Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~katecheta


Prostacy , którzy nie widzieli świata fundują sobie za podatnicze pieniądze edukację. Gdzie moralność i uczciwość katolicka ? Wstyd nie tylko dla nich ale przede wszystkim dla tych , którzy ich wybierali.

----------------------------------

kania1


za cudze pieniądze, oderwanie od rzeczywistości odbywa się natychmiast i na stałe

=========================

Egzotyczne podróże senatorów. Oman, Birma, Mauretania
Obrazek
Gdy przegląda się listę służbowych podróży senatorów, można by pomyśleć, że to oferta biura podróży. I to dla naprawdę bogatych klientów. Na liście wyjazdów parlamentarzystów znalazły się m.in. Uganda, Jordania czy Oman. - Podróże przecież kształcą. Każdy się czegoś na nich nauczy – mówi WP senator PO Jadwiga Rotnicka, która w podróży do Australii i Nowej Zelandii spędziła dwa tygodnie. Towarzyszyli jej trzej inni senatorowie. Podatnicy zapłacili za ich wyjazd 130 tys. zł.

Lista wyjazdów zagranicznych senatorów w tej kadencji parlamentu sięga niemal 50 stron. Jeśli prześledzimy ją dokładnie, okazuje się, że politycy w ramach podróży służbowych zwiedzili niemal cały świat. Najczęściej samolotem, ale zdarzało im się także jechać własnym lub służbowym samochodem.

Gdy w podróż wybierał się marszałek senatu Bogdan Borusewicz, latał samolotem specjalnym, przeznaczonym dla najważniejszych osób w państwie. Często na pokład zabierał innych senatorów. Tak pięciu senatorów z marszałkiem na czele poleciało m.in. do Mauretanii. Podróż trwała cztery dni.

To tylko jedno z egzotycznych miejsc na mapie senatorskich podróży. Najwięcej kosztował wyjazd do Australii i Nowej Zelandii. Czworo senatorów spędziło tam łącznie dwa tygodnie. Oficjalny powód wizyty? Wizyta oficjalna na zaproszenie przewodniczącego Izby Reprezentantów i Senatu Australii. Koszt podróży jednego senatora to ok. 31 tys. zł. W sumie Kancelaria Senatu wydała na nią 130 tys. zł.

Mieliśmy spotkania z tamtejszą Polonią. Odwiedziliśmy parlament, z władzami Australii rozmawialiśmy o ochronie środowiska, i poznaliśmy gatunki chronione – mówi WP Jadwiga Rotnicka z PO. Nie chce wypowiadać się na temat tego, że podróż trwała aż dwa tygodnie. – Mogę powiedzieć, że podróże kształcą. Każdy może się czegoś nauczyć – mówi senator PO.

Maciej Klima z PiS spędził z z pięcioma innymi senatorami w 2013 roku tydzień w Chinach. – Mieliśmy wiele spotkań, 3-4 dziennie. Nie pamiętam dokładnie, z kim się spotykaliśmy, nie znam tak dobrze języka chińskiego, musiałbym poszukać w swoim archiwum – mówi WP senator PiS. Dodaje, że to Kancelaria Senatu decyduje o długości podróży i jej harmonogramie. – W moim odczuciu nie latamy często. Chyba posłowie częściej – podkreśla Maciej Klima. Podróż sześciu senatorów w Chinach kosztował ponad 115 tys. zł.

Senatorowie w obecnej kadencji odwiedzili też m.in. Maroko, Oman, Ugandę, Brazylię, Birmę, Maltę, Mongolię, Kirgistan, Mauretanię i Indie. Senator Bogdan Klich w 2013 roku poleciał do Jordanii tylko po to, by wziąć udział w otwarciu pracowni komputerowej ufundowanej przez MSZ. Jego podróż trwała pięć dni i kosztowała 3,8 tys. zł.

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title, ... aid=11428d
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

!!!!!! -

Wykopmy przy najbliższych wyborach tę organizację mafijną z Sejmu raz na zawsze, przecież to nie jest polski rząd to międzynarodowa organizacja mafijna.

=======================

Sejm uchwalił ustawę o OZE: Każdy dopłaci do rachunku
Sejm uchwalił w piątek ustawę o odnawialnych źródłach energii (OZE). Rządowa propozycja wprowadza nowe zasady wspierania energii wytwarzanej z takich źródeł. Jedną z podstawowych zmian do obecnie obowiązujących przepisów dotyczących wspierania OZE jest zmiana systemu świadectw pochodzenia energii na system aukcyjny. Wspieranie źródeł odnawialnych zostanie przerzucone na konsumentów, którzy mają mieć doliczoną do rachunku "tzw. opłatę OZE".

Posłowie wcześniej przyjęli część spośród 64 poprawek do projektu, zgłoszonych w II czytaniu.

Za uchwaleniem ustawy o OZE było 238 posłów, 167 przeciw, a 36 wstrzymało się od głosu.

Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński podkreślił po głosowaniach, że ustawa stabilizuje sektor OZE; daje również pewną perspektywę rozwoju odnawialnych źródeł energii.

- OZE polskie to OZE rozproszone, ze szczególną rangą dla konsumenta; OZE oparte o nasze naturalne surowce wykorzystujące biomasę, wiatr, odpady komunalne - mówił Piechociński.

Jak dodał, rząd wyciągnął przy tym wnioski z doświadczeń innych krajów, gdzie doprowadzono do niekontrolowanego rozwoju OZE, często kosztem stabilności systemu energetycznego.

Z kolei sprawozdawca komisji Andrzej Czerwiński (PO) zaznaczył, że uchwalenie ustawy pozwoli na uruchomienie szerokich inwestycji w OZE, które od kilku lat były zamrożone.

Wcześniej w głosowaniach nie przeszedł wniosek PiS o odrzucenie projektu ustawy w całości. Przed głosowaniami nad całością przepisów Anna Zalewska (PiS) zapowiedziała, że jej klub w związku z takim kształtem ustawy zgłosi inicjatywę moratorium na budowę farm wiatrowych w Polsce.

Parlament pracował nad projektem od połowy 2014 r. We wrześniu odbyło się wysłuchanie publiczne.

Jedną z podstawowych zmian do obecnie obowiązujących przepisów dotyczących wspierania OZE jest zmiana systemu świadectw pochodzenia energii na system aukcyjny. System wyboru najlepszej oferty w tych samych warunkach ma być tańszy dla budżetu państwa o ponad 7 mld zł. Po zmianach do 2020 r. w budżecie ma pozostać 20 mld zł.

Rząd ma decydować, ile energii odnawialnej potrzebuje - m.in. dla spełnienia celów polityki klimatycznej UE i rozpisuje aukcje, które wygrywa ten, kto zaproponuje najniższą cenę. W zamian dostanie gwarancję wsparcia przez 15 lat. Aukcje będą oddzielne dla różnych technologii, dla dużych i małych instalacji.

Wspieranie źródeł odnawialnych zostanie przerzucone na konsumentów, którzy mają mieć doliczoną do rachunku "opłatę OZE". W pierwszym roku obowiązywania ustawy ma być to 2,27 zł za jedną megawatogodzinę prądu.

Przyjęte przez Sejm poprawki zaproponował klub PO. Dotyczyły one m.in. odbiorców energochłonnych, zwolnień z opłat i innych wskaźników intensywności produkcji oraz zasad dotyczących produkcji ciepła z OZE. Sejm przyjął też poprawkę, określającą, że ustawa wejdzie w życie 30 dni od ogłoszenia. Część przepisów zacznie obowiązywać w kwietniu i październiku 2015 r. oraz 1 stycznia 2016 r.

Przeszło kilka wniosków mniejszości, m.in. o obowiązku zakupu energii i gwarantowanych taryfach na odsprzedaż energii elektrycznej przez prosumentów. Stała cena za prąd ze źródeł do 3 kW przez 15 lat ma wynosić 75 groszy za kilowatogodzinę energii z hydroenergii, energii wiatrowej i słonecznej.

Stała cena energii ma obowiązywać też dla źródeł miedzy 3 kW a 10 kW - za jedną kilowatogodzinę energii z biogazu rolniczego - 70 groszy, biogazu ze składowisk - 55 groszy a z oczyszczalni ścieków - 45 groszy. Stała stawka 65 groszy za kilowatogodzinę energii ma obowiązywać dla hydroenergii, energetyki wiatrowej i słonecznej. Dla tych źródeł zapisano również obowiązek zakupu przez 15 lat od oddania instalacji do użytku.

OZE to jeden z priorytetów polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej. Jednym z jej celów jest 20-proc. udział tych źródeł w finalnym zużyciu energii. Dla Polski ten cel jest nieco niższy - średnio 15,5 proc. Źródła odnawialne na razie są droższe od konwencjonalnych i aby się rozwijały, trzeba je wspierać, czyli dotować. Ustawa m.in. kompleksowo reguluje te kwestie.

Ocena skutków regulacji szacuje koszt przyszłej ustawy na ok. 4 mld zł rocznie. Do działalności prosumenckiej - dla instalacji o mocy poniżej 40 kW nie będzie potrzebna koncesja ani działalność gospodarcza. Nadwyżkę energii będzie można odsprzedać do sieci.

_ _ _ - - -

OPINIE

Eksperci ds. energetyki twierdzą, że uchwalona przez Sejm ustawa o OZE może być pierwszym krokiem w kierunku energetyki obywatelskiej w Polsce. Wskazują jednak na konieczność zmian, które pozwolą produkować energię elektryczną m.in. także spółdzielniom mieszkaniowym.

Ocena skutków regulacji szacuje koszt przyszłej ustawy na ok. 4 mld zł rocznie. Do działalności prosumenckiej - dla instalacji o mocy poniżej 40 kW - nie będzie potrzebna koncesja ani działalność gospodarcza. Nadwyżkę energii będzie można odsprzedać do sieci.

Koalicja Klimatyczna podkreśliła, że poprawka mówiąca o gwarantowanych taryfach będzie wspierała obywateli. "Wsparcie ma obowiązywać przez 15 lat lub do momentu, w którym łączna moc wszystkich instalacji przekroczy 300 MW. Oznacza to, że w przypadku instalacji o mocy do 3 kW stałe ceny obejmą ok. 100 tys. prosumentów" - zaznaczono.

Koalicja Klimatyczna wskazuje jednak, że mimo ukłonu w kierunku obywateli, którzy mogą włączyć się do systemu produkcji energii, to nadal ustawa wspiera duże koncerny energetyczne. Przedstawicielka organizacji Urszula Stefanowicz zwróciła uwagę, że w głosowaniu posłowie odrzucili poprawki "pozwalające na produkcję energii przez spółdzielnie, szkoły, parafie czy wspólnoty mieszkaniowe - rozwiązanie wspierające budowę kapitału społecznego w Polsce".

Na tą kwestię zwraca uwagę także ekspert w dziedzinie energetyki prof. Krzysztof Żmijewski. - Posłowie ograniczają rynek do osób fizycznych, to jest błąd. Dyskryminacją jest to, że nie uwzględnili prosumenta zbiorowego, np. mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych czy budownictwa komunalnego - powiedział.

Przyznał jednak, że umożliwienie sprzedaży energii przez indywidualnych producentów z czasem może rozwinąć rynek.

Żmijewski ocenił, że Polska może mieć ogromny potencjał w energetyce prosumenckiej. Wskazał, że produkcja i konsumpcja energii na miejscu może być korzystna dla lokalnych społeczności oraz odciążać sieci energetyczne w naszym kraju.

Żmijewski podkreślił, że jest zwolennikiem prosumenta (czyli konsumenta i producenta energii zarazem), a nie tylko mikroproducenta, jaki jego zdaniem został zaproponowany w ustawie.

- W ustawie nie ma mowy o produkcji energii na własne potrzeby. To jest domyślne, ale nie zawsze realizowane - ocenił.

Organizacja ekologiczna Greenpeace podkreśliła w opublikowanym oświadczeniu, że uchwalona w piątek przez Sejm ustawa OZE "jest nadal szkodliwa dla polskiej gospodarki". "Jedynym pozytywnym sygnałem jest to, że z powodu rozłamu w koalicji rządzącej, posłowie powiedzieli +TAK+ dla rozwoju energetyki obywatelskiej. () Niestety ustawa nie znosi najpoważniejszych problemów stojących przed sektorem OZE w Polsce" - dodano.

Greenpeace podkreśla ponadto, że w ustawa uznaje nadal spalanie węgla z biomasą za formę pozyskiwania zielonej energii.

"Rząd konserwuje uzależnienie od importu biomasy, a dodatkowo Polacy nadal będą płacić za coraz większe ilości biośmieci sprowadzanych do nas z całego świata" - oceniono.Teraz ustawą zajmie się Senat.

źródło: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zmowa cenowa na stacjach paliw w Polsce?
Obrazek
Dlaczego pojedyncze stacje paliw potrafią z zyskiem sprzedawać 1 litr benzyny za kwotę 3,98 zł, a zdecydowana większość robi to za około 4,40 - 4,50 zł (mimo że cena hurtowa zakupu paliwa w rafineriach jest dla wszystkich sprzedawców detalicznych bardzo zbliżona)? Czy wspomniana większość stacji - szczególnie tych należących do dużych koncernów paliwowych - stosuje zmowę cenową w zakresie stosowanej marży, która godzi w interesy konsumentów? Czy to nie jest temat dla Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów?

Warto przypomnieć, że nie dalej jak pół roku temu, czyli jeszcze przed spadkami cen ropy naftowej na światowych rynkach, średni poziom marży detalicznej stosowanej przez właścicieli stacji paliw w Polsce szacowany był na 0,11 - 0,15 zł za 1 litr benzyny. Kiedy ceny ropy naftowej zaczęły spadać, przekładając się na cenę paliwa produkowanego przez rafinerie, stacje benzynowe stopniowo zaczęły podnosić poziom stosowanej marży. Oczywiście kierowcy początkowo nie byli w stanie tego zauważyć, bowiem spadki cen ropy naftowej potrzebnej do produkcji paliw były znacznie silniejsze od wzrost marży. Dopiero po pewnym czasie można było dostrzec, że ceny paliw na niektórych stacjach istotnie odbiegają od cen stosowanych przez większość stacji, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę punkty sprzedaży paliw należące do dużych koncernów. Eksperci z rynku paliwowego nie mają wątpliwości i twierdzą, że to efekt zróżnicowanego poziomu stosowanych marż. Właściciele zdecydowanej większości stacji pozostają w specyficznej zmowie cenowej. Wiedzą bowiem, że w branży sprzedaży paliw trudno o dużą konkurencję (aby wybudować stację benzynową potrzeba sporego kapitału na start oraz wielu różnego rodzaju zgód i pozwoleń administracyjnych), dlatego utrzymują swoje marże na wysokim poziomie ok. 0,40 - 0,50 zł za 1 litr benzyny. Tam gdzie stacji paliw jest nieco więcej, a konkurencja silniejsza - pojawiają się wyjątki. Pojedynczy przedsiębiorcy, aby zachęcić klientelę, decydują się obniżyć marżę do poziomu 0,10 - 0,15 zł, a wówczas możliwe jest tankowanie poniżej 4,00 zł za litr.

Powstaje pytanie: czy z uwagi na specyficzne uwarunkowania detalicznego rynku handlu paliw (trudność z rozpoczęciem biznesu) oraz wykorzystywanie silniejszej pozycji wobec klienta końcowego, stosowanie przez większość firm będących właścicielami stacji benzynowych wysokich marż na sprzedawane w nich paliwo, nie spełnia przypadkiem przesłanek zmowy cenowej, która godzi w interesy konsumentów? Czy sprawą nie powinien się przypadkiem zainteresować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0200 ... Polsce.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Za sprawą Wikileaks ujawnione zostało, że prezydent Komorowski obiecał był amerykańskiemu ambasadorowi w Warszawie, iż roszczenia żydowskie zostaną zaspokojone ze sprzedaży lasów państwowych. Potwierdzeniem tej pogłoski była przygotowywana zmiana konstytucji, według której Lasy Państwowe nie podlegałyby „przekształceniom własnościowym”, chyba, żeby było to uzasadnione celem publicznym. Zmiana ta została odrzucona, bo do przeforsowania jej zabrakło zaledwie pięciu głosów. Obawiam się jednak, że zarówno Żydzi, jak i Amerykanie, będą nadal naciskali na spełnienie „obietnic” i zrealizowanie „umów” - aż dopną swego – bo w przeciwnym razie ani okupujące nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniackie watahy, ani wystrugani przez nie z bananów Umiłowani Przywódcy – ci wszyscy „prezydenci”, ci wszyscy „premierzy”, ci wszyscy „prezesi” - nie dostaną inwestytury. Dlatego w roku wyborczym nie powinno być dla nich żadnej taryfy ulgowej: wszystkich kandydatów na prezydentów i parlamantarzystów, a zwłaszcza – prezydenta Bronisława Komorowskiego należy bez żadnej staroświeckiej rewerencji przeegzaminować, komu i jakie obietnice w sprawie żydowskich roszczeń składali i jakie zobowiązania podpisali. Tu nie ma miejsca na żadne rewerencje. Tu idzie o życie, o obrabowanie polskich podatników na sumę co najmniej 60, a może nawet 65 miliardów dolarów, a więc – o kradzież wyjątkowo zuchwałą – a od kiedy to złodziei należy traktować z rewerencją?
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3291

Stanisław Michalkiewicz Co Czeka Polskę w 2015?
https://www.youtube.com/watch?v=R-S6vbH9EZI

==========================
Komorowski z Tuskiem, już w 2009 r., planowali sprzedaż polskich lasów. Depesze Wikileaks
Obrazek
"Premier Tusk jest zdeterminowany, by zmusić niepokornych ministrów, zwłaszcza rolnictwa i ochrony środowiska, by dołożyli się do rekompensat [za mienie odebrane dekretem Bieruta], sprzedając państwowe nieruchomości, w tym lasy". Takie obietnice - według treści amerykańskich depesz, ujawnionych przez Wikileaks - miał już w styczniu 2009 r. składać Bronisław Komorowski. Ówczesny marszałek pieniądze z lasów państwowych określał jako "extra" środki.

12 lutego 2014 r. prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o lasach. Przyjęta w błyskawicznym tempie nowelizacja ustawy o lasach zakłada, że w 2014 i 2015 r. Lasy Państwowe odprowadzą do budżetu państwa łącznie 1,6 mld zł, a od 2016 r. mają oddawać do budżetu 2 proc. wartości sprzedaży drewna, tj. ok. 100-150 mln zł.

Jak wynika z ujawnionej przez WikiLeaks tajnej notatki ambasadora USA w Polsce, Victora Ashe'a - polski premier i marszałek Sejmu planowali sprzedać wartościowe nieruchomości, należące do Skarbu Państwa oraz Lasy Państwowe, co najmniej już w styczniu 2009 r. Temat ustawy reprywatyzacyjnej poruszany był na spotkaniu Komorowskiego z Ashem również w październiku 2008 r.

Przeczytaj treść depeszy po angielsku:

Więcej: http://niezalezna.pl/63341-komorowski-z ... -wikileaks
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

seren1

Nie udało się sprzedać lasów, to teraz biorą się za sprzedaż gór, bo przecież dziura budżetowa w państwie polskim jest ogromna.

======================
Kasprowy dla luksemburskiej firmy. MSW się zgadza
Obrazek
Firma z Luksemburga może przejąć nieruchomości na Kasprowym Wierchu - uznało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Niepokoją się podhalańskie samorządy.

Decyzja o przekazaniu nieruchomości na Kasprowym Wierchu firmie zarejestrowanej w Luksemburgu zapadła po ponad półrocznych konsultacjach na ten temat.

- Pozytywne opinie wydały ministerstwa środowiska, rolnictwa, a także obrony narodowej. Wobec tego minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska przychyliła się do wniosku o przejęcie terenów w Tatrach przez firmę zarejestrowaną w Luksemburgu - informuje Małgorzata Woźniak, rzecznik MSW.

Spółka bez działalności


Tuż przed wakacjami Polskie Koleje Górskie wystąpiły o przejęcie ziemi należącej do Polskich Kolei Linowych, w tym terenów na Kasprowym Wierchu. PKG to spółka, którą przed rokiem cztery gminy spod Tatr - Zakopane, Poronin, Bukowina Tatrzańska i Kościelisko - zawiązały z międzynarodowym funduszem Mid Europa Partners (MEP). Fundusz wyłożył prawie 215 mln zł na objęcie blisko 99 proc. kapitału PKL. Jednak przy wniosku o przejęcie ziemi wyszło na jaw, że partnerem czterech tatrzańskich gmin w zakupie PKL jest spółka Altura z siedzibą w Luksemburgu.

- Alturę założył MEP do prowadzenia interesów w polskich górach. Przekazał jej akcje PKG, by przez nią móc sprawniej zarządzać kolejami górskimi. Teraz, dzięki decyzji MSW, będzie to możliwe - tłumaczy Łukasz Chmielowski, członek zarządu Polskich Kolei Górskich. Altura nikogo nie zatrudnia ani nie prowadzi działalności. Jedynym zadaniem firmy z Luksemburga - z powodów podatkowych - jest posiadanie udziałów Polskich Kolei Górskich.

Bankowy fundusz

Fundusz MEP, należący do siedmiu byłych pracowników wielkich banków, inwestuje pieniądze biznesmenów z Europy Zachodniej, Azji i Australii m.in. w sieć przychodni Lux Med, sklepy Żabka i Freshmarket i w telewizję kablową Aster.

Przekazanie ziemi w Tatrach firmie z Luksemburga nie podoba się podhalańskim samorządowcom, którzy jeszcze w wakacje wysłali do MSW sprzeciw wobec przekazania jej nieruchomości PKL, m.in. gruntów znajdujących się pod kolejką linową na Kasprowy Wierch. - Nie jestem zwolennikiem, by ziemią w Tatrach zarządzała zagraniczna firma. Chciałbym to zmienić - mówi Leszek Dorula, burmistrz Zakopanego.

źródło: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,17278814.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~Bimbus :

"Zaznaczył, że ustalono, iż "pewna część kredytu", który Polska udzieli Ukrainie, w wysokości do 100 mln euro w ciągu 10 lat, może być skierowana właśnie na modernizację elektorowni na Ukrainie."

Polska udziela kredytu Ukrainie , a długi swoje juz spłaciła ? Cześć tego kredytu moze byc skierowana na
modernizacje elektrowni na Ukrainie , aby dostosować je do polskiego węgla - koszt takiego zabiegu jest
niewielki. Czyli mydlenie oczu , ze to chodzi o sprzedaż polskiego węgla ?
A reszta forsy to na modernizacje armii ukraińskiej ?
Az trudno uwierzyć , bo dłużnik pożycza pieniadze innym ? A jak oni spłaca , gdy wkrótce zbankrutują ?
Ukraina bez Donbassu , nie ma zabezpieczenia materialnego na jakiekolwiek pożyczki ?

------------------------------

~edi do ~Bimbus:

bankrut pomaga jeszcze wiekszemu bankrutowi,dopiero niedawno u nas pisano ,ze u nas braknie energii elektrycznej bo elektrownie przestarzałe,wymagaja remontów a ta baba bedzie modernizować elektrownie banderowskie,toz to jest sabotaz i demontaz panstwa polskiego,targowica po prostu.
============================

Ukraina przyjmie węgiel z Polski? Jaceniuk: będą konsultacje nt. modernizacji elektrowni
Za­cznie­my kon­sul­ta­cje nt. tech­nicz­nej mo­der­ni­za­cji ukra­iń­skich elek­trow­ni tak, by mogły one wy­ko­rzy­sty­wać wszyst­kie ro­dza­je węgla, w tym wę­giel do­star­cza­ny z Pol­ski - za­po­wie­dział pre­mier Ukra­iny Ar­se­nij Ja­ce­niuk po spo­tka­niu z pre­mier Ewą Ko­pacz w Ki­jo­wie.
Obrazek
Szef ukraińskiego rządu poinformował na wspólnej z premier Kopacz konferencji prasowej, że w rozmowach poruszona została m.in. sprawa dostawy polskiego węgla na Ukrainę. Jaceniuk zaznaczył, że ma to związek z tym, iż "rosyjscy terroryści" zajmują tereny, gdzie znajdują się ukraińskie złoża i kopalnie, przez co utrudniają dostawę węgla do ukraińskich elektrowni.

ak wyjaśnił, elektrownie na Ukrainie mogą wykorzystywać tylko węgiel specjalnych rodzajów. Są one - dodał - "wydobywane na terenach kontrolowanych obecnie przez rosyjskich terrorystów". W Polsce - zaznaczył premier Ukrainy - wydobywa się węgiel innego rodzaju.

- Podjęliśmy wspólną decyzję o tym, że zaczniemy konsultacje dotyczące przeprowadzenia technicznej modernizacji naszych centrali cieplnych tak, aby można było wykorzystywać w nich wszystkie marki węgla, w szczególności węgiel z Polski oraz z innych kopalni ukraińskich (położonych poza terytorium kontrolowanym przez separatystów - red.) - poinformował Jaceniuk.

Zaznaczył, że ustalono, iż "pewna część kredytu", który Polska udzieli Ukrainie, w wysokości do 100 mln euro w ciągu 10 lat, może być skierowana właśnie na modernizację elektorowi na Ukrainie.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukraina ... owni/gxj8h
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Spott

Prawdziwy establishment znałby na pamięć Szekspira lub Platona.Ale TOTO,które ma władzę w POlsce PO zaocznych studiach"gotowania na gazie"może jedynie cytować dialogi z filmów Barei i dokładnie robić to,z czego Ten Wybitny Reżyser przez całe życie szydził.Masakra!

==========================

Drwiny polityków PO ze zmarnowanych milionów. Sławomir Nowak śmieje się z PKP.
Obrazek
W 2013 r. ujawniono wnioski z wewnętrznego audytu spółki PKP. Wynika z niego, że w firmie dochodziło do nieprawidłowości przy ogłaszaniu przetargów. W sprawie zakupu systemów bezpieczeństwa, za które PKP przepłaciły 50-krotnie, prokuratura nadal prowadzi postępowanie. Dla polityków PO to jednak jeszcze jeden powód do żartów. „W PKP 30 baniek to nie jest wielki pieniądz. […] Tam rozmowa zaczyna się od 100” – mówi na „taśmach prawdy” Sławomir Nowak i śmieje się ze złodziejstwa w spółce.

Na systemy bezpieczeństwa Polskie Koleje Państwowe wydały 27 mln zł. Przetarg według kontrolerów Grupy PKP zawierał jednak liczne nieprawidłowości. „W ramach kontroli wewnętrznej przeprowadzonej przez PKP Cargo w 2009 r. zostały wykryte pewne nieprawidłowości w procedurze przetargowej dotyczącej wyboru oraz zawarcia przez Grupę umów z podmiotem odpowiedzialnym za wdrożenie i nadzór nad systemem zarządzania bezpieczeństwem informacji. Stwierdzone nieprawidłowości obejmowały m.in. niepełną i nieodpowiednią dokumentację przetargową, niepełne udokumentowanie prac komisji przetargowej, niewłaściwy skład komisji przetargowej, nieprzestrzeganie przez komisję przetargową regulacji i wymogów wewnętrznych przy podejmowaniu decyzji oraz nieumieszczenie w umowie niektórych zapisów wymaganych zgodnie z wewnętrznymi procedurami Spółki dla zabezpieczenia jej interesów” – czytamy w prospekcie emisyjnym Grupy PKP.

Konkretnie sytuację na „taśmach prawdy” nagranych w restauracji Sowa i Przyjaciele opisują Sławomir Nowak (były minister transportu), Andrzej Parafianowicz (były już wiceminister finansów) i Dariusz Zawadka (PERN).

S.N.: „W PKP 30 baniek to nie jest wielki pieniądz. Oczywiście to jest bardzo duży pieniądz. Ale mówię, jakie oni mieli podejście zawsze w PKP. Tam od 100 się rozmowa zaczynała”.
D.Z.: „Za 30 to bezpieczeństwo informacji zrobili. Coś, co było warte może z 80 tys.”.
S.N.: „Ha, ha, 20 baniek, k…a”.
D.Z.: „Jak ja to zobaczyłem, to, k…a, po prostu mówię, co to jest?”.
S.N.: „Bezpieczeństwo informacji i certyfikaty ISO. Wdrożenie norm jakości. 20 baniek wzięli za to od PKP. A spółka nawet z Grupy PKP, która ma te same uprawnienia itd. PKP Informatyka chciało to zrobić za 500 tys. zł. Tamci 20 coś milionów, a ci 500 tys. No i wzięli tą za 20 baniek”.
A.P.: „Im ten miś droższy, tym…?”.
S.N.: „Tym? Otwieramy oczy niedowiarkom”.
A.P.: „To nie może być tanie. A to przepraszam, to podwójnie poproszę. Koniaczek”.
S.N.: „Nie, nie, ty musisz oszczędzać. […] Ty chcesz robić słomiane oszczędności za 100 czy 200 tys., żeby byle łajza z kontroli wzięła nas za dupę. Ten twój pilot niech fruwa z twoją żoną. My wynajmiemy helikopter po pełnej stawce od instytucji”.
A.P.: „A misia nie sprzedamy nawet Muzeum Narodowemu. Poleży sobie do jesieni i napiszemy protokół zniszczenia”.

Panowie śmieją się przy tym do rozpuku z marnotrawienia pieniędzy.
Wydają się nie mieć wątpliwości, że sytuacja w PKP ma charakter korupcyjny. Mimo że od czerwca 2013 r. toczy się w tej sprawie postępowanie, nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów. – Śledztwo zostało wszczęte w kierunku przestępstwa niegospodarności z art. 296 par. 1 kodeksu karnego, tj. wyrządzenia pięciu spółkom z o.o. znacznej szkody majątkowej poprzez niedopełnienie obowiązków lub nadużycie udzielonych uprawnień. Śledztwo zostało w całości powierzone do prowadzenia CBA – mówi nam prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak twierdzi, w toku śledztwa przesłuchano kilkadziesiąt osób i zabezpieczono niezbędne dokumenty. – Nie postawiono nikomu zarzutów, postępowanie jest prowadzone w sprawie. Postępowanie dowodowe jest kontynuowane – dodaje prok. Nowak.

źródło: http://niezalezna.pl/63396-drwiny-polit ... -sie-z-pkp
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polska zajęła 110 miejsce na świecie w rankingu mierzącym przejrzystość i transparentność działań rządu
W rankingu World Economic Forum mierzącym przejrzystość i transparentność działań i decyzji rządów poszczególnych państw nasz kraj zajął... 110. miejsce na świecie. Bardziej transparentne i przejrzyste władze funkcjonują w takich krajach jak Gabon, Uganda, Mongolia, Albania, Ukraina czy Rosja. Ten fatalny wynik jest prostą konsekwencją przejęcia całości sterów w państwie przez ekipy Platformy Obywatelskiej i PSL, które doprowadziły do niebywałego rozrośnięcia się biurokracji, gigantycznego nepotyzmu, mnóstwa afer gospodarczych z udziałem najważniejszych osób w państwie, korupcji oraz jeszcze większego stopnia skomplikowania systemu podatkowego.


Niewydolność polskiego państwa mierzona jest także w braku przejrzystości i transparentności działań polskiego rządu. Afery i przekręty gospodarcze, skomplikowany system podatkowy, ciągle rozrastająca się biurokracja, nepotyzm i korupcja na szczytach władzy sprawiają, że nasz rząd w tej kategorii oceniany jest dramatycznie nisko. Według ostatniego rankingu World Economic Forum (za rok 2014) na świecie zajmujemy pod tym względem 110. miejsce dając się wyprzedzić takim tuzom światowej transparentności jak Gabon, Uganda, Mongolia, Albania, Ukraina czy Rosja.

Niestety nic nie wskazuje na to, aby Polska miała poprawić swoją pozycję w najbliższym czasie. Tuska podmieniono Ewą Kopacz, która dba o swoje psiapsiółki rozstawiając je po stanowiskach pełnomocniczek rządu do spraw tego i owego. Totalnie nie ma jednak wizji i strategii rozwoju Polski. Intelektualnie jest po prostu za słaba i nie ogrania kluczowych dla rozwoju naszego kraju tematów. Nie ma koncepcji jak rozwiązać problem niewydolności polskiego sądownictwa czy poluźnić fiskalny sznur założony na szyje polskich podatników. Nie panuje nad biurokracją i plagą nepotyzmu w spółkach państwowych. O walce z aferami i przekrętami nie będę wspominał. To powoduje, że w rankingu Światowego Forum Ekonomicznego za 2015 roku nasz kraj, w kategorii przejrzystość i transparentność działań rządu, prawdopodobnie znowu zajmie odległe miejsce w na początku drugiej setki.

Źródło informacji: Global Competitiveness Report 2014-15 (PDF)

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0201 ... iejscu.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wierszyk na Dzień Babci i Dziadka... :-)

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/10,882 ... iadka.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kto zatrzyma fiskalną paranoje Platformy Obywatelskiej?
Obrazek

Naczelną zasadą polityki finansowej rządu PO-PSL miało być stopniowe obniżanie podatków i danin publicznych. Tak przynajmniej twierdził Donald Tusk w listopadzie 2007 roku podczas wygłaszania swojego pierwszego expose. Niestety słowa te okazały się być wierutnym kłamstwem. Następczyni Tuska na stanowisku premiera również nie śpieszy się z realizacją wyborczej obietnicy. Pytana pod koniec ubiegłego roku pytana o możliwość obniżenia podatków palnęła, że to "melodia przyszłości"...


Z rankingu przygotowanego przez World Economic Forum na temat wysokości obciążeń fiskalnych stosowanych przez poszczególne państwa na świecie wynika, że przeciętny Polak oddaje w podatkach około 41,6 proc. swoich dochodów. Pod tym względem nasz kraj zajmuje 87. miejsce na świecie. Ten słaby wynik jest konsekwencją działań ekipy Platformy Obywatelskiej, która zamiast spełniać swoje przedwyborcze obietnice zafundowała Polakom największy w historii III RP wzrost obciążeń podatkowych. W ciągu ostatnich 7 lat obecna władza podniosła podatek VAT, kilkukrotnie podniosła wysokość akcyzy, podwyższyła o 50 proc. składki na ZUS, podniosła składkę rentową dla przedsiębiorców, zlikwidowała ulgi: budowlaną i internetową, obniżyła o 1/3 zasiłek pogrzebowy, opodatkowała lokaty 1-dniowe, kilkukrotnie podniosła maksymalne limity na podatki lokalne, wprowadziła podatek smartfonowy oraz paliwową opłatę rezerwową, jak również zamroziła kwotę wolną od podatku na najniższym w Europie poziomie (podatki dochodowe muszą płacić ludzie, którzy nie mają pieniędzy na jedzenie).

W tym kontekście zasadne jest pytanie, kiedy ta fiskalna paranoja zostanie zatrzymana? Kto może powstrzymać ekipę Platformy Obywatelskiej przed dalszym podnoszeniem podatków?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0201 ... lskiej.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Alfa

Jeżeli mamy w Polsce prawo stwarzające takie możliwości to obywatele winni z niego korzystać. Pretensje należy kierować do ustawodawcy. Ileż to mieliśmy w okresie tzw" wolnej Polski" różnych afer, których źródłem było złe prawo, często celowo stworzone dla wąskiej grupy cwaniaków. Skąd się wzięli nagle milionerzy, chyba nie z uczciwej, ciężkiej pracy a tylko z wykorzystywania stworzonego dla nich prawa.

---------------------------------------------

Adam

A nie lepiej poprosić o faktury z okresu działalności firmy? Jeśli ktoś płacił tak wysokie stawki to musiał mieć dochody.

----------------------------------------------

~podatnik

i to jest k...... polska , cwaniary znalazły sposób na łatwa kasę .

============================

ZUS wziął się do kontroli ciężarnych bizneswomen
Obrazek
Kobiety, które przed porodem założyły firmy, nie są pewne, czy otrzymają zasiłek macierzyński. ZUS wnikliwie prześwietla te przypadki - donosi "Rzeczpospolita".

Przybywa kobiet, które po trzech miesiącach opłacania składek na ZUS idą na zwolnienie lekarskie w związku z ciążą i występują o wypłatę ponad 6 tys. zł zasiłku miesięcznie. Są też takie, które firmę zakładają tuż przed porodem. Wtedy tylko jedna składka w wysokości 3 tys. zł może zapewnić im ponad 4 tys. zł zasiłku macierzyńskiego przez kolejne 12 miesięcy

Tymczasem ZUS zamiast wypłacać zasiłki, zaczął przysłać pismo, w którym jest 15 pytań dotyczących m.in. sposób prowadzenia działalności przez bizneswoman, czy jest to jej jedyne źródło utrzymania, jak zdobywała zlecenia i czy reklamowała swoją firmę. Zakład pyta również o imiona, nazwiska i adresy osób, które mogłyby potwierdzić fakt prowadzenia tej działalności.

- Sąd Najwyższy dopuszcza np. zawieranie umów o pracę wyłącznie po to, by uzyskać świadczenia z ubezpieczenia społecznego. Pod warunkiem jednak, że taka umowa była faktycznie wykonywana - mówi Dorota Wolicka ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Krótki kurs czarnej magii
Górniczy kryzys postawił premier Ewę Kopacz przed alternatywą: zostać matką Polką albo polską Margaret Thatcher. Postawiła na matkę Polkę. Ale też, po prawdzie, nie miała wyboru.
Obrazek
Na początku górniczego kryzysu okrzyknięto ją polską Margaret Thatcher. Jedni z nadzieją, że okaże twardość Brytyjki i złamie dominację wszechwładnych górniczych związków, inni z pogardą, że dąży do zniszczenia górnictwa, największej polskiej świętości. „Pani premier, lady Thatcher, ta ustawa jest dopchnięta kolanem” – wołał w Sejmie poseł SLD Zbyszek Zaborowski podczas nocnych obrad nad nowelizacją ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. „Nie porównujcie lady Margaret Thatcher do tej lawirantki, kobiety, która kłamie, oszukuje” – ripostował Przemysław Wipler z KNP, budząc oburzenie sali i okrzyki, że jest pijakiem. Tak rodziła się ustawa, która ma umożliwić realizację programu ratowania Kompanii Węglowej za publiczne pieniądze.

Kompania to największy górniczy koncern Europy. W 14 kopalniach i 6 zakładach zatrudnia ponad 45 tys. osób. Od dawna jest faktycznym bankrutem. Gdyby nie to, że jest spółką państwową, górniczą i tak wielką, dawno by upadła. Ma 4,2 mld zł długów, 8 mln ton niesprzedanego węgla na hałdach, a każda kolejna tona wywieziona na powierzchnię powiększa stratę o 66 zł. Cztery najbardziej deficytowe kopalnie, generujące 80 proc. strat, to Brzeszcze, Bobrek-Centrum, Pokój i Sośnica-Makoszowy.

Więcej: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... 2036701817
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zdziercy z Platformy gnębią Polaków absurdalnie niską kwotą wolną od podatku. Obecnie jest już 19 razy mniejsza niż w Wlk. Brytanii!
Obrazek
W czasie rządów Platformy Obywatelskiej kwotę wolną od podatku podniesiono tylko raz i to jedynie o 2 zł. W tym samym czasie brytyjską kwotę wolną aktualizowano siedem razy. Łącznie wzrosła ona o równowartość 25 tys. zł. Tymczasem funkcjonariusze rządu Kopacz twierdzą oficjalnie, że dalsze utrzymywanie najniższej w Europie kwoty wolnej od podatku (3091 zł) jest okej, bo alternatywą dla jej wzrostu miałoby być zlikwidowanie ulg podatkowych, jakie jeszcze nie zostały przez ekipę Platformy skasowane.

Warto podkreślić, że na świecie normą jest, że jeśli ktoś w ciągu roku zarabia kwotę nie przekraczającą równowartość 3-4 średnich miesięcznych pensji, to w ogóle nie płaci podatku dochodowego. W Polsce kwota wolna od podatku dochodowego wynosi jedynie 3091 zł i - decyzją rządu Platformy Obywatelskiej - od 2007 roku praktycznie nie była aktualizowana (wzrost o 2 zł w 2009 roku ciężko nazwać aktualizacją). Dla porównania: w Wielkiej Brytanii podatku dochodowego nie płacą ci, którzy zarobią w ciągu roku poniżej 10,6 tys. funtów, co stanowi równowartość około 60 tys. zł. W latach 2007 - 2015 limit ten był na Wyspach aktualizowany aż siedem razy. Tymczasem w Polsce w okresie rządów Tuska i Kopacz kwotę wolną podniesiono raz i to o całe 2 zł. Rząd w Londynie, podczas wspomnianych siedmiu aktualizacji, podniósł kwotę wolną swoim obywatelom o równowartość 25 000 zł.

Jakby tego było mało, funkcjonariusze rządowi próbują nam wmówić, że dalsze utrzymywanie najniższej w Europie kwoty wolnej od podatku (3091 zł) jest okej. Wiceminister finansów w rządzie Ewy Kopacz - Izabela Leszczyna (na marginesie - absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz studiów podyplomowych w zakresie filozofii i etyki) - nie tak dawno na łamach "Rzeczpospolitej" stwierdziła, że alternatywą dla wzrostu kwoty wolnej od podatku do poziomu postulowanego przez Rzecznika Praw Obywatelskiej (6503 zł rocznie) miałoby być zlikwidowanie ulg podatkowych, jakie w okresie rządów PO-PSL jeszcze nie zostały skasowane. W ten sposób "autorytet" rządowy w zakresie podatków próbował nas przekonać, że wysokie obciążenia fiskalne są dobre i spełniają postulat wyborczy "by żyło się lepiej". Jak widać buta ludzi wywodzących się z Platformy nie zna granic.

Czytaj więcej: Rzecznik praw nie ma racji (Rp.pl)
Czytaj także: Fiskalna paranoja Platformy nie podoba się RPO. Kuriozalnie niska kwota wolna od podatku jest niekonstytucyjna (Niewygodne.info.pl)

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0202 ... atkami.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Budżet też dopłaci do mocnego franka
Obrazek
Polski rząd musi wykupić w tym roku obligacje za prawie 1,9 mld franków. Droższa szwajcarska waluta oznacza dodatkowy koszt ok. 65 mln zł. Szefowi resortu finansów nie spędza to jednak snu z powiek

Pierwsza seria obligacji zapada w połowie maja. Ministerstwo Finansów musi oddać inwestorom 1,5 mld franków. Kolejna spłata jest w sierpniu – 375 mln franków. Do tego trzeba doliczyć koszty obsługi obligacji zapadających w następnych latach – jakieś 100 mln franków. Resort przyznaje, że ostatnie umocnienie franka do złotego oznacza, że całość będzie kosztowała więcej, niż zakładano, konstruując tegoroczny budżet. O ile? Ludwik Kotecki, główny ekonomista MF, ocenia ten wzrost na ok. 0,2 proc. ogólnego limitu kosztów obsługi całego długu, który resort wyliczył na niespełna 32,3 mld zł. Przeliczając to na złote, droższy frank będzie kosztował państwową kasę dodatkowo ok. 65 mln zł.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse- ... ranka.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rząd ukradnie miliard złotych z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych?
Plan w sprawie restrukturyzacji i sprzedaży polskich kopalni zakłada, że z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) rząd zabierze około 1 miliarda złotych, które przeznaczy na odprawy dla zwalnianych górników. Problem w tym, że jeśli władza zdecyduje się na taki krok i podbierze pieniądze ze wspomnianego Funduszu, to zrobi to całkowicie nielegalnie, niezgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Szykuje się zatem kolejny przekręt za publiczne pieniądze.

Plan rządu Ewy Kopacz zakłada wyprzedaż części kopalni wchodzących w skład państwowej Kompanii Węglowej. Zanim jednak to nastąpi spora górników będzie musiała pożegnać się z pracą. W zamian otrzymają całkiem przyzwoite, jak na polskie warunki, odprawy, których łączny koszt wyniesie około 1 miliarda złotych. Rząd, aby znaleźć pieniądze na wspomniane odprawy, zamierza dokonać "skoku" na środki zgromadzone w Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP).

W tym miejscu planu zaczynają się jednak poważne problemy natury prawnej. Zgodnie bowiem z "Ustawą o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy" środki z FGŚP, istotnie, służą na pokrycie wypłat wynagrodzeń, odpraw czy innych świadczeń pracowniczych pod warunkiem, że dany pracodawca ogłosił upadłość, którą potwierdził sąd upadłościowy. W przypadku Kompanii Węglowej, której pracownicy mają być zwolnieni, o ogłoszeniu upadłości nie może być mowy. W praktyce oznacza to, że wykorzystanie przez rząd około 1 miliarda złotych z FGŚP na odprawy i świadczenia dla zwalnianych górników, odbędzie się całkowicie nielegalne. Szykuje się zatem kolejny gruby przekręt sponsorowany z pieniędzy podatników. Przypomnijmy bowiem, że środki zgromadzone na FGŚP pochodzą ze składek opłacanych przez pracodawców na ubezpieczenia społeczne swoich pracowników, które są pobierane przez ZUS. Są to zatem pieniądze publiczne, o których wykorzystaniu precyzyjnie mówi ustawa. Jak jednak widać ekipa Platformy ma głęboko gdzieś prawo i obowiązujące w Polsce ustawy.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0202 ... z-FGSP.htm
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM