Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 1
Rejestracja: 18 gru 2014, 20:28
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: defilader »

Zapraszam do posłuchania najnowszej płyty mojego projektu Fryvolic Art.

http://crashendo.fryvolic.pl

W nagraniach wzięła udział rekordowa ilość gitar Defil (dziewięć + "nie-defilowskie ukulele). A konkretnie są to następujące modele:

- Aster Lux
- Aster Rock
- Luna 22
- Tosca
- akustyk F6-2A
- Jazz T-II
- klasyk średni - HS-18Z
- klasyk 4/4
- parlor 1/2

Album jest oczywiście dostępny za darmo. Polecam i pozdrawiam!
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Andros, może w DK zorganizować przeglądy zespołów, jak to miało niegdyś miejsce w Polsce i zaznaczyć aby każdy wykonawca wykonał przynajmniej jeden utwór na Defilu ?
Czytając tekst, który przytoczyłeś zastanawiam się nad tym fragmentem: "elementy i mechanizmy do wykonania instrumentów gitarowych i pianinowych." Cóż to za instrumenty gitarowe i pianinowe ? Wie ktoś oprócz ludzi ze Wzgórza ?

Defilader, gratuluję pasji i jej efektów. Muzyka ciekawa, choć daleko od moich upodobań. Okazuje się, że na instrumentach z Defilu można grać wbrew temu co wielu uznaje za niemożliwe.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

W sumie zastanawiam się jaka była misja tej wystawy ?
Jeżeli zgodnie z tytułem miała wywołać wspomnienia u byłych pracowników Defilu, to misja została wykonana. Ale czy to nie za mało aby ponad rok pracy miało wywołać parę łez u paru osób ? "Defilowiczów" raczej nikt nie brał poważnie pod uwagę, zresztą parę postów wyżej pan Zawadka jasno określił, że postanowił pójść swoją drogą. Gdzie ta droga zaprowadzi, zobaczymy.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Miałem ostatnio okazję przyjrzeć się na własne oczy wystawie. Potwierdziło to moje wcześniejsze spostrzeżenie, że wystawa ma wymiar bardziej emocjonalny niż historyczny, fabryka wyprodukowała wspomnienia i łzy. Jednak będąc sobą nie omieszkałem wytknąć organizatorce (którą akurat miałem okazję tam spotkać), kolejne nieścisłości na wystawie i wprowadzanie "opinii publicznej" w błąd, szczególnie mając w trosce młode pokolenie, które historię fabryki zna jako historię bazaru przy Defilu. Udało się znaleźć przyczynę i źródło, mam nadzieję że jakiekolwiek kolejne publikacje będą ściślej badane przed wypuszczeniem w świat. W każdym bądź razie, współpraca na poziomie merytorycznym i emocjonalnym jest otwarta.
Zastanawiałem się też ostatnio nad pierwotnym pomysłem, czyli nad powołaniem stowarzyszenia, droga wydaje się usłana cierniem ale może z wiosennymi roztopami przyjdzie natchnienie i świeży umysł.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Artykuł w temacie.
======================

„Defil – Fabryka wspomnień" - co dalej z wystawą?
Obrazek
„Defil – Fabryka wspomnień" - co dalej z wystawą? Jeszcze tylko do końca stycznia można odwiedzać ekspozycję poświęconą najnowszej historii Lubina i fabryce instrumentów lutniczych Defil. Jednak OK Wzgórze Zamkowe zapewnia, że nie ostatni raz usłyszymy o projekcie „Defil – Fabryka wspomnień"

Blisko rok trwały przygotowania projektu o Dolnośląskiej Fabryce Instrumentów Lutniczych "Defil - Fabryka Wspomnień", którego realizacji podjął się OK Wzgórze Zamkowe w Lubinie. Głównym założeniem przedsięwzięcia było zorganizowanie wystawy, która miała odkurzyć najnowszą historię stolicy Zagłębia Miedziowego, a tym samym przypomnieć ją mieszkańcom miasta i okolic, którzy być może zapomnieli, że historia Lubina wiąże się nie tylko z odkryciem złóż miedzi i powstaniem kopalni. Dzieje Dolnośląskiej Fabryki Instrumentów Lutniczych sięgają czasów zakończenia II wojny światowej (1947 r.). A sama fabryka determinowała losy mieszkańców i samego miasta aż do 2001 roku , kiedy to nastąpiło nieuniknione rozpoczęcie procesu likwidacyjnego fabryki zakończone w 2005 r.

W przygotowania ekspozycji o Defilu OK Wzgórze Zamkowe zaangażował wszystkich mieszkańców miasta. Pracownicy Ośrodka wspólnymi siłami poszukiwali pamiątek związanych z Defilem, fotografii, materiałów graficznych, filmów, przedmiotów itp. Jednak najcenniejsze okazały się wspomnienia byłych pracowników fabryki oraz osób, które były w jakiś sposób związane z jej działalnością. Właśnie te wciąż żywe retrospekcje można było utrwalić w wersji audio i wideo, a wszystko po to, by zrealizować nie tylko główną wystawę, ale także towarzyszące jej publikacje, które niedługo ujrzą światło dzienne.

Najbliższe plany Wzgórza Zamkowego to przygotowanie katalogu defilowskiej ekspozycji. Ma się on ukazać jeszcze przed zakończeniem wystawy, która dostępna jest dla zwiedzających do 31 stycznia br. w Galerii Zamkowej. Natomiast majowy Festiwal Kwiatów i Roślin to również czas zarezerwowany na premierę książki poświęconej projektowi "Defil - Fabryka Wspomnień". Wówczas wyjątkowo przez trzy dni majowy festiwal zostanie wzbogacony o plenerową wystawę poświęconą Defilowi, powiększoną o nowe eksponaty i filmy ze wspomnieniami byłych pracowników. To jeszcze nie wszystkie niespodzianki przygotowane przez Wzgórze Zamkowe, ale na razie więcej nie zdradzimy.

Plany, jakie z wystawą wiąże OK. Wzgórze Zamkowe świadczą o ogromnym sukcesie projektu. Chyba sami pomysłodawcy i organizatorzy nie spodziewali się, że wystawa będzie cieszyła się takim zainteresowaniem wśród mieszkańców Lubina i okolic. Ludzie z całego regionu, złaknieni regionalnej historii, tej naszej i najświeższej oraz wspomnień prawdziwych osób, które na co dzień ją tworzyły, przyjeżdżają do Lubina, by podziwiać ekspozycję w Galerii Zamkowej. Dotychczasowa frekwencja na wystawie udowadnia, że takie projekty jak "Defil - Fabryka Wspomnień" są ludziom potrzebne i mogą odnieść spektakularny sukces.

Jeżeli jeszcze nie widzieliście wystawy, macie czas do końca stycznia. Następna okazja, by przyjrzeć się bliżej najnowszej historii miasta oraz zobaczyć na własne oczy autentyczne eksponaty, na których wielu znanych i popularnych muzyków zaczynało swoją muzyczną karierę nadarzy się w maju. "Defil - fabryka wspomnień" to nie tylko fakty historyczne, ale pamięć o wspólnej przeszłości.

źródło: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/def ... id,tm.html
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Jak się nie spróbuje, to się nie będzie wiedziało. Największy problem jest ze znalezieniem "lokomotywy" takiego przedsięwzięcia, kogoś kto ma pasję i czas. Oczywiście też kwestia zebrania minimalnej liczby członków założycieli i właśnie kwestia zebrania tej liczby powinna być odpowiedzią, na pytanie czy warto ?
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Kwestia wskrzeszenia marki powinna należeć do świata biznesu a nie do samorządu, rządu czy wielbicieli. Przedsiębiorca sam musi podjąć decyzję i ryzyko. Najlepiej gdy inwestor jest też pasjonatem marki lub polskich marek ogólnie. Jeżeli zabraknie pasji to pozostanie tylko chłodna kalkulacja i w pewnym momencie biznes może zostać sprzedany np. Chińczykom. Ale wracając na ziemię należy trzymać kciuki za Tonsil i oby nie został załatwiony jak Optimus, bo jak się wejdzie za wysoko z konkurencją to odpowiednie organy zadziałają w interesie zleceniodawcy, którego interesy zostały naruszone i to interesy głownie nie polskie.
Główna kwestia ewentualnego wskrzeszenia Defilu to potencjalny rynek zbytu. Jeżeli wziąć pod uwagę mechanizmy pianinowe, to nie ma zbytu a przynajmniej w Polsce. Instrumenty smyczkowe są produkowane w sporej liczbie pracowni lutniczych i ten wycinek rynku raczej nie jest do opanowania przez produkcję fabryczną. Pozostają gitary, ale tu trzeba zmierzyć się z konkurencją dalekowschodnią a jest to pozycja na przegranej, bowiem skala opodatkowania w Polsce nie pozwala na wyprodukowanie czegokolwiek co mogłoby być cenowo konkurencyjne z np. produktami chińskimi. Pozostaje konkurencja jakościowa, ale to temat rozłożony na lata i kosztowny. Nikt nie zaryzykuje konkurencji na poziomie jakościowym, gdy częste zmiany prawne w Polsce nie gwarantują pewności w działalności dla inwestorów w dłuższej perspektywie czasowej. Do tego dorzucić pozwolenia, zezwolenia, certyfikaty, dopuszczenia, atesty, koncesje, ekologię, kontrole i donosy i się odechciewa.
Przemysł w Polsce został celowo i skutecznie zniszczony aby sprowadzić Polskę do roli rynku zbytu dla korporacji spoza Polski oraz do neokolonialnej eksploatacji taniej siły roboczej. Bez zmian w systemie a raczej wymianie systemu nie można niczego zmienić w w/w kwestii.
Zatem zanim dojdzie w Polsce do przewrotu jeżeli w ogóle do niego dojdzie, to lepiej reaktywować Defil w sercach a przede wszystkim nie dopuścić do zapomnienia, głównie wokół "komina" Defilu.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Cieszy oko taka publikacja, zdaje się pierwsza od chwili upadku fabryki. Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał, że ta publikacja zawiera błędy i to błędy które wskazałem wcześniej organizatorom tego przedsięwzięcia. Podam tylko dwa przykłady ze strony 12. Jest tam informacja, że w 1964 roku w Defilu rozpoczęto produkcję gitary basowej Lotos. Otóż jest to nieporozumienie albowiem projekt tej gitary powstał w Bydgoskiej Fabryce Akordeonów w Bydgoszczy w roku 1965 wspólnie z projektem gitary Samba, która była wzorowana na egzemplarzu szwedzkiej gitary Hagstrom Kent. Gitara ta znalazła się w zespole zakładowym BFA, gdzie postanowiono skopiować ten model w celu produkcji własnej. Lotos był pochodną tej gitary w wersji basowej. Defil od końca 1965 roku dostarczał jedynie elementy drewniane do BFA do produkcji tych modeli. Dopiero pod koniec 1968 roku produkcja Samb i Lotosów została uruchomiona w Defilu na podstawie bydgoskiej dokumentacji.
Nieco niżej na tej samej stronie mamy kolejnego babola z informacją, że oto w Defilu w roku 1975, produkuje się 12 typów gitar EA, czyli elektro-akustycznych. 12 typów gitar EA, to nie produkowało się w całej historii fabryki, zapewne chodzi tu o modele a nie typy. Ale w roku 1975 produkowano 3 (trzy) modele tego typu gitar, czyli: Melodia 2, Echo 2, Julia 2. Gdyby dodać tez gitary basowe EA, czyli: Romeo 2 i Rytm 2, to mamy pięć modeli. Mam obawy co do tej książki, którą planują wydać.
Chciałbym też nadmienić, że ten Kontrabar, nie jest produktem Defil a jedynie całkiem niedawno wykonaną repliką takiego gadżetu, który Defil wykonał w latach 70 tych w ilości kilku sztuk.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Te cytaty prawdziwe ale odnoszą się bardziej do polityki historycznej niż do historii. W polityce historycznej, historię pisze się "od nowa" na potrzeby teraźniejszości. Zawsze trzeba w takiej sytuacji odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jest tego cel i kto ma z tego korzyść.
W naszym omawianym przypadku nie widzę tu polityki historycznej ani celu pisania historii od nowa. Bardziej skoncentrowałbym się na przyczynie. A przyczyna jest banalna. W dzisiejszej Polsce (i pewnie nie tylko) studenci piszą prace dyplomowe w większości na zasadzie kopiuj - wklej i to dosłownie albowiem dzisiaj nie trzeba przesiadywać w czytelniach, tylko w sieci można znaleźć materiał na setki tematów prac dyplomowych, szczególnie o profilu humanistycznym. Zatem dorwać materiał, skopiować, wkleić, skleić i gotowe.
Treść tej publikacji jak też opisy plansz na wystawie pochodziły z kilku źródeł, często zawierających sprzeczne informacje. Te ze strony 12 są kopią z albumu stworzonego ponad 30 lat temu przez pracownika Defilu, który podjął się opracowania kroniki zakładowej. Niestety ale nie postarał się o szczegóły, wystarczyło choćby zajrzeć do dokumentacji którą miał pod ręką a która dzisiaj jest w archiwum, zamiast pisać coś co mu się wydawało. Tak powstały błędy, które oczywiście można zweryfikować na podstawie dokumentacji. Wiem, że pracownicy Wzgórza zostali wysłani do archiwum w celu pozyskania materiałów na wystawę i publikację ale nie wiem co "skopiowali" i jakie mieli zadanie. Skopiowanie kroniki było łatwiejsze niż przewalanie tysięcy dokumentów, czyli kopiuj - wklej kronikę, bo były zdjęcia i opisy w jednym miejscu, wszystko aby projekt szybciej skończyć. Promotor wystawił pozytywną ocenę i teraz kolej na następne projekty.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Dlatego też wyraziłem swoje zaniepokojenie o książkę, która to ma się ukazać na kolejną odsłonę wystawy w maju. Biorąc pod uwagę, że jest już koniec marca, materiał powinien być już zamknięty i gotowy do druku, jeżeli już nie jest wydrukowany. Autor powyższego opisu wyraził wolę współpracy i prosił aby uniknąć wcześniejszych błędów ale nikt nie się z nim nie kontaktował do tej pory. Czyli albo wszystko jest zweryfikowane i książka nie będzie zawierać błędów albo trzeba będzie wystawić erratę. Wszystko się okaże.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Nie podejrzewam i nie odczuwam tu awersji do współpracy, bardziej jest to ignorancja i lenistwo. Jak wspomniałem wcześniej działa tu zasada kopiuj-wklej, aby szybciej, byle jak, zrobić projekt i następny. Problem leży w mentalności osób zarządzających instytucjami kulturalnymi, osób wychowanych na byle jakości, na pobieżności, na konformizmie, na układzie.
Ale wstrzymajmy się do oceny ostatniego etapu tego przedsięwzięcia, aż do momentu gdy będzie można przeczytać książkę czy publikację zwieńczającą pracę zespołu osób pod nadzorem pana Dyrektora WZ.
Początkujący
Początkujący
Posty: 97
Rejestracja: 16 cze 2005, 08:23
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: Marek Zawadka »

Powinienem dalej odpuszczać sobie Panów dwóch tutaj sfrustrowane pogawędki.
Rozumiem frustracje Pana Androsa. Natomiast inwektywy człowieka, który wstydzi się swojego nazwiska, bardzo mnie dziwią. Zwłaszcza, że wyraża chęć współpracy, ale współpracować nie chce. Roztacza jakieś upiorne wizje do tego podając dane z kapelusza, nie poparte źródłami.
Ja bym się nie martwił o tą publikację. Robi je Pani Agata, wraz z dr Pawłem Piotrowskim i dr Markiem Burakiem. Jeżeli będzie tam coś mojego to o funkcjonowaniu Zjednoczeń w Polsce a w szczególności Zjednoczenia w którym funkcjonował Defil (Oczywiście są to też Panu znane materiały?).
Bardzo dobrze byłoby, gdyby zamiast trollować tutaj dopełnił Pan swoich obietnic. Nie ma żadnych Pana publikacji (nawet internetowych). Jak wygląda zapowiadana wystawa razem z Muzeum Miedzi?
Co do konformizmu, bylejakości i układzie, czyli moim wychowaniu to - nie wiem skąd ma Pan takie informacje. Oczywiście, nie podejrzewam, że zna Pan moje wydawnictwa poświęcone transportowi wodnemu jak i regionom przemysłowym. Nie podejrzewam też, by był Pan na wystawach związanych z Okupacją Sowiecką, z 1944, wątpię by Pan był na wystawie związanej z 1945 r. Na pewno nie wie Pan, że to lenistwo doprowadziło do przyznania przez Federację Europejską Mistrzostw Europy - Na 4 lata w różnych kategoriach. Ponadto kilka innych rzeczy, ale o tym może kiedyś.
Do tego różnimy się znacznie w postrzeganiu czym jest historia. Dla Pana nie istotne są kompletnie warunki otoczenia, uwarunkowania historyczne, socjologiczne. Problem funkcjonowania w gospodarce nakazowo - rozdzielczej Defilu, jego ulokowanie w Zjednoczeniu a także problem powstawania i funkcjonowania KGHM w pobliżu i wpływ na stosunki w zakładzie (np. mieszkania itd). Dziwię, że mając taką dużą wiedzę nie jest Pan opracować leksykonu wyrobów Defilu. Widać, wiedza Pana starcza tylko na złośliwie recenzowanie. (Tak w gruncie rzeczy, krytkując frazy wg Pana wytnij wklej należałoby przytoczyć źródło. I dlaczego źródła wytworzone przez ten sam podmiot mają być ważniejsze?
Na całe szczęście błędy jakie Pan wytyka, są praktycznie nieistotne z punktu widzenia historyka, ot takie czepianie sie amatora - technokraty sfrustrowanego, że nikt nie chce z nim współpracować a samemu nie potrafi niczego samodzielnego stworzyć.
Książka będzie niewątpliwie przyzwoicie zredagowaną publikacją i nie będzie przynosiła wstydu wydawcom (tak jak wystawa nie przyniosła) a przyniesie dużo radości pracownikom Defilu i ludziom z Defilem związanym (, że nie Panu, no trudno).
A co do Ignoracji. Był Pan kilka razy na WZ i Pan ignorował - zarówno mnie jak i Panią Agatę. Brak współpracy z Panem wynikał tylko i wyłącznie ze słabości Pana jako współorganizatora, przy za dużych oczekiwaniach i żądaniach. Nie mogłem zaryzykować współpracy z Panem. Istaniała szansa, iż na 12 godzin przed otwarciem wystawy Pan uzna, że jednak NIE.
I jeszcze jedno - Obrażając ludzi Panu kompletnie nie znanych, należy się jednak lekko zastanowić. Pana opinia o instytucjach publicznych, jest Pana opinią, natomiast, nie jest ona obowiązująca. Idzie wiosna, dużo słońca - na pewno dobre to lekarstwo na frustrację.
A co do wtrętów Pana Androsa i rozsiewania przez niego plotek - bo tak należy uznać umieszczanie na różnych strona wpisy "Pana bez nazwiska" bez weryfikacji, to się dziwię trochę. Bo zarówno książeczki o charakterze historycznym poświęcone Wielkanocy i Mikrofonom Kanionom nie zawierały uchybień mający wpływ na oddanie ducha czasu. Dlaczego miałoby tu być inaczej? Dziwne.
Ewentualnej dalszej polemiki w tym temacie nie będzie. Książka ukaże się jak uznamy, że jest w całości zdatna do prezentacji. Może 2 maja, może 22 listopada. Bo to książka przede wszystkim będąca hołdem dla Defilu o zakładzie, o ludziach o uwarunkowaniach społeczno - gospodarczych a nie spisem zdawczo - odbiorczym czy też inwentaryzacją.
A co do współpracy - dziwne, ze wiele osób z nami współpracowało i wyszła z tego przyzwoita wystawa. Mam nadzieję, że ta majowa prezentacja będzie równie udana. Co będzie mnie bardzo cieszyło, ale nie zmieni hejterskiej mentalności Pana, który się wstydzi swojego nazwiska.

Wesołych i Pogodnych Świąt Wielkanocy.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 37
Rejestracja: 18 maja 2013, 19:20
Kontakt:
Awatar użytkownika
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: vintage »

Nie wiem kto tu jest najbardziej sfrustrowany ? Jak nazwać osobę, nie podejmującej merytorycznej dyskusji, tylko wylewającej swoje żale a osoby słusznie kwestionujące rzetelność publikacji, nazwijmy to – bubla – wyzywa od frustratów ?
Co do mojej anonimowości, to takie są prawa na forach dyskusyjnych, że każdy może istnieć pod wymyślonym Nickiem, natomiast w kontaktach ze Wzgórzem Zamkowym zawsze występowałem pod swoim imieniem i nazwiskiem, miejscem zamieszkania z kontaktem telefonicznym oraz e-mailowym. Trzeba to sobie najpierw sprawdzić, zanim się coś palnie.
Daleki jestem od oceny wychowania innych osób, poruszony problem w tym kontekście dotyczy kryzysu instytucji publicznych, osób zarządzających tymi instytucjami a wszystko patrząc przez pryzmat wychowania edukacyjnego oraz politycznej poprawności. Nie mam nic do prywatności kogokolwiek a jedynie do efektów pracy. I nie mają tu znaczenia prace na temat transportu wodnego, regionów przemysłowych czy nagród. Opieram się na tym co widzę i w temacie który mnie interesuje czyli Defil.
Współpraca była otwarta ale nikt z pracowników WZ nie zwrócił się nigdy w sprawie udostępnienia materiałów czy pomocy merytorycznej. Prosiłem o podanie zakresu, planu działania, ale odpowiedź była w rodzaju – najpierw zbieramy materiały a potem zobaczymy co dalej z tym zrobić. Ja tak nie pracuję, aby tworzyć chaos a potem próbować to uporządkować. Jest nieporozumieniem aby obarczać mnie słabością jako współorganizatora, bo nie byłem żadnym współorganizatorem i nie formułowałem nigdy w tej kwestii żądań ani oczekiwań, to blef i manipulacja.
Efekty mojej pracy w temacie Defil będą widoczne w odpowiednim czasie i miejscu, traktuję to jako moją pasję i prywatną inicjatywę. Nie posiadam na tyle wolnego czasu aby to zrealizować w dowolnym momencie i nie działam pod żadną presją. Mając na uwadze swój zasób materiałów i wiedzy w temacie Defilu oraz dokonanych weryfikacji źródeł pozwalam sobie na wytykanie błędów.
Warunki otoczenia, działalność fabryki, uwarunkowania historyczne i socjologiczne będą również zawarte w moim opracowaniu i posiadam sporo wiedzy w tej kwestii. Absurdem jest zarzucanie mojej osobie braków wiedzy w tej kwestii. Nie były one szerzej poruszane przez projekt ani publikację WZ, dlatego też nie zajmowałem tu stanowiska, ale jeżeli się pojawią i będą zawierać błędy nie omieszkam skorygować błędów. Na pewno jestem amatorem w kwestii badań historycznych ale nie chwalę się bublami historycznymi. Moje postrzeganie historii to zbiór faktów a fakty to coś co miało miejsce. W projekcie Fabryka Wspomnień występują „nie fakty” a zatem efektem jest opisywanie „nie historii” może to nas odróżnia. Wytknięte błędy są błędami o mniejszym znaczeniu lub o większym ale są to błędy i świadczą nie tyle o słabym warsztacie historycznym ale o braku profesjonalizmu. Niech przykładem będzie tu wyżej wspomniana gitara Lotos. Rozpoczęcie produkcji gitar elektrycznych i basowych było kamieniem węgielnym w Defilu i nie tylko, bo otworzyła nowe możliwości dla muzyków w całej Polsce. Traktowanie błędu w tym temacie jako mało istotnego jest właśnie objawem braku profesjonalizmu. Kolejny przykład nazwał bym partactwem czyli fakt, że na wystawie można było z jednego plakatu odczytać, że gitary elektryczne rozpoczęto produkować w roku 1967 a już dwa metry dalej, że w 1956 roku. Kolejny przykład wspomniany na innym forum przez inna osobę (żeby nie było że tylko ja się czepiam) to wzmianka o Kazimierzu Krysce – wynalazcy instrumentu Toruniola, na stronie 12 katalogu jest to nauczyciel biologii z Torunia ale już na stronie 17 jest już z Poznania. Może i mało istotny błąd ale daje świadectwo o tych osobach co przygotowywali i sprawdzali materiał, gdyż zaprzeczają sami sobie, takie „za a nawet przeciw”. Nie wspomnę, że dalej na stronie WZ wynika, że Langer w Lubinie utworzył fabrykę fortepianów, pomimo iż ten temat był do bólu wałkowany. A skąd źródła aby tym wszystkim „nie faktom” zaprzeczyć ? Są one w zasięgu ręki i często posiadane przez WZ, przeglądane, kopiowane.
Historia wg Wzgórza Zamkowego może być mocno elastyczna, dostosowana na potrzeby etapu mądrości jak za czasów PRL. W tym świetle zastanawiam się nad słowami wypowiedzianymi przez Dyrektora Zawadkę wprost do kamery na otwarciu wystawy:
„chcielibyśmy żeby ta wystawa miała ciąg dalszy, czyli 1, 2, 3 maja w okrągłą 70 tą rocznicę zakończenia wojny, żeby ona pojawiła się na Błoniach……”
Tu link, czas wypowiedzi od 1.01 do 1.16:
https://www.youtube.com/watch?v=yUw9wtqZaJw

Myślałem, że wojna zakończyła się 2 września 1945 i okrągła rocznica jest we wrześniu.


Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych, życzę pracownikom Wzgórza Zamkowego
Zdrowych, Spokojnych Świąt oraz Wesołego Alleluja
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kolejne spotkanie lutników i byłych pracowników
Defil - fabryka wspomnień
Obrazek
Już po raz kolejny wspólnie spotkają się byli pracownicy Dolnośląskiej Fabryki Instrumentów Lutniczych "Defil". Podobnie, jak przed rokiem, inicjatorem i organizatorem wspomnieniowego, niedzielnego popołudnia, będzie Ośrodek Kultury "Wzgórze Zamkowe".

Rok temu, gdy Wzgórze przygotowało okolicznościową wystawę, na wernisaż przyszło ponad sto osób - pracowników dawnego "Defilu". Godzinami wspominali chwile spędzone w lubińskiej fabryce.

- W latach 50. Defil to był główny zakładw regionie, który zatrudniał większość mieszkańców małego wówczas Lubina, bo KGHM dopiero raczkował. Defil to przede wszystkim instrumenty lutnicze, skrzypce, gitary akustyczne, potem elektryczne, mandoliny, mandole, mechanizmy pianinowe, które potem były wysyłane do fabryki pianin w Legnicy i Kaliszu, ale produkowaliśmy także futerały i pokrowce do instrumentów, głównie dętych - tak rok temu wspominał Krzysztof Węgrzyn, były pracownik Defilu, artysta lutnik.

Niedzielne spotkanie lutników rozpocznie się mszą św. w "małym" kościele o 13. Godzinę później wszyscy spotkają się w Galerii Zamkowej na Wzgórzu.

Dolnośląska Fabryka Instrumentów Lutniczych rozpoczęła swoją działalność w okresie przedwojennym. W okresie PRL-u był to jeden z najprężniejszych zakładów w regionie. Produkowany tam sprzęt muzyczny eksportowany był do wielu krajów Bloku Wschodniego, także na Kubę. Defil upadł w 2001r., cztery lata później zakład całkowicie przestał istnieć.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/76806/78/
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W hołdzie lubińskim instrumentom
Obrazek
Defil. Na to hasło wielu muzyków reaguje od razu. Czasem z powątpiewaniem, krytykując wyroby lubińskiej fabryki instrumentów. Z kolei inni mogliby wychwalać specyficzne brzmienie godzinami. Są także i tacy, którzy dla tych gitar stracili głowę. Jedną z takich osób jest Emil Bonifaczuk, poznański muzyk, który właśnie świętuje pojawienie się „The Feel of Defil” – wydawnictwa wspieranego przez Wzgórze Zamkowe, w całości nagranego na instrumentach z lubińskiej fabryki instrumentów lutniczych.

Ostatnie fabrykę opuściły w 2001 roku. Ci, którzy na nich grali, mają uzasadnione powody, żeby nazywać je specyficznymi. Począwszy od użytych materiałów, poprzez wykończenie, na brzmieniu kończąc – instrumenty Defilu często określano jako niskobudżetowe kopie zachodnich modeli, wyłącznie dla początkujących.

Emil Bonifaczuk, wykonawca, producent, autor projektu „The Feel of Defil” znany szerzej jako Fryvolic, wyjaśnia powód, dla którego gitary, pomimo upływu czasu nie tylko nie odeszły w zapomnienie, ale cały czas zyskują na znaczeniu.

– Fenomen można porównać do tego, który towarzyszy obecnie np. zainteresowaniu samochodami Fiat 125/126 P, Syrena, Warszawa czy Polonez. Wiadomo – jazda takim maluchem w niczym nie przypomina jazdy nowym zachodnim autem. A jednak ludzie chcą znów tymi zabytkami jeździć! Ba! Są w stanie zapłacić za nie ogromne pieniądze. Myślę, że podobnie sprawa wygląda w przypadku instrumentów defilowskich. Czas upływa nieubłaganie, a ich wartość historyczna i sentymentalna stale rośnie – mówi Emil Bonifaczuk.

Okazuje się, że z powodzeniem sprawdzają się w projektach studyjnych. Fryvolic wykorzystywał kilka modeli do nagrania trzech swoich autorskich albumów. Ale w grudniu pojawiło się wydawnictwo-hołd w całości poświęcone tym gitarom.

– Na pomysł zrobienia kompilacji „The Feel of Defil” wpadłem na początku października 2015. Stwierdziłem, że z moim własnym materiałem będę mieć jeszcze ogrom pracy, a warto by było rok 2015 zakończyć jakimś przebojowym albumem. Z jednej strony chciałem promować moje wydawnictwo (netlabel.fryvolic.pl), a z drugiej oddać swego rodzaju hołd Defilowi, więc kompilacja utworów różnych wykonawców wydawała się oczywistą oczywistością – opowiada Fryvolic.

Zaproszeni do udziału mogli poczuć się wszyscy. Zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści. Jednym z warunków udziału było użycie lubińskich instrumentów. Choć ich brzmienie jest charakterystyczne, to wcale nie oznacza, że w czasie rozwijającego się tzw. homerecordingu nie do podrobienia. Jaką mamy więc pewność, że użyty sprzęt rzeczywiście pochodził z fabryki?

– Defilami zajmuję się od zawsze, więc posiadam już całkiem sporą wiedzę na ich temat. Osłuchałem i ograłem ich też całkiem dużo, więc potrafię je rozpoznać. Uczestników projektu znam dobrze lub też miałem trochę czasu by ich lepiej poznać, więc nie ma mowy o żadnych mistyfikacjach – opowiada muzyk.

Nagraniom towarzyszyła też dokumentacja w postaci zdjęć lub filmów video, artysta stworzył też galerię użytych instrumentów. Zdjęcia znalazły się na stronie projektu, w mp3-albumie oraz we wkładce do płyty CD-Audio, która trafia do patronów medialnych – dodaje.

Płyta „The Feel of Defil” to 22 różnorodnie stylistyczne utwory, prawie 70 minut muzyki. Wśród artystów znaleźli się m.in. Waldemar Kuleczka z zespołu Papa Dance czy Przemysław Smolarski, uczestnik programów „Voice of Poland” i „Bitwy na głosy”. Ale w nagraniu uczestniczyli także goście z zagranicy: litewski kolekcjoner gitar z Kowna Linas Peciura czy Ilya Shlepakov – Rosjanin mieszkający w Teksasie – wylicza Fryvolic.

Płytę można pobrać ze strony netlabel.fryvolic.pl/

Jak na ironię w projekt nie zaangażował się żaden muzyk z Lubina. Emil Bonifaczuk ma nadzieję, że sytuacja zmieni się wraz z drugą edycją projektu. Ta wystartuje po licznych prośbach muzyków z całego kraju. Najpewniej pojawi się w rozpoczętym właśnie, 2016 roku. W tej sprawie można kontaktować się bezpośrednio z inicjatorem projektu pod adresem emil@fryvolic.pl

źródło: http://www.lubin.pl/aktualnosci,39889,w ... ntom_.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM