Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Będzie wojna czy nie, Polska na Ukrainie straci
Unijne sankcje wobec Rosji uderzą w polskich eksporterów. Już teraz złoty słabnie, giełda pikuje, gaz drożeje.
Obrazek
Odrywanie od Ukrainy Krymu i zamęt za naszą wschodnią granicą to realny problem dla polskiej gospodarki. Część banków kreśli plany ewentualnościowe na wypadek pogłębienia kryzysu. W najbardziej skrajnym wariancie tempo wzrostu polskiego PKB może spaść o 1,2 pkt proc. Takie są wyliczenia Credit Agricole. Załamanie w handlu z Rosją w wypadku wprowadzenia sankcji na ten kraj przez UE to straty polskich inwestorów i eksporterów. Zresztą i bez sankcji należy się spodziewać wojen handlowych. Branża mięsna szacuje, że rok embarga to dla niej straty rzędu 30 mln euro.

Czytaj więcej na http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Bursztynowa gorączka wokół kopalni w Gdańsku
Obrazek
Gdańska firma może uruchomić pierwszą w kraju kopalnię bursztynu, ale musi najpierw wydzierżawić działki, na które zdobyła koncesję. Według wstępnych szacunków ze złoża na gdańskiej Przeróbce można wydobyć bursztyn o wartości kilkudziesięciu milionów złotych.

Gdańsk szczyci się mianem Światowej Stolicy Bursztynu, a miejscowi bursztynnicy sprzedają corocznie w kraju i za granicą wyroby za dziesiątki milionów euro. Największą bolączką branży jest brak dostępu do bursztynu dobrej jakości i przyzwoitej cenie. Część surowca trafia z szarej strefy, o czym świadczą regularnie ujawniane przypadki przemytu z Rosji i Ukrainy oraz nielegalne stanowiska w naszych lasach, gdzie przy pomocy pomp wody wypłukiwany jest bursztyn.

Tymczasem złóż bursztynu w Polsce nie brakuje, ale jak dotąd w kraju nie powstała żadna legalna kopalnia.

Zasoby na parę tysięcy lat

Więcej: http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/ ... SlotII3img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


75-latka z Alzheimerem ma proces za sałatkę za 2,99 zł
Niektóre polskie absurdy wcale nie są śmieszne.

75-latka z chorobą Alzheimera ma proces o usiłowanie kradzieży wartej 2,99 zł sałatki warzywnej.

Koszty procesu przed sądem w Świdniku mogą być setki razy wyższe od sałatki, bo sąd powołał biegłego oraz prawnika z urzędu - donosi rmf24.pl, które ujawniło całą sprawę.

Normalnie skończyłoby się na mandacie wymierzonym na miejscu. Ale policjant miał wątpliwości, czy w obliczu choroby przyłapana (już drugi raz - to jej kolejna kradzież) kobieta może odpowiadać za swój czyn, więc... skierował sprawę do sądu, który to dopiero rozstrzygnie. A to będzie kosztować.

Nie tylko czas chorej emerytki, ale i konkretne pieniądze wymiaru sprawiedli­wo­ści, który zapłaci za adwokata oraz biegłych. Żeby być może na końcu orzec, że oskarżona nie może być ukarana.

Przy okazji wypłynął też kolejny absurd. Sąd nie będzie mógł w sprawie wykorzystać przepisu o niskiej szkodliwości społecznej i umorzyć sprawę. Co do zasady wykroczenia - a takim jest kradzież do 400 zł - niosą niską szkodliwość społeczną. Całe postępowanie musi się więc odbyć.

75-latce grozi areszt, prace społeczne lub grzywna.

źródło: http://www.hotmoney.pl/75latka-z-Alzhei ... -zl-a33402
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Bank Światowy: na wypadkach drogowych Polska traci miliardy złotych
Obrazek
Na wypadkach drogowych Polska traci co roku nawet kilkadziesiąt miliardów złotych - podkreślali uczestnicy debaty na temat bezpieczeństwa drogowego w Polsce, zorganizowanej w czwartek w Warszawie przez Bank Światowy.

W 2013 roku w wypadkach drogowych w Polsce zginęło 3357 osób (w 2012 r. - 3571), a rany odniosło ponad 44 tys. (rok wcześniej - 45,7 tys.). Przedstawiciele Banku Światowego podkreślają, że w ograniczaniu liczby wypadków śmiertelnych Polska nadal odstaje od średniej Unii Europejskiej.

Bank Światowy szacuje, że koszty wypadków drogowych pochłaniają nawet 2 proc. PKB, zaś Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wylicza je na blisko 30 mld zł rocznie. Są to wydatki m.in. na hospitalizację i leczenie poszkodowanych, a także koszty związane z utratą dochodu z pracy osoby rannej lub zabitej. Do tego należy doliczyć koszty kolizji drogowych szacowanych na kilka miliardów zł rocznie.

Radosław Czapski, jeden z autorów raportu Banku Światowego ocenił, że w Polsce, choć jest wiele instytucji zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego, to żadna nie ma roli wiodącej. Jego zdaniem w Polsce brakuje też systemowego podejścia do kompleksowego przekazywania informacji poświęconych bezpieczeństwu drogowemu. "Zauważyliśmy, że jakkolwiek się to zmienia, to opinia publiczna nie naciska zbyt silnie na rządzących, żeby poprawiali bezpieczeństwo drogowe" - powiedział przedstawiciel BŚ.

Sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Maciej Mosiej podkreślił, że od lat rosną nie tylko wydatki na budowę nowych, bezpiecznych dróg, ale również na edukację dzieci oraz kampanie społeczne. "Można to odnieść do potencjalnych korzyści. Np. wydamy w danej gminie 1 mln złotych na szereg działań, w tym edukację oraz ratownictwo, ale być może o dwie osoby mniej zginą w tej gminie. W sensie kosztów społecznych będzie to uzysk w wysokości 6 mln złotych. Ten ogromny problem społeczny to nie tylko utrata zdrowia i życia, ale także ogromne koszty, które ponosimy jako całe społeczeństwo" - powiedział Mosiej.

Psycholog Andrzej Markowski ze Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce podkreślił, że bezpieczeństwo w ruchu drogowym zależy tylko w części od infrastruktury. "Tak naprawdę 90 procent bezpieczeństwa w ruchu drogowym zależy od nas samych, czyli od kierowców i pieszych" - ocenił Markowski. Jego zdaniem na zachowanie uczestników ruchu drogowego wpływa m.in. osobowość i temperament. "Osobowość mówi o tym, jakie decyzje podejmujemy, a temperament, w jaki sposób te podjęte decyzje wykonujemy. Ważna jest także kultura, czyli sposób układania relacji między członkami danego społeczeństwa" - powiedział Markowski.

Wyjaśnił, że istnieją różnice w zachowaniu kierowców i pieszych w różnych krajach. Na przykład w Londynie, gdy pieszy zbliża się do pasów większość samochodów zatrzymuje się, żeby go przepuścić. Z kolei w Warszawie zależy to często od tego, kto ma silniejszą osobowość i zwykle osobowość kierowcy jest silniejsza od osobowości pieszego. W Moskwie natomiast, nawet gdy pieszy zostanie potrącony na pasach, to policjant zwróci mu uwagę - mówił ekspert.

"Przepis jest ten sam, ale relacja wobec tego przepisu jest inna. To jest to coś, co stanowi kulturę. Mówi się, że fatalnie zachowujemy się na drogach dlatego, że tak naprawdę jesteśmy pierwszym zmotoryzowanym pokoleniem, które porusza się na drogach przeszłości w samochodach przyszłości" - powiedział Markowski.

źródło: http://moto.wp.pl/kat,89554,title,Bank- ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Afera wokół dowodów biometrycznych. Sprawa trafiła do sądu
Obrazek
IBM ma nie lada problem - prawdopodobnie koncern będzie musiał oddać 70 mln zł, które otrzymał w ramach umowy na wykonanie prac informatycznych przy projekcie PESEL2, którego częścią było stworzenie nowych dowodów biometrycznych. Wszystko przez tzw. "infoaferę" - korupcję na wysokich szczeblach kilku resortów, która Polskę może kosztować w sumie nawet 4 mld zł. Dodatkowo, IBM musi liczyć się z problemami w Stanach Zjednoczonych.

Wniosek do sądu o unieważnienie umów na wykonanie systemu PESEL2 złożył prezes Urzędu Zamówień Publicznych. Sprawa ta, to pokłosie aresztowania Andrzeja M. - byłego szefa Centrum Projektów Informatycznych, który w latach 2008-2009 tak ustawił przetarg na wykonanie rejestru PESEL2, by wygrać mógł tylko IBM. Oprócz szefa CPI, zatrzymano również dyrektora ds. sprzedaży IBM, który ustalał szczegóły umów z Andrzejem M.

Kulisy "infoafery" wokół PESEL2


Więcej: http://tech.wp.pl/kat,130036,title,Afer ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

22. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy: zebrano 52 mln złotych
Wiel­ka Or­kie­stra Świą­tecz­nej Po­mo­cy zor­ga­ni­zo­wa­ła dziś "Kon­cer­to­we roz­li­cze­nie 22. fi­na­łu WOŚP". Jurek Owsiak po­in­for­mo­wał, że w tym roku w trak­cie zbiór­ki pie­nię­dzy udało się ze­brać łącz­nie 52 mln zł. - Nie chcie­li­śmy bić re­kor­dów, ale to o 2 mi­lio­ny wię­cej niż rok temu! Bę­dzie­my mogli zre­ali­zo­wać wszyst­kie nasze plany, ko­cham Was! - krzy­czał ze sceny Owsiak.
Obrazek
Jak poinformował szef WOŚP, fundacja zebrała dokładnie 52 448 765 zł i 49 groszy.

W trakcie swojego wystąpienia Owsiak odniósł się także do sytuacji na Ukrainie. - My żyjemy w wolnym kraju, bo zapracowaliśmy sobie na tę wolność. Tego samego życzymy Ukraińcom - mówił Owsiak.

22. finał WOŚP

Tegoroczny Finał WOŚP poświęcony był dzieciom z chorobami nerek i układu moczowego. Zbierano pieniądze na sprzęt do ich leczenia.

Pie­nią­dze zbie­ra­no w wielu mia­stach Pol­ski oraz za gra­ni­cą, od­by­ły się licz­ne kon­cer­ty, fe­sty­ny, kwe­sty i li­cy­ta­cje. W ra­mach te­go­rocz­ne­go Fi­na­łu, oprócz ponad 800 kon­cer­tów, pod­czas któ­rych wy­stą­pi­ło w sumie 1300 ar­ty­stów, od­by­ły się też inne im­pre­zy i hap­pe­nin­gi. Dla wspie­ra­ją­cych zbiór­kę przy­go­to­wa­no 30 mln na­kle­jek - czer­wo­nych ser­du­szek.
Od­by­ły się także li­cy­ta­cje Zło­tych Kart Te­le­fo­nicz­nych i Zło­tych Ser­du­szek, które co roku za­si­la­ją konto fun­da­cji po­kaź­ny­mi su­ma­mi. W tym roku za ser­dusz­ko z nr 1 za­pła­co­no 150 tys. zło­tych. W ze­szłym roku ser­dusz­ko z nr 1 osią­gnę­ło cenę 1 110 000 zł, rok wcze­śniej - 1 010 000 zł. WOŚP można było wes­przeć także sms-owo.

Nie za­koń­czy­ły się jesz­cze nie­któ­re in­ter­ne­to­we au­kcje. Na razie dzię­ki nim ze­bra­no ponad 2 mln zło­tych. Pod­czas XIX fi­na­łu można było wy­li­cy­to­wać m.​in. rejs okrę­tem pod­wod­nym, lot ba­lo­nem, narty z au­to­gra­fem Ju­sty­ny Ko­wal­czyk, wy­ciecz­kę do Par­la­men­tu Eu­ro­pej­skie­go, bilet dla dwóch osób na mecz otwar­cia Euro 2012, wa­go­nik z wę­glem i wiele przed­mio­tów po­da­ro­wa­nych przez znane osoby.

Na po­trze­by ne­fro­lo­gii Or­kie­stra grała już 11 lat temu. W ubie­głym roku ze­bra­no ponad 42,8 mln zł na rzecz dzie­ci z cho­ro­ba­mi on­ko­lo­gicz­ny­mi.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/22-final-wiel ... tych/q49hd
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Trzy godziny szukała kiosku, żeby odebrać pismo z sądu
Obrazek
Pani Maria z Lublina ponad trzy godziny spędziła na poszukiwaniu kiosku, w którym miała odebrać pismo z sądu. - Żadnej informacji, nikt nic nie wie. Nawet na infolinii. To jakiś skandal! - denerwuje się kobieta. Tymczasem firma doręczająca przesyłki nie ma sobie nic do zarzucenia

Z początkiem roku monopol na dostarczanie przesyłek z sądów i prokuratur straciła Poczta Polska. Przegrała przetarg z Polską Grupą Pocztową, która zaoferowała niższą cenę. Firma dostała zlecenie na dwa lata, a współpracuje z InPostem i Ruchem. Jeśli doręczyciel nie zastanie nas w domu, zostawia awizo, a korespondencję możemy odebrać m.in. w kiosku Ruchu, ale też w piekarniach, sklepach monopolowych czy lombardach.

Jednak od początku roku wiele osób ma spore problemy z odbiorem przesyłek. Nie mogą znaleźć miejsca odbioru, bo zdarza się, że takiego po prostu nie ma. To istotne, bo podwójne awizo sąd traktuje jako doręczoną korespondencję czyli odpowiednim poinformowaniu np. o terminie rozprawy czy o zapadnięciu wyroku.

Nikt nic nie wie

więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tak w Polsce zarabiało się pierwszy milion
To były czasy… Przełom ustrojowy, nadzieje na lepsze życie. Kto żyw, chciał zostać kapitalistą. Na łóżkach polowych i w blaszanych kioskach – potocznie zwanych "szczękami" rodził się w Polsce kapitalizm.
Obrazek
Wolność gospodarczą wprowadziła słynna ustawa Wilczka, ministra przemysłu w rządzie Rakowskiego, uchwalona w grudniu 1988 roku. Jakby ktoś zdjął Polakom więzy krępujące ich energię i pomysłowość, doszło do niesamowitej wręcz eksplozji drobnej przedsiębiorczości.

Wielu zrezygnowało z państwowych posad, żeby harować po kilkanaście godzin na dobę na swoim. Inni stracili pracę i nie mieli innego wyjścia niż rzucenie się na głęboką wodę wolnego rynku. Do brania spraw we własne ręce namawiał Lech Wałęsa i postsolidarnościowe media. Eksperci pouczali, że z 10 nowo założonych firm bankrutuje średnio 8, nie należy więc przejmować się pierwszymi porażkami.

U schyłku PRL rynek był wygłodzony, byle jaka kolorowa tandeta robiła furorę. Jednym z pierwszych sygnałów zmian stały się jaskrawe szyldy i reklamy. Chodniki w większych miastach przeistoczyły się w targowiska. Artykuły spożywcze, mydełka, proszki do prania sprzedawano z łóżek polowych i metalowych szczęk, zamykanych na noc, a czasem po prostu z rozłożonej na ziemi plandeki. Co obrotniejsi dorobili się samochodów dostawczych, straganów typu budki, wreszcie porządnych sklepów.

"To on, to on, to on / Szczękoblaszakowiec Dżon" – śpiewały o tych czasach "Elektryczne Gitary". "Jedna go kocha, bo jak szaleniec / Sprowadza towar najlepszy z Niemiec…".

Jarmark Europa

Więcej: http://biznes.onet.pl/tak-w-polsce-zara ... news-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Putin powinien dać Tuskowi order za zasługi dla Federacji Rosyjskiej
Rząd Donalda Tuska zrobił bardzo wiele dla dobra rosyjskiego przemysłu gazowego. Najpierw podpisał niekorzystną dla Polski (a bardzo korzystną dla Rosjan), długoterminową umowę gazową (do 2037 roku). Następnie umorzył 1,2 mld zł długu Gazpromu za przesył przez polskie terytorium gazu na Zachód oraz skutecznie sabotował (przez trzy lata, a końca tego paraliżu jeszcze nie widać) powstanie ustawy regulującej kwestie wydobywania gazu łupkowego w Polsce. Mając to na względzie Tusk powinien otrzymać od Putina order Bohatera Federacji Rosyjskiej.

Zaniedbania rządu przy kwestii wydobywania gazu łupkowego zostały nawet dostrzeżone przez NIK, który w swoim raporcie nie miał wątpliwości, że poszukiwania niekonwencjonalnych złóż gazu w latach 2007-2012 charakteryzowały się licznymi nieprawidłowościami. Najmocniej od NIK-u dostało się resortowi środowiska. Kontrolerzy pokreślili, że mimo deklaracji o priorytetowym traktowaniu poszukiwań gazu z łupków, ministerstwo nie potrafiło właściwie zorganizować prac w tym zakresie. NIK wskazał też na istotne opóźnienia w przygotowywaniu projektu ustawy regulującej kwestie wydobywania gazu łupkowego w Polsce. Pod tym względem rząd Tuska tkwi w dziwnym paraliżu już od 2011 roku. Taki paraliż jest korzystny dla rosyjskiego Gazpromu, który nie musi się obawiać, że w Polsce wyrośnie mu silna gazowa konkurencja. Nie musi się obawiać, że Polskie firmy mogłyby rozpocząć eksport wydobytego w naszym kraju gazu na Zachód Europy, czym spowodowałyby śmiertelne zagrożenie dla interesów gazowego giganta z Moskwy. Jeśli do tego doliczyć sprawę umorzenia 1,2 mld zł długu Gazpromu (dług był stwierdzony prawomocnym wyrokiem Federalnego Sądu Arbitrażowego w Moskwie), który kontrolowana przez Kreml spółka miała za przesył przez polskie terytorium gazu na Zachód Europy oraz długoterminową (do 2037 roku) umowę na dostawy gazu do Polski, to honorowy order Bohatera Federacji Rosyjskiej Tuskowi należy się jak mało komu.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul2/0105 ... aslugi.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Papcio

Nie rolnik robiony w konia, tylko podatnik! Dlaczego ja mam finansować z podatków straty rolników???? Czy rolnicy będą finansować straty mojej firmy?

===================

Rolnik zrobiony w konia
Ludowcy nie poradzili sobie ze skutkami afrykańskiego pomoru świń, mimo że kontrolują dwa kluczowe w tym wypadku ministerstwa: rolnictwa i gospodarki. Szukanie kozła ofiarnego niewiele już zmieni - bomba wybuchła.

Słuchając i czytając kolejnych wypowiedzi przedstawicieli PSL - głównie szefa partii Janusza Piechocińskiego i byłego już ministra rolnictwa Stanisława Kalemby - mam wrażenie, że ktoś próbuje mnie - a przede wszystkim rolników – zrobić w konia. A właściwie w świnię.

Przerzucanie się odpowiedzialnością za to, kto jest winny kryzysowi, który wybuchł po wykryciu u nas afrykańskiego pomoru świń, jest co najmniej dziwne. Prawda jest taka: Ludowcy nie poradzili sobie z negatywnymi skutkami tej choroby (o tym, że dałoby się im zapobiec lub chociaż je zminimalizować nawet nie wspominam). Stało się tak, mimo że kontrolują dwa kluczowe w tym wypadku ministerstwa: rolnictwa i gospodarki. Kto, jak nie przedstawiciele jednej partii powinni stworzyć wspólny front w walce o interesy swojej grupy wyborczej, czyli rolników? Widać, że potrafią się porozumieć tylko wtedy, gdy chodzi o utrzymanie niskich składek do KRUS.

Do tej pory ich elektoratowi wiejskiemu to wystarczało. Czy tak będzie dalej? Afrykański pomór świń odpalił bombę, która może kosztować PSL utratę poparcia. Hodowcy już odczuwają skutki kryzysu. Zdjęcie nadwyżek – jeżeli w końcu do niego dojdzie – będzie tylko połową sukcesu. Za chwilę rynek może się znów zablokować, bo rosyjskie embargo i niechęć wobec naszego mięsa na Dalekim Wschodzie uderzy poważnie w eksport naszej wieprzowiny.

Afrykański pomór świń nie jest zresztą pierwszym przykładem na to, że Kalemba i Piechociński nie potrafili ze sobą współpracować. Podobnie było przy czarnym PR, który wokół naszej żywności rozpętali Czesi i Słowacy.

Chyba tylko naiwni wierzyli, że na stanowisku ministra rolnictwa może pojawić się niezależny ekspert, który niczego nie zawdzięcza kolejnym szefom PSL. Ludowcy chcą, aby stery w resorcie przejął znów Marek Sawicki. Nie licząc afery taśmowej, za swojej poprzedniej kadencji w resorcie rolnictwa zasłynął z nieudanej wojny z sieciami handlowymi. Kto o tym dziś pamięta? Z pewnością nie chcą robić tego firmy spożywcze, których być albo nie być zależy od Biedronki czy Tesco.

źródło: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/76953 ... konia.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

lukas

W normalnym świecie mężczyzna zarabiać powinien tyle żeby bez problemu zaopatrzyć kilkuosobową rodzinę. Matka zaś, wychowując swoje potomstwo na porządnych ludzi, robiłaby po stokroć lepszą pracę, niż częstokroć zarabiając jakąś jałmużnę na kasie. Młodzi aby przeżyć od pierwszego do pierwszego prawie się nie widują a dziećmi zajmą się "fachowcy od gender" i o to chodzi. Ale nowoczesny niewolnik ma za to smartfona i 40 calowy TV i to daje mu poczucie wolności i nowoczesności, chyba, że na kolejną ratę nie wystarczy...

------------------------

Adam


@teoretyczny komunista Tylko dla kogo jest to coś dobrego? Moi znajomi, gdy zostają ojcami to zwiększają ilość nadgodzin, biorą dodatkowy etat. Nie chcą obowiązkowych urlopów, po powrocie z których wypada się trochę z obiegu (w mojej branży np - 2 tygodnie poza firmą to ciężka sprawa, muszę być na bieżąco z tym co się dzieję). No i - po powrocie z takiego urlopu różnie być może. Ktoś zajął nasze stanowisko, możemy być zepchnięci na dalszy plan... Oczywiście - możliwość takich urlopów to fajna sprawa. Gdy żona nie może, trzeba jej pomóc, zaniemogła, lub wręcz - np zmarła po porodzie, albo odeszła i sami wychowujemy dziecko, lub po prostu - ma lepszą pracę i to nam się opłaca zostać w domu. Jednak tylko jako możliwość, nie obowiązek. Rodzina w takiej sytuacji najczęściej potrzebuje po prostu więcej pieniędzy. A więc nadgodzin właśnie.

=======================

Urlop Tuska stał się hitem
Na rok wolnego wybrało się już 100 tys. rodziców. 
Z danych wynika, że niemal wyłącznie matki.

Prawo do rocznego płatnego urlopu na sprawowanie opieki nad dzieckiem rodzice zyskali w połowie ubiegłego roku. Do czerwca 2013 r. urlop ten był o połowę krótszy. Jego wydłużenie to element polityki prorodzinnej rządu.

– To rozwiązanie rewolucyjne w polskiej polityce rodzinnej po 1989 r. – przekonuje minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Okres płatnego urlopu, jak wynika z najnowszych danych OECD, jest najdłuższy na świecie. Druga pod tym względem jest, także borykająca się z wielkimi problemami demograficznymi, Estonia.

Panów tylko garstka

Jak wynika z danych ZUS, do których dotarła „Rz", już 77,5 tys. rodziców pracujących w firmach zatrudniających do 20 osób korzysta z nowego urlopu rodzicielskiego, który przysługuje po półrocznym macierzyńskim. To dane za styczeń.

– Nie dysponujemy jeszcze danymi z większych firm – wyjaśnia Jacek Dziekan, rzecznik ZUS. Ponieważ około połowy Polaków pracuje w małych firmach lub jako samozatrudnieni, można szacować (nawet przyjmując bardzo konserwatywne założenia), że co najmniej 100 tys. osób korzysta już z wydłużonego urlopu.

Ich liczba rośnie lawinowo. W czerwcu ub.r. w małych firmach takich osób było 6,2 tys., w październiku 33,6 tys. Rosną też wydatki ZUS. W czerwcu ub.r., podobnie jak w poprzednich miesiącach, wydatki na zasiłki z tego tytułu wynosiły ok. 300 mln zł. W styczniu tego roku – 494 mln zł.

Jedną z osób, które skorzystały z urlopu, jest Karolina Wolińska ze Stowarzyszenia Matki I Kwartału, które wywalczyło prawo do dłuższych urlopów dla rodziców wszystkich dzieci urodzonych w 2013 r. Rząd pierwotnie planował, że obejmą one tylko dzieci urodzone od połowy marca. – To dobre rozwiązanie dla rodzin – mówi nam Wolińska. Tłumaczy, że dzięki temu więcej osób może się zdecydować na potomstwo.

Polacy są bardzo konserwatywni w wykorzystywaniu tych urlopów. ZUS podaje, że 98,5 proc. korzystających z nich to kobiety. Na takich urlopach jest zaledwie 1,1 tys. mężczyzn, chociaż mogą oni z nich korzystać niemal dowolnie – oprócz pierwszych 16 tygodni obowiązkowych dla pań.

O tym, że to głównie kobiety sprawują opiekę nad małymi dziećmi, świadczą też dane dotyczące urlopu ojcowskiego. To dwa tygodnie, jakie mogą wykorzystać panowie przez pierwszy rok życia ich dziecka. Okazuje się, że z takiego prawa korzysta niewielu z nich. W 2013 r. było ich (znowu w firmach do 20 osób) niespełna 28 tys. na blisko 150 tys. uprawnionych. Rok wcześniej 28,6 tys., a w 2010 r. i 2011 r. – odpowiednio 16,6 i 13,5 tys.

Czy to przejaw dyskryminacji mężczyzn? Eksperci wskazują, że czasami faktycznie mogą oni mieć problemy z uzyskaniem wolnego „na dzieci". Ale częściej rodzinom po prostu bardziej opłaca się praca panów, kobiety lepiej też nadają się do opieki nad małymi dziećmi. Nie bez znaczenia jest tu okres karmienia piersią.

To jest prawo kobiety

Z tej perspektywy niepokojąco brzmią postulaty lewicowych środowisk, by obowiązkowo (pod karą utraty jakiejś części wolnego) wysyłać na te urlopy mężczyzn. Ireneusz Jabłoński, ekspert Centrum im. Adama Smitha, ostro to komentuje: – Bolszewicy i faszyści też mówili ludziom, co jest dla nich najlepsze. Niech wszyscy, którzy chcą wprowadzać obowiązkowe urlopy dla ojców, zdecydują się, czy chcą afirmować podmiotowość i wolność jednostek czy bolszewizm.

Jabłoński tłumaczy, że urzędnicy nie wiedzą lepiej niż rodzice, co jest dobre dla dzieci.

Karolina Wolińska zwraca uwagę na aspekt finansowy. 
– Ojcowie zarabiają lepiej i w związku z tym to oni są aktywniejsi na rynku pracy. Jeśliby szli na urlopy, rodzina traciłaby część bieżącego dochodu, a nawet perspektywę jego otrzymywania – uważa.

Jej zdaniem pomysł obowiązkowego urlopu dla ojców pod groźbą utraty jakiejś jego części nie jest szczęśliwy. 
– Mogłoby się skończyć po prostu utratą prawa do niego. Feministki, które to proponują, powinny pamiętać, że np. w Szwecji proces wchodzenia ojców w role macierzyńskie trwał dziesiątki lat – mówi.

Jabłoński odpowiada też na zarzuty stygmatyzowania kobiet opieką nad dziećmi i ich ewentualnych kłopotów na rynku pracy.

– To całkowicie błędne myślenie. Państwo powinno dawać kobiecie możliwość wykonywania przez nią jej praw związanych z macierzyństwem. Natomiast fakt, że nie może ona znaleźć zatrudnienia, świadczy o tym, że to na rynku pracy jest źle, a nie o tym, że jest ona stygmatyzowana przez dłuższy urlop
– mówi.

źródło: http://www.rp.pl/artykul/17,1093923-Url ... hitem.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Władimirze Władimirowiczu, nie atakujcie nas! Wykończymy się sami
Obrazek
Kryzys ukraiński bardzo sprytnie starają się wykorzystać polskie władze. Budowanie nastroju zagrożenia, lęku przed wrogą Rosją pozwala zepchnąć na dalszy plan złą sytuację gospodarczą w kraju. Można odnieść mylne wrażenie, że największym zagrożeniem dla Polski jest Władimir Putin, a tak oczywiście nie jest. Polska od wielu lat wyludnia się nie z powodu ostrzału artyleryjskiego, ale ze względu na złą sytuację materialną wielu ludzi. Ponadto brak polityki prorodzinnej rządu doprowadził do głębokiej zapaści demograficznej.

Zamiast spróbować coś z tym zrobić, rząd rzuca hasło: modernizacja armii. Oczywiście trzeba armię unowocześniać, ale nie należy tego robić pod wpływem emocji.

Ponadto, gdy przyjrzymy się szczegółowo planom zakupowym dla polskiego wojska, to nie zwiększają one w sposób istotny naszego bezpieczeństwa. Fajnie, że kupimy sobie kilka rakiet, czołgów i dronów. Damy zarobić firmom zbrojeniowym, podobno także polskim, ale to nie będzie jakaś rewolucja w uzbrojeniu. Rosyjskie rakiety już teraz mają w zasięgu 3/4 terytorium Polski. My natomiast za 10 lat być może będziemy mogli w niewielkim stopniu zagrozić Obwodowi Kaliningradzkiemu. O rakietach dalekiego zasięgu możemy tylko pomarzyć. Co więcej, na ewentualny zakup poważniejszego sprzętu musimy mieć zgodę Stanów Zjednoczonych, a te z kolei w takim przypadku liczą się ze zdaniem Rosji. Zatem dochodzi do pewnego paradoksu, bowiem o uzbrojeniu polskiej armii decyduje pośrednio nasz potencjalny wróg.

Egzaminu nie zda również, o czym często informują teraz media, powrót do powszechnego poboru. Głównie ze względu na migrację zarobkową. Co z tego, że ktoś odbębni służbę wojskową, jak potem czym prędzej czmychnie za chlebem na Zachód. W razie wojny będziemy musieli szukać żołnierzy po całym świecie. Poza tym nikogo nie powinno się zmuszać do obrony kraju. Obecna Polska jaka jest, to każdy widzi, więc nie wszyscy mogą mieć ochotę przelewać za nią krew.

Niestety,ale nasze położenie geopolityczne i wielkość budżetu nie pozwalają nam rozwinąć militarnych skrzydeł. Po raz kolejny w historii o naszym bezpieczeństwie decydować będą sojusze. Czy zdadzą one egzamin? Póki co Rosja zajmuje terytoria, dosyć łatwe do zdobycia, należące do Czeczenii, Gruzji czy Ukrainy, a więc do państw, które nie są członkami NATO. Ponadto bardzo często na okupowanych obszarach spora część ludności popiera stronę rosyjską. Z kolei te państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które należą do Paktu Północnoatlantyckiego i UE choć są blisko Rosji, to znajdują się już po innej stronie żelaznej kurtyny. Zatem nie powinno dojść do próby zajęcia np. krajów bałtyckich przez rosyjskie wojska ze względu na duże ryzyko niepowodzenia tej operacji. W sposób bardzo istotny naruszyłoby to interesy obronne i biznesowe Stanów Zjednoczonych, a także Niemiec.

Tak więc głównym zagrożeniem dla Polski jest brak polityki prorodzinnej państwa i wyludnianie się naszego kraju. Rząd ulega presji różnych grup lobbingowych. Ministerialne drzwi są otwarte dla przedstawicieli producentów alkomatów czy też firm zbrojeniowych. Na samym końcu są zawsze młodzi ludzie, którzy muszą jakoś wyżywić rodzinę i jeszcze dorzucic parę złotych na zakup F-16.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/11415-wlad ... y-sie-sami
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dają 10 godzin prądu dziennie za darmo. Komu się to opłaca?
Obrazek
Darmowy prąd przez 10 godzin dziennie - to nowa oferta sprzedawcy energii firmy Duon. Jest jednak kilka haczyków. Za zużytą energię nie zapłacimy tylko w wybranych godzinach i tylko do końca roku. Czy jednak dzięki temu zaczniemy zmieniać dostawców prądu?

Od kilku lat Polacy mają możliwość zmiany dostawcy prądu. Niestety dotąd zrobiło to zaledwie 230 tys. klientów na 6,4 mln wszystkich odbiorców prądu. Dla porównania numer telefonu rocznie przenosi kilka milionów abonentów. Dlaczego nikt nie zmienia taryfy energetycznej? Bo dotąd było to mało opłacalne. Zyskać dzięki temu można było ledwie kilkadziesiąt złotych rocznie.

Od pewnego czasu się to zmienia. Prąd zaczęły bowiem sprzedawać już nie firmy powiązane z grupami energetycznymi, do których należą elektrownie, ale po prostu prywatne przedsiębiorstwa. Notowany na giełdzie Duon (kliknij, aby zobaczyć notowania spółki) właśnie zaproponował taryfę, w której daje 10 godzin darmowego prądu dziennie. Licznik zatrzyma się między godziną 13. a 15. oraz w nocy między 22. a 6.

- Oferta jest przełomem nie tylko na polskim, lecz także na europejskim rynku energii. Dotychczas wprowadzenie energetycznych "happy hours" było jedynie deklarowane przez dostawców. Klient korzystający z oferty będzie płacił co miesiąc opłatę handlową 7,87 zł. Nie nakładamy też na klientów żadnych limitów zużycia - mówi Krzysztof Noga, prezes Duon Marketing and Trading.

Trzeba jednak pamiętać, że to tylko promocja, która potrwa do końca roku. Później płacić będzie trzeba, choć i tak stosunkowo niewiele. Jedna kilowatogodzina będzie w tych godzinach kosztować 0,11 zł. To około 2 grosze taniej niż w najtańszej dziś ofercie i nawet 60 proc. mniej niż w najpopularniejszych dostawców.

- Poza darmowymi godzinami cena prądu wynosi 0,283 zł/kWh netto. Dla porównania na przykład RWE oferuje 0,276 zł netto przez całą dobę - mówi Krzysztof Noga.

Na razie nowej taryfy Duonu nie ma jeszcze w kalkulatorze prowadzonym przez Urząd Regulacji Energetyki, który pokazuje, czy opłaca się nam zmienić dostawcę. Jednak oferta może być ciekawa. Na przykład dla klienta RWE, który rocznie zużywa 2100 kWh (pół na pół w nocy i dzień) zmiana dostawcy prądu na obecnie najtańszą ofertę firmy TeleZet da rocznie 500 zł oszczędności. Kwota ta nie zawiera dodatkowej opłat wynoszącej rocznie ok. 90 zł. Według wyliczeń Duonu ich nowa oferta przy analogicznych założeniach da rocznie 316 zł zysku.

Trzeba pamiętać, że obecnie większość osób korzysta z taryf jednostrefowych. Oznacza to, że za prąd płacą tyle samo niezależnie od tego, czy pobierają go w środku nocy, czy w szczycie energetycznym około godziny 19. Oferta "promocyjnych" godzin jest więc dla osób, które będą potrafiły się przestawić i pranie czy zmywarkę uruchomić o konkretnej porze.

- Telefony komórkowe i laptopy możemy ładować po 22.00, zaś generalne porządki wraz z odkurzaniem przenieść na godzinę 13. w weekendy. Z elektrycznego piekarnika, który zazwyczaj jest domowym "pożeraczem prądu" warto skorzystać wieczorem, a następnego dnia tylko podgrzać danie w mikrofalówce - tłumaczy szef Duonu.

Dlaczego firmy sprzedające energię proponują tak tanią energię? Bo producentom zależy, by szczyty energetyczne, gdy pobór mocy jest największy, zrównać z niżami, gdy z prądu nikt nie korzysta. Nasze zapotrzebowania na prąd jest coraz większe, a moce naszych elektrowni nie rosną. Jeśli nie nauczymy się korzystać z prądu w nocy, to albo będziemy płacili za energię jeszcze więcej, albo co chwilę będziemy mieć blackouty.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,1033823,title, ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Słabość rządu doprowadziła do tego, że embargo na sprzedaż wieprzowiny do Rosji będzie dotyczyło tylko Polski i Litwy
Obrazek
Wczoraj premier Tusk i wicepremier Piechociński poinformowali opinię publiczną o powołaniu Marka Sawickiego na nowego ministra rolnictwa (po rezygnacji poprzedniego Stanisława Kalemby) i mimo, że podpis prezydenta Komorowskiego na tej nominacji pojawi się dopiero w poniedziałek, zaczął on podejmować decyzje.
Razem z wicepremierem Piechocińskim udali się na rolnicze blokady dróg we wschodniej Polsce i złożyli obietnice rozwiązania wszystkich problemów wynikłych z ogłoszenia rozległej tzw. strefy zapowietrzonej wzdłuż całej granicy z Białorusią.

(...)

Ale niestety to tylko mała część „świńskiego problemu”. Okazuje się, że słabość naszego rządu doprowadziła do tego, że Komisja Europejska w porozumieniu z Rosją, dokonała regionalizacji i w związku z tym embargo na sprzedaż wieprzowiny na teren tego kraju już w najbliższym czasie będzie dotyczyło tylko Polski i Litwy, natomiast pozostałe 26 krajów UE będzie mogło sprzedawać mięso wieprzowe do Rosji.
To rosyjskie embargo dla Polski i Litwy może trwać wiele miesięcy, a ponieważ na obszar Unii Celnej (tworzonej przez Rosję, Białoruś i Kazachstan) sprzedawaliśmy mięso wieprzowe o wartości około 400 mln euro rocznie, więc blokada takiego eksportu oznacza trwały spadek cen mięsa wieprzowego w całej Polsce i pogorszenie opłacalności (albo wręcz nieopłacalność) tej produkcji w naszym kraju. (...)

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/11440-slab ... ki-i-litwy
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ile kosztuje Polaków utrzymanie mieszkania?
Obrazek

W 2013 r. na utrzymanie mieszkania, jego wyposażenie i prowadzenie przeciętny Polak wydawał aż 26,3% domowego budżetu - więcej niż na jedzenie i ponad 22 razy więcej niż na edukację.


Zgodnie z oczekiwaniem ekonomistów w lutym inflacja nieznacznie przyspieszyła. GUS oszacował ją na 0,7% (r/r), podczas gdy w styczniu było to 0,5% (po aktualizacji). Inflacja pozostaje więc wciąż na niskim poziomie, co pozwala utrzymywać stopy procentowe, a wraz z nimi oprocentowanie kredytów na niskim poziomie.

Najszybciej tanieje edukacja

W ostatnich 12 miesiącach najmocniej zdrożały dobra i usługi zagregowane w kategorii rekreacja i kultura (2,8% r/r), żywność, napoje i używki (2,1% r/r) oraz mieszkanie (1,9% r/r). Z drugiej strony w lutym 2014 r. mniej niż rok wcześniej trzeba było płacić za dobra i usługi związane z edukacją (6,2% r/r), odzieżą i obuwiem (4,7% r/r) oraz łącznością (3,2% r/r).

Na mieszkanie wydajemy 22 razy więcej niż na edukację


Opublikowane przez GUS dane zawierają także informacje o corocznych zmianach w składzie koszyka inflacji, pokazującego, jaką część domowego budżetu pochłaniają poszczególne kategorie dóbr i usług, których zmiany cen składają się na inflację. Wynika z nich, że przeciętny Polak wydaje więcej niż rok wcześniej między innymi na: łączność, mieszkania, żywność i napoje, używki czy odzież. Mniej statystyczny obywatel wydaje natomiast na restauracje, hotele, rekreację, kulturę i transport.

Najważniejszą kategorią składającą się na wydatki w domowym budżecie pozostają żywność i napoje bezalkoholowe. Pochłaniają one aż 24,6% wszystkich wydatków. Oznacza to, że przeciętny Polak wydaje na artykuły spożywcze niemal co czwartą złotówkę. Kolejną ważną pozycją jest użytkowanie mieszkania lub domu oraz nośniki energii, które odpowiadają za 21,7% wydatków. Dodatkowe 4,6% pochłaniają też wydatki na wyposażenie nieruchomości i prowadzenie domu. W sumie z kosztami użytkowania nieruchomości daje to aż 26,3-proc. udział w domowym budżecie, co oznacza, że wydatki na ten cel pochłaniają więcej niż zakupy artykułów spożywczych. Z drugiej strony najmniej Polacy wydają na edukację (1,2%) oraz restauracje i hotele (4,6%). To odpowiednio ponad 22 i prawie 6 razy mniej niż udział wydatków związanych z mieszkaniem.

Wyższa inflacja dopiero jesienią

W najbliższych miesiącach inflacja powinna utrzymywać się na niskim poziomie. Taki scenariusz jest przewidywany nie tylko w marcowej projekcji inflacji NBP, ale też przez ekspertów z Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Opublikowany przez nich Wskaźnik Przyszłej Inflacji co prawda zanotował w marcu czwarty już z rzędu wzrost (tym razem o 0,8 pkt.), ale wciąż nie jest to wyraźny zwiastun wyższej inflacji. Przypomnijmy, że wskaźnik publikowany przez BIEC prognozuje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, jak zachowywać się powinien wskaźnik cen dóbr i usług. Eksperci BIEC sugerują, że niewielkie przyspieszenie wzrostu cen najprawdopodobniej pojawi się jesienią.

W ciągu roku utrzymanie mieszkania podrożało o 21,5 zł


Na utrzymanie mieszkania, podobnie jak w przypadku koszyka inflacji, składają się koszty eksploatacyjne, energii i wody. Na podstawie tempa wzrostu cen można szacować, że dziś na utrzymanie mieszkania czteroosobowa rodzina wydaje 876,6 zł, czyli więcej niż miesiąc wcześniej. W ciągu 12 miesięcy koszt utrzymania modelowej rodziny podniósł się o 21,5 zł, co wciąż w dużym stopniu wciąż jest konsekwencją podwyżek stawek za wywóz śmieci z lipca 2013 r. (kontrybucja na poziomie ponad 50%).


źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/11432-ile- ... mieszkania
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM