Komentarze:
alexy-dwa
No i dobrze , w katolickim kraju nie będą zboczone dzieciory molestować biednego kapłana!
Alleluja i od tyłu !
------------------------
madnesspl
No jest totalna paranoja ksiadz po seminarium nie ma swiadomosci jakie czyny w polskim prawie sa zabronione i wmawia ludziom ze 10 letnie dziecko jest w pełni swiadome swoich czynow i wiazacych sie z nim konsekwencji? Stronniczosc polskiego wymiaru sprawiedliwosc rowniez przyprawia o mdlosci. I oni wszyscy chca mnie uczyc moralnosci ;/
----------------------
popijajac_piwo
Nikt nie będzie ścigał tych 10-latków, którzy sprowadzili księży na złą drogę?...
-------------------------
zd46
Prokuratura siegnela dna kaluzy z blotem. Prokuratura jest organem dyspozycyjnym ePiSkopatu, wszystko co plynie z KC ePiSkopatu jest rozkazem dla prokuratury. Panie Seremet, seremetne jest to wszystko w imie tajemnicy konfesjonalu.
===========================================
"Dzieci same wchodziły do łóżek dorosłych". Prokuratura odmawia wszczęcia śledztwa ws. słów księdza Bochyńskiego
Prokuratura w Radomsku odmówiła wszczęcia śledztwa ws. wątków, które badała po wywiadzie na temat pedofilii, udzielonym w 2013 r. przez ks. Ireneusza Bochyńskiego. To oznacza, że w związku z pedofilią wymiar sprawiedliwości nie bada już żadnych wątków dotyczących księdza Bochyńskiego.
Ksiądz Ireneusz Bochyński wywołał skandal w ubiegłym roku, kiedy w rozmowie z "Tygodniem Trybunalskim" wypowiedział się na temat pedofilii. Na pytanie, czy dorosły człowiek może powiedzieć, że ma problem, bo dzieci go prowokują, ks. Bochyński odpowiedział: "Trzeba by porozmawiać z ludźmi, którzy w życiu tego doświadczyli".
- Nie wiem, o jakim czasie bycia dzieckiem mówimy, bo jeżeli mówimy o dziecku 3-letnim (bo i takie przypadki pedofilii miały miejsce), to dotyczyły one rodzin, bo pod ich ścisłą opieką znajduje się wtedy dziecko. Ale mamy i dzieci 10-letnie, trochę starsze i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia. Same dzieci "wchodziły do łóżek" dorosłych, chcąc być spełnionym. I to był wybór dziecka - mówił.
O odmownej decyzji prokuratury w Radomsku (do niej trafiła sprawa po przeniesieniu) poinformował prokurator Witold Błaszczyk z Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim (właśnie ona początkowo zajmowała się sprawą). Równocześnie przypomniał, że po publikacji tekstu do prokuratury wpłynęło kilka doniesień ws. duchownego.
Cztery wątki sprawy księdza
Pierwszy wątek, dotyczący rzekomego dopuszczenia się przez księdza w 1990 roku tzw. innej czynności seksualnej wobec 14-latka, nie został podjęty, bo sprawa się przedawniła. Kolejny wątek dotyczył ewentualnego propagowania przez księdza pedofilii w udzielonym przez niego wywiadzie. - Śledczy dokładnie zapoznali się z treścią rozmowy i po jej analizie stwierdzili, że wypowiedzi te nie mogą być uznane za propagowanie i pochwałę pedofilii. Według nich był to jeden głos w dyskusji, który może być różnie oceniany w aspekcie etycznym, moralnym, natomiast z punktu widzenia prawa nie jest to apoteoza pedofilii - mówił prok. Błaszczyk.
Trzeci wątek został wszczęty z urzędu po nagłośnieniu wywiadu. Śledczy sprawdzali, czy duchowny mógł mieć wiedzę na temat kontaktów seksualnych innych osób z osobami poniżej 15. roku życia, o których miał się dowiedzieć przy różnych okazjach. Ustalono, że była to "ogólnikowa wiedza księdza pochodząca z publikacji prasowych, dyskusji, jak również jego bezpośrednia wiedza, ale pochodząca z treści spowiedzi".
- Prokuratura podjęła decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa z uwagi na brak dostatecznych dowodów - powiedział prok. Błaszczyk, przypominając, że duchownego nie można było przesłuchać "na okoliczność faktów, które uzyskał podczas spowiedzi".
Ostatnie zawiadomienie, którym zajmowali się śledczy z Radomska, dotyczyło pomówienia księdza przez posłankę Elżbietę Radziszewską (PO) oraz ewentualnego niedopełnienia przez posłankę obowiązków. Złożyli je mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego, według których, "jeśli posłanka posiadała wiedzę o kontaktach seksualnych księdza z nieletnimi, to powinna powiadomić prokuraturę". Skoro nie powiadomiła, to nie dopełniła obowiązków urzędniczych. Jeśli nie posiadała, a powiedziała to w mediach, że ksiądz dopuszcza się takich stosunków, bo do niej docierały takie informacje, to pomówiła duchownego.
Prokurator nie doszukał się w wypowiedziach i zachowaniu pani poseł znamion czynu zabronionego, czyli m.in. niedopełnienia obowiązków urzędniczych - wyjaśnił Błaszczyk.
- Wszystkie wątki, które były prowadzone w rejonie piotrkowskim prokuratury, zostały zakończone - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl prokurator Błaszczyk.
Przedawniona sprawa domniemanego molestowania
Pod koniec grudnia 2013 r. decyzję o odmowie wszczęcia postępowania dotyczącego przestępstw o charakterze seksualnym, jakich rzekomo dopuścić się miał duchowny, podjęła też Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie. Sprawa trafiła do Łodzi, ponieważ piotrkowscy prokuratorzy nie znaleźli żadnych dowodów ani poszlak potwierdzających, że tego rodzaju zabronione czyny miały miejsce w Piotrkowie, a jeśli do nich doszło, to działo się to na terenie Łodzi, kiedy duchowny pracował w jednej z parafii w dzielnicy Polesie.
Ustalono, że w 1999 roku łódzka prokuratura prowadziła już postępowanie przygotowawcze wobec duchownego, a dotyczyło ono "innych czynności seksualnych", jakich miał dopuścić się wówczas wobec 16-latka, a więc nie "pedofilii". Zostało ono jednakże prawomocnie umorzone. Obecnie postępowanie nie mogło zostać wszczęte z uwagi na upływ okresu przedawnienia.
- Prokuratura Łódź-Polesie rozpatrywała tylko ten jeden wątek - mówi w rozmowie z nami rzecznik prasowy łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.
To oznacza, że w związku z pedofilią wymiar sprawiedliwości nie bada już żadnych wątków dotyczących księdza Bochyńskiego.
źródło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... atura.html
Czytaj też:
http://wiadomosci.onet.pl/lodz/tomasz-t ... upia/vcg0r
================
Masz coś do powiedzenia w temacie ? Napisz !