Komentarze:
diesel_poznan
Logika przede wszystkim. Precz z pazernością!
------------------------
panpererinos
Brawo fryzjer, brawo sąd - może wreszcie ta quasi mafia przestanie nachodzić sklepy i lokale w celu pobierania haraczy! Brawo!
---------------------------------
aarvedui
Brawo! Bat na pasożytów !
Nieroby z ZAiKSu - czas poszukać uczciwej pracy !
========================
Radio będzie dalej grać. Fryzjer wygrał z ZAiKS-em!
- Dopiąłem swego i przetarłem szlaki. Pokazałem wszystkim fryzjerom, że należy walczyć o swoje. Mamy prawo do słuchania muzyki - powiedział Marcin Węgrzynowski, wychodząc z sali sądowej po wygranym procesie z ZAiKS-em
Sąd Okręgowy w Świdnicy oddalił w poniedziałek pozew Stowarzyszenia Autorów ZAiKS przeciwko Marcinowi Węgrzynowskiemu, fryzjerowi z Wałbrzycha, który odmówił płacenia tantiem.
270 oświadczeń klientów
Dwukrotne kontrole przeprowadzone w salonie fryzjerskim "Beauty" w styczniu i maju ubiegłego roku wykazały, że nie płacił składek za muzykę puszczaną radiu, za co ZAiKS domagał się 922,50 zł.
Sąd orzekł, że fryzjer nie musiał odprowadzać tych pieniędzy.
- Dopiąłem swego i przetarłem szlaki. Pokazałem wszystkim fryzjerom, że należy walczyć o swoje. Mamy prawo do słuchania muzyki - powiedział Węgrzynowski, wychodząc z sali sądowej.
Przypomnijmy - proces ruszył pod koniec stycznia, pisaliśmy o nim we wrocławskich i ogólnopolskich wydaniach "Wyborczej". Na dwóch rozprawach przesłuchani zostali kontrolerzy ZAiKS-u oraz właściciel salonu. Jako dowód w sprawie sąd przyjął ponad 270 oświadczeń klientów zakładu fryzjerskiego, którzy deklarowali, że nie słuchają muzyki w salonie.
Fryzjer musiał złożyć przed sądem oświadczenia majątkowe o dochodach uzyskanych w okresie pomiędzy kontrolami. Wynikało z nich jasno, że nie odniósł żadnych dodatkowych korzyści dzięki grającemu radiu - a to próbowali udowodnić przedstawiciele ZAiKS-u.
Przecież nie po to przychodzę do fryzjera
Sprawa fryzjera z Wałbrzycha stała się głośna w całej Polsce, w internecie krążyły "demotywatory" opisujące całą historię.
- Otrzymałem duże wsparcie, zwłaszcza od klientów. To oni podsunęli mi pomysł zbierania oświadczeń - opowiada Węgrzynowski.
Klienci, a zwłaszcza klientki, stanęli murem za panem Marcinem. - Przecież nie przychodzę do fryzjera, żeby słuchać radia. Siedzę pod suszarką i w ogóle nie słyszę muzyki - zauważała pani Maria, gdy w styczniu odwiedziliśmy Beauty. Co więcej, klienci, siadając na fryzjerskim fotelu, zakładali zatyczki do uszu, które otrzymywali, wchodząc do zakładu.
Bezcenna przyjemność
Sędzia Jacek Szerer wyjaśnił, że sprawa wymagała głębokiej analizy orzecznictwa polskiego i europejskiego. Powołał się na dotychczasowe wyroki w podobnych sprawach wydane przez Trybunał Sprawiedliwości oraz podkreślił łączność polskiego prawa z prawem Unii Europejskiej.
Uzasadniając wyrok, podkreślił, że są usługi, na których jakość wpływa odtwarzana w tle muzyka, oraz takie, dla których nie ma ona znaczenia. Wizyta u fryzjera została zaliczona do tych drugich. Sędzia porównał ją do usług w gabinecie dentystycznym, kosmetycznym czy lekarskim. Powołał się na wyrok TS z 2012 roku w podobnej sprawie czeskiego dentysty.
- Udostępnianie muzyki z radia może czynić usługę przyjemniejszą, ale jednocześnie nie wpływa na wzrost jej atrakcyjności. Dentysta i fryzjer nie mogą oczekiwać, że przyjdzie do nich więcej klientów, ani podnosić cen z tego powodu. Muzyka nie jest nieodłącznym elementem tej usługi, a odtwarzanie nie ma charakteru zarobkowego - padło w orzeczeniu.
Sędzia dodał, że w tym konkretnym przypadku odtwarzanie muzyki nie miało charakteru publicznego. - Trudno wyobrazić sobie, że w tym małym zakładzie fryzjerskim zebrała duża grupa ludzi, aby posłuchać radia. Gdyby fryzjer faktycznie chciał przyciągnąć klientów do salonu muzyką, użyłby nowoczesnego odtwarzacza zamiast nie najnowszej klasy radioodbiornika firmy Panasonic - zauważał sędzia.
I jeszcze prawo do wiadomości
Na koniec sędzia zauważył, że gdyby zakazał fryzjerowi słuchania radia w jego własnym salonie, złamałby podstawowe prawo obywatela do informacji.
- Pozwany zdaniem sądu realizował swoje konstytucyjne prawo. Radio nadaje nie tylko muzykę, ale też programy edukacyjne i wiadomości. Nie możemy oczekiwać, że fryzjer za każdym razem będzie podchodzić do radioodbiornika i go wyłączać, gdy na antenie pojawi się muzyka - skwitował.
- Wyrok jest sprawiedliwy. Sprawa jest w pewien sposób precedensowa - skomentował adwokat pozwanego Maciej Mataczyński. - Podobne wyroki już zapadały, ale nie na Dolnym Śląsku, a tym bardziej w Wałbrzychu.
Przedstawiciele Stowarzyszenia Autorów nie kryli oburzenia wywołanego orzeczeniem sądu. - To bardzo zła wiadomość dla twórców. Może dojść do masowego zrywania umów - komentowali.
Wyrok nie jest prawomocny, ZAiKS najprawdopodobniej złoży apelację. Musi pokryć koszty procesu w wysokości 197 zł.
źródło:
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3577 ... SlotII3img