Kim jest Serhij Kurczenko? Ukraiński oligarcha ścigany przez Kijów
W ciągu dwóch lat Serhij Kurczenko trafił na listę dziesięciu najbogatszych Ukraińców. Dziś jest objęty sankcjami Unii Europejskiej i poszukiwany przez władze w Kijowie za machinacje na handlu paliwami.
W zeszłym tygodniu unijny magazyn "EUobserver" napisał, że objęty w marcu sankcjami UE przedsiębiorca Serhij Kurczenko wynajął prawników, by odzyskać dostęp do swoich zagranicznych aktywów.
Większość mieszkańców Europy nic nie wiedziała o Kurczence, kiedy na początku marca Unia umieściła go na czarnej liście Ukraińców związanych z ekipą byłego prezydenta Wiktora Janukowycza, na których nałożono sankcje wizowe i finansowe. Także Ukraińcy dopiero niedawno poznali tego menedżera, ironicznie nazywanego "cudownym dzieckiem" biznesu z okresu rządów Janukowycza.
Miliarder znikąd
O Kurczence na Ukrainie stało się głośno pod koniec 2012 r., kiedy przedsiębiorca ten za 300 mln dol. odkupił od oligarchy Ołeksandra Jarosławskiego klub piłkarski Metalist z Charkowa, który zajmował trzecie miejsce w pierwszej lidze Ukrainy. Dodatkowo Kurczenko podpisał wtedy z władzami Charkowa umowę o zakupie stadionu klubu Metalist za równowartość ponad 80 mln dol.
Wybuchło zamieszanie, bo do czasu tej transakcji nikt na Ukrainie nie słyszał o tak majętnym przedsiębiorcy. Sam Ołeksandr Jarosławski przyznał, że nie zna biznesmena, któremu sprzedał klub piłkarski. A o Kurczence wiadomo było tylko tyle, że kupując klub, miał 27 lat i przedstawiał się jako jeden z największych graczy na ukraińskim rynku płynnego gazu (propan-butan), sprzedawanego głównie jako autogaz.
Ukraińscy dziennikarze zaczęli dochodzić, w jaki sposób tak młody przedsiębiorca zbił fortunę. Miesiącami nie mogli niczego ustalić. Dopiero pod koniec 2012 r. pierwszy tekst o biznesowym imperium Kurczenki opublikowała ukraińska edycja magazynu "Forbes". W artykule po raz pierwszy opublikowano też zdjęcie Kurczenki, przesłane przez anonimowego informatora.
Dziennikarze Forbes.ua opisali imperium Kurczenki jako konglomerat pozornie niezwiązanych ze sobą firm, z których część systematycznie wygrywała przetargi organizowane przez państwowe koncerny energetyczne. Część informatorów "Forbes.ua" sugerowała, że spółki Kurczenki robią majątek, unikając podatków od importowanych paliw. W ślad za tą publikacją posypały się kolejne. Portal "Ukrainskaja pravda" w swoich śledczych artykułach sugerował, że cichymi wspólnikami Kurczenki mogą być Artiom Pszonka, syn byłego prokuratora generalnego Ukrainy, oraz Ołeksandr Janukowycz, syn byłego prezydenta Ukrainy. Obaj zaprzeczali. Kurczenko także zaprzeczał, by korzystał z przywilejów w handlu z państwowymi firmami. Twierdził, że zaczął pracować w jednej ze spółek handlujących autogazem na Ukrainie, gdy miał 16 lat, i w ciągu dwóch lat awansował w niej z gońca na dyrektora. Potem zajął się handlem nieruchomościami, a w 2008 r. założył holding Gaz Ukrainy, który w kilka lat został potentatem na ukraińskim rynku autogazem, posiadając sieć ok. 150 stacji benzynowych. Pod koniec 2012 r. miał kupić w Niemczech sieć 170 stacji autogazu działających pod marką Sparschwein.
Sposób na media
Na początku 2013 r. Kurczenko stworzył holding VETEK, w którym został szefem rady nadzorczej. I pokazał, że nie trzeba procesów, by położyć tamę dociekliwości dziennikarzy.
Przedsiębiorca najpierw spierał się z ukraińską edycją magazynu "Forbes", aż po kilku miesiącach wybuchła sensacja. Ogłoszono, że VETEK wykupuje holding medialny UMH, wydawcę ukraińskiej wersji magazynu. Redaktor naczelny "Forbes.ua" Władimir Fiedorin w oficjalnym oświadczeniu uznał, że to koniec magazynu.
Na skutki transakcji nie trzeba było długo czekać. Zaraz po jej ogłoszeniu dziennik "Kommiersant Ukrainy" na stronie internetowej usunął akapit z tekstu o Kurczence, opublikowanego w papierowym wydaniu gazety. Usunięty fragment mówił o możliwych związkach przedsiębiorcy z synami prezydenta i prokuratora generalnego. Z "Forbes.ua" odeszło wielu dziennikarzy i magazyn przestał śledzić interesy Kurczenki. A te w zeszłym roku rosły jak na drożdżach. W połowie 2013 r. Kurczenko odkupił od koncernu Łukoil rafinerię w Odessie, która nie pracowała od trzech lat. VETEK dostał też zgodę na import gazu ziemnego i kupił 40 proc. akcji banku Brokbiznesbank, 17. co do wielkości na Ukrainie. Pod koniec zeszłego roku dziennik "Korespondent" oszacował majątek Serhija Kurczenki na 2,4 mld dol. i przyznał mu siódme miejsce na liście najbogatszych Ukraińców.
Benzyna dla Belize
Kiedy pod koniec lutego były prezydent Wiktor Janukowycz został obalony i uciekł do Rosji, z Ukrainy wyjechał też Kurczenko. Według nieoficjalnych doniesień - także do Rosji. I zaczęło się sypać jego imperium. W zeszłym miesiącu nowy minister spraw wewnętrznych Arsenij Awakow ogłosił, że wszczęto 11 śledztw w sprawie machinacji finansowych na handlu paliwami przeciwko Kurczence i jego współpracownikom. Za przedsiębiorcą wysłano list gończy.
Śledczy zarzucają przedsiębiorcy, że kupował od państwowej firmy płynny gaz po cenach zaniżonych dla potrzeb ludności. Tymczasem większość tego paliwa miała być sprzedawana po komercyjnych cenach - z dużym przebiciem - jako autogaz.
Śledczy podejrzewają też spółki Kurczenki o fikcyjne transakcje eksportu benzyny pozwalające sprzedawać paliwo na Ukrainie i jednocześnie przelewać pieniądze na konta w rajach podatkowych na Cyprze, w Panamie i Belize, państewkach w Ameryce Środkowej. "Kyiv Post" napisał, że według oficjalnych statystyk tylko w lutym i marcu zeszłego roku odnotowano eksport paliw z Ukrainy do Belize o wartości aż 800 mln dol.
W ostatnich dniach rządów ekipy Janukowycza centralny bank Ukrainy przyznał kontrolowanemu przez Kurczenkę bankowi Brokbiznesbank pożyczkę 2 mld hrywien (niemal 200 mln dol.). Ale już w zeszłym miesiącu z powodu trudności finansowych tego banku trzeba było w nim wprowadzić zarząd komisaryczny. Kurczenko może też utracić stadion klubu Metalist. Władze Charkowa ujawniły, że dotąd dostały tylko jedną szóstą zapłaty za ten obiekt i rozważają, by w sądzie dochodzić jego zwrotu.
Według rozgłośni Deutsche Welle także w Niemczech śledczy sprawdzają, czy nie doszło do przestępstw finansowych w działalności tamtejszych stacji autogazu Kurczenki. Ale na razie trudno oficjalnie ustalić, do kogo należą te stacje. Formalnie ich właścicielem jest zarejestrowana w Holandii firma Stichting Depositary Donau Investment Fund, która z kolei należy do szwajcarskiego funduszu powierniczego Stichting Manstichami. Tym funduszem zarządza zaś firma Amicorp zajmująca się kierowaniem interesami inwestorów, którzy chcą zachować anonimowość.
Wielkie problemy czekają też władze Ukrainy z rafinerią w Odessie. Dopiero teraz okazało się, że szwajcarska spółka Kurczenki kupiła tę rafinerię za 150 mln dol. kredytu zaciągniętego w rosyjskim państwowym banku VTB. I obecnie rosyjski bank chce przejąć rafinerię w Odessie - jak się spekuluje, by odstąpić ów zakład największej rosyjskiej kompanii naftowej Rosnieft.
Serhij Kurczenko odrzuca oskarżenia. Twierdzi, że jest ofiarą "polowania na czarownice" urządzonego przez obecne władze Ukrainy.
źródło:
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,157 ... #BoxBizTxt