Regulamin forum
Działania radnych i urzędu miejskiego, komentarze i uwagi dot. rozwoju miasta.
Nowy(a) na forum


Pochodzę z małego miasteczka z środkowej Polski. Przyjeżdżając do Lubina zobaczyłem miasto "miodem i mlekiem" płynące. Liczne imprezy, darmowe autobusy. Dodatkowo za dostatkiem tego regionu przemawiają prywatne sklepy spożywcze, które są bardzo krótko otwarte (w moich regionach spożywczaki przynajmniej do 21.00 są otwarte, "a bo ktoś może przyjdzie po jakie piwo i się u handluje te parę PLNów więcej").
Sprzecznie z moim obserwacjami są jednak zmiany ludności w powiecie. W ciągu 14 lat wyjechało/umarło 10 000 ludzi. Wydaje mi się, że jest to realny problem powiatu (w sumie całego kraju). Zna ktoś może odpowiedź na to zjawisko?
Wiedza o zmianie ludności stąd --> http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Lubina
Sprzecznie z moim obserwacjami są jednak zmiany ludności w powiecie. W ciągu 14 lat wyjechało/umarło 10 000 ludzi. Wydaje mi się, że jest to realny problem powiatu (w sumie całego kraju). Zna ktoś może odpowiedź na to zjawisko?
Wiedza o zmianie ludności stąd --> http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Lubina
Marek_pno
, już Ci mówię w czym rzecz
Ubytek ludności w takich miastach jak Lubin, Polkowice, Legnica poza naturalnymi zgonami, wiąże się z tym, że wielu mieszkaąców tych miast buduje się w satelickich wioskach, co powoduje spadek ludności w miejscowościach, które wcześniej zamieszkiwali. Dojazd do miejsca pracy mają samochodem 20 minut, a za to dodatkowo spokój i ciszę w miejscu zamieszkania , plus kontakt z przyrodą, której w blokowisku na Przylesiu, czy Ustroniu, raczej nie uświadczysz. Można, ale trzeba przejść kilkaset metrów, a oni maja to,,pod nosem". Również nie bez znaczenia jest to, że część mieszkaąców wyemigrowała poza granice Polski w poszukiwaniu pracy, co jest trendem ogólnokrajowym. A jeżeli chodzi o prywatne sklepy spożywcze, to różnie z tym bywa. Niektóre zamykają ,,interes" o 20-tej, inne zaś o 21-ej. Nie wiem w jakiej dzielnicy mieszkasz i skąd masz swoje spostrzeżenia. W Lubinie, taki np hipermarket TESCO, jest czynny całą dobę, więc trudno żeby prywaciarze z nim konkurowali. Marek, a tak przy okazji zapytam, co Cię do Lubina przyniosło z małego miasteczka w centralnej Polsce ? Kobieta, czy praca ?
, już Ci mówię w czym rzecz
Ostatnio zmieniony 11 paź 2014, 13:26 przez NEVIL, łącznie zmieniany 1 raz.

Nowy(a) na forum


Dostałem pracę w Polkowicach, a mieszkam w Lubinie (taniej)
Mieszkam w okolicy dużego ronda przy cuprumarenie.
A masz jakieś informacje na temat demografii w powiecie/gminach? Jakoś słabo bip jest w gminie/powiecie prowadzony, bo nic tam nie ma.
Btw. dobrze widzziałem, że gmina pozyskała tylko 5kk zł z Unii ?
Mieszkam w okolicy dużego ronda przy cuprumarenie.
A masz jakieś informacje na temat demografii w powiecie/gminach? Jakoś słabo bip jest w gminie/powiecie prowadzony, bo nic tam nie ma.
Btw. dobrze widzziałem, że gmina pozyskała tylko 5kk zł z Unii ?
Marek_pno, a te strony przeglądałeś ? - https://www.google.pl/search?q=lubin+de ... 8Qfm4oCoAg

Dom za miastem. Radość czy pułapka?

Sielanki jednak nie ma – spora grupa „imigrantów" boryka się teraz z męczącymi dojazdami do pracy w mieście i rozwożeniem dzieci do przedszkoli oraz szkół. A to tylko wierzchołek góry lodowej problemów.
Miasta rozlały się na przedmieścia – zjawisko to nazywa się eskurbanizacją i od lat znane jest na Zachodzie. Teraz jego skutki odczuwamy także w Polsce. Urbaniści od lat ostrzegali, że takie wewnętrzne imigracje jeszcze odbiją się nam czkawką. Stało się. Według danych pochodzących z Narodowego Spisu Powszechnego w latach 2002 – 2011 spadła liczba mieszkańców miast (o ponad 200 tys. osób) zwiększyła się za to liczba mieszkańców wsi (o prawie 490 tys. osób). O ucieczkach z miastach informował też GUS. Migranci mieli jednak swoje mocne racje.
Do miasta w korkach i stresie
Ucieczki za miasto motywowane były i są głównie aspektami ekonomicznymi. Zakup domku w mieście to niebotyczny wydatek, ceny mieszkań w centrum nierzadko również są mocno wygórowane. Podmiejskie wsie kuszą mieszkańców niskimi cenami lokali, nęcą bliskością przyrody i świętym spokojem od miastowego zgiełku.
Taka przeprowadzka ma jednak dwie strony medalu: szybko okazuje się, że owszem spokój był – ale kilka lat temu, bo teraz wieś zaludniła się innymi miejskimi przybyszami. Prawdziwym koszmarem są dojazdy do pracy, która najczęściej zostaje w mieście. Dojazd do rogatek miasta to jedno, przebijanie do centrum drugie. Godziny szczytu są dla kierowców bezlitosne – także na wylotówkach miast.
Oszczędności pójdą z benzyną
Do tego dochodzą jeszcze dzieci – wiejskie tereny sprzyjają miłym spacerom, ale dowożenie maluchów do przedszkoli i szkół, a potem na zajęcia pozalekcyjne to nierzadko czasochłonne i trudne logistycznie wyzwanie. Wyjazd do miasta staje się prawdziwą podróżą – zwykłe spotkanie ze znajomymi, wyjście do kina czy na kawę zamienia się w wyprawę. W tym punkcie warto wspomnieć jeszcze o jednym aspekcie. Oczywiście – nie dziwi fakt, że ktoś chciałby kupić dom w cenie miejskiego mieszkania albo, że woli kupić 3 pokoje na wsi, niż 2 pokoje w mieście. Oszczędności w tym zakresie mogą jednak bardzo szybko stopnieć a raczej się spalić – większość osób dojeżdża do pracy samochodem. Codzienne przejeżdżanie np. 100 km oznacza pokaźne obciążenie domowego budżetu, nie mówiąc już o czasie, który należy poświęcić na dotarcie do celu.
Jak oni z tego wybrną?
Czy jest wyjście z tej sytuacji? Najlepiej dobrze przemyśleć decyzję o wyprowadzce. Co z tymi, którzy borykają się z trudnościami życia poza miastem? Gdzie leży klucz do rozwiązania ich problemów? Niektórzy już go znaleźli. Szukają pracy położonej blisko domu, posyłają dzieci do lokalnych placówek edukacyjnych.
Sporo osób decyduje się jednak na „odwrót" – czyli powrót do miasta. Nie zawsze jest to jednak takie proste – bo najpierw trzeba sprzedać lokum w którym aktualnie się mieszka, a które zwykle kupione jest na kredyt. Należy wówczas liczyć się z tym, że bank każe nam uiścić opłaty z tytułu wcześniejszej spłaty kredytu. Potem trzeba znaleźć jeszcze coś odpowiedniego w mieście. Cała procedura, morze formalności – każdy musi ocenić sam czy jest gotowy na taką zmianę.
źródło: http://naszlubin.pl/rozmaitoci/5738-dom ... uapka.html

Informacje
Bing [Bot] » 1 gość
