Komentarz:
sta-n2
Aby przypodobać się większości swoich wyborców, posłowie muszą kogoś w tej "walce" poświęcić.
Najłatwiej tych,którzy nie mają wpływu na stanowione w Polsce prawo. Jeżeli jest zapotrzebowanie medialne na decyzje izolujące byłych więźniów morderców to napisanie opinii psychiatrycznej pod takie zapotrzebowanie nie będzie już żadnym problemem.. Wieloletni marazm legislacyjny w tej sprawie, Sejm nadrobił "sprinterską" ustawą, która nie wiadomo czy się ostanie, po zbadaniu przez Trybunał Konstytucyjny. Stan wyższej konieczności na który powołują się posłowie, to dowód na to, że w zacietrzewieniu walką polityczną, nie dostrzegają na czas wielu ważnych spraw, a następnie pod presją czasu, tworzą niechlujne prawo.
=======================
Morderca Trynkiewicz budzi mordercze instynkty
Z nieszczęścia zrobiliśmy igrzyska, zepsuliśmy prawo, a teraz możemy zakwestionować sens resocjalizacji. Testujemy granice prawa do społecznej samoobrony. Ile praw możemy zabrać ludziom, którzy są potencjalnie groźni?
Sprawa Mariusza Trynkiewicza to egzamin, który już częściowo oblaliśmy. Z nieszczęścia zrobiliśmy igrzyska, zepsuliśmy prawo, a teraz możemy zakwestionować sens resocjalizacji.
Trwa odliczanie do końca kary pedofila i zabójcy czterech chłopców. Gdyby wyszedł na wolność, policja ma go pilnować i chronić. Morderca budzi mordercze instynkty, powstają strony nawołujące do linczu, które lajkują tysiące ludzi. Zapewne mają się za porządnych obywateli, a nie potencjalnie groźnych - takich, których dotyczy ustawa o izolacji przestępców uchwalona dla Trynkiewicza i jemu podobnych. Testujemy granice prawa do społecznej samoobrony. Ile praw możemy zabrać ludziom, którzy są potencjalnie groźni? To nie tylko polski problem. "Walka z terroryzmem" przyniosła legalizację tortur, więzienie bez sądu i masową inwigilację. Media odczłowieczają Trynkiewicza i jemu podobnych, nazywając ich "bestiami", "zwyrodnialcami". To mechanizm ułatwiający wykluczenie ze wspólnoty.
W Wlk. Brytanii publikacja zdjęć osób skazanych za pedofilię przez brukowiec "News of the World" spowodowała w 2000 roku serię linczów na autentycznych lub rzekomych pedofilach. Latem zeszłego roku tamtejsi sąsiedzi pobili i podpalili mężczyznę z powodu bezpodstawnej plotki, że jest pedofilem.
Nasi politycy, działając - jak twierdzą - "w stanie wyższej konieczności", uchwalili ustawę o izolacji niebezpiecznych przestępców. Wzorowaną na prawie niemieckim pochodzącym z lat 30. ubiegłego wieku. Tamto prawo uchwalano pod wpływem popularnej wówczas eugeniki (doktryna propagująca eliminowanie jednostek społecznie zbędnych czy szkodliwych), a także koncepcji "przestępców z urodzenia", których według kryminologa Cezare'a Lombrosy można było rozpoznać po czaszkach.
W Polsce takiego prawa nie przyjęto. Teraz uchwalono je z mocą wsteczną, co narusza konstytucję i międzynarodowe konwencje. Ma dotyczyć Trynkiewicza i innych osób skazanych na śmierć, którym w ramach amnestii zamieniono wyroki na 25 lat. Aby uniknąć zarzutu ponownego karania za ten sam czyn, decyzję o bezterminowej izolacji oderwano całkowicie od wyroku i czynu, którego przestępca się dopuścił. Skutek jest taki, że to prawo obejmie wszystkich odbywających kary na oddziałach terapeutycznych. A więc np. pijanych kierowców czy włamywacza uzależnionego od narkotyków. Ministerstwo Sprawiedliwości ustami wiceministra Michała Królikowskiego deklarowało, że osób podpadających pod ustawę w ciągu najbliższych dziesięciu lat będzie 18. Dziś Służba Więzienna mówi, że w ciągu miesiąca będzie ich 40. Bo dyrektorzy więzień, którzy mają ich typować, będą dmuchać na zimne.
Oczywiście o tym, kto "stwarza niebezpieczeństwo", zdecyduje sąd. A biegli ocenią "prawdopodobieństwo", że skazany, który kończy karę, popełni przestępstwo przeciwko zdrowiu lub życiu. Tylko czy można człowieka bezterminowo pozbawiać wolności nie za to, co zrobił, ale za to, jak oceniają go inni? Psychiatrzy ostrzegają, że nie da się odpowiedzialnie przewidzieć, co ktoś zrobi.
Trynkiewicz będzie pierwszym, do którego zastosowane zostanie nowe prawo. Czy sąd potrafi orzec niezawiśle w atmosferze społecznej histerii? Będzie to sąd rodzinny, nieprzyzwyczajony do orzekania pod presją. Oprze się na opinii biegłych. Gdyby któryś zaopiniował wbrew oczekiwaniom, tabloidy, a pewnie nie tylko, podadzą jego nazwisko, miejsce zamieszkania. Podetkną mu mikrofon i zapytają: "Co pan (pani) powie teraz rodzinom ofiar?".
Jeśli biegli i sądy zachowają się oportunistycznie, będzie to sygnał dla skazanych, którzy mogą wpaść w tryby ustawy, że w więzieniu nie warto nad sobą pracować - najpewniej i tak wylądują na bezterminowej izolacji.
Media wydały wyrok na Trynkiewicza. Uzasadniany jego wypowiedzią, że nad sobą nie panuje i będzie zabijał. Ale mówił to 25 lat temu, na procesie. Mogła to być taktyka: jako niepoczytalny nie podlegałby karze śmierci. W więzieniu przeszedł terapię, na którą się zgodził. Uczył się technik radzenia sobie ze zbrodniczymi impulsami. A także odruchu szukania w razie kryzysu pomocy specjalisty. Wprawdzie protestował niedawno przeciwko przewiezieniu na specjalistyczny oddział terapeutyczny więzienia w Rzeszowie, ale prawdopodobnie bał się o swoje bezpieczeństwo w nieznanym miejscu.
Profesorowie Józef Gierowski i Janusz Heitzman kilkanaście lat temu opiniowali przedterminowe zwolnienie "wampira z Baranowa". Zabił pięć kobiet i okaleczył ich zwłoki. Diagnoza: nekrofil sadysta. Zaopiniowali zwolnienie negatywnie: "Jest wysokie prawdopodobieństwo, że będzie dalej mordował". Ale kara mu się skończyła, od dziesięciu lat jest na wolności, i nic.
Inny biegły sądowy Jerzy Pobocha wydał negatywną prognozę kryminologiczną człowiekowi, który zabił, poćwiartował i spuścił do kanalizacji ciało kobiety . Miał zmiany organiczne w mózgu. Jest od kilkunastu lat na wolności i nic złego nie zrobił. Ożenił się, ma dziecko, pracuje.
Prof. Heitzman mówił "Wyborczej" w listopadzie, że po ulicach chodzi więcej potencjalnych zabójców, gwałcicieli i sadystów, niż siedzi ich w więzieniach. Psychiatrzy, psycholodzy, neurolodzy nie wiedzą, dlaczego mając podobną osobowość, historię, nawet podobnie ukształtowany mózg, jedni dopuszczają się zbrodni , a inni nie.
Jeśli społeczeństwo da sobie prawo, by dożywotnio eliminować potencjalnie niebezpiecznych w imię samoobrony, to gdzie się zatrzymamy? Czy jeśli zdobędziemy do tego odpowiednie narzędzia, np. obrazowania mózgu, mamy prawo robić badania przesiewowe całej populacji Polaków? Może za parę lat politycy napiszą ustawę zgodnie z ideą, wedle której samo "prawdopodobieństwo" bycia niebezpiecznym uprawnia do bezterminowego uwięzienia człowieka.
źródło + video :
http://wyborcza.pl/1,75478,15301107,Mor ... SlotII3img
Czytaj też:
http://fakty.interia.pl/prasa/news-fakt ... Id,1091891