Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nic nie zrozumieli. Niczego się nie nauczyli. PO wciąż pomiata Polakami. Tak się popełnia polityczne samobójstwo
Obrazek
Gdy prezydent Duda ogłosił decyzję o zorganizowaniu referendum wraz z październikowymi wyborami, oddając tym samym głos obywatelom w sprawach, w których wypowiedziało się aż 6 milionów Polaków, składając swój podpis pod wnioskami obywatelskimi o referenda, a które to głosy zostały przez Platformę Obywatelską spuszczone w sejmowym klozecie, premier Kopacz teatralnym płaczliwym tonem podzieliła się stanem swojego ducha:

Czekałam na decyzję Andrzeja Dudy ws. referendum z nadzieją. Dziś czuję się oszukana

— załkała publicznie premier, dorzucając:

Jeśli pan Andrzej Duda chce mieć referendum, powinien zwrócić się do tych, którzy nie są jego naturalnym zapleczem politycznym, wsłuchać się w głos innych ugrupowań. Oczekuję na rozszerzenie pytań referendalnych po spotkaniu ze wszystkimi przedstawicielami partii, bo Polska nie jest krajem jednej partii

— dodała.

Cały problem, którego chyba nie może ogarnąć Pani Kopacz, polega na tym, że sześć milionów podpisów pod wnioskami o referendum nie pochodzi od partii politycznych, tylko od Polaków, którzy uznali, że wiek emerytalny, przyszłość lasów państwowych i kwestia sześciolatków w szkołach, dotyczą ich tak bardzo, że chcą o tym zdecydować w referendum.

PO miała szansę tych ludzi wysłuchać, wnioski były głosowane w Sejmie, ale Platforma była na ten głos głucha. Teraz dostaje szału, bo wsłuchać się w niego postanowił Andrzej Duda. Prezydent spełnia w ten sposób przedwyborcze obietnice. A przecież politycy PO tuż po wyborach z udawanym żalem pochylali się nad Andrzejem Dudą, że przedwyborczych obietnic nie będzie mógł spełnić. Udało się. Nie cieszą się? Kto by pomyślał?

Jedyny pomysł jaki przyszedł do głowy rozwścieczonym politykom partii władzy, to przykleić prezydentowi łatkę prezydenta pisowskiego, zamiast obywatelskiego i wszystkie inicjatywy referendalne połączyć z PiS-em. Niestety kulą w płot. Np. za Fundacją i Stowarzyszeniem Rzecznik Praw Rodziców nigdy nie stała żadna partia. Od zawsze stali rodzice, różniący się często w kwestiach ideologicznych, jednak połączeni przekonaniem o źle przeprowadzanej reformie edukacji i pewni, że na ich dzieciach MEN dokonuje groźnego eksperymentu. Karolina i Tomasz Elbanowscy nie są, nie byli i nie będą politykami. Mają jednak o wiele większy mandat, żeby zabierać głos publicznie. Są rodzicami. I będą nimi do końca swoich dni, w przeciwieństwie do kolejnych szefów rządów, ministrów czy prezydentów. Podobnie jak wszyscy, którzy poparli ich akcję, będącą esencją społeczeństwa obywatelskiego. Dlatego ich troska o los dzieci w Polsce jest prawdziwa i głęboka.

Państwo Elbanowscy wielokrotnie chcieli się spotkać z prezydentem Komorowskim, żeby przekonać go do kolejnych akcji obywatelskich. Prezydent mógł pokazać, że jest prezydentem wszystkich Polaków i ma chęć, by ich wysłuchać. Nigdy jednak mu się nie chciało tego zrobić. Co więcej na czytaniu obywatelskiego projektu ustawy „Rodzice chcą mieć wybór” nie pojawiła się nawet szefowa MEN, ławy PO świeciły pustkami, a nieliczni przedstawiciele tej partii potrafili tylko wybuczeć przemawiającą przedstawicielkę obywatelskiej inicjatywy.

Dlatego rozsiewana dziś po mediach histeria o wspieraniu przez prezydenta „pisowskich” akcji jest po prostu żenująca, a apel, by do listy pytań referendalnych dopisywać postulaty partii politycznych, to zupełna dziecinada.

Niestety politycy PO, którzy wciąż nie mogą pojąć potrzeby Polaków, by zabierać głos w ważnych dla siebie sprawach, nie ustają w pomiataniu obywatelami i ich problemami. Niezwykle agresywny atak na małżeństwo Elbanowskich przypuścił Stefan Niesiołowski (ten sam, który kiedyś do matki przysłuchującej się w Sejmie dyskusji o sześciolatkach wrzasnął: „Głośniej się drzyj):

To nieuczciwość, ta podłość tego małżeństwa, która szkodzi polskiej rodzinie i polskim dzieciom. (…) Dyskusja o referendum to pisowska awantura!

— niemal krzyczał Niesiołowski.

Nie zasługują, żeby z nimi rozmawiać, prowadząc wściekłą kampanię propagandową. Co znaczy „Ratujmy maluchy”? To nietakt, żeby wolnej Polsce tak mówić. Oni prowadzili kłamliwą kampanię, oni nie zasługują, żeby o nich rozmawiać

— ubliżał walczącym o przyszłość swoich dzieci obywatelom.

Pełna pogardy dla obywatelskich akcji jest też Joanna Mucha. Ta sama, która uważa, że starsi ludzie chodzą do lekarza dla rozrywki.

Spójrzmy na sprawę sześciolatków. Jest to ewidentnie populistyczne zagranie zasadzające się na naprawdę najniższych instynktach, czyli na naszej trosce o dzieci

— stwierdziła Mucha.

Troska o dzieci, to faktycznie prawdziwe przestępstwo! Ale nie to jest zdaniem posłanki PO najgorsze, a to gdzie zbiera się podpisy:

Mamy do czynienia z działaniem, które jest odgórnie sterowane. Podpisy są bardzo często zbierane pod kościołami

— oburzała się Mucha.

Pewnie, gdyby były zbierane na paradzie równości, mniej by to panią poseł martwiło.

Niestety widać wyraźnie, że niezrozumienie potrzeb Polaków, to nowotwór, który toczy PO. Najlepszy popis tego, gdzie partia władzy ma problemy obywateli dał ostatnio poseł Jan Kaźmierczak, wrzucając do sieci swoje zdjęcie z plaży z podpisem:

Polska w ruinie, tłumy głodnych dzieci…

Takie zachowanie powinno posła w ogóle wyeliminować z polityki. Tym bardziej, że w skrajnej biedzie, według danych GUS, żyje w Polsce co 10 dziecko. Jednak tego polityk PO z plażowego leżaka zobaczyć przecież nie może. Dziś spasiony brzuch posła PO, który drwi z polskiej biedy czy Stefan Niesiołowski wściekle atakujący rodziców, to prawdziwe symbole PO.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/263086-nic ... amobojstwo
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

To Komorowski i Platforma powinni zapłacić za organizację absurdalnego wrześniowego referendum
Obrazek
Dokładnie za dwa tygodnie wydamy z naszych podatków 150 milionów złotych na nikomu niepotrzebne referendum. Nie chodzi o to, że demokracja kosztuje - ona musi kosztować. Kłopot w tym, że tym razem jedynym uzasadnieniem ogłoszenia absurdalnego głosowania w absurdalnych sprawach była wyborcza potrzeba kampanii Bronisława Komorowskiego. Idiotyzm tego ruchu dostrzega chyba sam prezydent - emeryt, bo sam jakoś stracił zainteresowanie własnym dziełem. Milczy o tym, choć przecież generalnie mówi dużo, bez klasy i stylu co kilka dni obgadując w agorowych mediach swojego następcę.

Przypomnę, że referendalną machinę uruchomił Komorowski tuż po I turze wyborów prezydenckich, którą niespodziewanie przegrał. Bez żadnych konsultacji, bez żadnych rozmów. Po prostu ktoś w sztabie wyborczym byłego prezydenta doszedł do wniosku, że w ten sposób porwie wyborców Pawła Kukiza. Czy tego pragną, czy o to w ich proteście chodzi - nawet nie zapytano.

W tym kontekście szczytem cynizmu są tyrady premier Ewy Kopacz domagającej się by prezydent Andrzej Duda konsultował z nią własne referendalne plany. Mówi to polityk formacji, która przez osiem lat zlekceważyła wszystkie obywatelskie projekty referendalne. Która zmieliła miliony podpisów, w tym i tych, które sama zbierała. Dzisiaj więc niech lepiej w pokorze odbierze lekcję prawdziwego realizowania wyborczych obietnic.

Następnym krokiem partii rządzącej powinno być zadośćuczynienie za wyrządzone szkody. Moja propozycja jest prosta: niech partia ogłaszająca się formacją Pełnej Odpowiedzialności odda nam obywatelom pieniądze, które postanowiła lekką ręką wyrzucić w błoto w ramach kampanii Komorowskiego. Przecież te 150 milionów to mniej więcej trzy roczne dotacje dla wszystkich partii politycznych. Te same, które chronią nas przed całkowitą oligarchizacją systemu, które są stosowane w całym cywilizowanym świecie, a które tak oburzają krajowych sympatyków Putina. Ileż to lat zajęli nam dyskusją o konieczności oszczędzania, skończenia z tym rozpasaniem. A potem, w finale, trzy razy tyle wywalają w błoto.

Jeśli choć trochę mają wstydu, niech po prostu oddadzą te pieniądze. Niech przeznaczą na to dotacje i subwencje jakie biorą z budżetu. To się Polakom należy, bo mamy przecież wszyscy na tyle zdrowego rozsądku, by odróżnić koszty demokracji od kampanii partii władzy.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/263062-to- ... referendum
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Będąc premierem Tusk traktował rządowe samoloty jak prywatne taksówki. Wyciągnął w ten sposób z kasy państwa ok. 6 mln zł!
Obrazek
Po kilku miesiącach nieustannych poszukiwań afery jaką można by przyczepić do nowego prezydenta, rządowi funkcjonariusze medialni w końcu ogłosili - Duda w latach 2012-2014 wziął z kasy Sejmu 11 tys. zł na przeloty samolotem z Warszawy do Poznania. Ci sami funkcjonariusze zapominają jednak, że w latach 2008 - 2014 Tusk na przeloty swoje i swojej rodziny na trasie Gdańsk - Warszawa - Gdańsk wyciągnął z kasy państwa około 6 mln zł!

Przypomnijmy - Donald Tusk w czasie, gdy był premierem uwielbiał wracać na weekend do domu w Trójmieście. Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że wykorzystywał do tego najdroższe środki transportu, czyli samoloty lub helikoptery. Traktował je jak prywatne taksówki, które w piątek transportowały go z Warszawy do Gdańska, a w poniedziałek z Gdańska do Warszawy. Tusk, często wraz z rodziną i znajomymi, latał w ten sposób rządowymi Tu-154, Jak-40, helikopterami lub embraerem grubo ponad 300 razy (dane potwierdza Centrum Informacyjne Rządu). szacunkowy łączny koszt takich przelotów to około 6 milionów złotych. Rządowi funkcjonariusze medialni powinni o tym pamiętać, gdy wypominają Dudzie 11 tys. zł na przeloty z Warszawy do Poznania w czasach, kiedy był posłem na Sejm.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0244 ... mln-zl.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Rozwolnienie jaźni w mainstreamie. Jeszcze trochę i się całkiem odwodnią
Obrazek
Przy opisie bieżącej kondycji tzw. salonu padają określenie przeróżne. Jeden pisze o zapaści, inny o liczeniu na bokserskich deskach, a mnie się wydaje, że ktoś tym ludziom czegoś dosypał. Czegoś o bardzo określonym działaniu, sprowadzającemu się do konieczności biegania jak kot z pęcherzem, chociaż nie z pęcherzem. Wszystko bowiem lub niemal wszystko, co czynią dziś media mainstreamowe, wspólnie ze wspieranymi przez siebie politykami, nazwać można tylko dwoma słowa: rozwolnienie jaźni.

Czyli coś na przecięciu czynności jelitowych i mózgowych, dające zawsze efekt tragikomiczny. Tragi – dla delikwenta, komiczny dla reszty. Jacek Pałasiński z TVN24 po latach blogowego spokoju znowu wraca do czystego hejterstwa, nieskażonego cieniem choćby klasy czy smaku. „Gazeta Wyborcza” codziennie przekonuje, że Duda jest „be” i „do d…”, choć jedyne, co zrobił „złego, fatalnego dla polskiej demokracji”, to poparcie społecznego wniosku o referendum w sprawach znacznie ważniejszych niż JOW-y.

„Newsweek”, słabo niezainteresowany sprawami kilometrówek czy znacznie grubszych afer, w których Polska traciła miliardy złotych, dziś wygrzebuje z otchłani sejmowych świstków jakieś wyjazdy posła jeszcze wtedy Andrzeja Dudy i przy pomocy Frontu Jedności Przekazu próbuje skręcić z tego aferę większą niż taśmowa. Ja mogę się śmiać, Państwo możecie się śmiać, ale taki statystyczny leming łyknie i to bez zmrużenia oka. Taśmowa? Jaka taśmowa? A, to ta z taśmami, co je Kaczor nagrywał? Informatyczna? Jaka informatyczna? A, to ta, co Kaczor na tablecie Glińskiego pokazywał? Tak to leci - między lewym a prawym lemingowym uchem.

Szanowni Państwo, czas powiedzieć jasno: ci ludzie mają mózgi wyprute, skasowane lub jako kto woli – zawirusowane. Stały przekaz ich ulubionych mediów: „Wyborczej”, TVN-u, „Newsweeka” zniszczył im szare komórki w stopniu niekiedy nieodwracalnym. Takie zresztą było założenie wyżej wspomnianego mainstreamu – troszkę Lisa, by żółć wylała się z ust, troszkę Wojewódzkiego, by i rechot się z nich wydobył, troszkę mutantów pokroju Stefana N. czy Janusza P – i leming staje się polityczną rośliną. Roślinki zaś wystarczy podlewać nową porcją informacji (czytaj: manipulacji, kłamstw i obelg wobec opozycji), a uschną dopiero po wyborach. Gdy nikomu już nie będą potrzebne.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/263151-roz ... m-odwodnia
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

RICO

Co na to zażyli zwolennicy platformy odbytu ? Wiem,nie macie odwagi przyznać,że Was już tak zindoktrynowano,że nie potraficie zauważyć tej politycznej gangreny,która niszczy resztkę Polski !

=========================
Ewa Kopacz na finał swoich rządów zadłuża Polskę na niebotyczne kwoty: 37 mld 871 mln zł w pół roku
Obrazek
Platforma Obywatelska odchodzi z przytupem - niestety nie chodzi o jakość rządzenia. Wszystko wskazuje na to, że już za kilka tygodni PO straci władzę, toteż działacze tej partii i rząd Ewy Kopacz zadłużają Polskę na potęgę. Miesięcznie to nawet kilka milionów złotych.

Polska tak zadłużona nie była nawet za rządów Edwarda Gierka. Co więcej - Gierek pieniądze wydawał na rozwój PRL i podniesienie jakości życia mieszkańców. PO wydaje pieniądze głównie na siebie.

Ministerstwo Finansów podało w ubiegłym tygodniu bardzo negatywną informację na temat długu naszego kraju. Okazało się, że w czerwcu rząd Ewy Kopacz powiększył zadłużenie Polski o kolejne 7 mld 569 mln zł (dzienny przyrost wyniósł 252,3 mln zł). Tylko przez pierwsze sześć miesięcy tego roku zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło o gigantyczną kwotę 37 mld 871 mln zł!

Warto zadłużenie porównać z zyskami akcji WOŚP.

Aby lepiej zobrazować skalę wzrostu zadłużenia w pierwszym półroczu b.r. poniżej prezentuje ciekawe, jak mi się wydaje, porównanie - Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (WOŚP) z tysiącami wolontariuszy na ulicach i wielką machiną promocyjną podczas tegorocznego finału zebrała łącznie 53,1 mln zł. Aby uzbierać pieniądze, które pokryłyby kwotę o jaką zwiększył się dług naszego kraju od stycznia do czerwca (37,871 mld zł), ekipa Jerzego Owsiaka musiałaby zorganizować... 713 takich finałów!

Odium zadłużenia spadnie na rządy PiS.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/20865- ... w-pol-roku
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tak się bawi szlachta! Wyjazd Komorowskiego do Japonii kosztował 1,4 mln zł! Za wszystko zapłacili polscy podatnicy...
Obrazek


Przypomnijmy - na przełomie lutego i marca br. Bronisław Komorowski udał się wraz ze swoją świtą na oficjalną wizytę do Japonii. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie dwie kwestie. Pierwsza to kompromitacja do jakiej doszło w japońskim parlamencie (słynne wchodzenie na krzesło i nawoływanie Szoguna). A druga to sprawa kosztów tego wyjazdu. Okazało się bowiem, że za zorganizowanie samego tylko przelotu z Warszawy do Tokio z publicznej kasy poszło aż 1,4 mln zł!

Na wniosek portalu Bezkompromisowo.pl Kancelaria Prezydenta ujawniła rejestr wszystkich zawartych od początku stycznia 2015 r. umów cywilno-prawnych, których była stroną. Dzięki temu wyszły na jaw informacje na temat astronomicznych kosztów podróży Bronisława Komorowskiego do Japonii pod koniec lutego br. Okazało się, że za przetrasportowanie byłego prezydenta wraz z jego świtą do Tokio trzeba było zapłacić z publicznych pieniędzy aż 1 mln 410 tys. zł!

W kontekście szczegółowego rozliczania delegacji i wyjazdów polskich polityków może warto by było prześwietlić, czy przypadkiem Bronisław Komorowski za wynajęcie samolotu, który miał go przetransportować do Tokio, celowo nie przepłacił, a jeśli tak, to kto był tego rzeczywistym beneficjentem?

Warto również przypomnieć innych "asów przestworzy" zasiadających w polskim parlamencie, którzy uwielbiają latać po kraju za publiczne pieniądze. Zgodnie z doniesieniami mediów Grzegorz Schetyna w okresie od października 2011 do lipca 2014 roku podróżował samolotem na koszt podatnika aż 249 razy (zapłaciliśmy za to aż 136 tys. zł). Taką samą liczbę przelotów miał również poseł Jan Bury z koalicyjnego PSL (za jego przeloty zapłaciliśmy 135 tys. zł). Kilkunastu posłów miało na swoim koncie ponad 200 lotów. Czy wobec nich prokuratura z urzędu również uruchomi śledztwa, tak jak to wczoraj miało miejsce w sprawie 17 lotów Andrzeja Dudy z lat 2012 - 2014?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0244 ... mln-zl.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ekspert: Ogłoszenie stanu klęski żywiołowej opóźni wybory
Ewentualne ogłoszenie stanu klęski żywiołowej oznaczałoby odłożenie o minimum trzy miesiące referendum oraz wyborów parlamentarnych. To pomogłoby PO; dałoby jej więcej czasu na polityczne rozgrywanie przeciwników z PiS - mówi Jakub Dymek z Krytyki Politycznej.
Obrazek
(...) Zgodnie z obowiązującym prawem podstawą wprowadzenia stanu nadzwyczajnego (m.in. stanu klęski żywiołowej) jest rozporządzenie rządu. Stan klęski żywiołowej ogłasza się na czas określony, niezbędny, by zapobiec następstwom tej klęski lub do usunięcia jej skutków, ale nie dłuższy niż 30 dni. Zgodę na przedłużenie może wydać Sejm. Z konstytucji wynika, że w czasie stanu nadzwyczajnego oraz trzy miesiące po jego zakoączeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, nie może odbyć się referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory parlamentarne, samorządowe i prezydenckie. Podczas stanu klęski nie mogą być zmienione: konstytucja, ordynacje wyborcze do Sejmu, Senatu i instytucji samorządu terytorialnego, ustawa o wyborze prezydenta oraz ustawy o stanach nadzwyczajnych.(...) Więcej: http://fakty.interia.pl/polska/news-eks ... Id,1873942 Czytaj też: http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/new ... Id,1874452
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

alamakota

Mieszkańcy się grodzą, bo państwo nie spełnia swoich funkcji. Szanse, że zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec żuli sikających na mur jest żadne - więc trzeba się ogrodzić, żeby zapobiec zniszczeniu elewacji. Kochane psiaki szczają gdzie popadnie - trawnik trzeba ogrodzić, jeżeli ma być trawnikiem a nie wychodkiem. Niedobór publicznych miejsc wypoczynku - parków, placów zabaw, boisk - powoduje, że małe wspólnoty same próbują te braki nadrobić, stawiając na swój koszt place zabaw, ławki, altany itp. Wtedy "zwalają" się do nich sąsiedzi z całej okolicy, żeby z tego korzystać - i znów trzeba się ogrodzić i zamknąć, bo inaczej plac zabaw czy altana jest zaraz zniszczona i zdewastowana.
A państwo nie spełnia swoich funkcji, bo jest postrzegane przez obywateli jako zło, wrzód na tylnej części ciała, który zakazuje, szpieguje, i jeszcze podatki ściąga, naruszając święte prawo wolności obywatela do robienia tego, na co ma ochotę. Proste jak budowa cepa, ale żeby pracę magisterską o tym pisać ...


==========================
Ogrodzone utopie. Urbanistyczna klęska dla miasta
Obrazek
Rodziny z dziećmi szukają miejsc zapewniających bezpieczeństwo i zabawę najmłodszym. Osoby bezdzietne chcą na osiedlu zamkniętym ciszy i spokoju, biegające dzieci im przeszkadzają - dochodzi do waśni. Ale główną wadą takich osiedli jest to, że stanowią swego rodzaju wyspy, budową i funkcją przypominają getta, stąd termin "gettoizacja

Aleksandra Kozłowska: - Niedawno obroniłaś pracę magisterską na temat osiedli grodzonych. Co chciałaś w niej pokazać?

Dominika Hubicka*: - Chciałam przeanalizować zalety i wady takich osiedli. Zanim rozpoczęłam zbieranie materiałów, sądziłam, że grodzenie osiedli ma generalnie pozytywne skutki: zapewnia bezpieczeństwo mieszkańców, poczucie komfortu, estetyki miejsca zamieszkania. W miarę badania tematu stwierdziłam jednak, że to zjawisko zdecydowanie niekorzystne.

Dlaczego?

- Poczucie bezpieczeństwa jest złudne. Płot wcale nie chroni przed kradzieżą czy włamaniem. Raczej pokazuje: mam coś wartościowego, coś, czego należy strzec. Zdarza się, że na strzeżonych osiedlach jest więcej kradzieży niż na niestrzeżonych.

Ale główną wadą takich osiedli jest to, że stanowią swego rodzaju wyspy, budową i funkcją przypominają getta, stąd też termin "gettoizacja". Prof. Bohdan Jałowiecki, socjolog z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych UW, pisze, że getto ma odzwierciedlenie przestrzenne w barierze społecznej, która nie zawsze przybiera wyraz fizyczny. Bariery tworzy się głównie w celu odseparowania od siebie danych grup społecznych.

Dawniej w miastach nie było segregacji społecznej, biedni i bogaci mieszkali na jednym obszarze. Mury, płoty miały charakter obronny. Dziś ich podstawową funkcją jest oddzielanie. Osiedla grodzone są "urbanistyczną i tożsamościową klęską dla miasta" - pisze Katarzyna Milewska-Osiecka w artykule "Fizjonomia i układy urbanistyczne nowego budownictwa mieszkaniowego jako element kształtowania warunków mieszkaniowych (na wybranych przykładach)". Chodzi nie tylko o kwestie architektoniczne, ale również społeczne. Ludzie zaczynają dzielić się na - my, mieszkający na osiedlu grodzonym, i oni - zamieszkujący poza nim i na odwrót. A przy tym mieszkańcy osiedli zamkniętych uważani są za lepszych, bogatszych, a osoby mieszkające poza murem za gorszych, bo biedniejszych.

Więcej: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/ ... ta.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

wróż Maciej

"kilometrówki " to kapiszon news żył kilka godzin . Szambo PO wybije we Wrześniu , taśmy etc. . Prezydent jest świetny , 2 kadencje ma jak w banku ...
=====================

Media zaangażowane w szkalowanie prezydenta Andrzeja Dudy to koronny dowód na „Polskę w ruinie”
Obrazek
Podstawowym warunkiem życia w demokracji są uczciwe media, gdy ich nie ma, można śmiało mówić o kraju będącym w stanie poważnej zapaści.

Brak obiektywnych i rzetelnych mediów wspierających dobre posunięcia władzy i zwracających uwagę na jej złe decyzje jest dużym mankamentem.
Natomiast gdy najważniejsze telewizje, rozgłośnie radiowe i spora część prasy, bierze udział w dintojrze mającej zniszczyć wizerunek prezydenta Polski, to znaczy, że państwo jest w rozsypce, a trzęsie nim gangsterska grupa interesów.

Od 6 sierpnia trwa skoordynowany, prowadzony z pełną premedytacją i z wykorzystaniem najbardziej podłych chwytów prasowo - telewizyjny ostrzał głowy państwa. Spece od obrzucania błotem prześcigają się w pomysłach jak zbrzydzić obywatelom prezydenta. Od rzeczy paradoksalnych, a wręcz komicznych, kiedy to zarzucano mu, że wygłosił orędzie bez kartki i w ogóle jakie to nie poważne mówić tak z głowy, do zarzutów o przywłaszczenie sobie pieniędzy w czasach, kiedy był posłem na sejm.

Zamiast wnikliwych analiz po ważnej podróży do Tallina, otwierającej zagraniczne wizyty polskiego prezydenta, mamy „sensacje” jakoby jako poseł nadwyrężył budżet sejmu na 11 tys. Sprawa jest rozdymana na siłę, bo w sejmie za czasów Bronisława Komorowskiego i Ewy Kopacz panowały nie do końca doprecyzowane metody rozliczania podróży. Ponadto to jest tylko rachitycznie udokumentowana teza, że nie były to wyjazdy związane z wykonywaniem mandatu posła przez Andrzeja Dudę. Inni posłowie zostali objęci niepisaną amnestią jeśli chodzi o „kilometrówki”, więc wyciąganie tego akurat prezydentowi Dudzie nie jest dbaniem o praworządność, tylko prymitywnym jątrzeniem. Żeby było już zupełnie groteskowo do tej akcji cyngli Tomasza Lisa z „Newsweeka” przyłącza się w ramach platformerskiej etyki pełna oburzenia posłanka Joanna Mucha. Ta sama, która podarowała 6 mln z ministerstwa sportu prywatnym organizatorom koncertu Madonny na Stadionie Narodowym. Tylko czekać jak posiadacz zegarka za 37 tys. wyjdzie ze zbolałą miną, pełen potępienia i oburzenia na takie praktyki jak latanie samolotem czy spanie w hotelu.

Wydawałoby się, że po tym co zrobiono Śp. Lechowi Kaczyńskiemu, tym bardziej mając na uwadze jaki był finał tych knowań, nigdy więcej nie powtórzy się sterowane z góry niszczenie głowy państwa.

A tym czasem mamy dokładną powtórkę tamtych jakże obmierzłych działań.

To nie jest kwestia, że ten czy ów publicysta ma krytyczny stosunek do głowy państwa. Ma do tego prawo. Groźna jest jednak bezwzględna nagonka, sterowana przez osławionych „wajchowych”. Wygląda to tak jakby ktoś dawał polecenia mediom, w tym publicznym, bo przekaz jest ujednolicony i tuby multiplikują konkretne tezy. Pisowski prezydent, pytania referendalne nie dość, że nie zrozumiałe, to niepotrzebne, nie pojechał z pokłonami do Brukseli i tak dalej. Ciągła negacja, kwestionowanie, rozmydlanie, przeinaczanie, oskarżanie, deprecjonowanie, umniejszanie, a kiedy jest to tylko możliwe przemilczanie jak choćby jego udziału w koncercie poświęconym budowie Łuku Tryumfalnego, organizowanym przez Janka Pietrzaka i towarzystwo Patriotyczne.

Dlatego bardzo dobrym posunięciem jest odmówienie akredytacji na obsługę prezydenckiej wizyty w Berlinie, podszywającym się po dziennikarzy funkcjonariuszom z „Newsweeka” i „Gazety Wyborczej”.

Po pierwsze, po co mieć podczas ważnych rozmów wokół siebie nienawistników czyhających na byle potknięcie, a po drugie porządki w mediach czas zacząć.

Poza tym, ci manipulatorzy od Lisa i Michnika, mają tyle atrakcyjnych podróży z premier Kopacz, że nie powinni narzekać na brak ważkich tematów.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/263282-med ... e-w-ruinie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Trzech panów z PO zwołało dziennikarzy. Ale dostali pytanie o samolot Kopacz WIDEO
Obrazek

To pokazuje jak działa prokuratura. „Gazeta Polska” przecież wielokrotnie pisała o nadużyciach władzy i jakoś nie można było się doczekać (...) Tutaj wszczyna z urzędu sprawę bardzo wątpliwą - mówił naszej reporterce poseł PiS Mariusz Błaszczak o "rewelacjach" pisma kierowanego przez Tomasza Lisa wobec prezydenta Andrzeja Dudy.


Poseł PO Jakub Rutnicki stwierdził na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, że czeka na oświadczenia Kancelarii Prezydenta dotyczące przelotów Warszawa – Poznań, Poznań – Warszawa. - Prokuratura wszczyna postępowanie wyjaśniające w tej sprawie i mamy gorący apel do kancelarii pana prezydenta i mamy nadzieję, że wyjaśni sprawę od A do Z - mówił.

Posłom PO zwrócono jednak uwagę, że kwestia przelotów Andrzeja Dudy to kwota 11 tys. zł, a w ramach akcji „Kolej na Ewę” premier Ewa Kopacz jeździła pociągami, a w tym samym czasie samolot rządowy leciał w tą i z powrotem, co kosztowało podatników 100 tys. zł. Z kolei marszałek Senatu Bogdan Borusewicz "wylatał" 400 tys. zł w przeciągu kilku lat. Czy tymi sprawami powinna się zająć prokuratura?

Jaka byłą odpowiedź polityków Platformy? - Premierowi przysługuje ochrona 24-godzinna – zabawnie „wyjaśniał” Mariusz Witczak. A dopytywany przez naszą reporterkę Cyntię Harasim o przelot pustego samolotu do Gdańska stwierdził – „Nie znamy tej sprawy”.

A potem... narracja od dawna obowiązująca w Platformie. - Zarzuty są bardzo poważne – próbował przekonywać poseł Jakub Rutnicki o publikacji "Newsweeka" dotyczącej prezydenta Dudy.

- To pokazuje jak działa prokuratura w Polsce. „Gazeta Polska” przecież wielokrotnie pisała o nadużyciach władzy i jakoś nie można było się doczekać, żeby prokuratura z urzędu wszczęła sprawę. Tutaj wszczyna z urzędu sprawę bardzo wątpliwą. Ten tygodnik jest po prostu niewiarygodny - mówił o "Newsweeku" Mariusz Błaszczak z PiS.

źródło + video: http://niezalezna.pl/70271-trzech-panow ... pacz-wideo
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Runnerrr @Runnerrr

Wstyd Polski to najmniejszy skutek "rządów" tej kłamliwej osóbki o ptasim móżdżku...


==========================
Dworcowe mądrości Ewy Kopacz pokazują, na jakim poziomie operuje szefowa rządu szóstego państwa UE
Obrazek
Słuchając peronowych złotych myślami z bakelitu jest mi prostu wstyd. Nie dlatego, że wygłasza je Ewa Kopacz i że reprezentuje PO, bo to nie ma znaczenia. Ale dlatego, że robi to premier Rzeczypospolitej.

Rankiem 26 sierpnia, przed kolejną podróżą pociągiem, tym razem na Opolszczyznę, premier Ewa Kopacz znowu błysnęła na dworcu. Staje się już „nową świecką tradycją” wygłaszanie przez panią premier na peronie refleksji, które muszą wstrząsać przede wszystkim obcymi placówkami dyplomatycznymi w Polsce oraz ich centralami. Tym razem na peronie Ewa Kopacz wezwała prezydenta Andrzeja Dudę do natychmiastowego powołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego oraz zwołania Rady Gabinetowej. Uzasadnienie na pewno wstrząsnęło dyplomatami oraz prezydentami Putinem i Poroszenką. Pani premier oświadczyła bowiem, że „ostatnio na wschodniej Ukrainie dzieje się bardzo źle. Rosjanie przygotowują się, aby przerzucać mosty pontonowe”. Gdy wszyscy zastygli w oczekiwaniu, że pojawią się jakieś interesujące szczegóły tej operacji desantowo-inżynieryjnej Rosjan, Ewa Kopacz bezpretensjonalnie oświadczyła, że „tak przynajmniej donoszą media”.

Dworcowe mądrości Ewy Kopacz pokazują, na jakim poziomie myślenia operuje szefowa rządu szóstego państwa Unii Europejskiej. Jednocześnie z pozycji mędrca udziela ona na peronie dobrych rad prezydentowi Andrzejowi Dudzie w związku z tym, co o tzw. formacie normandzkim powiedział ukraiński prezydent Perto Poroszenko, a z drugiej - opowiada niebywałe dyrdymały o fundamentalnym dla bezpieczeństwa Polski i Europy konflikcie. Nie mówi tego na podstawie jakiejś fachowej czy ekskluzywnej wiedzy, lecz pewnie usłyszała o tym w radiu jadąc rządową limuzyną na dworzec. Zresztą większość dworcowych i pozadworcowych mądrości premier Ewy Kopacz musi pochodzić z tego samego źródła. Gdzieś coś usłyszała. I na tej podstawie czuje się upoważniona do wygłaszania takich sądów, jak ten o „przerzucaniu mostów pontonowych” przez Rosjan.

Wyobraźmy sobie teraz Radę Gabinetową albo posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na którym wreszcie Ewa Kopacz dopada prezydenta Andrzeja Dudę i opowiada mu te „dworcowe historie”. To już lepiej, żeby to wszystko rozgrywało się na peronie, a nie było protokołowane z tego powodu, że dzieje się na bardzo oficjalnych posiedzeniach. Lepiej dla Ewy Kopacz i dla przyszłych historyków, który będą podejrzewać, że ktoś podmienił ważne dokumenty państwowe. Bo nikt poważny nie uwierzy, że premier dużego i ważnego państwa europejskiego może wygadywać takie rzeczy. Po prostu rano, przygotowując się do kolejnej wycieczki Pendolino, pani premier rzuca pewnie okiem na telewizje śniadaniowe, w łazience słucha radia Tok FM, zadzwoni do niej jakaś „psiapsiółka” i już jest naładowana wiedzą o państwie, którą potem „sprzedaje” na peronie w obecności kamer i mikrofonów.

Przypominanie tego, także przez mnie, staje się już może męczące, ale ilekroć słucham dworcowej filozofii Ewy Kopacz, nie wiem, gdzie się schować ze wstydu. Bo jednak to wszystko robi premier mojego państwa. A robi tyle, że niczym kałasznikow (rano jest pełna energii) wyrzuca z siebie bez ładu i składu jakieś dziwaczne opinie o wszystkim. I nie jest to jakaś gospodyni domowa, która lubi telewizje śniadaniowe i czasem czegoś posłucha o polityce, lecz szefowa rządu. Taka osoba powinna bardzo miarkować, co mówi, opierać się wyłącznie na wiedzy eksperckiej, w tym wiedzy tajnych służb (dostaje stosowne raporty i opracowania) i nie chlapać, co jej ślina na język przyniesie. Premier takiego państwa jak Polska jest słuchany przez dyplomatów i ludzi obcych służb, którzy na tej m.in. podstawie tworzą profile rozpracowywanych osób i potem wykorzystują je w działaniach przeciwko Polsce czy tylko dotyczących naszego kraju.

Może się pojawić zarzut, że to, co piszę jest po prostu hejtem pod adresem premier Ewy Kopacz. Odpowiem, że staram się być bardzo powściągliwy, bo to, co robi Ewa Kopacz jako premier jest po prostu niebywałym ewenementem. Zarówno jeśli chodzi o formę, jak i o treść. Wyjątkowość funkcjonowania Ewy Kopacz w roli premiera zapiera dech i obezwładnia jednocześnie. Ale nie sposób nie reagować na takie rzeczy, jak choćby dworcowe mądrości. Nie sposób nie reagować na to, co na podstawie m.in. peronowych enuncjacji zbierają obce służby i jak dzięki temu dossier mogą wpływać na różne zachowania polskiej premier. A możliwości mają wiele, choćby wykorzystując słabości, nawyki czy upodobania Ewy Kopacz. To nie jest jakaś pani Tereska z Wierzbna (przy całym szacunku dla pani Tereski i dla warszawskiego Wierzbna), która jedzie do przyjaciółki w Radomiu i na peronie spotkała znajomą panią Jadzię z Rakowca, więc szybko opowiada jej wszystko, co przyszło jej akurat do głowy i co rano usłyszała przygotowując się do wyjazdu. To jest szefowa rządu, od której możemy wymagać choćby powagi i powściągliwości. Dlatego możemy od niej tego wymagać, że ją utrzymujemy ze swoich podatków, że nas reprezentuje i że od premiera wymagamy jakiejś wiedzy i jakichś reguł postępowania. Lekarz czy obywatelka Ewa Kopacz może robić i mówić, co chce, ale nie premier Ewa Kopacz.

W kategoriach intelektualnych czy pod kątem procedur Ewa Kopacz sieje swego rodzaju zgorszenie. Przeciętni ludzie widzą i słyszą jej peronowe refleksje oraz obserwują sposób sprawowania władzy i mogą zwątpić w sens demokracji przedstawicielskiej. Młodzi mogą zwątpić w sens kształcenia i samokształcenia, bo przecież do takiego funkcjonowania jak w wypadku Ewy Kopacz nie trzeba żadnego wykształcenia, żadnej wiedzy, żadnego doświadczenia. Przeciętni obywatele mogą nabrać wstrętu do polityki, jeśli przypomina ona magiel połączony z rozmowami pod warzywniakiem. To nie jest żaden hejt, tylko domaganie się od premiera szóstego pod względem ważności państwa UE powagi i kompetencji w sprawowaniu urzędu. Choćby elementarnej, a nie dezawuowania tego urzędu, m.in. peronowymi złotymi myślami z bakelitu. Słuchając ich jest mi prostu wstyd i czuję zażenowanie. Nie dlatego, że to Ewa Kopacz i że reprezentuje ona PO, bo to nie ma znaczenia. Przede wszystkim dlatego, że to wszystko robi premier Rzeczypospolitej.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/263377-dwo ... panstwa-ue
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

A przekłada to się na to, że będziemy zmuszeni płacić więcej za energię elektryczną, bo UE będzie nas łupić podatkiem za emisję CO2
==============================

Komentarz:

RICO

No tak,spodziewany wynik wyborów parlamentarnych odbiera tej swołoczy z platformy odbytu po prostu rozum !

=====================
Rząd PO zmienia pieśń: Węgiel był, jest i będzie podstawą polskiej energetyki
Obrazek
Węgiel kamienny i brunatny pozostaną podstawowymi paliwami dla energetyki - wynika z zaprezentowanej w środę w resorcie gospodarki "Polityki energetycznej Polski do 2050 r." Dokument jest obecnie poddany konsultacjom społecznym i międzyresortowym.

Z zapisów Polityki energetycznej Polski (PEP) wynika też, że gaz ziemny będzie paliwem wykorzystywanym przez przemysł i elektroenergetykę jako tzw. moc szczytowa i zapewniająca moc rezerwową dla odnawialnych źródeł energii (OZE).

Co do samych OZE - jak napisano w dokumencie - ich dalszy rozwój uzależniony będzie "od osiągnięcia dojrzałości ekonomicznej przez technologie OZE i efektywności systemu wsparcia wprowadzonego dla tych technologii przez ustawę o OZE.

W dokumencie zapisano ponadto, że trzeba wdrożyć wszelkie regulacje ułatwiające inwestycje liniowe w energetyce oraz że program jądrowy w Polsce "będzie realizowany w obecnym kształcie". Z dokumentu wynika też, że priorytetem polityki energetycznej będzie efektywność energetyczna.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/20892- ... energetyki
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Teraz prezydent Duda będzie musiał zlecić kolejny remont, żeby unicestwić te podsłuchy... :-)
================

Komentarze:

Marian

Na złość? A może instalują PODSŁUCHY? Co to za firma?Ubecka? Skasować zlecenie i zatrzymać remont! Czas sie wyleczyć z łatwowiernosci Prawico! Czas najwyższy.

-------------------------------

7878

Ja bym uwazala na zakladanie podsluchow w klimatyzacji albo innego wszarstwa. Komorowski to zwykal szuja i soliter Polski.


----------------------------

polanka


Komorowski na zawsze zostanie cieciem pałacu i strażnikiem żyrandola. Duda to prawdziwy prezydent i twardziel i takie złośliwości go tylko wzmacniają a naród utwierdzają .

=================

Komorowski zrobił prezydentowi Dudzie na złość? Gdy przegrał, zarządził długotrwały remont klimatyzacji
Obrazek
Prezydent Andrzej Duda będzie mógł wprowadzić się do Pałacu Prezydenckiego dopiero w jesieni. Jest to spowodowane koniecznością przygotowania pomieszczeń mieszkalnych oraz… wielkim remontem klimatyzacji, który Bronisław Komorowski zarządził już po przegranych wyborach. Według „Faktu” Komorowski wyciął nowej głowie państwa złośliwy numer.

Do tej pory prasa pisała, że prezydent Duda musi mieszkać w hotelu, ponieważ jego poprzednik zamienił część mieszkalną pałacu na biura dla swoich urzędników.

Ale to jeszcze nie wszystko. Dzisiejszy „Fakt” donosi bowiem, że Andrzej Duda był już od dwóch dni prezydentem elektem, gdy w Kancelarii Prezydenta, w której zasiadała jeszcze ekipa Komorowskiego, nagle został rozpisany przetarg na „modernizację i przebudowę instalacji wentylacji i klimatyzacji pomieszczeń Pałacu Prezydenckiego”. Koszt to 1,5 mln zł. Przetarg rozstrzygnięto jeszcze przed końcem kadencji Bronisława Komorowskiego, ale umowę otrzymała do podpisu nowa szefowa Kancelarii.

Odebraliśmy ten przetarg jako wymierzony w plany mieszkaniowe prezydenta

— twierdzi współpracownik prezydenta Dudy w rozmowie z „Faktem”.

Tomasz Nałęcz, były doradca Komorowskiego, nie potrafi wytłumaczyć, czym była spowodowana nagła decyzja o remoncie klimatyzacji.

Nic nie wiem o tej sprawie

— twierdzi Nałęcz.

Jak przypomina tabloid, Andrzej Duda już tydzień przed rozstrzygnięciem wyborów deklarował, że nie zamierza tak jak Komorowski mieszkać w Belwederze, ale chce wprowadzić się do Pałacu Prezydenckiego. Część zaniedbań, przez które nowy prezydent jak turysta musi teraz mieszkać w hotelu, można wytłumaczyć tym, że Bronisław Komorowski był pewien swojego zwycięstwa. Ale czym, jeśli nie złośliwością, wyjaśnić kłopotliwy remont klimatyzacji zarządzony przez niego po przegranych wyborach?

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/263364-kom ... imatyzacji
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Codziennie przybywa nam ćwierć miliarda zł nowego długu! Rząd Kopacz utracił kontrolę nad zadłużeniem Skarbu Państwa!

252,3 miliona złotych - o tyle dziennie (!) powiększało się zadłużenie Skarbu Państwa w miesiącu czerwcu, wynika z oficjalnych danych opublikowanych przez Ministerstwo Finansów. W ciągu całego czerwca dług Polski wzrósł o 7,569 mld zł, a licząc od początku roku (styczeń-czerwiec) aż o 37,871 mld zł. Tymczasem w mediach... cisza. Nikt nie bije na alarm, żaden Kraśko, Lis, Sobieniowski czy inny Gugała nie informują w swoich programach, że rząd Kopacz zadłuża nasz kraj w tempie do tej pory niespotykanym i że prawdopodobnie utracił już kontrolę nad rozrastającym się długiem.


Dlaczego zadłużenie Polski rośnie w tak dramatycznie szybkim tempie? Powody są co najmniej dwa. Pierwszy z nich to tzw. zapadalność starych długów, czyli moment, kiedy zaciągnięty kilka lat temu kredyt należy oddać. Zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów w tym roku zapadalność miało osiągnąć aż 78,1 mld zł pożyczek i obligacji zaciągniętych w latach poprzednich. Z racji tej, że Polska nie ma pieniędzy na spłatę tych długów (kasa państwa świeci pustkami o czym najlepiej świadczy gigantyczny deficyt budżetowy, który po lipcu wynosił 26,6 mld zł), rząd Ewy Kopacz jest zmuszony do ich "rolowania", czyli zaciągania nowych pożyczek na poczet spłaty starych długów.

Drugi powód, dla którego zadłużenie naszego kraju rośnie w tym roku w tempie dotąd niespotykanym, to deficyt w kasie ZUS. Warto pamiętać, że w tym roku na wypłatę świadczeń zabraknie aż 52,4 mld zł (ściągane od czynnych zawodowo składki ZUS nie wystarczają na wypłatę bieżących emerytur)! Deficyt ten pokrywany jest z dotacji i bezzwrotnych pożyczek przekazywanych przez rząd (pieniądze podatników) oraz... ze środków pozyskanych z tytułu nowych kredytów. Innymi słowy - powiększając zadłużenie rząd znajduje pieniądze na wypłatę bieżących emerytur i rent. Niestety z roku na rok sytuacja będzie się pogarszać. Lata zaniedbań i brak reform systemowych powoduje, że ZUS będzie potrzebował coraz większych ilości pieniędzy na wypłatę świadczeń, bowiem coraz więcej ludzi będzie przechodziło na emerytury, a to - bez poważnych zmian systemowych - najprostsza droga do bankructwa całego kraju (im więcej emerytów tym większe potrzeby kredytowe na które już teraz nas nie stać).

Fakty są takie: rządzący utracili kontrolę nad wzrostem zadłużenia Skarbu Państwa. Dzienny przyrost długu na poziomie 252,3 mln zł pokazuje w jak dramatycznej sytuacji się znaleźliśmy. Państwo zaczęło żyć z długu, którego nie będzie w stanie spłacić. W mojej opinii rząd całkowicie utracił już nad tym kontrolę. Niestety media mainstreamowe nie pisną o tym ani słowa. Wszak mogłoby to uderzyć w wizerunek platformianej sitwy.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0244 ... lugiem.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Przeciążenia 100G w tupolewie? „Nie jestem lekarzem”. Brak krateru? „Nie jestem fizykiem”. ZOBACZ jak Lasek i Jedynak uciekają przed Jorgensenem. WIDEO
Obrazek
W Niemczech odbyła się konferencja ekspertów lotniczych, w której wzięli udział m.in. Maciej Lasek i Wiesław Jedynak. Referowali śledztwo smoleńskie, przekonując, że spełniało ono standardy badania przyczyny tragedii lotniczych.

Na konferencji obecny był m.in. Glenn Jorgensen, duński ekspert lotniczy, który zajmuje się badaniem sprawy smoleńskiej. Duńczyk po zakończonych wykładach próbował zadać Maciejowi Laskowi i Wiesławowi Jedynakowi dwa bardzo podstawowe dla sprawy smoleńskiej pytania. Niestety zamiast odpowiedzi była niebywała buta i arogancja.

Jedno proste pytanie. Słyszeliście Panowie o prawie Newtona, to podstawa fizyki – akcja jest równa reakcji. Proszę mi wytłumaczyć, jak to możliwe, że osoby na pokładzie były poddane tak ogromne sile oddziaływania: ponad 100 G. Samolot z siłą ponad 100 G uderza w błotniste podłoże i nie tworzy krateru. Jak to możliwe?

— pyta Jedynaka i Laska Jorgensen.

Nie, nie, nie. To nie jest takie proste pytanie. Jeśli ma Pan jakieś pytania, wątpliwości, czy analizy proszę przesłać je do odpowiednich organów

— mówi Jedynak zamiast odpowiedzieć.

Pracuje Pan nad tym tak długo, że musi Pan być w stanie odpowiedzieć na tak proste pytanie

— nie poddaje się Duńczyk.

Jestem byłym członkiem Komisji, jestem pilotem. Nie jestem lekarzem sądowym

— odpiera pytanie Jedynak.

Pan jest pilotem, inżynierem, tak? Ja pana nie pytam o stan medyczny ofiar. Jestem pilotem, nie jestem lekarzem, nie jestem fizykiem

— dodawał Jedynak, który był członkiem komisji Millera.

Maciej Lasek milczący do tej pory również unika odpowiedzi na proste pytania.

Ja też nie jestem fizykiem. Jestem doktorem, zajmuję się dynamiką lotnictwa. Może Pan nam przysłać pytania, zadać pytania, a my przygotujemy odpowiedzi

— kręci Lasek.

Zadawaliście sobie Państwo w zespole, któremu Pan przewodniczy, jak to możliwe, że w tych okolicznościach nie ma wielkiego krateru? Jaka była odpowiedź Pana zespołu na to pytanie. To powinno być oczywiste pytanie dla Pana komisji. Co spowodowało taki rozpad samolotu na tak wielką liczbę szczątków?

— pytał Jorgensen.

Jednak zamiast odpowiedzi na zupełnie podstawowe pytania Maciej Lasek i Wiesław Jedynak salwowali się ucieczką. Jak widać pytania dotyczące sprawy smoleńskiej nie są godne uwagi.

Szczególnie bulwersują zachęty Laska i Jedynaka, by Glenn Jorgensen przesłał swoje pytania i wątpliwości. Pytanie o przeciążenia w tupolewie oraz tezę, że miały one wartość ponad 100 G Maciejowi Laskowi i jego zespołowi od lat zadaje dziennikarz polonijny Adrian Wachowiak. Pytania jednak pozostają bez odpowiedzi. I to pomimo wyroków sądowych. Zachęty, by Jorgensenem przysyłał nowe pytania są więc więcej niż kpiną. Ale czego się spodziewać po rządowym propagandyście?

CZYTAJ TAKŻE: Sądowa porażka rządowego propagandysty. Lasek musi odpowiedzieć na pytania dot. katastrofy smoleńskiej

CZYTAJ TAKŻE: Prawo nie obowiązuje Macieja Laska? Rządowy specjalista wciąż nie wykonuje wyroku sądu

źródło + video : http://wpolityce.pl/smolensk/263464-prz ... enem-wideo
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM