Nowy(a) na forum


Za gaz z Norwegii Ukraina płaci taniej niż Polska za gaz z Rosji

Od października Ukraina zaczęła importować gaz kupowany od norweskiego koncernu Statoil i dostarczany za pośrednictwem gazociągów na Słowacji. Obecnie ukraiński koncern Naftohaz kupuje od Norwegów 11 mln m sześc. gazu dziennie, co stanowi prawie połowę całego błękitnego paliwa importowanego przez Ukrainę z Europy Zachodniej, jak napisał portal Dzerkało Tyżnia, powołując się na źródła w ukraińskim ministerstwie energetyki i górnictwa.
Za 1000 m sześc. surowca od Statoil Ukraina płaci ok. 340 dol. Gazprom za taką samą ilość surowca chce od Naftohazu 385 dol. Według naszych źródeł Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo za 1000 m sześc. rosyjskiego gazu płaci teraz ok. 400 dol., czyli jedną szóstą drożej niż Naftohaz swoim norweskim partnerom.
Według Dzerkało Tyżnia zapłata dla Statoil to mniej więcej średnia rynkowych cen gazu na giełdach w Europie Zachodniej, które obecnie wynoszą od 291 do 361 dol. za 1000 m sześc.
Przypomnijmy, że PGNiG w 2001 r. podpisało z norweskimi firmami kontrakt na import gazu, który miał być dostarczany bezpośrednio do Polski gazociągiem zbudowanym przez Norwegów. Kontrakt ten zaciekle atakowało SLD, a kiedy po wyborach parlamentarnych władzę objął rząd SLD-PSL premiera Leszka Millera, nowy zarząd państwowego PGNiG wycofał się z kontraktu ze Statoil.
źródło: http://wyborcza.pl/1,75248,16772941,Za_ ... olska.html

Wyszkowski wygrał z Wałęsą: „Po 9 latach sprawiedliwości stało się zadość!

Sądowy spór między Wałęsą, a Wyszkowskim trwa od 2005 . Poszło o to, że dziennikarz nazwał byłego prezydenta agentem SB o pseudonimie „Bolek”, powiedział publicznie, że ten brał pieniądze za współpracę i donosił na kolegów. Po kilku latach postępowania Wałęsa uzyskał wyrok, w którym sąd nakazał Wyszkowskiemu przeprosiny. Wyszkowski od wyroku się odwołał. Kolejna instancja uznała, iż przepraszać nie musi.
Jednak już wcześniej Wałęsa opublikował na antenie TVN komunikat, w którym, w imieniu Wyszkowskiego przepraszał sam siebie. Następnie zażądał od dziennikarza zwrotu kosztów emisji (chodziło o ponad 20 tys zł). Wytoczył mu proces i straszył komornikiem.
Ostatecznie przegrał. A w trakcie procesu wyszło na jaw, że sam TVN zwrócił Wałęsie pieniądze za publikację, jako że ta ukazała się kilkadziesiąt sekund później niż tego sobie życzył sąd.
Wczoraj Wyszkowski na swoim blogu opublikował treść korzystnego dla siebie wyroku.
To zupełna moja wygrana
-– cieszy się dziennikarz w rozmowie z portalem wPolityce.pl, podkreślając, że to już wyrok ostateczny i niezaskarżalny.
Dziennikarz przypomina, że jego sądowe perypetie były skomplikowane i kosztowały go wiele nerwów.
Sędzina potrafiła mi odmówić prawa do adwokata, czy postępowania dowodowego. Ale ostatecznie Sąd Okręgowy w Sopocie, ten sam, w którym do niedawna królował sędzia Milewski, teraz orzekł, że to Lech Wałęsa przegrał. Po długim czasie – ale sprawiedliwości stało się zadość
-– konkluduje Wyszkowski.
Kwota zasądzona od Wałęsy to 2.400 zł. Jak podkreśla publicysta nie chodzi tu jednak o pieniądze, ale o symboliczne zwycięstwo.
źródło: http://wpolityce.pl/polityka/217248-wys ... sie-zadosc

Piękna i mądra kobieta. Wielka szkoda, że odeszła...
Dlaczego żyła tak krótko !?
=========================
Ostatnia droga Anny Przybylskiej. "Jej życie to był mały 35-stronnicowy zeszyt"
W Gdyni zakończyły się uroczystości pogrzebowe zmarłej w niedzielę Anny Przybylskiej. Aktorka przegrała walkę z nowotworem złośliwym.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się o godzinie 13 w gdyńskim kościele pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Podczas mszy odczytano list od mamy Anny Przybylskiej, w którym dziękowała za wsparcie w trudnych chwilach.
- W ostatnich miesiącach przyszło mi zmierzyć się z wrogiem, który dzień po dniu odbierała mi dziecko. Do samego końca żyłam niezłomną wiarą na jej cudowne ocalenie. Dziś nie ma już wśród nas tej żywiołowej trzpiotki tryskającej energią i zarażającej uśmiechem wszystkich wokół. Dziś mym sercem targają uczucia dla wielu z was niewyobrażalne. Nie istnieją ludzkie słowa, które są w stanie wiernie oddać to, co przeżywa matka, której przychodzi pogrzebać własne dziecko. Na ten ból i na to cierpienie nawet czas nie jest lekarstwem. Tocząc bój z chorobą, Ania nie była osamotniona. Liczne grono osób w ferworze życia jego część poświęciło mojej córeczce. Dług wdzięczności, jaki mam wobec tych osób jest niemożliwy do spłacenia.
Szczególne podziękowania mama aktorki skierowała do Jarosława Bieniuka: - Największe podziękowania kieruję do Jarka, który towarzyszył Ani do samego końca. Wiem, że był godny mojej córki. Dałam ci, Aniu dar życia, lecz niespodziewanie zabrał go los. Razem z sobą zabierasz cząstkę każdego z nas.
Podczas nabożeństwa ksiądz zauważył, że Anna Przybylska walczyła do końca, mimo że los rzucał ją co chwila na kolana, odbierał jej nadzieję. - Robiła to z wielkiej miłości do najbliższych i do życia. Księga życia Ani ma 35 stron. Ta księga została zamknięta. Taki mały 35-stronnicowy zeszyt - mówił.
Stroniła od blichtru
Ksiądz zauważył również, że dla aktorki rodzina zawsze była najważniejsza. - Bez wahania jeździła i urządzała się wszędzie tam, gdzie losy zawodowe rzucały jej ukochanego Jarka Bieniuka. Zawsze starała się jak najwięcej czasu spędzać w Trójmieście. Stroniła od blichtru, czerwonego dywanu, świateł i reflektorów, pod którymi stawała tylko wtedy, kiedy było to konieczne. Nade wszystko została naszą ukochaną Anią dla rodziny, przyjaciół i dla wszystkich, którzy ją kochali i podziwiali.
Podczas mszy Pismo św. czytał Cezary Pazura. Annę Przybylską żegnał również prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.
Aktorkę przyszły pożegnać setki osób. W kościele zmieścili się nieliczni, bardzo dużo osób przysłuchiwało się mszy na placu przed kościołem.
Kierowała się intuicją
Uroczystości na cmentarzu parafialnym przy parafii św. Michała Archanioła na Oksywiu rozpoczęły się o godz. 15. Reżyser Radosław Piwowarski, którego aktorka nazywała "filmowym ojcem", mówił w swoim przemówieniu na cmentarzu:
- Ania była zjawiskiem. Kierowała się intuicją. Drugą jej cechą była naturalność. Grała tylko to, co z niej wypływało. Kochały ją kamery, ekrany. Nawet źle oświetlona była ładna. Aniu, marzyłem, że zrobimy film i pokażemy go całemu światu. Tak się nie stało. Mam prośbę, dbaj o nas i wstaw się za nami. Wierzę, że w niebie nikt się Tobie nie oprze.
źródło: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/ ... BoxSlotIMT
=========================
Ostatnia droga Anny Przybylskiej. "Jej życie to był mały 35-stronnicowy zeszyt"

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się o godzinie 13 w gdyńskim kościele pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Podczas mszy odczytano list od mamy Anny Przybylskiej, w którym dziękowała za wsparcie w trudnych chwilach.
- W ostatnich miesiącach przyszło mi zmierzyć się z wrogiem, który dzień po dniu odbierała mi dziecko. Do samego końca żyłam niezłomną wiarą na jej cudowne ocalenie. Dziś nie ma już wśród nas tej żywiołowej trzpiotki tryskającej energią i zarażającej uśmiechem wszystkich wokół. Dziś mym sercem targają uczucia dla wielu z was niewyobrażalne. Nie istnieją ludzkie słowa, które są w stanie wiernie oddać to, co przeżywa matka, której przychodzi pogrzebać własne dziecko. Na ten ból i na to cierpienie nawet czas nie jest lekarstwem. Tocząc bój z chorobą, Ania nie była osamotniona. Liczne grono osób w ferworze życia jego część poświęciło mojej córeczce. Dług wdzięczności, jaki mam wobec tych osób jest niemożliwy do spłacenia.
Szczególne podziękowania mama aktorki skierowała do Jarosława Bieniuka: - Największe podziękowania kieruję do Jarka, który towarzyszył Ani do samego końca. Wiem, że był godny mojej córki. Dałam ci, Aniu dar życia, lecz niespodziewanie zabrał go los. Razem z sobą zabierasz cząstkę każdego z nas.
Podczas nabożeństwa ksiądz zauważył, że Anna Przybylska walczyła do końca, mimo że los rzucał ją co chwila na kolana, odbierał jej nadzieję. - Robiła to z wielkiej miłości do najbliższych i do życia. Księga życia Ani ma 35 stron. Ta księga została zamknięta. Taki mały 35-stronnicowy zeszyt - mówił.
Stroniła od blichtru
Ksiądz zauważył również, że dla aktorki rodzina zawsze była najważniejsza. - Bez wahania jeździła i urządzała się wszędzie tam, gdzie losy zawodowe rzucały jej ukochanego Jarka Bieniuka. Zawsze starała się jak najwięcej czasu spędzać w Trójmieście. Stroniła od blichtru, czerwonego dywanu, świateł i reflektorów, pod którymi stawała tylko wtedy, kiedy było to konieczne. Nade wszystko została naszą ukochaną Anią dla rodziny, przyjaciół i dla wszystkich, którzy ją kochali i podziwiali.
Podczas mszy Pismo św. czytał Cezary Pazura. Annę Przybylską żegnał również prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.
Aktorkę przyszły pożegnać setki osób. W kościele zmieścili się nieliczni, bardzo dużo osób przysłuchiwało się mszy na placu przed kościołem.
Kierowała się intuicją
Uroczystości na cmentarzu parafialnym przy parafii św. Michała Archanioła na Oksywiu rozpoczęły się o godz. 15. Reżyser Radosław Piwowarski, którego aktorka nazywała "filmowym ojcem", mówił w swoim przemówieniu na cmentarzu:
- Ania była zjawiskiem. Kierowała się intuicją. Drugą jej cechą była naturalność. Grała tylko to, co z niej wypływało. Kochały ją kamery, ekrany. Nawet źle oświetlona była ładna. Aniu, marzyłem, że zrobimy film i pokażemy go całemu światu. Tak się nie stało. Mam prośbę, dbaj o nas i wstaw się za nami. Wierzę, że w niebie nikt się Tobie nie oprze.
źródło: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/ ... BoxSlotIMT

Komentarze:
kowalski
koszt przepłaconych stadionów - 9mld zł
koszt infrastruktury na euro 2012 - łącznie 90mld zł
koszt elektrowni atomowej 50 mld zł
100 mld poszło ot tak, pieniążki znalazły się bez problemu.
na elektrownie to już szkoda.
mielibyśmy już dwa reaktory.
pozdrawiam świnie u koryta
-------------------------------------------
Gość
Polska- kraj gdzie najpierw remontuje się chodnik, a potem kanalizację pod nim. A wy chcecie elektrownie atomowe budować! Hahaha
-------------------------
Ostrozny
No. A kto będzie kontrolował budowę? Ile firm pójdzie z torbami? Kto weźmie odpowiedzialność za wypłaty dla podwykonawców? Znając polskie realia to jakiś prezydent wygłosi mowę a tysiące ludzi zostanie oszukanych.
===================================
Elektrownia atomowa w Polsce ruszy w 2025 r.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów dał zielone światło dla budowy elektrowni atomowej w Polsce. Uznał on, że utworzenie wspólnego przedsiębiorcy przez PGE, KGHM, Tauron i Eneę nie doprowadzi do ograniczenia konkurencji - głosi komunikat UOKiK.
W komunikacie przypomniano, że uruchomienie pierwszej elektrowni atomowej w Polsce planowane jest na 2025 r.
W tym celu powstała spółka PGE EJ 1, która jest odpowiedzialna za przygotowanie procesu inwestycyjnego, przeprowadzenie badań lokalizacyjnych oraz budowę elektrowni. - Została powołana przez Polską Grupę Energetyczną PGE. W wyniku koncentracji sprzeda ona po 10 proc. udziałów dwóm innym spółkom energetycznym: Tauron Polska Energia oraz Enea, a także KGHM Polska Miedź - czytamy.
Przeprowadzone postępowanie wykazało, że koncentracja nie doprowadzi do ograniczenia konkurencji.
- Udział energii pozyskiwanej z planowanej elektrowni ma według szacunków wynieść 7 proc., nie zwiększy więc znacząco pozycji PGE, Tauronu oraz Enei na rynku wytwarzania i wprowadzania do obrotu energii elektrycznej. W dalszym ciągu będą oni produkować energię z innych źródeł niezależnie od siebie - czytamy.
Zgodnie z przepisami, transakcja podlega zgłoszeniu do urzędu antymonopolowego, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce.
W styczniu tego roku rząd przyjął program energetyki jądrowej. Zgodnie z nim wybór lokalizacji elektrowni ma nastąpić do końca tego roku. Dziesięć lat później ma zostać uruchomiona pierwsza elektrownia.
Na razie PGE podpisała umowę na wykonanie badań środowiskowych i wybranie najlepszej lokalizacji. Brane są pod uwagę trzy miejscowości, wszystkie nad Bałtykiem: Żarnowiec, Choczewo oraz Gąski.
Problemem są jednak pieniądze. Łączny koszt inwestycji może przekroczyć nawet 50 miliardów złotych. Za budowę odpowiada koncern Polska Grupa Energetyczna. Wspierać ją będą finansowo 3 inne koncerny KGHM Tauron i Enea.
Na razie jednak nie wiadomo do końca w jakim modelu finansowania projekt będzie realizowany.
Zgodnie z planami rządu, w 2017 r. powinna zapaść zasadnicza decyzja co do budowy elektrowni jądrowej, właściwa budowa pierwszego bloku powinna ruszyć w 2020 r., a do końca 2024 r. miałby on zostać oddany do eksploatacji. Pierwsza elektrownia jądrowa ma mieć moc rzędu 3000 MW.
O komentarz do decyzji został przez agencyjnych dziennikarzy poproszony wicepremier Janusz Piechociński. Minister gospodarki Janusz Piechociński był w Łódzkiem wesprzeć lokalne PSL oraz na uroczystości wręczenia inwestorom zezwoleń na działalność w Łódzkiej SSE.
- Cieszę się, że ze strony formalno-prawnej ten etap mamy już za sobą - powiedział minister gospodarki.
Piechociński zwrócił też uwagę, że przyjęty przez rząd program polityki jądrowej to nie tylko budowa elektrowni atomowej; to także kwestia wykorzystania nowych technik i technologii.
źródło: http://www.biztok.pl/gospodarka/elektro ... 5-r_a18078
kowalski
koszt przepłaconych stadionów - 9mld zł
koszt infrastruktury na euro 2012 - łącznie 90mld zł
koszt elektrowni atomowej 50 mld zł
100 mld poszło ot tak, pieniążki znalazły się bez problemu.
na elektrownie to już szkoda.
mielibyśmy już dwa reaktory.
pozdrawiam świnie u koryta
-------------------------------------------
Gość
Polska- kraj gdzie najpierw remontuje się chodnik, a potem kanalizację pod nim. A wy chcecie elektrownie atomowe budować! Hahaha
-------------------------
Ostrozny
No. A kto będzie kontrolował budowę? Ile firm pójdzie z torbami? Kto weźmie odpowiedzialność za wypłaty dla podwykonawców? Znając polskie realia to jakiś prezydent wygłosi mowę a tysiące ludzi zostanie oszukanych.
===================================
Elektrownia atomowa w Polsce ruszy w 2025 r.
W komunikacie przypomniano, że uruchomienie pierwszej elektrowni atomowej w Polsce planowane jest na 2025 r.
W tym celu powstała spółka PGE EJ 1, która jest odpowiedzialna za przygotowanie procesu inwestycyjnego, przeprowadzenie badań lokalizacyjnych oraz budowę elektrowni. - Została powołana przez Polską Grupę Energetyczną PGE. W wyniku koncentracji sprzeda ona po 10 proc. udziałów dwóm innym spółkom energetycznym: Tauron Polska Energia oraz Enea, a także KGHM Polska Miedź - czytamy.
Przeprowadzone postępowanie wykazało, że koncentracja nie doprowadzi do ograniczenia konkurencji.
- Udział energii pozyskiwanej z planowanej elektrowni ma według szacunków wynieść 7 proc., nie zwiększy więc znacząco pozycji PGE, Tauronu oraz Enei na rynku wytwarzania i wprowadzania do obrotu energii elektrycznej. W dalszym ciągu będą oni produkować energię z innych źródeł niezależnie od siebie - czytamy.
Zgodnie z przepisami, transakcja podlega zgłoszeniu do urzędu antymonopolowego, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce.
W styczniu tego roku rząd przyjął program energetyki jądrowej. Zgodnie z nim wybór lokalizacji elektrowni ma nastąpić do końca tego roku. Dziesięć lat później ma zostać uruchomiona pierwsza elektrownia.
Na razie PGE podpisała umowę na wykonanie badań środowiskowych i wybranie najlepszej lokalizacji. Brane są pod uwagę trzy miejscowości, wszystkie nad Bałtykiem: Żarnowiec, Choczewo oraz Gąski.
Problemem są jednak pieniądze. Łączny koszt inwestycji może przekroczyć nawet 50 miliardów złotych. Za budowę odpowiada koncern Polska Grupa Energetyczna. Wspierać ją będą finansowo 3 inne koncerny KGHM Tauron i Enea.
Na razie jednak nie wiadomo do końca w jakim modelu finansowania projekt będzie realizowany.
Zgodnie z planami rządu, w 2017 r. powinna zapaść zasadnicza decyzja co do budowy elektrowni jądrowej, właściwa budowa pierwszego bloku powinna ruszyć w 2020 r., a do końca 2024 r. miałby on zostać oddany do eksploatacji. Pierwsza elektrownia jądrowa ma mieć moc rzędu 3000 MW.
O komentarz do decyzji został przez agencyjnych dziennikarzy poproszony wicepremier Janusz Piechociński. Minister gospodarki Janusz Piechociński był w Łódzkiem wesprzeć lokalne PSL oraz na uroczystości wręczenia inwestorom zezwoleń na działalność w Łódzkiej SSE.
- Cieszę się, że ze strony formalno-prawnej ten etap mamy już za sobą - powiedział minister gospodarki.
Piechociński zwrócił też uwagę, że przyjęty przez rząd program polityki jądrowej to nie tylko budowa elektrowni atomowej; to także kwestia wykorzystania nowych technik i technologii.
źródło: http://www.biztok.pl/gospodarka/elektro ... 5-r_a18078

Uwaga na zakręty! W polityce zagranicznej zaczynamy być śmieszni

Nie wie dokąd zmierza, po co przybyła do niemieckiej stolicy, wie natomiast, że musi zaprezentować się przed kamerami telewizyjnymi. Tak było w Berlinie, gdzie szefowa rządu III RP nie była w stanie ujawnić swojej politycznej klasy, bo skąd miałaby ją mieć. Z Sejmu, w którym czuła się jak na własnym folwarku? A poza tym podczas eskapady Ewy Kopacz na berlińskim wybiegu oprócz kamer TVN 24 były kamery niemieckie, a w Niemczech jak wiadomo - Ordnung muss sein. Na dodatek bez cenzury, w Polsce taki numer by nie przeszedł. Dywan podążałby w wybranym przez panią premier kierunku, a kanclerz Merkel niosłaby ją na rękach, z powodu tej „chemii”, która łączy obie przywódczynie. W dobie rewolucji elektronicznej nie takie obrazki da się zmajstrować.
Oczywiście premier Kopacz powalczy o interesy naszego kraju, zawetuje pakiet klimatyczny i zażąda twardo oraz stanowczo bilionowych reparacji od Niemiec. Polacy będą bogaci i szczęśliwi, a Niemcy gremialnie przyjadą do naszego kraju w poszukiwaniu pracy, w charakterze taniej siły roboczej. Dzięki premier Kopacz nie będziemy płacić drożej za energię elektryczną, ale jaka to różnica, wszak prąd drożeje nieustannie i to bez pakietu klimatycznego.
Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/217470-uwa ... c-smieszni

Komentarz:
~Amor -
Żeby tak nigdy orgazmu nie doznała !!!
==================
Wychodzą szczegóły tego, jak ówczesna minister sportu Joanna Mucha narozrabiała, przekazując pieniądze na koncert Madonny na Stadionie Narodowym.
Sprawa przekazanie sześciu mln zł z budżetu na rozwój siatkówki na dofinansowanie koncertu Madonny przez ówczesną minister sportu - Joanne Muchę była znana.
"Super Express" podaje dalsze szczegóły "gospodarności" byłej szefowej resortu.
Okazuje się, że Mucha umożliwiła pracownikom ministerstwa sportu zakup biletów na Madonnę po preferencyjnej cenie, czterokrotnie niższej od tej, jaką musiał płacić przeciętny Kowalski.
Na skandaliczną dotację koncertu z ministerialnej kasy zwrócił uwagę NIK. Tematem zajęła się prokuratura, która - po przesłuchaniu Joanny Muchy - sprawę ... umorzyła.
Podlegające Musze Narodowe Centrum Sportu nie potrafiło sprzedać biletów na Madonnę, więc do akcji wkroczyła szefowa resortu, rozprowadzając je wśród pracowników ministerstwa po 100 zł, choć normalnie kosztowały 400 zł.
Ze śledztwa prokuratorskiego wynika, że promocyjnych biletów sprzedano 200.
W maju 2013 roku NIK uznał, że ministerstwo sportu niezgodnie z przeznaczeniem wydało sześć mln złotych. Pierwotnie pieniądze miały być zainwestowane na promocję Euro 2012 oraz rozwoju piłki siatkowej. Tymczasem resort wydał je na koncert Madonny.
żródło: http://sport.interia.pl/siatkowka/news- ... gn=firefox
~Amor -
Żeby tak nigdy orgazmu nie doznała !!!
==================
Tak Mucha wydawała pieniądze przeznaczone na siatkówkę
Wychodzą szczegóły tego, jak ówczesna minister sportu Joanna Mucha narozrabiała, przekazując pieniądze na koncert Madonny na Stadionie Narodowym.
Sprawa przekazanie sześciu mln zł z budżetu na rozwój siatkówki na dofinansowanie koncertu Madonny przez ówczesną minister sportu - Joanne Muchę była znana.
"Super Express" podaje dalsze szczegóły "gospodarności" byłej szefowej resortu.
Okazuje się, że Mucha umożliwiła pracownikom ministerstwa sportu zakup biletów na Madonnę po preferencyjnej cenie, czterokrotnie niższej od tej, jaką musiał płacić przeciętny Kowalski.
Na skandaliczną dotację koncertu z ministerialnej kasy zwrócił uwagę NIK. Tematem zajęła się prokuratura, która - po przesłuchaniu Joanny Muchy - sprawę ... umorzyła.
Podlegające Musze Narodowe Centrum Sportu nie potrafiło sprzedać biletów na Madonnę, więc do akcji wkroczyła szefowa resortu, rozprowadzając je wśród pracowników ministerstwa po 100 zł, choć normalnie kosztowały 400 zł.
Ze śledztwa prokuratorskiego wynika, że promocyjnych biletów sprzedano 200.
W maju 2013 roku NIK uznał, że ministerstwo sportu niezgodnie z przeznaczeniem wydało sześć mln złotych. Pierwotnie pieniądze miały być zainwestowane na promocję Euro 2012 oraz rozwoju piłki siatkowej. Tymczasem resort wydał je na koncert Madonny.
żródło: http://sport.interia.pl/siatkowka/news- ... gn=firefox

Obywatel Wielkiej Brytanii znowu w rządzie. Tym razem jako minister "bez teki"

Przypomnijmy, że Vincent-Rostowski odpowiada za gigantyczny skok zadłużenia naszego kraju wobec zagranicznych wierzycieli. To on był również pomysłodawcą zrabowania oszczędności emerytalnych Polaków zgromadzonych w OFE. Teraz ma pełnić funkcje szefa doradców Ewy Kopacz. To, że obecna premier potrzebuje sztabu doradców jest pewne. Jej mizeria umysłowa oraz słabość kompetencyjna musi być niwelowana przez specjalistów z poszczególnych dziedzin. Pytanie tylko, czy powołanie na stanowisko szefa doradców Ewy Kopacz byłego ministra finansów nie jest przypadkiem skokiem z deszczu pod rynnę. To, że Vincent-Rostowski jest sprawniejszy umysłowo od wspomnianej figurantki jest dla wszystkich oczywiste. Problem w tym, że swoim "doradztwem" może jednak tak kierować panią premier, że ta będzie podejmować bardzo niekorzystne (szczególnie w kontekście finansów) decyzje dla Polski, myśląc że robi dobrze.
źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0173 ... zadzie.htm

Unijne pieniądze - złudzenie szczęścia
Na początku września NIK poinformowała, że zbada wiarygodność wieloletnich prognoz finansowych, na podstawie których gminy biorą kredyty. Od dawna zwracaliśmy na ten problem uwagę, m.in. w lipcu tego roku podczas konferencji prasowej w Bydgoszczy, którą odbyliśmy wspólnie z prezesem UPR dr Bartoszem Józwiakiem.
Krótkowzroczne planowanie
Zarządy gmin mają za horyzont czasowy swojej działalności jedynie aktualną kadencję. Skupiają się na zbieraniu argumentów, dających się wykorzystać w najbliższej kampanii wyborczej, w celu zdobycia reelekcji. Dokonują tego często kosztem przyszłości, zamykając swoim następcom drogę do możliwości swobodnego kształtowania rozwoju gmin. Takiemu spojrzeniu sprzyja również charakter unijnych budżetów. Jeśli w danym okresie nie wykorzystamy środków, to one przepadają. Można się wtedy narazić na zarzut niewykorzystania możliwych do uzyskania pieniędzy. Jednak warunkiem skorzystania z tych funduszy jest posiadanie wkładu własnego. Zaoszczędzonych środków, czy też wolnych, możliwych do zainwestowania z bieżącego budżetu, gminy nie posiadają. Posiłkują się zatem kredytami.
Gminy na kredyt
W obecnej sytuacji znaczna część, jeśli nie większość gmin, znalazła się u kresu swoich możliwości pożyczkowych, w związku z czym pod wielkim znakiem zapytania staje możliwość pozyskania środków w najbliższej perspektywie finansowej unii (tymi pieniędzmi rząd niesłychanie się chwalił). Co więcej, coraz więcej gmin ma problem z obsługą już zaciągniętych kredytów. W takiej właśnie sytuacji jest gmina Więcbork. Cóż zatem robi?
Zaczyna wyprzedawać swój majątek. Pod młotek miał tam iść budynek, w którym mieści się przychodnia zdrowia. Problem polega jednak na tym, że podstawowa opieka zdrowotna jest zadaniem własnym gminy. Tworzy się zatem wymyślne konstrukcje myślowe, mające za zadanie połączyć ogień z wodą. Tamtejszy zarząd gminy z większością radnych wymyślili, że sprzedadzą budynek podmiotowi parającemu się świadczeniem usług medycznych.
Wiadomo, że zawężając tak grono potencjalnych nabywców, możliwa do uzyskania kwota nie jest zbyt wysoka. Uzyskaniu korzystnej ceny nie sprzyja też niewłaściwe przez lata zarządzanie budynkiem, który jest zdekapitalizowany, wymaga gruntownego remontu, na co nigdy nie znaleziono środków (zapewne środki unijne nie mogły być na to przeznaczone, być może standardowo, jak w całej Polsce, wybudowano dom kultury, bibliotekę, wyremontowano budynek gminy lub zrobiono remont rynku).
Przekleństwo, nie dobrodziejstwo
Więcej: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... 47989,4199

Komentarze:
Kantor -
Niech nam żyje i rozkwita sitwa liberalno-lewicowa!!! Niech dalej otumania naród !!! Niech w tym otumanianiu dalej pomaga TVN i Polsat. A mnie jest bardzo żal mojej ojczyzny. Widzę jak stacza się na dno. Czy Polska wyzwoli się ze szponów śmierdzącego kapitału? Czy polski robotnik przestanie być niewolnikiem ekonomicznym? Nieustająco zadaję sobie te pytania. Niestety - nie jestem optymistą.
---------------------
~jesh-ldn
dlatego tyle dostaja bo od razu jest ugadane ile , juz po cichu, oddadza tym, ktorzy ich na stolek desygnowali, bo przeciez musi partia miec na kolejna kampanie z kolejnym chalem 'by zyło sie lepiej 3'
==================
Zeszłoroczne wynagrodzenie prezesa Grupy Lotos było prawie cztery razy wyższe niż to z 2009 r. Zarobki szefa PZU wzrosły w tym czasie ponad pięciokrotnie. Podobnie zwiększyło się także honorarium w zarządzie PKO BP.
Roczne zarobki członków zarządów największych przedsiębiorstw kontrolowanych przez rząd liczone są w milionach złotych /123RF/PICSEL
Informacje o półmilionowej odprawie z PKP Marii Wasiak oraz zarobkach, na jakie w zarządzie Orlenu mógł liczyć Igor Ostachowicz, zwróciły uwagę na poziom uposażeń członków władz spółek z udziałem Skarbu Państwa. Czasy, w których menedżerowie pracujący w takich firmach zazdrościli apanaży kolegom zatrudnionym w sektorze prywatnym, odeszły już w przeszłość. Dzisiaj roczne zarobki członków zarządów największych przedsiębiorstw kontrolowanych przez rząd liczone są w milionach złotych i chociaż są niższe niż w sektorze prywatnym, to różnica jest mniejsza niż kilka lat temu.
W zeszłym roku ok. 60 menedżerów zasiadających we władzach publicznych spółek, w których udziały ma MSP (firmy notowane na giełdzie mają obowiązek ujawniania wysokości zarobków członków zarządów oraz rad nadzorczych) otrzymało wynagrodzenia, których wysokość przekraczała 1 mln zł.
Na podium znalazł się Andrzej Klesyk, prezes PZU, którego apanaże (brutto) sięgnęły 2,78 mln zł. Kilka lat temu szef największej polskiej firmy ubezpieczeniowej podlegał przepisom ustawy kominowej, która ograniczała zarobki menedżerów. Wtedy zarabiał mniej. Na przykład w 2009 r. jego łączne wynagrodzenie (w spółce matce i w spółkach córkach) wyniosło 534 tys. zł.
Powodów do narzekań nie powinni mieć teraz także inni członkowie zarządu PZU. W przypadku Bogusława Skuzy było to 1,72 mln zł, a Ryszarda Trepczyńskiego - 1,54 mln zł. Jednak czy tak wysokie zarobki kadry zarządzającej PZU są uzasadnione? Odpowiedź może być twierdząca. Grupa zarobiła netto w 2013 r. prawie 3,3 mld zł, co przełożyło się na stopę zwrotu z kapitałów własnych spółki na poziomie 25 proc.
Na drugiej pozycji wśród najlepiej zarabiających menedżerów spółek publicznych z udziałem MSP uplasował się Zbigniew Jagiełło z PKO BP, który również wyszedł spod kominówki. Jego uposażenie w minionym roku (uwzględniające także potencjalne wynagrodzenia w gotówce i akcjach) sięgnęło 2,92 mln zł.
Numerem jeden jest zaś kierujący Orlenem, największą krajową spółką, Jacek Krawiec, którego łączne wynagrodzenie wyniosło 2,96 mln zł. Zarząd zarobił zaś łącznie 12 mln zł. Zarobki menedżerów w płockim koncernie były sowite i wcześniej, bo nie podlegali oni kominówce. Rekordowy był rok 2004. Do wszystkich członków zarządu (także byłych) trafiło ponad 45 mln zł. Było to związane m.in. z wysokimi odprawami dla odchodzących ze spółki menedżerów.
Zarobki władz konkurencyjnej Grupy Lotos jeszcze kilka lat temu były znacznie niższe niż obecnie, bo ta spółka ustawie kominowej podlegała. W 2009 r. Paweł Olechnowicz zarobił jako prezes niespełna 200 tys. zł, a jego wynagrodzenie z tytułu zasiadania w radach nadzorczych spółek zależnych wyniosło 188 tys. zł (łącznie 388 tys. zł). Inni członkowie zarządu zarobili wtedy w sumie od 123 tys. do 247 tys. zł. W 2013 r. wynagrodzenie Olechnowicza sięgnęło już 1,47 mln zł, a i w przypadku dwóch wiceprezesów, Marka Sokołowskiego i Mariusza Machajewskiego, przekroczyło 1 mln zł.
Wyniki finansowe takich firm jak Orlen czy Lotos w dużym stopniu zależą od światowej koniunktury (m.in. cen ropy naftowej i kursów walut). W przypadku firmy z Płocka znaczenie miało dokonanie odpisów aktualizacyjnych z tytułu rafinerii w Możejkach i czeskiego Unipetrolu. Efekt był taki, że oba koncerny miały w 2013 r. słabe rezultaty. Orlen w 2013 r. zarobił netto 90 mln zł, a spółka z Gdańska 39,4 mln zł. Zwrot z kapitału wyniósł odpowiednio 0,3 proc. i 0,4 proc.
Więcej: http://praca.interia.pl/zarobki/news-zo ... tsZoneList
Kantor -
Niech nam żyje i rozkwita sitwa liberalno-lewicowa!!! Niech dalej otumania naród !!! Niech w tym otumanianiu dalej pomaga TVN i Polsat. A mnie jest bardzo żal mojej ojczyzny. Widzę jak stacza się na dno. Czy Polska wyzwoli się ze szponów śmierdzącego kapitału? Czy polski robotnik przestanie być niewolnikiem ekonomicznym? Nieustająco zadaję sobie te pytania. Niestety - nie jestem optymistą.
---------------------
~jesh-ldn
dlatego tyle dostaja bo od razu jest ugadane ile , juz po cichu, oddadza tym, ktorzy ich na stolek desygnowali, bo przeciez musi partia miec na kolejna kampanie z kolejnym chalem 'by zyło sie lepiej 3'
==================
Zobacz, jak puchną kieszenie szefów wielkich państwowych firm
Zeszłoroczne wynagrodzenie prezesa Grupy Lotos było prawie cztery razy wyższe niż to z 2009 r. Zarobki szefa PZU wzrosły w tym czasie ponad pięciokrotnie. Podobnie zwiększyło się także honorarium w zarządzie PKO BP.

Informacje o półmilionowej odprawie z PKP Marii Wasiak oraz zarobkach, na jakie w zarządzie Orlenu mógł liczyć Igor Ostachowicz, zwróciły uwagę na poziom uposażeń członków władz spółek z udziałem Skarbu Państwa. Czasy, w których menedżerowie pracujący w takich firmach zazdrościli apanaży kolegom zatrudnionym w sektorze prywatnym, odeszły już w przeszłość. Dzisiaj roczne zarobki członków zarządów największych przedsiębiorstw kontrolowanych przez rząd liczone są w milionach złotych i chociaż są niższe niż w sektorze prywatnym, to różnica jest mniejsza niż kilka lat temu.
W zeszłym roku ok. 60 menedżerów zasiadających we władzach publicznych spółek, w których udziały ma MSP (firmy notowane na giełdzie mają obowiązek ujawniania wysokości zarobków członków zarządów oraz rad nadzorczych) otrzymało wynagrodzenia, których wysokość przekraczała 1 mln zł.
Na podium znalazł się Andrzej Klesyk, prezes PZU, którego apanaże (brutto) sięgnęły 2,78 mln zł. Kilka lat temu szef największej polskiej firmy ubezpieczeniowej podlegał przepisom ustawy kominowej, która ograniczała zarobki menedżerów. Wtedy zarabiał mniej. Na przykład w 2009 r. jego łączne wynagrodzenie (w spółce matce i w spółkach córkach) wyniosło 534 tys. zł.
Powodów do narzekań nie powinni mieć teraz także inni członkowie zarządu PZU. W przypadku Bogusława Skuzy było to 1,72 mln zł, a Ryszarda Trepczyńskiego - 1,54 mln zł. Jednak czy tak wysokie zarobki kadry zarządzającej PZU są uzasadnione? Odpowiedź może być twierdząca. Grupa zarobiła netto w 2013 r. prawie 3,3 mld zł, co przełożyło się na stopę zwrotu z kapitałów własnych spółki na poziomie 25 proc.
Na drugiej pozycji wśród najlepiej zarabiających menedżerów spółek publicznych z udziałem MSP uplasował się Zbigniew Jagiełło z PKO BP, który również wyszedł spod kominówki. Jego uposażenie w minionym roku (uwzględniające także potencjalne wynagrodzenia w gotówce i akcjach) sięgnęło 2,92 mln zł.
Numerem jeden jest zaś kierujący Orlenem, największą krajową spółką, Jacek Krawiec, którego łączne wynagrodzenie wyniosło 2,96 mln zł. Zarząd zarobił zaś łącznie 12 mln zł. Zarobki menedżerów w płockim koncernie były sowite i wcześniej, bo nie podlegali oni kominówce. Rekordowy był rok 2004. Do wszystkich członków zarządu (także byłych) trafiło ponad 45 mln zł. Było to związane m.in. z wysokimi odprawami dla odchodzących ze spółki menedżerów.
Zarobki władz konkurencyjnej Grupy Lotos jeszcze kilka lat temu były znacznie niższe niż obecnie, bo ta spółka ustawie kominowej podlegała. W 2009 r. Paweł Olechnowicz zarobił jako prezes niespełna 200 tys. zł, a jego wynagrodzenie z tytułu zasiadania w radach nadzorczych spółek zależnych wyniosło 188 tys. zł (łącznie 388 tys. zł). Inni członkowie zarządu zarobili wtedy w sumie od 123 tys. do 247 tys. zł. W 2013 r. wynagrodzenie Olechnowicza sięgnęło już 1,47 mln zł, a i w przypadku dwóch wiceprezesów, Marka Sokołowskiego i Mariusza Machajewskiego, przekroczyło 1 mln zł.
Wyniki finansowe takich firm jak Orlen czy Lotos w dużym stopniu zależą od światowej koniunktury (m.in. cen ropy naftowej i kursów walut). W przypadku firmy z Płocka znaczenie miało dokonanie odpisów aktualizacyjnych z tytułu rafinerii w Możejkach i czeskiego Unipetrolu. Efekt był taki, że oba koncerny miały w 2013 r. słabe rezultaty. Orlen w 2013 r. zarobił netto 90 mln zł, a spółka z Gdańska 39,4 mln zł. Zwrot z kapitału wyniósł odpowiednio 0,3 proc. i 0,4 proc.
Więcej: http://praca.interia.pl/zarobki/news-zo ... tsZoneList

Komentarze:
man
ten system zwany mylnie państwem jest przeciwko nam, ma za zadanie wycisnąć z nas co się da, a na koniec odebrać nam godność. Za kilka lat flaga i godło będzie kojarzyć się z aparatem represji. Ale motłoch jest zadowolony i co najważniejsze skłócony zgodnie z maksymą dziel i rządź.
---------------------
Gość
ZUS nie może sobie pozwolić na przyznanie takiej renty bo mógłby stworzyć się precedens!! Przecież mogliby go wykorzystać nieliczni żyjący kombatanci!! I za co by się bujali w ZUS-ie, za co by postawili następny pałac, albo za co by kupili BMW serii 7 do wożenia dup? To przecież niesprawiedliwe, tak nie może być....
------------------------------
filipinka
Ilu jeszcze zostało tych kombatantów? O jakim precedensie mowa? Jeszcze 5-7 lat i nie będzie żadnego kombatanta, więc za bardzo to nie uszczuplą tego budżetu.
============================
ZUS bardziej bezwzględny niż nazistowskie Niemcy: 95 letni kombatant spod Monte Cassino walczy o rentę. ZUS nie chce jej przyznać
Był żołnierzem, walczył w krwawej bitwie pod Monte Cassino. Teraz ma 95 lat i walczy, jak się okazuje - z najtrudniejszym przeciwnikiem. Polskim ZUS.
O sprawie informuje Gazeta Krakowska.
95-letni kombatant, który walczył pod Monte Cassino, nie może wywalczyć renty wojskowej Józef Cichy z Myślachowic (gm. Trzebinia) od kilku lat bezskutecznie walczy z ZUS-em o przyznanie renty inwalidy wojskowego, dzięki której - jak policzył - mógłby na zniżkach przy zakupie leków zaoszczędzić przeszło 600 zł miesięcznie. Dostałby też wyższe świadczenia niż obecna renta.
Walka 95-letniego kombatanta trwa już kilka lat.
Kilka dni temu do domu weterana wojennego przyszedł listonosz z legitymacją. Starszy pan dopiero po kilku dniach zorientował się, że zamiast renty otrzymał legitymację uprawniającą do ulg na przejazdy komunikacją miejską i pociągami. - Po cóż mi takie ulgi, skoro od lat nie wstaję z łóżka. By dostać się do lekarza, muszę zamawiać karetkę - wyznaje ze łzami w oczach 95-latek. Ostatnio z jego zdrowiem jest coraz gorzej. - Noga zaczęła gnić od palców. Lekarze nie chcą amputować, bo boją się, że nie przeżyję. Jestem już po zawale - wyznaje pan Józef. Liczył, że u schyłku życia uda mu się wywalczyć świadczenie. - Już tak się cieszyłem - załamuje głos. Brakuje mu pieniędzy na lekarstwa i opłaty.
Walka trwa. ZUS okazuje się być bardziej bezwzględny niż nazistowskie Niemcy.
źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/16733- ... j-przyznac
man
ten system zwany mylnie państwem jest przeciwko nam, ma za zadanie wycisnąć z nas co się da, a na koniec odebrać nam godność. Za kilka lat flaga i godło będzie kojarzyć się z aparatem represji. Ale motłoch jest zadowolony i co najważniejsze skłócony zgodnie z maksymą dziel i rządź.
---------------------
Gość
ZUS nie może sobie pozwolić na przyznanie takiej renty bo mógłby stworzyć się precedens!! Przecież mogliby go wykorzystać nieliczni żyjący kombatanci!! I za co by się bujali w ZUS-ie, za co by postawili następny pałac, albo za co by kupili BMW serii 7 do wożenia dup? To przecież niesprawiedliwe, tak nie może być....
------------------------------
filipinka
Ilu jeszcze zostało tych kombatantów? O jakim precedensie mowa? Jeszcze 5-7 lat i nie będzie żadnego kombatanta, więc za bardzo to nie uszczuplą tego budżetu.
============================
ZUS bardziej bezwzględny niż nazistowskie Niemcy: 95 letni kombatant spod Monte Cassino walczy o rentę. ZUS nie chce jej przyznać

O sprawie informuje Gazeta Krakowska.
95-letni kombatant, który walczył pod Monte Cassino, nie może wywalczyć renty wojskowej Józef Cichy z Myślachowic (gm. Trzebinia) od kilku lat bezskutecznie walczy z ZUS-em o przyznanie renty inwalidy wojskowego, dzięki której - jak policzył - mógłby na zniżkach przy zakupie leków zaoszczędzić przeszło 600 zł miesięcznie. Dostałby też wyższe świadczenia niż obecna renta.
Walka 95-letniego kombatanta trwa już kilka lat.
Kilka dni temu do domu weterana wojennego przyszedł listonosz z legitymacją. Starszy pan dopiero po kilku dniach zorientował się, że zamiast renty otrzymał legitymację uprawniającą do ulg na przejazdy komunikacją miejską i pociągami. - Po cóż mi takie ulgi, skoro od lat nie wstaję z łóżka. By dostać się do lekarza, muszę zamawiać karetkę - wyznaje ze łzami w oczach 95-latek. Ostatnio z jego zdrowiem jest coraz gorzej. - Noga zaczęła gnić od palców. Lekarze nie chcą amputować, bo boją się, że nie przeżyję. Jestem już po zawale - wyznaje pan Józef. Liczył, że u schyłku życia uda mu się wywalczyć świadczenie. - Już tak się cieszyłem - załamuje głos. Brakuje mu pieniędzy na lekarstwa i opłaty.
Walka trwa. ZUS okazuje się być bardziej bezwzględny niż nazistowskie Niemcy.
źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/16733- ... j-przyznac

Tutaj bardziej skrótowo do wczorajszego tekstu
=================
Bycie prywaciarzem w Polsce już dawno się nie opłaca - także w wielkich firmach. Pensje menedżerów w spółkach Skarbu Państwa rosną potężnie i co ciekawe - często odwrotnie proporcjonalnie do ich rzeczywistych kompetencji. Stanowiska, za które płacą podatnicy, obejmowane są przez politycznych nominatów. To przechowalnie.
Przypomnijmy, że Polacy często zarabiają po 1500 złotych (jeśli mają szczęście). W większości przypadków dlatego, że pieniądze, które mogliby otrzymywać grabione są wskutek podatków - które potem trafiają do kieszeni prezesów spółek Skarbu Państwa.
Pensja z 2013 r. prezesa Grupy Lotos przerosła cztery razy tę z 2009 r. Zarobki szefa PZU wzrosły pięciokrotnie, podobnie z zarządem PKO BP.
Jak wyglądają te zarobki?
Jacek Krawiec, prezes Orlenu - 2,96 mln zł.
Andrzej Klesyk, prezes PZU - 2,78 mln zł.
Zbigniew Jagiełło, PKO BP - 2,92 mln zł.
Bogusław Skuza, członek zarządu PZU - 1,72 mln zł
Ryszard Trepczyński, członek zarządu PZU - 1,54 mln zł.
A Ty ile zarabiasz Polaku?
źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/16825- ... asz-polaku
=================
Prezesi spółek Skarbu Państwa dostają miliony. A Ty ile zarabiasz Polaku?

Przypomnijmy, że Polacy często zarabiają po 1500 złotych (jeśli mają szczęście). W większości przypadków dlatego, że pieniądze, które mogliby otrzymywać grabione są wskutek podatków - które potem trafiają do kieszeni prezesów spółek Skarbu Państwa.
Pensja z 2013 r. prezesa Grupy Lotos przerosła cztery razy tę z 2009 r. Zarobki szefa PZU wzrosły pięciokrotnie, podobnie z zarządem PKO BP.
Jak wyglądają te zarobki?
Jacek Krawiec, prezes Orlenu - 2,96 mln zł.
Andrzej Klesyk, prezes PZU - 2,78 mln zł.
Zbigniew Jagiełło, PKO BP - 2,92 mln zł.
Bogusław Skuza, członek zarządu PZU - 1,72 mln zł
Ryszard Trepczyński, członek zarządu PZU - 1,54 mln zł.
A Ty ile zarabiasz Polaku?
źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/16825- ... asz-polaku

PKP nie zaakceptowały żadnego Pendolino. Okazało się, że wszystkie mają wady

Ultradrogie Pendolino miały rozpocząć kursowanie na regularnych trasach w Polsce od 14 grudnia. Wiele wskazuje jednak na to, że termin ten będzie nierealny. Okazało się, że dostarczone przez Alstom składy mają wady i usterki takie jak niedziałające światła lub radio. Niby błahostki, ale jak płaci się 1,6 mld zł, to producent powinien dostarczyć takie egzemplarze, które nie będą budziły wątpliwości przy odbiorze. A tu proszę - kolejna wtopa. W kontekście zakupu słynnego Pendolino, warto przypomnieć wypowiedź Czesława Warsewicza, byłego prezesa PKP Intercity, który stwierdził, że zakup Pendolino doprowadzi spółkę PKP Intercity do bankructwa: - "Obawiam się, że ta cud zabawka doprowadzi do bankructwa PKP Intercity. Mówiąc wprost – ktoś za to coś wziął, gdzieś poszły łapówki, procenty, jakieś dziwne transfery. To był kuriozalny przetarg. Mieliśmy do wydania niemal 3 mld zł. I ostatecznie w roku 2011 została złożona tylko jedna ważna oferta. Inne rzekomo nie spełniły wymogów! Tak się uczciwych, prawdziwych przetargów nie przeprowadza." - powiedział tygodnikowi "wSieci" były prezes PKP Intercity. Patrząc przez ten pryzmat, rzeczywiście zadziwiająca wydaje się być decyzja należącej do Skarbu Paąstwa spółki o zakupie ultra drogiego taboru Pendolino, który jest przystosowany do jazdy z prędkością ponad 200 km/h, skoro - zgodnie z planami ministerstwa infrastruktury - jeszcze przez najbliższe 16 lat żaden pociąg w Polsce z taką prędkością jeździć nie będzie. Czy nie lepszym rozwiązaniem było zamówienie o wiele taąszych pociągów rodzimej produkcji, które bez problemu rozpędzałyby się do prędkości 160 km/h? źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0174 ... a-wady.htm Czytaj też : http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... cts_photos
Ostatnio zmieniony 15 paź 2014, 16:53 przez NEVIL, łącznie zmieniany 1 raz.

Komentarz:
zibi50
Polacy nie beda utrzymywac GORNICZYCH SWIETYCH KROW. Ten wrzod na ciele Polski trzeba wreszcie przeciac i wyczyscic z ropy (zwolnic mase nierobow - urzedasow i zwiazkowcow oraz zlikwidowac przywileje )i zatrudnic porzadnych menadzerow. .Tam jeszcze panuje mafijna gierkowska komuna. Skoro sami nie chca zrobic porzadku na wlasnym podworku, to trzeba ich do tego zmusic. POLAKU, czy chcesz utrzymywac gornikow kosztem wlasnej rodziny ???
==============================
Polskie kopalnie mogą być rentowne, ale muszą zwolnić kilkadziesiąt tysięcy ludzi
Czeskie kopalnie redukują, polskie nie. Jednak dopóki nie zmniejszą zatrudnienia o 30–40 tys. osób, nie będą rentowne – szacują eksperci.
Czeska firma górnicza OKD ogłosiła, że jeszcze w tym roku zwolni 300 osób, w tym ponad 200 pracujących pod ziemią, ponieważ chce zmniejszyć wydobycie. To zresztą kolejna redukcja zatrudnienia. Powód? – Spadek cen na światowych rynkach – wyjaśnia Marek Síbrt, rzecznik prasowy OKD. – Na przykład węgiel koksowy w ciągu trzech ostatnich lat potaniał aż o dwie trzecie – dodaje.
OKD nie pierwszy raz zmniejsza zatrudnienie. W zeszłym roku firma pozbyła się ponad 1,5 tys. pracowników. Największą część stanowiły wtedy osoby zatrudnione w firmach zewnętrznych, w tym także Polacy. I tym razem sporo naszych rodaków może się znaleźć w grupie zwolnionych.
Kopalnie należące do OKD sąsiadują przez granicę z tymi w naszej części Śląska, a czeska firma działa w podobnych warunkach ekonomicznych jak polskie spółki górnicze. Jednak ani Katowicki Holding Węglowy, ani Kompania Węglowa zwolnień nie przewidują. Niedawne pojawienie się na stronie internetowej KHW informacji o mającej nastąpić redukcji okazało się skutkiem... ataku hakerów. KW z kolei kilka miesięcy temu wycofała się z planu zmniejszenia zatrudnienia o 900 osób i dała górnikom dołowym gwarancje pracy do 2020 r.
Polityka tych firm się różni, bo OKD jest spółką prywatną, a KHW i KW – przedsiębiorstwami państwowymi. Ale czy i one nie powinny zmniejszyć zatrudnienia, gdy ceny węgla na światowych rynkach spadają? Eksperci nie mają wątpliwości, że powinny. Jest to jednak problem natury politycznej i wobec zbliżających się – rok po roku – wyborów politycy nie zgodzą się na żadne tego typu posunięcia.
W efekcie nasze górnictwo generuje stale wielkie straty. W pierwszej połowie tego roku przekroczyły 770 mln zł. Na dodatek ma gigantyczne długi, które sięgają kilkunastu miliardów złotych.
Więcej: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... ludzi.html
zibi50
Polacy nie beda utrzymywac GORNICZYCH SWIETYCH KROW. Ten wrzod na ciele Polski trzeba wreszcie przeciac i wyczyscic z ropy (zwolnic mase nierobow - urzedasow i zwiazkowcow oraz zlikwidowac przywileje )i zatrudnic porzadnych menadzerow. .Tam jeszcze panuje mafijna gierkowska komuna. Skoro sami nie chca zrobic porzadku na wlasnym podworku, to trzeba ich do tego zmusic. POLAKU, czy chcesz utrzymywac gornikow kosztem wlasnej rodziny ???
==============================
Polskie kopalnie mogą być rentowne, ale muszą zwolnić kilkadziesiąt tysięcy ludzi

Czeskie kopalnie redukują, polskie nie. Jednak dopóki nie zmniejszą zatrudnienia o 30–40 tys. osób, nie będą rentowne – szacują eksperci.
Czeska firma górnicza OKD ogłosiła, że jeszcze w tym roku zwolni 300 osób, w tym ponad 200 pracujących pod ziemią, ponieważ chce zmniejszyć wydobycie. To zresztą kolejna redukcja zatrudnienia. Powód? – Spadek cen na światowych rynkach – wyjaśnia Marek Síbrt, rzecznik prasowy OKD. – Na przykład węgiel koksowy w ciągu trzech ostatnich lat potaniał aż o dwie trzecie – dodaje.
OKD nie pierwszy raz zmniejsza zatrudnienie. W zeszłym roku firma pozbyła się ponad 1,5 tys. pracowników. Największą część stanowiły wtedy osoby zatrudnione w firmach zewnętrznych, w tym także Polacy. I tym razem sporo naszych rodaków może się znaleźć w grupie zwolnionych.
Kopalnie należące do OKD sąsiadują przez granicę z tymi w naszej części Śląska, a czeska firma działa w podobnych warunkach ekonomicznych jak polskie spółki górnicze. Jednak ani Katowicki Holding Węglowy, ani Kompania Węglowa zwolnień nie przewidują. Niedawne pojawienie się na stronie internetowej KHW informacji o mającej nastąpić redukcji okazało się skutkiem... ataku hakerów. KW z kolei kilka miesięcy temu wycofała się z planu zmniejszenia zatrudnienia o 900 osób i dała górnikom dołowym gwarancje pracy do 2020 r.
Polityka tych firm się różni, bo OKD jest spółką prywatną, a KHW i KW – przedsiębiorstwami państwowymi. Ale czy i one nie powinny zmniejszyć zatrudnienia, gdy ceny węgla na światowych rynkach spadają? Eksperci nie mają wątpliwości, że powinny. Jest to jednak problem natury politycznej i wobec zbliżających się – rok po roku – wyborów politycy nie zgodzą się na żadne tego typu posunięcia.
W efekcie nasze górnictwo generuje stale wielkie straty. W pierwszej połowie tego roku przekroczyły 770 mln zł. Na dodatek ma gigantyczne długi, które sięgają kilkunastu miliardów złotych.
Więcej: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... ludzi.html

Informacje
Google [Bot] » 3 gości
