Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D
Emigracja

Post autor: NEVIL »


„Boże chroń mnie od Polaków. Z resztą poradzę sobie sam”

Ponoć na emigracji najgorzej trafić na Polaka. Nie dość, że nie pomoże, to poważnie zaszkodzi. A już Polak na stanowisku kierowniczym może zniszczyć życie. Z emigracji docierają o nas niepokojące wieści. I to od rodaków.


Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że pod koniec 2012 roku poza granicami Polski przebywało 2,13 mln mieszkańców. To o 130 tys. więcej niż w 2010 roku i 70 tys. więcej niż w 2011 roku. Danych za 2013 rok jeszcze nie ma, ale, zdaniem demografów i ekonomistów, liczba osób, które zdecydowały się opuścić kraj w celach zarobkowych może zbliżać się do rekordowej, zanotowanej w 2007 roku. Wtedy, jak podawał GUS, za granicą przebywało 2,27 mln Polaków.

W poszukiwaniu lepszego jutra wyjeżdżamy od lat. Dajemy się poznać od tej dobrej strony, jako solidni i chętni do pracy, ale sąsiednie kraje wytykają nam też nasze słabości. Ponoć nie wylewamy za kołnierz, mamy lepkie ręce, jesteśmy podejrzliwi, skąpi i zamknięci w sobie. Krążące o nas negatywne opinie można wytłumaczyć niechlubnymi incydentami i zrzucić na karb różnic kulturowych. Gorzej jednak, że nieprzychylnie o Polakach wypowiadają się także rodacy. Ponoć na emigracji najgorzej trafić na Polaka. Nie dość, że nie pomoże, to poważnie zaszkodzi. A już Polak na stanowisku kierowniczym może zniszczyć życie.

Zazdrosny jak Polak

Daniel i Jacek pojechali do Londynu do kolegi z liceum. Ten przebywał na emigracji od kilku lat. Umówili się, że do czasu znalezienia zatrudnienia i zaklimatyzowania się w nowym miejscu, będą mogli u niego pomieszkiwać. Za czynsz nie musieli płacić do czasu, aż zaczną zarabiać. Poszukiwanie pracy zaczęli niemal od zaraz i na efekty nie trzeba było długo czekać. Znaleźli zatrudnienie w firmie budowlanej. Pech chciał, że ich zarobki znacznie przewyższały zarobki kolegi. – Wszystko się zaczęło, kiedy dowiedział się, jaką mamy stawkę godzinową. Zaraz obliczył, ile wyciągniemy na miesiąc i wpadł w furię. Kazał nam wyskakiwać z pieniędzy i zapłacić za pobyt w jego mieszkaniu, choć pomieszkiwaliśmy tam nieco ponad tydzień. Zażyczył sobie taką kwotę, że musieliśmy dzwonić do rodziców i prosić o pożyczkę, bo nawet tygodniówki nie zdążyliśmy jeszcze zarobić. Kazał nam się pakować i wyprowadzać – opowiada Daniel. – Mało tego, na drugi dzień udał się do naszego pracodawcy i powiedział mu, żeby zrezygnował ze współpracy z nami, bo jesteśmy nieodpowiedzialni, nadużywamy alkohol i kradniemy. Udało nam się jakoś przekonać pracodawcę, żeby dał nam szansę. Straciliśmy kasę, nerwy, a przede wszystkim kolegę. Emigracja wyciąga z ludzi to, co najgorsze – twierdzi Jacek.

Oszukać rodaka

Nieprzyjemne spotkanie z rodakiem na emigracji miał pan Wojciech. Do Niemiec wyjechał jeszcze w latach 90. Tam założył rodzinę i prowadzi własną firmę budowlaną. Od zawsze starał się pomagać Polakom. – Jak poszukuję pracownika, to w pierwszej kolejności rozglądam się za rodakiem. Wiem, jak trudne są początki. Sam przez to przechodziłem, więc staram się wyciągać rękę do swoich. Tak było i tym razem. Popytałem tu i tam, i okazało się, że jest mężczyzna, który niedawno przyjechał z Polski i poszukuje zajęcia. Umówiłem się z nim na spotkanie. Doświadczenie jakieś miał, więc kazałem mu przyjść na dzień próbny. Nazajutrz przyjechałem na budowę, nowy pracownik już czekał. Rozłożyliśmy razem sprzęt. Ja pojechałem do sklepu po materiał, a pracownik został i przygotowywał miejsce pracy. Zeszło mi góra dwie godziny. Wróciłem na budowę, a tam ani nowego pracownika, ani mojego sprzętu – wspomina.

Emigracyjna dżungla

O tej nienajlepszej stronie rodaków boleśnie przekonała się też publicystka Aleksandra Łojek, która od kilku lat mieszka w Belfaście. – Również padłam ofiarą rodaków. Polska organizacja, która mnie zatrudniała przez cztery lata, przez ostatnie dwa nie płaciła za mnie podatków ani ubezpieczenia. Dowiedziałam się o tym, gdy byłam w ciąży. Moje doświadczenie jest w tym względzie bardzo traumatyczne. Wciąż piszę listy do urzędu podatkowego, usiłując odkręcić nakładane na mnie kary – mówi. Jej zdaniem, to emigracja, przez swą specyfikę, wyciąga z ludzi to, co najgorsze. – Ludzie zaczynają tu od nowa, często od czegoś uciekają i wydaje im się, że mogą rozpocząć nowe życie, choć robią stare błędy. Pojawiają się na emigracji kryminaliści, drobni złodziejaszkowie, ludzie znikąd, ludzie z małych miejscowości i bywa, że im odbija, gdy zaczynają zarabiać i coś znaczyć. Niektórzy odnoszą sukcesy, jakich nigdy nie odnieśliby w Polsce, bo w kraju musieliby się czymś wykazać. Tutaj nie. Dochodzi do nadużyć, wykorzystywania innych – uważa. Na emigracji, jak twierdzi, łatwiej też zniknąć, a to daje poczucie bezkarności. – Zarząd organizacji, która mnie oszukała, po prostu przestał odpowiadać na moje wiadomości. A są w nim policjant, psycholog, prawniczka. Zniknęli. Ci ludzie w Polsce nic nie osiągnęli, nic nie znaczyli, tutaj im odbiło – dodaje.

Boże chroń od Polaków

Przed rodakami na emigracji Polacy ostrzegają się na forach internetowych. „Jak Ci Polak nie zaszkodził, to już Ci pomógł” czy „Boże chroń mnie od Polaków. Z resztą poradzę sobie sam”. Z doświadczeń emigrantów wynika, że jesteśmy zawistni, zazdrośni, niechętni do pomocy, a jeśli komuś wiedzie się lepiej niż nam, potrafimy zniszczyć mu życie. Podobnie działamy, kiedy uda nam się awansować na stanowiska kierownicze. – Na emigracji panuje zawiść i zazdrość. Widać to zwłaszcza, jak pracuje się z Polakami na co dzień. Pomocy można oczekiwać od obcych, nie swoich. Polak wbije nóż w plecy rodakowi, który ma lepsze auto, lepsze stanowisko czy lepiej mieszka – mówi Magdalena, która od 10 lat przebywa na emigracji w Irlandii.

Jak w kraju

Niestety, te negatywne cechy mają odzwierciedlenie w badaniach. Zazdrość, zawiść i nieufność, to, zdaniem profesora Janusza Czaplińskiego, autora publikowanych każdego roku raportów „Diagnoza Społeczna”, cechy, które od lat silnie nas charakteryzują. Zdaniem prof. Czaplińskiego, ciągle żyjemy w kulturze zawiści i nieufności i nie wyruszyliśmy jeszcze w drogę ku społeczeństwu obywatelskiemu. Emigracja, jak widać, tylko te cechy uwydatnia. – Zachowania i postawy Polaków, którzy wyjechali za granicę tak mocno nie różnią się od zachowań i postaw, które prezentowali w kraju. Należy podkreślić, że Polonia nie jest społecznością jednorodną i obejmuje kilka generacji emigrantów ze zróżnicowanym poziomem wykształcenia, doświadczenia zawodowego i znajomości języka obcego. Stąd wydaje mi się, że nie warto nadmiernie generalizować i przypisywać wszystkim Polakom na emigracji skłonności do negatywnego nastawienia do rodaków. Na obczyźnie dość często ulegają wzmocnieniu pewne wartości, przekonania, zachowania i poglądy. Jeżeli ktoś czuje się niepewnie w nowym kraju, ma problemy ze znalezieniem lub utrzymaniem pracy, mało zarabia, to często też jest nieufny w stosunku do obcych i negatywnie nastawiony do tych, którym powodzi się lepiej. Ma większą skłonność do plotkowania i obgadywania innych – uważa Violetta Wróblewska, psycholog biznesu.

Jak się trafi

O tym, że nie można generalizować, świadczą też badania organizacji OECD przeprowadzone w 2011 roku. Okazuje się, że pod względem zachowań prospołecznych, wcale nie wypadamy najgorzej. Zdolnych do niesienia pomocy innym jest 33 proc. Polaków. Znacząco wyprzedzamy takie kraje jak Francja, Hiszpania, Czechy, Włochy, Turcja czy Grecja. Te badania napawają optymizmem. Podobnie jak wpisy na forach internetowych, na których rodacy przebywający na emigracji służą sobie pomocą i radą. Każdy kij ma dwa końce i jak w każdym społeczeństwie, także i polskim, zdarzają się i ci lepsi, i gorsi. – Rożni są rodacy, oczywiście, ale jedno wiem. Bardziej boli zawiedzenie się na rodaku niż obcokrajowcu. Podświadomie oczekujemy wsparcia, jakiejś lojalności genetycznej, kulturowej, niestety, to tak nie działa – twierdzi Aleksandra Łojek.

źródło: http://biznes.onet.pl/boze-chron-mnie-o ... news-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość

I co wy na to zapatrzone w do niedawna swego rudego fałszywego bożka lemingi? Głupio wam teraz?

---------------------

Gość

premier tylko spełnia obietnicę dotyczącą powrotu Polaków. no co słowny chłopina jest...

---------------------------

Gość

No, tak.. Po co zasiłki, przecież bezrobocie w Polsce spada :-). Tylko dlaczego emigracja rośnie? Nie rozumiem tego!. Cameron fajny chłop, chce aby polskie rodziny się połączyły.


-------------------------

Gość

Ach ten Donek! Wszystko opyli co się da nawet bezrobotnych sprzedał

==========================
Wielka Brytania już nie wypłaca zasiłków polskim bezrobotnym
Obrazek
1 Kilka dni temu media poinformowały, że W. Brytania przestała przekazywać do naszego kraju, środki finansowe dla tych bezrobotnych Polaków, którzy utracili pracę w tym kraju i powrócili w rodzinne strony.

Chodzi o tych bezrobotnych emigrantów z Polski, którzy pracowali w W. Brytanii i tam płacili podatki i składki, a teraz jako osobom bezrobotnym zasiłki otrzymują z Funduszu Pracy w naszym kraju.

Tych zaległości uzbierało się ponad 22 mln zł, blisko połowę W. Brytania do Polski przekazała, pozostałą kwotę wstrzymała i twierdzi od wielu miesięcy, że weryfikuje dane dotyczące bezrobotnych pobierających zasiłki, zgłoszonych przez powiatowe urzędy pracy.

Polska ponoć w tej sprawie protestuje ale te protesty są na tyle słabe, że można podejrzewać iż nasz kraj zaczyna się godzić z forsowanym przez rząd Camerona programem ograniczenia różnego rodzaju zasiłków dla imigrantów z Europy Środkowo - Wschodniej.

2 Przypomnijmy tylko, że na początku września angielskie media (między innymi Guardian, Daily Telefgraph), premier Donald Tusk prosząc o poparcie swojej kandydatury na szefa Rady, w rozmowie telefonicznej z premierem W. Brytanii Davidem Cameronem, obiecał mu swoją zgodę na redukcję pomocy socjalnej dla imigrantów z Europy Środkowo - Wschodniej przebywających w tym kraju.

Jeżeli te informacje miałby okazać się prawdziwe, to mielibyśmy do czynienia z niebywałym skandalem, ponieważ różne formy wsparcia socjalnego mogą dotyczyć blisko miliona Polaków, którzy w ostatnich latach wyjechali do W. Brytanii i pracują w tym kraju.

3 Premier Cameron już od wielu miesięcy zabiegał na unijnym forum o przeforsowanie takich ograniczeń.

Pod koniec listopada 2013 roku odpowiadając na pytanie jednego z posłów w Izbie Gmin, a później także na konferencji prasowej podczas unijnego szczytu w Brukseli, stwierdził, że otwarcie granic jego kraju w 2004 roku dla obywateli państw Europy Środkowo - Wschodniej było „ogromnym błędem”.

Sugerował także, że wielu obywateli pochodzących z krajów Europy Środkowo - Wschodniej, ma zbyt łatwy dostęp do systemu zasiłkowego W. Brytanii, ba że przyjeżdżają tutaj nie do pracy tylko po to aby z tych zasiłków korzystać.

Podobne rozważania zamieścił w artykule opublikowanym w „Financial Times”, wymieniając tutaj wprost Polaków jako tych, którzy najczęściej korzystają z brytyjskiego systemu wsparcia socjalnego.

Cameron w ten sposób, próbuje upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Mówiąc o ogromnym błędzie popełnionym przez brytyjski rząd w 2004 roku, atakuje Partię pracy, która w tym czasie rządziła w tym kraju i w ten sposób osłabia jej szanse wyborcze.

Z kolei kiedy zwraca uwagę na korzystanie przez cudzoziemców z systemu wsparcia socjalnego i zapowiadając ograniczenie tej pomocy, próbuje wybijać argumenty przedstawicielom eurosceptycznej i antyimigracyjnej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), która okrąża go z prawej strony.

4 Wprawdzie oficjalnie mówi się, że ma to przeciwdziałać wykorzystywaniu systemu wsparcia socjalnego przez Bułgarów i Rumunów, dla których od 1 stycznia 2014 roku brytyjski rynek pracy, został także otwarty, ale wygląda na to, że restrykcje dotkną wszystkich imigrantów z Europy Środkowo - Wschodniej, w tym niestety także Polaków.

W propozycjach Camerona między innymi zasiłek dla bezrobotnych będzie przysługiwał dopiero po 3 miesiącach od zarejestrowania się, po 6 miesiącach korzystania z niego będzie on blokowany jeżeli bezrobotny nie ma realnych szans na zatrudnienie, wstrzymuje się zasiłki mieszkaniowe dla bezrobotnych, a zasiłek wyrównawczy przysługujący nisko wynagradzanym pracownikom, będzie przysługiwał tylko tym, którzy spełnią wymogi specjalnego testu oceniającego ich zarobkowy potencjał.

Te wszystkie zmiany są dopiero zapowiadane ale jak się okazuje, Brytyjczycy już teraz uważają, że Polacy ,którzy u nich pracowali i płacili podatki, a teraz pracę stracili i wrócili do kraju, są naszym problemem.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/16477-wiel ... ezrobotnym
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polacy nie chcą wracać z emigracji. Marzą, żeby zostać obywatelami kraju, do którego przyjechali
Obrazek
W 2013 roku wyjechało z Polski 70 tys. mieszkańców. Najwięcej Polaków żyje w Wielkiej Brytanii – 650 tys. oraz w Niemczech – 560 tys.. Popularne są Irlandia i Holandia, w których żyje, odpowiednio: 115 tys. i 103 tys. osób z Polski. Z najnowszych badań wynika, że większość z nich ie chce wracać do Polski.

Z najnowszego badania OECD wynika, że niezmiennie kierunkiem najczęściej wybieranym przez emigrantów są Stany Zjednoczone. W 2012 r. przyjechało ich na pobyt stały 1 031 600 (tymczasowo 1 675 900). Drugim kierunkiem są Niemcy, a trzecim - Wielka Brytania. Z kolei najmniej imigrantów wybiera Estonię, Słowację i Izrael. Od 2002 r. znacząco spadła popularność Japonii, Hiszpanii i Włoch jako kraju emigracji.

Polacy stanowią najliczniejszą grupę imigrantów w pięciu państwach: Danii, Holandii, Islandii, Norwegii i w Niemczech. Szczególnie ciekawy jest przypadek Islandii, gdzie Polaków jest cztery razy więcej niż następnych w kolejności Amerykanów. Z kolei w Norwegii jest nas prawie dwa razy więcej niż Litwinów. Norwegia jest też krajem, który zanotował największy przyrost imigrantów z Polski na przestrzeni 10 lat. W 2002 roku przyjechało tu 700 Polaków a w 2012 już 11 500.

46% Polaków nie chce już wrócić do kraju z emigracji – takie dane zebrała sonda przeprowadzona przez serwis Poloniusz.pl wśród 581 Polaków mieszkających i pracujących za granicą. Jedynie około 10% respondentów planuje powrót w niedalekiej przyszłości, a 18% z nich – dopiero za parę lat.

- Z naszych analiz wynika, że im dłużej emigrant żyje poza Polską, tym trudniej mu wrócić - zauważa Łukasz Kuncewicz, szef serwisu Poloniusz.pl. - Przykładowo, wśród emigrantów, którzy mieszkają za granicą krócej niż 4 lata, tylko jedna trzecia planuje zostać na dłużej, a 33% waha się z decyzją. Po 4 latach na emigracji optyka tych osób jednak się zmienia, bez planów jest już tylko 8%, a prawie 60% emigrantów zostaje na stałe. Jeśli rządzącym Polską zależy na powrocie Polaków z emigracji, muszą im zapewnić warunki do powrotu już teraz, za kilka lat będzie za późno - dodaje.

Dlaczego Polacy nie wracają? – Bo nie mają do czego. Ci podejmujący słabsze prace po powrocie najczęściej nie mogą liczyć na zatrudnienie w Polsce i nie mogą odnaleźć się w tej rzeczywistości. Dla nich życie za granicą, choć ciężkie, może okazać się już jedynym wyjściem - mówi prof. Wojciech Łukowski.

Potwierdzają to emigranci, którzy zdecydowali się zostać na stałe za granicą. W rozmowach z nimi zawsze przewija się podobny schemat: "Nie znalazłem dobrej pracy, wyjechałem zobaczyłem, że życie może być łatwiejsze i przyjemniejsze".

Z najnowszego badania OECD nad emigrantami wynika, że najczęściej motywacją do wyjazdu jest dołączenie do rodziny. Na drugim miejscu znajduje się odpowiedź, że "po prostu mogę". W ciągu 10 lat objętych badaniem liczba migrujących Europejczyków zrównała się z emigrantami z krajów Trzeciego Świata.

Z badania Poloniusz.pl wynika, że prawie 40% Polaków mieszkających za granicą chciałoby uzyskać obywatelstwo kraju, w którym pracują, przy czym dane wskazują, że na obywatelstwie zależy nawet tym, którzy są za granicą krócej niż rok. - Spodziewaliśmy się raczej, że o obywatelstwie obcego kraju myślą przede wszystkim ludzie, którzy w danym miejscu mieszkają już parę lat. Okazuje się jednak, że duża część wyjeżdżających myśli o podwójnym obywatelstwie już w pierwszym roku pobytu na emigracji - mówi Kuncewicz.

źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... chali.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~Cesiek :

Mam 51 lat, wyjechalem z cala rodzina 10 lat temu. To byly najtrudniejsze lata w moim zyciu - obcy jezyk, obca kultura, mentalnosc, styl pracy. Podobnie zona i 3-ka dzieci.Trzeba bylo nauczyc sie zycia od poczatku niemal. Ale po 10 latach jest wymierny i widoczny EFEKT tego wysilku. W Polsce przepracowalem 23 lata, w wiekszosc po 12 godzin na dobe. Zona tez pracowala. Efekt? Utrzymywanie sie z trudem na powierzchni, gdzies na najnizszym poziomie. Stale balansowanie na granicy bankructwa. I kiedy teraz jezdzimy do Polski na urlop, dochodzimy do wniosku, ze ludziom zyjacym w Polsce nalezy sie Nobel za umiejetnosc przezycia, za stale podazanie pod wiatr i pod gore. Zamierzam wrocic di Polski na emeryture o ile do tej pory islam nie zaleje swiata i Mustafa z Mohamedem nie zagarna moich emerytalnych pieniedzy

===================
W mieście eurosierot
W Radomiu brakuje lekarzy, informatyków, spawaczy, budowlańców. Żalą się pracodawcy, ubolewają urzędnicy. Najbardziej jednak cierpią dzieci, które z przyczyn ekonomicznych wychowują się bez rodziców.
Obrazek
Na peronie 19, skąd odjeżdża jej autobus, Katarzyna, w jaskrawoniebieskich dżinsach rurkach, stara się nie przemarznąć w lodowatej mżawce i bagatelizować problem, jaki stanowi rozstanie z synkiem Dawidem, zajadającym lody, które właśnie mu kupiła. Ta 35-latka wyjeżdża do Treia, miasteczka w Marche, regionie w środkowych Włoszech, gdzie będzie przez trzy kolejne miesiące pracować w restauracji, zarabiając około 1035 euro miesięcznie, na rękę. – To sześciokrotnie więcej niż dostałabym tutaj – zakładając, że w ogóle znalazłabym pracę – mówi Katarzyna, pospiesznie zaciągając się papierosem, by zdążyć przed odjazdem autobusu.

Dawida będzie teraz wychowywać dziadek, aż do powrotu mamy, w czerwcu. Ośmiolatek należy do grupy eurosierot, jak mówi się o dzieciach, które rodzice zostawiają pod opieką krewnych, podczas gdy sami wyjeżdżają za granicę do pracy. Zjawisko to nie jest w Polsce niczym nowym, jednak po przystąpieniu tego kraju do Unii Europejskiej przybrało na sile.

Katarzyna, należąca do grupy około dwóch milionów Polaków mieszkających i pracujących za granicą, przez ostatnie 12 lat wyjeżdżała na stosunkowo krótki czas i wracała do kraju. Z niedawnego badania Banku Światowego wynika jednak, że miasta Europy Wschodniej, takie jak Radom, szybko się starzeją z powodu długotrwałej emigracji mieszkańców i drastycznie niskiego wskaźnika urodzeń. Wystarczy rzucić okiem na statystyki, by się przekonać, że sytuacja w rodzinnym mieście Katarzyny tylko się pogorszy, gdyż jego populacja kurczy się i jest coraz starsza. Jeśli ten trend się utrzyma, będzie mieć katastrofalny wpływ na emerytury, zasoby publicznej kasy i wzrost gospodarczy.

Psychiczne szkody emigracji

Sta­ty­sty­cy twier­dzą, że li­czą­cy dziś 220 tys. miesz­kań­ców Radom na­le­ży do naj­szyb­ciej kur­czą­cych się miast Pol­ski i Eu­ro­py Wschod­niej. Ostat­nie dane CBOS-u z 2012 roku wy­ka­za­ły, że mło­dzie­ży po­ni­żej 17. roku życia miesz­ka tu 17 proc., osób w prze­dzia­le 18-65 lat – 64 proc., a star­szych po­wy­żej 65. roku życia – 19 proc. W 2035 roku te dane będą praw­do­po­dob­nie wy­no­sić, od­po­wied­nio, 15, 56 i 29 proc. Ten­den­cja do ma­le­ją­cej licz­by uro­dzeń, sta­rze­nia po­pu­la­cji i kur­cze­nia się "pro­duk­cyj­ne­go środ­ka" tej skali praw­do­po­dob­nie się nie zmie­ni. (…) W roku 2012 po raz pierw­szy licz­ba zgo­nów wśród ra­do­mian prze­kro­czy­ła licz­bę uro­dzeń, czy­niąc na­głó­wek z piąt­ko­we­go wy­da­nia lo­kal­ne­go dzien­ni­ka "Echa Dnia" bar­dzo à pro­pos. "W Ra­do­miu po­wsta­ło pierw­sze w re­gio­nie kre­ma­to­rium", po­in­for­mo­wa­ła ga­ze­ta, za­po­wia­da­jąc, że su­per­no­wo­cze­sna spo­pie­lar­nia może roz­po­cząć pracę już po świę­tach wiel­ka­noc­nych. Za­trud­nie­nie przy kre­ma­cji zwłok znaj­dzie pięć osób.

Włodzimierz Wolski od lat stara się poskładać rodziny rozbite przez wyjazd rodziców do pracy za granicą. – Często jestem świadkiem psychicznych szkód, jakie wyrządza setkom tysięcy dzieci emigracja rodziców i powierzenie ich dziadkom, ciotkom czy wujkom – opowiada ten 64-letni psycholog i dyrektor Ośrodka Interwencji Kryzysowej. – Gdy tylko dowiadujemy się o takim przypadku, kontaktujemy się z rodzicami i wzywamy ich do powrotu.

Ostatni przypadek eurosierot, jakim zajmował się Wolski, dotyczył dwóch nastoletnich dziewczynek pozostawionych niedającej sobie rady babci, podczas gdy matka i ojciec dzieci wyjechali do pracy do Londynu, przy zmywaniu naczyń i na placu budowy. – Zgłosiła się do nas babcia w poszukiwaniu pomocy dla 14-latki, która zeszła na złą drogę – opowiada psycholog. – Zadzwoniłem wtedy do matki dziewczynki, która od razu wyraziła skruchę z powodu wyjazdu, tłumacząc jednak, że oboje z mężem nie mieli wyboru, gdyż pieniędzy w Polsce ledwo starczało na wyżywienie dzieci.

Dwa dni później ta kobieta wróciła do domu. Ojciec został na budowie w Wielkiej Brytanii i zarobione tam pieniądze wysyła rodzinie. – Tak dla mnie jak i dla wszystkich Polaków ten stan rzeczy jest bardzo przykry – przyznaje Wolski. – I ponieważ to z konieczności Polacy wyjeżdżają za granicę, tym bardziej bolą nas słowa Davida Camerona zapowiadającego restrykcje dotyczące przepływu siły roboczej na Wyspy, choć przecież brytyjska gospodarka w znacznej mierze opiera się na pracownikach z Polski.

Brakuje fachowców


W radomskim urzędzie pracy dyrektor Józef Bakuła opowiada o tym, jak trudno żyć w tym kurczącym się mieście, ze wskaźnikiem bezrobocia wynoszącym 20 proc. i średnią miesięczną pensją brutto 3211 zł, jedną z najniższych w kraju (w Warszawie wynosiłaby 5077 zł). – Brakuje nam pracowników określonego typu, gdyż ci ludzie wyjechali stąd, licząc na lepsze zarobki – zauważa.

I tak w Radomiu przydałoby się 10 internistów, znalazłaby się też praca dla "informatyków, stolarzy, hydraulików i budowlańców, którzy stąd wyjechali. Sytuacja zrobiła się paradoksalna, ponieważ musieliśmy pokryć koszty ich wykształcenia, a potem oni wyjechali za granicę, by tam tworzyć dochód narodowy i służyć innym swymi umiejętnościami", żali się Bakuła w swoim czteropiętrowym biurze z widokiem na kolorowe, zbudowane w czasach komunizmu bloki mieszkaniowe. Urzędnik wspomina, że gdy spotkał się ze swoim dublińskim kolegą po fachu, usłyszał, że "akcesja Polski [do UE] była najlepszą rzeczą, jaka im się przytrafiła, ponieważ przyjechali do nich »najlepsi i najbystrzejsi Polacy«".

Na miejscu zostali nauczyciele, z których wielu straciło pracę z powodu malejącej populacji Radomia, a także pracownicy fizyczni, kiedyś zatrudnieni w miejscowych zakładach zbrojeniowych, o umiejętnościach odpowiadających potrzebom z epoki komunizmu.

W holu, gdzie przesiadują szukający pracy – zdaniem Bakuły w większości osoby bez kwalifikacji bądź z kwalifikacjami, na które nie ma zapotrzebowania – zielony monitor wyświetla coraz to nowe oferty: dla aptekarzy, mechaników samochodowych, spawaczy, tokarzy… Na te wszystkie wakaty nie ma chętnych.

Porażka rządowego programu dla emigrantów

Syn Bakuły jest teraz na stażu anestezjologa. Ojciec chciałby zatrzymać go w Polsce, "ale nie mogę mu zabronić zrobienia tego, czego chce", zauważa. Rząd starał się zachęcić emigrantów do powrotu. Jednak program zachęt mający przyciągnąć wykwalifikowanych ludzi do kraju zakończył się porażką.

Izabela Grabowska-Lusińska, profesor z warszawskiego Ośrodka Badań nad Migracjami przestrzega jednak przed upraszczającymi uogólnieniami. Jej zdaniem polska gospodarka cierpi jeszcze z powodu "transformacyjnego szoku", związanego z przejściem od gospodarki centralnie planowanej do wolnorynkowej. – Między kwalifikacjami pracowników a potrzebami rynku pracy istnieje poważny rozdźwięk – zauważa. – Dlatego decyzje Polaków o emigracji zarobkowej są jak najbardziej racjonalne, nawet jeśli wiąże się z nimi wysokie ryzyko. Często migracje jako jedyne są w stanie pobudzić rynek pracy i trzeba się z tym pogodzić.

W Klubie Seniora przy ulicy Sienkiewicza, w malowniczym centrum Radomia, niektórzy grają w karty, inni popijają herbatę i rozmawiają o swoich obawach. Każdy tutaj mógłby opowiedzieć historię o kimś bliskim, kto musiał wyjechać za chlebem. Halina Świderska, 67-letnia kierowniczka ośrodka, ze wzruszeniem opowiada o nadziejach, jakie pokładała kiedyś w swoim przystojnym synu Tomaszu. Przed 10 laty sama pomogła mu znaleźć pracę w agencji ochrony w Cork. – Ale parę lat później wrócił do domu, w trumnie. Zmarł na raka mózgu – mówi kobieta, ocierając łzy. Może jeszcze liczyć na swojego wnuka, siedmioletniego Dominika, i na synową pracującą dla amerykańskiej firmy farmaceutycznej. Udało jej się również zatrzymać w Radomiu obie starsze córki. – Tylko dlatego, że wspieram je finansowo – zauważa. Życie – kłopoty związane z zapewnieniem sobie najpotrzebniejszych dóbr – "było dla nich dotąd tak bardzo niewdzięczne, że obie zamierzają mieć nie więcej niż po jednym dziecku", twierdzi. Inni seniorzy mogliby opowiedzieć podobne historie. – Co prowadzi nas do dylematu: gdy my sami i nasze dzieci utracimy sprawność, to kto się o nas zatroszczy? – pyta Świderska.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/prasa/w-miesc ... rot/gf19gd
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

eqw

Głupie angole mają u siebie burdel z muzułmanami, nawet zaćmienia słońca nie mogli obejrzeć ze względu na religię, a oni czepią się Polaków.

------------------------------

emigrant

Brawo POlski nieudolny rzadzie za to ze musimy wyjezdzac do obcego kraju zeby godnie zyc


------------------------------

~JKM

Postanowiłem założyć jednoosobową firmę w Irlandii - biuro projektowe, obliczenia statyczne itp. Kupiłem oprogramowanie i zacząłem działać bez zgłaszania tego faktu żadnemu urzędowi. Zrobiłem to po dwóch miesiącach, podając datę, kiedy zacząłem. Firmę założyłem w czerwcu 2014 roku. I pierwsze jakiekolwiek pieniądzez tytułu podatku dochodowego czy PRSI ( tutejszy ZUS) jestem zobowiązany zapłacić do października tego roku. Czyli teoretyczne, jeśli ktoś zakłada firmę w styczniu, to pierwsze pieniądze oddaje w październiku następnego roku. Przez prawie dwa lata nie musi nic płacić i może inwestować w firmę. Księgowość dla mojej działalności kosztuje ok. 130 euro na rok. Dlaczego obcy kraj lepiej traktuje Polaka niż mój własny. Mój ojciec prowadził działalność w Polsce i wiem , jaki to był dla niego kierat. Zamiast skupić się na zarabianiu, musiał co chwilę załatwiać jakieś urzędowe sprawy, a biuro rachunkowe kosztowało go kilkakrotnie więcej niż mnie w Irlandii. Tylko ten, który nie wie jak się prowadzi działalnośc gdzie indziej, powie że w POlsce jest jakakolwiek woność gospodarcza. Tusk obiecywał druga Irlandie, a jest coraz gorzej w sferze administracyjnej. Piąta kolumna okupuje stanowiska od PRL-u i niszczy jakąkolwiek obywatelska inicjatywę.
==========================

Język polski dzieli Brytyjczyków

"Znajomość języka polskiego będzie dodatkowym atutem" - taką informację w ogłoszeniu o pracę zamieściła walijska spółka komunalna. I rozpętała się burza. Jak pisze z Londynu dla Wirtualnej Polski Piotr Gulbicki, zawrzało również po zapowiedzi o usunięciu egzaminu z polskiego na brytyjskiej maturze.
Obrazek
Wprowadzenie w życie decyzji komisji (o usunięciu j. polskiego z programu brytyjskiej matury - red.) będzie miało fatalne skutki. Wielu uczniów zrezygnuje z nauki polskiego, co przełoży się na ich brak zainteresowania rodzimą historią, literaturą, sztuką. Marta Niedzielska, kierownik biura Polskiej Macierzy Szkolnej

Rzesze przybyszów znad Wisły, najwyższy procent urodzin wśród imigrantów, coraz bardziej widoczna obecność na tutejszym rynku. Polacy solidnie zakorzenili się na Wyspach i to w różnych dziedzinach. Nieprzypadkowo polski jest obecnie drugim, po angielskim, najczęściej używanym językiem w Wielkiej Brytanii. Co budzi zresztą różne reakcje.

Grube działa

"Nie wyłapywać karpi", "Nie hałasować", "Nie śmiecić" - tabliczki z takimi napisami swego czasu można było spotkać w parkach, przy stawach, na dworcach... Mimo że na brytyjskiej ziemi, pisane są czystą polszczyzną. Cóż, nie każdy imigrant z Polski zna angielski. Zapewne tym przesłaniem kierowała się spółka komunalna z walijskiego miasta Carmarthen, zamieszczając ostatnio ogłoszenie, w którym poszukuje kandydatów do recyklingu odpadów. Zarobki 6,5 funta za godzinę, praca przy maszynie, od piątej rano do siódmej wieczorem. Jak zaznaczono, umiejętność rozumienia i mówienia po polsku będzie atutem, chociaż nie jest to konieczne. No i zawrzało.

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/kat,36474,title ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Młodzi Polacy wolą pracować za granicą poniżej swoich kwalifikacji, ale za lepsze pieniądze
Od czasu wej­ścia Pol­ski do UE wciąż ro­śnie licz­ba Po­la­ków wy­jeż­dża­ją­cych do pracy za gra­ni­cę. Emi­gru­je też coraz wię­cej spe­cja­li­stów. Zde­cy­do­wa­na więk­szość wy­jeż­dża­ją­cych jako powód wska­zu­je zbyt ni­skie za­rob­ki w kraju. Ro­sną­ca skala emi­gra­cji po­wo­du­je, że do Pol­ski na­pły­wa coraz wię­cej pra­cow­ni­ków ze Wscho­du.


We­dług ra­por­tu CEED In­sti­tu­te w 2012 roku za gra­ni­cą miesz­ka­ło pra­wie 1,7 mln Po­la­ków, o ponad 1,2 mln wię­cej niż przed ak­ce­sją. Rok póź­niej poza kra­jem pra­co­wa­ło już bli­sko 1,9 mln oby­wa­te­li Pol­ski. Pod wzglę­dem licz­by emi­gran­tów w gru­pie 10 państw nowej Unii Pol­ska zaj­mu­je dru­gie miej­sce, zaraz po Ru­mu­nii. 74 proc. emi­gran­tów wska­zu­je, że po­wo­dem wy­jaz­du nie jest brak pracy w Pol­sce, ale zbyt ni­skie za­rob­ki.

– Po­la­cy poza gra­ni­ca­mi kraju, np. w Niem­czech czy Wiel­kiej Bry­ta­nii, za­ra­bia­ją śred­nio czte­ro­krot­nie wię­cej niż w Pol­sce – mówi agen­cji in­for­ma­cyj­nej New­se­ria Biz­nes dr Agniesz­ka Sprin­ger, me­ne­dżer kie­run­ku za­rzą­dza­nie Wyż­szej Szko­ły Ban­ko­wej w Po­zna­niu. – Te dys­pro­por­cje róż­nią się w za­leż­no­ści od bran­ży, stażu i kwa­li­fi­ka­cji. Dla przy­kła­du spa­wacz w Pol­sce może li­czyć na za­rob­ki rzędu 3 tys. zł, pod­czas gdy w Niem­czech za­ro­bi około 8 tys. zł. W przy­pad­ku pie­lę­gniar­ki ta róż­ni­ca jest więk­sza, bo w Pol­sce po­cząt­ku­ją­ca pie­lę­gniar­ka za­ra­bia około 2 tys. zł, pod­czas gdy w Niem­czech czy w Wiel­kiej Bry­ta­nii te za­rob­ki się­ga­ją 8-9 tys. zł.

źródło + video: http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/m ... sze/b5j8df
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Tu juz nawet nie mozna mowic o 'kolejnej fali'!

Tu juz nawet nie mozna mowic o 'kolejnej fali' emigracji, to jest po prostu ciagly odplyw ludzi, na kazdym poziomie, z wyzszym wyksztalceniem i bez... Polska traci najbardziej przedsiebiorczych mlodych ludzi, ktorzy nie boja sie wyzwan i wyjezdzaja do krajow, w ktorych moga sie rozwijac i godnie zyc.
Dziekujemy PO za stek bzdur, obietnic i doprowadzenie do takiej sytuacji...

---------------------------------

Piotruś

Ci co tam byli o tym dobrze wiedzą .
Tam bez pracy łatwiej przeżyć niż u nas pracując


-----------------------------

Magda Kajzer

Myślę, że tym, co ciągnie młodych Polaków za granicę jest o wiele lepiej rozbudowany za granicą socjal. Tam nie trzeba martwić się o rodzinę, o to, co będzie w razie straty pracy, jak choćby w Danii - gdzie są gwarantowane niemałe zasiłki czy świadczenia dla dzieci, nawet tych mieszkających w Polsce. Po prostu -[ lepsze warunki do życia. Więcej o tym można przeczytać na moim blogu - http://ubezpieczeniepracyzagranica.pl/praca-w-danii/, zapraszam.


===============================

Młodzi Polacy wybierają emigrację: Życie za granicą jest łatwiejsze, mniej stresujące i odbywa się według bardziej czytelnych reguł
Obrazek
Tak wynika z najnowszej edycji badań bilansu kapitału ludzkiego (BKL) Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim.

Młodzi ludzie twierdzą, że chcą opuścić nasz kraj, ponieważ życie za granicą jest łatwiejsze, mniej stresujące i odbywa się według bardziej czytelnych reguł. Przy tym największą chęć wyjazdu deklarują uczniowie, którzy kształcą się w zawodach budowlanych – takie plany zgłasza wśród nich prawie co druga osoba. Na kolejnych miejscach w rankingu znajdują się uczniowie szkół zawodowych kształcących monterów mechatroników i mechaników pojazdów.

Bardzo duży odsetek osób planujących wyjazd do pracy za granicę jest też wśród uczniów kształcących się na sprzedawców, kasjerów, kucharzy, fryzjerów i ekonomistów. Są to zawody, w których bezrobocie w Polsce należy do największych.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... regul.html
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 1
Rejestracja: 24 kwie 2015, 18:34
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: lucynka »

Takie życie wszystko emigrują
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

lucynka, to Twój pierwszy post. Czy Ty nie potrafisz czterech słów poprawnie napisać ?
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polacy nie chcą wracać do kraju
Obrazek
Pracować, kupić mieszkanie i sprowadzić rodzinę – taki jest cel rodaków na emigracji. Wielkich powrotów nie będzie, rosnących przelewów do kraju też - informuje "Puls Biznesu".

Jak się żyje na obczyźnie i czy w ogóle śnią o powrocie – zapytał NBP niemal 5 tys. emigrantów z 4 głównych kierunków wyjazdów: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Irlandii i Holandii.

Mówienie o masowych powrotach jest nieuprawnione, a jeśli nawet będą, to w znacznie mniejszej skali niż oczekiwano; emigranci ściągają rodziny albo zakładają je na miejscu – mówi Józef Sobota z NBP.

Na Wyspach na stałe chce zostać 54 proc. Polaków, a jeszcze w 2012 r. w Wielkiej Brytanii było ich 45 proc., w Irlandii – 34 proc. I choć w przypadku Niemiec i Holandii w 2 lata ten odsetek spadł (odpowiednio: z 42 i 37 proc.), to i tak planuje tam zostać 40 i 34 proc.

Polacy na tyle dobrze zadomowili się za Odrą, że aż 30 proc. ma tam nieruchomości, a 15 proc. rozważa taki zakup w ciągu roku. To niemal 2 razy więcej niż 2 lata temu. Podobne tendencje widać też na innych kierunkach wyjazdów.

Pierwsze efekty już można zobaczyć – emigranci wysyłają coraz mniej pieniędzy do Polski i robią to coraz rzadziej – zauważa "PB".

źródło: http://www4.rp.pl/artykul/1196939-Puls- ... kraju.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zatrzymać falę kłamstwa o emigracji
Obrazek
Wzywam młodych do buntu. Buntu przeciwko próbie wykorzystania przez media nośnego i napędzającego hejterstwo tematu emigracji. Nie pozwólcie, żeby Wasza tragedia stała się jedynie tematem zwiększającym sprzedaż gazet.

Dziennik „Metro” podał dziś dane na temat emigracji. Piszą, że może paść rekord – wyjechać z kraju planuje nawet 1,275 mln obywateli. I co z tego? A to, że dziś dziennik Metro ma temat, ma cytowania, ma dyskusję – jałową i (za przeproszeniem) gównianą. Dwa lata temu, dokładnie w tym samym okresie, także przy temacie emigracji, ten sam dziennik dał moje zdjęcie na okładkę wydania pisząc w tytule „Dziękujemy Ci Sandro, że wyjechałaś”.

http://metro.gazeta.pl/Lifestyle/1,1265 ... as___.html

Przypomnijmy, że chodzi o mój wyjazd do Londynu i głośny reportaż na temat wyzysku jaki stosują pracodawcy wobec młodych. Moja postać stała się przyczynkiem do dyskusji. Głośno było o tym jakie młodzi mają oczekiwania, a jakie – zdaniem ludzi sukcesu, skundlonych popleczników władzy – mieć powinni. Od tamtych chwil mijają właśnie dwa lata, dla mnie lata trudnej i ciężkiej pracy w drodze do sukcesu – który zamierzam odnieść w Polsce, będąc dumną z tego że jestem Polką i żyję w tym kraju, pomimo wcześniejszych porażek i tego, że media, w tym dziennik Metro, próbowały zniszczyć moją wiarę w siebie.

Minęły dwa lata. Nie mogę nie zareagować na to że dziennik Metro śmie teraz podawać zatrważające dane na temat pogarszającej się sytuacji związanej z emigracją Polaków, którzy – jak podaje – głównie kierują się do Wielkiej Brytanii. Nie bez znaczenia jest i to, (znowu, po dwóch latach od mojego krzyku rozpaczy) że większość planujących emigrację to ludzie młodzi, mający mniej niż 35 lat.

A niech Was piekło pochłonie! Drogie media, drogi dzienniku Metro. Czy macie problemy z pamięcią? Czyżby stażystka pisząca dwa lata temu o tym, jak to świetnie żyje się za 1000 zł, nagle doznała amnezji? Czemu i dziś nie dacie jej zdjęcia, nie podziękujecie milionom emigrantów za to, że wyjechali, a kolejnym milionom za to, że wyjechać planują?

Odpowiedź na pytanie czemu, jest prosta. Emigrant to temat. Temat jak każdy inny. Dobry do wykorzystania w propagandzie. Media skorumpowane, łaknące sensacji, bezwzględne i nastawione jedynie na sprzedaż, od czasu do czasu znajdują w emigracji temat do łatwej i głośnej dyskusji, którą jak łatwo zacząć, tak i łatwo zakończyć.

Pragnę Wam powiedzieć- Wam czyli min. dziennikarzom dziennika Metro - że to co robicie, to zwykłe szmatławe zagrywki niegodne czwartej władzy, jaką do cholery jesteście! Miast pomagać młodym, miast pisać o tym co spowodowało, że zdecydowali się na wyjazd z kraju, podajecie raz takie, raz inne dane, jak Wam wydawca rozkaże. Czy to rozsądne? Czy godne szacunku? Nie. Tak samo, jak pisanie ogólne o tych milionach młodych, którzy zdesperowani, poniżeni, pozbawieni szans, muszą wyjechać, bo nic innego im nie zostało.

Te miliony to w rzeczywistości pojedyncze historie. Dramaty ukazujące korupcję, układy, kumoterstwo i wyzysk, panujące na wszystkich szczeblach społeczeństwa. Szanowani, posiadający warunki do życia obywatele, znajdują w tych liczbach, w tych milionach, przyczynek do dyskusji o tym jacy to młodzi niewdzięczni, a jacy pozbawieni szacunku do tego co im Polska dać mogła, a czego brać nie chcą, bo jak podobno twierdzą, to mało i ledwie starcza na życie.

Gdzie w mediach miejsce na historię Oli spod Krakowa, która chciała zostać fryzjerką, a której urząd pracy nie dofinansował kursu – bo pani w okienku pomyliła daty zgłoszeń? Gdzie miejsce na historię Yvonne, która wyjechała do Norwegii, bo w Polsce nie miała szans by zapracować na życie swoje i jej dzieci? Gdzie miejsce na historię Agnieszki z Sandomierza, którą zwolniono z pracy w fundacji, bo ośmieliła się mówić głośno o nieprawidłowościach? I dalej, gdzie miejsce na historie wszystkich tych, którzy próbowali ukazać zło i układy, a którzy byli zbyt mali, by w pojedynkę wygrać walkę o własne, godne życie w kraju? Nie ma. Bo to zbyt lokalne, zbyt małe, zbyt ludzkie. Lepiej po raz kolejny podać dane. Dane, które niczego nie zmienią. Nie zatrzymają Polaków w drodze na lotniska.

Młodzi Polacy planujący emigrację! Wzywam Was, byście nie słuchali bzdur podawanych przez media. Nie czujcie się częścią wykluczonej części społeczeństwa, która nie może sobie dać rady, którą rzeczywistość przerasta. Takiej części nie ma, jesteśmy MY, wszyscy, razem. My, jak Ja, jak Ola, Yvonne, Agnieszka i tysiące innych! Jesteśmy godni życia, na jak najlepszym poziomie, w tym kraju, a nie gdzieś na obczyźnie.

Zostańcie. I zarzucajcie media, wciskajcie w gęby dziennikarzy, swoje historie, o tym jak wygląda wyzysk, jak mają się okoliczności, które sprawiły, że podjęliście – lub planujecie podjąć – ostateczną decyzję o wyjeździe. A jeśli jesteście gdzieś na emigracji, także i tam będąc nie bójcie się piętnować tego co w Polsce złe. Tylko tak uda się przezwyciężyć durne, puste i nie dające konstruktywnego rozwiązania statystyki podawane przez sprzedajne media szukające upodlającej ludzi sensacji.

Na koniec dam fragment sztuki którą napisałam o emigrantach. Niech te słowa powędrują do tych, co uważają się za lepszych.

Postać:

Oto człowiek! Człowiek, któremu się zdaje, że wiedzie życie spokojne i szczęśliwe. Że nic złego go spotkać nie może. Nic, co nagłe, nieodwracalne, co cienką nicią z przeznaczeniem związane, nie może przeszkodzić mu w nijakim, mętnym życiu. Oto człowiek, powiadam Wam, człowiek, któremu się życie niczym sen na jawie przyśniło, i śnić mu się będzie wciąż, i wciąż, dokąd go nagle szlag nie trafi!

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/19667-zatr ... -emigracji
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Polska się wyludnia: W tym roku może wyemigrować miasto wielkości Częstochowy
Obrazek
Z raportu Work Service na podstawie badań instytutu Millward Brown dotyczących pracujących i niepracujących Polaków wynika, że prawie 20% naszych rodaków chce opuścić kraj w poszukiwaniu pracy. „W tym roku wzrósł poziom ludzi, którzy są zdecydowani w ciągu najbliższych 12 miesięcy wyjechać na emigrację - z 5% w zeszłym roku do 6,4%. To oznacza, że w tym roku planuje wyjechać o 250 tys. osób (to jest miasto wielkości Częstochowy) więcej niż to było w zeszłym roku” – mówi rzecznik prasowy Work Service, Krzysztof Inglot.

Główne kierunki emigracji pozostają niezmienne - Wielka Brytania i Niemcy. Na trzecim miejscu pojawia się Norwegia, która wyprzedziła będącą w zeszłym roku na trzecim miejscu Holandię. „To pokazuje zmienioną demografię i powody, dla których wyjeżdżamy. Rośnie rola rynku Norweskiego i rynków skandynawskich, gdzie zarówno wynagrodzenia są wysokie, poszukują tam naszych ekspertów, ale też inaczej się żyje – ważnie są takie kwestie, jak: współżycie społeczne, ochrona zdrowotna, szkolnictwo, opieka społeczna” zauważa Inglot. Na piątym miejscu chcący wyemigrować wskazują Australię.” To pokazuje, że decyzja o emigracji jest nie tylko powodowana kwestiami zarobkowymi, ale też chęcią zmiany stylu życia, zmiany otoczenia, wyborem innej drogi życia niż życie w Europie czy w Polsce” – mówi rzecznik Work Service.

Osoba, która najczęściej decyduje się na emigrację ma: do 35 lat, najczęściej wyższe bądź podstawowe wykształcenie. Na emigrację decydują się młodzi absolwenci i ludzie z podstawowymi kwalifikacjami, którzy nie mogą znaleźć miejsca pracy i za granicą szukają pieniędzy. „Pozbywamy się niestety populacji młodych, wykształconych, kreatywnych, którzy powinni budować nasze państwo w przyszłości. I to jest bardzo niebezpieczne” – mówi Inglot.

Do emigracji może skłonić Polaków również sytuacja geopolityczna. Obecnie tylko 3% polskich emigrantów deklaruje, że wyjechało z powodu konfliktu na Ukrainie, ale „aż co trzeci Polak, czyli 30%, w najbliższej przyszłości deklaruje, że jeżeli konflikt na Wschodzie będzie narastał, może to być powód do wyjazdu z kraju” - zauważa Krzysztof Inglot.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/19786- ... zestochowy
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~Aska


potwierdzam tyle, ze my mieszkamy w Irlandii. do Polski jezdzimy na urlopy. na stale do Polski nie wrocimy nigdy.
------------------------
~on

Z sensem napisany artylul rzeczywiscie jest Nas tutaj caly przekroj spoleczenstwa polskiego I sa rozne zachowania te pozytywne przecietne I te zle ktore wzbudzaja zainteresowanie kolorowej prasy prawda tez jest ze no ten angielski nie jest na tyle dobry rzebysmy zawojowali tutejszy rynek no ale zawsze mozna sie uczyc tutaj ale wiecie jak to jest..kto chce....I mozna by tu jeszcze wiecej pisac ,ale skoncze zdaniem ze o wiele lepiej latwiej przyjemniej zylo by sie na emigracji Polakom zebysmy sie szanowali respektowali nawzajem nie skakali do oczu a slyszac polskie przeklenstwa na ulicy nie przechodzili na inna strone...pozdrawiam
-------------------------
kj

Rowniez jestem od 9 lat na emigracji, Holandia teraz od paru lat Niemcy i majac 50 lat wroce dopiero wtedy kiedy tutaj zacznie sie dziac co najmniej tak zle jak w Polsce, w wiec bede tu co najmniej jeszcze kilka dobrych lat.Do tego składki emerytalne, spokój, przyzwoita praca i pewna stabilizacja.Bardzo to sobię cenię i pozdrawiam rodaków z całego świata.
-----------------------------
~m

Strzał w dziesiątkę z tym artykułem. wreszcie kto napisał prawdę.

============================
Dekada na emigracji
Jako że niedawno minął dzień, znaczący dziesięciolecie mojego pobytu w Wielkiej Brytanii, pora na małe podsumowanie i rozprawienie się z paroma mitami dotyczącymi emigrantów, powielanymi dość często zarówno tutaj jak i w Polsce.
Obrazek

Ponieważ od momentu przyjazdu osiadłem w Szkocji, która tak przypadła mi do gustu, że już nie miałem zamiaru rozglądać się za innym miejscem do życia, toteż większość moich spostrzeżeń będzie się odnosić do tej właśnie części UK.

Emigranci

Przyjeżdżając na wyspy miałem średnie wykształcenie i przeciętny angielski, a z powodu nieodbębnionej służby wojskowej nikłe szanse na znalezienie zatrudnienia w Polsce. Nie żebym jakoś straszliwie był przeciwny poborowi jako tako, ale forma w jakiej to się odbywało w niedofinansowanej polskiej armii, była dla mnie po prostu stratą czasu.
Ludzie, którzy wyjechali, to chyba całkowity przekrój polskiego społeczeństwa, każdego po trochu. Rozrzut wiekowy wyznaczają dzieci emigrantów, w wieku od zero lat wzwyż, po ludzi mających kilka lat do emerytury, choć i emeryci zajmujący się wnukami też się znajdą. Wykształcenie od podstawowego po wyższe. Każda opcja polityczna i środowiskowa, ludzie z tak zwanych dobrych domów i kryminogenna patologia. Ciężko byłoby wymyślić profil osoby której by się tu nie znalazło.
Wyjeżdżają z różnych powodów, po lepsze pieniądze, za karierą, kształcić się, uciekając przed wymiarem sprawiedliwości czy też w celu przeżycia przygody.
Przy takiej różnorodności nietrudno o taki sam wachlarz zachowań jak i w Polsce. Większość ludzi żyję po prostu normalnie, pracują, zakładają rodziny, zadomawiają się, są także odchyły od normy, te pozytywne jak odkrycie wśród emigrantów utalentowanego pianisty i te patologiczne jak rodzice, którzy zakatowali na śmierć swoje dziecko czy rodacy wyzyskujący swoich w niewolniczych obozach pracy. Jako iż lepiej sprzedają się te negatywne, więc to właśnie one częściej trafiają do mediów, zresztą tak jak na całym świecie.
Moim planem było popracować pięć lat, przeczekałbym wtedy wiek poborowy i coś tam odłożył na przyszłość. Najpierw moje plany pokrzyżował PiS, podnosząc wiek poboru do pięćdziesiątki, dzielni wojacy Lech i Jarosław stwierdzili, że nigdy nie jest za późno by pójść w kamasze. Potem PO postanowiło zawiesić zasadniczą służbę wojskową i właściwie mógłbym wracać, tylko po co. Po pięciu latach byłem już całkiem zadomowiony, a w Polsce tak naprawdę musiałbym zaczynać od nowa.

Praca

Stereotyp Polaka na brytyjskim zmywaku jest już chyba mocniej zakorzeniony w Polsce, niż opinia polskich złodziei samochodów w Niemczech. Aż prosi się, żeby sprawdzić, czy jest w UK wystarczająco dużo zmywaków, by wszystkich nas pomieścić. Oczywiście, że często zaczyna się od jakichś prostych prac, powody są różne, słaby język, niska ocena własnych możliwości, brak kwalifikacji, czy w końcu za krótki pobyt w kraju by zostać pozytywnie zweryfikowanym na jakieś inne stanowisko.

Jako że społeczeństwo brytyjskie jest dużo bardziej mobilne jeśli chodzi o zatrudnienie, przekłada się to na spory ruch na rynku pracy i możliwość zmiany posady na taką która bardziej by nam odpowiadała.

Ja zaczynałem na sprzątaniu, bo to właśnie sprzątanie dużo częściej niż zmywak jest punktem startowym. Po paru miesiącach załapałem się na prace w fabryce, później był tartak, płaca była niezła i pewnie bym popracował fizycznie trochę dłużej gdyby nie nadszedł kryzys i załamanie rynku. Recesja w Wielkiej Brytanii była dużo bardziej widoczna niż w Polsce, mój zakład pracy zmniejszył zatrudnienie o jakieś dwadzieścia procent, zamykano fabryki i sklepy, padały wielkie sieci, często o wieloletniej tradycji. Praca w dalszym ciągu była, nie dało się już tak przebierać w ofertach jak wcześniej, jednak dla chcącego nic trudnego. Szczytowy okres załamania gospodarczego przesiedziałem jako cieć parkingowy w centrum handlowym. Całkiem miło wspominam ten okres, większość czasu spędziłem czytając książki i czekając na wezwanie przez krótkofalówkę, żeby na przykład odblokować maszynę, w której płacono za parking.
Jednak za wcześnie było jeszcze na zawodową emeryturę i gdy rynek się ożywił, postanowiłem przeć dalej. Następny etat pokrewny był moim kwalifikacją zawodowym, pracowałem w laboratorium jako kontroler jakości w przemyśle chemicznym, praca przyzwoita choć płaca nie zachwycała, no i jakoś zawód który sobie wybrałem mając lat paręnaście, nie do końca zgadzał się z tym co chciałbym w życiu robić. Zrobiłem kurs zawodowy, by podnieść swoje kwalifikację i załapałem się na kontrakt informatyczny dla tutejszego odpowiednika urzędu wojewódzkiego, dzięki temu że na kursie otrzymałem bardzo wysoką ocenę, zatrudniono mnie w roli kierownik niższego szczebla. Kontrakt się skończył, ja zmieniłem firmę, dalej jestem kierownikiem, tym razem w biurze projektów, perspektywy na dalszy rozwój stoją otworem.
Jest nas w Wielkiej Brytanii tyle, że pracujemy praktycznie wszędzie i oczywistym jest, że więcej jest polskich pracowników niewykwalifikowanych niż architektów i lekarzy, ale tak jest po prostu wszędzie, nie tylko na emigracji.

Autochtoni

Nie wiem jak jest z Anglikami, Walijczykami czy Irlandczykami, ale jeśli chodzi o Szkotów, to są to z reguły pokrewne nam dusze. Problem z sąsiadami, walki o niepodległość, czy spora emigracja w przeszłości, sprawiają, że nietrudno nam znaleźć wspólny język. Oczywiście zdarzają się także jednostki, które za każde swoje problemy życiowe najchętniej winiły by emigrantów ale są to raczej jakieś marginalne, niedouczone przypadki. Nigdy nie czułem, że to iż jestem Polakiem ma jakikolwiek wpływ na to, jak jestem oceniany czy postrzegany w pracy, Brytyjczycy byli i są zarówno moimi pracownikami jak i szefami, i jak dotąd nikomu nie przeszkadzało moje pochodzenie.

Zasiłki

O zasiłkach krótko, wszystkie raporty które do tej pory publikowano potwierdzały, że emigranci z krajów unii europejskiej wnoszą więcej do budżetu niż z niego wyciągają. Ja na przykład zasiłek dla bezrobotnych pobierałem w ciągu dziesięciu lat dwa razy, w obu przypadkach krócej niż miesiąc.

Biurokracja

W Polsce panuje przekonanie, że przerost biurokracji jest spowodowany przynależnością do Unii Europejskiej. Dziwi zatem, że w innych krajach członkowskich sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W Wielkiej Brytanii jakieś dziewięćdziesiąt dziewięć procent spraw urzędowych da się załatwić przez telefon a jakieś osiemdziesiąt procent przez internet. Wniosek o paszport można na poczcie wypełnić, a dokument przyniesie listonosz. Żeby przerejestrować samochód, wystarczy wpisać dane nowego właściciela w dowodzie rejestracyjnym i wrzucić go (dowód nie właściciela) do skrzynki, a na przykład tablice rejestracyjne wydrukują nam na warsztacie lub w sklepie i to na poczekaniu. Jadąc autem nie potrzeba wozić ze sobą żadnych dokumentów, bo policja i tak ma wszystko w systemie. Firmę można w pięć minut w internecie otworzyć i przez internet można także wszelkie rozliczenia urzędowe prowadzić. Taksówki nie potrzebują kasy fiskalnej. Od dziesięciu lat szukam uciążliwej biurokracji i jeszcze nie znalazłem.

Służba zdrowia

Choć mocno obciążona nawałem pracy, to nie mam większych zastrzeżeń. Wśród Polaków dość często można słyszeć opinie, że wszystko leczą paracetamolem, ciężko o przepisanie konkretniejszych leków i wizyty u specjalistów. Jednocześnie często próbują zaniżyć wartość publicznej służby zdrowia w Wielkiej Brytanii zestawiając ją z prywatnymi wizytami w czasie urlopów w Polsce. Moje własne doświadczenia są raczej odmienne. Przy jednej wizycie u lekarza rodzinnego, potrafiłem dostać skierowanie do dwóch specjalistów a na wizytę u każdego z nich czekałem tylko parę tygodni. Kiedy wymagała tego sytuacja, przepisywano mi wachlarz leków, zupełnie różnych od paracetamolu, a przy cięższych dolegliwościach, jak na przykład borelioza, po serii antybiotyków zlecano testy laboratoryjne, by potwierdzić skuteczność kuracji. Wyleczono mi łupież, starą zarośniętą kurzajkę i wszystkie inne mniejsze i większe dolegliwości, z którymi zgłaszałem się do lekarza, i nigdy nie czułem się jakoś specjalnie porzucony przez tutejszą służbę zdrowia.

Powrót do Polski

Na dzień dzisiejszy, raczej nie wrócę. Jeżdżąc do Polski, obserwuję wiele pozytywnych zmian, ale są to zmiany widziane z perspektywy turysty, przebywającego w kraju 2-3 tygodnie w roku. Zaś przy rozmowach ze znajomymi wychodzi, że jakiekolwiek zmiany mające znaczenie dla przeciętnego Kowalskiego, zachodzą bardzo powoli, państwo kładzie kłody pod nogi obywatelom, służąc jednocześnie interesom nielicznych. Przy polskich polityce, biurokracji ale także nastawieniu społecznym, pewnie zafundowałbym sobie co najmniej nerwice i chorobę wrzodową żołądka, świadomie ograniczając długość własnego życia, a masochistą ani samobójcą nie jestem.

źródło: http://interia360.pl/swiat/artykul/deka ... skipAdnews
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Chciałam wracać, ale nie miałam dokąd". Jak ściągnąć naukowców-emigrantów do kraju?
Obrazek
Polska nauka nieźle się rozwija, ale mogłaby o wiele lepiej, gdyby w pełni wykorzystać potencjał naszych badaczy. Zwłaszcza tych, którzy pracują na swój dorobek za granicą. Co możemy zrobić, by nakłonić ich do powrotu? Tak by rozwijali swoje umiejętności tutaj, co przyczyniłoby się do większego rozwoju naszego kraju?

– Od pewnego czasu dostajemy dużo sygnałów od młodych naukowców, którzy po skończeniu studiów i pracy za granicą chcą wracać na polskie uczelnie – mówiła podczas konferencji Polish Scientific Networks minister nauki prof. Lena Kolarska-Bobińska.
Prof. Lena Kolarska-Bobińska
Bardzo zależy nam na wykorzystaniu w Polsce ich potencjału, wiedzy i doświadczeń, które zdobyli na uczelniach zagranicznych. Mamy już program dla zdolnych studentów, którzy chcą studiować za granicą – „Studia dla wybitnych”. Teraz musimy skoncentrować się na powrotach młodych naukowców do kraju.

Poważny problem


Temat ten jest na tyle poważny, że poświęcono mu znaczną część konferencji. Jak wynika z zeszłorocznego raportu przygotowanego przez CEED Institute, think-tanku założonego przez Jana Kulczyka, z Polski wyjechało już 1,8 mln rodaków do pracy na ternie krajów tzw. starej Unii. W tym gronie znajduje się też wielu naukowców, którzy szukali opcji rozwoju kariery zawodowej na uczelniach, w firmach i różnych instytutach zachodniej Europy.

Z kolei badania przeprowadzone w ramach Forum Ekonomicznego na London School of Economics wykazały, że około 70 proc. młodych Polaków, którzy studiują albo pracują naukowo w Wielkiej Brytanii, myśli o powrocie do kraju.

Profesor Janusz Bujnicki, ambasador nauki i jeden z inicjatorów Polish Scientific Networks podkreśla, że chcą odwrócić trend "drenażu mózgów" na "cyrkulację mózgów". Chodzi o to, by polscy naukowcy po zdobyciu wiedzy i doświadczenia na zagranicznych studiach wracali do ojczyzny.

Programy się nie sprawdziły

Skala emigracji nie jest tylko polskim problemem, dotyczy większości państwo Europy Środkowej. Nad tym jak nakłonić emigrantów do powrotu, głowiły się już rządy Estonii, Węgier, czy Słowenii.

Dla tych, którzy wyjechali, tworzono m.in. specjalne programy. Niektóre adresowano do wybranych grup, np. właśnie naukowców - jak węgierski program Momentum i polski Homing Plus. Miały one zachęcać do rozwijania talentu w ojczyźnie. Inne adresowane były do wszystkich i zajmowały się znoszeniem barier stojących na przeszkodzie w powrocie do ojczyzny. Do tego organizowano targi pracy z ofertami pracy w kraju pochodzenia i kampanie namawiające do powrotu.

Eksperci są jednak zgodni – programy powrotowe we wszystkich państwach poniosły porażkę. W przygotowanym przez think-tank CEED Institute (Central and Eastern Europe Development Institute) raporcie o emigracji, czytamy:

Raport CEED Institute
Programy powrotowe wyeliminowały prawne regulacje, które silnie zniechęcały emigrantów do powrotu (np. przez umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania) i ułatwiły im rozwiązywanie biurokratycznych problemów, ale jednocześnie nie wpłynęły na skalę powrotów do ojczyzny.

Co stoi na przeszkodzie?

Więcej: http://innpoland.pl/118223,chcialam-wra ... w-do-kraju
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Lex

Witam,

nie wszystko zloto co sie swieci, mowili kiedys. Przebywalem na emigracji ponad 20 lat - z tego 7 lat w DE i reszte w UK. Rodzina z zona z Polski do tego 3 dzieci urodzona w Wlk. Brytanii. Znam wielu Polakow, ale rowniez innych ludzi, ktorzy przyjechali z Europy Wschodniej. Wszystko jest OK, bo momentu kiedy twoje dzieci nie zaczynaja wyrastac - widzisz ten beznadziejny system edukacji, tych Polaczkow przyjezdzajacych tutaj tylko by wegetowac. Bo jak zyc, wyksztalcic dzieci i kupic dom za 2000 funtow miesiecznie w Londynie? Jest to mozliwe jedynie w przypadku kiedy Panstwo jest w stanie dofinansowac pensje, co dzieje sie nagminnie. Znam wielu ludzi, ktorzy sa szczesliwi, bo urodzilo im sie chore dziecko i nie musza isc do pracy, znam gosci ktorzy siedza od 17 lat na bezrobociu i tylko gdy dostana przelew ida kupic crack zeby na 5 minut zapomniec o swojej rzeczywistosci. I nie mowcie mi, ze jestem jakims zulem - moje zarobki to ok. 100 tys funtow rocznie, tak wiec sa one wysokie nawet na warunki brytyjskie. Nie kwalifikuje sie do zadnych dodatkow, zreszta poco je brac. Ale na codzien widze te beznadzieje podrozujac pociagiem. JEstem z Poznania, ale takiego dziadostwa, biedy i brudu nie widzialem nigdzie w Polsce. Dla mnie to jest kulturowy szok, cos czego nie da sie opisac. Wejscie do sklepu spozywczego (off license) moze przyprawic o mdlosci, W Polsce cos takiego nie mialoby prawa bytu, gdyz Sanepic skazalby wlasciciela na kare smierci.

Oczywiscie, sa tez ludzie ktorzy sobie bardzo dobrze radza - ale to wyjatki. Wielka Brytania to kraj klasowy, raz wpadniesz d jednej klasy to trudno sie z niej wyodstac. Jednakze dla przybywajacych tutaj Polakow jawi sie jako raj - nie musz sie obawiac o lekarstwa, o opal na zime, o jedzienie. To jest oczywisicie rowniez bardzo wazne. Jednak jak dla mine to 3 swiat z wyspami bogactwa i nic wiecej. Ale jak to okresli moj znajomy z pracy - threre is not much greatness left in Great Britain.

Ale nam zawsze bedzie lepiej tam gdzie nas nie ma.


============================================
Emigracja: Polska to nie jest kraj dla Polaków
Obrazek
Liczba rodaków żyjących za granicą znowu rośnie. Jednak zdecydowanie bardziej martwią się tym ci, którzy nie wyjechali.

Właśnie udało nam się pobić rekord. W poniedziałek Główny Urząd Statystyczny podał, że „w końcu 2014 r. poza granicami Polski przebywało czasowo około 2,32 mln mieszkańców naszego kraju, tj. o 124 tys. (5,6 proc.) więcej niż w 2013 r.”. Warto podkreślić, że są to szacunki. Co ciekawe, począwszy od rekordowego dotychczas 2007 r. (2,27 mln), aż do 2010 r. liczba Polaków żyjących poza krajem spadała i osiągnęła poziom 2 mln. Od tego czasu ciągle rośnie.

Naszą ziemią obiecaną są Wielka Brytania (żyje tam ok. 685 tys. Polaków) oraz Niemcy (614 tys.). Potem długo, długo nic i mamy drugą zieloną wyspę, czyli Irlandię (113 tys. – w szczycie mieszkało tam nas prawie dwa razy więcej) oraz Holandię (109 tys.). Tyle liczby. Co można powiedzieć o tych z nas, którzy decydują się na wyjazd? Oczywiście głównym powodem, w pewnym sensie od zawsze, jest zarobek. 80 proc. Polaków emigrantów na obczyźnie przebywa już co najmniej rok. – W wyborze miejsca emigracji odgrywają znaczną rolę nie tylko warunki życia w kraju przyjmującym i stosunek jego mieszkańców do imigrantów, ale również uwarunkowania historyczne, bliskość kraju oraz w ogromnej mierze ukształtowane sieci migracyjne – informacje o doświadczeniach krewnych, sąsiadów i znajomych – czytamy w GUS-owskim opracowaniu przygotowanym pod kierunkiem Doroty Szałtys. Tak więc jeździmy zazwyczaj tam, gdzie wiemy, że jest praca. Często do ziomków, u których można się na początku zatrzymać. Czasem to oni pomagają znaleźć pierwsze zajęcie.

Ty wyjeżdżasz, mnie jest gorzej

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... lakow.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM