Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~Paweł 52

Czyli dla przeciętnego pracownika (zarabiającego około połowy średniej krajowej) ten dodatek za sobotę wyniesie ok. 57 zł brutto, czyli ok. 40 zł netto. To ja w d... mam taki dodatek. Chcę wolny dzień i g... mnie obchodzi czy pracodawca ma możlwość czy nie mi go dać. Niech PO odwali się od ludzi, którzy w przeciwieństwie do nich naprawdę ciężko pracują!!!

==========================

Praca przez 6 dni w tygodniu? Szykują zmiany w Kodeksie pracy
Obrazek

Na wniosek pracownika lub w razie braku możliwości udzielenia mu dnia wolnego w zamian za pracę w dniu wolnym od pracy, pracownikowi przysługuje dodatek do wynagrodzenia - tak w skrócie brzmi projekt ustawy, nad którym trwają prace w Sejmie. W myśl nowych rozwiązań za pracę, w np. w soboty, dostaniemy dodatkowe pieniądze.


Autorzy ustawy przekonują, że na nowych przepisach zyska pracownik. Wyliczyli, że jeśli pensja pracownika wynosi wysokość przeciętnego wynagrodzenia (w sektorze przedsiębiorstw w 2014 r. 4000 zł brutto lub stawka godzinowa - 23,81 zł), a nominalny czas pracy - 168 godzin miesięcznie, to dodatek wyniesie 114,29 zł za jeden dodatkowy dzień pracy.

Obecnie nie ma możliwości, żeby pracownik, który wykonywał pracę w dniu wolnym od pracy, wynikającą z pięciodniowego tygodnia pracy, otrzymał jakąkolwiek rekompensatę finansową. Przysługuje mu dodatkowe wolne.

Pomysłodawcy projektu podkreślają, że nowe przepisy przyniosą pozytywne zmiany dla budżetu oraz rynku pracy. Zapowiadają wyższe wpływy z tytułów składek na ubezpieczenia społeczne oraz wyższe wpływy podatkowe. Twierdzą, że zmiana umożliwi pracownikom uzyskiwanie rekompensaty za pracę w dzień wolny od pracy, a pracodawcom stworzy możliwość właściwego organizowania czasu pracy.

Pomysł skrytykował na antenie Polskiego Radia, Paweł Śmigielski, radca ds. prawnych w OPZZ. - Ten, procedowany obecnie w Sejmie projekt oceniamy krytycznie, gdyż może doprowadzić do wprowadzenia w praktyce 6-dniowego tygodnia pracy. Ponadto, jeśli ustawodawca go przyjmie, spowoduje perturbacje dla zdrowia pracowników, ich życia rodzinnego i osobistego - powiedział. - Proszę zauważyć, że w projekcie poselskim jest jeden niedookreślony zwrot, który może być wykorzystywany szeroko przez pracodawców. Mówi on, że "w przypadku braku możliwości udzielenia dnia wolnego, pracownikowi przysługuje dodatek", czyli, nie dzień wolny, ale dodatek. Pracodawcy bardzo często będą mogli udowadniać właśnie ten brak możliwości udzielenia dnia wolnego od pracy - dodał przedstawiciel OPZZ.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,1013819,title, ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

O takiej pracy większość z nas może tylko pomarzyć....
==========================

Komentarz pod artykułem:

~Lo do ~miec serce do..:

To prawda. Nic człowieka tak nie stresuje i nie wypala, jak nielubiana praca i zła atmosfera. Tak zazwyczaj jest, dlatego Polacy pracują długo a mało wydajnie (bo brak im zapału do pracy, której nie cierpią). Wierzę, że z czasem pracodawcy i sami pracownicy zadbają o to, by warunki i atmosfera pracy były jak najlepsze, bo nie ma nic gorszego, jak praca, za którą nie przepadamy, a do tego atmosfera taka, że czujemy się niewolnikami i upodlonymi ludźmi.

Mam to szczęście, że lubię swoją pracę, pracuję chętnie i sumiennie, a w dodatku część pracy wykonuję z domu (pół etatu spędzam w biurze, pół - w domu, pracując zdalnie w godzinach, które mi pasują). Wypracowałam sobie taki system pracy w domu, że robię wszystko dokładnie, bez ociągania i w miarę szybko (nie tracąc czasu na pierdoły, Facebooki, pogaduszki i kolejną kawę - jak to bywa w biurze, gdy człowiek MUSI wysiedzieć te 8h), dzięki czemu wszystko jest skończone już po paru godzinach i mam dużo wolnego czasu. Zaczynam np. o godzinie 8-9 i kończę wczesnym popołudniem albo i wcześniej. Fakt, że wymaga to trochę wprawy i dużo dyscypliny (bardzo łatwo odkładać wszystko na później), ale warto. Szef zadowolony, człowiek wie, że dobrze pracuje, a jednocześnie ma sporo czasu dla siebie i nie żyje tylko pracą.

=======================

Obrazek
Pracują gdzie chcą
Osoby mające skłonność do zawiści mogą cierpieć, kiedy Marianne Cantwell opisuje swój harmonogram podróży na następne tygodnie. - W tej chwili jestem na Bali, ale za tydzień jadę do Kapsztadu spotkać się z przyjaciółmi, a potem chyba wrócimy na Mauritius. Choć w głębi serca jestem domatorką i chciałabym się gdzieś osiedlić. Dlatego planujemy wybrać tylko trzy kraje, w których będziemy mieszkać. Cantwell nie jest rozpieszczoną córeczką milionera ani nie wygrała na loterii lecz pracuje na swoje utrzymanie. Jej firma Free Range Humans pomaga innym ludziom "uniezależnić się od lokalizacji", by mogli mieszkać i pracować w zasadzie gdziekolwiek.
Obrazek
Potajemnie - a po wakacjach w jakimś idyllicznym miejscu nawet niekonieczne potajemnie - marzy o tym wielu z nas, ale jak realistyczne jest to marzenie? Czy Cantwell i jej podobni pracownicy-nomadzi należą do wąskiej grupki szczęściarzy, czy też być może jej styl życia jest wskazówka, jak w przyszłości wyglądać będzie praca większości z nas? Statystyki sugerują to ostatnie. Badanie przeprowadzone w 45 tys. brytyjskich firm wskazuje tylko w zeszłym roku 68-procentowy wzrost zatrudnienia osób pracujących zdalnie.

- Zapytajcie kogokolwiek, gdzie idą, kiedy naprawdę muszą nad czymś popracować i prawie nikt nie odpowie, że do biura - mówi Jason Fried, współautor książki "Remote: Office Not Required". Jest szefem firmy Basecamp, której 45 pracowników pracuje zdalnie, ponieważ Fried wierzy w zatrudnianie właściwych i utalentowanych ludzi bez względu na to, w jakim zakątku świata się znajdują. Wyznaje pogląd, że telepraca to nie bonus dla pracownika, ale metoda na zwiększenie produktywności.

Prawda jest taka, że niewielu z nas trafi na plaże Meksyku albo Tajlandii, skąd prowadzić będą światowe imperium biznesowe, niemniej zdaniem Frieda będziemy spędzać co najmniej kilka dni w tygodniu pracując z domu, albo nawet z kawiarni na rogu. Być może jednak jest to maksymalna dawka wolności, z jaką niektórzy są w stanie sobie poradzić. - To dziwne uczucie, móc być gdziekolwiek i nie sądzę, że można się na nie przygotować - ostrzega. - Świat jest dość dużym miejscem.

Phuket, Tajlandia

Lea Woodward jest założycielką Trivis Foundation - szkoły biznesu online, oraz wraz z mężem Jonathanem współzałożycielką bazy zasobów dla ilustratorów. Mają dwoje dzieci.

Dorastałam podróżując. Moi rodzice rozwiedli się gdy byłam mała i wraz z mamą przeprowadziliśmy się do Wielkiej Brytanii. Odkąd skończyłam pięć lat, razem z moim bratem lataliśmy sami w odwiedziny do ojca w Hongkongu. Kiedy razem z Jonathanem postanowiliśmy uprawiać wolny zawód, sensowny był pomysł przeprowadzki w jakieś inne miejsce na świecie, gdzie mogliśmy utrzymać standard życia, w oczekiwaniu na rozwój firmy.

Już wcześniej wiele rzeczy załatwiałam z klientami przez telefon, a Jonathan przyzwyczajony był do pracy zdalnej, więc wyznaczyliśmy sobie cel w postaci liczby klientów jakich zdobędziemy przed wyjazdem, co zabrało nam jakieś pół roku. Dosłownie wpisywałam w Google hasła takie jak "wysoka jakość życia, niskie koszty". Często w wyszukiwaniach wyskakiwała mi Panama, więc wynajęliśmy nasz angielski dom i kupiliśmy bilety. Chyba nawet nie wiedzieliśmy, że mówią tam po hiszpańsku. W Panamie zostaliśmy kilka miesięcy, ale uznaliśmy że to nie dla nas. Stamtąd pojechaliśmy do Buenos Aires, potem do Toronto, na Grenadę, do Afryki Południowej, Turcji. Zawsze zamierzaliśmy zostać gdzieś trzy miesiące, ale często w praktyce kończyło się na krótszym okresie. Nie był to najlepiej opracowany plan podróży.

Akurat byliśmy w Kapsztadzie, kiedy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Uznaliśmy, że praktycznej będzie wrócić do Anglii. Potem, kiedy Mali miała cztery miesiące, zabraliśmy ją do Dubaju. Teraz mamy jeszcze Samsona, który ma roczek i to jego pierwsza daleka podróż. Planujemy uczyć dzieci w domu. Ideałem, do którego dążymy, jest znaleźć dwa, trzy miejsca na świecie, pomiędzy którymi będziemy co roku kursować.

Dordogne, Francja

Abbie Greene jest jednym z dyrektorów francuskiego wydawnictwa Com'Presse. Mieszka w departamencie Dordogne z mężem Nickiem i trójką dzieci.

Nie jesteśmy ryzykantami. Mieszkaliśmy przez kilka lat w Paryżu, ale wiedzieliśmy, że chcemy przeprowadzić się na wieś. Pozostawało tylko pytanie, z czego się tam utrzymać. Często widuje się Brytyjczyków przyjeżdżających do Francji, nie mających pojęcia z czego będą żyć - przeraża mnie taka postawa.

Zaprzyjaźniłam się z dyrektor wydawniczą z mojej poprzedniej firmy, więc kiedy ona odeszła na swoje, ja podążyłam za nią. To było 15 lat temu. Jestem u nas jedyną nie-Francuzką. Raz na jakieś dwa miesiące spotykamy się na zgromadzeniu zarządu w restauracji i omawiamy wszystko podczas lunchu. Co dwa tygodnie jeżdżę do Paryża na spotkania z klientami. Nick jest nauczycielem i pracuje w Paryżu przez trzy dni w tygodniu, ale za to ma długie wakacje.

Mój dzień to połączenie pracy i zajęć domowych. Rano idę pobiegać, jem smaczne śniadanie. Moje biurko stoi w salonie i rodzina wie, że nie należy mi przeszkadzać. Czasami jednocześnie gotuję coś i pracuję, a latem zdarza mi się zabrać dzieciaki nad rzekę. Ważne jest, że firma wie, że mogą się ze mną skontaktować zawsze kiedy potrzebują. Rachunek wystawiam im tylko za faktycznie przepracowany czas, więc nie czuję się winna, że robię inne rzeczy.

Są pewne wady takiego rozwiązania, ale to błahostki. Czasami wraz z rodziną zatrzymujemy się, patrzymy na to co mamy i śmiejemy się ze szczęścia.

Meksyk

Giacomo Conti jest właścicielem firmy menadżerskiej Clandestine Artists reprezentującej DJ-ów. Stałą bazę ma w Todos Santos.

Od dwóch lat żyję na walizkach. Kiedy odszedłem z agencji, dla której pracowałem w Nowym Jorku, by założyć własny biznes, przeprowadziłem się do Berlina, ponieważ tam mieszka wielu z moich artystów. Potem, podczas podróży do Meksyku z moją ówczesną dziewczyną, zerwaliśmy. Ona wróciła do Berlina, ale zbliżała się zima i postanowiłem zostać u kumpla. Zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę to mogę prowadzić firmę także stąd, a w zasadzie z prawie każdego miejsca na świecie. Zostałem więc na zimę, wróciłem do Europy na lato, potem poleciałem do Brazylii, stamtąd z powrotem do Meksyku, potem do Indonezji. Lokalizacja zależy do splotu okoliczności. Być może z przyczyn zawodowych muszę pokazać się na festiwalu, a być może chcę gdzieś posurfować, albo spotkać się z przyjaciółmi.

Teraz mam nadzieję trochę dłużej zagrzać miejsca w Todos Santos. Mam dwoje nowych pracowników, z Barcelony i z Los Angeles, obydwoje się tu przeprowadzają. Robią to chętnie, cieszy ich perspektywa pracy z takiego miejsca, W zeszłym roku jedna z moich pracownic przywiozła ze sobą chłopaka i brata bliźniaka i wszyscy byli zachwyceni.

Dużo czasu spędzam na trasach koncertowych z moimi artystami, jeżdżę na większość festiwali i spędzam dużo czasu poza domem pracując. Wielu moich artystów pracuje co weekend w różnych miejscach na całym świecie, więc kilka razy w roku zbieramy się przy okazji jakichś ważnych festiwali, jak BPM w Meksyku, ADE w Amsterdamie, WMC w Miami albo latem na Ibizie. Potem wracam do domu, aby odbębnić pracę papierkową i zrównoważyć czas w drodze zdrowszym trybem życia. Znacznie bardziej wówczas o siebie dbam, nie imprezuję non stop.

Wielu moich przyjaciół to obieżyświaty, więc jeśli nie odwiedzę ich podczas moich podróży, oni przyjeżdżają do mnie. Nie czuję się samotny, mój dom jest z reguły pełen gości.

Dzięki pracy w ten sposób człowiek dowiaduje się wiele o sobie samym i swoich potrzebach. Stałem się bardziej wyciszony, rozważny. Jestem też znacznie bardziej produktywny.

Ibiza

Julian Pittam jest dyrektorem Disciple Media, serwisu subskrypcyjnego dla wielbicieli muzyki. Wraz z żoną Ali i synem mieszkają na Ibizie.

To Ali powiedziała: - Jeśli nie spróbujemy, będziemy żałować. Mieliśmy tu letni dom, widzieliśmy że nasz syn Rufus świetnie odnajdzie się w tutejszej międzynarodowej szkole, a nasz córka Tallulah doskonale czuła się w szkole z internatem, więc czuliśmy, że oto nadszedł właściwy czas na taki krok. Przez 20 lat byłem partnerem w firmie zajmującej się analizami finansowymi. Potem nagle firmę sprzedano. Dzięki temu miałem możliwość przemyśleć, co naprawdę chcę robić, choć przystosowanie się do nowej sytuacji nie było wcale takie łatwe.

Właśnie wtedy przyszedł do mnie przyjaciel z pomysłem na Disciple Media. Pomogłem mu zebrać fundusze i zostałem, by poprowadzić przedsięwzięcie od strony komercyjnej. Teraz jest nas siedmioro, wkrótce dołączy kolejne pięć osób, więc interes idzie dobrze. Jestem w Londynie przez siedem, osiem dni w miesiącu, potem robię wszystko stąd. Mam tu biuro poza domem, ale latem często zdarza mi się siedzieć nad basenem z laptopem. Prawda jest jednak taka, że trzeba być zdyscyplinowanym.

Za pół roku mamy wrócić do Anglii, ale rodzinie trudno będzie się z tym pogodzić. Ja też nie chcę już spędzać tam całego roku.

Meksyk


Karen Sargent jest psychologiem biznesu i coachem. Wraz z partnerem Paulem pół roku spędza w Londynie, zaś zimy w różnych innych miejscach. Prowadzą portal dla wolontariuszy globalhelpswap.com.

Podróżować zaczęliśmy cztery lata temu. Oszczędzaliśmy z Paulem na wkład własny na dom, ale zawsze marzyliśmy o podróżach, byłam nieszczęśliwa w mojej ówczesnej pracy, więc któregoś dnia zapytaliśmy samych siebie: kupujemy dom, czy jedziemy zobaczyć świat? Podróże wygrały.

W pierwszym roku w zasadzie nie pracowaliśmy, ale spędziliśmy wiele czasu przygotowując grunt pod firmę, którą prowadzimy obecnie. Przez sześć, siedem miesięcy w roku pracujemy w Londynie, a zimą podróżujemy. W tym roku wybieraliśmy się do Kostaryki, ale po rozmowie z przyjaciółmi z bloga postanowiliśmy dać szansę Meksykowi. Miasteczko, w którym teraz jesteśmy nazywa się San Franciso, ale wszyscy tu mówią na nie San Pancho. Jest tu tylko jedna droga i naprawdę bardzo piękna plaża.

Gdziekolwiek jesteśmy, staramy się stworzyć rutynę pracy. Z reguły co rano spacerujemy po plaży i medytujemy, a potem do lunchu albo prowadzę sesje coachingowe, albo piszę kursy. Coaching zawsze prowadzę wirtualnie przez Skype'a, nawet kiedy jestem w Londynie, więc ludzie z którymi pracuję nie musieli się specjalnie dostosowywać. Obecnie mam klientów w Argentynie, Wielkiej Brytanii i Indiach i ta wielość stref czasowych potrafi dać się we znaki. Zamierzam zatrudnić asystentkę, która mi w tym pomoże.

Około 13 robimy przerwę na lunch i popołudnia należą już do nas. Kilka razy w tygodniu pracujemy jako wolontariusze w miejscowym ośrodku dla dzieci. Gdziekolwiek nie trafimy, lubimy wolontariat, ponieważ to dobry sposób by przyczynić się do rozwoju społeczności i zawrzeć przyjaźnie. Najwspanialszym punktem dnia jest zachód słońca. Oglądać go wychodzą też wszyscy miejscowi, nawet klaszczą, kiedy trafi się wyjątkowo spektakularne widowisko.

źródło: http://biznes.onet.pl/pracuja-gdzie-chc ... rasa-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


"Praca asystentki plus 3 tys. zł za sex?" "Ci faceci patrzyli na mnie jak na kawał mięsa" [OPOWIEŚĆ UKRAINKI]
Obrazek
Koleżanki mówią, że jestem głupia, że z tego nie korzystam. Ale ja nie szukam sponsora, tylko pracy - opowiada młoda Ukrainka. Od roku próbuje znaleźć w Polsce pracę. Dostaje jedynie propozycje w stylu: "Zatrudnię asystentko-kochankę, wynagrodzenie 8 tys." i niedwuznacznie oferty na rozmowach kwalifikacyjnych. To jednostkowy przypadek czy znacznie szerszy problem?

Olga* ma 25 lat. Po polsku mówi niemal bez akcentu. Zna rosyjski i angielski, skończyła studia ekonomiczne na ukraińskim uniwersytecie, ma doświadczenie przy organizacji imprez. Jest wysoka, atrakcyjna. Do Polski przyjechała do pracy, wiedziała, że można więcej zarobić, myślała, że będzie mogła coś wysłać do domu. Nie chce pracować jako sprzątaczka czy opiekunka do dzieci. Chce skorzystać z tego, co umie. Szuka pracy biurowej jako tłumaczka, asystentka, menedżerka. Po roku mówi, że ma dość rozmów o pracę, gdzie traktuje się ją jak "kawał mięsa", i maili z propozycjami "dedykowanych spotkań - każdorazowo 700 zł".

"Czy w moim CV jest coś o seksie?"


Więcej: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,1666 ... ci.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Zarobki w Polsce i Unii: na co stać Kowalskiego, a na co Müllera?

Przeciętny Polak zarabia "na rękę" nie tylko mniej niż Duńczyk czy Irlandczyk, ale i Estończyk, Czech i Chorwat. Polska znajduje się w ogonie Unii Europejskiej pod względem średniego wynagrodzenia i płacy minimalnej, ale należy również do najtańszych krajów zjednoczonej Europy. Sprawdziliśmy, na co może sobie pozwolić Kowalski w porównaniu do Svenssona, Müllera czy Nováka.


W 2013 roku średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniosło 3650 zł. Uwzględniając aktualny kurs wymiany PLN/EUR, jest to blisko 900 euro. Jednak po odliczeniu podatku dochodowego i składek w kieszeni zostaje niewiele ponad 600 euro miesięcznie. Taka kwota plasuje Polskę na szóstym miejscu od końca w całej Unii Europejskiej.

Więcej: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zarobki ... 92213.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Do takiej sytuacji doprowadziły nas siedmioletnie rządy premiera Tuska, który teraz uciekł z ,,tonącego okrętu" na intratną posadkę w Brukseli.
=================

Wielka emigracja trwa
Obrazek
Nie zatrzymamy exodusu. Możemy jedynie hamować to zjawisko.

„Nie przybywam do Wielkiej Brytanii czy Irlandii, by namawiać Polaków do powrotu od zaraz. Chcę ich przekonywać, by uwierzyli, że sytuacja w Polsce może się zmienić tak, że za rok, dwa czy trzy lata znajdą swój Londyn w Warszawie, Biłgoraju czy Łomży" – tak mówił premier Donald Tusk we wrześniu 2007 r. w Londynie w trakcie kampanii wyborczej. Krótko potem rząd uruchomił portal internetowy www.powroty.gov.pl, a w kolejnym roku zainaugurował program „Masz PLan na powrót?".

źródło: http://www.rp.pl/artykul/17,1143582-Pol ... -kraj.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Pracodawca może rozwiązać umowę z chorowitym pracownikiem
Obrazek

Pan Mirosław jest sumiennym i oddanym podwładnym z wieloletnim stażem. Niedawno, w czasie jednego z badań profilaktycznych, pojawiły się niepokojące wyniki. Szczegółowe badanie potwierdziło poważną chorobę. Konieczna jest kilkumiesięczna terapia i rehabilitacja wiążąca się z wielomiesięczną nieobecnością w pracy. Pan Mirosław obawia się, że oznacza to dla niego utratę zatrudnienia. Czy długotrwała choroba może pozbawić go pracy?


Generalną zasadą jest przyznanie chorującemu pracownikowi ochrony przed utratą pracy w czasie usprawiedliwionej nieobecności. Choroba, udokumentowana orzeczeniem lekarskim potwierdzającym niezdolność do pracy, usprawiedliwia absencję na stanowisku. Ta ochrona jednak nie jest bezterminowa i w przypadku naprawdę poważnych długotrwałych chorób – wygasa.

źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... ikiem.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Remigiusz Kozlowski

Niech PO samo pracuje tyle za nas wszystkich!!! Za takie marne zarobki nikt nie chce pracować!

------------------------------------------

Dawid Sobański

ręce opadają ja już pracuję w sobotę jak mam pierwszą zmianę a co będzie jak wprowadzą ten 6 dniowy system pracy gdzie ja pracuje na trzy zmiany co z życiem prywatnym jak ja bym miał nockę czy drugą zmianę w sobotę kiedy spotkać się ze znajomymi kiedy coś z domu zrobić kiedy wypocząć kiedy żyć to ja może proponuje przeprowadźmy się do zakłądów pracy na jedno wyjdzie

==========================

PO chce, żebyśmy pracowali dłużej. Ministerstwo Pracy: "Przygotowujemy stanowisko rządu"
Będziemy pracować więcej niż 5 dni w tygodniu - tego chce Platforma Obywatelska, która pod koniec sierpnia złożyła do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej projekt zmian w kodeksie pracy. Termin pierwszego czytania w Sejmie nie został jeszcze wyznaczony.

Projekt zmian stworzony przez posłów Platformy Obywatelskiej to pomysł na umożliwienie pracy przez więcej niż pięć dni w tygodniu za dodatkowe pieniądze. Obecnie w zamian za taką pracę osoba zatrudniona może uzyskać wyłącznie wolny dzień.

- Jeśli ktoś zarabia dziś ok. 4 tys. zł brutto, za dodatkową sobotę dostanie 200 zł ekstra - informuje "Rzeczpospolita". Może być to zysk zarówno dla pracownika, jak i państwa, ponieważ dłuższa praca oznacza większe wpływy do skarbówki i ZUS-u.

"Przygotowujemy stanowisko rządu"

- Uprzejmie informujemy, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowuje obecnie stanowisko rządu do poselskiego projektu zmian w Kodeksie Pracy - podało naszej redakcji Ministerstwo Pracy. Dodało też, że projekt został skierowany do pierwszego czytania w Sejmie, jednak termin czytania nie został jeszcze wyznaczony.

"Ustawa uderzy w pracowników"


Związkowcy uważają, że projekt ustawy może uderzyć w pracowników. - Ten procedowany obecnie w Sejmie projekt oceniamy krytycznie, gdyż może doprowadzić do wprowadzenia w praktyce sześciodniowego tygodnia pracy. Ponadto, jeśli ustawodawca go przyjmie, spowoduje [to] perturbacje dla zdrowia pracowników, ich życia rodzinnego i osobistego - mówił w "Polskim Radiu" Paweł Śmigielski, radca ds. prawnych w OPZZ.

Natomiast w programie TVP1 "Polityka przy kawie" poseł PiS i były przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek twierdził, że sprawia mu przykrość słuchanie, aby jednej z najdłużej pracującej w roku nacji jeszcze wydłużać czas pracy.

Pracujemy więcej niż inni Europejczycy

Obecnie tygodniowy czas pracy w Polsce wynosi 40,5 godz. Najkrócej pracują Holendrzy - 30,5 godz. i mieszkańcy Danii - 33,7 godz. Od Polaków więcej pracują w UE tylko Grecy - 42,5 godz. tygodniowo. Średni czas pracy dla całej Unii Europejskiej to 37,4 godz.

W innych krajach, takich jak Szwecja czy Australia, prowadzi się starania w celu skrócenia czasu roboczego. W Australii testuje się system czterodniowego tygodnia pracy po 9,5 godz. dziennie, zaś w Szwecji wprowadzono sześciogodzinny dzień roboczy. Niedawno meksykański milioner Carlos Slim Hel zaproponował, aby pracownicy spędzali czas na pracy do trzech dni, po 11 godz. dziennie.

źródło: http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,1 ... y_.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~czarny klakier

Jestem rekruterem i powiem wam, że większość cv to ctrl c ctrl v, i ok, najważniejsza jest auto prezentacja, jak ktoś pisze, że zna offica to niech zna a nie ściemnia, jak do Was dzwonią by umówić się na rozmowę to nie proście o sms z adresem albo wytłumaczenie jak trafić bo wychodzicie na nie zaradnych, albo nie zaczynajcie od SŁUCHAM!!, albo przemyślę czy przyjdę - po co wysyłasz cv. Umówmy się to wy dziobiecie nie na odwrót, nie udawajcie, że macie takiej roboty na pęczki, bo to nikogo nie wzrusza wręcz irytuje.
=================
CV: Jak zaskoczyć sprytnie rekrutera
Praktyka pokazuje, że rekruter poświęca zaledwie 10 sekund na każdy życiorys. To niewiele czasu, aby CV wywarło pozytywny efekt na przyszłym pracodawcy. Warto więc stworzyć dokument, który z jednej strony będzie zawierał wszystkie niezbędne elementy, ale z drugiej będzie nosił rys indywidualizmu i pomysłowości. To cecha, która przydaje się w każdej pracy.
Obrazek
Zadbaj o czytelność

Kilka sekund jakie rekruter poświęca na pobieżne skanowanie tekstu, ma na celu wychwycenie kluczowych informacji. By ułatwić mu zadanie - w CV, nawet kreatywnym, kolorystyka i szata graficzna nie może dominować nad treścią. Nie warto upiększać nic na siłę, stosować jaskrawych kolorów, dużej liczby ramek, grafik, wyróżnień, czy też innych ozdobników. Należy za to zadbać o czytelną czcionkę, pomysłowy rozkład informacji, przejrzyste nagłówki oraz wyszczególnienie tych umiejętności, które rekruter powinien zauważyć już na początku. Lepiej prezentuje się dokument z jasnym tłem, w układzie pionowym, który zdecydowanie ułatwia czytanie oraz lepsze wychwycenie kluczowych treści.

Dodaj infografikę

Graficzne udoskonalenie CV to jeden ze sposobów na wyróżnienie swojego CV. W sieci łatwo znaleźć gotowe ikonki, które możesz wykorzystać przygotowując CV. Z ich pomocą możesz przedstawić swoje wykształcenie, doświadczenie zawodowe czy zainteresowania. Kolorową skalę można wykorzystać do pokazania chociażby stopnia znajomości języków obcych, a ilustracje liczb posłużą do podkreślenia kluczowych lat czy miesięcy doświadczeń. Rozmieszczając je w swoim życiorysie pamiętaj o umiarze. Obrazów nie może być za dużo, tak by rekruter nie miał poczucia chaosu i przytłoczenia informacjami. Pamiętaj, że infografiki mają wzbogacać treść, a nie być elementem dominującym. Całość musi być odpowiednio przemyślana i zawsze dopasowana do stanowiska - podkreśla Małgorzata Majewska, ekspert portalu monsterpolska.pl.

Wykorzystaj stronę www

Umieszczenie w CV informacji o sobie na własnej stronie internetowej wymaga co prawda większego wysiłku, jednak w niektórych branżach rozwiązanie to jest bardzo skuteczne. Jeśli ubiegasz się o pracę chociażby grafika, fotografa czy redaktora, możesz publikować próbki swoich prac, w formie portfolio. W tym przypadku dopisz link do własnej strony www. Jeśli prowadzisz ciekawego bloga, także pochwal się tym rekruterowi.

Wykorzystaj te formy jako promocję własnej twórczości - zachęca Małgorzata Majewska, ekspert portalu monsterpolska.pl. Pamiętaj jednak, że rekruterzy odbierają dziennie setki maili, często ograniczając się do przeczytania tylko ich treści. Warto zachęcić ich więc do pobrania załączonych plików, ciekawie i intrygująco konstruując treść wiadomości.

Pomyśl o wersji video

Wizytówka kandydata w postaci nagrania video bez wątpienia bardziej zapada w pamięć rekruterowi. W materiale cyfrowym można podkreślić swoje umiejętności, opisać dotychczasowe sukcesy, czy po prostu zareklamować się potencjalnemu pracodawcy. Może być to poważna autoprezentacja lub forma bardziej humorystycznego przedstawienia swojej osoby. Wybór zależy od charakteru pracy, o jaki się ubiegamy.

źródło: http://praca.interia.pl/news-cv-jak-zas ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


6 form nacisku szefa na pracownika, czyli do czego nielegalnie zmuszają nas firmy
Obrazek
Państwowa Inspekcja Pracy nazywa weksle in blanco, do podpisywania których firmy zmuszają podwładnych, plagą i domaga się ich likwidacji. Jednak jest to tylko jeden wielu - często nielegalnych - kroków pracodawcy, mających na celu podporządkowanie sobie pracownika.

Przepisy prawa pracy często są niejasne. Firmy wykorzystują ten fakt, aby ograniczyć uprawnienia podwładnych.

1. Weksle in blanco


Dwa lata temu Polska Inspekcja Pracy próbowała (nieskutecznie) nakłonić rząd do wprowadzenia ustawowego zakazu weksli in blanco i deklaracji wekslowych, podsuwanych pracownikom przez pracodawców w momencie zatrudniania.

Do ich podpisywania wraz z umową o pracę zmuszani są najczęściej pracownicy salonów fryzjerskich, sprzedawcy, handlowcy, kelnerzy, kasjerzy, kierowcy, cukiernicy, piekarze, operatorzy maszyn, a nawet pracownicy budowlani. Chodzi głównie o zawody, w których firma powierza swoim pracownikom mienie.

I w ten właśnie sposób pracodawcy tłumaczą używanie weksli: mają one chronić zakład w wypadku, gdyby pracownik nie rozliczył się z powierzonego mu sprzętu, pieniędzy na delegację czy rachunków telefonicznych. Ponadto ma to zapobiegać wynoszeniu do konkurencji przez podwładnych wiedzy i baz danych.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... firmy.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek

"Jeżeli nie układało ci się w domu, to tym bardziej nie ułoży ci się na emigracji"

"Polacy donosili na siebie do albańskich przełożonych, byle tylko zwiększyć swoje szanse dostania się do sortowni aluminium" - o naszych rodakach w Wielkiej Brytanii rozmawiamy z Ewą Winnicką, autorką reportażu "Angole" wydanego przez Czarne pod patronatem Wirtualnej Polski.

Ewa Jankowska: Skąd fascynacja „Angolami”?


Ewa Winnicka: Raczej reporterska ciekawość. Milion, a może nawet dwa miliony Polaków wybrało do pracy i życia kraj, który jest zupełnie inaczej zorganizowany niż ich Polska. Postanowiłam sprawdzić, jak postrzegają tubylców. Jakie są ich emocje, jakie spostrzeżenia, jakie względem tubylców plany. Czy są z nimi szczęśliwi? Czy potrafią się zasymilować? Jedna z bohaterek mojej książki, doświadczona podróżniczka twierdzi, że zwyczaje tubylców są bardziej egzotyczne niż mieszkańców Singapuru. Nie jestem pewna, czy przesadza.

Sami Anglicy wciąż zastanawiają się nad fenomenem swojej wyspy. Pisali o tym George Orwell, Norman Davies, ostatnio antropolożka Kate Fox i wybitny dziennikarz Jeremy Paxman. Fox i Paxman są autorami bardzo zabawnych analiz angielskości i brytyjskości. Paxman trochę narzeka, że minęły czasy, kiedy Anglika poznawało się po języku, trzyczęściowym garniturze i fakcie, że wiadrami pije herbatę. Ale Wyspy wciąż są specyficzne. Oczywiście tytuł książki jest lekko przewrotny. Polakom zdarza się nazywać Angolami mieszkańców Wysp bez względu na ich narodowość. Zwłaszcza w Irlandii Północnej miewają kłopoty z tego powodu.

Dlaczego Anglia jest specyficzna?

Odważyłabym się wyróżnić dwa z wielu powodów. Pierwszy to oczywiście fakt, że kraj znajduje się na wyspie. To determinuje relacje międzyludzkie. Paxman przywołuje tytuł w którejś z gazet: "Mgła nad Kanałem. Kontynent odcięty". To dobrze oddaje poczucie odrębności mieszkańców. Drugi powód to niezwykle silna wiara w prawa jednostki. Angielska rewolucja nastąpiła ponad sto lat wcześniej niż w pozostałych krajach Europy i nie była powstaniem świeckim. Anglicy, kiedy walczyli z wszechwładzą królów, robili to z przekonania, że Bóg stworzył człowieka na swój własny obraz i podobieństwo i królowie powinni ten fakt respektować. Anglicy od wieków "znają swoje prawa". No cóż, niektórzy Wyspiarze dowodzą, że Anglia to biblijna ziemia obiecana.

Więcej: http://ksiazki.wp.pl/tytul,Najwiecej-kr ... ywiad.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dlaczego Polacy zarabiają tak mało? Wyjaśnienie na jednym obrazku
Obrazek
źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/16853-dlac ... ym-obrazku
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Pracodawca nie płaci twoich składek? Zobacz jak możesz interweniować
Obrazek
W 2013 roku pracodawcy byli winni ZUS 55 miliardów złotych tytułem niezapłaconych składek na ubezpieczenia społeczne. Teoretycznie pracownik nie traci z tego powodu prawa do opieki zdrowotnej czy przyszłej emerytury, ale brak wpłat od pracodawcy na konto ZUS może jednak utrudnić otrzymywanie świadczeń społecznych.

To na pracodawcy ciąży obowiązek zgłoszenia pracownika do ZUS i opłacania odpowiednich składek. Pracownik może jednak kontrolować, czy firma w której jest zatrudniony wywiązuje się z tego obowiązku. Raz w roku pracodawca ma obowiązek przekazać takie zestawienie pracownikowi, na prośbę zaintereso­wa­ne­go można taką informację otrzymywać co miesiąc (także w formie elektronicznej), a wreszcie można to także samodzielnie sprawdzać bezpośrednio w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Kiedy pracodawca nie płaci składek, pracownik ma kilka możliwości interwencji. Pierwszą, najprostszą, jest skierowanie piśmie wniosku o sprostowanie. Płatnik składek ma obowiązek ustosunkować się do tego w ciągu 60 dni. Można tak zrobić zarówno wtedy gdy stwierdzimy brak składek lub ich zaniżenie, ale także wtedy gdy w zgłoszeniu do ZUS są błędy.

Jeżeli pracodawca nie rozpatrzy wniosku pracownika albo już nie istnieje, można złożyć reklamację w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i to w dowolnym oddziale oraz niemal w dowolnej formie. Reklamację można bowiem złożyć zarówno na piśmie w oddziale, jak i pocztą, ale także telefonicznie. Ważne, by w reklamacji podać dane umożliwiające identyfikację ubezpieczonego, czyli pracownika, który składa reklamację.

ZUS podejmuje wtedy postępowanie wyjaśniające, które standardowo powinno zakończyć się w 3 miesiące, a nie powinno trwać dłużej niż pół roku, gdy sprawa jest bardziej skomplikowana. Jeżeli nieprawidło­wo­ści się potwierdzą, pracodawcę (czyli płatnika składek) czekają kary - ZUS nalicza odsetki za nieopłacone składki (obecnie 10 proc. w skali roku, chyba że kwota wyliczonych odsetek będzie mniejsza niż 6,6 zł - wtedy nie są naliczane), a poza tym ZUS może wystąpić do sądu o ukaranie niesolidnego pracodawcy karą grzywny.

Dalsze wstrzymywanie się od płacenia składek na ubezpieczenia społeczne może skutkować rozpoczęciem przez ZUS postępowania egzekucyjnego wobec niesolidnego płatnika. Może to prowadzić do wykluczenia firmy z przetargów publicznych, zajęcia hipoteki czy ustanowienia zastawu skarbowego. W skrajnych przypadkach ZUS może wnioskować o ogłoszenie upadłości niesolidnego pracodawcy czy nawet o zakaz prowadzenia działalności gospodarczej.

Można także zgłosić się do Państwowej Inspekcji Pracy. Inspektorzy mogą wtedy przeprowadzić kontrolę, której wynikiem będzie wyjaśnienie sprawy i, w razie potwierdzenia problemów, ukaranie pracodawcy.

Nieuczciwi pracodawcy powinni także pamiętać, że ZUS ma prawo wystąpić z wnioskiem o wpisanie firmy do Rejestru Niewypłacalnych Dłużników - wpisy z RND są wykreślane dopiero po 10 latach.

Zarówno pracownik, jak i ZUS mogą również na niesolidnego pracodawcę złożyć doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa naruszenia praw pracownika z tytułu ubezpieczenia społecznego. Pracodawcy uporczywie lub złośliwie unikającemu płacenia składek do ZUS może, zgodnie z Kodeksem Karnym Skarbowym, grozić nawet do dwóch lat więzienia.

Interesujące, że np. kradzież jest zagrożona karą do 5 lat więzienia, a za oszustwo grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

źródło: http://www.hotmoney.pl/nabiezaco/Pracod ... wac-a34744
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Rynek pracy dla 50+: Jak prowadzić rozmowę rekrutacyjną, by wiek był zaletą a nie wadą?
Obrazek
Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... -wada.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

macq

skad na to pieniadze wezma ? moze dodrukuja kase spowoduja hiperinflacje i podwayzka nic nie da.. a moze pieniazki spadna z nieba...

-------------------------------------------

Vox61

Dla mnie , bezrobotnego , BDP brzmi interesująco ale nie , nie chcę takich pieniędzy. Natomiast jako osoba 61 letnia , od 6 lat pozostająca bez pracy i nie mająca zamiaru w tym wieku rozpoczynać kariery zawodowej, domagam się wcześniejszej wypłaty wypracowanej przeze mnie emerytury. Tylko tyle.

-------------------------------------------

Bogaci sa coraz bogatsi.... A Pracownicy są ZEREM...

Porażającą wg. mnie informacje podała GP jakies m-c temu...

świadcząca o skali rozwarstwienia nie gdzieś w USA tylko w Polsce, np. roczna dywidenda własciciela w małej spółeczce wynosi 280 MILIONÓW !!!... ale tak jak wszędzie nie stać go na podwyżke płacy swoim kilkudziesięciu pracownikom o kilka zł...

Takich Firm w Polsce są setki


==================================
1000 euro dla każdego, czyli Bezwarunkowy Dochód Podstawowy w UE
Obrazek
W walce z ubóstwem i wykluczeniem społecznym państwa zaczynają sięgać po nowe instrumenty. Jednym z nich jest Bezwarunkowy Dochód Podstawowy (BDP). Jego zwolennicy nie przestają zabiegać o jego wprowadzenie na poziomie UE.

Najnowsze dane Eurostatu na temat zagrożenia ubóstwem dotyczą roku 2012. Niemal jedna czwarta ludności (24,98 proc.) UE była zagrożona ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. To oznacza, że w grupie ryzyka znalazło się blisko 125 mln Europejczyków. Dla porównania, w 2011 roku problem dotyczył 24,3 proc. Europejczyków, a w 2007 roku - 23,7 proc.. Najwięcej osób zagrożonych biedą lub wykluczeniem społecznym żyje w Bułgarii (49 proc.), Rumunii (42 proc.) i Grecji (35 proc.). W grupie ryzyka znalazło się najmniej obywateli Holandii i Czech (po 15 proc.) oraz Finlandii (17 proc.). Polska została sklasyfikowana na 19. miejscu z 26,7 proc. osób zagrożonych.

Eurostat za wykluczoną społecznie uznaje tę, która spełnia co najmniej jedno z trzech kryteriów: jest zagrożone ubóstwem, jest pozbawione możliwości zaspokojenia elementarnych potrzeb materialnych lub żyje w gospodarstwie domowym bez osób pracujących.

Więcej: http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/8 ... -w-ue.html
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 1
Rejestracja: 28 paź 2014, 11:27
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: nubrevf »

Najnowsze dane Eurostatu na temat zagrożenia ubóstwem dotyczą roku 2012. Niemal jedna czwarta ludności (24,98 proc.) UE była zagrożona ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. To oznacza, że w grupie ryzyka znalazło się blisko 125 mln Europejczyków. Dla porównania, w 2011 roku problem dotyczył 24,3 proc. Europejczyków, a w 2007 roku - 23,7 proc.. Najwięcej osób zagrożonych biedą lub wykluczeniem społecznym żyje w Bułgarii (49 proc.), Rumunii (42 proc.) i Grecji (35 proc.). W grupie ryzyka znalazło się najmniej obywateli Holandii i Czech (po 15 proc.) oraz Finlandii (17 proc.). Polska została sklasyfikowana na 19. miejscu z 26,7 proc. osób zagrożonych.

Hmmm... Ciekawe jak wygląda to zestawienie dla obecnych lat. Dobrze, że ktoś w ogóle robi takie statystyki... A co jeśli chodzi o np. outsourcing kadr i płac? Rzeczywiście zleca się coraz więcej? Jest to tańsze?
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot], Google [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM