Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polska to kraj, w którym rząd zrobi wiele, abyś umarł tuż przed osiągnięciem wieku emerytalnego
Obrazek

Czy ktoś zastanawiał się dlaczego system opieki zdrowotnej w naszym kraju jest w tak fatalnym stanie? Dlaczego chorzy muszą czekać nawet po kilka lat na wizytę u lekarza specjalisty? Dlaczego opieka geriatryczna praktycznie nie istnieje? Czy przypadkiem nie chodzi w tym wszystkim o to, aby jak najmniej ludzi dożyło wieku emerytalnego, a jeśli już go osiągnie, to by na emeryturze nie zdążyło pobrać zbyt wielu świadczeń od ZUS?


Z roku na rok wydatki ZUS na świadczenia emerytalne będą wzrastać (coraz mocniej obciążając budżet państwa), natomiast wpływy topnieć. Wszystko przez powiększającą się grupę osób uprawnionych do otrzymywania emerytur i rent oraz dramatycznie szybko zmniejszającą się grupę osób czynnych zawodowo. Niestety rząd Platformy oficjalnie nie ma pomysłu co zrobić z tą tykającą bombą demograficzną, która rozwali cały system i przyczyni się do bankructwa państwa. Zamiast realnie wspierać politykę prorodzinną, która mogłaby tę bombę skutecznie rozbroić, zdecydował się na ruch bardzo doraźny w postaci skoku na oszczędności Polaków zgromadzone w OFE. To pozwoliło złapać ZUS-owi oddech na 2-3 lata. Co jednak potem? Jaki plan mają rządzący naszym krajem? Czy rzeczywiście czeka nas demograficzne tsunami, w wyniku którego składki jednego pracującego będą szły na wypłatę trzech emerytur? Nie muszę przypominać jak niskie będą to świadczenia...

Otóż niekoniecznie. Jest bowiem jeden sposób, aby tego uniknąć. Bardzo brutalny sposób. Wystarczy, że jak najwięcej ludzi... nie dożyje wieku emerytalnego. Co istotne - można to osiągnąć w bardzo łatwy sposób. Po pierwsze należy stopniowo podnosić wspomniany wiek emerytalny. Przypomnijmy, że rząd PO-PSL, za zgodą prezydenta Komorowskiego, już raz przesunął granicę wieku, po której nabywa się uprawnienie do emerytury. Cóż jednak stoi na przeszkodzie, aby ten wiek jeszcze podnieść o 2 lata. A potem jeszcze o rok. Efekt będzie taki, że spora grupa ludzi najzwyczajniej w świecie nie dożyje dnia, w którym będzie mogła otrzymać pierwszą emeryturę. Ale to nie koniec. Aby liczba emerytów była jak najmniejsza (czytaj: jak najwięcej osób nie dożyło wieku emerytalnego bądź umarło tuż po jego przekroczeniu) należy z premedytacją utrzymywać niską jakość publicznej służby zdrowia. Obecna ekipa rządowa realizuje ten punkt z nawiązką. Ograniczanie dostępu do lekarzy specjalistów, utrudnienia w procedurze refundacji usług medycznych, niskie wydatki na publiczną służbę zdrowia czy brak systemu opieki geriatrycznej (co właśnie wytknął rządzącym NIK). Efekty są fenomenalne! Co roku z uwagi na niską jakość leczenia w naszym kraju umierają tysiące osób, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego jeszcze daleko. Nie wspominam o osobach w podeszłym wieku, których system publicznej służby zdrowia praktycznie nie uwzględnia (polecam lekturę najnowszego raportu NIK).

Mając na uwadze powyższe zasadnym wydaje się być stwierdzenie, że Polska to kraj, w którym rząd zrobi wiele, abyś umarł tuż przed osiągnięciem wieku emerytalnego...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0220 ... rytura.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość

Dzięki uni zlkwidowano prawie wszystkie zaklady w mojej okolicy
---------------------

zosia

W Zielonej Górze natomiast zlikwidowano nie prawie ale WSZYSTKIE zakłady pracy. Mamy za to teraz nadmiar obcych marketów takich jak Intermarche, Leroy Merlin. Tesco, Carrefour, Auchan.... długo by wymieniać.

=============================
Zobacz, co zrobiono w twojej okolicy dzięki dofinansowaniu z Unii
Obrazek
Chcesz wiedzieć, co zrobiono w twojej okolicy dzięki dofinansowaniu ze środków unijnych? A może chcesz się pochwalić własnym projektem? To wszystko będzie możliwe w maju, w czasie Dni Otwartych Funduszy Europejskich.

Dni Otwarte Funduszy Europejskich to największa akcja promująca projekty dofinansowane ze środków unijnych w Polsce. Od 7 do 10 maja 2015 r. w całym kraju odbędą się setki imprez prezentujących tysiące pomysłów zrealizowanych dzięki Funduszom Europejskim.

Będzie to okazja do poznania projektów nie tylko tych największych, ale i tych, o których na co dzień nie mamy pojęcia. Dni Otwarte Funduszy Europejskich dadzą możliwość zobaczenia na własne oczy miejsc, do których normalnie nie możemy wejść lub należy je zwiedzać tylko z przewodnikiem.

Jak zgłosić projekt?

Beneficjenci Funduszy Europejskich, którzy chcieliby pokazać odwiedzającym to, co udało się im osiągnąć lub zbudować dzięki środkom UE, mogą zgłosić swój projekt do 17 kwietnia.

Aby wziąć udział w akcji, wystarczy zorganizować od 7 do 10 maja 2015 r. Dzień Otwarty Funduszy Europejskich wraz z dodatkowymi atrakcjami dla odwiedzających. Atrakcje mogą być różne w zależności od rodzaju projektu - od darmowych usług (np. wizyta u fryzjera, który otrzymał fundusze na otwarcie salonu) poprzez prezentację nowoczesnej maszyny w fabryce, aż po przejażdżkę autobusem zakupionym ze środków unijnych. Ile projektów - tyle pomysłów!

Szczegółowe informacje znajdują się na stronie http://dniotwarte.eu/o-akcji/

Więcej informacji zdobędziesz na stronie www.FunduszeEuropejskie.gov.pl oraz w Sieci Punktów Informacyjnych Funduszy Europejskich.

źródło: http://funduszeue.wp.pl/informacje/zoba ... z-unii_a96
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Gość

W dni wietrzne I sloneczne w Niemczech generatory wiatrowe I panele fotowoltaniczne,wytwarzaja tyle energii ,ze nie wiedza co z nia zrobic,jest to nie dobre dla systemu energetycznego.Co robia ? Narzucaja pakiet klimatyczny ,I Polacy beda kupowac ekologiczna energie elektryczna z Niemiec,polskie elektrownie weglowe pojda out ,jako brudna energia ,pozazdroscic madrosci polskim elytom!!!


==============================

Polacy będą płacić więcej na energię
Obrazek
„Mogę zapewnić Polaków, że w wyniku przyjęcia pakietu klimatycznego nie będzie dodatkowego wzrostu cen energii" – powiedziała Ewa Kopacz po powrocie ze szczytu Rady Europejskiej w październiku 2014 r. Słowa te równie wiarygodnie zabrzmiałyby 1 kwietnia 2015 r. Szczególnie po deklaracji dotyczącej dekarbonizacji polskiej gospodarki, a więc rezygnacji z wykorzystania np. ponad 80% zasobów węgla kamiennego w UE – na tyle bowiem szacuje się polskie złoża.

Już teraz po uwzględnieniu siły nabywczej pieniądza, mamy jedne z najwyższych cen prądu w UE. W pierwszym półroczu 2014 według Eurostatu były one o 19% wyższe od średniej unijnej, a mniej za energię płacili np. Austriacy, Belgowie, Holendrzy czy Szwedzi. Warto tu przypomnieć, że cena energii elektrycznej w pośredni sposób przekłada się na koszt wszystkich towarów i usług dostępnych na rynku. Szczególne znaczenie ma to dla gospodarstw domowych o wydatkach poniżej granicy skrajnego ubóstwa (w 2013 r. było to 22,8% małżeństw z 4 i więcej dzieci oraz 10,2% małżeństw z 3 dzieci). W latach 2008-2012 wzrost cen energii dla gospodarstw domowych w Austrii wyniósł 8%, w Czechach 17%, w Niemczech 22%, a w Polsce aż 38%!

Trzeba też pamiętać, że czekają nas jeszcze podwyżki z tytułu promowania tzw. zielonej energii. W I półroczu 2014 r. 22,1% ceny energii dla gospodarstwa domowego w Polsce stanowiły obciążenia podatkowe. W Niemczech, głównych promotorów OZE w UE – ponad 50%. W 2015 r. przewidywany wzrost kosztów samej dystrybucji energii szacowany jest na 3,4%, a stanowi on prawie połowę naszych rachunków za energię. Wysoce prawdopodobne jest też to, że firmy energetyczne, potrzebujące gigantycznych i drogich inwestycji przerzucą ich koszty na odbiorców. Prawie 55% mocy wytwórczych w polskiej energetyce, czyli elektrowni ma ponad 30 lat, tyle też wynosi średni wiek linii przesyłowych i sieci dystrybucyjnej. Przekłada się to na ponad dwukrotnie większe niż w państwach Europy Zachodniej straty w przesyle i dystrybucji energii elektrycznej. A kto za to płaci? Pan, pani, społeczeństwo...

Tolerowane przez rząd obecne założenia polityki energetyczno-klimatycznej UE doprowadzą do wzrostu cen energii oraz katastrofalnych skutków społecznych i gospodarczych. Według oficjalnych opracowań KE negatywne skutki realizacji polityki klimatycznej UE dla Polski są 3-, a nawet 4-krotnie większe niż średnio dla całej UE. Niedziałające systemy kompensacyjne spowodują przerzucenie kosztów energii z odbiorców indywidualnych – gospodarstw domowych na odbiorców przemysłowych, którzy odbierają obecnie ¾ energii elektrycznej produkowanej w Polsce. Efektem będzie zamkniecie części zakładów, których działalność stanie się po prostu nieopłacalna, wzrost cen towarów, usług i bezrobocia.

Podsumowując – twierdzenie Ewy Kopacz, że ceny energii nie będą rosły, jest warte tyle samo, co złożona przez Donalda Tuska przysięga o wyrzuceniu z rządu każdego, kto zaproponuje podniesienie podatków.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/19539-pola ... na-energie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obniżka VAT na razie nierealna. Zapowiedzi rządu to mrzonki
Kiedy cztery lata temu premier Donald Tusk i minister finansów Jacek Rostowski podnosili stawkę VAT, miało to być rozwiązanie tymczasowe. Zapowiadali, że powrót do dotychczasowej, 22-procentowej stawki będzie możliwy, gdy sytuacja finansów publicznych się poprawi. Najnowsze dane z wykonania budżetu pokazują, że właśnie przyszedł na to czas. I mimo że o obniżce wspomina nawet minister finansów Mateusz Szczurek (na zdjęciu), to byłby błąd - komentują dla Money.pl uznani ekonomiści. Stan finansów publicznych jest bowiem nieporównywalnie gorszy od tego, jakiego można by oczekiwać przy obecnym tempie wzrostu gospodarczego Polski.
Obrazek
Rząd podwyższył stawkę VAT z 22 do 23 procent w 2011 roku, bo wpływami z podatków chciał podreperować własne straty finansowe. Uchwalona wtedy ustawa zakłada, że wyższy podatek utrzymany zostanie do końca 2016 roku. Później, według zapowiedzi rządu, ma powrócić do poziomu 22 procent.

Przez czas obowiązywania wyższej stawki VAT stan finansów publicznych ma się polepszyć na tyle, żeby Unia Europejska przestała na nas krzywo patrzeć. Deficyt finansów publicznych, czyli coroczne straty finansowe rządu, samorządów i funduszy pozabudżetowych (na przykład przeznaczonego na wypłatę emerytur FUS) nie może przekraczać równowartości 3 procent krajowego PKB - życzy sobie Unia. Kraje, w których jest inaczej, podlegają tak zwanej procedurze nadmiernego deficytu, a Bruksela pilnie się im przygląda. W ramach kary Wspólnota może nałożyć na nas sankcje, nie możemy też choćby marzyć o zgodzie na wprowadzenie u nas euro.

Po wielu latach utrzymywania się u nas ogromnego deficytu publicznego (jeszcze na koniec 2013 roku wynosił on 7,1 procent, jesienią zeszłego roku - już tylko 3,6 procent), w końcu mamy szansę wyjść na prostą. Ministerstwo Finansów podzieliło się w środę radosną informacją, że w marcu do państwowej kasy wpłynęło dwa miliardy złotych więcej, niż prognozowali specjaliści resortu. Dodatkowo Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił w tym miesiącu prognozę, według której na koniec tego roku deficyt publiczny Polski spadnie do 2,9 procent PKB.

Obniżka nierealna

Jeszcze w 2014 roku minister finansów Mateusz Szczurek nie wykluczał, że jeśli zejdziemy poniżej trzech procent, „nie będzie żadnych powodów”, żeby odwlekać obniżkę VAT. O potrzebie dyskusji na temat jakiejś formy ulżenia ludziom płacącym podatki wspominał też w zeszłym miesiącu główny ekonomista MF Ludwik Kotecki. Idąc tropem rozumowania Szczurka i Koteckiego i opierając się na prognozach MFW, można oczekiwać, że stawka powróci do poziomu 22 procent już w 2016 roku, a nie rok później.

- Nie widzę na to szansy - ocenia jednak profesor Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów i główny ekonomista Business Centre Club. - Nawet jeśli deficyt finansów publicznych osiągnie na koniec roku prognozowany przez MFW poziom 2,9 procent PKB, to będzie oznaczało, że ledwo co mieścimy się w normie wyznaczonej przez Unię. Przywrócenie stawki na poziomie 22 procent będzie równoznaczne z mniejszymi wpływami do budżetu, a przez to za rok Polska znów może przekroczyć dopuszczalny poziom deficytu.

Więcej: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 65355.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

biedna

czy to nie jest bula jasnowidztwo jak ze Smolenskiem ze Prezydent gdzies poleci a też i tak przegracie czy znowu uruchomi serwery ruskie

-----------------------

Romero

Wybory już oszukane. Przyznał się!

------------------------

jakbyco

przeciwnicy przegrają??? Szykowany jest kolejny kant??? To naprawdę niepokojące.

============================
Balonowe stołki, „Stań na krzesło!”, „WSI!” i „Gdzie masz słownik?” podczas wizyty Komorowskiego w Lublinie. Prezydent oburzony: „Chcecie awantury? (…) I tak przegracie!” [wideo]
Obrazek

Do sporego rozmiarów incydentów doszło podczas wyborczego spotkania Bronisława Komorowskiego w Lublinie.
Pan prezydent - kandydat Platformy Obywatelskiej w wyborach - przemawiał na jednym z lubelskich placów, ale jego wystąpienie było zakrzykiwane i wygwizdane przez część zgromadzonych, głównie zwolenników Janusza Korwin-Mikkego.

Podczas wiecu pojawiły się krzesła „utkane” z balonów, a także hasła „Stań na krzesło” i „Gdzie masz słownik?”. Jeden z manifestujących chciał wręczyć Komorowskiemu słownik, ale ten go nie przyjął.

Czy chcecie awantury, tych, którzy potrafią tylko krzyczeć, czy chcecie wybrać tych, którzy chcą organizować mądrą, polską pracę?

— odpowiadał prezydent.

Manifestanci krzyczeli: „WSI!”, na co Komorowski stwierdził, że „grają w jego teatrze”. Na zakończenie prezydent odparł: „i tak przegracie”.

I dodał na koniec, niemal już chrypiąc:

Polacy nie chcą awanturników, tylko bezpieczeństwa, nie chcą tych, którzy tylko psują! (…) Polsce szkodzi wrzask, szkodzi specjalista od kur, szkodzi ten, który chce tylko wetować! Wygramy! Proszę o wasze głosy! Nasza jest przyszłość, bo my chcemy Polski nowoczesnej - my nie chcemy specjalisty od kur (część manifestujących krzyczała „Na Mazury - macać kury!) i specjalistów od weta!

— mówił Komorowski.

Spotkały go okrzyki „Do widzenia!” i „Precz z komuną”. „Kto nie skacze, ten za Bronkiem, hej, hej!” - śpiewali zgromadzeni.

Więcej + video: http://wpolityce.pl/polityka/241149-bal ... acie-wideo
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

quintus

Niezależnie od tego, czy p. Kalata nadaje się na stanowisko prezesa ZUS, jestem za nagraniem i publikacją przesłuchań/egzaminów ustnych na takie stanowiska.

--------------------------------

gomelsky66


Szkoda irytacji.Dzisiaj jakiś muł z ZUS zapowiedział,że niewykluczona jest zmiana i wymagać będą nie jak było 3 lat ale minimum 5 na stanowisku i zapewne po to aby pani Kalata nie mogła drugi raz startować.Wygra ktoś z poparciem PSL.Gdyby stało się inaczej to by się działo.Struktury wojewódzkie,powiatowe są pełne.Trzeba chronić swoich.

-------------------------------------

antybiurokrata

"Kto z poważnych kandydatów zgłosi się, wiedząc że cała Polska będzie go obserwować?"

"Poważny kandydat" to oczywiście upośledzony umysłowo kuzyn Waldka albo Donka i jemu nie mogą przecież pozwolić aby przed kamerami pokazał o co chodzi.


-----------------------------

cezar85

jeśli wprowadzicie transmisje w necie
to "właściwi" kandydaci nie będą potrzebowali pytań

bo poznają je przed wejściem


=================================

Kalata: Domagam się transmisji kolejnego konkursu na prezesa ZUS w internecie
Obrazek
- Tylko wtedy opinia publiczna będzie mogła ocenić, czy konkurs jest obiektywny i nie wygrywają znajomi znajomych - mówi w rozmowie z "Wyborczą" 31-letnia Katarzyna Kalata.

Konkurs na prezesa ZUS składał się z dwóch części - egzaminu pisemnego i ustnego. Pisemny zdała tylko Katarzyna Kalata, doktor nauk prawnych, szefowa prywatnej firmy doradczej. Kandydatka przepadła jednak na egzaminie ustnym. Teraz minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz będzie musiał zgodnie z prawem rozpisać nowy konkurs.

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński: Wystartuje pani ponownie?


- Oczywiście, że tak. I namawiam do startu wszystkich, którzy spełnią warunki z ogłoszenia.

Raz już pani przegrała, skąd pewność, że teraz będzie inaczej?

- Nie boję się egzaminu pisemnego, bo tu zasada jest prosta: odpowiesz na odpowiednią liczbę pytań i zdajesz. Ale przy ustnym jest inaczej. Tu już decyduje nastawienie komisji do kandydata. Dlatego będą chciała, aby egzamin był transmitowany w internecie czy telewizji. Wszystko, podkreślam, wszystko w konkursach na stanowiska publiczne powinno być upubliczniane. Niech konkursy na ważne stanowiska publiczne będą relacjonowane tak jak przesłuchania kandydatów na komisarzy w Komisji Europejskiej. Apeluję do Ministerstwa Pracy, do pani premier - niech w ustawie będzie zapisany obowiązkowy wymóg nagrywania i transmitowania egzaminów. Niech wszyscy Polacy zobaczą, jak komisja rozmawia z kandydatami. Podczas mojego egzaminu ja już wchodząc na salę, wiedziałam, że przegram. Członkowie komisji nie byli pozytywnie do mnie nastawieni.

Dziwi się pani. Jeszcze przed wyborem mówiła pani publicznie, że wyciągnie wszystkie trupy z szafy ZUS i ogólnie będzie pani robić w Zakładzie rewolucje.

- Jak dzwonili dziennikarze, to odpowiadałam. Nie żałuję żadnego słowa. Co złego było w tym, że mówiłam, że ZUS musi zmienić podejście do petentów? Transmitowanie konkursu będzie też w interesie Ministerstwa Pracy. Przecież powinno mu zależeć na tym, by uniknąć posądzeń o sprzyjanie partyjnym kandydatom i tego, że wygrywają znajomi znajomych.

Komentarz Przemysława Hinca, doradcy podatkowego i członka zarządu PJH Doradztwo Gospodarcze

- Są urzędy centralne, które powinny być obsadzane w drodze konkursu. Tak jest z funkcją prezesa ZUS. I jeżeli przeprowadzamy już konkurs, to powinien być jawny. Pytanie tylko, jak daleko posunięta powinna być jawność? Być może powinna być ona całkowita. Bo decyzje prezesa ZUS mają znaczenie dla wszystkich obywateli w Polsce.

W części ustnej mogłaby to być jakaś forma wysłuchania publicznego kandydatów, tak jak to ma miejsce w Komisji Europejskiej. To jest dla nas dobry wzorzec. Wtedy jako obywatele mielibyśmy pewność, że spośród kandydatów wygrała rzeczywiście osoba, która miała największe predyspozycje i kwalifikacje.

Zdawałem kilka egzaminów ustnych i zapewniam, że ma znaczenie atmosfera, która panuje w czasie egzaminu. Jeżeli komisja podchodziła do kandydata w sposób przyjazny, to lepiej się zdaje niż w sytuacji, gdy po krótkiej wymianie zdań odnosi się wrażenie, że egzaminujący zrobi wszystko, aby kandydat nie zdał.

Czy takie publiczne, transmitowane w internecie przesłuchanie nie odstraszy kandydatów? Na pewno spowoduje odsianie niekompetentnych kandydatów. Tacy na pewno się nie zgłoszą.

Komentarz przedstawiciela rządu (prosi o niepodawanie nazwiska)

- Jeżeli minister pracy uzna razem z panią premier, że ma być transmisja w internecie kolejnego konkursu na prezesa ZUS, to proszę bardzo. Nie widzę przeciwwskazań.

Komentarz Jeremiego Mordasewicza, członka Rady Nadzorczej ZUS

Transmisja konkursu na prezesa ZUS w internecie? To jakiś absurd. Kto z poważnych kandydatów zgłosi się, wiedząc, że cała Polska będzie go obserwować? Uczestniczyłem w pracach Komisji Trójstronnej z ramienia pracodawców. I zrezygnowaliśmy z transmisji tych posiedzeń. Dlaczego? Bo dochodziło do spektakli teatralnych. Wiadomo, że jak ludzie mają świadomość, że nagrywa ich kamera, to zachowują się teatralnie. Chcą świetnie wypaść przed kamerą. I tylko to się liczy. Podejrzewam, że gdyby transmitowano konkurs na prezesa ZUS, to komisji nie zależałoby na wyborze jak najlepszego kandydata, tylko żeby dobrze się zaprezentować.

źródło + video: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,177 ... Czolka3Img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

ferroetigni

Jak z tym walczyć? Obniżyć bandycką akcyzę i podatki.

-----------------------------------

artur-borubar

Kuźwa, każdy kto choć raz przekraczał granicę w Medyce wie, że polscy celnicy są dogadani z przemytnikami (zarówno polskimi jak i ukraińskimi) i ich przepuszczają, chociaż każdy ślepy widzi, że ci są pooblepiani papierosami.

-------------------------------

ryho61

i b. dobrze. niech kwitnie skoro panstwo nas doi !!!

---------------------------

Szara strefa rośnie w Polsce. To efekt polityki podatkowej
Szara strefa w Polsce rośnie. Przez podatki, zapotrzebowanie, konkurencyjne ceny za granicą i... modę.

Według Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, który swój szacunek oparł na danych Głównego Urzędu Statystycznego, szara strefa w Polsce zwiększyła się ze 192 mld zł w 2011 r. do 224 mld zł w 2015 r. To 16,7 proc. PKB. Daleko nam pod tym względem do Szwajcarii czy Austrii, które należą do krajów z najniższą szarą strefą szacowaną na mniej więcej 7 proc. PKB. Lepiej pod tym względem wypadają też Czechy czy Niemcy, gdzie szara strefa jest poniżej 15 proc. PKB. Z kolei w Rosji, na Ukrainie i Białorusi szara strefa szacowana jest na ponad 50 proc. PKB.

- Szara strefa to przede wszystkim efekt polityki podatkowej - mówił w środę w czasie konferencji poświęconej walce z szarą strefą Piotr Niemczyk, ekspert od spraw bezpieczeństwa, był wiceszef wywiadu UOP. - Jeśli istotną częścią składową ceny danego towaru są podatki, to przekłada się to na szarą strefę - przekonywał.

Jego zdaniem ważna jest też cena towaru w kraju pochodzenia. - Jeśli jest ona znacznie niższa niż w Polsce, to oczywiście sprzyja to przemytowi - uważa ekspert. Tak jest na przykład z papierosami i alkoholem. Przeciętna cena paczki papierosów w naszym kraju sięgała w zeszłym roku 12,85 zł. W Rosji było to po przeliczeniu 4,65 zł, na Białorusi - 3,26 zł, a na Ukrainie - 3,20 zł.

Co ma szara strefy do mody? Czasem dużo


Szarej strefie sprzyja też m.in. zapotrzebowanie rynku. - W 2012 r. poza legalnym obiegiem sprzedano 520 tys. ton prętów stalowych - mówił Piotr Niemczyk. Wpływ na szarą strefę ma zdaniem Niemczyka także moda. - Jedna trzecia szarej strefy na rynku papierosów to papierosy typu slim. To papierosy dla studentów, urzędników, których stać na zakup papierosów, ale chcą palić lepsze, modniejsze, więc kupują je taniej, z przemytu albo nielegalnej produkcji - mówił ekspert.

- Co czwarty papieros wypalany w Polsce pochodzi z szarej strefy - twierdzi Magdalena Włodarczyk, dyrektor Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego.

Sektor paliwowy szacuje, że ok. 10 proc. obrotu nie podlega opodatkowaniu. W wyrobach spirytusowych jest to 15 proc. Natomiast branża zakładów bukmacherskich w internecie ocenia szarą strefę na... 90 proc.

Jak z tym walczyć? - Lepiej koordynować działania służb: celników, policji, CBŚ... Zwiększyć uprawnienia operacyjno-rozpoznawcze służb celnych - mówił Piotr Niemczyk. I on, i przedstawiciele branż mówili też o konieczności współpracy administracji i państwa z biznesem. - Administracja nie rozumie rynku, nie dostrzega zagrożeń. Te mogą jej wskazać przedsiębiorcy. Z korzyścią dla siebie i bud-żetu - tłumaczyli.

Przedsiębiorcy chcieliby też rozważnej polityki podatkowej państwa. Tak by kolejne podwyżki akcyzy nie windowały cen ich produktów i nie podsycały szarej strefy. - W Wielkiej Brytanii akcyza na mocne alkohole spadła o 2 proc. Tamtejszy rząd pogodził się ze spadkiem dochodów budżetu z tego tytułu, po to by utrzymać produkcję, inwestycje i zatrudnienie - mówił Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego. - U nas nie ma takiego myślenia. Goli się do gołej skóry - Wiwała rozkłada ręce.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,177 ... BoxBizLink
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Lekarzy jak na lekarstwo. Pracują niemal najdłużej w Europie
Obrazek
Lekarzy w Polsce w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców jest najmniej w Unii Europejskiej. Pracują za to niemal najdłużej na kontynencie. Sytuację pogarsza to, że 10 proc. absolwentów kierunków medycznych wyjeżdża za granicę. A pacjenci stoją w kolejkach.

Pacjenci prywatnych firm oferujących abonamenty medyczne od kilku lat mają się coraz gorzej. Kiedyś, gdy było mniej klientów, w prywatnych firmach na wizytę u specjalisty czekało się kilka dni. Dziś pacjenci narzekają, że nawet u prywatnego lekarza na wizytę czeka się kilkanaście dni, a za wszelkie dodatkowe badania trzeba płacić. Ceny najlepszych pakietów medycznych sięgają kilku tysięcy złotych rocznie.

Mimo to rynek cały czas się rozwija. Lux Med, największa firma medyczna w branży, ogłosił właśnie, że w zeszłym roku miał 1 mld zł przychodów i 1,6 mln klientów. To o 127 mln zł i 100 tys. pacjentów więcej niż w 2013 r. Goni go Medicover, który miał o 94 mln zł więcej przychodów niż rok wcześniej, czyli 884 mln zł, i ponad 650 tys. pacjentów.

To wyniki zbiorcze, które uwzględniają przychody nie tylko z działalności leczniczej, ale też z firm zależnych: laboratoriów medycznych czy klinik leczenia niepłodności. Żadna z tych firm nie jest notowana na giełdzie i nie chce pokazać, ile zarobiła w zeszłym roku. W rejestrach sądowych tych danych jeszcze nie ma.

Rynek abonamentów medycznych w Polsce powoli dochodzi jednak do ściany. Według firmy badawczej PMR rozwija się w tempie poniżej 10 proc. rocznie, czyli najwolniej od 2005 r., a firmy borykają się z brakiem personelu, narzekają też na wojnę cenową.

- Najważniejsze wyzwania dla firm medycznych to rosnące koszty opieki medycznej, które wynikają m.in. z deficytu lekarzy i wzrostu kosztów prowadzenia działalności, w tym rosnących wynagrodzeń lekarzy, kosztów wyposażenia, sprzętu, czynszów - mówi Anna Rulkiewicz, prezes Lux Medu, który zatrudnia 4,9 tys. lekarzy. Dla wielu z nich to drugie, a nawet trzecie miejsce pracy.

- Kolejki do specjalistów są dzisiaj we wszystkich placówkach medycznych. Do sytuacji sprzed na przykład 10 lat, kiedy prywatnie do specjalisty można się było dostać z dnia na dzień, już nie wrócimy - mówi Anna Rulkiewicz.

Za mało pieniędzy

Więcej: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,177 ... Czolka3Img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komorowski: "ujawniła się zorganizowana grupa, która urządza awantury"
Po kompromitującym wystąpieniu ze "specjalistami od kur" Bronisław Komorowski pogrąża się coraz bardziej. Dziś na konferencji prasowej ze wzburzeniem stwierdził, że "ujawniła się już w pełni zorganizowana grupa, która urządza awantury, posuwając się bardzo daleko do inwektyw graniczących ze zwykłą prymitywną agresją polityczną".

Prezydent zdaje się nie dostrzegać, że sam - kompromitując urząd prezydenta - wywołuje protesty osób zebranych na jego wiecach. Najpierw błędy ortograficzne ("w bulu i nadzieji"), potem wpadki podczas spotkań z głowami innych państw, wreszcie nieszczęsna błazenada w japońskim parlamencie - to wszystko sprawia, że młodzież "wita" Bronkobus głównie śmiechem i gwizdami.

Dziś Komorowski - po słynnym lubelskim przemówieniu wymierzonym w "specjalistę od kur" - jeszcze raz pogroził "awanturnikom".

Zdaniem prezydenta "ujawniła się już w pełni zorganizowana grupa, która urządza awantury, posuwając się bardzo daleko do inwektyw graniczących ze zwykłą prymitywną agresją polityczną". A to "sprowadza kampanię wyborczą na poziom właśnie politycznych inwektyw, awantur".

Więcej + video: http://niezalezna.pl/66179-komorowski-u ... a-awantury
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Coraz gęściej na polskim niebie. Zobacz, czym latają najbogatsi Polacy
Narzędzie pracy
Obrazek
Prywatne samoloty jako narzędzie pracy traktuje również Dariusz Miłek, twórca największej w kraju obuwniczej sieci CCC. Ma dwie maszyny, a do dyspozycji pracowników oddał również dwa helikoptery.

- To nie bogactwo, tylko narzędzie pracy. Dzisiaj jestem w Warszawie, za chwilę na Węgrzech, potem w Bukareszcie - mówił w jednym z wywiadów miliarder. - Jakbym wysłał człowieka lotem rejsowym, dajmy na to, na Litwę czy Łotwę, to by mi dzień leciał, dzień wracał i dzień prowadził rozmowy. I jeszcze wrócił zmęczony i narzekał. Godzina lotu kosztuje mnie tysiąc euro.

Dla biznesmena tej klasy, najcenniejszy jest czas. Jak sam podsumowuje, minuta jego dnia - uwzględniając zyski firmy - to ok. 1300 zł. Dlatego woli zainwestować w latające maszyny, które oszczędzą mu sporo tego bezcennego czasu.

Więcej: http://www.biztok.pl/lifestyle/coraz-ge ... acy_s20747
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Na co idzie Twój PIT?

Ponieważ mamy kwiecień, czyli miesiąc „pitowy”, nie od rzeczy byłoby napisać co nieco o tym ulubionym przez miliony Polaków sporcie, jakim jest coroczne ślęczenie nad formularzami podatkowymi gwoli ukontentowania Urzędu Skarbowego i Ministerstwa Finansów.

Obrazek
Zasiadają więc Polacy, w liczbie około 25 milionów dusz, do swej corocznej spowiedzi finansowej, i kląć w żywy kamień, starają się wypełnić wszystkie rubryki – przychód, koszty uzyskania, odliczenia, dochód, podatek. Trzeba też oczywiście sprawdzić kilka razy, czy gdzieś nie ma pomyłki, bo konsekwencje mogą być gorsze od wtrącenia do czeluści piekielnych… No a jeśli jeszcze na koniec mamy wystarczająco wiele samozaparcia, możemy przekazać cały 1 procent swojego podatku wybranej instytucji pożytku publicznego. I to jest chyba jedyny moment, kiedy podatnik wie, na co pójdą wypracowane przez niego pieniądze – bo cała reszta skryta jest mrokiem tajemnicy.

Podatki trafiają do wspólnego worka z naklejką „budżet państwa” i stamtąd zostają rozdysponowane na przychylanie nam nieba przez rządzących i koegzystujący z klasą polityczną aparat urzędniczy – oczywiście po tym, jak już sami opędzą swoje najpilniejsze potrzeby socjalne. A że jest co opędzać, świadczyć może raport Fundacji Republikańskiej z 2013 r.: „Wynagrodzenia w administracji publicznej”, z którego wynika, że łączny koszt utrzymania sektora publicznego to 88 mld złotych.

Na co więc idą nasze podatki? Wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych za rok 2013 miały wynieść (według prognoz ustawy budżetowej) 42,9 mld złotych. Oznacza to, że nasz PIT wystarcza na pokrycie około połowy kosztów administracji publicznej. Nawet jeśli doliczyć do tego inny podatek dochodowy – CIT płacony przez przedsiębiorstwa – w sumie 29,6 mld, to i tak okazuje się, że to za mało i trzeba dołożyć z VAT-u (126,4 mld zł) bądź akcyzy – 64,5 mld. Ale jest jedna pozycja budżetowa, która jak ulał pasuje do wpływów z podatku dochodowego. Tym punktem są „koszty obsługi zadłużenia Skarbu Państwa”. Tak się składa, że w 2013 r. wyniosły one łącznie 42,7 mld zł – czyli niemal dokładnie tyle, ile wpływy z PIT. Jeśli zatem, podatniku, głowisz się na co idzie Twój PIT, to właśnie otrzymałeś odpowiedź. Haracz od dochodów przynoszony w zębach skarbówce przeznaczany jest w całości na spłatę odsetek od pożyczek zaciągniętych przez kolejne rządy u rozmaitych lichwiarzy zwanych kurtuazyjnie „inwestorami”. A nie jest to mało – wedle oficjalnych danych w roku 2013 dług publiczny wynosił 838,1 mld zł, według zaś licznika długu, który zainicjował Leszek Balcerowicz, jest to już ponad bilion złotych. Warto dodać, że rządy Platformy zadłużyły Polskę na niemal drugie tyle, ile wszyscy poprzednicy po roku 1989. Jak więc widać, przy takim rozmachu nie można sobie pozwolić na fanaberie w rodzaju podniesienia kwoty wolnej od podatku, którą mamy najniższą w Europie (3091 zł), co powoduje, że podatki płacą nawet osoby żyjące poniżej progu ubóstwa – czyli wyróżniamy się na tle innych krajów jedynym w swoim rodzaju podatkiem od nędzy. Ale cóż poradzić – trzeba się solidarnie zrzucać na długi, które zostawił nam w spadku minister Rostowski. Ciepła woda w kranach nie płynie za darmo, nawet na zielonej wyspie.

Warto zwrócić uwagę na szereg absurdów związanych z PIT-em. Otóż podatek ten w znacznej mierze polega na przepompowywaniu pieniędzy budżetowych. Tak się bowiem składa, że płacony jest m.in. od dochodów otrzymywanych w różnych formach od państwa. 2,5 mln podatników to pracownicy budżetówki, dalsze 7,5 mln to emeryci i renciści, do tego dochodzą beneficjenci opieki społecznej otrzymujący zasiłki i zapomogi socjalne. Owe „wirtualne dochody”, jak nazywa to Centrum Adama Smitha, polegają w skrócie na przekładaniu pieniędzy publicznych z jednej kieszeni do drugiej. A jeszcze warto wspomnieć o „podatnikach wyzerowanych”, którzy najpierw odprowadzają zaliczki, by później otrzymać zwrot tego, co wpłacili – szacuje się, że to kolejnych 10 mln.

Realnie podatek dochodowy płaci w Polsce jakieś 4–5 mln osób. Przy jego obsłudze zatrudniona jest armia urzędników (80 proc. całego aparatu skarbowego) kosztująca rocznie 2 mld złotych (dane Fundacji Republikańskiej). Czas poświęcany przez podatników na wypełnienie PIT-ów to równoważnik 16 tys. etatów. Można sądzić, że właśnie to w dużej części sprawia, iż według OECD mamy najmniej efektywny aparat skarbowy wśród wszystkich członków organizacji. Dość powiedzieć, że na każde 100 zł wpływów z podatków aż 1,72 zł wynoszą koszty administracji skarbowej. To rekord.

Z kolei raport Banku Światowego „Paying Taxes 2013” sytuuje nasz system podatkowy na 114. pozycji spośród 183 państw. A wszystko po to, by uzyskać raptem ok. 14 proc. wpływów do budżetu państwa, z czego znaczna część, jak wspomniałem wyżej, i tak pochodzi z różnych form redystrybucji. Koniec końców wychodzi na to, że PIT jest kosztowną fikcją utrzymywaną chyba jedynie w celach dyscyplinujących – by podatnik, niczym potencjalny przestępca, czuł nad sobą władną dosięgnąć go w każdym momencie opresyjną rękę państwa.

źródło: http://biznes.onet.pl/podatki/wiadomosc ... pit/nbvxhd
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Leśnicy wycinają lasy na potęgę, bo muszą zebrać na gigantyczny haracz uchwalony przez PO-PSL i zatwierdzony przez Komorowskiego?
Obrazek
Jak Polska długa i szeroka trwa masowa wycinka lasów. Powód? Od przyszłego roku Lasy Państwowe (właściciel większości lasów w Polsce) będą zmuszone odprowadzać do budżetu państwa specjalny podatek w wysokości 2 proc. rocznych przychodów (a nie dochodów!). Prawdopodobnie przyczyniło się to do przyspieszonej i zmasowanej wycinki lasów w celu pozyskania większych wpływów jeszcze w tym roku (na pokrycie przyszłorocznych strat spowodowanych ww. podatkiem). O wprowadzeniu tego dodatkowego fiskalnego obciążenia zdecydowała oczywiście rządowa koalicja PO-PSL, a zatwierdził je swoim podpisem Bronisław Komorowski.

W tym roku Lasy Państwowe, głównie dzięki wycince i sprzedaży drewna, osiągną przychody na poziomie około 8 miliardów złotych. Przełoży się to prawdopodobnie na około 130-140 milionów złotych zysku. Co istotne - celem tego państwowego przedsiębiorstwa nie jest generowanie wielkich zysków. Do tej pory kluczowa była bowiem racjonalna, zrównoważona gospodarka leśna.

Niestety wszystko się zmieni począwszy od przyszłego roku. Ekipa rządowa przeforsowała w parlamencie, a prezydent klepnął swym podpisem, ustawę zgodnie, z którą od 2016 roku Lasy Państwowe będą musiały płacić na rzecz państwa specjalny podatek naliczany od przychodów, a nie dochodów! Danina ta ma wynieść 2 proc. rocznych przychodów. Zakładając, że przychody Lasów Państwowych w przyszłym roku również osiągną pułap ok. 8 mld zł, to wysokość tego podatku wyniesie 160 mln zł. To oznacza, że ta dodatkowa danina na rzecz państwa zje cały osiągnięty zysk Lasów (130-140 mln zł), a nawet przyczyni się do wygenerowania straty! Tak wygląda praktyczna strona podatkowego amoku ekipy PO-PSL. Zamiast reformować potrafią tylko łupić i zabierać coraz więcej w podatkach... By żyło się lepiej!
źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0221 ... haracz.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Fiskus kontra bary mleczne. Oto jak zaczęły się kontrole
Co trzecia złotówka dotacji do barów mlecznych na Pomorzu trafia do sieci GreenWay i Bioway. Mowa o kwocie blisko 900 tys. zł rocznie - ustalił Money.pl. To między innymi dlatego skarbówka zainteresowała się barami, zaczęła szukać rzekomych wyłudzeń dotacji i zmieniła słynne już rozporządzenie zabraniające doprawiania potraw.

W filmie "Miś" w barze mlecznym można było zamówić kaszę gryczaną czy puree z dżemem. Dwóch biznesmenów z Gdańska - Przemysław Ciernioch i Marek Chudzik - postanowiło jednak odświeżyć menu.

Kilka lat temu zaczęli tworzyć sieć barów GreenWay, a następnie Bioway, gdzie dostać można sałatkę fatush, pakorę na sałacie czy panna cottę z sosem owocowym. Menu znacząco różne od tradycyjnych barów mlecznych. Ale obie sieci pobierały - podobnie jak większość tego typu lokali - dotacje państwowe.

(...) - Prowadziliśmy dziewięć barów mlecznych w Poznaniu. Pod koniec zeszłego roku musieliśmy zamknąć jeden. Nie bierzemy już dotacji, bo się boimy. Problem w tym, że bez ministerialnych pieniędzy jesteśmy nierentowni. Żaden z moich barów nie wychodzi dziś na zero. Na szczęście mamy inną działalność, która finansuje nasze mleczaki. Długo tak jednak nie damy rady ciągnąć - przyznaje Iwona Gorońska, szefowa GSS Społem w Poznaniu. (...)

Więcej + video: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomos ... 67331.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komorowski chwali polską gospodarkę. Dlaczego? Bo miał okazję latać helikopterem ZOBACZ FILM
Obrazek
Bronisław Komorowski być może kandyduje na prezydenta, ale kandyduje też zdecydowanie na lidera polskiego kabaretu.

Oto jak Komorowski chwali polską gospodarkę w Częstochowie.

Więcej + video: http://wgospodarce.pl/opinie/19574-komo ... obacz-film
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dość ściemniania! Ten prezydent i taki rząd - to kompromitacja i wielkie zagrożenie…
Obrazek
Jak to ostatnio trafnie ujęła, aktorka i celebrytka Bożena Dykiel, „prezydent Komorowski wraz z PO to ludzie grabiący i niekochający Polaków”, to niewątpliwie wielka polska historyczna porażka, ale jednocześnie też coraz większy obciach i zagrożenie dla bezpieczeństwa, w tym również dla bezpieczeństwa ekonomicznego Polaków. Pani Dykiel nie jest pierwszą, która stawia to pytanie; „Co zrobili z naszymi pieniędzmi? Nic, poszły w diabły, na kolejne urzędy!” - pisze Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK

Jest jeszcze gorzej, bo to jeszcze wnuczki, nie tylko pani Bożeny wraz z resztą Polaków będą musiały spłacać te kosmiczne długi - rzędu blisko 1 bln zł - jakie narobili ci „geniusze”. Z raportu NIK-u wynika, że 70 proc. dróg i autostrad oraz stadionów, zbudowane w ciągu ostatnich ośmiu lat, za ponad 100 mld zł to w dużej mierze buble, z poważnymi usterkami, wymagające już remontów, w znacznej części w ogóle nie monitorowane w trakcie trwania inwestycji przez GDDKiA.

To ludzie i władza, która jak niepodległości broni, by nie podwyższyć, jednej z najniższych w Europie kwoty wolnej od podatku - 3091 zł, gdy w kryzysowej Grecji to 20 tys zł., to mniej nawet niż w Mauretanii. Trudno się dziwić, skoro u tak medialnego reprezentanta PO, poseł Julii Pitery według jej najnowszej teorii ekonomicznej, zaprezentowanej na antenie TVP Info, że „obniżki podatków doprowadziłyby do upadku firm i 25-cio procentowego bezrobocia”.

Coraz częściej więc Polacy zadają sobie pytanie: „Czy rządzący nami dziś z prezydentem Komorowskim na czele są bardziej, jako miedź brzęcząca czy raczej jako cymbał brzmiący?” Wydaje się jednak, że w tym szaleństwie jest metoda na ograbienie, ogłupienie i w konsekwencji zniewolenie narodu. Wydaje się, że specjalista od zgody i bezpieczeństwa, wrzeszczący na swych krytyków w Lublinie, to nie tyle syndrom filipiński, a raczej kurza ślepota na polską rzeczywistość i zwykła pogarda dla tych, którzy mają coraz więcej wątpliwości. A przecież 25 proc. Polaków, po 25 latach świetlanych sukcesów, klepie dziś biedę, 50 proc. Polaków nie reguluje systematycznie swych rachunków, ma zagrożonych i nieściągalnych długów już na ponad 40 mld zł, a samobójstwa z przyczyn ekonomicznych, braku pracy i długów rosną lawinowo.

Mamy dziś w Polsce hiszpańską kiełbasę, japońskie czekoladki, niemieckie samochody, holenderskie piwo i włoskie i francuskie banki, a nawet portugalską Biedronkę. Tylko dla zagranicznej prasy, co i rusz obozy koncentracyjne są „polskie”. Zamiast wraku TU-154 mamy wrak państwa polskiego i kompletny cyrk zbudowany na kamieni kupie, w którym panuje system zbiorowej nieodpowiedzialności i ekonomicznej wojny z własnym narodem. No, bo jak poważnie traktować wypowiedzi, takie jak choćby ministra: Szczurka; „Umocnienie złotego wobec euro, nie niepokoi resortu finansów, szybkie wzmocnienie krajowej waluty może być zagrożeniem dla gospodarki” czy fakt, że CBA właśnie zatrzymała funkcjonariusza ABW, który ponoć doradzał przestępcom. Już tydzień trwa rządowa narada, w sprawie przejazdu przez Polskę rosyjskiego gangu motocyklowego, a po 3 miesiącach 2015 r. w dochodach budżetu państwa z VAT brakuje na razie 2 mld zł. Mimo tężejącej afery z tzw. kredytami frankowymi na mieszkania, polski rząd chce właśnie po raz kolejny wypuścić obligacje czyli zadłużyć się we FCH, bo to teraz ponoć bardzo tanie pożyczanie. W tym roku zapadać będzie ponad 70mld zł polskiego zadłużenia, ale już w przyszłym 111mld zł polskiego długu trzeba będzie albo oddać albo zrolować czyli zamienić stare długi na nowe.

Ten rabunek Polski i Polaków ma być najwyraźniej kontynuowany. Nie ma więc co ściemniać, trzeba się ratować przed ludźmi, którzy najwyraźniej nie kochają Polaków.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/19564-dosc ... zagrozenie
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM