Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

tinley

No to jeszcze niech teraz powie kto wystawiał lewe zwolnienia i ile wzięła kasy na lewym chorobowym.
A na koneic niech wyjaśni ile to w końcu nosi w spodniach i będzie z narodem kwita


--------------------------------

2random

Pani Gosiewska rownież nie wiadomo co robiła w ARiMR za rządow męża. "Miała pracę". Teraz ci wszyscy święci rozprawiaja o korupcji PO i kupczeniu stanowiskami.

=============================

Hofman: Moja żona dostała pracę w KGHM, jak rządził PiS. To błąd niedoświadczonego polityka

- Jako niedoświadczony polityk popełniłem błąd. Dziś bym tego nie zrobił - mówił w RMF FM Adam Hofman pytany o swoją żonę, która w czasie, kiedy PiS był u władzy, rozpoczęła pracę w KGHM. - Moja żona już nie pracuje w KGHM ani w żadnej innej spółce skarbu państwa - zapewnia.

- To był błąd, że zgodziłem się, żeby przyjęła tę pracę - tłumaczył w rozgłośni Hofman. - Moja żona już nie pracuje w KGHM ani w żadnej innej spółce skarbu państwa - zapewnił. I przyznał, że to "niejasna sytuacja, że polityk funkcjonuje w życiu publicznym, a jego żona pracuje w spółce skarbu państwa".

Za rządów PiS Joanna Hofman została głównym specjalistą w wydziale komunikacji korporacyjnej KGHM. Jak pisała "Gazeta Wyborcza", po przegranych przez PiS wyborach, żona rzecznika PiS poszła na zwolnienie chorobowe. Następnie od razu m.in. na urlop macierzyński, wypoczynkowy, wychowawczy i znów zwolnienie L4. W pracy nie było jej przez dwa lata.

Przedterminowe wybory?

Hofman, pytany, czy marzy mu się, żeby po kłótniach w PO doszło do przedterminowych wyborów, stwierdził: - Gdyby było tak, że to Platforma nie jest partą rządzącą, to marzyłoby mi się, żeby rzeczywiście walczyli tak, żeby zniknęli z powierzchni ziemi. Jednak dziś ta grupa zorganizowana wokół swojego interesu, bo to już nie wiem, czy to jest dalej partia polityczna, czy raczej grupa zorganizowana wokół swojego interesu... - mówił.

- Wydaję mi się, że dzisiaj do przyspieszonych wyborów wcale nie jest tak blisko. Donald Tusk władzy nie odda i moim zdaniem nie odda jej do samego końca. Będzie trwał - stwierdził.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... adzil.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze internautów:

~Starosądeczanin -



Szanowni Warszawiacy.Nie chciało Wam się iść na referendum a i większość głosuje na PO.To kwestia czasu jak w miejsce kościołów wybudują Wam synagogi a Powstanie Warszawskie ogłoszą największą pomyłką w dziejach świata.Jesteście już tylko warzywkiem które uprawia pani Hanka .O dumnej i nieujarzmionej Warszawie to możecie poczytać ale już tylko w bajkach.Pozdrawiam

-----------------------------

Podobnie jak o generale Karolu Świerczewskim , który zginął w Bieszczadach, a który kulom się nie kłaniał... :-), oraz o majorze Sucharskim, który ,,dzielnie" bronił Westerplatte w roku 1939 - przypisek mój

---------------------------

~rentier -


Jako warszawiak, który brał udział w referendum - zgadzam się z przedmówcą. Warszawiacy - staliście/śmy się leniwi, zgnuśniali i obojętni na to, co wokół nas śmierdzi i nas poniża. Sami sobie zgotowaliśmy ten los.


===========================
Będzie kontrola ws. biurowca przy pl. Zamkowym
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zleciła kontrolę w zakresie architektonicznym biurowca, który ma stanąć na działce przy pl. Zamkowym w Warszawie. Do dymisji podała się naczelnik śródmiejskiego wydziału architektury Jolanta Zdziech-Naperty
Obrazek
Prezydent Warszawy powiedziała dziś, że od strony formalnej nie ma podstaw do wstrzymania budowy. Podkreśliła natomiast, że będą kontrole dotyczące inwestycji. - Wyciągamy konsekwencje w stosunku do pracowników - dodała.

Współtwórcą projektu jest syn byłej naczelnik


Podczas wewnętrznej kontroli sprawdzony zostanie proces wydawania zgód i opinii w zakresie architektonicznym inwestycji; trwa także kontrola wewnętrzna w zakresie konserwatorskim.

Prezydent Warszawy pytana przez dziennikarzy, podkreśliła, że budowa biurowca nie była konsultowana z UNESCO, gdyż działka, na której ma stanąć, znajduje się poza ścisłą strefą określoną wpisem UNESCO; granicą wpisu jest ul. Podwale.

Biurowiec ma zostać zrealizowany przez spółkę Senatorska Investment na działce przy pl. Zamkowym. Jak podał tygodnik "Wprost" współtwórcą projektu architektonicznego biurowca jest syn byłej naczelnik śródmiejskiego wydziału architektury, Bartosz Naperty.

Pomysł budzi kontrowersje

Na potrzeby inwestycji ma zostać wyburzona część budynku na ul. Podwale 1. Pomysły zastąpienia tej kamienicy budynkiem przeznaczonym na biura wywołały kontrowersje, kamienica nie jest jednak zabytkiem. Problemem okazało się natomiast sąsiedztwo Starego Miasta, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

W ubiegłym tygodniu przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO Andrzej Rottermund powiedział, że wkrótce może dojść do kontroli ekspertów z Centrum Światowego Dziedzictwa w Paryżu.

Stare Miasto na liście UNESCO


Stare Miasto w Warszawie zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1980 r. Warszawska starówka została niemal całkowicie zniszczona podczas II wojny światowej.

Wkrótce po jej zakończeniu postanowiono o odbudowie Starego Miasta. Zdecydowano się na przywrócenie jego świetności z XVIII w. Projekt rekonstrukcji opracowało Biuro Odbudowy Stolicy, powołane 14 lutego 1945 r.

W kolejnych latach odgruzowywano ulice Starówki. 22 lipca 1949 r. oddano do użytku trasę W-Z, a Kolumna Zygmunta powróciła na swoje miejsce.

Zakończenie pierwszego etapu odbudowy Starego Miasta nastąpiło 22 lipca 1953 r. Odbudowa katedry św. Jana i innych kościołów trwała nieco dłużej - do 1955 roku.

źródło: http://polskalokalna.pl/wiadomosci/mazo ... st67410856
====================

Warszawskie Stare Miasto odbudowano dzięki czemu ? Ano dzięki temu, że zburzono naszą lubińską Starówkę, a cegły zawieziono do Warszawy. I tutaj nie chodzi tylko o Lubin, ale jeszcze o wiele innych miejscowości.Cała Polska była wtedy zmuszana pomagać Warszawie. Ale jak to wtedy było, to tylko starsi ludzie mogą pamiętać.
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty: major

Systematycznie po '89 stajemy się "czarnym lądem" dla świata. Sprzedać wszystko jak najtaniej, jak najwięcej zabezpieczyć siebie i kolesi. To dewiza rządów z korzeniami solidarnościowymi począwszy od Bieleckiego, Buzka, Kaczora, i tego ostatniego geniusza, słoneczka Peru. ======================
W Polsce są złoża cynku i ołowiu warte miliardy. Surowiec ma trafiać do Chin, Indii i hut Europy
Obrazek
Rathdowney Resources zamierza uruchomić na Śląsku kopalnię cynku i ołowiu. Kanadyjska spółka w ciągu kilku lat zainwestuje 200–300 mln dol. Wydobyty surowiec miałby trafiać do Chin, Indii i hut Europy.

Kanadyjczycy, którzy poszukiwania złóż metali w naszym kraju prowadzą od 2010 r., chcą przejść do etapu wydobycia. Szacują, że na należących do firmy koncesjach zasoby cynku i ołowiu sięgają 100 mln ton. – To światowej klasy złoża. Ale nie wszystko da się ekonomicznie wydobyć. Na razie zidentyfikowaliśmy 20 mln ton, których produkcja będzie opłacalna – mówi John P. Barry, prezes Rathdowney Resources Ltd. Tona cynku na międzynarodowych giełdach kosztuje 1900–2000 dol., ołowiu – ok. 2200 dol. Wydobyty w Polsce surowiec miałby trafiać do Chin, Indii i hut w Europie. Przedstawiciele Rathdowney uważają, że Śląsk to jeden z najlepszych na świecie regionów, jeśli chodzi o pokłady cynku i ołowiu. Dlatego dziwią się, że nikt wcześniej nie chciał sięgnąć po skarby pod ziemią. – Gdy się angażowaliśmy w poszukiwania, dysponowaliśmy historyczną dokumentacją geologiczną. Wiedzieliśmy, że złoża tu są. W sąsiedztwie działa już kopalnia cynku Pomorzany, należąca do Zakładów Górniczo-Hutniczych „Bolesław” w Bukownie koło Olkusza. Ryzyko inwestycyjne było niewielkie – tłumaczy Barry. Spółka szukała złóż w okolicach Zawiercia. Do tej pory na badania wydała ok. 20 mln dol. – Ale opłaciło się. Złoża cynku i ołowiu znajdują się tu dosyć płytko, 100–200 metrów pod powierzchnią ziemi – podkreśla nasz rozmówca. Więcej:: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... uropy.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

zniesmaczony

Sugestie papieża polskich księży nie dotyczą . Oni Bogu służyć mogą jedynie w luksusowych warunkach, jeździć luksusowymi autami, luksusowo wypoczywać .
==================================
Radni chcieli darmowych chrztów. Prałat posłał ich do wszystkich diabłów
Obrazek
Radni chcieli realizacji nauk papieża.

Znani ze swojej pobożności radni Pabianic przejęli się naukami papieża Franciszka, który wezwał księży do nie pobierania opłat za posługi religijne. Wydali uchwałę, będącą równocześnie podziękowaniem za kanonizację Jana Pawła II, w której zwrócili się do pabianickich księży, aby nie kazali oni płacić wiernym za chrzty.

Uchwała radnych nie miała długiego życia.

Radnych do porządku przywołał oburzony szef pabianickiego dekanatu, prałat Ryszard Olszewski. Po naradzie z podległymi mu proboszczami wydał on oświadczenie, że uchwała rady miasta jest niezgodną z konkordatem i konstytucją ingerencją w wewnętrzne sprawy Kościoła.

Rada miasta Pabianic zwołała natychmiast nadzwyczajną sesję. Porządek obrad zawierał praktycznie tylko jeden punkt - o przyjęciu stanowiska uchylającego uchwałę, w której radni popierali idee głoszone przez papieża Franciszka.

Za chrzty nadal więc trzeba w Pabianicach płacić. Tak jak w całej Polsce.

źródło: http://www.hotmoney.pl/Radni-chcieli-da ... low-a32425
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Titanic zwany Polską nabiera wody
Obrazek
Wizja bankructwa jest coraz bardziej realna.

Komisja Europejska przewiduje dla Polski wzrost gospodarczy w tym roku na poziomie 1,3 proc., choć równie dobrze może się okazać, że polskie PKB będzie jeszcze niższe i wyniesie zaledwie ok. 1,1 proc. Ten wielce rachityczny wzrost gospodarczy to nie żadne ożywienie czy pędząca gospodarka, lecz raczej niebezpieczna stagnacja w tzw. dolnym stanie wód, a nawet powolne cofanie się. Tym bardziej, że jednocześnie KE zakłada, że gdy idzie o deficyt sektora finansów publicznych w Polsce to ten gwałtownie podskoczy, aż do 4,8 proc. Jeśli by jednak jeszcze doliczyć wszystkie te długi, które MF J.V.Rostowski poukrywał po różnych szufladkach, ów deficyt może sięgnąć 5,5 proc. w relacji do PKB. A to właśnie ten wskaźnik jest decydujący dla KE, tym bardziej, że wcześniej w ciemno polski rząd zaakceptował i podpisał Pakt Fiskalny, w którym obowiązujący deficyt strukturalny ma wynosić zaledwie 0,5 proc.

Jesteśmy objęci nadal procedurą naprawczą w ramach tzw. procedury nadmiernego deficytu, w którym dopuszczalna granica deficytu to zaledwie 3 proc. Co szczególnie niebezpieczne dla polskich finansów publicznych to fakt, że deficyt budżetu państwa wzrósł aktualnie do poziomu 40 mld zł i, co szczególnie alarmujące w ciągu 1 miesiąca - października wzrósł aż o 10 mld zł. To prawdziwy szok nie tylko dlatego, że do końca roku pozostały jeszcze dwa miesiące, ale dlatego również, że 350 firm planuje jeszcze grupowe zwolnienia ok. 40 tys. pracowników, a blisko 1300 firm może zbankrutować.

Oczywiście wzrost polskiego PKB na śladowym poziomie 1,3 proc. to znacznie mniej niż tylko 0,5 proc. wzrost PKB w Niemczech, bo tam wzrost gospodarczy tworzą głównie firmy i banki niemieckie, u nas w Polsce zaś takie firmy jak Volkswagen, Opel, Siemens, Real, Tesco, Auchan, BASF, Bayer, BRE Bank, ING itd. Ma to niewiele wspólnego z polskim Produktem Narodowym Brutto. Choć więc statystycznie na papierze mamy jeszcze formalnie wzrost PKB to realnie wyraźnie pogarsza się sytuacja fiskalna i materialna polskiego społeczeństwa, gwałtownie rośnie zadłużenie, skala ubóstwa i utrzymuje się wysokie bezrobocie. Sytuacja staje się tym bardziej groźna, że Prezydent RP może skierować ustawę o OFE do Trybunału Konstytucyjnego. Wszystko wskazuje na to, że rządowy skok na OFE może się nie powieść w konfrontacji z lobby OFE, z grupą posłów skupionych wokół G.Schetyny i J.Gowina. Wtedy katastrofa w finansach publicznych jest murowana, a wizja załamania się budżetu i potencjalnego wewnętrznego bankructwa całkiem realna. Już dziś załamanie się dochodów podatkowych w budżecie państwa jest ewidentne, w tej sferze będziemy się dalej pogrążać, ale jak ma być inaczej gdy prawie cały wartościowy - dochodowy majątek narodowy został wyprzedany w ręce obcego kapitału.

Coroczny transfer zysków z Polski za granicę to obecnie ok. 70 mld zł, zagraniczne firmy zarobiły według NBP w 2012r. ponad 14 mld euro. Nasz "Sztukmistrz z Londynu wspólnie z Nikodemem Dyzmą wodzą za nos, nie tylko polską opinię publiczną opowiadając bajeczki na lewo i prawo jak to świetnie sobie radzimy z kryzysem bo nam rośnie PKB. W te opowieści, że Polska jest potęgą gospodarczą uwierzył chyba nawet Sekretarz Stanu USA J.Kerry - niewątpliwie jesteśmy potęgą w produkcji drewnianych palet, uprawie i eksporcie jabłek, malin i truskawek, a ostatnio nawet szminek i cieni do powiek. Na razie jednak głównie jesteśmy dużym rynkiem zbytu, rynkiem taniej siły roboczej i wielkim pożyczkobiorcą, który płaci bardzo wysokie odsetki. Przy wzroście PKB 1,3 proc. czy nawet 2,5 proc. nie tylko nikogo nie dogonimy no chyba, że Burundi czy Kirgizję, ale raczej będziemy się cofać, żeby kogoś gonić musielibyśmy się rozwijać w tempie 5-6 proc.

Przy 1-2 proc. wzroście nie ma żadnych szans na rozwiązanie tak fundamentalnych kwestii jak: bezrobocie, niska dzietność, ogromne 1 bln zł zadłużenie publiczne i blisko 0,8 bln zł zadłużenie prywatne, rosnącej biedy, fatalnej służby zdrowia czy wielkiej emigracji ludzi młodych. Obecny nędzny wzrost gospodarczy to balansowanie na granicy recesji i totalnego zadłużenia i tak napędzany jeszcze gasnącą budową kawałków autostrad, galerii handlowych w każdym powiatowym mieście i kredytami konsumpcyjnymi, na które większości Polaków już nie stać.

Z pewnością rozwijamy się wolniej, niż rośnie nasze zadłużenie, a to tak naprawdę oznacza, że właśnie się zwijamy i kurczymy. Przy obecnym wzroście PKB rzędu 1,3 proc. i przyszłorocznym, na razie planowanym na 2,5 proc. przeciętny Polak musi się liczyć z pogorszeniem własnej sytuacji materialnej i wzrostem bezrobocia. Co prawda już dziś każdy ustawiony przetarg, przekręt prywatyzacyjny fikcyjne obroty, fałszywe faktury, handel wewnątrz wielkich korporacji ich własnych spółek też tworzy wzrost PKB. Za chwilę nawet będzie można do polskiego PKB doliczyć jeszcze zyski z prostytucji, przemytu towarów, handlu narkotykami, więc na papierze może się poprawić. Źródełko z dochodami budżetu państwa wysycha w zastraszającym tempie, a ministerstwo finansów niezwykle prymitywny sposób zaostrza jeszcze skrajny fiskalizm. Zanosi się na to, że będzie tylko gorzej. Zagrożony może się okazać nawet ten znowelizowany budżet tegoroczny, jak i zwłaszcza ten na rok 2014, któremu w razie wpadki z ustawą o OFE zabraknąć może ponad 20 mld zł.

Obecny rząd, żeby załatać coraz większą dziurę w burcie statku pod nazwą "Polski Titanic", który gwałtownie nabiera wody zdążyli już rozebrać i wyprzedać wszystkie szalupy ratunkowe, a ostatnie koło ratunkowe pod nazwą "Skok na OFE" trzyma dziś w swym ręku Prezydent RP. Zamieszanie i kompromitacja z tym bublem prawnym, choć można było skorzystać ze sprawdzonego węgierskiego rozwiązania, wszystko to może spowodować odpływ z polskiego rynku miliardów dolarów i gwałtowną zmianę polskich obligacji, co już przepowiada Bank Credit Suisse. Wtedy wizja wcześniejszych wyborów może okazać się całkiem realna.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/8115-titan ... biera-wody
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Skandal? Resort pracy funduje urzędnikom... Nie zgadniesz!
Obrazek
To już chyba przesada.

W czasie, gdy urzędy pracy nie mogą doprosić się od resortu finansów obiecanych 500 milionów złotych na aktywne formy walki z bezrobociem, urzędnicy ministerstwa pracy mają znacznie ciekawsze rzeczy na głowie. Ministerstwo zafundowało 60 urzędnikom specjalne warsztaty antystresowe.

Jak donosi "Fakt", w ramach warsztatów urzędnicy będą zgłębiać tajniki technik antystresowych, takich jak, autosugestia czy wsłuchiwanie się we własne uczucia. Przejdą też specjalny kurs technik automasażu głowy. Wszystko, oczywiście, za publiczne pieniądze.

Wydaje się, że albo urzędnicy bardzo stresują się brakującymi na walkę bezrobociem 500 milionami złotych, które próbuje zaoszczędzić minister Rostowski, albo stresują ich bezrobotni. Trudno bowiem wytłumaczyć, po co takie szkolenie urzędnikom.

Szczególnie w sytuacji, w której rząd oszczędza na czym może, a bezrobocie wciąż jest wysokie.

Więcej: http://www.hotmoney.pl/Skandal-Resort-p ... esz-a32438
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rząd i Sejm 'odważni' w sprawie VAT
Sejm przyjął dziś przepisy o przedłużeniu obowiązywania wyższych stawek VAT. To decyzja niezwykle ryzykowna.

VAT stanowi bardzo ważny dochód w budżecie państwa. Pierwotnie planowano zebrać z niego ponad 120 mld zł, czyli ponad 1/3 dochodów budżetu państwa. Wiadomo jednak, że wpływy będą niższe. Ale wiadomo też, że to najważniejszy podatek, więc stanowi "oczko" w głowie rządu.

Problem z VAT ma jednak inny charakter - jest to problem typowo prawny. Gdy przyjmowano przepisy podnoszące stawkę podstawową VAT z 22 do 23 proc., zapisano automatyczną obniżkę podatku od 2014 r. Przepisy, które weszły w życie 1 stycznia 2011 r., miały obowiązywać tylko trzy lata. To wynikało wprost z przepisów. Teraz rząd chciał, a Sejm to właśnie zaakceptował, płynnie przedłużyć obowiązywanie wyższych stawek. Pod względem finansowym to jasne i proste - wyższe stawki miały dawać ok. 5-6 mld zł dodatkowych wpływów rocznie. Ale z punktu widzenia prawa - już nie. Bo przepisy o wyższym VAT wprowadzono na czas określony miały obowiązywać trzy lata. To była forma kontraktu rządu ze społeczeństwem. Teraz rząd chyłkiem wycofuje się z tego - niepisanego - porozumienia. To wygląda na łamanie konstytucyjnej zasady pewności i stałości prawa.

Przedstawiciele rządu argumentują, że kryzys trwa nadal, więc wyższe stawki są niezbędne dla równoważenia budżetu. To jednak tłumaczenie pokrętne. Kilka miesięcy temu na szczycie gospodarczym w Krynicy premier Donald Tusk ogłosił koniec kryzysu... Czyżby więc mijały się jego oceny z ocenami resortu finansów? Trudno ocenić, ale ta zbitka różnych poglądów pokazuje, że trwanie kryzysu wcale nie jest oczywiste. Czyżby na użytek działań wizerunkowych kryzysu już nie było, a na użytek ratowania budżetu kryzys trwał nadal? To bardzo pokrętna logika. Przedłużanie więc obowiązywania wyższych stawek VAT może być niezgodne z konstytucją. To oznacza, że rząd i Sejm podjęły gigantyczne ryzyko. Uchwalając wyższe stawki VAT, ryzykują, że przepisy te mogą zostać zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. A ewentualna przegrana może kosztować państwo miliardy złotych.

Na tym jednak nie koniec. Rząd miał trzy lata "oddechu" z wyższymi stawkami na zmianę struktury dochodów i wydatków w budżecie, na sanację finansów publicznych. Nie wykorzystał tego czasu. Dlaczego za bierność rządu w restrukturyzacji finansów publicznych mają płacić obywatele?

Rząd nie wyciągnął też lekcji ze stosowania wyższych podatków. Wiosną 2013 r. planowane dochody z VAT rozjechały się z faktyczną ściągalnością podatków. Różnice między założeniami a realiami sięgały kilkunastu procent. W tej sytuacji utrzymywanie wyższych stawek wcale nie gwarantuje wyższych wpływów. Co więcej - obniżka podatku mogłaby przyczynić się do psychologicznego przełamania niechęci Polaków do zakupów, a tym samym napędzić koniunkturę. Rząd nie podjął takiej próby.

Ale na tym nie koniec. Utrzymując wyższe stawki VAT rząd poszedł na łatwiznę. To rozwiązanie proste legislacyjnie (mimo wątpliwości, czy legalne). VAT jest prosty w ściąganiu, zapewnia stały dopływ środków do budżetu. Ale ta łatwizna uderza nie w najbogatszych, ale w polskie rodziny. Bo to polskie rodziny płacą wyższy VAT, kupując przedmioty niezbędne do życia. Najbogatsi często podróżują, wydają pieniądze za granicą - tym samym polskie stawki VAT nie mają dla nich znaczenia. Proporcjonalnie więc VAT uderza w biedniejszych wydających więcej w Polsce. To oczywiście argument społeczny, a nie prawny. Ale także pokazuje ryzykowność decyzji Sejmu. Bo utrzymując wyższy VAT, rząd i Sejm zachowały się skrajnie ryzykownie. Pytanie, czy za tą "odwagę" nie będą musiały zapłacić.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,149 ... #BoxBizTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość 2013-11-10 10:22:42

Tak się kończy polityka wywalania starych pracowników, mających pojęcie, o co chodzi, a zatrudnianie młodych wilków za 1/3 wynagrodzenia tamtych. To są właśnie „zyski” tego banku generowane przez psychopatów zarządzających tym bajzlem. Wypadałoby teraz wywalić dyrektorów i poszukać tańszych w szpitalach psychiatrycznych, by nie zepsuć aktualnego wizerunku tego banku z mini ratką i innymi bzdetami.
---------------------------
xyz 2013-11-10 10:20:16

Teraz wszyscy poszkodowani powinni napisać, o naliczenie odsetek bankowi za niemożność "użycia" pieniędzy od czasu awarii do jej końca. To jak najbardziej legalne i sprawiedliwe.
-------------------------
Gość 2013-11-10 10:13:35

heh ludzie maja problem,przy zakladania konta chyba kazdy podaje numer telefonu komorkowego,wiec bank powinien wyslac wszystkim sms z informacja ze jest taki problem,i nie byloby problemow,zadnego ostrzegania,wysylania wiadomosc ... tym bardziej ze sms sa za darmo,a tak to teraz chyba sporo osob odejdzie z tego banku
=====================

Niesamowita wściekłość klientów na PKO BP. Znikały pieniądze?
Obrazek
Największy polski bank zanotował gigantyczną wizerunkową porażkę.

PKO PB ogłosił wczoraj o 16.30, że awaria jego bankomatów i systemu kart płatniczych została przezwyciężona. W niczym jednak nie uspokoiło to klientów (niektórzy zresztą zgłaszają, że nadal mają problemy z używaniem kart PKO BP). Na profilu banku na FB (oraz na profilu Inteligo) pojawiają się setki wpisów od zdenerwowanych klientów.

Wściekłość klientów jest tym większa, że na profilu PKO BP niemożliwe jest przesyłanie własnych wiadomości, dlatego trzeba komentować pod postami banku. Te zaś nie dotyczą awarii, a są po prostu standardowym przekazem marketingowym banku. Dlatego większość dyskusji toczy się obecnie na profilu PKO BP pod postem zawierającym... test wiedzowy.

Wygraliście konkurs na najbardziej olewający klienta bank ever, biorąc pod uwagę że 10 wypada w niedziele, większośc ludzi zostanie bez srodków. Totalnie zero informacji, po co prowadzony jest ten funpage? - stwierdza jeden z klientów.

Pan Mariusz opowiada o swojej przykrej przygodzie - podobne przydarzyły się w ten weekend setkom, albo i tysiącom ludzi:

Może chociaż na tej stronie, łaskawie podalibyście jakieś rzetelne informacje na bieżąco ? Gdzie wy macie swoich klientów ? Mam wrażenie że głęboko w ..... Sam osobiście musiałem wczoraj biegać po znajomych i pożyczać pieniądze bo nie chcieli mnie wypuścić ze stacji benzynowej (brak autoryzacji karty) Wstydu się najadłem, nie mówiąc o straconym czasie - na domiar złego człowiek wciąż nie wie co się dzieje!

Pani Julitta wyjaśnia bankowi, jak powinien zareagować:

Drodzy Państwo. Awaria może zdarzyć się każdemu, ale sęk w tym, by klient był uprzedzony, a nie zaskoczony przy tym przy kasie. Macie stronę na FB - nie mamy możliwości dodawania na niej własnych wątków, by móc zgłosić awarię innym, by więcej klientów o tym wiedziało. W konsekwencji informacja o Waszej Olimpiadzie kojarzyć się będzie wszystkim z tym kryzysem. Taką informację jak awaria systemu powinniście jak najszybciej umieszczać na stronie PKO i na FB tak żebyśmy mieli szansę chociażby w godzinach pracy banku jeszcze zdążyć się do niego wybrać, by wypłacić pieniądze.

Ogólne narzekania na postawę banku to jedno, ale wśród wypowiedzi internautów pojawiają się też poważne zarzuty. Klienci twierdzą, że nie tylko utykali przy kasach bez możliwości zapłaty, ale też... tracili pieniądze, które chcieli wypłacić z bankomatów:

Zostały pobrane pieniądze z konta za nie wypłacone pieniądze,reklamacje z głosiłem przez iPKO,niby mają miesiąc na rozpatrzenie reklamacji,nic tylko zamykać konto w tym banku bo klientów to mają tylko do dojenia – skarży pan Michał.

Na zarzut klienta bank przyznał, że zdarzenie ma związek z awarią i odpowiedział, że ma... 30 dni na rozpatrzenie reklamacji.

Kiedy zaś podobną sytuację zgłosiła pani Agata:

CO?!?! Jeszcze zostały pobrane pieniądze za nieudane transakcje ?! Muszę to zgłosić. PRZEGIĘCIE !!!!!

to bank zareagował poradą, aby zgłosiła się na... infolinię. Być może to dobra rada, tyle, że równocześnie setki klientów skarżą się właśnie na brak możliwości połączenia z infolinią.

Zdenerwowani klienci coraz powszechniej deklarują likwidację kont w PKO BP. Być może wcale swych gróźb nie zrealizują, ale jeśli tak, to bank może mieć spory problem.

źródło: http://www.hotmoney.pl/Niesamowita-wsci ... dze-a32465
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

No i się dzisiaj doigrałem. Wracając z marketu OBI, postanowiłem wybrać pieniądze z bankomatu na Pawiej 74, przy Mercusie. Włożyłem kartę, wpisałem kwotę 600 zł i wyskoczył mi papierek z informacją że ,,PRZEPRASZAMY - GOTÓWKA NIE ZOSTAŁA WYPŁACONA. OPERACJA ZOSTAŁA WYCOFANA". Ale najgorsze jest to, że bankomat ,,zeżarł" kartę i nie chce oddać. We wtorek czekają mnie kołomyje w WBK BZ, celem odzyskania karty. A w internecie napisano, że awaria została już usunięta.
------------------
Mieliście podobne doświadczenia ? Napiszcie.
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

radon13

Może lepiej w Chinach i Indiach takie imprezy robic ?

------------------------

sselrats

Stosunek polskiego rządu do zapobieżenia globalnemu ociepleniu i redukcji emisji dwutlenku węgla jest jednoznaczny. Wyraża się to w podejściu do wykorzystania węgla kamiennego.

Szczyt klimatyczny w Polsce to absurd.


=====================

"FT": Szczyty w Polsce to absurd. "To jakby Vito Corleone przewodniczył konferencji nt. reformy prawa"
Obrazek
Stosunek polskiego rządu do zapobieżenia globalnemu ociepleniu i redukcji emisji dwutlenku węgla jest dwuznaczny. Wyraża się to w podejściu do wykorzystania węgla kamiennego - pisze poniedziałkowy "Financial Times".

Gazeta zauważa, że w Warszawie równolegle z konferencją ONZ (COP19) mającą na celu utorowanie w ciągu dwóch lat drogi do globalnego porozumienia ws. redukcji gazów powodujących efekt cieplarniany odbywa się spotkanie ws. technologii "czystego węgla", pozwalającej uzyskać energię z węgla bez zanieczyszczania środowiska.

"Organizowanie węglowego szczytu równolegle z negocjacjami klimatycznymi ONZ to więcej niż absurd. To tak, jakby Vito Corleone (szef mafii z filmu Ojciec Chrzestny odtwarzany przez Marlona Brando - red.) przewodniczył konferencji nt. reformy prawa" - cytuje gazeta przedstawiciela Greenpeace Marka Breddy'ego.

"Argumenty ekonomiczne biorą górę nad środowiskowymi"

"FT" zauważa, że w Polsce, wciąż dościgającej zachodni poziom życia, argumenty ekonomiczne biorą górę nad środowiskowymi. Stąd szczególnie atrakcyjne jest to, iż węgiel jest tanim źródłem energii.

Paradoks polega jednak na tym, że choć energia elektryczna jest w Polsce w 90 proc. generowana z węgla i kraj ma własne zasoby tego surowca, zmuszony jest importować go z USA, Chin i Rosji, ponieważ jego własne kopalnie są stare, a ich eksploatacja droga - wskazuje "FT".

Polska łatwo zrealizowała cel przewidziany w protokole z Kyoto zakładający redukcję CO2 o 6 proc. w stosunku do poziomu z 1988 r., ponieważ skutkiem upadku komunizmu było zamknięcie wielu energochłonnych zakładów pracy. Faktycznie Polska zredukowała CO2, powodujący efekt cieplarniany, o 32 proc., powiększając w tym samym czasie gospodarkę o blisko 100 proc.

Gazeta zaznacza jednak, że dalsza redukcja CO2 będzie "o wiele trudniejsza dla polskiej gospodarki, która w zakresie wykorzystania energii wciąż jest stosunkowo nieefektywna". ONZ liczy, że międzynarodowa konwencja ws. redukcji emisji gazów cieplarnianych zapobiegnie podwyższeniu średniej rocznej temperatury o 2 stopnie Celsjusza, pozwalając uniknąć najgorszych skutków globalnego ocieplenia.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Miałeś w weekend kłopoty z płatnościami? Koniecznie to przeczytaj!
Obrazek
W PKO BP, największym polskim banku, doszło w piątek do poważnej awarii. Awarię po dwóch dniach usunięto. Były też poważne kłopoty z bankomatami sieci Euronet i kartami MasterCard. Na swój bank skarżyli się również klienci BZ WBK.

Inteligo na swoim facebookowym profilu zamieściło taką oto notatkę:
"Szanowni Państwo,
Blokady środków dotyczące operacji kartowych realizowanych przy użyciu kart debetowych VISA w bankomatach sieci PKO Banku Polskiego oraz obcych w czasie trwania utrudnień w dniach 8.11 oraz 09.11 zostaną automatycznie anulowanie przez bank. Nie ma konieczności zgłaszania niezasadnych blokad.
Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, prosimy o kontakt z naszym bankiem w dogodny sposób. Jednocześnie informujemy, ze zdecydowana większość operacji już została rozliczona na rachunkach Klientów. Jeszcze raz przepraszamy za wszystkie niedogodności, które wystąpiły".

Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,1033715,title, ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Gen. Roman Polko o ministrze Sienkiewiczu: człowiek oderwany od rzeczywistości
Obrazek
Minister Bartłomiej Sienkiewicz używa wielkich słów, odgraża się, a powinien zabrać się do roboty na długo przed 11 listopada, wziąć na celownik osoby, które są policji doskonale znane, wyłuskać je z tłumu i uderzać w nich po to, by reszta mogła w spokoju świętować - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską gen. Roman Polko, były dowódca GROM, były doradca ds. bezpieczeństwa w stołecznym ratuszu.

Agnieszka Niesłuchowska
: Miało być spokojniej niż w poprzednich latach, wyszło jak zwykle. Podczas Marszu Niepodległości doszło do bójek, incydentów, podpaleń. Kto zawinił? Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSW, mówił w RMF FM, że państwo działa normalnie. Czy rzeczywiście?

Gen. Roman Polko
: Minister używa wielkich słów, odgraża się, a powinien zabrać się do roboty na długo przed 11 listopada, wziąć na celownik osoby, które są policji doskonale znane, wyłuskać je z tłumu i w nich uderzać po to, by reszta mogła w spokoju świętować. Ignorancja ministra jest równie wielka, co jego pewność siebie. I to jego największy grzech. Człowiek tak oderwany od rzeczywistości nie może skutecznie nadzorować pracy policji.

Co mógł zrobić lepiej? Minister tłumaczy, że pierwszy raz mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym atakiem na ambasadę, poza zajściem przed bramą doszło bowiem do aktu agresji wewnątrz placówki dyplomatycznej. Tłumaczy, że policja nie była w stanie zapobiec atakowi, bo „atak nastąpił od tyłu”.

- Funkcjonariusze byli między młotem a kowadłem, nie wiedzieli na co mogą sobie pozwolić, na co nie. Nie w tym rzecz, by ad hoc wysyłać tysięczny zastęp funkcjonariuszy pod ambasadę i robić z Dnia Niepodległości święto policyjne. Minister powinien dopilnować, by na etapie przygotowania zrobić dobre rozpoznanie, monitorować sytuację, nie działać na wielotysięczny tłum, ale punktowo, w sposób dyskretny, inteligentnie, wykorzystując służby, które mają na celu namierzanie tego typu zdarzenia.

Kilka tygodni temu organizatorzy Marszu zapowiadali, że mają własną ochronę, specjalistów szkolonych przez komandosów. Świadomie wprowadzili uczestników manifestacji, urzędników i policję w błąd?


- Cały marsz był szczytem nieodpowiedzialności, chęcią zrobienia zadymy, wyjściem z cienia. Działanie pomysłodawców Marszu przypomina mi zachowanie zdesperowanych terrorystów, którzy dokonują zamachu nie dlatego, że przyświecają im ideologiczne cele, ale tylko po to, by się dowartościować. Hasła o ochronie, komandosach, były mydleniem oczu. Żadnego szkolenia z prawdziwego zdarzenia nie było. Mówiąc wprost - organizatorzy oszukali uczestników marszu. Wiele tysięcy porządnych ludzi niekoniecznie identyfikujących się z faszyzującymi grupami po prostu chciało świętować. A zostali nabici w butelkę.

Dymisja ministra byłaby naturalnym rozwiązaniem w tej sytuacji?


- Nie wiem jaką decyzję podejmie premier. Ale nie w tym rzecz. Obsadzanie stanowisk w MSWiA przypomina weselną zabawę. Wszyscy krążą wokół krzesełek, a na hasło prowadzącego imprezę siadają na przypadkowych miejscach. Karuzela kadrowa niczego nie zmienia, na miejsce niekompetentnego ministra przychodzi inny, podobny. W krajach, które świetnie się rozwijają, na takie stanowiska powoływani są praktycy, ludzie, którzy czymś się wcześniej zajmowali, czegoś dokonali. Nie może być tak, że o bezpieczeństwie obywateli decyduje intelektualista, teoretyk. A nawet jeśli już nim jest, powinien pytać o zdanie ekspertów, dotrzeć do stołecznych policjantów, którzy najlepiej znają problematykę.

Czy wina leży równie po stronie stołecznego ratusza, który zezwolił na zorganizowanie Marszu Niepodległości?

- Jeśli mamy podstawy sądzić, że wydarzenie nie jest dobrze zabezpieczone, może zagrażać życiu, nie powinna być wydana zgoda. Być może zabrakło odważnej decyzji prezydent miasta.

Decyzja o rozwiązaniu Marszu zapadła za późno?

- Dobrze, że w ogóle zapadła, bo obnażyła prawdziwe intencje organizatorów, w szczególności Artura Zawiszy, który zamiast współdziałać z władzami miasta, policją, nawoływał do rozróby i anarchii. Nie wiem skąd bierze się jego buta i bezczelność, ale jedno jest pewne, zezwalanie na poprzednie marsze upewniły go w przekonaniu, że jest bezkarny. Powinien ponieść konsekwencje finansowe swojego karygodnego zachowania.

Władze miasta powinny pokazać w przyszłym roku organizatorom Marszu czerwone światło?

- Nie można się czwarty raz potykać o ten sam kamień. Za rok ratusz musi lepiej przyjrzeć się działaniom organizatorów. Jeśli plan marszu będzie podobny – nie wydać zgody. To trudna, ale jedynie słuszna decyzja.

Co jednak, jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli i dojdzie do nielegalnej manifestacji?


- To pole do działania dla policji. Muszą reagować wcześniej, wyłapywać zadymiarzy nawołujących do anarchii przez internet. Trzeba działać punktowo.

źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1025897,tit ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Świętowanie? Tylko burda i cegły", "Jest lepiej, jest wybór - marsz, bieg...", "Państwo zawiodło" [OPINIE O 11 LISTOPADA]
Obrazek
"Świętowanie? U nas to oznacza jedną wielką burdę, latają cegły i kosze", "Jest coraz lepiej. Jest wybór. Nie tak jak kilka lat temu, gdy wszyscy siedzieli w domu i żałowali, że sklepy są pozamykane", "Państwo zawiodło. Powinny być konkursy, rekonstrukcje. Coś, co przyciągnie dzieciaki i młodzież" - dziś 11 listopada, dlatego zapytaliśmy młodych Polaków o to, jak oceniają obchody Święta Niepodległości.

Katarzyna

W zeszłym roku 11 listopada z okien oglądałam centrum zamieszek w Warszawie. Niestety dziś świętowanie oznacza jedną wielką burdę. Latają cegły czy kosze na śmieci. Ale najbardziej dziwi mnie to, że ludzie mimo że wiedzą o spodziewanych napięciach i tak biorą ze sobą dzieci. To jest jak proszenie się o tragedię.

Pozytywne świętowanie? To są świetne pomysły. Marsz Prezydenta, czyli spokojna i wyważona alternatywa. Nie rozumiem, czemu ludzie nie chcą iść w tym marszu. Albo naprawdę nie potrafimy świętować, albo niektórzy z nas zupełnie inaczej rozumieją świętowanie. Bo jeżeli znacznie więcej osób i to z dziećmi pojawia się na marszu Narodowcó, niż na marszu pod hasłem, które próbuje zaproponować jakiś rodzaj jedności ponad podziałami, to chyba jednak nie o świętowanie tu chodzi.

Grzegorz

Dziś wcale nie jest tak źle. Jest wybór. Propaństwowcy mogą iść z prezydentem, inni mogą iść pobiegać, jest Bieg Niepodległości. Może te inicjatyw nie gromadzą wielu tysięcy ludzi, ale jednak w świadomości powszechnej pojawiło się coś więcej oprócz nudnego przemówienia pod pomnikiem Nieznanego Żołnierza i bijatyki.

Starcia z policją oczywiście nie mają nic wspólnego ze świętowaniem. Ale też nie demonizujmy, część osób, które idą w marszu narodowców i to idą z całymi rodzinami, z nikim się nie bije, tylko maszeruje przez miasto i w tym też widzi swój sposób na święto. Jednak najważniejsze, że już nie jest tak jak kilka lat temu, że wszyscy siedzieli w domu i żałowali, że sklepy są pozamykane. Jeszcze trzy, cztery lata temu były tylko walki i same "smutne obchody". Baliśmy się i biliśmy się. Teraz sytuacja się normuje. A będzie lepiej.

Wojtek

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... _.html#Cuk
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Nie tylko ludzie Tuska rozdają posady: Zobacz, jak politycy zatrudniają rodzinę i znajomych
Obrazek
Ujawnienie ostatnio kolejnej afery korupcyjnej (taśmy Protasiewicza) skłoniło polityków wszystkich partii do krytyki systemu rozdawnictwa posad, w Polsce występującego na wszystkich szczeblach władzy. Jednak zjawisko nepotyzmu i zatrudniania znajomych charakteryzowało każdą kolejną ekipę rządzącą w Polsce po 89. roku, a wyjątkowo atrakcyjnym łupem stały się spółki skarbu państwa. Media chętnie zresztą pisały o kolejnych przypadkach korupcji w AWS, SLD, PSL, wreszcie w PO czy PiS.

KLIKNIJ NA ZDJĘCIA, ŻEBY ZOBACZYĆ GALERIĘ.

Więcej: http://twarzebiznesu.pl/artykuly/745169 ... lkach.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Stracił wszystko przez CBA. Sąd: Odszkodowanie się należy, ale nie tak szybko
Obrazek
Dziwny wyrok sądu - pisze dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". Człowiek, który przez głośną prowokację CBA od pięciu lat nie ma pracy ani pieniędzy, nie dostał odszkodowania za tymczasowe aresztowanie.

Chodzi o Bogusława Seredyńskiego, byłego prezesa Wydawnictw Naukowo-Technicznych. Jest przypadkową, ale chyba najbardziej poszkodowaną ofiarą akcji CBA z 2009 r. przeciwko Weronice Marczuk. CBA chciało rozpracować środowisko TVN, gdzie Marczuk była jurorką programu "Taniec z gwiazdami". Działała też w polsko-ukraińskiej fundacji mającej siedzibę w budynku WNT.

Wczoraj sąd apelacyjny orzekł jednak, że choć jakieś odszkodowanie się należy (nie powiedział ile), to sprawa "nie dojrzała" do merytorycznego rozpoznania i cofnął ją do I instancji. - Pięć lat to za mało dla wymiaru sprawiedliwości. Ja tego wyroku do garnka nie włożę, nie zapłacę nim rachunków - denerwował się w sądzie Seredyński. Jako prezes Wydawnictw zarabiał 10 tys. zł miesięcznie. Szykował firmę do prywatyzacji. Jednym z "inwestorów" okazał się słynny agent Tomek, czyli Tomasz Kaczmarek, dziś poseł PiS. Wraz z innym agentem zaprzyjaźnili się z Seredyńskim.

Agenci chcieli udowodnić, że można ustawić przetarg na sprzedaż firmy. Podczas jednego ze spotkań w mieszkaniu Seredyńskiego upili prezesa i zostawili mu na stole 10 tys. euro. - Budzę się rano i widzę kasę. Dzwonię do Tomka: "Co to za kasa?". On: "Taka pożyczka". Ja: "To spiszemy umowę". On: "Jestem teraz w Wiedniu, wracam w środę". A w środę przyszli po mnie agenci CBA - opowiada Seredyński. Prokuratura całkowicie oczyściła z zarzutów byłego prezesa i Weronikę Marczuk, której CBA też próbowało udowodnić skorumpowanie.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM