Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

fcuk_you_very_much

Na co to komu? Przy obecności innych mediów o większych możliwościach, nie wspominając nawet o radiu internetowym, gdzie nakłady na "infrastrukturę" są procentem kosztów radia cyfrowego, cała operacja zdaje się być sztuką dla sztuki. Dla pasjonatów.

Zwykłe podgrzewanie trupa, żeby dać zarobić krewnym i znajomym królika.


-----------------------------

ober.krakauer

To jest pakowanie pieniędzy w ideę, która w momencie pełnego uruchomienia będzie już przestarzała. Za 10 lat transfer wszystkich multimediów będzie się odbywał internetem.
Niech się lepiej radiofonie zastanowią, czy idea liniowego nadawania przetrwa. Innymi słowy, czy przetrwa radio.


----------------------------------

student_zebrak

Kogos zdrowo pojebalo. W bogatej Australii nadal programy nadawane sa na AM (fale srednie), FM oraz digital. Cyfrowa wcale sie nie panoszy, sprzedaz odbiornikow jest dosc umiarkowana z uwagi na cene. Komu zalezy na wywaleniu takiej kasy? Kto tu kreci lody?

========================
Kosztowny projekt. Cyfrowe radio będzie kosztować miliardy
Obrazek
Aż 15 mld zł mogą wynieść koszty wymiany radioodbiorników. Dodatkowo ok. 760 mln zł wyda Polskie Radio na cyfryzację przez najbliższe dziesięć lat - oceniają przedstawiciele rozgłośni radiowych.

Cyfryzacja radia w Europie trwa od ponad 20 lat. Najbardziej zaawansowana jest w Norwegii - wyłączenie nadawania FM planowane jest na 2018 r. Przedstawiciele Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji uważają, że od cyfryzacji nie ma odwrotu. - Z cyfryzacji radia uczyniono straszaka. Tymczasem to tylko część przemian technologicznych w telekomunikacji, informatyce i mediach - mówi Witold Graboś, wiceprzewodniczący KRRiT.

W Polsce cyfryzację przeprowadza Polskie Radio. - Obecnie zasięg mobilny obejmuje około 40 proc. populacji, czyli 15 mln obywateli - mówi Radosław Kazimierski, rzecznik zarządu Polskiego Radia.

Cyfrowego radia nikt nie słucha

Z badania Radio Track Millward Brown SMG/KRC wynika, że Polskie Radio PR 24 oraz muzyczne Polskie Radio Rytm (nadawane cyfrowo) miały od października do grudnia ubiegłego roku udział w czasie słuchania 0 proc. A cyfrowego radia już dziś można słuchać m.in. w Warszawie, Katowicach, Wrocławiu, Łodzi. Cały kraj ma zostać pokryty sygnałem do końca 2020 r.

Przedstawiciele KRRiT nie chcą wskazać kosztów cyfryzacji. Nieoficjalnie padają kwoty kilkunastu milionów złotych rocznie. Kazimierz Gródek, prezes zarządu grupy RMF: - Przy założeniu, że simulcast (nadawanie jednocześnie na falach FM i cyfrowo) będzie dziesięć lat, to Polskie Radio wyda na cyfryzację 760 mln zł. Trzeba jeszcze pamiętać, że koszty związane z wymianą radioodbiorników szacowane są na 15 mld zł.

Czy Polskie Radio stać na cyfryzację?

- Sytuacja ekonomiczna PR jest od kilku lat stabilna. Radio jest finansowane w ponad 70 proc. z wpływów abonamentowych, w tym również wydatki na emisję cyfrową i produkcję nowych, cyfrowych programów - mówi Graboś. Rzecznik PR dodaje: - Całkowite przejście na nadawanie cyfrowe po kilku latach emisji równoległej i jej pełnym wdrożeniu przyniesie obniżenie kosztów emisji programów nawet o blisko 50 proc. w porównaniu z kosztami technologii analogowej.

Obecny sygnał analogowy w przypadku programu drugiego dociera do 72 proc. Polaków, a sygnał programu czwartego - tylko do niespełna 35 proc. Oznacza to, że wymogi ustawy medialnej nie są wypełniane. - Technologia cyfrowa pozwala wypełnić zapisy ustawowe dotyczące obowiązku dostarczenia sygnału radiowego wszystkim mieszkańcom Polski - mówi Graboś. I dodaje: - Multipleksy cyfrowe, zarówno telewizyjne, jak i radiowe, rozdzielono w ramach porozumień międzynarodowych w 2006 r. Komercyjnym liderem cyfryzacji radia w Polsce może być Radio RMF. Właściciel tego radia, grupa Bauer Media, dysponuje wiedzą i doświadczeniem w tej dziedzinie np. w Wielkiej Brytanii.

Potrzebny program finansowy

- Bauer ma doświadczenie związane z cyfryzacją w innych krajach. Wie, że jest to bardzo czasochłonny i kosztowny proces, dlatego jest nieopłacalny - mówi Gródek.

Ale komercyjni nadawcy nie mówią zdecydowanie "nie" cyfrowemu radiu. - Jesteśmy skłonni do rozmowy, ale musimy przygotować dziesięcioletni program finansowy wdrażania tej technologii. Jako prywatni nadawcy nie możemy przystąpić do cyfryzacji, nie znając jej kosztów ani podstawowych założeń - uważa Gródek.

- Potrzebne jest stworzenie planu, który wskaże m.in. koszty czy szacowany czas podwójnego nadawania na falach FM. Oczekujemy działania ze strony KRRiT. Tymczasem od maja, kiedy zawiesiliśmy nasz udział w zespole ds. cyfryzacji, nic się nie zmieniło - dodaje Adam Fijałkowski, wiceprezes Grupy Radiowej Agory (Złote Przeboje, TOK FM, Rock Radio).

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,101558,173 ... l#MTstream
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Utrzymanie Bronisława Komorowskiego kosztuje nas więcej niż Norwegów utrzymanie ich króla. O ile więcej? Ponad 70 milionów złotych
Obrazek
Utrzymanie króla Haralda V wraz z rodziną i całą świtą jest tańsze niż utrzymanie prezydenta Polski razem z kancelarią. Jak wyliczył prof. Herman Mattijs z Wolnego Uniwersytetu w Brukseli, norwescy podatnicy wydają na utrzymanie monarchii ok. 110 milionów złotych - dla porównania w tym roku budżet kancelarii Bronisława Komorowskiego wynosi 180 milionów - donosi „Super Express”.

O "bizantyjskim dworze" śp. Lecha Kaczyńskiego media rozpisywały się wyjątkowo ochoczo. W świadomość społeczną wdrukowano fałszywe przekonanie, iż prezydent Kaczyński rozbudował strukturę kancelarii i wydawał niebotyczne środki na jej utrzymanie. Jak naprawdę wyglądał sytuacja? Spójrzmy na zestawienie kosztów:

Z raportu NIK wynika, że W 2006 r. z budżetu Kancelarii Prezydenta wydatkowano ponad 138 mln zł. Co ciekawe, w roku 2005, czyli w ostatnim roku prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, wydatki wynosiły 159,6 miliona złotych. Oznacza to, że śp. Lech Kaczyński w pierwszym roku prezydentury zmniejszył je o ponad 13 procent.

Trzy lata później, w 2009 roku, czyli ostatnim, pełnym roku prezydentury Lecha Kaczyńskiego, wydatki kancelarii Prezydenta zmniejszone zostały o kolejnych 6 mln zł i wyniosły nieco ponad 153 miliony złotych. Widać więc wyraźnie, że zarzuty kierowane pod adresem śp. Lecha Kaczyńskiego były sporym nadużyciem.

Platforma Obywatelska, która tak napiętnowała wydatki Prawa i Sprawiedliwości i obiecywała Polakom wdrożenie zasad „taniego państwa”, nie bacząc na kryzys trwoni dziś publiczne środki nie tylko w poszczególnych resortach, ale i w Kancelarii Prezydenta.

Prezydent Komorowski przeznacza na własne utrzymanie aż o 30 milionów złotych rocznie więcej, niż śp. Lech Kaczyński. Dlaczego nie słyszymy więc ani słowa o bizantyjskiej polityce Pałacu?

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/18585- ... ow-zlotych
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

lukasz_patrykus

rzeczywiście pani Magda milczy niebanalnie i to w czterech językach ;-)


------------------------

skasowana


Miller robi sobie jaja ewidentnie. Najwyraźniej wychodzi z założenia "po mnie to już potop" i skoro SAM nie ma już żadnych szans to pociągnie SLD za sobą.


---------------------------

vonkris

drogi Leszku, a co tym razem odczyta z podsuniętej jej kartki pani doktor Ogórek?


=====================

Miller: Nie jestem męskimi ustami Ogórek. Ona będzie mówić sama. To niebanalna kandydatka

- Czy pan jest męskimi ustami Magdaleny Ogórek? - zapytał Leszka Millera prowadzący program "Jeden na jeden" w TVN 24 Bogdan Rymanowski. - Ona sama przemówi. To niebanalna kandydatka, która będzie prowadziła niebanalną kampanię wyborczą - zapowiedział szef SLD.

Wybory prezydenckie już 10 maja, a wyborcy do tej pory nie mieli zbyt wielu okazji do usłyszenia poglądów Magdaleny Ogórek - kandydatki SLD na najważniejszy urząd w państwie. Wokół tego toczyła się dyskusja Bogdana Rymanowskiego z Leszkiem Millerem w programie "Jeden na jeden" w TVN 24.

"Ogórek niebanalna, bo milczy"

Miller powiedział, że Ogórek to "niebanalna kandydatka na prezydenta". - Jest niebanalna, bo na razie milczy - odparł na to prowadzący program. - Są różne metody prowadzenia kampanii wyborczej. Jedni uważają, że im więcej będą mówić i pokazywać się w mediach, tym lepiej. Inni twierdzą, że tym lepiej, im bardziej wstrzemięźliwie. Dr Ogórek wystąpi na konwencji 14 lutego - zapowiedział Miller.

- Ta data to świadomy wybór? To przecież walentynki - zauważył Rymanowski. - Nie był to celowy wybór, ale to miłe skojarzenie. Ogórek również wywołuje miłe skojarzenia - odparł szef SLD.

"Nie macie kasy na kampanię?"

- A czemu konwencja odbędzie się w Ożarowie? Wszystkie inne fajne sale w Warszawie były zajęte? - pytał Rymanowski. - Nie no, były dostępne, ale musimy się kierować zarówno kategorią najlepszej lokalizacji, jak i finansami - odpowiedział Miller. - Czyli nie macie kasy na kampanię? - dociekał prowadzący. - Nie jesteśmy partią, która spoczywa na pieniądzach. Musimy oszczędzać i kampania dr Ogórek będzie taką, na jaką nas stać. Liczymy na wsparcie obywateli, każda złotówka się przyda - mówił przewodniczący Sojuszu.

Rymanowski spytał Millera, czy to on "nakazał milczenie Ogórek". - To jest śląska, twarda kobieta, która sama podejmuje decyzje. Wcześnie straciła mamę i musiała radzić sobie sama. Zrobiła to świetnie - Miller bronił swojej kandydatki.

"Kandydatka widmo"

Zapytany, czy słyszał, że o Ogórek mówi się "kandydatka widmo", Miller potwierdził. - To jest kampania niekonwencjonalna. Jest prowadzona inaczej, bo takie są czasy - dodał.

Rymanowski nie odpuszczał: - Kto się boi wpadki bardziej - Ogórek czy SLD? - zapytał. - Nie będzie żadnej wpadki, więc nikt się jej nie boi - odparł Miller, poruszając również wątek fali krytyki i najrozmaitszych spekulacji pod adresem Ogórek. - Czy pan uważa, że to spisek? - dociekał Rymanowski.

- Te ataki biorą się stąd, że część osób uważa, iż Ogórek przyćmiła inną kandydatkę na przyszłą liderkę lewicy - wyjaśniał Miller. Dodał, że "PO gwarantuje liberalną demokrację i jeśli ktoś chce konkurować z układem prezydencko-rządowym, musi ulegać procesowi ataku". - Pan mówi o układzie jak Kaczyński! - zauważył Rymanowski. - Możemy to nazwać salonem - odparł Miller.

"SLD to nie dom publiczny"

Szef SLD odniósł się też do obecnej sytuacji związanej ze strajkami w kraju. - Ochrona interesów rozmaitych grup społecznych to oprócz kampanii nasz priorytet - zadeklarował.

Zapytany o to, czy szykują się jakieś transfery do Sojuszu z Twojego Ruchu, odparł: - Jest pewna grupa [chętnych - red.] posłów, ale SLD to nie jest dom publiczny, do którego każdy może wejść. Trzeba przekonać Sojusz, że kandydat spełnia wszelkie kryteria - powiedział Miller.

źródło + video: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... oxNewsLink
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

we35

W następnym wcieleniu życzę jej wynagrodzenia sprzątaczki, jest za głupia żeby zrozumieć zwykłego obywatela

-------------------------

realista


Z klasyka - Jerzego Dobrowolskiego - "nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad swoją inteligencję". Nic dodać.


======================

Wasiak zachwycona Pendolino. A kto zapłaci rachunek za popisowy trik PR-owski rządu?
Obrazek
Minister infrastruktury Maria Wasiak wydaje się nie dostrzegać problemów szarego Kowalskiego. Choć członkini rządu zdaje sobie sprawę, że opłaty na autostradach są wysokie, to jednak nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała się zmienić.

To nie jest kwestia systemu zbierania opłat, no bo winieta jest systemem zbierania opłat. To jest kwestia zobowiązań cywilno-prawnych, które się z tym wiążą. Koncesjonariusze mają zastrzeżone pewne wpływy z eksploatacji tych dróg. Gdybyśmy chcieli to zmieniać, to musielibyśmy z pieniędzy publicznych zwracać te środki. To nie jest w tej sytuacji budżetowej specjalnie sensowne

— powiedziała minister na antenie RMF FM.

Rozmówczyni Krzysztofa Ziemca przyznała, że nie tylko problem cenowy może pozostać bez rozwiązania.

Trudno powiedzieć, że w ogóle zlikwidujemy korki w szczytach wakacyjnych

— mówi Maria Wasiak.

Minister infrastruktury nie była również w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy dojdzie do likwidacji bramek.

Likwidacja bramek zależy od koncesjonariusza. To jest dla niego decyzja co do szczelności systemu i też niestety nie możemy tego narzucić koncesjonariuszowi. Gdybyśmy zlikwidowali, musielibyśmy myśleć w kategoriach wypłaty i rekompensaty z tego tytułu, co też nie wydaje się szczególnie sensowne w tej sytuacji rankingowania potrzeb budżetu

— stwierdziła Wasiak.

Członkini rządu uważa, że nie dochodzi do konfliktu interesu w przypadku ustawy o płacy minimalnej w Niemczech.

Nie ma wojny między nami a Niemcami o transport. Jest normalna procedura wyjaśniania sobie problemów związanych z regulacją, którą podjęło państwo niemieckie i wpływem na naszą sytuację gospodarczą. Takich spraw będzie coraz więcej w Unii i my jesteśmy w normalnym trybie konsultacji z rządem niemieckim i w sytuacji, w której rząd niemiecki wyszedł z dużym zrozumieniem dla naszego zastrzeżenia, że ma to ponad zamiary, jakie sądzę towarzyszyły rządowi niemieckiemu, wpływ na relacje gospodarcze między Polską a Niemcami. W tym sensie nie można powiedzieć, że wygraliśmy wojnę, ale uzyskaliśmy pewien postęp, że strona niemiecka zgodziła się wstrzymać wykonanie tych przepisów do czasu rozstrzygnięcia przez komisję

— obwieściła minister.

Zdaniem Marii Wasiak państwa zachodnie chcą narzucić innym państwom swoje standardy płacowe.

Trudno powiedzieć, bo tak zwana stara Europa chce narzucić nowej swoje warunki socjalne wykonywania działalności gospodarczej. Nas na to nie stać w takim stopniu, jak to jest we Francji i w Niemczech. I to jest dyskusja trochę ideologiczna o tym, jak powinna wyglądać wspólna gospodarka w Unii Europejskiej i taką dyskusję trzeba podjąć. Myślę, że Polska powinna być teraz w tej perspektywie dużo bardziej aktywna niż była poprzednio, bo my chyba bardziej realistycznie patrzymy na pewne uwarunkowania konkurencyjności gospodarki unijnej jako całości i myślę, że możemy tam wiele sensownego powiedzieć i wywalczyć

— powiedziała przedstawicielka rządu.

W rozmowie nie mogło również zabraknąć tematu Pendolino. Oczywiście minister uważa wejście na polski rynek kolejowy tych pociągów za sukces, choć przyznaje, że resort (podatnicy – przyp. red.) w związku z tą zmianą wyłożył spore pieniądze.

Moim zdaniem to był konieczny krok w kierunku zmiany sposobu patrzenia na standard jeżdżenia po polskich torach. My się trochę przyzwyczailiśmy do złego standardu. Powoli całe kolejnictwo miało taką opinię, że kolej równa się niski standard i żeby w ogóle zatrzymać takie tendencje trzeba było dać nowy produkt. Do tego wyłożyliśmy całkiem niezłe pieniądze w infrastrukturę na inny poziom dostępności do szybkości, czyli te dwieście kilometrów i wyżej. Wykładamy dalsze pieniądze w tym kierunku no więc nie po to, żeby te tory leżały i nie wykorzystywały swoich możliwości

— podkreśliła Wasiak.

Na koniec pani minister podzieliła się swoimi wrażeniami z podróży służbowej Pendolino do Gdańska.

Dla mnie to jest dobre. Dla mnie jest ważne, że pociąg jest cichy i jak ja mówię wychodzi się z niego po dwóch, trzech godzinach podróży nie tak zmęczonym, jak jednak w takim pociągu klasycznym, tradycyjnym

— zakończyła przedstawicielka rządu.

Jak widać, łatwo jest mówić o zmianach na kolei i wydawaniu pieniędzy przez ministerstwo, gdy pochodzą one z kieszeni podatników.

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/232852-was ... wski-rzadu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

PO-PSL uwaliło w Sejmie projekt zwiększający kwotę wolną od podatku. Polacy zapłacą fiskusowi w ciągu roku o 13,6 mld zł więcej!
Obrazek
W Polsce obowiązuje najniższa w Europie kwota wolna od podatku (3091 zł), która na domiar złego nie była aktualizowana od 8 lat, czyli czasu kiedy do władzy dostała się ekipa Tuska i Komorowskiego. Taka polityka przyczyniła się do kuriozalnej i niespotykanej nigdzie indziej sytuacji, kiedy podatek dochodowy ludzie muszą płacić nawet od dochodów, które mają im zapewnić biologiczną egzystencję. Grupa posłów chciała to zmienić i wniosła do Sejmu projekt ustawy zwiększającej kwotę wolną do poziomu ok. 6500 zł, czyli równowartości rocznego minimum egzystencji. Niestety chorzy na fiskalizm politycy PO-PSL byli innego zdania i projekt ten uwalili już na pierwszym czytaniu.

Za podniesieniem kwoty wolnej od podatku głosowało 200 posłów (PiS, SLD, KPSP i TR). Przeciwko temu pomysłowi była jednak Platforma z PSL-em (232 głosy), co w konsekwencji doprowadziło do odrzucenia poselskiego projektu już na pierwszym czytaniu. Taka decyzja rządzącej koalicji będzie miała bardzo poważne skutki finansowe dla całego społeczeństwa. Polacy w ciągu roku będą musieli zapłacić o 13,6 mld zł więcej podatku dochodowego. Co istotne - odrzucenie przez ekipę Tuska i Komorowskiego pomysłu podniesienia kwoty wolnej od podatku najmocniej uderza w grupę około 3 milionów najbiedniejszych, którzy na co dzień zmagają się z ubóstwem i nędzą. Dla nich niezwykle istotne jest to czy kwota od której nie muszą płacić podatku wyniesie 3091 zł czy 6500 zł. Niestety, tak jak syty głodnego nie zrozumie, tak i chorzy na fiskalizm politycy PO-PSL także nie są w stanie pojąć, że utrzymując podatki dla najbiedniejszych na tak wysokim poziomie mogą doprowadzić do wielu życiowych dramatów.

Na marginesie warto przypomnieć, że w Wielkiej Brytanii kwota wolna od podatku jest obecnie 19 razy większa niż w Polsce rządzonej przez rzekomych "liberałów"...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0205 ... wolnej.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zobacz jakie polskie miasta mogą być zniszczone przez rosyjskie Iskandery. Dlaczego politycy PO przez 8 lat wstrzymywali budowę tarczy antyrakietowej??!
Obrazek
W Obwodzie Kaliningradzkim, wzdłuż granicy z Polską, Rosjanie rozmieścili rakiety balistyczne typu Iskander-M, które zdolne są również do przenoszenia ładunków nuklearnych. Nie musielibyśmy się tym specjalnie martwić, gdyby na terytorium naszego kraju istniał system obrony przeciwrakietowej. Problem w tym, że politycy Platformy Obywatelskiej przez 8 lat rządów nie zrobili praktycznie nic, aby taki system powstał. Obecnie nie jesteśmy chronieni w ogóle przed rakietowym atakiem z powietrza, który w ciągu 10 - 20 minut może zniszczyć większość polskich baz wojskowych, fabryk produkujących broń, kluczowych elektrowni czy lotnisk.

Poniższa mapa prezentuje zasięg rozmieszczonych wzdłuż granicy z Polską w Obwodzie Kaliningradzkim rosyjskich wyrzutni rakiet balistycznych Iskander-M. Mogą one niszczyć cele oddalone nawet o 500 kilometrów. W praktyce oznacza to, że niemal cała Polska jest w ich zasięgu. Aby całkowicie sparaliżować nasz kraj rakiety te wcale nie muszą być uzbrojone w ładunki nuklearne. Precyzyjne uderzenie ładunkami konwencjonalnymi w takie cele jak bazy wojskowe, lotniska z myśliwcami szturmowymi, największe elektrownie czy fabryki produkujące broń, w ciągu maksymalnie 20 minut może istotnie obniżyć zdolności bojowe naszej armii, a wśród ludności cywilnej wywołać chaos i panikę:
Obrazek
Niestety politycy Platformy Obywatelskiej oraz PSL przez ostatnich 8 lat rządów praktycznie nie zrobili nic, aby w naszym kraju powstał system obrony przeciwrakietowej. Warto podkreślić, że plany budowy "tarczy antyrakietowej" zaczęto kreślić jeszcze w 2005 roku. Po przejęciu władzy przez ekipę Tuska i Komorowskiego o potrzebie budowy obrony przeciwrakietowej już tylko mówiono. Ale słowa nigdy nie przerodziły się w realne działanie. Podejrzewam, że ciągłe powtarzanie przez polityków Platformy - ze szkolonymi w Moskwie doradcami Komorowskiego na czele - o potrzebie budowy tarczy, było tylko elementem dywersyjnej gry operacyjnej. System obrony antyrakietowej w warunkach rządów ludzi, których Kreml trzyma w kieszeni, nie miał prawa powstać. No i nie powstał.

Na marginesie: ktoś kiedyś słusznie zauważył, że większość naszego ciężkiego sprzętu wojskowego, w tym czołgów i artylerii, jest ulokowana na... południowo-zachodniej granicy Polski. Wygląda to tak, jakby potencjalnego ataku mielibyśmy się spodziewać ze strony Niemiec lub Czech. Nic bardziej mylnego. W kontekście zasięgu rosyjskich Iskanderów-M ma to sens. Na poniższej mapie widać, że 10, 11 oraz 34 Brygada Kawalerii Pancernej polskich sił zbrojnych swoje bazy ma poza granicą zasięgu rosyjskich rakiet:
Obrazek
Stąd można wysnuć wniosek, że strategia obrony antyrakietowej w czasach rządów PO-PSL polega głównie na tym, aby jak największą ilość sprzętu przerzucić jak najdalej na południowo-zachodnie krańce kraju, tak aby uciec spod zasięgu niszczycielskich Iskanderów...

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0205 ... nderow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

marek-1951

Przepraszam "komuno" za to że pomagałem cię obalać, wracaj jak najprędzej bo jednak za "znienawidzonego czerwonego" było więcej wolności i swobody niż obecnie gdy kraj opanowała "miłosierna czarna sotnia".

=====================
Zakonnice blokują budowę wiaduktu. A kierowcy stoją w korku
Obrazek

Przeszło sześciokrotnie więcej od wyceny żąda Instytut Prymasa Wyszyńskiego za kawałek gruntu pod wiadukt na ul. Marsa.


Kierowcy stoją w korku, a negocjacje z kościelnym zgromadzeniem ciągną się w nieskończoność. - Trzeba wreszcie wyjść z tej kwadratury koła - mówi "Stołecznej" wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz po wczorajszej naradzie w ratuszu. Wcześniej uczestniczył w rozmowach z Instytutem. Przełomu brak.

Wiadukt w niewoli miłości


O sprawie pisaliśmy przed rokiem. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych nie może zbudować dwóch estakad, by usprawnić ruch między Gocławkiem a Rembertowem i dalej do Zielonki, Wołomina czy Zalewu Zegrzyńskiego. Kierowcy skręcający z ul. Żołnierskiej w Marsa stoją w ogromnym korku. Obok widzą mur obwieszony reklamami. Za nim znajduje się jednopiętrowy dom i spory ogród z rozłożystym dębem, który pamięta czasy, gdy miejsce odwiedzał kardynał Stefan Wyszyński. To jedna z placówek instytutu jego imienia. "Członkinie oddają się Maryi w niewolę miłości za Kościół" - czytamy na stronie zgromadzenia świeckich kobiet, które kultywują pamięć o Prymasie Tysiąclecia i propagują jego nauczanie.

Dom stoi na niewielkiej skarpie, w środku dużo zdjęć i podobizn kardynała Wyszyńskiego. Ciszę mąci zza okna szum aut w korku na Żołnierskiej. Zastałem otwartą na oścież bramę i niedomknięte drzwi na werandę. Z kuchni wyszła kobieta w średnim wieku. - "Wyborcza" wrednie nas opisuje - rzekła. Stwierdziła, że nikogo nie interesuje, jaki los po zbudowaniu wiaduktów czeka mieszkanki posesji. Ile ich jest? Tego nie chciała powiedzieć. Tak jak przed rokiem zostałem odesłany do Częstochowy, gdzie znajduje się główna siedziba Instytutu.

Proszę się nie spodziewać, że udzielę panu informacji - usłyszałem tam na powitanie od odpowiedzialnej generalnej Stanisławy Grochowskiej. - Przekazano mi, że wszedł pan do domu nieproszony. Czy pan jest powołany, żeby pisać artykuł na nasz temat? To nie jest państwa sprawa. Jeszcze nie ma decyzji.

Więcej: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... ja.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

damiansosnowski

Gratuluję autorowi:
"Na jednym, największym rachunku znajdowało się aż 293 mln dol. - to równowartość ponad miliarda złotych!"
"na którym znalazła się imponująca kwota ponad 293 mln zł."

-------------------
marych

najpierw 293 mln $, potem 293 mln zł, niech się gimbus zdecyduje o czym pisze.
Cenisz dobre dziennikarstwo, omijaj Gazetę szerokim łukiem.

----------------------
sdfsafa

Każdy Polak, który dysponował odpowiednią sumą pieniędzy mógł sobie założyć konto w HSBC. Nie wiem dlaczego każdy jest od razu traktowany jako oszust. Na pewno tacy tam są, ale niech to wykaże US albo sąd. Po prostu część bogatszych ludzi obawia się trzymać całych swoich oszczędności tylko w polskich bankach.
==================

HSBC i miliard na polskim rachunku
HSBC, drugi co do wielkości bank na świecie, przez lata pomagał zamożnym klientom z całego świata ukrywać dochody przed fiskusem. Wśród nich są również polscy obywatele. Do jednego z nich należą rachunki, na których spoczywał ponad miliard złotych!

(...) Miliard złotych na polskim rachunku

Jest też wątek polski. Z danych ujawnionych przez Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych, organizację, której "Le Monde" przekazał dane otrzymane od francuskich władz podatkowych, wynika że na kontach w genewskim banku spoczywało około 865 mln dolarów należących do 512 osób powiązanych z Polską. Jedna z nich zdeponowała w banku aż 293 mln dol. - to równowartość ponad miliarda złotych!

Jednak tylko około 30 osób ze wspomnianych 512 klientów banku ma polski paszport lub obywatelstwo. Wiadomo też, że w latach 1944 a 2006 do szwajcarskiego banku zgłosiło się 745 osób z Polski, które otworzyły co najmniej 1185 rachunków. Tak więc najprawdopodobniej znakomita większość rachunków łączonych dzisiaj z Polską tak naprawdę dotyczy osób, które już od dawna niewiele mają już z nią wspólnego. Wyjechały z kraju po wojnie, albo nawet jeszcze w jej trakcie i potem nie starały się o nowy paszport.

Niestety nie znamy żadnego z polskich nazwisk - nie ma ich w materiałach opublikowanych przez kilkadziesiąt zagranicznych mediów, którym "Le Monde" przekazał dane. Nie wiemy więc również do kogo należy rachunek lub rachunki, na których znalazła się imponująca kwota ponad 293 mln zł.

Czy się dowiemy? - Uprzejmie informuję, że kontrola skarbowa gromadzi i analizuje wszystkie informacje dotyczące nieujawnionych źródeł dochodu i unikania opodatkowania. Wyniki analiz są podstawą do wszczęcia bądź rezygnacji z kontroli. Podczas wykonywanych analiz wykorzystywane są wszelkie dostępne i przydatne do ustalenia stanu faktycznego informacje, w tym również informacje o zdarzeniach mających bezpośredni wpływ na powstanie lub wysokość zobowiązania podatkowego - napisała w odpowiedzi na pytanie o ewentualne polskie śledztwo Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy Ministra Finansów, dodają przy tym, że żadnych szczegółów nie może w tej sprawie podać do publicznej wiadomości.

Szkoda. Służby innych krajów, w tym francuskie, badają tę sprawę, mniej lub bardziej, wnikliwie od co najmniej 2010 roku. Są już pierwsze wyroki, ugody, dopłaty podatków. - To oczywiste, że państwo powinno zareagować na ujawnienie informacji o zatajonych, nieopodatkowanych dochodach, zwłaszcza jeżeli stają się one dostępne bez konieczności sięgania po dyskusyjne techniki w rodzaju kupowania nielegalnie zdobytych danych - twierdzi prof. Witold Orłowski, ekonomista PwC.

Wydaje się, że cała afera dopiero się rozkręca. Duży problem mają np. Brytyjczycy. Szefem całego HSBC w czasie gdy dochodziło do nadużyć w banku był Stephen Green, późniejszy minister handlu i inwestycji w rządzie Davida Camerona. (...)

Więcej: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,173 ... ku.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

emath

A produkcja kolekcjonerskich banknotów też jest legalna?

------------------------------

strach_sie_bac

Chętnie kupię kolekcjonerską legitymację poselską !

"Przyrzekam", że nie wykorzystam jej do bezpłatnego przejazdu środkami publicznego transportu zbiorowego oraz przelotów w krajowym przewozie lotniczym, a także do bezpłatnych przejazdów środkami publicznej komunikacji miejskiej jak również w kontaktach z policją drogową ;)


-----------------------------

sztucznamgla

no tak - na taki dowód biora pozyczki, a potem komornik zajmuje majatek kogos innego, którego PESEL wpisano w dowód kolekcjonerski

jakas KPINA


======================================

Kupujemy dowód osobisty. Niby kolekcjonerski, a jak prawdziwy
Obrazek
W sieci można bez problemu kupić dowód osobisty lub prawo jazdy. - Nikt się nie połapie. Wygląda jak prawdziwy, ma wszystkie hologramy - przekonuje sprzedawca z Gdańska.

Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "kupię dowód", "kolekcjonerskie prawo jazdy", a pojawi się nam kilkadziesiąt ogłoszeń, gdzie takie dokumenty są oferowane. "Dokładność większości wzorów jest odzwierciedlona w 99,9% na podstawie oryginału. Pamiętaj nie daj się nabić w butelkę u innych sprzedawców, nie kupuj kota w worku u Nas dostaniesz wstępny projekt ze swoimi danymi i zdjęciem jak będzie wyglądał zamówiony produkt" (pisownia oryginalna) - zachęcają sprzedawcy.

Cena takiego dokumentu waha się od 200 do 500 zł.

"Nikt się nie połapie"

Zadzwoniliśmy pod numer podany pod jednym z anonsów z Gdańska. - Dzień dobry, jestem zainteresowana dowodem osobistym. Dokumenty są dobrze wykonane? - mówię. - Superjakość - przekonuje sprzedawca. - Nikt się nie połapie. Wygląda jak prawdziwy, ma wszystkie hologramy.

I dodaje, że jeśli się zdecyduję się na zakup, dowód będzie gotowy za dwa dni. - Jest możliwość odbioru osobistego na terenie Trójmiasta - słyszę.

A dużo pan tego sprzedaje? - dopytuję. - Miesięcznie kilkadziesiąt sztuk - mówi mężczyzna.

Dzwonię pod kilka kolejnych numerów. Mówię, że jestem dziennikarzem. Większość sprzedawców bez słowa się rozłącza. Chętny do rozmowy jest Piotr, mieszka na południu Polski. - Nie wnikam po co komu taki dokument. Z moich obserwacji wynika jednak, że dowody często kupują niepełnoletni, słychać to po głosie. Pewnie po to, żeby bez problemów kupić alkohol - mówi.

Są też internetowe sklepy, w których można kupić dokumenty. "Polski dowód osobisty do celów kolekcjonerskich. Posiada wszystkie hologramy, wypukłe litery. Można podać własne dane bądź możemy wygenerować dane. Niezbędne będzie zdjęcie, które trzeba wysłać po zakupie na nasz e-mail" - czytamy w opisie dowodu na stronie jednego z takich sklepów.

Taki "kolekcjonerski" dokument może być wykorzystany przy podpisywaniu umów, czy zaciąganiu kredytów, ale także np. w wypożyczalniach.

Czy coś za to grozi?

Jak się okazuje, polskie prawo nie zabrania tworzenia "kolekcjonerskich" dokumentów. Według Kodeksu karnego grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 podlega tylko ten, kto w celu użycia za autentyczny podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa. Tyle że wszyscy sprzedawcy tłumaczą, że ich dowody to dokumenty "kolekcjonerskie", które wcale nie są produkowane po to, by używać ich jako autentyczne.

Czy to znaczy, że twórcy dowodów nie muszą się niczego obawiać? - Odpowiedzialność karna osoby, która wytworzyła dokument zależna jest m.in. od rodzaju tego dokumentu, danych w nim zawartych oraz intencji jego wytworzenia. W takich sytuacjach brane są pod uwagę wszystkie okoliczności, a nie wyłącznie tłumaczenie się danej osoby - mówi podkom. Aleksandra Siewert, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Przestępstwo oczywiście popełnia ten, kto wykorzysta fikcyjny dokument do celów niezgodnych z prawem.

- Posłużenie się przerobionym dokumentem jest przestępstwem i grozi za to grzywa, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 - mówi Siewert. - Aczkolwiek wiele zależy od okoliczności, a przede wszystkim w jakim celu ktoś posłużył się sfałszowanym dokumentem. I tak dla przykładu: osobie, która na podstawie podrobionego dowodu osobistego wyłudziła pieniądze z banku, może grozić kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności, gdyż wówczas mówimy już o innej klasyfikacji prawnej czynu.

źródło: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/ ... l#MTstream
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kapitalizm po polsku: Jeszcze nigdy tak wielu, nie pracowało tak wiele, za tak niewiele, na tak niewielu
Obrazek
Na pracę poświęcamy znacznie więcej czasu niż wynosi średnia unijna. Mimo to, zarabiamy kilkukrotnie mniej. Kapitalizm jaki zapanował nad Wisłą po 26 latach trwania III RP śmierdzi patologią. Jeszcze nigdy bowiem tak wielu, nie pracowało tak wiele, za tak niewiele, na tak niewielu...

Jak wynika z danych opublikowanych przez Eurostat - w 2013 r. przeciętny Polak w ciągu tygodnia pracował niemal 41 godzin, to jest o 3,5 godz. więcej niż wynosi średnia dla Unii Europejskiej. W tej kategorii Wyprzedzili nas tylko Grecy. Według oficjalnych danych rządowego GUS w 2013 r. ponad 14 proc. Polaków spędzało w pracy minimum 50 godz. tygodniowo. Statystyki te mają potwierdzenie innym raporcie - tym razem OECD z 2012 roku - w którym Polacy również byli wice-liderami w UE pod względem ilości przepracowanych godzin. Przeciętny Polak miał w ciągu roku przepracować 1929 godzin. Dla porównania - statystyczny Brytyjczyk w pracy spędził 1654 godziny, Francuz - 1479 godzin, Niemiec - 1397 godzin, a Holender jedynie 1381 godzin.

Ten sam Eurostat opublikował również dane na temat wydajność pracy. Ale uwaga! Nie należy mylić ekonomicznej wydajności pracy (w rozumieniu Eurostatu) z ogólnie rozumianą wydajnością (jako pracowitością)! I tak - wydajność pracy w Polsce mierzona wartością PKB w cenach stałych na przepracowaną godzinę była aż o 67,7 proc. niższa niż średnia dla Unii Europejskiej. Jak podaje Eurostat - zajmujemy 5. miejsce od końca w Unii (z wynikiem 10,6 euro na godzinę). Wyprzedzamy tylko Litwę, Łotwę, Rumunię i Bułgarię. W tym miejscu należy jednak wyraźnie podkreślić - nie oznacza to wcale, że Polacy są leniwi lub wkładają w pracę mniej wysiłku (jak czasem sugerują co niektórzy publicyści mediów pro-rządowych). Słynną "wydajność" pracy mierzy się bowiem przez pryzmat wartości pieniężnej danej czynności czy usługi, która zasili PKB danego kraju. Odwołując się do przykładu: Niemiec z fabryki akcesoriów biurowych ulokowanej pod Hamburgiem wyprodukuje w ciągu godziny 100 długopisów. Każdy z nich jest w Niemczech warty dla przykładu 1 euro, tj. równowartość około 4,30 zł. To znaczy, że w ciągu tylko jednej godziny pracy niemiecki robotnik jest w stanie powiększyć PKB swojego kraju o 100 euro (tj. ok. 430 zł). Polak z fabryki akcesoriów biurowych spod Warszawy jest w tym samym czasie wyprodukować, aż 200 takich samych długopisów. Problem w tym, że każdy z nich jest w naszym kraju warty tylko 0,80 zł, a to oznacza, że jego "wydajność" pracy mierzona wartością dodaną PKB wnosi tylko 160 zł na godzinę. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że bardziej produktywny jest Polak spod Warszawy. Wszak jest w stanie wyprodukować, aż 200 długopisów na godzinę. I to jest prawda - pracownik fabryki w Polsce wyprodukuje więcej, ale to pracownik fabryki za naszą zachodnią granicą będzie uznany w oficjalnych statystykach ekonomicznych jako ten bardziej "wydajny", mimo że w rzeczywistości potrafi wyprodukować w ciągu godziny dwa razy mniej niż Polak. Ponadto - w pracy w ciągu miesiąca spędzi o 1/4 czasu mniej, a mimo to otrzyma 4-krotnie wyższą pensję niż jego kolega z Polski...

Jaki z tego wniosek? W ciągu ćwierćwiecza "transformacji" w Polsce wykształciło się pokolenie ciężko pracujących niewolników, którzy za to, że przeciętnie pracują o 1/4 dłużej niż ludzie na Zachodzie dostają na konto jako wynagrodzenie 4-krotnie mniej pieniędzy. Tak wygląda nowoczesny kapitalizm po polsku!

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0206 ... polsku.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

gość1

Takiej "NĘDZY"programowej, jaką przedstawiają wszystkie polskie stacje telewizyjne nie ma nigdzie na świecie

-----------------------

wynalazca

Hehehe,super,z reguły jak idzie reklama to idę się odlać lub kawę zrobić albo coś na ząb,nikt zdrowy na umyśle tego nie ogląda,czasami reklama się przydaje,można dobrze kolory wyregulować w TV,bo się powtarza i tylko tyle


------------------------

Kecaj

Cała ta zabawa służy tylko drenowaniu kieszeni - płacimy lub powinniśmy płacić za:
1. Abonament RTV za dostęp do miernych programów przerywanych reklamami, których oglądania sobie nie życzę - zgodnie przygotowywanymi regulacjami prawnymi opłata ta ma być przymusowa niezależnie od posiadania środków odbioru sygnału,
2. Opłaty za dostęp do sieci kablowych,
3. Przy zakupie reklamowanych produktów przymusowo płacę za reklamę wliczoną w cenę zakupu.
Wszystko w ramach wolności i demokracji.

======================
Telewizja: Reklama przerywana filmem? Będzie więcej przerw między programami
Obrazek
Zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji mogą spowodować, że filmy będą częściej przerywane materiałami promocyjnymi

Obecnie nadawcy programów – czy to telewizyjnych, czy radiowych – mogą w ciągu godziny zegarowej wyemitować do 12 minut reklam. Skąd więc wrażenie, że przerwy w programach trwają dłużej? Stąd, że poza czasem przeznaczonym na emisję reklam nadawcy mogą także przez 2 minuty w ciągu godziny emitować informacje o własnych programach (np. zapowiedź serialu). Czynią to jednak w znacznie większym wymiarze, obchodząc niedoskonałe przepisy ustawy o radiofonii i telewizji (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 43, poz. 226). Nadawcy tworzą mianowicie oddzielne programy w praktyce przedstawiające ich ofertę. Takiego materiału telewizje nie wliczają do 2-minutowego limitu. A Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jest wobec takich praktyk bezradna.

Więcej przerw


Między innymi ten problem ma rozwiązać nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji – zmieniając jej art. 16 i 16a. Jak wskazuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odpowiedzialne za projekt, „przepisy projektowanej ustawy dążą do wprowadzenia większej swobody kształtowania bloków programowych poświęconych reklamie, które są umieszczane w przerwach w audycji poprzez uchylenie art. 16 ust. 5 ustawy”. Przepis ten stanowi właśnie o 2-minutowym limicie na informacje własne nadawcy. I ma zniknąć.

„Żeby uniknąć sytuacji, w której przerwanie audycji w celu nadania reklamy jest wydłużane, proponuje się wprowadzenie regulacji, zgodnie z którą nie będzie mogło ono trwać dłużej niż 15 minut” – czytamy dalej w uzasadnieniu. Problem w tym, że nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby nadawca wyemitował w ciągu godziny dwa takie 15-minutowa bloki, składające się głównie z prezentacji jego oferty. Ograniczenia są – i pozostaną – trzy:

● reklamy „obcych” produktów nie mogą trwać więcej niż 12 minut w ciągu godziny zegarowej,

● audycje nie mogą być przerywane częściej niż co 20 minut oraz

● nie można przerywać niektórych programów, jak np. serwisów informacyjnych.

– Rzeczywiście, widać istotną lukę w projektowanych przepisach. Wynika z nich, że nadawca może w ciągu godziny emisji wyemitować nawet pół godziny przerw – mówi dr Piotr Piesiewicz z Wydziału Prawa i Nauk Społecznych SWPS.

Zarazem prawnik nie sądzi, aby taka mogła być rzeczywista intencja ustawodawcy.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/media/ar ... amami.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Złoty lepszy od złota? To bezpieczna waluta - twierdzi amerykański portal
Obrazek
MarketWatch, popularny amerykański portal, doradza swoim czytelnikom by teraz, w trudnych niepewnych czasach, inwestować w polską walutę. Złoty zdaniem londyńskiego komentatora serwisu wydaje się nawet bardziej bezpieczną przystanią niż złoto czy szwajcarski frank.

(...) Do strefy euro wejdziemy (może) gdzieś w XXVII wieku

Pierwszym z nich, zdaniem Matthew Lynna, jest polski złoty. Polska, przypomina, jest największym z byłych krajów bloku sowieckiego, który wywalczył wolność ćwierć wieku temu. Od tego czasu bardzo się zmieniła. - Z niewielkim deficytem budżetowym i zapisanym w konstytucji limitem zadłużenia oraz w połączeniu z dużą populacją i silnym wzrostem (PKB) polski złotych jest prawdopodobnie najbezpieczniejszą walutą w Europie, a być może i na świecie - twierdzi dziennikarz amerykańskiego portalu.

Zwraca przy tym uwagę, że Polska zadeklarowała chęć przystąpienia do strefy euro. - Polacy bezpiecznie jednak przesunęli tę możliwość gdzieś na XXVII wiek - dodaje Lynn. (...)

Więcej: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,173 ... Czolka3Img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Andrzej

ja sobie nie zycze aby takie "cuś" miało do powiedzenia komukolwieki cokolwiek z wyjatkiem swojego kapusiowskiego szejka ! który chce polecieć w kosmos na wycieczke za.... 25 000 000 usd !

-----------------------------
blookerss

Kasa fest bije do głowy !
----------------------------

janek

Towarzyszko Pieńkosko a gdzie się towarzyszka urodziła w tej Warszawie. Czy tata to warszawiak z dziada pradziada czy też czerwony nominat z prowincji, którego ,,kwaterunek'' przydzielił mieszkanie???

===========================

Jaśnie pani oburzona. Pieńkowska wściekła na rolników: „Nie życzę sobie, żeby moje miasto było najeżdżane! Mają KRUS, dotacje unijne, więc o co chodzi?”
Obrazek

Nie życzę sobie, żeby moje miasto było najeżdżane! Mają KRUS, dotacje unijne, więc o co teraz chodzi?!


— piekliła się Jolanta Pieńkowska, komentując na antenie protest rolników.

„Gwiaździsty marsz” zapowiadany od kilku dni mocno zirytował prezenterkę TVN, która nie kryła swojego oburzenia:

Kocham Warszawę, która jest moim rodzinnym miastem. Nie życzę sobie, żeby moje miasto było najeżdżane przez górników, którzy palą opony i wybijają okna. Nie życzę sobie, żeby było najeżdżane przez traktory i rolników, którzy moim zdaniem, są najbardziej uprzywilejowaną grupą społeczną!

— oceniła Pieńkowska.

Pani Jolanto, na przyszłość proponujemy posłużyć się cytatem z Marii Antoniny: „Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!” - będzie do pani doskonale pasował.

źródło: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/23340 ... -co-chodzi
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 9
Rejestracja: 12 lut 2015, 10:55
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: malima »

Wrzucanie tutaj pienkowskiej to obraza dla jej bogactwa i zaplecza prowskiego ;p
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Walutowy rollercoaster
Kurs złotego wobec najważniejszych walut zawirował i czasem trudno z tym żyć. Zwłaszcza wówczas, gdy ktoś wcześniej nie docenił siły i znaczenia ważnego słowa: ryzyko.

Deficyt budżetowy, deflacja, problemy górnictwa, konflikt na Ukrainie, rosnący kurs franka szwajcarskiego, taniejąca ropa – każda taka wiadomość może mieć wpływ na nasze życie, nawet jeśli dotyczy spraw dziejących się na drugim końcu świata. Jesteśmy obywatelami globalnej wioski, którą rządzą prawa ekonomii. Bez ich zrozumienia trudno dziś podejmować ważne życiowe decyzje czy gospodarować domowym budżetem. W kolejnym już Edukatorze Ekonomicznym POLITYKI, przygotowanym we współpracy z NBP, proponujemy wspólny spacer po meandrach polskiej i światowej gospodarki.

Więcej: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... otego.read
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM