Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Szok! Powiązany intere- sami z Rosją wykonawca gazoportu w Świnoujściu grozi przerwaniem prac!
Obrazek
Główny wykonawca prac przy budowie strategicznego dla bezpieczeństwa energetycznego Polski gazoportu w Świnoujściu - włoska spółka Saipem - zażądała kolejnego aneksu do umowy i większych pieniędzy za swoją pracę. W razie odmowy grozi przerwaniem prac!

Warto odnotować, że już raz włoska spółka wynegocjowała aneks do umowy, dzięki któremu przesunięto o pół roku termin realizacji inwestycji (pierwotnie terminal LNG w Świnoujściu miał być gotowy na czerwiec 2014). Ponadto, na mocy podpisanego aneksu, rząd musiał dopłacić Włochom ok. 280 mln zł. Obecnie, wykorzystując słabość ekipy Tuska i spartaczoną treść pierwotnej umowy, Włosi zażądali nowego aneksu, który prawdopodobnie przesunąłby termin oddania inwestycji o kolejne kilka- może kilkanaście miesięcy.

Taśmy "Wprost" ujawniły śmiertelne zagrożenie


W tym kontekście warto wspomnieć o dwóch kwestiach. Po pierwsze - na ujawnionych przez tygodnik "Wprost" nagraniach były wiceminister finansów w rządzie Tuska, a od 2013 roku wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych PGNiG Andrzej Parafianowicz w rozmowie ze Sławomirem Nowakiem stwierdził, że podpisane przez rząd Tuska umowy na realizację terminalu LNG w Świnoujściu są bardzo niekorzystne, bowiem pozwalają wykonawcy bezkarnie opóźniać budowę wspomnianej infrastruktury. Podczas nagranej rozmowy pada nawet stwierdzenie, że nasz kraj będzie mógł odbierać gaz z Kataru dopiero w 2017 roku, mimo że kontrakt przewiduje rozpoczęcie dostaw skroplonego surowca już od drugiej połowy bieżącego roku. Po drugie - główny wykonawca gazoportu, włoska spółka Saipem, w ostatnich miesiącach związała się poważnymi relacjami biznesowymi z Rosją. Czy może to mieć wpływ na obecne żądania w sprawie drugiego aneksu? - Nie sposób stwierdzić, ale warto mieć świadomość z kim główny wykonawca strategicznej dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego inwestycji robi interesy.

Gigantyczne straty PGNiG wiszą w powietrzu

Kto najbardziej straci na zamieszaniu z terminem oddania gazoportu w Świnoujściu? Po pierwsze - państwo polskie (czytaj: podatnicy). Przez nieudolność i niekompetencję ekipy Tuska, która zgodziła się na zawarcie z Włochami umowy dopuszczającej praktycznie bezkarnie opóźniać budowę wspomnianej infrastruktury, Polska będzie musiała wyłożyć dodatkowe setki milionów złotych. Kwestią wtórną jest to, czy pieniądze te trafią do Włochów (którzy łaskawie zgodzą się kontynuować inwestycję), czy do nowego wykonawcy (wybór takiego wykonawcy spowoduje kolejną, kilkunastomiesięczną obsuwę w terminie realizacji inwestycji). Najbardziej jednak dostanie po kościach PGNiG. Konsekwencje opóźnień w budowie gazoportu niosą ze sobą dla tej spółki bardzo poważne skutki. Kontrakt na dostawę gazu z Kataru zawiera bowiem klauzulę "take or pay" (bierz lub płać), która wymusza na odbiorcy - czyli PGNiG - płacenie za zakontraktowany surowiec nawet wtedy, gdy nie zostanie on odebrany. W grę wchodzą olbrzymie pieniądze - roczna wartość kontraktu opiewa bowiem na kwotę 550 mln USD. Wszystko zatem wskazuje na to, że już niebawem PGNiG zacznie ponosić gigantyczne straty finansowe. Będzie musiało płacić Katarczykom spore pieniądze za gaz, którego nie dostanie, bowiem nie będzie można dostarczyć gazu do nieukończonego terminala LNG w Świnoujściu.

Ostateczny cel to fiasko polskich łupków?


W ubiegłym roku "Dziennik Gazeta Prawna" informował, że PGNiG zaczął badać możliwość awaryjnego odbioru LNG za granicą. W grę miały wchodzić gazoporty w Holandii, Belgii lub Norwegii. Problem jednak w tym, że żaden z tych zagranicznych terminali - gdzie Katarczycy mogliby awaryjnie zostawić gaz dla PGNiG - nie ma połączenia gazociągowego z Polską. Jedyna nadzieja w możliwości odsprzedaży katarskiego gazu innym podmiotom. Tutaj niestety też mogą się pojawić problemy - w kontraktach na dostawę gazu często stosuje się klauzulę zakazującą podmiotowi kupującemu gaz, dalszej jego sprzedaży lub reeksportu. To, z kolei, oznacza dla PGNiG potężne problemy, które będą mogły się przełożyć na wyniki finansowe tej spółki. Jeśli PGNiG zacznie ponosić straty z tytułu braku możliwości odbioru katarskiego gazu, to nie można wykluczyć, że odbije się to negatywnie na innych inwestycjach spółki, takich jak poszukiwanie i eksploatacja gazu łupkowego w Polsce. A może o to właśnie chodzi?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0146 ... m-prac.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W 1980 roku zbojkotowano IO w Moskwie, o czym tutaj - http://pl.wikipedia.org/wiki/Letnie_Igr ... jskie_1980 Co to dało ? Ano to, że wielu sportowców będących w życiowej formie, nie mogło tego potwierdzić, z uwagi na politykę ich państw. Nie mieszajmy polityki ze sportem, bo to dwie różne sprawy. Nie przepadam za wypowiedziami Tomaszewskiego, ale tym razem przyznaję mu rację.

==================

Komentarze:

zd46

Panie Janku, nie jestem pana fanem ale kopnij pan ta szmacianke na bardzo daleki aut, mial pan racje, ze nie mozna polityki i nienawisci wprowadzac do sportu, no chyba ze ktos jest oferma w rozumieniu sportu.

---------------------------

ar.co

Teraz to możecie sobie usuwać, jak już nie jest w waszym klubie. PiS jak zwykle zapóźniony w rozwoju.

-----------------------

fakiba

Tomaszewski walnął drzwiami do pisuaru , a teraz prezio próbuje wcisnąć ciemnemu ludowi że było całkiem inaczej i że to on go wywalił , tej ściemy to już nawet ciemny lud nie kupuje

--------------------------

jerjar

Pan Tomaszewski jest oczywiście dziwny, ale sprzeciw wobec odwołania mistrzostw (nie zostaną odwołane, jestem pewien), to jeszcze nie postawa proputinowska.
Prezes najwyraźniej zaostrza kryteria.

Trochę się lękam, bo bardzo lubię pierogi ruskie.


=========================
Kaczyński: Tomaszewski usunięty z klubu PiS za proputinowskie wypowiedzi
Obrazek
Jan Tomaszewski został usunięty z klubu PiS za "proputinowskie" wypowiedzi - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński. Podkreślił, że wbrew twierdzeniom samego Tomaszewskiego, nie ma to związku z konfliktem w łódzkim PiS.

- Pan Tomaszewski doskonale wiedział, że zostanie usunięty z klubu. Wiedział, że zostanie usunięty nie z powodu wymyślonych konfliktów lokalnych, bo jego kandydatury na prezydenta Łodzi nikt nie mógł brać poważnie, tylko ze względu na "proputinowskie" wypowiedzi - powiedział Kaczyński.

Jak zaznaczył, PiS nie mógł ich dłużej tolerować. - Każdy, kto wypowiada się w ten sposób, jest antypolski. (...) Kogoś, kto w tym momencie staje po stronie Putina, nie chce poprzeć uzasadnionego postulatu, żeby zbojkotować mistrzostwa świata w piłce nożnej, działa przeciwko najbardziej elementarnym interesom. O jego obecności w klubie PiS nie ma mowy - podkreślił.


"Nie" dla bojkotu mundialu w Rosji


Tomaszewski na antenie Superstacji już po katastrofie malezyjskiego samolotu nad wschodnią Ukrainą odrzucił możliwość zbojkotowania piłkarskich mistrzostw świata w Rosji w 2018 roku. - Nie, nie i jeszcze raz nie! Kara może być dla Putina, ale nie dla świata i futbolu - przekonywał. - Jeżeli Holendrzy chcą ukarać futbolowo Rosję, to niech wycofają się z gry z rosyjskimi drużynami. Niech nie namawiają do bojkotu czegoś, co jest świętem kibiców na całym świecie - mówił. Kaczyński poinformował, że "decyzja o usunięciu Tomaszewskiego z klubu była już podjęta". - Pan Tomaszewski uprzedził komunikat o naszym postanowieniu - dodał Kaczyński.

- PiS jest za tym, żeby na wszystkich możliwych płaszczyznach podejmować działania odwetowe wobec Rosji za ich akcje na Ukrainie. To sytuacja, która zagraża Ukrainie, Polsce, pokojowi światowemu. Jakiekolwiek zmiękczanie tej postawy w jakiejkolwiek dziedzinie jest zupełnie niedopuszczalne - powiedział.

Szef PiS był też pytany o to, czy potrzebny jest bojkot mistrzostw świata w piłce nożnej, które mają odbyć się w Rosji. - Oczekujemy od sportowców, żeby byli dojrzałymi ludzi, także w sensie obywatelskim - powiedział.

Tomaszewski: Odchodzę z klubu PiS

Wczoraj Tomaszewski poinformował, że dziś opuści klub PiS, o czym powiadomił szefa klubu Mariusza Błaszczaka, prezesa Kaczyńskiego oraz marszałek Ewę Kopacz. - Nie mogę godzić się na sabotaż, jakiego dokonuje łódzki PiS, który szkodzi miastu i partii - powiedział Tomaszewski.

Łódzkich radnych skrytykował za to, że - jak mówił - poparli budżet Łodzi zaproponowany przez prezydent Hannę Zdanowską (PO). Wytykał też PiS, że wystawiło jako kandydatkę na stanowisko prezydenta Łodzi Joannę Kopcińską, dawniej radną PO.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... wskie.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W państwie Tuska szybciej postawisz fabrykę, niż podłączysz ją do prądu
Obrazek
Aż 161 dni przeciętnie muszą czekać w Polsce firmy na wykonanie przyłącza energetycznego. Wynik ten plasuje nasz kraj na 137. miejscu w świecie - gdzieś pośród zacofanych gospodarczo byłych kolonii afrykańskich czy położonych na równikowej dżungli państewek Oceanii.

161 dni oczekiwania na przyłączenie do sieci elektrycznej daje Polsce - według przygotowywanego co roku przez Bank Światowy raportu "Doing Business" - 137. miejsce na świecie. Szybciej niż w naszym kraju firmy mogą uzyskać przyłączenie do prądu w takich potęgach infrastruktury jak: Kambodża, Afganistan, Tanzania, Rewanda czy w Strefa Gazy. Zdaniem ekspertów z Banku Światowego problem długotrwałego oczekiwania na przyłącze do sieci elektrycznej może poważnie ograniczać konkurencyjność polskiej gospodarki. Powód takiego słabego rezultatu naszego kraju jest właściwe jeden - rozbudowane i niejednoznaczne procedury biurokratyczne. Zdobycie pozwoleń z kilku urzędów oraz przejście wielu procedur administracyjnych skutecznie wydłuża termin na podłączenie statystycznego przedsiębiorcy do sieci. By żyło się lepiej!

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0147 ... -pradu.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak wydać 1 mld zł z praw do emisji CO2?
W ubiegłym roku polski budżet na sprzedaży uprawnień do emisji CO2 zarobił miliard złotych. Czy te pieniądze powinny pójść na modernizację energetyki?

Wprawdzie polskie firmy energetyczne mają do 2020 roku ulgi i kupują tylko ich część, ale i tak, jak dowiedziało się WysokieNapiecie.pl, nasz rząd zarobił w zeszłym roku na sprzedaży uprawnień miliard złotych. Jednak w kolejnych latach kwota ta będzie rosła: energetyka dostanie za darmo coraz mniej praw do emisji, a ich ceny prawdopodobnie będą rosły.

Elektrownie nie biorą tego kosztu na siebie - jest wliczany w rachunki za energię, które płacą wszyscy odbiorcy.

Rząd twierdzi, że nie chce doprowadzić do dalszych podwyżek cen prądu i dlatego walczy na unijnym forum o niezaostrzanie polityki klimatycznej, co doprowadziłoby do wzrostu cen uprawnień.

Ale sprzedawać uprawnienia musi.

A zgodnie z unijnym prawem połowa wpływów z ich sprzedaży powinna być przeznaczona na określone cele m.in. efektywność energetyczną, termomodernizację budynków, zalesianie, odnawialne źródła energii, badania nad niskoemisyjnymi technologiami. Co roku każde państwo musi przedstawić sprawozdanie, na co przeznaczyło środki z aukcji.

Minister się tłumaczy

Więcej: http://wyborcza.biz/biznes/1,136427,163 ... #BoxBizTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ile kosztuje nas administracja i rządy Donalda Tuska? Teraz pytam oficjalnie
Obrazek
"Każdego stać na to, aby ściągnąć od ludzi pieniądze, dużo ważniejszym pomysłem byłoby nie zubażać państwa, ale nie ściągać od ludzi pieniędzy.” – mówił kiedyś o podatkach i biurokracji w telewizji Gorzów premier Donald Tusk, który był wtedy jeszcze uważany (również przez samego siebie) za liberała. Po siedmiu latach od przejęcia władzy przez Donalda Tuska postanowiłem rozliczyć szefa rządu z jego własnych słów.

Oczywiście, dzisiaj już wszyscy wiemy, że premier Tusk nie jest liberałem, a tak naprawdę, w głębi duszy zawsze był socjalistą, choć nieco nieśmiałym. Niemniej jednak warto sprawdzić jak na przestrzeni ostatnich siedmiu lat mają się w Polsce wydatki na administrację publiczną w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i podległych jej instytucjach.

Na ten moment w III RP funkcjonuje 17 ministerstw, na które oprócz poszczególnych ministrów, przypada również aż 91 wiceministrów, co daje nam średnio 5 wiceministrów na urząd. Polska pod tym względem zajmuje niechlubne drugie miejsce w rankingu europejskim. W ciągu urzędowania Donalda Tuska, przybyło ponad 150 tys. urzędników, razem w sektorze publicznym jest ich zatrudnionych ponad 600 tysięcy.

W pewnym momencie premier tak bardzo rozwścieczył się na bariery administracyjne utrudniające funkcjonowanie państwa, że... powołał w tym celu nowy urząd ds. walki ze zbędną biurokracją. ,,Od dzisiaj na Radę Ministrów będą mogły trafiać wyłącznie takie projekty ustaw, które będą zawierały taką szczególną metryczkę informującą o tym, na ile dany projekt sprzyja deregulacji, na ile usuwa zbędne przepisy, a na ile – bo przecież i takie się zdarzają – dodaje nowe regulacje” – tłumaczył swoją decyzję Donald Tusk w 2010 roku. O owym urzędzie i jego sukcesach nie słyszeliśmy od tamtej pory, więc zakładamy, że paradoksalnie, jego pracę musiały sparaliżować bariery biurokratyczne.

W związku z powyższymi danymi, jako prezes Republikanów, złożyłem na biurko Donalda Tuska interpelację poselską, w której oczekuje konkretnych danych na temat tego jak zmieniła się liczba osób pracujących w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, poszczególnych ministerstwach, oraz jednostkach im podległych, na przestrzeni lat 2007-2013 na podstawie umów o pracę, a także ile pieniędzy zostało wydanych na podstawie umów o dzieło i umów zleceń w latach 2008-2013 i jaka kwota ma zostać przeznaczona na te wydatki w roku bieżącym. Interpelacje trafiły również do każdego z ministrów w rządzie Donalda Tuska. Z niecierpliwością czekamy na odpowiedzi, mając jednocześnie nadzieję, że nie utoną one po drodze w gąszczu papierów.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/15186-ile- ... oficjalnie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

marekmarek44

Bereza Kartuzka to był jedyny ratunek dla Polski i Polaków przed szalejącym terrorem we wschodniej Polsce sianym przez popleczników Stalina i Hitlera.
Zarówno komuniści , jak i ukraińscy nacjonaliści w okresie międzywojennym nie ustawali w bandyckich napadach na przedstawicieli polskich władz; poczynając od zwykłych policjantów , a na ministrach rządu i samym Piłsudskim kończąc.
W PRL komuniści nie mogli sobie poradzić z garstką 2 tys. UP-owców ,których zapleczem była 120 tys. populacja bieszczadzkich Ukraińców ,których przesiedlono w akcji Wisła.
Polska przedwojenna miała do czynienia z wielomilionową mniejszością ukraińską ziejącą nienawiścią do wszystkiego co polskie.Ich zbrojnym ramieniem były czerwone i brunatne bojówki.



===============================
TOP 10 faktów z Polskiej historii, o których wolelibyśmy nie pamiętać
Polscy szabrownicy. AK-owcy odmawiający pomocy warszawskiemu gettu. Tysiące krakowian w służbie Hitlera. Nie ze wszystkich epizodów w naszej historii możemy być dumni. Dzisiaj przedstawiamy te, o których wielu Polaków wolałoby nie pamiętać.

Film powstał we współpracy z Portalem Ciekawostki Historyczne. Każdy z punktów w naszym zestawieniu jest poparty artykułem na Portalu.

źródło + video: http://www.gazeta.tv/Wideo/10,130250,16 ... tml#CukVid
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rząd nie chce pozwolić na reklamy polskiego cydru. Ale zagranicznym koncernom pozwala reklamować swoje piwa

Ministerstwo Zdrowia nadal zakazuje reklamowania w środkach masowego przekazu polskiego cydru tłumacząc, że mogłoby to przyczynić się do wzrostu alkoholizmu wśród Polaków. Warto jednak zauważyć pewną niekonsekwencję. To samo Ministerstwo Zdrowia pozwala zagranicznym koncernom na reklamowanie swoich piw, które sprzedają na polskim rynku.

Kompania Piwowarska (Tyskie, Lech, Żubr, Dębowe Mocne, Redd's) oraz Grupa Żywiec (Żywiec, Warka, Tatra, Królewskie, Leżajsk) należą obecnie do zagranicznych właścicieli (SABMiller oraz Heineken International BV), którzy mogą w polskojęzycznych telewizjach reklamować swoje piwa. Lokalni producenci cydru niestety tego robić nie mogą. Resort zdrowia uważa bowiem, że reklama cydru może być wyjątkowo szkodliwa z punktu widzenia interesu zdrowia publicznego (szerzenie alkoholizmu), a podatni na nią byliby głównie młodzi ludzie. Co ciekawe - argumenty te nie dotyczą... piwa, które dla szerzenia alkoholizmu ma znacznie większe znaczenie niż niskoprocentowy cydr.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0151 ... -cydru.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polacy będą płacić więcej za ciepło. URE zatwierdził droższe taryfy
W zdecydowanej większości miast w Polsce wchodzą w życie nowe, droższe taryfy za dostarczenie ciepła. Urząd Regulacji Energetyki skorygował na prośbę spółek ciepłowniczych z całej Polski ceny energii cieplnej. Są miasta, gdzie ceny pójdą w górę nawet o 8,8 proc. Warto podkreślić, że to dopiero początek wieloletnich podwyżek związanych z wdrażaniem postanowień podpisanego przez rząd pakietu klimatycznego.

Kosztowne inwestycje wynikające z potrzeb ochrony środowiska (unijne dyrektywy) oraz przymus kupowania przez ciepłownie coraz większej ilości drogich certyfikatów uprawniających do emisji CO2 (efekt podpisanego przez rząd Donalda Tuska pakietu klimatycznego) będą miały bezpośrednie przełożenie na ceny wytwarzanego w Polsce ciepła. Szacuje się, że wzrost cen energii cieplnej w ciągu najbliższych kilku lat może wynieść nawet kilkadziesiąt procent. Czy w takim samym tempie będą także rosły zarobki Polaków?

Czytaj więcej: URE zatwierdziło nowe taryfy na ciepło. Zwykle wyższe niż dotąd (Rp.pl)

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0152 ... cieplo.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Komentator

Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego zeznania psychiatrów objęte są tajemnicą lekarską. Takie zeznania sąd musi odebrać z wyłączeniem jawności. Inaczej sądowi procedować nie wolno. Nie szło tu więc o to, że sędzia chciała coś ukryć przed publicznością. Była zobowiązana wyłączyć jawność. Gdyby tego nie zrobiła, obrońca gen. Czesława Kiszczaka mógłby zakwestionować proces. Wtedy dopiero byłaby draka: sędzię by chyba spalili za to, że celowo prowadziła proces w sposób wadliwy. Niestety, problem polega na tym, że nasze państwo nie zdołało skutecznie osądzić gen. Kiszczaka w latach dziewięćdziesiątych, gdy był młodszy i zdrowszy. Szkoda, bo - moim zdaniem - na generalskie epolety ten człowiek nie zasługuje. No ale te epolety można mu odebrać tylko wyrokiem skazującym.

=============================

Stanie przed sądem za rzut tortem w sędzię od sprawy Kiszczaka
Zygmunt M., który w 2013 r. rzucił tortem w sędzię od sprawy Czesława Kiszczaka, stanie przed sądem. Złożył on bowiem sprzeciw od wydanego w tzw. trybie nakazowym, pod jego nieobecność, wyroku skazującego go za to na prace społeczne.

Jak dowiedziała się PAP w warszawskim sądzie, wpłynął właśnie sprzeciw oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli, który w czerwcu skazał go na karę 8 miesięcy ograniczenia wolności, czyli obowiązku nieodpłatnych prac społecznych przez 20 godzin w miesiącu.

Wyrok ten zapadł w tzw. trybie nakazowym (bez wzywania oskarżonego na rozprawę). Tryb ten stosuje się wtedy, gdy "okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości w świetle zebranych dowodów", oskarżony pozostaje na wolności, sprawa toczy się z oskarżenia publicznego, a oskarżony ukończył 17 lat i nie zachodzi wątpliwość co do jego poczytalności.

Oskarżonemu i oskarżycielowi przysługuje prawo wniesienia do sądu sprzeciwu od takiego wyroku - co automatycznie oznacza utratę jego mocy, a sprawa toczy się wtedy w trybie normalnym. Prokuratura nie skarżyła wyroku.

W czerwcu 2013 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie przesłuchiwano dwoje psychiatrów, którzy uznali, że zdrowie 88-letniego b. szefa MSW z lat PRL nie pozwala na sądzenie go po raz piąty za przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników kopalni "Wujek" w 1981 r. Gdy sędzia Anna Wielgolewska ogłosiła, że przesłuchanie biegłych odbędzie się przy drzwiach zamkniętych, obecna w sali jako publiczność grupa osób z Adamem Słomką na czele zaprotestowała, głośno wyrażając niepochlebne dla sądu opinie. Wtedy sędzia ogłosiła przerwę w posiedzeniu. Gdy wychodziła z sali, jeden z mężczyzn rzucił w nią tortem z bitą śmietaną. Sędzia została trafiona w tył głowy.

Potem posiedzenie dokończono niejawnie. W końcu sędzia zawiesiła proces Kiszczaka z powodu jego złego zdrowia.

Kilka dni później Zygmunt M. usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności oraz znieważenia funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub do trzech lat więzienia. Mężczyzna sam zgłosił się na policję; zwolniono go po przesłuchaniu. Nie przyznał się do zarzutów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

Po incydencie sąd zaostrzył środki bezpieczeństwa, ustalając m.in., że do gmachu wolno wnosić tylko rzeczy "niezbędne w postępowaniu sądowym". Obrońcy praw człowieka wyrażali obawy, czy to nie utrudni dostępu do sądu. Atak na sędzię stanowczo potępiła Krajowa Rada Sądownictwa. Kierownictwo sądu okręgowego wyraziło "głębokie poruszenie" incydentem.

źródło: http://prawo.rp.pl/artykul/757814,11327 ... czaka.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Nie mogę odwrócić głowy od sporu Hoser - Lemański. Prędzej czy później także mnie zagarnie, przez zmienianie prawa na wyznaniowe"
Obrazek
- Nawet niewierzący muszą przyglądać się sporowi Hoser - Lemański o model funkcjonowania Kościoła. Bo Kościół postanowił ewangelizować nie poprzez przykład, ale zmieniając prawo powszechne. A nie mogę się wypisać z prawa, bo jestem obywatelem tego kraju - mówił w TOK FM Cezary Michalski. Pisarz i publicysta nie ma wątpliwości, że początkiem sporu była decyzja abp. Hosera, który "zniszczył życie jednej z lepiej funkcjonujących parafii" w Jasienicy.

Dla Cezarego Michalskiego sprawa ks. Wojciecha Lemańskiego to debata o kształcie Kościoła. Dlatego dotyczy wszystkich. Nawet niewierzących. - W Polsce nie można uciec od Kościoła. Bo Kościół, w swoim dominującym nurcie, postanowił ewangelizować nie przykładem, tylko zmieniając prawo powszechne. "Nie wyjdę" z prawa, bo jestem obywatelem tego kraju. A z Kościoła mogę wyjść. Dlatego jeśli abp Henryk Hoser razem ze swoim jurystą wiceministrem Michałem Królikowskim i rzecznikiem Mateuszem Dzieduszyckim zmienią prawo na jeszcze bardziej wyznaniowe, niż jest dzisiaj, to mnie to będzie dotyczyć. To nie jest spór personalny, od którego mogę odwrócić głowę, bo ten spór prędzej czy później mnie zagarnia również - argumentował pisarz i publicysta "Krytyki Politycznej" w "Poranku Radia TOK FM".

Lemański idzie drogą Franciszka


Michalski nie ma wątpliwości, z czyjej przyczyny wybuchł spór. Winę ponosi biskup warszawsko-praski. - Abp Hoser zniszczył życie jednej z lepiej funkcjonujących polskich parafii w Jasienicy.

Według publicysty spór między Hoserem a Lemańskim pokazał wyraźnie, że były proboszcz z Jasienicy "raczej idzie drogą papieża, który powiedział: działajcie przykładem, a nie narzucaniem".

Choć jak podkreślił, sam w "Krytyce Politycznej" pisał "kąśliwe rzeczy na temat uczestników tego sporu".

Wczoraj ks. Lemański został wezwany "w trybie pilnym" do kurii w związku z "nieprawdziwymi i gorszącymi wypowiedziami medialnymi". Chodzi o niedzielną wizytę duchownego w Jasienicy z okazji 100-lecia tamtejszej Ochotniczej Straży Pożarnej. Ksiądz nie wziął udziału w specjalnej mszy, ale podczas pikniku spotkał się z mieszkańcami i odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Pytany o cofnięcie zgody na odprawienie mszy świętej w Jasienicy żartował: "Może za wolno szedłem na pielgrzymce?"

źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,1646 ... xSlotI3img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Wojna władzy z narodem trwa
Obrazek
W ostatnich latach wydaje się, że metoda rządzenia w Polsce polegająca na tym, by młodzi uciekli z kraju, a starych wykończyć cenami leków i brakiem dostępności do służby zdrowia, zdaje egzamin.

Dziś cała Polska może zobaczyć, jak radosny i zadowolony z siebie oraz dumny senator PO Jan Filip Libicki ogłasza, że to on złożył wniosek o odrzucenie ustawy umożliwiającej najstarszym i najbiedniejszym rencistom i emerytom bezpłatne zaopatrzenie w leki refundowane.

"To ja zabrałem te darmowe leki emerytom" - chwali się senator PO Jan Filip Libicki.

Taka postawa, to kwintesencja stosunku ludzi władzy i przedstawicieli PO do starych, biednych i schorowanych Polaków. To uosobienie pogardy, drwiny i jednocześnie pokaz siły i możliwości obecnej władzy.

Chodziło raptem o 200 mln zł dla 75-latków, którzy dostają rentowo emerytalną jałmużnę w wysokości 845zł i mają "czelność" mając ukończone 75 lat jeszcze żyć i chcieć się leczyć, a nie popierać rząd premiera D. Tuska czynem i umierać przed terminem. Wydaje się więc, że w przypadku tego typu postaw rządu szkody narodowej i tzw. elity władzy z senatorem PO J.F. Libickim na czele, metoda leczenia głowy przy pomocy lewatywy, którą ostatnio zaproponował prezydent B. Komorowski byłaby jak najbardziej wskazana.

Lewatywa mózgu aż do bólu, tym bardziej, że to nie pierwszyzna w wykonaniu polityków PO. Wielu emerytów pamięta jeszcze wypowiedzi byłej minister sportu, medialnej gwiazdy PO J. Muchy o tym, że starzy i chorzy często chodzą do lekarza dla rozrywki.

Nikczemność i bezczelność zarazem oraz duma jaka z tego powodu rozpiera senatora PO, to nie intelektualna prowokacja, to szczera prawda o stosunku rządzącej dziś partii do sporej rzeszy polskiego społeczeństwa.

To właśnie w tej sferze dostępu do służby zdrowia, do leków, ten właśnie rząd ponosi od 7 lat spektakularną klęskę w konfrontacji z polską biedą. Ale robienia z tego powodu pokazu arogancji nie da się zrozumieć, tym bardziej, że ten sam rząd PO-PSL, który zabrał najbiedniejszym polskim emerytom i rencistom owe 200 mln zł na refundacji leków z naszych portfeli i innych cięciach w lecznictwie zaoszczędził blisko 1,7 mld zł. w 2013 r. Tyle samo mniej więcej co rocznie ten rząd wydaje na utrzymanie senatorów, niewiele mniej, bo 100 mln zł wyrzucił na idiotyczny Szczyt Klimatyczny na Stadionie Narodowym. Nie mówiąc już o skrajnej rozrzutności i wydaniu 500 mln zł na Polską prezydencję w Unii.

Ten sam rząd PO w ostatnich latach przeznaczył na inwestycje dla 75 zagranicznych koncernów i firm blisko 2 mld zł, no cóż, ale to w końcu dla obcych nie dla naszych. Parafrazując wypowiedź szefa MSZ R. Sikorskiego w sprawie międzynarodowej komisji, która miałaby zbadać tragedię pod Smoleńskiem - "tam zginęli tylko Polacy" - w tej sprawie o braku dostępności przez najstarszych i najbiedniejszych emerytów i rencistów do darmowych leków można by stwierdzić - "tu też będą umierać tylko Polacy".

To tym bardziej kompromitujące, że już dziś polscy pacjenci dopłacają do leków najwięcej w Europie i płacą średnio 42 proc. ceny leków, mając jedne z najniższych w UE rent i emerytur. W większości krajów starej Unii darmowe leki lub leki za 1 euro są czymś oczywistym i całkiem normalnym.

Dramat polskich pacjentów, których nie będzie stać na coraz droższe leki, gdyż w przyszłym roku NFZ zmniejszy jeszcze środki na refundację leków, co podniesie ich ceny, będzie skutkować w wielu przypadkach nieformalną - urzędniczą eutanazją. To właśnie ceny leków w Polsce dla starych i schorowanych najbardziej pustoszą portfele i budżety domowe polskich emerytów i rencistów, ale również rodzin wielodzietnych, a rewaloryzacje emerytur i rent o 15-18 zł w skali roku mogą tylko przyspieszyć śmierć pacjenta z powodu napadu złości.

To tym bardziej godne potępienia, że polscy pacjenci są w aptekach łupieni i obdzierani żywcem ze skóry, a polskie fabryki leków nie istnieją, bo zostały sprywatyzowane na rzecz kapitału zagranicznego. To wielkie zagraniczne koncerny farmaceutyczne mają tu nad Wisłą prawdziwe Eldorado i obok zagranicznego sektora bankowego w Polsce są prawdziwą podporą rządu premiera D. Tuska.

Dla tych 75-latków, którym senator PO J.F. Libicki "zabrał darmowe leki" realną alternatywą jest wydać na leki czy na jedzenie. Nic dziwnego, że już 25 proc. polskich pacjentów rezygnuje z leczenia i zakupu leków z powodu braku środków finansowych.

Tak prowadzona ekonomiczna wojna na wyniszczenie z własnym narodem może zakończyć się wielkim sukcesem PO. Młodzi uciekną z kraju, a starzy wymrą z powodu braku środków na zakup leków. Sorry, widocznie jest ciągle jeszcze nas za dużo.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/15332-wojn ... rodem-trwa
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wydłuża się lista nieżyjących osób, które były powiązane ze Smoleńskiem
Obrazek

W swoim domu w podwarszawskich Ząbkach został znaleziony martwy major Marek K. - oficer BOR, który brał udział w przygotowaniu feralnego lotu z 10.04.2010 do Smoleńska. To kolejna osoba, która będąc bezpośrednio lub pośrednio powiązana ze sprawą katastrofy smoleńskiej, zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach. Zapewne przypadek, ale...

Major Marek K. w 2010 r. brał udział w przygotowaniu wizyty Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. Z tego powodu zeznawał nawet w cywilnym śledztwie smoleńskim. Ciało 44-letniego oficera BOR zostało znalezione w jego własnym domu. - "Rodzina funkcjonariusza od kilku dni nie miała z nim kontaktu, chciała sprawdzić, co się dzieje. Drzwi do mieszkania były zamknięte, a nikt nie reagował na telefony, więc wezwano ślusarza" - powiedział prasie jeden z policjantów prowadzących dochodzenie. Pewnie to przypadek, ale warto zwrócić uwagę, że mjr Marek K. jest kolejną osobą, która będąc pośrednio powiązana ze sprawą katastrofy smoleńskiej, zmarła w tajemniczych okolicznościach. Wcześniej samobójstwa popełnili lub zostali zamordowani: Eugeniusz Wróbel, gen. Konstantin Moriew, Dariusz Szpineta, gen. Sławomir Petelicki oraz chor. Remigiusz Muś.

Przypomnijmy zatem czym zasłynęła i w jakich okolicznościach zmarły wspomniane powyżej osoby:

1) dr Eugeniusz Wróbel - jako pierwszy wydał opinię, że zniszczenia Tu-154M nie mogły powstać w wyniku zderzenia z ziemią. Został zamordowany 15 października 2010 roku. Jego ciało zostało poćwiartowane i wrzucone do jeziora. Według oficjalnej wersji miał tego dokonać jego syn, który podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale później swoje zeznania odwołał. Prokuratura umorzyła postępowanie, bowiem stwierdzono że syn Wróbla jest niepoczytalny i umieszczono go na czas nieokreślony w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

2) gen. Konstantin Moriew - naczelnik FSB w obwodzie twerskim. Pod koniec sierpnia 2011 roku zginął "śmiercią samobójczą" (strzał w głowę ze służbowego pistoletu). Gen. Moriew jako pierwszy przesłuchiwał kontrolerów lotu znajdujących się na wieży smoleńskiego lotniska 10 kwietnia 2010 r. (strona rosyjska w lipcu 2010 r., za zezwoleniem strony polskiej, anulowała treść tego przesłuchania, przesyłając zmienione stenogramy).

3) Dariusz Szpineta - niezależny ekspert lotniczy, instruktor, pilot oraz prezes spółki lotniczej Ad Astra S.A. Z pozycji eksperta lotniczego kwestionował on rządowe ustalenia na temat katastrofy smoleńskiej (wskazywał jednoznacznie, że lot Tu-154M z 10/04/2010 był lotem wojskowym, a nie cywilnym). Na początku grudnia 2011 roku powiesił się w hotelowej łazience w egzotycznej miejscowości turystycznej na wschodnim krańcu Indii, pomiędzy Himalajami a Birmą.

4) gen. Sławomir Petelicki - bezkompromisowego krytyk działań rządu Tuska w sprawie katastrofy smoleńskiej. Petelicki ujawnił treść sms wysłanego do członków PO tuż po katastrofie, którego autorami mieli być najważniejsze osoby w tej partii: "Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 m. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił". Według generała SMS musiał wyjść z kręgu: Donald Tusk, Tomasz Arabski, Paweł Graś. 16 czerwca 2012, tuż przed meczem EURO2012 Polska-Czechy, którym żyła wówczas cała Polska, gen. Petelicki we własnym garażu popełnia samóbojstwo strzelając sobie w głowę.

5) chor. Remigiusz Muś - technik pokładowy z Jaka-40 (wylądował w Smoleńsku na godzinę przed planowanym lądowaniem rządowego Tu-154M). Chor. Muś zeznał, że słyszał trzy wybuchy tuż przed rozbiciem polskiego tupolewa. Ponadto słyszał jak wieża kontroli lotów nakazuje zejść pilotom Tu-154M do wysokości 50 metrów (a nie 100, jak jest w oficjalnych stenogramach MAK-u). Pod koniec października 2012 roku powiesił się w piwnicy swojego bloku.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0153 ... nskiem.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~K Muszyński

Zachałanność związków zawodowych, które nie chciały słyszeć o zwolnieniu CZĘŚCI pracowników lub CZĘŚCIOWYM obniżeniu płac kiedy sytuacja na rynku była niekorzystna, doprowadziła do tego, że pracę stracą WSZYSCY.
===================

PXM: Złożono wniosek o ogłoszenie upadłości Polimeksu-Mostostalu
Obrazek
Wierzyciel Polimeksu-Mostostalu - Doradztwo Gospodarcze i Biznesowe A i D Grzegorz złożył wniosek o upadłość notowanej na GPW firmie inżynieryjno-budowlanej.

Doradztwo Gospodarcze i Biznesowe A i D Grzegorz złożył 7 sierpnia 2014 r. wniosek o ogłoszenie upadłości obejmującej likwidację majątku Polimeksu-Mostostalu, poinformował zarząd Polimex-Mostostal S.A. 18 sierpnia br.

- Spółka zamierza podjąć działania prawne zmierzające w szczególności do umorzenia postępowania o ogłoszenie upadłości - informuje spółka w komunikacie.

To kolejny wniosek o upadłość firmy. W ubiegłym tygodniu spółka podała informację o podobnym wniosku, również złożonym 7 sierpnia, przez firmę Lafarge Cement.

Pod koniec lipca spółka doszła do porozumienia z wierzycielami bankami, m.in. PKO, Pekao, BOŚ Bankiem i BZ WBK. Postanowiono, że długi spółki w wysokości 470 mln zł zostaną zamienione na akcje spółki.

Prawie 870 milionów złotych - tyle wynosi obecnie dług giganta. Do tak wielkiego zadłużenia doprowadziła firmę destruktywna konkurencja o kontrakty na budowę autostrad. Chęć przedstawienia jak najbardziej atrakcyjnej (czyli najtańszej) oferty sprowadziła na firmę ekonomiczne wycieńczenie i pozostawiła ją w gigantycznych długach.

źródło: http://biznes.interia.pl/gieldy/news/zl ... k=business
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Aby nam się w głowach nie poprzewracało od tego bogactwa! Wg GUS przeciętny Polak zarabia 3964,91 zł brutto miesięcznie
Obrazek
GUS ogłosił, że przeciętne wynagrodzenie w polskich przedsiębiorstwach podskoczyło w lipcu do kwoty 3964,91 zł brutto. Niestety "przeciętne" wynagrodzenie jest dla większość Polaków nieosiągalne.

Według GUS Polakom z roku na rok żyje się coraz lepiej. Ostatnie odczyty mówią, że średnio zarabia się u nas 3964,91 zł brutto na miesiąc. Niestety przeciętne wynagrodzenie ustalane przez GUS to ściema. Po pierwsze: GUS wylicza przeciętne wynagrodzenie na podstawie danych z przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 pracowników. Jednoosobowe działalności gospodarcze oraz mikro-firmy zatrudniające do 9 osób, w ogóle nie są uwzględniane. Po drugie: szacuje się, że jedynie 30 proc. zatrudnionych otrzymuje tzw. przeciętne wynagrodzenie (lub wyższe). Zdecydowana większość (około 70 proc.) dostaje pensje poniżej kwoty średniego wynagrodzenia. Średnie wyniki zawyżają pensje prezesów zarabiających po kilkaset tysięcy złotych miesięcznie.

Mając na względzie powyższe o wiele bardziej miarodajną, uwzględniająca panujące w naszym kraju realia byłaby mediana wynagrodzenia, czyli statystyczna wartość, która dzieli ludzi dokładnie na pół - jedni zarabiają mniej niż wynosi mediana, a drudzy więcej. Zgodnie z ostatnim raportem GUS za 2012 rok, medianą wynagrodzenia była kwota 3115 zł (około 2200 zł "na rękę"). I taka właśnie wartość jest bliższa przeciętnemu-realnemu wynagrodzeniu statystycznego Kowalskiego, niż to co podaje GUS w comiesięcznych raportach na temat "przeciętnego wynagrodzenia" w sektorze przedsiębiorstw (gdzie o medianie wynagrodzenia nie ma mowy).

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0155 ... tatnio.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Darmowe jabłka dla pracowników. Na złość Putinowi
Obrazek

Jest pomysł na zwiększenie spożycia jabłek w Polsce i pomoc sadownikom, którzy ucierpią wskutek rosyjskiego embarga na te owoce. Ryszard Florek, prezes Fakro (firmy produkującej okna dachowe) proponuje, aby jabłka kupowali pracodawcy dla swoich pracowników. Propozycja podoba się ekspertom i przedsiębiorcom. Kłopot w tym, jak rozliczyć zakup jabłek.

Prezes Florek napisał list do Jerzego Witolada Pietrewicza, sekretarza stanu w resorcie gospodarki. Fragmenty korespondencji przytacza „Gazeta Wyborcza”: "W ostatnich dniach trwa publiczna debata na temat wykorzystania nadmiaru jabłek, jaki powstał w naszym kraju w związku z rosyjskim embargiem. W nawiązaniu do tego tematu chciałbym zaproponować proste rozwiązanie, które pomogłoby w zwiększeniu krajowego spożycia tego owocu. Osobiście bardzo chętnie zdecydowałbym się na zakup jabłek dla pracowników firm z grupy Fakro".

Florek dodaje też, że konieczne byłoby "wprowadzenie przepisów, które umożliwią zaliczanie kosztów zakupu jabłek do kosztów podatkowych firmy i nieuwzględnianie tego jako przychód pracownika".

Obecnie tylko posiłki regeneracyjne i napoje nie są opodatkowane. Eksperci wskazują, że w prawie pracy można wprowadzić zmiany i dopisać jabłka do tych produktów.

- Wszystkie tak zwane świadczenia w naturze przekazywane pracownikom, pracodawcy muszą doliczyć do ich pensji. A następnie od tych wyższych wynagrodzeń odprowadzany jest podatek i składka ubezpieczeniowa. Ta propozycja ma jednak sens. Państwo i tak musi pomóc producentom jabłek. Dlatego konieczne byłoby określenie jak dużo jabłek pracodawca może kupić bez konieczności odprowadzania podatku – mówi Tomasz Jaroszewicz, prawnik z Kancelarii Adwokackiej Hryniewicz i Żyto.

W podobnym tonie mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan, organizacji zrzeszającej pracodawców. „Zamiast dawać bezpośrednie dotacje konkretnym sadownikom (i kontrolować, jak zostały wydane), lepiej zwiększyć popyt na zakup jabłek przez zmianę przepisów” – powiedział na łamach „Gazety Wyborczej”.

W resorcie gospodarki usłyszeliśmy, że minister na razie rozważa tę propozycję. Konieczne będą też konsultacje z ministerstwem finansów.

Przypomnijmy, że – według GUS – wartość eksportu polskich jabłek do Rosji przekroczyła w ubiegłym roku miliard złotych. Komisja Europejska kilka dni temu ogłosiła, że pula pieniędzy na rekompensaty dla unijnych rolników sięgnie 125 mln euro.


Komentuje Łukasz Czucharski z Komitetu Podatkowego Pracodawców RP

Nie ulega wątpliwości, że w obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej polskie państwo winne jest pomoc sadownikom. Pomysł zwolnienia z opodatkowania jabłek fundowanych pracownikom ma realną szansę wpłynąć na polepszenie bytu poszkodowanych przez rosyjskie embargo. Chociaż uważam, że propozycja zmian dotyczących opodatkowania i reklamy cydru jest jak najbardziej racjonalna, to bez wątpienia jabłko zjedzone w pracy okaże się zdrowsze od butelki cydru wypitej po pracy. Wprowadzając takie zwolnienie podatkowe rząd mógłby udowodnić, że w trudnych sytuacjach jest zdolny do szybkiego reagowania i pomysłowego rozwiązywania problemów.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,18453,title,Da ... omosc.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM