Magister wciąż bez pracy, ale nie biegnie do pośredniaka
– Ze względów demograficznych zmniejsza się liczba absolwentów szkół wyższych, którzy wchodzą na rynek pracy – wyjaśnia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. – Poza tym najpewniej dużo osób po studiach zamiast pośredniaków wybrało emigrację, bo nie widziało dla siebie perspektyw na polskim rynku pracy – dodaje Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP.
Równocześnie nie wszyscy bezrobotni z wyższym wykształceniem, którzy pozostali w kraju, rejestrują się w urzędach pracy. Jedni są zbyt ambitni, żeby to zrobić. Inni nie robią tego, bo mają np. ubezpieczenie zdrowotne dzięki pracy rodziców. Wskazują na to badania aktywności ekonomicznej ludności. Według nich już w III kw. ub.r. bezrobotnych z wyższym wykształceniem było znacznie więcej, bo 293 tys.
Eksperci przekonują, że bezrobotny magister to przede wszystkim efekt boomu edukacyjnego z ostatnich kilkunastu lat, obniżenia jakości kształcenia i inflacji dyplomu. W III kw. ub.r. było blisko 5,2 mln magistrów. To oznacza, że w ciągu zaledwie 10 poprzednich lat ich liczba zwiększyła się aż o blisko 2,5 mln. Wobec tego, gdy bezrobocie rośnie, to wśród osób bez zajęcia przybywa również absolwentów szkół wyższych. Rynek pracy nasycony jest pedagogami, socjologami oraz absolwentami filologii, marketingu czy zarządzania.
źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... -roku.html

Koniec kar za niedostarczenie zwolnienia lekarskiego w ciągu siedmiu dni

Osoby, które nie przekażą dokumentu potwierdzającego niezdolność do pracy w ciągu siedmiu dni, nie będą karane obniżeniem zasiłku chorobowego o jedną czwartą
Od 2015 r. lekarze będą wystawiać nie tylko papierowe, ale takie elektroniczne zwolnienia lekarskie. Tak wynika z projektu nowelizacji ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 159). Zakłada on uchylenie jej art. 62 ust. 2. To na podstawie tego przepisu ubezpieczony ma obowiązek dostarczenia pracodawcy zwolnienia lekarskiego w ciągu siedmiu dni. Jeśli nie dochowa tego terminu, należny mu zasiłek chorobowy jest zmniejszany o 25 proc. Obniżka następuje od ósmego dnia niezdolności do pracy określonej w zwolnieniu.
Jest poparcie
Zaproponowana zmiana, która ma obowiązywać już w przyszłym roku, jest pozytywnie oceniana zarówno przez pracodawców, jak i związki zawodowe.
– Osoby, które nigdy wcześniej nie chorowały, nie zawsze wiedzą o tym, że mają określony termin na dostarczenie dokumentu potwierdzającego czasową niezdolność do pracy. Inne zaś nie mają możliwości spełnienia takiego wymogu właśnie z powodu choroby – zauważa Dorota Wolicka, dyrektor biura interwencji i organizacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Obecnie ubezpieczony nie ma obowiązku osobistego dostarczenia zaświadczenia lekarskiego płatnikowi czy ZUS. Może je np. przesłać za pośrednictwem placówki pocztowej operatora publicznego. W tej sytuacji za termin dostarczenia przyjmuje się datę stempla pocztowego.
– Znam jednak przypadki, gdy osoba chora, która chce wysłać zwolnienie lekarskie do firmy, musi pokonać nawet 20 kilometrów do najbliższej placówki pocztowej. A to w przypadku chorych często jest niewykonalne – dodaje Dorota Wolicka.
Obecnie osoba ubezpieczona może uniknąć obniżenia zasiłku jedynie wtedy, gdy udowodni, że nie miała możliwości dostarczenia zwolnienia lekarskiego w ustawowym terminie z przyczyn od siebie niezależnych. A to nie zawsze jest proste.
Są problemy
Pracodawcy podkreślają, że wprowadzone zmiany budzą jednak pewne wątpliwości.
– To na ZUS będzie spoczywać obowiązek powiadomienia pracodawcy o powodach nieobecności zatrudnionego. Problemem może być sytuacja, gdy okaże się, że system informatyczny zakładu dostarczy takie e-zwolnienie z opóźnieniem. Nie wiadomo, kto w takiej sytuacji będzie ponosił koszty np. przywrócenia do pracy osoby zwolnionej dyscyplinarnie z powodu porzucenia etatu – zauważa Dorota Wolicka.
Również związkowcy wskazują na podobne problemy. – Likwidacja kary dla ubezpieczonych może wynikać z obawy, że ZUS będzie musiał płacić odszkodowania pracownikom, których zwolnienia lekarskie nie zostaną dostarczone w ciągu siedmiu dni. Gdyby się bowiem okazało, że z powodu awarii systemu komputerowego ubezpieczony otrzymał za mały zasiłek chorobowy, to ZUS miałby obowiązek zapłacić odsetki od zatrzymanej kwoty – mówi Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ, członek Rady Nadzorczej ZUS.
A to może być kosztowne.
źródło: http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/7 ... u-dni.html

Brytyjski rząd dalej walczy z imigracją. By mieć dostęp do systemu socjalnego imigrant musi zarabiać minimum 150 funtów tygodniowo

Zasada ta miałaby wejść w życie 1 marca. 150 funtów to równowartość 24 aktualnych ustawowych minimalnych stawek godzinowych i jednocześnie dolna granica zarobków, od których płaci się składkę na ubezpieczenie społeczne.
Imigranci będą musieli udowodnić w urzędach socjalnych, że przez trzy miesiące przed wystąpieniem o zapomogę lub zasiłek zarabiali taką kwotę, przedstawiając odcinki wypłat. O planach wprowadzenia dla nich takiego wymogu poinformował minister pracy i emerytur Iain Duncan Smith.
W razie osiągnięcia tego progu zarobkowego imigranci uzyskają status pracowników, co zapewni im dostęp do dodatku rodzinnego na dzieci, rodzinnych ulg podatkowych, dodatku mieszkaniowego i zasiłku dla bezrobotnych. Ten ostatni będą mogli pobierać przez 6 miesięcy po utracie zatrudnienia, a dłużej tylko wtedy, jeśli udowodnią, że mają realną szansę znalezienia pracy.
Osoby zarabiające poniżej 150 funtów tygodniowo będą oceniane pod kątem tego, czy ich praca kwalifikowana jest według norm unijnych jako "rzeczywista i efektywna" czy też jako "marginalna i pomocnicza". W pierwszym przypadku zostaną uznani za poszukujących pracy i po trzech miesiącach zarobkowania uzyskają dostęp do przysługujących tej kategorii osób świadczeń socjalnych, które od 1 kwietnia nie będą obejmować dodatku mieszkaniowego.
Pod koniec 2013 roku, tuż przed pełnym otwarciem rynku pracy dla imigrantów z Bułgarii i Rumunii rząd brytyjski postanowił, że imigranci nie będą mieli prawa do świadczeń socjalnych przez pierwsze trzy miesiące pobytu, ale nie uzależnił ich przyznawania od poziomu zarobków, lecz tylko od opłacania podatków. Obecnie samo opłacanie podatków nie wystarczy do otrzymania świadczeń, jeśli zarobki nie będą przekraczać ustalonego progu.
"Reformy zapewnią, że będziemy mieli uczciwy system - taki który udziela wsparcia rzeczywistym pracownikom i poszukującym pracy, ale nie pozwala ludziom przyjeżdżać do naszego kraju i korzystać z naszego systemu świadczeń" - zaznaczył Duncan Smith.
W ocenie publicysty Iaina Dunta nowe rozwiązania uderzą w ludzi nisko opłacanych i pracujących w nieregularnych godzinach. Zauważa, iż wymogów nie spełni pracownik, który przepracował trzy miesiące, ale w jednym tygodniu na przykład z powodu niekorzystnego dla niego rozłożenia godzin pracy, przestojów lub zdarzeń losowych zarobił mniej niż 150 funtów. Wahania zarobków z tygodnia na tydzień zdarzają się m.in. w cateringu, handlu detalicznym i dorywczych pracach agencyjnych.
W okresie 10 lat od 2001 roku brytyjskie wpływy podatkowe od imigrantów z UE były o 34 proc. większe niż wartość pobieranych przez nich świadczeń społecznych. W przypadku innych imigrantów nadwyżka ta wynosiła tylko 2 proc. Liczbę imigrantów z UE ocenia się w W. Brytanii oficjalnie na 1,48 mln, z czego 683 tys. to imigranci z dawnych krajów postkomunistycznych.
źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/10786- ... tygodniowo

Filozof ? Mógł studiować ten kierunek dla własnej satysfakcji, mając wcześniej zdobyty zawód murarza,spawacza lub hydraulika 
=========================
Urzędy pracy czekają z wolnymi ofertami zatrudnienia. Powód? Bezrobotni są przygotowani do wykonywania obowiązków w profesjach, których firmy nie potrzebują
W I półroczu 2013 r. do pośredniaków nie wpłynęła żadna oferta pracy dla osób szukających zatrudnienia w aż 397 zawodach. Dotyczyło to m.in. matematyków, filozofów i techników włókiennictwa.
Z kolei w przypadku 55 profesji pracodawcy szukali chętnych do pracy, ale nie odnotowano bezrobotnych, którzy mogliby ją podjąć. Chodzi przede wszystkim o zawody medyczne, tj. pielęgniarki specjalistki opieki paliatywnej, lekarzy psychiatrów, lekarzy (anestezjologia i intensywna terapia), położne (specjalistki pielęgniarstwa rodzinnego czy ginekologicznego), lekarzy geriatrów oraz medycyny pracy.
Tak wynika z raportu „Zawody deficytowe i nadwyżkowe w I półroczu 2013 r.” Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS).
– Pogłębia się niedopasowanie między tym, jakich pracowników potrzebują firmy, a jacy bezrobotni szukają zatrudnienia. Obserwujemy je już od kilku lat – mówi prof. Mieczysław Kabaj, ekspert Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.
Pracodawcy też się skarżą, że w określonych profesjach trudno znaleźć odpowiedniego pracownika.
– Jest duża różnica między tym, kogo szukają przedsiębiorcy, a jakie wykształcenie mają osoby, które chcą podjąć pracę – potwierdza Grzegorz Byszewski, ekspert Pracodawców RP.
Specjaliści wskazują, że winny jest m.in. system edukacji.
– Nie jest oparty na strukturze popytu na pracę, czyli szkoły nie kształcą w tych zawodach, których potrzebuje rynek – tłumaczy prof. Mieczysław Kabaj.
Pracodawca nie nauczy
Dodaje, że mimo iż mamy ogromne bezrobocie, to kilka tysięcy miejsc w przedsiębiorstwach nadal czeka na pracowników. Pracodawcy wymagają umiejętności, których szkoła nie uczy.
– Firmy nie stać na to, aby dopłacać do pracowników, a często kilka miesięcy muszą poświęcić na przyuczenie w danym fachu, bo np. szkoła zawodowa nauczyła już niepotrzebnych dla firm umiejętności – wskazuje.
To również potwierdzają dane z raportu. Na przykład na liście zawodów, na które jest zapotrzebowanie, znalazł się spawacz metodą MAG. Praca w tym fachu wymaga znajomości nowoczesnej technologii. Z drugiej strony profesja spawacza ręcznego gazowego została zaliczona do grupy tych, których pracodawcy nie szukają.
– Skoro wiemy, że w danych zawodach jest zdecydowana nadwyżka, to na tych kierunkach powinno być ograniczane kształcenie – uważa Grzegorz Byszewski.
Jego zdaniem trudniej jest przewidzieć, jakich pracowników będą potrzebowały firmy za kilka lat.
– Może się okazać, że osoba, która dziś podejmie studia na informatyce, będzie mieć problem ze znalezieniem pracy za pięć lat, bo rynek już tych osób nie będzie potrzebował – wskazuje Grzegorz Byszewski.
Zbyt duże ambicje
Do zawodów nadwyżkowych należą m.in. ekonomiści, pedagodzy czy specjaliści administracji publicznej. W przypadku tych profesji rośnie liczba osób bezrobotnych, a maleje liczba oferowanych miejsc pracy. Najbardziej w zawodzie pedagoga.
Potrzebni są zaś ludzie do pracy w takich profesjach jak robotnik gospodarczy, technik prac biurowych czy telemarketer.
– Obecnie studia podejmuje ok. 80 proc. maturzystów. Osoba, która zdobędzie tytuł magistra, potem nie zawsze chce pracować za płacę minimalną jako telemarketer – mówi Grzegorz Byszewski.
Zdaniem ekspertów potrzebna jest współpraca rządu w sprawie wypracowania wspólnego modelu kształcenia przyszłych kadr. Zdaniem prof. Mieczysława Kabaja w przygotowaniu takiej strategii powinny wziąć udział MPiPS, Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Gospodarki.
– Jeśli nie zwiększy się liczba miejsc pracy ani nie zostaną wprowadzone zmiany w systemie edukacji, liczba bezrobotnych będzie rosnąć. Te osoby z Polski wyjadą, a to byłaby ogromna strata ekonomiczna – kończy.
źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... ienia.html
=========================
Bezrobotnych nie brakuje, ofert pracy też nie. Tylko nie w tych samych zawodach

W I półroczu 2013 r. do pośredniaków nie wpłynęła żadna oferta pracy dla osób szukających zatrudnienia w aż 397 zawodach. Dotyczyło to m.in. matematyków, filozofów i techników włókiennictwa.
Z kolei w przypadku 55 profesji pracodawcy szukali chętnych do pracy, ale nie odnotowano bezrobotnych, którzy mogliby ją podjąć. Chodzi przede wszystkim o zawody medyczne, tj. pielęgniarki specjalistki opieki paliatywnej, lekarzy psychiatrów, lekarzy (anestezjologia i intensywna terapia), położne (specjalistki pielęgniarstwa rodzinnego czy ginekologicznego), lekarzy geriatrów oraz medycyny pracy.
Tak wynika z raportu „Zawody deficytowe i nadwyżkowe w I półroczu 2013 r.” Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS).
– Pogłębia się niedopasowanie między tym, jakich pracowników potrzebują firmy, a jacy bezrobotni szukają zatrudnienia. Obserwujemy je już od kilku lat – mówi prof. Mieczysław Kabaj, ekspert Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.
Pracodawcy też się skarżą, że w określonych profesjach trudno znaleźć odpowiedniego pracownika.
– Jest duża różnica między tym, kogo szukają przedsiębiorcy, a jakie wykształcenie mają osoby, które chcą podjąć pracę – potwierdza Grzegorz Byszewski, ekspert Pracodawców RP.
Specjaliści wskazują, że winny jest m.in. system edukacji.
– Nie jest oparty na strukturze popytu na pracę, czyli szkoły nie kształcą w tych zawodach, których potrzebuje rynek – tłumaczy prof. Mieczysław Kabaj.
Pracodawca nie nauczy
Dodaje, że mimo iż mamy ogromne bezrobocie, to kilka tysięcy miejsc w przedsiębiorstwach nadal czeka na pracowników. Pracodawcy wymagają umiejętności, których szkoła nie uczy.
– Firmy nie stać na to, aby dopłacać do pracowników, a często kilka miesięcy muszą poświęcić na przyuczenie w danym fachu, bo np. szkoła zawodowa nauczyła już niepotrzebnych dla firm umiejętności – wskazuje.
To również potwierdzają dane z raportu. Na przykład na liście zawodów, na które jest zapotrzebowanie, znalazł się spawacz metodą MAG. Praca w tym fachu wymaga znajomości nowoczesnej technologii. Z drugiej strony profesja spawacza ręcznego gazowego została zaliczona do grupy tych, których pracodawcy nie szukają.
– Skoro wiemy, że w danych zawodach jest zdecydowana nadwyżka, to na tych kierunkach powinno być ograniczane kształcenie – uważa Grzegorz Byszewski.
Jego zdaniem trudniej jest przewidzieć, jakich pracowników będą potrzebowały firmy za kilka lat.
– Może się okazać, że osoba, która dziś podejmie studia na informatyce, będzie mieć problem ze znalezieniem pracy za pięć lat, bo rynek już tych osób nie będzie potrzebował – wskazuje Grzegorz Byszewski.
Zbyt duże ambicje
Do zawodów nadwyżkowych należą m.in. ekonomiści, pedagodzy czy specjaliści administracji publicznej. W przypadku tych profesji rośnie liczba osób bezrobotnych, a maleje liczba oferowanych miejsc pracy. Najbardziej w zawodzie pedagoga.
Potrzebni są zaś ludzie do pracy w takich profesjach jak robotnik gospodarczy, technik prac biurowych czy telemarketer.
– Obecnie studia podejmuje ok. 80 proc. maturzystów. Osoba, która zdobędzie tytuł magistra, potem nie zawsze chce pracować za płacę minimalną jako telemarketer – mówi Grzegorz Byszewski.
Zdaniem ekspertów potrzebna jest współpraca rządu w sprawie wypracowania wspólnego modelu kształcenia przyszłych kadr. Zdaniem prof. Mieczysława Kabaja w przygotowaniu takiej strategii powinny wziąć udział MPiPS, Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Gospodarki.
– Jeśli nie zwiększy się liczba miejsc pracy ani nie zostaną wprowadzone zmiany w systemie edukacji, liczba bezrobotnych będzie rosnąć. Te osoby z Polski wyjadą, a to byłaby ogromna strata ekonomiczna – kończy.
źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... ienia.html

Komentarz:
Michał
W artykule jest błąd. I to poważny.
Pracodawca może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia z winy pracownika w terminie 1 miesiąca od uzyskania wiadomości o okolicznościach uzasadniających rozwiązanie umowy w tym trybie. A nie 1 miesiąca od naruszenia obowiązków.
Radzę poprawić, bo ludzi w błąd wprowadziliście.
======================
Kiedy pracodawca może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia
Rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia może być dokonane w ściśle określonych warunkach. Decyzja przełożonego w tym zakresie musi być podjęta w terminie miesiąca od rażącego naruszenia obowiązków. Istotne w tym zakresie jest także dopełnienie wszystkich obowiązków, jakie ciążą na pracodawcy, który rozstaje się z podwładnym. Potwierdza to orzecznictwo Sądu Najwyższego.
Dla przykładu pracodawca, którzy chce rozwiązać umowę bez wypowiedzenia osobie zaangażowanej w nielegalny strajk, nie może z tą decyzją czekać, aż prokuratura i sąd potwierdzą, że zgromadzenie było bezprawne. Tak orzekł Sąd Najwyższy (SN) w wyroku z 7 marca 2013 r. (sygn. akt I PK 216/12). Sprawa dotyczyła dyrektora szpitala, który wystąpił do związku zawodowego o wyrażenie zgody na rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z trzema pielęgniarkami, które działały w związku zawodowym. Jako przyczynę wskazał ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych polegające na zorganizowaniu i kierowaniu akcją strajkową wbrew art. 20 ust. 1 i 3 ustawy z 23 maja 1991 r. o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (Dz.U. nr 55, poz. 236 z późn. zm.). Chodziło o brak zgody co najmniej połowy pracowników na strajk oraz niepowiadomienie pracodawcy o nim na pięć dni przed jego rozpoczęciem. We wniosku dyrektor wskazał, że potwierdzenie tych okoliczności uzyskał w piśmie z prokuratury i sądu. Związek zawodowy nie wyraził zgody na zwolnienie, ale pracodawca swojej decyzji nie zmienił.
Pielęgniarki odwołały się do sądu, a ten przywrócił je do pracy (II instancja to potwierdziła). Pełnomocnik dyrektora wniósł skargę kasacyjną do SN, który orzekł, że pracodawca naruszył art. 52 par. 2 k.p., rozwiązując umowy o pracę po upływie siedmiu miesięcy od zakończenia strajku. Pracodawca wcześniej posiadał bowiem informacje o planowanych protestach. Ten wyrok wskazuje, jak ważną rolę przy zakończeniu zatrudnienia odgrywają terminy.
Pracownik zobowiązany
Również zatrudniony może zrezygnować z pracy w trybie natychmiastowym z winy pracodawcy. Także jego dotyczy jednak miesięczny okres na podjęcie decyzji w tej sprawie, liczony od momentu naruszenia obowiązków pracodawcy wobec podwładnego. W wyroku z 24 października 2013 r. (sygn. akt II PK 25/13) SN orzekł, że w sytuacji powtarzających się przypadków niewypłacania wynagrodzenia wspomniany miesiąc powinien być liczony od momentu dowiedzenia się o tym przez zatrudnionego. Sąd uznał, że termin ten jest zachowany, gdy pracownik składa oświadczenie o rozwiązaniu umowy w ciągu miesiąca od dnia ostatniego naruszenia obowiązku przez firmę.
Mocne argumenty
Poza zachowaniem miesięcznego terminu na podjęcie decyzji o zwolnieniu dyscyplinarnym należy też pamiętać o zasadności takiej decyzji.
W wyroku z 16 lipca 2013 r. (sygn. akt II PK 326/12) SN orzekł, że rozwiązanie umowy o pracę w trybie art. 52 k.p. jest nadzwyczajnym sposobem zakończenia zatrudnienia i powinno być stosowane przez firmę wyjątkowo i z ostrożnością. Zdaniem SN taka decyzja musi być uzasadniona szczególnymi okolicznościami, np. złą wolą podwładnego lub rażącym niedbalstwem.
Ponadto w wyroku z 25 kwietnia 2013 r. (sygn. akt II 299/12.) SN orzekł, że do zwolnienia dyscyplinarnego może dojść, jeśli nastąpi zawinione działanie pracownika, które skutkuje zagrożeniem interesów pracodawcy. To ostatnie pojęcie nie jest równoznaczne ze szkodą majątkową. Obejmuje ono także elementy niematerialne, jak np. dyscyplina pracy czy poszanowanie przez zatrudnionych majątku pracodawcy.
Podstawa prawna
Art. 52 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 z późn. zm.).
źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... zenia.html
Michał
W artykule jest błąd. I to poważny.
Pracodawca może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia z winy pracownika w terminie 1 miesiąca od uzyskania wiadomości o okolicznościach uzasadniających rozwiązanie umowy w tym trybie. A nie 1 miesiąca od naruszenia obowiązków.
Radzę poprawić, bo ludzi w błąd wprowadziliście.
======================
Kiedy pracodawca może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia
Dla przykładu pracodawca, którzy chce rozwiązać umowę bez wypowiedzenia osobie zaangażowanej w nielegalny strajk, nie może z tą decyzją czekać, aż prokuratura i sąd potwierdzą, że zgromadzenie było bezprawne. Tak orzekł Sąd Najwyższy (SN) w wyroku z 7 marca 2013 r. (sygn. akt I PK 216/12). Sprawa dotyczyła dyrektora szpitala, który wystąpił do związku zawodowego o wyrażenie zgody na rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z trzema pielęgniarkami, które działały w związku zawodowym. Jako przyczynę wskazał ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych polegające na zorganizowaniu i kierowaniu akcją strajkową wbrew art. 20 ust. 1 i 3 ustawy z 23 maja 1991 r. o rozwiązywaniu sporów zbiorowych (Dz.U. nr 55, poz. 236 z późn. zm.). Chodziło o brak zgody co najmniej połowy pracowników na strajk oraz niepowiadomienie pracodawcy o nim na pięć dni przed jego rozpoczęciem. We wniosku dyrektor wskazał, że potwierdzenie tych okoliczności uzyskał w piśmie z prokuratury i sądu. Związek zawodowy nie wyraził zgody na zwolnienie, ale pracodawca swojej decyzji nie zmienił.
Pielęgniarki odwołały się do sądu, a ten przywrócił je do pracy (II instancja to potwierdziła). Pełnomocnik dyrektora wniósł skargę kasacyjną do SN, który orzekł, że pracodawca naruszył art. 52 par. 2 k.p., rozwiązując umowy o pracę po upływie siedmiu miesięcy od zakończenia strajku. Pracodawca wcześniej posiadał bowiem informacje o planowanych protestach. Ten wyrok wskazuje, jak ważną rolę przy zakończeniu zatrudnienia odgrywają terminy.
Pracownik zobowiązany
Również zatrudniony może zrezygnować z pracy w trybie natychmiastowym z winy pracodawcy. Także jego dotyczy jednak miesięczny okres na podjęcie decyzji w tej sprawie, liczony od momentu naruszenia obowiązków pracodawcy wobec podwładnego. W wyroku z 24 października 2013 r. (sygn. akt II PK 25/13) SN orzekł, że w sytuacji powtarzających się przypadków niewypłacania wynagrodzenia wspomniany miesiąc powinien być liczony od momentu dowiedzenia się o tym przez zatrudnionego. Sąd uznał, że termin ten jest zachowany, gdy pracownik składa oświadczenie o rozwiązaniu umowy w ciągu miesiąca od dnia ostatniego naruszenia obowiązku przez firmę.
Mocne argumenty
Poza zachowaniem miesięcznego terminu na podjęcie decyzji o zwolnieniu dyscyplinarnym należy też pamiętać o zasadności takiej decyzji.
W wyroku z 16 lipca 2013 r. (sygn. akt II PK 326/12) SN orzekł, że rozwiązanie umowy o pracę w trybie art. 52 k.p. jest nadzwyczajnym sposobem zakończenia zatrudnienia i powinno być stosowane przez firmę wyjątkowo i z ostrożnością. Zdaniem SN taka decyzja musi być uzasadniona szczególnymi okolicznościami, np. złą wolą podwładnego lub rażącym niedbalstwem.
Ponadto w wyroku z 25 kwietnia 2013 r. (sygn. akt II 299/12.) SN orzekł, że do zwolnienia dyscyplinarnego może dojść, jeśli nastąpi zawinione działanie pracownika, które skutkuje zagrożeniem interesów pracodawcy. To ostatnie pojęcie nie jest równoznaczne ze szkodą majątkową. Obejmuje ono także elementy niematerialne, jak np. dyscyplina pracy czy poszanowanie przez zatrudnionych majątku pracodawcy.
Podstawa prawna
Art. 52 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 z późn. zm.).
źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... zenia.html

Kompetencje cyfrowe sposobem na bezrobocie

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/11154-komp ... bezrobocie

Komentarze: Gość
Niepotrzebne cv, niepotrzebne listy motywacyjne, niepotrzebne wreszcie UP i komercyjne pośredniaki ! Gdy jest zapotrzebowanie, gdy jest praca wystarczy anons w gazecie, internecie a odpowiedni ludzie się znajdą SAMI ! Ale jak pracy po prostu nie nie ma , to szuka się nie wiadomo czego...Najlepiej jakby " był|a po dwudziestce a po studiach, ze znajomościa czterech językow i po 5 latach doswiadczenia, ble, ble, ble -------------------- Gość
824 zgłoszenia, po jednorazowej emisji. To jest dowód jak wysokie bezrobocie panuje w Polsce. Choć nie w każdej branży tak jest. Po politechnice sytuacja jest odwrotna. Gdy mnie zdenerwował szef, w internecie znalazłem 30 ofert pracy i przy swoim szefie wybierałem sobie która mnie ciekawi. Gdy on się zreflektował to już dzwoniłem mówiąc od kiedy mogę zacząć prace. Polecam politechnikę ======================
Zgodzicie się z tym, że to nie ma sensu? Każdy, kto szukał i szuka pracy, wie, że CV to podstawa wymogów. Pracodawcy domagają się wysyłania CV na każde ogłoszenie, a poza tym domagają się również listów motywacyjnych i innych dodatków. Pytanie tylko, czy to w ogóle ma sens. Ekspert od marketingu Eryk Mistewicz nie ma żadnych wątpliwości, że nie. Nie znam nikogo, kto znalazłby pracę na podstawie CV. Jeśli coś się dziś liczy to historia, opowieść idąca za osobą, która zaciekawiła nas na tyle, że chcemy ją zatrudnić - pisze Mistewicz w swoim felietonie. Jego zdaniem wysyłanie CV jest kompletnie pozbawione sensu. Nie dlatego, że kłamiemy w życiorysach czy ubarwiamy w nich rzeczywistość, ale dlatego, że ich wybór przez specjalistów do spraw rekrutacji to loteria. Najprostsze ogłoszenie poszukiwania asystentki biura w agencji marketingowej w Warszawie przyniosło ostatnio - po jednorazowej emisji - 824 zgłoszeą. Jakakolwiek analiza tej masy dokumentów nie byłaby możliwa. Pozostaje "ślepy traf". Równie dobrze jednak w tym wypadku do bębna maszyny losującej mogłyby trafiać same karteczki z nazwiskami - twierdzi Mistewicz. Rozwiązaniem jest szukanie pracy poprzez sieć kontaktów, oraz w mediach społecznościowych. Eryk Mistewicz przyznaje, że swoich współpracowników dobrał właśnie poprzez media społecznościowe i nie chodzi tu tylko o Facebooka czy Google Plus, ale o Twittera czy Instagrama. Nie wydaje mi się jednak, by należało rezygnować z wysyłania CV. Oczywiście, podane przez Mistewicza sposoby szukania pracy są najskuteczniejsze - jak świat światem, to właśnie poprzez osobiste kontakty i referencje pracę znaleźć najłatwiej. Jednak też świat nie ogranicza się do marketingu i pokrewnych branż, w których faktycznie "liczy się historia". Większość pracuje, albo zaczyna karierę zawodową w branżach, w których to właśnie CV się liczy. Szukając pracy w sklepie, fabryce czy na call center nie będziemy przecież tworzyć historii, budować opowieści. Tam potrzebne jest CV, w którym krótko i treściwie pokazujemy, co umiemy. Nie ukrywajmy też, że w większości firm nawet list motywacyjny to za dużo, bo właśnie CV powinno wystarczyć. Nawet, jeżeli to tylko loteria. źródło: http://www.hotmoney.pl/nabiezaco/Wyslan ... wac-a33470
Niepotrzebne cv, niepotrzebne listy motywacyjne, niepotrzebne wreszcie UP i komercyjne pośredniaki ! Gdy jest zapotrzebowanie, gdy jest praca wystarczy anons w gazecie, internecie a odpowiedni ludzie się znajdą SAMI ! Ale jak pracy po prostu nie nie ma , to szuka się nie wiadomo czego...Najlepiej jakby " był|a po dwudziestce a po studiach, ze znajomościa czterech językow i po 5 latach doswiadczenia, ble, ble, ble -------------------- Gość
824 zgłoszenia, po jednorazowej emisji. To jest dowód jak wysokie bezrobocie panuje w Polsce. Choć nie w każdej branży tak jest. Po politechnice sytuacja jest odwrotna. Gdy mnie zdenerwował szef, w internecie znalazłem 30 ofert pracy i przy swoim szefie wybierałem sobie która mnie ciekawi. Gdy on się zreflektował to już dzwoniłem mówiąc od kiedy mogę zacząć prace. Polecam politechnikę ======================
Wysłanie CV nie ma sensu? "Równie dobrze można losować"

Ostatnio zmieniony 19 mar 2014, 14:24 przez NEVIL, łącznie zmieniany 1 raz.

Jak negocjować wynagrodzenie?
Pracodawcy rzadko od razu składają najlepszą możliwą propozycję wynagrodzenia. Zatem Ci, którzy podejmują negocjacje, zarabiają najczęściej więcej od tych, którzy się poddają. Dobrze przemyślane i rozegrane pertraktacje nie tylko mogą spowodować, że będziesz więcej zarabiał, ale również czynią Cię silniejszym kandydatem, a co za tym idzie – pracownikiem.
Z reguły kandydaci, którzy przystępują do negocjacji pensji w konstruktywny i przemyślany sposób, są lepiej postrzegani niż Ci, którzy w ogóle się tego nie podjęli. Pokazują oni bowiem, że posiadają umiejętności, dzięki którym firma będzie chciała ich zatrudnić. Powinieneś zatem zacząć przygotowywać grunt pod rozmowy o wynagrodzeniu nawet przed pierwszą rozmową kwalifikacyjną. Oto przewodnik ekspertów monsterpolska.pl, jak - krok po kroku – to zrobić:
Podczas rekrutacji
Więcej: http://www.praca.egospodarka.pl/107009, ... ,46,1.html

Ciąża a zwolnienie z pracy: kiedy to możliwe?

Wiele komentarzy i opinii ekspertów koncentruje się na prawach i przywilejach ciężarnych, które z racji swego stanu powinny korzystać z udogodnieą przewidzianych w kodeksie pracy i móc radośnie oczekiwać na dziecko. A jednak, zdarzają się sytuacje, kiedy dopuszczalne, a nawet wskazane jest rozwiązanie umowy z pracownicą w ciąży, w szczególności: 1. Jeżeli zachodzą okoliczności będące podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego (art. 52 §1 k.p.), czyli:
jeśli pracownica dopuściła się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych; popełniła przestępstwo, które uniemożliwia dalsze zatrudnienie na zajmowanym stanowisku; utraciła z własnej winy uprawnienia niezbędne do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku. Pracodawca może rozwiązać umowę w trybie natychmiastowym, jeśli od powzięcia przez niego informacji o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie stosunku pracy nie upłynął 1 miesiąc. Jeżeli będzie zwlekał z decyzją o rozstaniu z niesubordynowaną pracownicą, musi liczyć się z tym, że rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia będzie niewłaściwe i osoba zwolniona ma podstawę, by odwołać się do sądu pracy. Kolejny wymóg formalny, który musi zostać dopełniony przez pracodawcę, to powiadomienie zakładowej organizacji związkowej o zamiarze dyscyplinarnego rozwiązania umowy z pracownikiem reprezentowanym przez dany związek. Dotyczy to każdorazowo przypadku rozwiązania umowy w związku z art. 52, a nie tylko sytuacji, kiedy dyscyplinarnie zwalniana jest pracownica w ciąży. Związek zawodowy powinien wydać opinię w ciągu 3 dni (art. 52§3 k.p.). Pracownica może zostać zwolniona dyscyplinarnie, jeśli zakładowa organizacja związkowa wyrazi na to zgodę (por. art. 177§1 k.p.). Obowiązek konsultacji z ZOZ jest zniesiony, jeśli w zakładzie pracy nie działa organizacja zawodowa lub jeśli pracownica nie jest jej członkiem. 2. Ogłoszenie upadłości lub likwidacji pracodawcy.
To kolejny dopuszczony prawnie powód rozwiązania umowy z ciężarną (art. 177§4 k.p.). Również w tym przypadku powinny odbyć się konsultacje z właściwym związkiem zawodowym, w celu ustalenia terminu rozwiązania umowy. Umowa zostanie rozwiązana, jednak byt ciężarnej będzie zapewniony przez wypłatę zasiłku w wys. zasiłku macierzyąskiego od daty rozwiązania umowy do dnia porodu. Płatnikiem zasiłku będzie ZUS; pracodawca zaś będzie obowiązany wypłacić odprawę (jeśli zatrudnia min. 20 pracowników), której wysokość będzie uzależniona od indywidualnego wynagrodzenia i zakładowego stażu pracy. 3. Rozwiązanie umowy terminowej
Ustawodawca nakłada obowiązek przedłużania umów na czas określony kobietom będącym przynajmniej w 12 tygodniu ciąży (art. 177 §3 k.p.). Co jednak z pracownicami, których umowy koączą się nim minie pierwszy trymestr? W takim przypadku pracodawca nie ma obowiązku przedłużania umowy (chociaż może to zrobić z własnej woli). Ciężarna nie jest też bezwzględnie chroniona, jeśli pracuje na umowie na zastępstwo bądź na okres próbny poniżej 1-go miesiąca. Z chwilą powrotu do pracy osoby zastępowanej, pracownik zastępujący - również kobieta w ciąży - traci zatrudnienie. Z kolei ciężarna, będąca na okresie próbnym nieprzekraczającym 1 miesiąc, bez względu w którym jest tygodniu ciąży, traci posadę, jeśli pracodawca nie zechce podpisać z nią kolejnej umowy. Pracodawca musi przestrzegać praw i przywilejów ciężarnych pracownic, w szczególności zaś dbać o ochronę stosunku pracy. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy można rozstać się z ciężarną pracownicą i nie naruszyć przez to prawa. Są to jednak przypadki relatywnie rzadkie i na szczęście, wymagają solidnego uzasadnienia. źródło: http://www.prawo.egospodarka.pl/106766, ... ,34,3.html
Ostatnio zmieniony 19 mar 2014, 14:19 przez NEVIL, łącznie zmieniany 1 raz.

Ja mam inne podejście jeśli chodzi o pracę. Każdy narzeka tylko że pracy nie ma pieniędzy nie ma a zobaczcie co ludzi kupują. To jest szok normalnie Oo. Idą święta a nawet w normalne dni ludzie kupują co popadnie a potem płaczą że nie stać ich na nic. Szkoda słów wystarczy oszczędzać zainwestować w coś i mieć normalne życie.
Koniec szybkich zwolnień z pracy. Nie będzie dwutygodniowego wypowiedzenia
Nie można stosować dwutygodniowego wymówienia wobec pracujących na czas określony, którzy wykonują obowiązki podobne do tych świadczonych przez zatrudnionych na stałe. Takie rozwiązanie dyskryminuje tych pierwszych, bo okres wypowiedzenia dla pracujących na czas nieokreślony jest dłuższy – zależy od stażu pracy i wynosi do 3 miesięcy. Tak orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne Sądu Rejonowego w Białymstoku.
W praktyce wyrok ten przesądza konieczność zmian w kodeksie pracy w zakresie wypowiadania umów na czas określony. Będzie miał więc znaczenie dla ponad 3 mln Polaków, którzy są zatrudnieni na tej podstawie. Krajowe przepisy nie mogą wskazywać, że umowy terminowe (te trwające dłużej niż 6 miesięcy) rozwiązuje się za krótkim, 2-tygodniowym wypowiedzeniem, a na czas nieokreślony nawet za 3-miesięcznym.
Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... ienia.html

Komentarze:
Gość
i racje ma np. ludzie mysla ze na elektronice i pokrewnych kierunkach naucza się czegos praktycznego na temat elektroniki a wrecz ze beda umieli sami budowac skomplikowane uklady elektroniczne,a tak naprawde g..... .sie naucza masa teori a co tu dopiero mowic o pracy w serwisie.
------------------------------
Gość
dawać mi namiar na to ogłoszenie takich szefów to ja lubię na pewno się dogadamy
--------------------------------
Antymediota
Mało kulturalnie,ale niestety bardzo prawdziwie:)))Duszenie w sobie frustracji z powodu braku odpowiednich kandydatów na pracowników też ma swoje granice,więc nie dziwię się
))Absolwent technikum z PRL więcej umie niż większość absolwentów politechnik,bo trudniej było skończyć technikum w PRL niż dzisiaj politechnikę.Podobnie łatwiej skończyc dzisiaj uniwerek niż w PRL-u maturę.Kiedyś nie było testów tylko dostawało się pustą kartkę i długopis i co wiedziałeś to pisałeś,a zaliczało minimum 2/3 poprawnych rozwiązań.Dzisiaj są wszechobecne testy i cała "trudność " polega na wybraniu poprawnej odpowiedzi z kilku przedstawiomych.Na dodatek zalicza 1/3 poprawnych odpowiedzi.I na koniec: zajęcia praktyczne są tak okrojone,że daje to efekt taki jakby w ogóle ich nie było....Trudno dziwić się potem,że pracodawcy puszczają nerwy
)
==============================
Studiowałeś? Jesteś do niczego!
Jakie predyspozycje powinien mieć pracownik serwisu komputerowego? Według oferty warszawskiej firmy, która stała się najnowszym "pracowym" hitu internetu, powinien kochać elektronikę, szachy, Starcrafta i niekoniecznie być po politechnice. Oto kluczowy cytat:
-Prosimy o nieprzysyłanie CV przez studentów wszystkich uczelni typu politechniki, waty i inne gówna gdyż nie ma z was żadnego pożytku. Przestańcie spamować skrzynki gdyż szkoda życia na wasze wypociny. Jesteście wszyscy do niczego, nie potraficie nic, po czterech semestrach elektrotechniki nie wiecie co to jest kondesator elektrolityczny i do czego służy. Nie wiecie dokładnie nic i nie potraficie nic. Nic. Wiem, że i tak będziecie spamować mi skrzynkę bo nie potraficie czytać ze zrozumieniem albo wcale nie czytacie ale wiedzcie, że każdy z was jest dla mnie debilem jeśli mimo tego akapitu przyśle mi swoje zgłoszenie.
Na szczęście dla magistrów inżynierów, pracodawca spuszcza potem trochę z tonu:
- Przyślij mi swoje zgłoszenie i napisz mi krótką charakterystykę swojej osoby – po prostu nie akcentując specjalnie, że studiujesz lub studiowałeś na politechnice żeby mnie nie wkur_w_i_ać – tzn. możesz zawrzeć taką informację ale nie stosuj jej jako istotnego elementu swojej oferty.
To nie koniec walenia prosto z mostu. Jak się bowiem okazuje, przyszły szef nie ukrywa jakie jest wynagrodzenie: początkowo 2200 zł na ręką plus 40 proc. wartości każdego zlecenia.
- Niech żyją pracowici ludzie! Na pohybel wszystkim tym pracodawcom, którzy nie szanują pracy ludzkiej i pracowników! - kończy.
źródło: http://www.hotmoney.pl/nabiezaco/Te-ofe ... -wk-s33531
Gość
i racje ma np. ludzie mysla ze na elektronice i pokrewnych kierunkach naucza się czegos praktycznego na temat elektroniki a wrecz ze beda umieli sami budowac skomplikowane uklady elektroniczne,a tak naprawde g..... .sie naucza masa teori a co tu dopiero mowic o pracy w serwisie.
------------------------------
Gość
dawać mi namiar na to ogłoszenie takich szefów to ja lubię na pewno się dogadamy
--------------------------------
Antymediota
Mało kulturalnie,ale niestety bardzo prawdziwie:)))Duszenie w sobie frustracji z powodu braku odpowiednich kandydatów na pracowników też ma swoje granice,więc nie dziwię się
==============================
Te oferty pracy miażdżą. "Nie pisz, że studiowałeś, żeby mnie nie wk..."
W internecie zalegają miliony podobnych ofert pracy. Ale niektóre są inne niż wszystkie. Studiowałeś? Jesteś do niczego!

-Prosimy o nieprzysyłanie CV przez studentów wszystkich uczelni typu politechniki, waty i inne gówna gdyż nie ma z was żadnego pożytku. Przestańcie spamować skrzynki gdyż szkoda życia na wasze wypociny. Jesteście wszyscy do niczego, nie potraficie nic, po czterech semestrach elektrotechniki nie wiecie co to jest kondesator elektrolityczny i do czego służy. Nie wiecie dokładnie nic i nie potraficie nic. Nic. Wiem, że i tak będziecie spamować mi skrzynkę bo nie potraficie czytać ze zrozumieniem albo wcale nie czytacie ale wiedzcie, że każdy z was jest dla mnie debilem jeśli mimo tego akapitu przyśle mi swoje zgłoszenie.
Na szczęście dla magistrów inżynierów, pracodawca spuszcza potem trochę z tonu:
- Przyślij mi swoje zgłoszenie i napisz mi krótką charakterystykę swojej osoby – po prostu nie akcentując specjalnie, że studiujesz lub studiowałeś na politechnice żeby mnie nie wkur_w_i_ać – tzn. możesz zawrzeć taką informację ale nie stosuj jej jako istotnego elementu swojej oferty.
To nie koniec walenia prosto z mostu. Jak się bowiem okazuje, przyszły szef nie ukrywa jakie jest wynagrodzenie: początkowo 2200 zł na ręką plus 40 proc. wartości każdego zlecenia.
- Niech żyją pracowici ludzie! Na pohybel wszystkim tym pracodawcom, którzy nie szanują pracy ludzkiej i pracowników! - kończy.
źródło: http://www.hotmoney.pl/nabiezaco/Te-ofe ... -wk-s33531

Pokaż, że jesteś dobra
Po kilku latach przerwy szukasz pracy. Czym przekonać osobę, która ma cię zatrudnić? Oprócz zawodowego doświadczenia i znajomości języków liczą się też „miękkie” kompetencje. Doradcę Sabinę Dąbrowską-Olbryś z portalu pracuj.plpytamy, jak je w sobie odkryć. I jak udowodnić przyszłemu szefowi, że właśnie ciebie potrzebuje?
Czytaj więcej na http://www.styl.pl/magazyn/wywiady/news ... gn=firefox

Informacje
Amazon [Bot] » 1 gość

