?
- E, tam, pacjent. W tej dziurze w środku nocy po prostu nie da się znaleźć żadnej taksówki.
------------OooO-------------------
Żona wróciła od fryzjera, założyła najlepszą sukienkę i pokazała się mężowi:
- I co o mnie sądzisz?
- Szczerze?
- Oczywiście.
- Jesteś plotkara i źle gotujesz
--------OooO---------
Porządek wg mężczyzny: gdy można wszystko znaleźć.
Porządek wg kobiety: gdy nic nie ma na wierzchu.
Pytanie: jak to połączyć?
---------OooO---------
Polska reprezentacja piłki nożnej odwiedziła kiedyś sierociniec. "To smutne, zobaczyć te przygnębione twarze bez wiary i nadziei" – powiedział po wizycie 6-letni Wojtuś.
---------OooO---------
Strażak, ratując ludzi z wraku samochodu zagaduje do pasażera:
- Widzi pan? Nie przypiął pan pasów i ma pan połamane żebra... co najmniej. A kierowca zapiął pasy i siedzi sobie spokojniutko... jak żywy.
---------OooO---------
Potrącił facet samochodem przechodnia, zatrzymał się i podbiega do poszkodowanego z pytaniem:
- Wszystko w porządku?
- Ze mną tak, ale pan ma nieszczelność przy kolektorze wydechowym.
---------OooO---------
Lekcja religii. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie:
- Wiecie, że muzułmanie mogą mieć kilka żon?
- To się nazywa poligamia.
- Natomiast chrześcijanie mają tylko jedną żonę.
- A to się nazywa... Może ktoś z was wie?
W klasie cisza nikt nie podnosi ręki.
- To się nazywa mono... mono.. - podpowiada ksiądz.
- Monotonia! - odpowiada chórem klasa.
---------OooO---------
Ojciec przyjeżdża do syna na studia odwiedzić go w akademiku
i zrobić mu zarazem niespodziankę. Znajduje więc jego
pokój, puka i pyta:
-Czy tu mieszka Janek Nowak?
A głos ze środka pokoju mu odpowiada:
-Taaa, weź go połóż pod drzwiami!
--------OooO---------
Przychodzi debil do lekarza:
- Dwa mleka poprosze.
- Zaszla pomylka, nie jestem mleczarzem tylko lekarzem!
- Eee... wiec to nie jest mleczarnia?
- Nie. To jest lecznica.
- Aaa, no to chrzanic mleko - moze byc leczo..
---------OooO---------
W zapyziałym amerykańskim miasteczku o drugiej w nocy dobija się ktoś do drzwi miejscowego lekarza. Ten zaspany otwiera. Na progu stoi nieznajomy i pyta:
- Ile trzeba zapłacić za odwiedziny chorego około siedmiu mil stąd?
- Piętnaście dolarów.
- Świetnie, zatem jedziemy.
Lekarz ubiera się, bierze torbę, bierze samochód, jadą. Gdy dotarli na miejsce nieznajomy wyciąga piętnaście baksów.
- Proszę.
- A gdzie pacjent?
- E, tam, pacjent. W tej dziurze w środku nocy po prostu nie da się znaleźć żadnej taksówki.
------------OooO-------------------

--------OooO---------
Samolot pasażerski spada na ziemię. Do kolizji zostało parę minut.
Kobieta wstaje z fotela i mówi:
- Jeśli mam umrzeć, to chcę się wtedy czuć kobietą!
Rozbiera się do naga i pyta:
- Jest w tym samolocie ktoś na tyle męski, że sprawi, bym poczuła się jak kobieta?
Z fotela obok wstaje facet, ściąga koszulę i mówi:
- Masz. Wyprasuj!
---------OooO---------
Boeing 747 podjeżdża do pasa startowego, lecz nagle się zatrzymuje i zawraca. Po dwóch godzinach oczekiwania samolot w końcu startuje.
Zaniepokojony pasażer, pyta stewardessy:
- Właściwie, to co się stało?
- Pilot uznał, że słyszy podejrzany hałas w silniku. Trochę nam się zeszło zanim znaleźliśmy nowego pilota.
---------OooO---------
Podpity klient pyta w sklepie monopolowym sprzedawcę:
- Te wina u góry to pana?
- Tak...
- A te nalewki po prawej też?
- No, tak...
- A te piwa w lodówce?
- No, też tak. Podać coś?
- A co pan z tym wszystkim robi?
- No jak to co? Sprzedaję!
- A nie żal panu?
---------OooO---------
Facet wraca z delegacji i znajduje żonę w łóżku z jakimś typem.
Bez słowa wychodzi z domu na placyk przed blokiem.
Siada na ławce z ciężkimi myślami:
"Ależ qu.wa z niej, przecież wysłałem jej sms-a, że wrócę wcześniej."
Posiedział, wypalił kilka papierosów, twarz mu trochę pojaśniała:
"Z drugiej strony, może to jednak nie qu.wa, może operator zawinił i
zwyczajnie nie dostała sms-a...?"
---------OooO---------
Pewien bauer z Bawarii chciał sobie kupić Mercedesa C180 D, ale strasznie go denerwowało to, że za każdą drobnostkę trzeba było ekstra dopłacać. W końcu zacisnął zęby i kupił wymarzony samochód.
Wkrótce potem sprzedawca samochodów kupił sobie letni domek w pobliżu gospodarstwa bauera. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko krowy. Bauer był jedynym hodowcą krów w okolicy. Sprzedawca samochodów kupił więc od niego krowę. Jakież było jego zdziwienie kiedy zobaczył rachunek:
Rachunek:
Krowa sztuk 1 - wykonanie standardowe cena podstawowa 4.800,00 euro
Model dwukolorowy (czarno-biały) dopłata 300,00 euro
Pokrycie - skóra bydlęca dopłata 200,00 euro
Pojemnik na mleko dostosowany do warunków letnich i zimowych dopłata 100,00 euro
4 kurki na mleko po 25,00 euro razem 100,00 euro
2 urządzenia do kłucia z prawdziwego rogu 70,00 euro
Półautomatyczny odganiacz much 60,00 euro
Urządzenie do nawożenia (BIO) 120,00 euro
Dwuzakresowy system hamowania (na przednie i tylne kopyta) 800,00 euro
Instalacja do wielogłosowej sygnalizacji 270,00 euro
Zamykane halogenowe detektory drogi 300,00 euro
Możliwość pracy na różnych rodzajach paliwa 2.500,00 euro
Razem:
Cała krowa z wyposażeniem 9.620,00 euro
Cena nie obejmuje dostawy na miejsce oraz łańcucha.
--------------OooO---------------------
Samolot pasażerski spada na ziemię. Do kolizji zostało parę minut.
Kobieta wstaje z fotela i mówi:
- Jeśli mam umrzeć, to chcę się wtedy czuć kobietą!
Rozbiera się do naga i pyta:
- Jest w tym samolocie ktoś na tyle męski, że sprawi, bym poczuła się jak kobieta?
Z fotela obok wstaje facet, ściąga koszulę i mówi:
- Masz. Wyprasuj!
---------OooO---------
Boeing 747 podjeżdża do pasa startowego, lecz nagle się zatrzymuje i zawraca. Po dwóch godzinach oczekiwania samolot w końcu startuje.
Zaniepokojony pasażer, pyta stewardessy:
- Właściwie, to co się stało?
- Pilot uznał, że słyszy podejrzany hałas w silniku. Trochę nam się zeszło zanim znaleźliśmy nowego pilota.
---------OooO---------
Podpity klient pyta w sklepie monopolowym sprzedawcę:
- Te wina u góry to pana?
- Tak...
- A te nalewki po prawej też?
- No, tak...
- A te piwa w lodówce?
- No, też tak. Podać coś?
- A co pan z tym wszystkim robi?
- No jak to co? Sprzedaję!
- A nie żal panu?
---------OooO---------
Facet wraca z delegacji i znajduje żonę w łóżku z jakimś typem.
Bez słowa wychodzi z domu na placyk przed blokiem.
Siada na ławce z ciężkimi myślami:
"Ależ qu.wa z niej, przecież wysłałem jej sms-a, że wrócę wcześniej."
Posiedział, wypalił kilka papierosów, twarz mu trochę pojaśniała:
"Z drugiej strony, może to jednak nie qu.wa, może operator zawinił i
zwyczajnie nie dostała sms-a...?"
---------OooO---------
Pewien bauer z Bawarii chciał sobie kupić Mercedesa C180 D, ale strasznie go denerwowało to, że za każdą drobnostkę trzeba było ekstra dopłacać. W końcu zacisnął zęby i kupił wymarzony samochód.
Wkrótce potem sprzedawca samochodów kupił sobie letni domek w pobliżu gospodarstwa bauera. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko krowy. Bauer był jedynym hodowcą krów w okolicy. Sprzedawca samochodów kupił więc od niego krowę. Jakież było jego zdziwienie kiedy zobaczył rachunek:
Rachunek:
Krowa sztuk 1 - wykonanie standardowe cena podstawowa 4.800,00 euro
Model dwukolorowy (czarno-biały) dopłata 300,00 euro
Pokrycie - skóra bydlęca dopłata 200,00 euro
Pojemnik na mleko dostosowany do warunków letnich i zimowych dopłata 100,00 euro
4 kurki na mleko po 25,00 euro razem 100,00 euro
2 urządzenia do kłucia z prawdziwego rogu 70,00 euro
Półautomatyczny odganiacz much 60,00 euro
Urządzenie do nawożenia (BIO) 120,00 euro
Dwuzakresowy system hamowania (na przednie i tylne kopyta) 800,00 euro
Instalacja do wielogłosowej sygnalizacji 270,00 euro
Zamykane halogenowe detektory drogi 300,00 euro
Możliwość pracy na różnych rodzajach paliwa 2.500,00 euro
Razem:
Cała krowa z wyposażeniem 9.620,00 euro
Cena nie obejmuje dostawy na miejsce oraz łańcucha.
--------------OooO---------------------

---------OooO---------
Jadą informatycy w pociągu i ciągle dyskutują o komputerach. Postronny pasażer, znudzony wysłuchiwaniem tego bełkotu, prosi informatyków:
- Panowie, a może o dupach porozmawiacie?
Zapada cisza. Konsternacja. Wreszcie jeden zaczyna:
- Windows jest do dupy.
--------OooO---------
Przychodzi chłopak do kiosku i pyta:
- Czy są jeszcze te kartki walentynkowe z napisem "Dla tej jedynej"?
- Tak są.
- To poproszę osiem.
---------OooO---------
- Nie lubię żadnych blondynek...
- A czemu?
- Bo są strasznie głupie.
- A czemu tak uważasz?
- Moja była zrobiła mi zdjęcie telefonem..
- Ha ha! I to jest takie dziwne?
- Telefonem stacjonarnym?!
---------OooO---------
Dziewczyna do chłopaka:
- Tej nocy będziemy robić to, czego nie wolno!
- Dzielić przez zero?
---------OooO---------
Żona zmusiła Kowalskiego do przysięgi:
- Tu klękaj i przysięgaj, że już więcej pić nie będziesz.
Klęczy Kowalski i przysięga:
- Już więcej pić nie będę, ale mniej też nie.
---------OooO---------
Siedzi sobie grupka pijaczków. Jeden z nich prowadzi monolog:
- Wy to wszyscy jesteście idioci! Żadnych celów nie macie w życiu. Żadnych marzeń. Ja to mam marzenie! Wielkie marzenie! Po pierwsze: zarobić mnóstwo pieniędzy. Po drugie - kupić słonia...
Pauza. Pijaczek po chwili kontynuuje.
- Obszyć go futrem..
Kolejna dłuższa przerwa. Pijaczek chwilę pomyślał i kończy swoją ambitną wypowiedz:
- I zatłuc pałą jak mamuta!
--------OooO-------
Jadą informatycy w pociągu i ciągle dyskutują o komputerach. Postronny pasażer, znudzony wysłuchiwaniem tego bełkotu, prosi informatyków:
- Panowie, a może o dupach porozmawiacie?
Zapada cisza. Konsternacja. Wreszcie jeden zaczyna:
- Windows jest do dupy.
--------OooO---------
Przychodzi chłopak do kiosku i pyta:
- Czy są jeszcze te kartki walentynkowe z napisem "Dla tej jedynej"?
- Tak są.
- To poproszę osiem.
---------OooO---------
- Nie lubię żadnych blondynek...
- A czemu?
- Bo są strasznie głupie.
- A czemu tak uważasz?
- Moja była zrobiła mi zdjęcie telefonem..
- Ha ha! I to jest takie dziwne?
- Telefonem stacjonarnym?!
---------OooO---------
Dziewczyna do chłopaka:
- Tej nocy będziemy robić to, czego nie wolno!
- Dzielić przez zero?
---------OooO---------
Żona zmusiła Kowalskiego do przysięgi:
- Tu klękaj i przysięgaj, że już więcej pić nie będziesz.
Klęczy Kowalski i przysięga:
- Już więcej pić nie będę, ale mniej też nie.
---------OooO---------
Siedzi sobie grupka pijaczków. Jeden z nich prowadzi monolog:
- Wy to wszyscy jesteście idioci! Żadnych celów nie macie w życiu. Żadnych marzeń. Ja to mam marzenie! Wielkie marzenie! Po pierwsze: zarobić mnóstwo pieniędzy. Po drugie - kupić słonia...
Pauza. Pijaczek po chwili kontynuuje.
- Obszyć go futrem..
Kolejna dłuższa przerwa. Pijaczek chwilę pomyślał i kończy swoją ambitną wypowiedz:
- I zatłuc pałą jak mamuta!
--------OooO-------

--------OooO---------
W szkole na lekcji historii pani zadała dzieciom pytanie:
- Dzieci, kto wie coś o Napoleonie?
Parę dzieci zgłosiło się, a wśród nich Jasio. Pani się dziwi, bo Jasio
na lekcji zawsze taki spokojny, a teraz wręcz wyrywał się do odpowiedzi. Pani mówi:
- No proszę Jasiu. Powiedz co wiesz o Napoleonie.
A Jasio jednym tchem:
- Najtańszy Napoleon jest w Czechach!
---------OooO---------
Dzieci w szkole sprzeczają się, które z nich ma mniejszego dziadka:
- Mój dziadek ma 100cm wzrostu! - mówi Staś.
- A mój ma tylko 50 cm - rzecze Asia.
- A mój - mówi Jasio - leży w szpitalu, bo spadł z drabiny, jak zrywał jagody
---------OooO---------
Pani w szkole pyta Jasia:
- Jasiu, podaj zwierzątko na literę S.
- Scypawka - odpowiada Jasiu.
- Dobrze. Powiedzcie dzieci zwierzę na literę D - tu pani zwraca
się do klasy.
- Dwie scypawki - odpowiada Jasiu.
- Dobrze. A podajcie zwierzątko na literę C - każe pani
powiedzieć dzieciom. Jasiu znowu był najszybszy:
- Cyzby jesce jedna scypawka?
---------OooO---------
Wraca mąż wcześniej z pracy do domu. Wchodzi do sypialni. Żona w szoku szybko chowa wibrator za plecy i rozedrganym głosem pyta:
- A co ty tak wcześnie dzisiaj?
- Daj spokój! Wywalili mnie z roboty! Niedługo wszystko za ludzi maszyny będą robiły.
---------OooO---------
z bash.org.pl
a ty na co zwracasz uwagę jak wybierasz masło w sklepie?
Na kamery i ochronę
-----------------OooO-----------------
W szkole na lekcji historii pani zadała dzieciom pytanie:
- Dzieci, kto wie coś o Napoleonie?
Parę dzieci zgłosiło się, a wśród nich Jasio. Pani się dziwi, bo Jasio
na lekcji zawsze taki spokojny, a teraz wręcz wyrywał się do odpowiedzi. Pani mówi:
- No proszę Jasiu. Powiedz co wiesz o Napoleonie.
A Jasio jednym tchem:
- Najtańszy Napoleon jest w Czechach!
---------OooO---------
Dzieci w szkole sprzeczają się, które z nich ma mniejszego dziadka:
- Mój dziadek ma 100cm wzrostu! - mówi Staś.
- A mój ma tylko 50 cm - rzecze Asia.
- A mój - mówi Jasio - leży w szpitalu, bo spadł z drabiny, jak zrywał jagody
---------OooO---------
Pani w szkole pyta Jasia:
- Jasiu, podaj zwierzątko na literę S.
- Scypawka - odpowiada Jasiu.
- Dobrze. Powiedzcie dzieci zwierzę na literę D - tu pani zwraca
się do klasy.
- Dwie scypawki - odpowiada Jasiu.
- Dobrze. A podajcie zwierzątko na literę C - każe pani
powiedzieć dzieciom. Jasiu znowu był najszybszy:
- Cyzby jesce jedna scypawka?
---------OooO---------
Wraca mąż wcześniej z pracy do domu. Wchodzi do sypialni. Żona w szoku szybko chowa wibrator za plecy i rozedrganym głosem pyta:
- A co ty tak wcześnie dzisiaj?
- Daj spokój! Wywalili mnie z roboty! Niedługo wszystko za ludzi maszyny będą robiły.
---------OooO---------
z bash.org.pl
a ty na co zwracasz uwagę jak wybierasz masło w sklepie?
Na kamery i ochronę
-----------------OooO-----------------

---------OooO---------
Dwie sroki siedzą na gałęzi i piją wódkę. Podchodzi do nich żaba i pyta:
- Ej, sroki, co robicie?
- Pijemy wódkę.
- Dajcie trochę!
- Masz!
Żaba wraca nad staw i spotyka ją krokodyl.
- Żaba, co ci tak wesoło?
- Piłam ze srokami wódkę.
- A mają jeszcze trochę wódki dla mnie?
- Nie wiem. Idź do nich i spytaj.
Krokodyl idzie do srok i pyta:
- Macie jeszcze trochę wódki?
Sroki:
- Żaba, spadaj, bo już pijana jesteś!
---------OooO---------
- Ilu mężczyzn potrzeba, żeby zmienić rolkę papieru toaletowego?
- Tego nikt nie wie. To się jeszcze nie zdarzyło.
---------OooO---------
Jest sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni - ale leje, więc puchy. Wszyscy pozadłużani. Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża
bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół 100$ i idzie go obejrzeć.
Hotelarz chwyta banknot - i natychmiast leci uregulować należność u dostawcy mięsa,
któremu zalega. Ten łapie banknot - i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega
za towar. Ten łapie te 100$ - i leci zapłacić dostawcy paszy. Ten z ulgą bierze
pieniądze i z tryumfem wręcza je prostytutce, z której usług korzystał (kryzys!)
na kredyt. Ta łapie pieniądz - i leci spłacić dług w hoteliku, z którego też
korzystała na kredyt..... i w tym momencie Ruski schodzi z góry, oświadcza,
że pokój mu się nie podoba - więc bierze swoje 100$ i wyjeżdża.
Zarobku nie ma, ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy w przyszłość!
---------OooO---------
Do lekarza przychodzi ryży gostek i mówi:
- Panie doktorze, mam wytrzeszcz, co robić ?!
- Rozluźnić uśmiech.....
--------OooO---------
- Ile kosztuje noc z tobą, maleńka?
- 50 zł.
- A czemu tak mało?
- Chrapię.
--------OooO---------
Kumpel do kumpla:
- Wygrałem milion złotych w totka!
- Gratulacje! A co na to twoja żona?
- Odebrało jej mowę!
- Zazdroszczę ci. Tyle szczęścia na raz...
---------OooO---------
Archeologom udało się całkowicie odszyfrować napis na płytach darowanych Mojżeszowi. Okazało się, że przykazanie było tylko jedno:
"Nie z czasownikami pisze się osobno. Na przykład: nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż, itd."
---------OooO---------
Zdenerwowany szef zwiadu wbiega co szefa Centrum Lotow Kosmicznych NASA.
- Szefie! Ruskie na ksiezyc polecieli!
- Dobra, nic sie nie dzieje.
Wyszedl. Za chwile przybiega znowu.
- Szefie! Oni maluja ksiezyc na czerwono!
- Nic sie nie dzieje - wyluzuj.
Wyszedl. Po pewnym czasie.
- Szefie! Oni juz skonczyli!
- Dobra, to teraz wyslijcie naszych, zeby napisali 'Coca Cola'.
---------OooO---------
Wysiada z pociągu w nieznanym sobie mieście muzyk z kontrabasem.
Dłuższą chwilę stara się zorientować, w którą ma iść stronę. W końcu pyta, podpierającego ścianę dworca kolejowego, pijaczka:
- Panie, jak się dostać do filharmonii?
- Ćwiczyć, kurna, ćwiczyć!...
---------OooO--------
Dwie sroki siedzą na gałęzi i piją wódkę. Podchodzi do nich żaba i pyta:
- Ej, sroki, co robicie?
- Pijemy wódkę.
- Dajcie trochę!
- Masz!
Żaba wraca nad staw i spotyka ją krokodyl.
- Żaba, co ci tak wesoło?
- Piłam ze srokami wódkę.
- A mają jeszcze trochę wódki dla mnie?
- Nie wiem. Idź do nich i spytaj.
Krokodyl idzie do srok i pyta:
- Macie jeszcze trochę wódki?
Sroki:
- Żaba, spadaj, bo już pijana jesteś!
---------OooO---------
- Ilu mężczyzn potrzeba, żeby zmienić rolkę papieru toaletowego?
- Tego nikt nie wie. To się jeszcze nie zdarzyło.
---------OooO---------
Jest sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni - ale leje, więc puchy. Wszyscy pozadłużani. Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża
bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół 100$ i idzie go obejrzeć.
Hotelarz chwyta banknot - i natychmiast leci uregulować należność u dostawcy mięsa,
któremu zalega. Ten łapie banknot - i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega
za towar. Ten łapie te 100$ - i leci zapłacić dostawcy paszy. Ten z ulgą bierze
pieniądze i z tryumfem wręcza je prostytutce, z której usług korzystał (kryzys!)
na kredyt. Ta łapie pieniądz - i leci spłacić dług w hoteliku, z którego też
korzystała na kredyt..... i w tym momencie Ruski schodzi z góry, oświadcza,
że pokój mu się nie podoba - więc bierze swoje 100$ i wyjeżdża.
Zarobku nie ma, ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy w przyszłość!
---------OooO---------
Do lekarza przychodzi ryży gostek i mówi:
- Panie doktorze, mam wytrzeszcz, co robić ?!
- Rozluźnić uśmiech.....
--------OooO---------
- Ile kosztuje noc z tobą, maleńka?
- 50 zł.
- A czemu tak mało?
- Chrapię.
--------OooO---------
Kumpel do kumpla:
- Wygrałem milion złotych w totka!
- Gratulacje! A co na to twoja żona?
- Odebrało jej mowę!
- Zazdroszczę ci. Tyle szczęścia na raz...
---------OooO---------
Archeologom udało się całkowicie odszyfrować napis na płytach darowanych Mojżeszowi. Okazało się, że przykazanie było tylko jedno:
"Nie z czasownikami pisze się osobno. Na przykład: nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż, itd."
---------OooO---------
Zdenerwowany szef zwiadu wbiega co szefa Centrum Lotow Kosmicznych NASA.
- Szefie! Ruskie na ksiezyc polecieli!
- Dobra, nic sie nie dzieje.
Wyszedl. Za chwile przybiega znowu.
- Szefie! Oni maluja ksiezyc na czerwono!
- Nic sie nie dzieje - wyluzuj.
Wyszedl. Po pewnym czasie.
- Szefie! Oni juz skonczyli!
- Dobra, to teraz wyslijcie naszych, zeby napisali 'Coca Cola'.
---------OooO---------
Wysiada z pociągu w nieznanym sobie mieście muzyk z kontrabasem.
Dłuższą chwilę stara się zorientować, w którą ma iść stronę. W końcu pyta, podpierającego ścianę dworca kolejowego, pijaczka:
- Panie, jak się dostać do filharmonii?
- Ćwiczyć, kurna, ćwiczyć!...
---------OooO--------

Informacje
Google [Bot] » 1 gość
