Komentarz:
gość,
Mam nadzieję, że dzicz się ucywilizuje
====================
Zawadka: Wszędzie powinien być zdrowy rozsądek
11.06.2014. Radio Elka, Tomek Jóźwiak
Ostatnia nasza publikacja o nagannych zachowaniach niektórych osób zwiedzających lubiński Park Wrocławski wzbudziła wiele emocji, komentarzy Internautów i pytań. Szef Centrum Edukacji Przyrodniczej, Marek Zawadka, odpowiada więc, dlaczego nie można siadać na dinozaurach, dlaczego nie wolno deptać trawników, dlaczego wokół niektórych wolier nie ma chodników, dlaczego na cztery bramy do parku, otwarte są tylko dwie.
Zdjęcia siedzących w paszczy dinozaura dzieci lub dorosłych osób kiwających się na ogonie prehistorycznego gada robią furorę w Internecie. Forumowicze nie zostawiają suchej nitki na tych, którzy pozwalają i dopuszczają się takich zachowań. Marek Zawadka, dyrektor Centrum Edukacji Przyrodniczej, nie chce iść na wojnę z rodzicami, którzy pozwalają swoim pociechom siadać na dinozaurach, ale przyznaje, że granice odpowiedzialności za wspólne dobro zostały mocno przekroczone. - My rozumiemy, że rodzic chce zrobić dziecku zdjęcie z dinusiem. Nie wiem tylko, dlaczego upiera się wsadzić12-letniego, 50-kilogramowego "konia" na język tego dinusia i jak spadnie to będzie potem oskarżał park, że T-Rex powinien mieć atest bezpieczeństwa na język do 60 kilo. Trochę popadamy w absurd. Ja rozumiem, że można wejść, żeby dziecko zrobiło sobie zdjęcie z dinozaurem, natomiast niekoniecznie trzeba wchodzić na język tego dinozaura, niekoniecznie trzeba na nim jeździć. Wszędzie powinien być zdrowy rozsądek. Jeżeli rodzice mają dzieci, to chyba są odpowiedzialni za nie. Jeżeli rodzic nie potrafi powiedzieć dziecku, że nie może sobie zrobić zdjęcia w paszczy dinusia, to myślę, że w domu też nie potrafi powiedzieć kilku rzeczy. Ja nie jestem wychowawcą, liczę tylko na zdrowy rozsądek, bo nikt tam nie postawi trzystu ochroniarzy, nikt nie będzie ganiał tych ludzi, natomiast czy to aż trzeba sadzać dzieci na dinozaury, gdzieś jakiś umiar powinniśmy jednak mieć - mówi Marek Zawadka.
Dlatego szef CEP-u już zastanawia się na pewnymi rozwiązaniami, które mogłyby skutecznie ograniczyć takie zachowania. Być może wokół figur dinozaurów rozłożone zostaną konary drzew, głazy. - Ten park otworzyliśmy 11 dni temu, proszę nam pozwolić popracować nad tym, co mamy. Dzisiaj mamy już pewne rzeczy do przemyślenia, na pewno będziemy trochę przearanżowywać te dinozaury. Musimy się nauczyć przy tym pracować, musimy nauczyć się logityki. Nie znam drugiego takiego parku na Dolnym Śląsku i chyba mało jest takich parków w Polsce, by można było skądś czerpać wzorce. My tego się wszystkiego uczymy - przyznaje szef CEP-u.
Internauci pytają również o wybrukowane ścieżki wokół wolier z ptakami, by nie deptać trawy. - Jest część parku, gdzie trawa może być deptana, gdzie można położyć kocyk, można sobie posiedzieć, poczytać książkę. W okolicach mini zoo są tabliczki, by nie deptać trawników. Co do wybrukowanych alejek przy wolierach, to była kwestia projektanta i my za dużo tutaj nie mieliśmy do powiedzenia. Natomiast wiemy już, w których miejscach położyć kamienie z piaskowca, wiemy, gdzie położyć bruk, ale proszę nam dać trochę czasu na zrobienie tego wszystkiego. My to wszystko dopracujemy - dodaje M. Zawadka.
Cały park jest ogrodzony, są cztery bramy wejściowe, ale tylko dwie z nich przeznaczone są dla ludzi - główna od świateł i boczna od mostku od MPWiK. Pozostałe dwie to bramy tzw. techniczne, które służą do obsługi parku.
źródło:
http://miedziowe.pl/content/view/69401/78/