Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ale jazda! W deklaracji trzy razy więcej kilometrów niż na liczniku. Cud Radosława Sikorskiego? Czy zwykłe oszustwo?
Obrazek
Jak ustalił Fakt, prywatny nissan qashqai należący od lutego 2010 r. do Radosława Sikorskiego i jego żony Anny Appelbaum podczas ostatniego przeglądu gwarancyjnego miał na liczniku zaledwie 30 083 km. A Sikorski utrzymuje, że prywatnym autem – w celach poselskich – zrobił aż 90 tys. km. I wziął za to kasę z kancelarii Sejmu!

W 2011 r. Sikorski rozliczył 26 500 zł tytułem przejazdów prywatnym autem jako poseł. To prawie 32 tys. kilometrów. W 2012 roku było to 19 100 zł, czyli 23 tys. km. W 2013 r. 9 600 zł – czyli kolejne 11,5 tys. km. A jeszcze w całym 2010 roku było to ponad 21 000 zł, czyli 25 tys. km. To o tyle ważne, że nowiutkiego suva – nissana – Sikorski z żoną kupili 16 lutego 2010 r., a zarejestrowali 10 dni później. W sumie – nie licząc w ogóle 2014 r., bo te dane poznamy dopiero przy kolejnym rocznym rozliczeniu biura poselskiego – to ponad 90 tysięcy kilometrów pokonywanych tylko i wyłącznie do i w obrębie okręgu wyborczego prywatnym samochodem

— podsumowuje „Fakt”.

Używając dziennikarskiej prowokacji redaktorzy „Faktu” ustalili, że samochód Sikorskiego miał kilka miesięcy temu przebieg niewiele ponad 30 tys. kilometrów. Dane te uzyskali z autoryzowanego serwisu Nissana podając numer VIN pojazdu zdobyty z bazy historiapojazdu.gov.pl.

Zabawnie w tym kontekście brzmi dyżurna obrona marszałka w wykonaniu Grzegorza Schetyny. No, ale rozumiemy, że szef MSZ inaczej nie może…

Panie Marszałku Sikorski! Może jednak warto odnieść się do sprawy wcześniej niż w sądzie? I może czas skupić się na sobie, a nie na innych posłach?

źródło: http://wpolityce.pl/polityka/225628-ale ... e-oszustwo

Czytaj też: http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/841 ... owych.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dla tych, którzy byli za młodzi, aby te czasy pamiętać, oraz dla tych, których wówczas jeszcze nie było na świecie. Ku pamięci...
================================
Ruina gospodarcza 13 grudnia 1981 roku
Obrazek
Prawdziwym powodem wprowadzenia stanu wojennego w Polsce była bieda, wynikająca faktu z doprowadzenia przez komunistów polskiej gospodarki do ruiny. Dlatego ludzie wychodzili na ulice. Dlatego Jaruzelski, nie mając żadnych innych argumentów w rękach, musiał użyć argumentu siły i wprowadzić na te same ulice swoje wojsko

Mało kto dzisiaj pamięta, że ogłaszając stan wojenny gen. Jaruzelski jako jeden z powodów podawał fatalny stan gospodarki. W rzeczywistości to nie był jeden z głównych powodów lecz powód podstawowy.

Mniej więcej w tym samym czasie Jaruzelski poinformował przecież Klub Paryski o wstrzymaniu spłat zadłużenia zagranicznego PRL z powodu niewypłacalności państwa (25 mld dolarów oraz 3,1 mld rubli transferowych).

Ogłoszenie stanu wojennego niewiele w tej sytuacji pomogło. Wręcz przeciwnie, państwo Jaruzelskiego popadało w coraz większą ruinę. W odpowiedzi na ogłoszenie stanu wojennego – ówczesny prezydent USA Ronald Reagan wprowadził sankcje gospodarcze wobec PRL, blokując dostęp do kredytów oraz cofając klauzule najwyższego uprzywilejowania w handlu z USA. To jeszcze bardziej pogrążyło polską gospodarkę.

Rok później ceny artykułów spożywczych w Polsce ludowej wystrzeliły w górę, wzrastając o 241 proc.! Sklepy świeciły pustkami.

Podstawowe produkty konsumpcyjne można było otrzymać tylko na kartki lub na czarnym rynku po drastycznie zawyżonych cenach.
Obrazek
Polska gospodarka była coraz bardziej zacofana technologicznie, postępowała dekapitalizacja majątku, zaznaczała się bardzo niska dynamika wzrostu PKB.

Mało kto wie, którędy wtedy wyciekała kasa z państwowego budżetu. Otóż w czasach peerelowskiej nędzy Jaruzelski nie szczędził na uzbrojenie armii. Dane te były głęboko utajnione. Według londyńskiego Instytutu Studiów Strategicznych wydatki na zbrojenia i produkcję na cele zbrojeniowe w PRL-u w latach 80. przekraczały rocznie około 5,5 mld dolarów!

Taka była Polska Rzeczpospolita Ludowa. Takie było tło stanu wojennego. Pamiętajmy o tym, szczególnie dzisiaj w 33. rocznicę ogłoszenia stanu wojennego. Pamiętajmy, żeby nigdy więcej tamte czasy nie wróciły.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/17563- ... -1981-roku
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Koniec z alergią producentów żywności na informowanie o tym, co spożywamy

Od 13 grudnia, zgodnie z unijnym rozporządzeniem, zmieniają się przepisy dotyczące znakowania produktów spożywczych. Na opakowaniu musi znaleźć się spis wszystkich wykorzystanych składników, a wyszczególnione mają być te, które mogą powodować alergie. Określony jest także minimalny rozmiar czcionki podanych informacji w zależności od powierzchni opakowania.


Nowe rozporządzenie wprowadza katalog 12 obowiązkowych informacji, które muszą znaleźć się na środkach spożywczych. To m.in. nazwa żywności, wykaz składników, alergeny, data minimalnej trwałości produktu czy ilość żywności netto. Zgodnie z nową ustawą o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych i ustawą o bezpieczeństwie żywności i żywienia producenci żywności muszą zamieścić na opakowaniu nie tylko wszystkie użyte przy produkcji składniki, lecz także wyróżnić te, które mogą powodować alergię. Nie dotyczy to sytuacji, kiedy alergen występuje w nazwie produktu (np. mleko). Ponadto przepisy sugerują, by nie stosować zbyt często wyrażenia „śladowa ilość”.

Po pierwsze nie można tego zweryfikować. Nigdzie nie jest zapisane, co to sformułowanie dokładnie oznacza. Po drugie, powinno się ograniczyć zabezpieczanie się przedsiębiorców tylko w sytuacji, gdy faktycznie możliwe jest wystąpienie alergenu w związku z działalnością zakładu. Wówczas można stosować ostrzeżenie, że produkt może zawierać alergen, ale nie sugerować jego ilości – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Błażej Grochowski, prawnik z Kancelarii Wierzbowski Eversheds.<

Zmianie ulega także sposób przedstawienia informacji. Mają być one widoczne i czytelne dla konsumenta. Teoretycznie wysokość czcionki nie powinna być mniejsza niż 1,2 mm, a przy opakowaniach, w których największa powierzchnia ma pole mniejsze niż 80 cm kw. – nie mniej niż 0,9 mm. Każde opakowanie będzie indywidualnie oceniane przez Państwową Inspekcję Sanitarną, Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych lub Inspekcję Handlową. Dlatego zdaniem eksperta może dojść do sytuacji, w której dwa produkty o zbliżonym wyglądzie zostaną inaczej ocenione. Mimo to prawnik pozytywnie ocenia nową regulację.

Usuwa ona z ustawy te przepisy, które dublują się z postanowieniami rozporządzenia. Dodatkowo uwzględnia fakt istnienia rozporządzenia dla przepisów o stosowaniu kar. Przedsiębiorcy, którzy będą znakować produkty niezgodnie z przepisami, będą podlegać karze w wysokości trzydziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia lub pięciokrotnej wysokości wartości zakwestionowanych środków – ocenia Błażej Grochowski.<

Od 13 grudnia producenci żywności będą zobowiązani stosować większość przepisów unijnego rozporządzenia. Od grudnia 2016 roku na opakowaniach będzie musiała się też znaleźć informacja o wartości odżywczej. Polska miała trzy lata na dostosowanie prawa do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego (weszło ono w życie 12 grudnia 2011 roku). Produkty wprowadzone do obrotu przed 13 grudnia tego roku, które nie spełniają wymogów rozporządzenia, mogą pozostać na rynku do czasu wyprzedania zapasów.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/17564- ... -spozywamy
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

24u

W cywilizowanym swiecie,posel-zlodziej,zlapany za reke na kradziezy,zrzeka sie imunitetu i oddaje sie w rece wymiaru sprawiedliwosci.W tym przypadku ,mamy do czynienia petakami,zaslugujacymi jedynie na pogarde i litosć

===========================
Rowerem do Madrytu
Obrazek
Obrazy tygodnia

Poniedziałek. - Ohydę całej akcji widać wyraźnie. Nie uda się tej władzy takimi metodami odstrzelić najbardziej wyrazistych polityków opozycji. Podobnie jak nie ma zgody na fałszowanie wyborów - mówi b. polityk PiS Adam Hofman, bohater afery madryckiej, braciom Karnowskim. I na jednym oddechu nawołuje do udziału w marszu 13 grudnia. Jasne, to reżim podsunął alkohol żonom polityków PiS i nakłonił je do awantur na pokładzie samolotu do Madrytu. Tak jak sfałszował wybory.

Dla ogłupionych przez reżimowe media Polaków jest jeszcze jedna informacja: Hofman poleciał do Madrytu żądać od Rosji zwrotu wraku smoleńskiego. Robił to, chodząc na czworakach po ulicy, bo na obrady komisji Rady Europy zabrakło mu czasu.

Wtorek. Marszałek Radosław Sikorski wziął pieniądze z Sejmu na podróże prywatnym autem. Ma limuzynę z BOR-owcami, ale wygląda na to, że w każdy weekend sam jeździ, bez BOR, 700 km do Bydgoszczy i z powrotem.

Ta samotność długodystansowca trochę się kłóci ze zdrowym rozsądkiem. Ale dowodów na to, że marszałek brał pieniądze niesłusznie - brak. I na to, że rzeczywiście tyle jeździł po swoim okręgu - także brak. "Niepokorne" media obwiniły go o kolejne grzechy, które okazały się bzdurami. I tak Sikorski, którego można by się czepiać za ryczałt, stał się ofiarą ich kłamstw.

Środa. Trzech podróżników ogłosiło, że nawet jeśli wypełnili deklarację, iż do Madrytu jadą prywatnym samochodem, to jest to tylko zmyłka. Bo przecież mogli tam jechać nawet rowerem i nic komu do tego.

Czwartek. Cały naród wspiera madrycką trójkę. Roman Giertych podsunął pomysł, jak wytłumaczyć to, że każdy z trzech posłów w deklaracji podróży wpisał inną datę przekroczenia granicy, choć lecieli jednym samolotem. Po prostu każdy ocknął się o innej godzinie po dobrej zabawie. Czy prezes Kaczyński nie powinien docenić tego, że panowie po alkoholu nie prowadzili samochodu, a roweru tym bardziej? Czy nie powinni więc powrócić na łono partii odnowy moralnej?

Piątek. Zbigniew Girzyński (wystąpił właśnie z PiS) na to liczy. Wykonał ten sam numer co koledzy z Madrytem, ale w "Polska The Times" ogłasza, że nie ma sobie nic do zarzucenia i czeka na "szczęśliwe zakończenie". Prokurator na pewno weźmie sobie to do serca.

Girzyński także nawołuje do udziału w dzisiejszym marszu w obronie wolności. Wolności jeżdżenia na rowerze do Madrytu. Po tych apelach pięciu biskupów wycofało się z komitetu honorowego marszu 13 grudnia. Może nie lubią rowerów

źródło: http://wyborcza.pl/1,75968,17124710,Row ... html#CukGW
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~LOOK :


Sikorski to zdeklarowany wróg Rosji i Polski. Rozpoczniemy z powszechnie znanego faktu, że Radosław Sikorski z narodowości jest Żydem. Po zakończeniu w 1981 roku szkoły średniej, on razem z rodzicami emigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie studiował na Oxford University. Od tej chwili w jego biografii zaczynają pojawiać się dziwne fakty. Po trzech lach nauki w 1985 r. otrzymał świadectwo licencjata, został członkiem elitarnego Klubu Bullingdona w którego może wstąpić tylko osoba, mająca wysoki społeczny i materialny status Żyd z Polski nie miał ani pierwszego ani drugiego, lecz jak to się stało? Podczas nauki w uniwersytecie został członkiem masonerii. To otworzyło przed nim drzwi nie tylko do elitarnych organizacji, ale i dało możliwości by trafić w pole widzenia agencji wywiadowczych Zachodu. Swoją działalność Sikorski rozpoczął w 1986 roku w charakterze wolnego dziennikarza, który pisze artykuły dla szeregu Brytyjskich wydawnictw. Pozostaje uściślić, czym zajmował się biedny te imigrant w okresie z 1984 po 1986 rok? Odpowiedź jest bardzo prosta, w tym okresie odznaczył się aktywnymi kontaktami z przedstawicielami brytyjskiej agencji wywiadowczej MI6. W wyniku czego: Radosław przeszedł kurs wywiadu agenturalnego i wkrótce po tym, wykorzystując zwód dziennikarza, "przypadkowo" pojawia się w Afganistanie. W Afganistanie zaczyna aktywnie kontaktować z agentami CIA i z dowódcami wydziałów Mudżahedinów. Wykorzystując swoją dziennikarską osłonę, aktywnie gloryfikował zagładę radzieckich żołnierzy w tym kraju, a także kształtowanie się nowego ruchu Talibów. Ale ta działalność była zaledwie parawanem, on aktywnie dzieli się swoimi osiągnięciami ze swoimi nowymi amerykańskimi przyjaciółmi. Toż nic dziwnego, że po Afganistanie w 1989 roku Sikorski pojawia się w USA, gdzie staje się współpracownikiem czasopisma National Review i jednocześnie doradcą właściciela jednej z największych na świecie korporacji prasowej, telewizyjnej i wydawniczej znanego syjonisty Ruperta Murdocha. Tu zapoznaje się i żeni się z dziennikarką Annie Applebaum, córką rabina Nowego Yorku, rodzina której otwarcie, wyraża syjonistyczne poglądy. Wykorzystując związki wśród żydowskich kręgów Ameryki, w wieku 29 lat otrzymuje posadę wiceministra obrony narodowej Polski, przy czym zostając obywatelem Wielkiej Brytanii i USA. I od tej chwili zaczyna się polityczny wzlot agenta dwóch wywiadów, masona i utajonego syjonisty Radosława Sikorskiego. Druga połowa lat osiemdziesiątych, a on znalazł się w Afganistanie, na ścieżce wojennej przeciw Sowietom. Walczył wraz z mudżahedinami z sowietami. Spędził tam trzy lata swojego życia. Z tego sześć tygodni w sławnej fortecy Tora Bora z mudżahedinami, zaopatrzonymi właśnie przez Amerykanów w rakiety Stinger, skuteczną broń przeciw śmigłowcom, za pomocą których Sowieci najskuteczniej zwalczali działania przeciw swej okupacji.

======================================
Seremet: należy podjąć postępowanie ws. rozliczeń Radosława Sikorskiego
De­cy­zja o od­mo­wie śledz­twa w spra­wie roz­li­czeń po­sel­skich Ra­do­sła­wa Si­kor­skie­go za tzw. ki­lo­me­trów­kę jest przed­wcze­sna - in­for­mu­je Pro­ku­ra­tu­ra Ge­ne­ral­na. Jej zda­niem na­le­ży w tej spra­wie pod­jąć po­stę­po­wa­nie.
Obrazek
Taką decyzję Andrzeja Seremeta przekazał jego rzecznik Mateusz Martyniuk. - Jeszcze dziś ta decyzja będzie przedstawiona Prokuraturze Okręgowej w Warszawie - dodał. Martyniuk podkreślił, że niezależnie od decyzji Seremeta ta prokuratura od zeszłego tygodnia bada w nowym postępowaniu sprawdzającym trzy doniesienia dot. marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego - dwa dotyczą sprawie rozliczania przez niego, jeszcze jako szefa MSZ, ryczałtów za przejazdy prywatnym autem, a jedno - organizacji urodzin w pałacyku MON, o czym w zeszłym tygodniu donosiły media.

Zamieszanie wokół rozliczeń Radosława Sikorskiego


Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/seremet- ... iego/431nl
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jaki był sens zakupu Pendolino, skoro znacznie taniej można było kupić inne, równie szybkie pociągi o podobnym komforcie?
Obrazek
PKP InterCity kupiło 20 składów Pendolino za 400 mln euro (~1,65 mld zł). Kolejne 265 mln euro (~1,1 mld zł) pochłonie serwisowanie tych pociągów u producenta przez następne 17 lat. Aby zakup ten był możliwy PKP IC wzięło w Europejskim Banku Inwestycyjnym gigantyczną pożyczkę w wysokości 342 mln euro, która jest gwarantowana przez Skarb Państwa (czytaj: podatnicy). Były prezes PKP IC twierdzi, że same tylko odsetki naliczone w ciągu roku od tak dużego kredytu będą kosztowały spółkę 30-40 mln zł.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że tabor polskich przewoźników kolejowych należy modernizować. Pytanie tylko, czy należy to robić, "za wszelką cenę" w rozumieniu dosłownym? W 2011 roku PKP Intercity ogłosiła przetarg na dostarczenie 20 nowoczesnych składów pociągów dalekobieżnych. Okazało się, że specyfikację warunków przetargu spełniła tylko jedna firma - Alstom, która zaoferowała ultradrogie Pendolino. PKP Intercity francuską ofertę przyjęło. Została podpisana umowa na dostarczenie 20 składów za 400 mln euro. Kolejne 265 mln euro ma trafić na konta Alstomu przez następnych 17 lat, w ramach serwisowania zakupionych składów. Aby zakup mógł dojść do skutku PKP Intercity musiało zaciągnąć poważny kredyt w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Według szacunków Warsaw Enterprise Institute była to kwota 342 mln euro poręczona przez Skarb Państwa (czytaj: podatnicy). Zdaniem Czesława Warsewicza - byłego prezesa PKP Intercity - roczne koszty odsetkowe kredytów zaciągniętych na potrzeby zakupu Pendolino będą wynosiły 30-40 mln zł.

W tym miejscu pojawia się pytanie o sens zakupu tak drogiego pociągu dla polskiego przewoźnika. Okazuje się bowiem, że gdyby spółka PKP Intercity zdecydowała się zamiast Pendolino kupić pociągi u rodzimych producentów, to koszty mogłyby być nawet o połowę mniejsze. Za 20 pociągów Dart wyprodukowanych przez polską PESĘ trzeba zapłacić ok. 820 mln zł (ponad 800 mln zł mniej niż za Pendolino). Istotne jest to, że komfort podróży w polskiej produkcji byłby zbliżony do komfortu jaki daje konstrukcja Alstomu, zaś prędkości uzyskiwane na naszej infrastrukturze kolejowej byłyby porównywalne z prędkościami Pendolino (160-200 km/h). Należy również założyć, że koszty serwisowania pociągów wyprodukowanych w Polsce byłyby znacznie niższe, aniżeli wspomniane powyżej 265 mln euro, które ma trafić na konta Alstomu w ciągu następnych 17 lat. Co zatem spowodowało, że władze PKP InterCity zdecydowały się na zakup Pendolino?

Czytaj więcej: Ich pociągi, nasze długi (Wei.org.pl)
wpis z dnia 15/12/2014

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0192 ... bylcow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Pendolino mknie, a internauci się śmieją. "W Japonii mieli już takie w 1964!"
Pendolino wreszcie ruszyło po polskich torach. Mknie przez Polskę z prędkością, jakiej jeszcze nie uświadczyliśmy. Serwuje podobno pyszną białą kiełbasę, ma pasujące tory, perony i inne potrzebne elementy. Lata czekania, problemy techniczne i finansowe, żal, że wybrano firmę włoską a nie polską - to wszystko dodało łyżkę dziegciu do sukcesu PKP. Internauci tego nie zapomną.
Obrazek
Więcej: http://deser.pl/deser/56,111858,1713173 ... BoxSlotIMT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość


Czy widział ktoś przymierającego głodem dentystę? Bo ja nie.


----------------------------

Gość

Kuźwa, czy hydraulika, hutnika, górnika, taksiarza, kasjera etc. pyta się ktoś czy wprowadzić limit na ich zawód?. Co to kuźwa jest bananowa republika? A gdzie wolny rynek? Właśnie konkurencja jest zmienną która wymusza lepszą jakość usług. Dajcie karabiny będę strzelał.


--------------------------

RICO 17


Naród połamał zęby na polskim systemie demokracji więc dentyści są najbardziej pożądanymi !


=====================================

Powrót feudalizmu - dentyści jak prawnicy? Młodzi studenci chcą ograniczenia miejsc na stomatologii

Obrazek
Niemal wszyscy adepci stomatologii oraz młodzi dentyści opowiadają się za zmniejszeniem limitu przyjęć na wydziale lekarsko-dentystycznym - wykazał sondaż "Trudne początki, czyli dentyści na progu kariery".

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz uważa, że limity przyjęć w odniesieniu do kierunku lekarsko-dentystycznego nie powinny jedynie wzrastać. Takie jest też stanowiska prezydium NRL.

Sondaż w listopadzie 2014 r. przeprowadził portal infoDENT24.pl pod patronatem Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii. Objęto nim 921 młodych dentystów oraz studentów stomatologii.

82,6 proc. badanych uważa, że studentów stomatologii kształci się w kraju stanowczo zbyt dużo. Z tego powodu aż 97,4 proc. ankietowanych opowiedziało się za wprowadzeniem limitów przyjęć na wydziale lekarsko-dentystycznym.

Młodzi stomatolodzy nie chcą czasowego zawieszenia rekrutacji na studia, choć takie rozwiązanie sugeruje część doświadczonych dentystów. Sprzeciw wobec takiego właśnie rozwiązania wyraziło 81,7 proc. ankietowanych, w tym 62,3 proc. zdecydowanie.

Prezes NRL Maciej Hamankiewicz uważa, że tak zdecydowane opinie dotyczące ograniczenia przyjęć na wydziały lekarsko-dentystyczne wynikają z tego, że co roku wzrasta liczba studentów przyjmowanych na pierwszy rok studiów stomatologicznych. W stosunku do roku akademickiego 2011/2012 proponowany limit tych przyjęć w tym roku był wyższy o 127 miejsc, a w stosunku zaś do roku akademickiego 2004/2005 - aż o 554 miejsca. W ciągu dekady limit przyjęć na pierwszy rok stomatologii zwiększył się o 77 proc.

Prezydent Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii lekarz dentysta Jakub Łada uważa jednak, że rynek stomatologiczny w Polsce jest już mocno nasycony.

"Kształconych jest za dużo lekarzy dentystów w stosunku do zapotrzebowania. To zdecydowanie nie ułatwia absolwentom wydziałów lekarsko-dentystycznych dobrego startu zawodowego, gdyż muszą zmagać się z ogromną konkurencją, nie wspominając o braku doświadczenia. Proces ten szczególnie jest widoczny w miastach uniwersyteckich, w których część młodych lekarzy decyduje się pozostać i rozpocząć pracę w zawodzie. W mniejszych miejscowościach, nie jest to aż tak widoczne" - podkreśla Łada.

Prezes NRL Hamankiewicz argumentuje, że zawód lekarza dentysty jest nadal bardzo atrakcyjny i popyt na takie wykształcenie nie maleje. "Liczba kandydatów na jedno miejsce na wydziałach stomatologicznych jest wyższa niż na lekarskich. Na przykład w Gdańsku o indeks stomatologiczny w 2014 r. walczyło 36 kandydatów (we Wrocławiu rekordowa liczba - 52 kandydatów - przyp.), a na kierunek lekarskim o jedno miejsce starało się 18 osób" - podkreśla.

Według Hamankiewicza, "potrzeby lecznicze w zakresie chorób jamy ustnej są tak ogromne, że nawet gdyby było dwa razy więcej lekarzy dentystów, wszyscy mieliby co robić".

Uczestnicy ankiety sprzeciwiają się wprowadzeniu opłat za naukę zawodu dentysty. Tylko niespełna 12 proc. respondentów uważa, że częściowa odpłatność za studia dobrze uregulowałaby liczbę studentów, a jeszcze mniej, bo zaledwie 7,3 proc., opowiedziało się za wprowadzeniem pełnej odpłatności za naukę.

94,6 proc. ankietowanych chciałoby przywrócenia stażu podyplomowego, zlikwidowanego przez ministerstwo zdrowia. Prawie wszyscy ankietowani (92,7 proc.) godzą się na to, żeby przynajmniej częściowo opłacać z własnej kieszeni kształcenie podyplomowe. 47,4 proc. badanych przystałaby na wprowadzenie takiej odpłatności za kształcenia specjalizacyjne, o ile tylko odpowiadałoby ich oczekiwaniom.

Opłaty za kształcenie specjalizacyjne nie powinny być jedynie znaczące. 44,4 proc. pytanych przeznaczyłaby na ten cel od 3 do 25 tys. zł. Kwoty powyżej 100 tys. zł gotowych jest zapłacić zaledwie 20 spośród 916 ankietowanych.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/17622- ... omatologii
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Przedstawiciel władzy ogłasza przetarg, który następnie sam wygrywa. Niemożliwe? W kolebce PO (Gdańsk) wszystko jest możliwe...
Obrazek
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz ogłosił przetarg o wartości 660 tys. zł na prowadzenie sekretariatu jednej z miejskich agend. Jedynym uczestnikiem, który stanął do przetargu był podmiot o nazwie "Gdański Obszar Metropolitarny". Może i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na czele tej instytucji stoi... Paweł Adamowicz. Tak więc władza wygrywa przetarg, który sama ogłasza. I to dzień po wyborach! By żyło się lepiej! A jak!

Zintegrowane Inwestycje Terytorialne (ZIT) to powołana kilka miesięcy temu miejska agenda, która ma być odpowiedzialna za to, aby miejscowości położone wokół Gdańska mogły brać udział w konsultacjach na temat finansowania przedsięwzięć z unijnych dotacji (sic!). Wątpliwości budzi już sam sens powoływania tego typu instytucji. Czy nie można było w tym celu zatrudnić jednego urzędnika więcej do miejskiego magistratu? Albo dorzucić obowiązki związane ze zbieraniem opinii włodarzy miejscowości położonych wokół Gdańska już zatrudnionym urzędnikom? Czy rzeczywiście trzeba było powoływać specjalną agendę?

Władze Gdańska uznały jednak, że trzeba taką agendę powołać. W ślad za decyzją rozpisały przetarg za blisko 700 tys. zł na usługi związane z prowadzeniem sekretariatu dla ZIT. Ku wielkiemu zaskoczeniu przetarg ten wygrał "Gdański Obszar Metropolitarny" - podmiot na którego czele stoi... Paweł Adamowicz. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że rozstrzygnięcie przetargu nastąpiło dzień po zakończeniu wygranej przez Adamowicza drugiej tury lokalnych wyborów prezydenckich. Jak widać w kolebce Platformy Obywatelskiej wszystko jest możliwe.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0193 ... ozliwe.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~Stańczyk :

Prostactwo posłów PiS wychodzi na każdym kroku. A pani Pawłowicz mimo wyższego wykształcenia w tym celuje!!!
Tylko pogratulować wyborcom takiego wyboru.

----------------------------

~luna :


Cham chamem na wieki wiekow amen. Nie pomoga pieniadze, wyksztalcenie i tytuly.Bez kindersztuby sloma wylezie z butow wczesniej,czy pozniej.Zgroza !
--------------------------

~reba :

Dobrze, że nie załatwia się pod ławką do nocnika, naprawdę kulturalna profesor a nie jakaś tam prostaczka.

--------------------------

~Zuza :

Kto tej babie nadał tytuł profesora przecież ona nawet na sprzątaczkę w sejmie się nie nadaje,co za oflega żarcie w takim miejscu,jeszcze się odszczekuje,batem babę popędzić z sali powinni i nigdy więcej nie wpuszczać.Jak mogli takiego tłuka do sejmu wpuścić,żadnych podstaw dobrego wychowania baba nie ma ,powiedziała bym żadnego obycia ,odrobiny choć kultury osobistej nic, tylko chamstwo chamstwo chamstwo.

=============================

Awantura o "wielkie żarcie" w Sejmie. "Siadaj, kurduplu!"
W Sejmie wybuchła wielka awantura o... jedzenie na sali posiedzeń. Wymiana ciosów między politykami PO i PiS była bardzo ostra. Wzajemnie "apelowano" o spokój i kulturę. Jednak prośby nie podziałały. "Zamieniono izbę w wyszynk", "to gnębienie, oni powinni być wykluczeni". Dostało się też Jarosławowi Kaczyńskiemu, który usłyszał pod swoim adresem: "siadaj, kurduplu".
Obrazek
Krystyna Pawłowicz znów wywołała emocje w Sejmie. Tym razem spór pojawił się po tym, jak posłanka PiS jadła na sali obrad. Jej zachowanie wywołało uwagi innych parlamentarzystów. Andrzej Rozenek (TR) prosił, by Pawłowicz wyniosła brudne naczynia. Interweniował też Jarosław Kaczyński - apelował do marszałka, aby przywołał do porządku "grubiańską część sali".

Zachowanie, które zwróciło uwagę części sali, miało miejsce w trakcie głosowań. Tuż przed tym, jak posłowie mieli decydować o losach projektu noweli konstytucji, Andrzej Rozenek mówił, że "z trudem godzi się na zamianę Wysokiej Izby na bar mleczny". Poseł Twojego Ruchu poprosił o pięć minut przerwy i zaapelował, by Krystyna Pawłowicz wyniosła z sali posiedzeń brudne naczynia i sztućce. - Abyśmy nie musieli w takich okolicznościach głosować - dodał.

Pawłowicz zaapelowała z kolei do marszałka Radosława Sikorskiego o zwrócenie uwagi "lewej stronie" i pouczenie. - Takie prześladowanie, odzywki i tego typu zaczepiania nie powinny mieć miejsca. Pan powinien zwrócić uwagę - podkreśliła.

Sikorski zapytał, czy Krystyna Pawłowicz "zaprzecza, jakoby konsumowała na sali".

Po Pawłowicz na mównicę wszedł prezes PiS Jarosław Kaczyński. Sikorski pytał go, w jakim trybie występuje. - Panie pośle, proszę do mnie. Proszę o zgłoszenie wniosku formalnego - apelował do Kaczyńskiego.

- Panie marszałku, to jest właśnie to, co na tej sali się dzieje, to: "siadaj, kurduplu", tak rzeczywiście jestem niewysokiego wzrostu, ale są tu niżsi - komentował lider PiS głosy z sali. - Składam wniosek formalny o zarządzenie przerwy i zwołanie Konwentu Seniorów w celu przywołania marszałka Sejmu do porządku, aby tę grubiańską część sali też przywoływał do porządku - mówił Kaczyński.

Po Kaczyńskim głos zabrał szef Twojego Ruchu Janusz Palikot, który złożył wniosek o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów, "aby wykluczyć posłankę Krystynę Pawłowicz z obrad Sejmu".

Wnioski o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów zostały odrzucone.

źródło + video: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/awantura ... uplu/vvgb8
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

panzeb @panzeb


Kiedy ktoś weźmie Nowaka za jaja w sprawie tego cholernego Pendolino?


==========================

Gdzie jest koniec tego absurdu?! Pendolino kradnie prąd innym pociągom?
Od niespełna tygodnia pociągi pendolino jeżdżą po polskich torach, właściwie codziennie dowiadujemy się czegoś, co kompletnie dyskwalifikuje ten wielomilionowy zakup.
Do tej kompromitującej listy portal tvp.info dorzuca kolejny punkt.

Czytelnicy sygnalizują, że w zwykłym pociągu, który przepuszcza na torach nowy włoski skład, wyłącza się prąd. PKP Energetyka przekonuje, że nie jest to możliwe, natomiast eksperci twierdzą, że takie przypadki zdarzały się już podczas testów

— czytamy w portalu.

Jak mówi ekspert, prof. Marek Sitarz z Politechniki Śląskiej w Gliwicach, pociągi pendolino potrzebują większej mocy prądu. Znacznie większej od tej, która dostarczana jest przez już istniejące trakcje. Żeby osiągnąć wyższe prędkości trzeba by było zmienić cały system energetyczny tej linii. Zmieniono zaledwie 10 procent. Do tej pory po polskich torach jeździły lokomotywy o mocy 4 MW, jednak pendolino ma moc około 6 MW.

źródło: http://wpolityce.pl/gospodarka/226612-g ... m-pociagom
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Oleksy dla "Rz": Walczę z nowotworem. Chcę kościelnego pogrzebu, bo wszystkie komuchy taki miały
Obrazek
-Od dziewięciu lat toczę walkę z nowotworem. Lekarze mówią, że jest dobrze, ale im nie wierzę - mówi Józef Oleksy, b. premier i szef SLD, w "Rzeczpospolitej". - Podjąłem już pewne decyzje. Sam nagram przemówienie na swój pogrzeb - dodaje.

Niepotwierdzone informacje na temat choroby Józefa Oleksego pojawiały się w mediach od wielu miesięcy. Były premier zdecydował się na ucięcie spekulacji i w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przyznaje, że choruje na raka.

"Na moim pogrzebie ma nie być ckliwo!"


- Nic mi nie jest poza tym, że jestem bardzo słaby. Nawet całkiem dobrze się czuję - mówi b. premier. Dodaje, że lekarze "wszystko ustabilizowali i mówią, że jest dobrze", ale on im nie wierzy.

- Na moim pogrzebie ma nie być ckliwo. Sam nagram przemówienie! Bo co, wyjdzie mi ktoś i będzie pieprzył nieszczerze? - pyta retorycznie b. premier. Deklaruje, że jego pogrzeb będzie kościelny, "bo wszystkie komuchy taki miały, a ci, co jeszcze żyją, też będą mieli". Oleksy dodaje, że być może nawet się wyspowiada.

"Nie policzyłem grzechów"

- W szpitalu odwiedził mnie abp Głódź, też tam leżał. Położył mi dłoń na ręce (...). Chciał mnie wyspowiadać, ale powiedziałem, że nie policzyłem grzechów - opowiada Oleksy. - Nie mam się na co skarżyć. Zdrowia nie mam, to wszystko, ale jesteśmy z żoną razem. Nie wiem, kiedy wyjdę z choroby i czy w ogóle... Ale nawet mnie to nie ciekawi. Nigdy nie zadałem lekarzom pytania, ile mi zostało. I to nie ze strachu. Po prostu będzie, jak będzie - mówi, tłumacząc, że choruje na nowotwór prostaty z przerzutami na kręgosłup.

W rozmowie utrzymanej w bardzo pozytywnym, jak na trudną sytuację zdrowotną Oleksego, tonie, opowiada on o wierze i swojej rodzinie. Mówi, że czasem brakowało mu w niej ciepła i oparcia. - Byłem bardzo, bardzo oddany mamie i bardzo pobożny. Naprawę wierzyłem w Boga - opisuje dawne czasy polityk.

źródło + video: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... xSlotI3img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Giertych pisze do Krystyny Pawłowicz. "Proszę się nie obżerać"
Obrazek
Obrzydzacie nam demokrację na różne sposoby - w liście otwartym pisze Roman Giertych do prof. Krystyny Pawłowicz.

Giertych zamieścił list na swoim koncie na Facebooku. Nawiązuje w nim do incydentu sprzed kilku dni, kiedy poseł PiSu została przyłapana na jedzeniu sałatki w sali posiedzeń Sejmu. Zarzuca Krystynie Pawłowicz profanację państwowości i wzywa ją, aby przestała się "obżerać na sali sejmowej".

Wcześniej w ten sam sposób, poprzez media społecznościowe, Roman Giertych komunikował się min. z Adamem Hofmanem, Andrzejem Seremetem i redaktorami gazety "Fakt".

Pełna treść listu:

List do Krystyny Pawłowicz

Maciej Rataj, Stefan Starzyński, Mieczysław Niedziałkowski, Stanisław Dubois, Roman Rybarski, Aaron Lewin, Halina Jaroszewiczowa to tylko parę nazwisk z prawie 300 polskich parlamentarzystów, którzy zasiadali w Sejmie II RP i zginęli w trakcie wojny.

Miejsce sali obrad Sejmu RP tworzy serce tego wszystkiego co łączy nas jako Państwo. W tej sali przebywali wszyscy, którzy cokolwiek znaczyli w polityce polskiej ostatnich 100-lat. Przemawiał w niej święty Jan Paweł II. W sali tej wisi Godło Narodowe i Krzyż.

Wyrażę pogląd wielu ludzi, że to co zrobiła Pani Poseł stanowi w pewien sposób profanację naszej państwowości. Obrzydzacie nam demokrację na różne sposoby. Wymyślacie fałszywe zamachy, fałszywe układy i fałszywe fałszerstwa wyborcze. Ten sposób obrzydzania demokracji, który pokazała Pani ostatnio jest jednak nowy, gdyż łączy waszą pogardę dla wspólnego Państwa ze szczególnym rodzajem najdelikatniej mówiąc niemiłych wrażeń estetycznych. Wzywam Panią do tego, aby przestała Pani obżerać się na sali obrad. Ma Pani do tego trzy sejmowe restauracje i setki w Warszawie.

Z wyrazami,

Roman Giertych

źródło: http://www.rp.pl/artykul/16,1166450-Gie ... erac-.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Przyjazne państwo" w praktyce: walka z fiskusem o zwrot nienależnie naliczonego podatku jest skomplikowana i ciągnie się latami
Obrazek
Fiskalizm danego państwa objawia się nie tylko w ilości płaconych podatków oraz ich wysokości. Mierzyć go można również stopniem skomplikowania i przewlekłością procesów o zwrot nienależnie zapłaconych fiskusowi podatków. Zarówno w jednej jak i drugiej kategorii "przyjazne państwo" Platformy wypada niezwykle słabo.

Przeciętny Polak oddaje w podatkach około 41,6 proc. swoich dochodów. Pod tym względem nasz kraj zajmuje 87. miejsce na świecie (ranking World Economic Forum). Wysokie obciążenia fiskalne to nie jedyny problem, z jakim Polacy muszą na co dzień się zmagać. Okazuje się bowiem, że w naszym kraju funkcjonuje niezwykle przewlekła procedura odzyskiwania nienależnie zapłaconych fiskusowi podatków. Procesy sądowe potrafią trwać wiele lat. Czasem już to wystarcza, aby skutecznie zniechęcić oszukanych przez państwo do artykułowania swoich roszczeń w pozwach. Jakby tego było mało urzędnicy skarbowi nierówno traktują podatników, kwestionują prawo do ulg i nie informują o możliwości domagania się zwrotu, gdy podatnik zapłaci zbyt wysoką daninę.

Przykładem przewlekłości postępowania o zwrot nienależnie naliczonego podatku może być tragiczna historia pani Krystyny Chojnackiej z Kartuz, która po 18 latach walki z fiskusem nie wytrzymała i popełniła samobójstwo. W 1996 roku pani Krystyna musiała zapłacić blisko 3 miliony złotych niesłusznie naliczonej akcyzy. Mimo korzystnego rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego (stwierdził, że rozporządzenie ministra finansów z 1996 r. - na podstawie którego urząd skarbowy naliczył 3 miliony zł akcyzy - było niekonstytucyjne), pani Chojnacka nie mogła odzyskać zabranych przez fiskusa pieniędzy. W ciągu 18 lat walki z urzędnikami zmuszona była ogłosić upadłość swojej firmy oraz zwolnić 30 osób. Aby pokryć długi sprzedała po zaniżonej cenie swój własny dom. Gdy na wiosnę tego roku sąd administracyjny w Gdańsku po raz 17-ty (!!) odesłał jej sprawę do ponownego rozpatrzenia, ta nie wytrzymała i popełniła samobójstwo... "Przyjazne państwo" zbiera swoje krwawe żniwo.

Czytaj więcej: Bezkarna skarbówka (Rp.pl)
Czytaj także: Po 18 latach walki z fiskusem nie wytrzymała. Zażyła tabletki, które spowodowały jej śmierć (Niewygodne.info.pl)

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0194 ... fikcja.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Czy rząd Kopacz ukrywa przed Polakami mega przekręt? Wyniki kontroli w ZUS nadal tajne
Kancelaria premier Ewy Kopacz nadal odmawia ujawnienia opinii publicznej raportu z kontroli w ZUS. Oficjalnie nie wiadomo jaki był szczegółowy zakres kontroli i co podczas niej wykryto. Nieoficjalnie mówi się, że kontrola wykazała poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu i kosztach obsługi systemu informatycznego ZUS w latach 2008-2013, czyli w okresie rządów PO-PSL. Czy sama myśl, że przekręty i nieprawidłowości mogłyby zostać oficjalnie ujawnione, jest przyczyną rządowego paraliżu informacyjnego w tej kwestii?


Kilka miesięcy temu Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zleciła kontrole w ZUS-ie dotyczącą "wybranych aspektów zarządzania systemami i zasobami IT w latach 2008-2013". Raport z tej kontroli powstał we wrześniu, ale jedną z pierwszych decyzji Ewy Kopacz, jako nowego premiera, było utajnienie jego wyników. Jaki był tego powód? - Możemy jedynie spekulować. Nieoficjalnie mówi się, że kontrola wykazała poważne nieprawidłowości w funkcjonowaniu i kosztach obsługi systemu informatycznego w okresie, kiedy u władzy była ekipa PO-PSL. Nie wykluczone zatem, że rząd panicznie boi się reakcji opinii publicznej na temat przekrętów i nieprawidłowości przy informatyzacji ZUS, na którą do dziś wydano już astronomiczne 3 miliardy złotych. To tłumaczyłoby decyzję władzy o utajnieniu wyników kontroli w ZUS. Przedstawiciele kancelarii premiera twierdzą jedynie, że "informacje zawarte w wynikach kontroli spełniają przesłanki określone w art. 5 ust. 4 ustawy z dnia 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych i w związku z tym zostały oznaczone klauzulą zastrzeżone".

Udostępnienia wyników kontroli domaga się Sieć Obywatelska "Watchdog Polska", która postanowiła pozwać rząd do sądu administracyjnego za to, że ukrywa przed obywatelami informacje które powinny być jawne dla wszystkich. Celnie sprawę komentuje Krzysztof Kolany z portalu Bankier.pl: "Jeśli władza coś utajnia, to można być pewnym, że mamy do czynienia z oszustwem, korupcją lub zwykłą nieudolnością. Skandal jest tym większy, że przecież ZUS operuje pieniędzmi podatników, którzy mają prawo wiedzieć, co dzieje się z ich „składkami”. To fundament demokratycznego państwa prawa".

Czytaj więcej: ŚCIŚLE TAJNE wyniki kontroli w ZUS (Gb.pl)
Czytaj także: Kancelaria premiera utajnia raport o ZUS (Bankier.pl)

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0195 ... zekret.htm
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM