Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wezwanie od straży miejskiej? Wyrzuć je do kosza!

W Polsce przyzwyczailiśmy się już, że prawo - najczęściej - działa na niekorzyść obywatela. Czasami jednak ustawodawcy zdarzy się wpadka, którą z nieukrywaną przyjemnością wykorzystają tysiące ludzi...
Obrazek
Jak donosi "Rzeczpospolita" Sąd Najwyższy może wkrótce zostać zasypany wnioskami o kasację wyroków skazujących kierowców na podstawie zdjęć ze stacjonarnych fotoradarów obsługiwanych przez strażników miejskich.

Niedawno prokurator generalny zakwestionował uprawnienia straży miejskiej do wystawiania tego typu mandatów, kolejne wyroki sądów zdają się potwierdzać jego opinię.

Na wniosek jednego z kierowców prokurator generalny zapowiedział kasację wyroku w jego sprawie. Wkrótce wyrokiem zajmie się Sąd Najwyższy. Do tego czasu otwartym pozostaje pytanie, co powinien zrobić kierowca, który otrzyma od straży miejskiej wezwanie do przyjęcia mandatu?

Prawnicy są w tej kwestii zgodni - należy zignorować pismo i grać na zwłokę. Jeśli zdjęcie wykonane zostało przez fotoradar stacjonarny pod żadnym pozorem nie powinniśmy przyjmować mandatu. Gdy zdecydujemy się na taki krok - co jest równoznaczne z przyznaniem się do winy - na pomoc prokuratora generalnego nie mamy co liczyć.

Warto wiedzieć, że odmowa przyjęcia mandatu nie pociąga za sobą takich konsekwencji, jak np. konieczność stawienia się w sądzie. Ten - na podstawie wniosku straży miejskiej - może nas ukarać zaocznie. Wówczas - jeśli do opinii Andrzeja Seremeta przychyli się wkrótce Sąd Najwyższy - będziemy mogli domagać się kasacji wyroku.


źródło: http://motoryzacja.interia.pl/news/wezw ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rostowski ma 17,4 tys. zł emerytury i poleca ZUS jako najlepszy system
Obrazek
Trudno o lepszy przykład oderwania ludzi władzy od rzeczywistości. Minister finansów Jacek Rostowski otrzymuje sutą emeryturę z Anglii - średnio 17,4 tys zł miesięcznie a Polakom poleca oszczędzanie w ZUS - informuje Fakt.pl.

Gazeta dokładnie sprawdziła w jakiej wysokości emeryturę pobiera główny projektant zmian systemu emerytalnego w Polsce - wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski. Kwota zapiera dech w piersiach.

Przez ostatnie dwa lata Rostowski otrzymywał średnio miesięcznie 17,4 tys złotych z angielskiego systemu emerytalnego.

Za co taka kwota?

Rostowski przez sześć lat był dziekanem na międzynarodowej uczelni w Budapeszcie, przez siedem kolejnych wykładowcą na londyńskim uniwersytecie, a przez trzy lata pracował w Centre for Economic Performance w stolicy Wielkiej Brytanii. Teraz wicepremier Rostowski odbiera pieniądze, które chomikował w brytyjskim programie emerytalnym przez te wszystkie lata.

A ile ma z polskiego systemu emerytalnego?

Z funduszu emerytalnego wicepremier Rostowski ma co miesiąc średnio ok. 2600 złotych. A kiedy dokładnie dwa lata temu został emerytem, wypłacono mu jednorazowo aż 328 tysięcy złotych! W sumie – podliczając ostatnie dwa lata życia na emeryturze – wychodzi więc po 17 400 zł miesięcznego świadczenia.

Na pytanie dziennikarzy, co minister Rostowski poleca Polakom ZUS czy OFE odpowiedział.

Bez wątpienia byłby to ZUS.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/6576-r ... szy-system
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak EuRoPol Gaz budował swoją siedzibę
Obrazek

Porzucony od dekady monumentalny biurowiec polsko-rosyjskiej spółki EuRoPol Gaz powoli zmienia się w symbol podpisanego 20 lat temu gazowego megakontraktu Polski z Rosją.


Kierowcy przejeżdżający arteriami na warszawskich Bielanach, zaintrygowani zerkają na tajemniczy gmach przy ul. Literackiej 11. Wygląda, jakby nagle robotników wywiało tu z placu budowy. Większość elewacji jest ułożona, ale tam, gdzie jej brakuje, liszaj stara się dobrać się do betonu; w wielu oknach światło usiłuje się odbić od zakurzonego szkła, ale w innych - wiatr szarpie płachty plastiku. Od lat nie widać, by ktokolwiek próbował dokończyć to gmaszysko.

Kiedyś miało być siedzibą EuRoPol Gazu. Tak się nazywa spółka Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa oraz Gazpromu, która jest właścicielem polskiej części gazociągu jamalskiego transportującego gaz z Rosji do Niemiec. Spółka ta powstała na podstawie porozumienia rządów Polski i Rosji o budowie systemu gazociągów tranzytowych, które podpisano 20 lat temu.

Według porozumienia teren Polski miały przeciąć dwie rury transportujące łącznie 67 mld m sześc. gazu rocznie, a ich budową i późniejszą eksploatacją planowała się zająć spółka należąca po równo do PGNIG i Gazpromu. Pozostałe kluczowe warunki - np. harmonogram budowy, warunki zaciągania kredytów na inwestycję i ich spłaty, szczegółowe kompetencji władz EuRoPol Gazu, miały uzgodnić między sobą polski i rosyjski koncern gazowy.

Podpisaniu porozumienia gazowego towarzyszyła aura patosu budowania nowych relacji między Polską a Rosją. Niespełna dwa lata wcześniej rozpadł się Związek Sowiecki i w Rosji prowadzono reformy demokratyczne i rynkowe. Trzy tygodnie po podpisaniu gazowego porozumienia z Polski wyjechał ostatni oddział rosyjskich żołnierzy stacjonujących w Polsce od końca II wojny światowej. Stało się to symbolicznie 17 września 1993 r., w 54 rocznicę ataku Związku Sowieckiego na Polskę.

Tranzytowy gazociąg miał z grubsza powtórzyć trasę planowanego pod koniec lat 60. gazociągu Hajnówka-Cedynia, którym chciano surowiec z Rosji transportować do Berlina, ówczesnej stolicy komunistycznych Niemiec Wschodnich. Z tamtej inwestycji zrezygnowano jednak w październiku 1970 r., kiedy Związek Sowiecki postanowił dostarczać gaz do stolicy NRD trasą przez Czechosłowację omijającą Polskę.

Z bizantyjskim rozmachem


Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,145 ... z2eK63BUFk
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Tak można jeszcze bardziej oskubać Polaków
Obrazek
Więcej: http://finanse.wp.pl/gid,15963840,kat,, ... leria.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polacy nie lubią biednych
O tragicznych warunkach, w jakich żyją polskie dzieci, przewadze biednych kobiet nad biednymi mężczyznami, pogardzie, z jaką spotykają się w naszym kraju ubodzy i o tym, dlaczego kredyt może oznaczać bezdomność rozmawiamy z doktor Katarzyną Górniak, socjolożką z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej, ekspertką w zagadnieniach związanych z biedą i wykluczeniem społecznym.
Obrazek
Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/new ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

~zdesperowany emeryt przewlekle chory :

Do tych protestów niestety nie dołączą się emeryci, bo nie mają siły, pieniędzy, zdrowia i zwątpili we wszystko. Waloryzacja emerytur będzie poniżej inflacji, leki coraz droższe, do lekarza z NFZ kolejki stuletnie. Jeśli emeryt ma współmałżonka to z dwu emerytur można jakoś podołać kosztom stałym, samotny emeryt balansuje na poziomie minimum biologicznego, oczywiście jeśli nie jest ciężko chory. Po 40 latach płacenia składek powolna eutanazja w majestacie prawa

=================

Seria pikiet w Warszawie, związkowcy protestują
W War­sza­wie ru­szy­ły Ogól­no­pol­skie Dni Pro­te­stu prze­ciw­ko po­li­ty­ce rządu. Pod bu­dyn­ka­mi kilku mi­ni­sterstw jest już kilka ty­się­cy związ­kow­ców. Jak po­da­je TVN24, jest gło­śno, ale spo­koj­nie. Pod Sej­mem, gdzie o 14 zo­sta­nie otwar­te związ­ko­we mia­stecz­ko, do­szło jed­nak do pierw­sze­go in­cy­den­tu - szef akcji pro­te­sta­cyj­nej od­mó­wił daw­nym dzia­ła­czom "So­li­dar­no­ści" wej­ścia na teren pro­te­stu.

Obrazek
Związkowe miasteczko pod Sejmem będzie do soboty. Oficjalnie ma zostać otwarte w środę o godz. 14. Związkowcy zgromadzili się już przed siedzibami sześciu ministerstw. TVN24 podaje, że z każdą chwilą ich liczba rośnie. W związku z protestami w centrum Warszawy spodziewany jest paraliż komunikacyjny.

Związkowcy zbierają się przed resortami: skarbu państwa, pracy i polityki społecznej, transportu, gospodarki, zdrowia, spraw wewnętrznych, rolnictwa i sprawiedliwości. Oficjalnie Ogólnopolskie Dni Protestu przeciwko polityce rządu rozpoczęły się w południe.

Część związkowców gromadzi się też pod Sejmem - to tam doszło do pierwszego incydentu. Sztab Akcji Protestacyjnej odmówił dawnym działaczom Solidarności wejścia na teren protestu przed Sejmem. Weterani opozycji w PRL chcą tam zbierać pieniądze na pomoc dla swoich starszych kolegów, którzy są w szczególnie trudnej sytuacji życiowej.

Według zapowiedzi organizatorów, przed każdym z ministerstw ma się zgromadzić 2-3 tys. osób, przed godz. 12 przed większością z nich było po kilkaset osób. Pikiety mają potrwać do godz. 13.30, po czym ich uczestnicy przemaszerują przed Sejm, gdzie powstaje już miasteczko namiotowe związkowców.

Scenariusz wszystkich pikiet jest podobny: mają się one rozpocząć od wystąpień związkowców, w których poinformują, z jakimi postulatami przyjechali do Warszawy, następnie żądania demonstrantów mają być przekazane w formie petycji w każdym z pikietowanych resortów.

- W większości są to znane postulaty, wielokrotnie przez nas artykułowane. Tu zbieramy je jednak w dokumenty na piśmie po to, żeby pan premier wiedział, po co przyjeżdżamy do Warszawy, bo słyszeliśmy jak mówił gdzieś, że nie wie i słyszał, że jedziemy obalić rząd - powiedział wiceprzewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski.

Przed budynkami pikietowanych ministerstw jest głośno i tłoczno. Z głośników słychać muzykę, związkowcy dmą w trąbki i biją w bębny, wyją syreny alarmowe, słychać wystrzały petard. Widać też służbę porządkową "Solidarności" w charakterystycznych czerwonych kaskach i kamizelkach. Większość uczestników ma na sobie kamizelki z logo swojej centrali związkowej.

Przed ministerstwem pracy zablokowane zostały odcinki ul. Brackiej i Nowogrodzkiej. Demonstrują tam głównie przedstawiciele "Solidarności", m.in. pracownicy handlu (np. sieci Biedronka i Tesco), przemysłu spożywczego, a także banków i ubezpieczeń i emeryci. Mają transparenty: "Oddajcie nam wolne niedziele", "Precz z presją sprzedażową w bankach". Kierujący pikietą przestrzega przed używaniem petard, podkreślając, że manifestacja jest monitorowana przez policję i nikomu nic "nie ujdzie na sucho".

Bardzo głośno jest przed resortem skarbu, gdzie słychać piszczałki i okrzyki. Ok. godz. 11 demonstrowało tam ok. 200- 300 osób, nie mają transparentów, tylko oznaczenia swoich organizacji związkowych, m.in. z regionu śląsko-dąbrowskiego, Podbeskidzia, Puław, "Poczty Polskiej".

Przed ministerstwem gospodarki ok. godz. 11 zebrało się ok. 1 tys. osób, wśród protestujących są m.in. górnicy, związkowcy z KGHM Polska Miedź, Porozumienia Związków Zawodowych Elektrowni i Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, Związek Zawodowy Ratowników Górniczych w Polsce. Pośrodku demonstrujących ustawiono dymiącą beczkę z napisem: "PO". Pikietujący trzymają transparenty z napisami: "Tak godnej pracy. Nie wyzyskowi", "Donek z Bronkiem to jest zgraja i z Narodu robią jaja, a Palikot im wtóruje i też Naród deprawuje".

Przed siedzibą ministerstwa rolnictwa po godz. 11 zgromadziło się kilkadziesiąt osób; niektóre mają na sobie białe koszulki z zielonym logo Solidarności. Demonstranci rozstawiili scenę, trzymają polskie flagi i transparenty: "Brońmy polskiej ziemi", "Tyle Polski, ile polskiej ziemi w rękach polskiego rolnika".

Przed ministerstwem spraw wewnętrznych zgromadzili się związkowcy ze służb mundurowych: strażacy, policjanci, służba więzienna. Przed godz. 12 było tam kilkuset osób, m.in. z Bełchatowa, Nysy, z woj. podlaskiego. Przed siedzibę MSW cały czas podjeżdżają kolejne autokary.

Przed ministerstwem transportu zebrało się po godz. 11 kilkaset osób. Byli wśród nich m.in. przedstawiciele związków maszynistów kolejowych, związków marynarzy i rybaków. Wielu trzymało sztandary "Solidarności" z różnych regionów. Pikietujący domagają się, żeby wyszedł do nich minister.

Ulica Miodowa przy ministerstwie zdrowia jest wyłączona z ruchu. Demonstruje tam kilkaset osób, głównie pielęgniarki, ratownicy medyczni, fizjoterapeuci, pracownicy bloków operacyjnych i przedstawiciele Państwowej Inspekcji Sanitarnej, są też lekarze. Prawie każda z pielęgniarek trzyma białą różę, mają też transparenty: „Za 10 lat nie będzie nas już w tym zawodzie" i "Zamknij się i rób". Jest także napis: „Stop umowom śmieciowym" oraz „Ratownictwo tylko państwowe. Na czele demonstracji znajduje się hasło: "W obronie pacjentów, w obronie naszych praw".

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/seri ... tuja/6e863
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ruszyli z kosami na Warszawę - zdjęcia
Obrazek
W Warszawie czwarty dzień związkowych protestów przeciwko polityce rządu. Organizatorzy zapowiadali, że do stolicy przyjedzie ok. 100 tys. osób.

Dwa największe związki zawodowe protestujące w Warszawie mają pięć wspólnych postulatów, domagają się m.in. ograniczenia zatrudnienia na tzw. umowach śmieciowych i wycofania się ze zmian uelastyczniających czas pracy. Oprócz tego NSZZ "Solidarność" ma jeszcze pięć, a OPZZ osiem żądań wobec rządu. Są wśród nich m.in. ustanowienie trzeciego progu podatkowego dla najbogatszych, aby płacili 50 proc. podatku i wycofanie się z wydłużenia wieku emerytalnego.

W Warszawie od środy trwają Ogólnopolskie Dni Protestu przeciwko polityce rządu zorganizowane przez NSZZ Solidarność, OPZZ oraz Forum Związków Zawodowych. Do akcji przyłączyły się również inne centrale związkowe. W pierwszym dniu przed sejmem stanęło namiotowe miasteczko. Czwartek i piątek są tzw. dniami debat z ekspertami.

Protest ma zakończyć się wielką manifestacją pod hasłem "Dość lekceważenia społeczeństwa". Związki mówią, że jest to największa akcja protestacyjna po 1989 r. Oprócz związkowców biorą w niej wziąć udział inne grupy niezadowolone z sytuacji w kraju, organizacje pozarządowe, spółdzielcze, gospodarcze, społeczne, rolnicze i działkowcy.

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/gid,15986296,ka ... leria.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

~mix

"Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy." Alexis de Tocqueville (1805–1859)

=============

Czy zapłacimy podatek za spadek od bliskich?
Obrazek
Już wkrótce może dojść do podatkowego trzęsienia ziemi. Do Sejmu trafił projekt ustawy, która wprowadzi limit zwolnienia daniny od spadku dla najbliższej rodziny. Są też pomysły, które zastawiają na podatników podstępne podatkowe pułapki.

Prace nad projektem zmian w ustawie o podatku od spadków i darowizn trwają już dość długo. Obowiązujące obecnie przepisy mają ponad 30 lat i zdaniem autorów nowych rozwiązań nie przystaje do obecnych czasów. Posłowie uważają, że ustawa traktuje ten podatek jako swoistą karę dla osób, które wypracowały majątek i chcą się nim podzielić z innymi osobami. Problem w tym, że w obok pomysłów godnych pochwały są inne - co najmniej dziwne.

Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,1033759,title, ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


PO zatrzymuje lekarzy. Chcą emigrować, zapłacą za rezydenturę

Ministerstwo Zdrowia przygotowuje zmiany w systemie kształcenia lekarzy. Medycy będą musieli odpracować rezydenturę. Taki etat umożliwia robienie specjalizacji za pieniądze z budżetu. Jednak część młodych lekarzy zaraz po zakończeniu szkolenia w Polsce pakuje walizki i podejmuje pracę w innych krajach UE. Od 2004 r. za granicę mogło wyjechać nawet 6 tys. medyków. To jeden z powodów narastającego ich deficytu w Polsce. Szacuje się, że jest ich o 10–15 proc. za mało.


(...)
Pomysł ma jednak także zwolenników. Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, uważa, że rozwiązanie ma sens.

– Skoro państwo wydało grube miliony na kształcenie przyszłych kadr medycznych, to wydaje się, że ma prawo oczekiwać, że wykształceni lekarze w pewnym sensie odpracują to właśnie w publicznych szpitalach czy poradniach. Pytanie tylko, czy takie rozwiązanie nie powinno być rozszerzone również na inne grupy zawodowe, które zdobywają specjalizacje i kształcą się za publiczne pieniądze – zastanawia się Krzysztof Bukiel.

Pomysł odpracowywania rezydentur nie jest nowy. Wcześniej miał go zmarły prof. Zbigniew Religa, minister zdrowia w rządzie PiS. Nie udało się go wówczas zrealizować.

– Pojawił się dylemat, czy można pod groźbą nałożenia kar finansowych blokować i ograniczać możliwość przemieszczania się między krajami. Niestety nie udało się tego problemu rozwiązać – mówi Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia, senator PiS. (...)

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/ ... ytura.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Podejrzane inwestycje
Coraz większe wątpliwości mogą budzić ostatnie akwizycje polskich spółek Skarbu Państwa zagranicą.

Nie do końca wiadomo, czy są to inwestycyjne strzały w dziesiątkę, czy tzw. okazja roku, czy raczej transfer gigantycznych pieniędzy i lokata na czarną godzinę. W najnowszym tygodniku Wsieci możemy przeczytać "Niebieska pajęczyna i gęsta sieć układów, czyli jak Platforma zawłaszczyła polskie państwo. Polska opleciona siecią nieformalnych układów, spółki powiązane z budżetem państwa i jednostki administracji publicznej obsadzone przez ludzi, powiązanych z rządzącą koalicją". Taki obraz państwa pod rządami PO i PSL przedstawiają redaktorzy W. Gadowski i M. Karnowski.

I z pewnością się nie mylą. Niestety sprawy mogą wyglądać jeszcze gorzej.

W kontekście zakupów dla wojska St. Żaryn w portalu wPolityce.pl trafnie zauważa, że "Nad obecną ekipą rządową wisi wiele niedomówień, podejrzeń i wątpliwości. Dotyczą one również procesów inwestycyjnych, podejrzeń o korupcję i związki polityków PO z działaniami niegodziwymi, uderzającymi w interesy Polski". Nawet były prezydent L. Wałęsa dziś tak mocno związany z rządzącą Platformą stwierdza: "Wiele rzeczy było daleko nieuczciwie zrobionych". On wie najlepiej jak wiele. Rząd Premiera D. Tuska wiedząc, że tonie pokazuje związkowcom i emerytom, że jest twardy i nie ustąpi. W tym samym czasie z miliardami publicznych pieniędzy dzieją się rzeczy zastanawiające, a dla niektórych obserwatorów sceny gospodarczej wręcz podejrzane. W sytuacji gdy w Polsce nie było kryzysu, a teraz dowiadujemy się, że właśnie się skończył, największe rekiny wśród spółek Skarbu Państwa, tłuste koty aparatu władzy i wielkie lobby zagraniczne dzielące polski tort, postanowiły dokonywać gigantycznych akwizycji i inwestycji zagranicznych na miliardy dolarów. Bo ponoć jesteśmy już tak bogaci i mamy tak genialnych menedżerów, że możemy pakować dziesiątki miliardów złotych w rzekomo fantastyczne, niepowtarzalne okazje zakupu firm w Afryce, Kanadzie, Chile czy Norwegii. Pojawia się pytanie czy to aby tylko na pewno wielka, niepowtarzalna szansa rozwojowa, oczekiwanie gigantycznych przyszłych zysków, przysłowiowy uśmiech losu, czy też jak podejrzewają niektórzy spłata starych zobowiązań lub przygotowywanie sobie tzw. złotych spadochronów i bezpiecznych oraz zasobnych przystani na wypadek wcześniejszego powrotu IV RP w nowym profesjonalnym wcieleniu. Mimo buńczucznych zapowiedzi prezesa KGHM - najważniejszej spółki SP o podobno gigantycznych spodziewanych w przyszłości zyskach z inwestycji w Chile i Kanadzie, która już kosztowała ok. 10mld zł, to na razie gwałtownie rośnie koszt uruchomienia tej inwestycji. Z planowanych początkowo 2,9mld zł do 4mld zł, ale może się okazać, że będzie to równie dobrze 5-5,5mld zł. Wiadomo bowiem, że na pustyni Atacama nie ma dróg, zasilania energetycznego, wody i niezbędnej infrastruktury. Wszystko trzeba więc tworzyć od zera.

Całkiem więc uzasadnione wydają się wątpliwości, czy to ten inwestycyjny strzał w dziesiątkę czy gigantyczny transfer pieniędzy z publicznej spółki, który nie wiadomo jeszcze jak się zakończy. Inwestycja zawsze bowiem może okazać się droższa, niż zakładano, mniej opłacalna i zyskowna, mocno opóźniona, nawet jeśli będzie przy niej doradzała firma Rotschild. Ciekawe więc jakie są prawdziwe kulisy przejęcia kanadyjskiej firmy Quadry i inwestycji na pustyni w Chile.

To tym bardziej istotne, że KGHM - miedziowy potentat ma już złe doświadczenia z inwestowaniem w złoża w Afryce. Na przełomie 2009-2010r. rozwiązała spółkę KGHM Congo, która próbowała wydobywać rudę miedzi w Republice Kongo. Ta niefortunna przygoda inwestycyjna zakończyła się stratą "tylko" 40mln dol. Dziś gra idzie o co najmniej 3mld dol.
Niestety mieliśmy więcej złych doświadczeń z inwestowaniem po części publicznych pieniędzy przez spółki SP za granicą, że wspomnimy: inwestycję Grupy Lotos w 2008r. w Norwegii na Morzu Północnym w złoże Yme, które kosztowało spółkę i akcjonariuszy ok. 1,7mld zł. Z tych ambitnych planów nic nie wyszło. Lepiej też nie wspominać o inwestycjach w sektorze bankowo-finasowym PZU SA. i PKO BP. za naszą wschodnią granicą, czy budzących do dziś wątpliwości co do inwestycji w litewskie Możejki czy czeski Unipertol oraz niemieckie stacje benzynowe. Ostatnio właśnie w ślady ekipy prezesa KGHM poszedł Orlen SA, który równie mocno umiłował sobie kanadyjską spółkę Trioil Resources Ltd. i postanowił ją zakupić. Spółkę wydobywczą, która przynosi zaledwie 8,5mln dol. zysku i na której zakup nie było zbyt wielu chętnych, polski potentat postanowił przeznaczyć łącznie blisko 735mln zł. Co ciekawe po ogłoszeniu tej informacji notowania kanadyjskiej spółki na rodzimej giełdzie spadły.

U nas media biznesowe ogłosiły gigantyczny sukces inwestycyjny i akwizycyjny, Inwestycyjne transfery trwają więc nad Wisłą w najlepsze mimo, że w najlepsze trwa też zapaść w dochodach budżetowych i finansach publicznych i choć są gigantyczne potrzeby inwestycyjne u nas w kraju. Dziś Lotos i Grupa PGNiG ponownie starają się o kolejne norweskie koncesje wydobywcze na Morzu Północnym, bo podobno znów optymistycznie patrzą w przyszłość. Ciekawe ile tym razem to będzie kosztować i jakie będą tego realne efekty. Nawet Grupa Azoty Z.CH. Police postanowiła zainwestować blisko 200mln zł w Senegalu. Należałoby życzyć sukcesu, tyle tylko że kraje afrykańskie nie słyną ze stabilności, a nasze doświadczenia inwestycyjne na Czarnym Lądzie są fatalne. Szefowie spółek SP bardzo mocno powiązani z obecnym obozem władzy zarabiają przecież krocie, 300-400tys zł miesięcznie to powszechność. Tym bardziej więc powinni być ostrożni i profesjonalni w swych wielomiliardowych inwestycjach dokonywanych z pieniędzy akcjonariuszy, polskich obywateli, w tym również polskich emerytów. Przecież kiedyś, w przeszłości ktoś może zweryfikować racjonalność i opłacalność tych przedsięwzięć.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/6867-podejrzane-inwestycje
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Żle się w tym kraju dzieje, by nie powiedzieć, że bardzo źle...
==========================
Polityka zadłużania Polski. Dokąd prowadzi?
Obrazek
Polityka zadłużania kraju doprowadziła do przekroczenia pierwszego progu ostrożnościowego już z końcem 2009 roku. Od tego też czasu minister finansów co roku sztucznie zaniża wartość Państwowego Długu Publicznego (PDP) i deficytów budżetowych w kolejnych latach poprzez ustawowe zmiany definicji tych wskaźników, nie podejmując przy tym znacznej reformy finansów publicznych.

Należy tu wymienić kilka obszarów, w których dług publiczny został skrzętnie schowany pod dywan: 37 miliardów złotych kredytów w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) do końca 2013 roku, 7 miliardów złotych zobowiązań wobec Funduszu Pracy, 4 miliardy złotych zobowiązań wobec Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, czy 11 miliardów zobowiązań w ochronie zdrowia, na ogólną sumę 59 miliardów złotych (prawie 4% PKB). A przecież istnieją: pokaźny niedobór środków w depozytach sądowych, zobowiązania wynikające z rozstrzygnięć sądów międzynarodowych, czy chociażby nieuregulowane roszczenia wykonawców autostrad. Wspomnieć również należy o takich „drobnostkach” jak lawinowo rosnące zadłużenie spółek komunalnych i tych kontrolowanych przez Skarb Państwa.

Mimo tych wszystkich twórczych zapędów, brak profesjonalizmu w zarządzaniu finansami państwa doprowadził tym razem do przekroczenia drugiego progu ostrożnościowego na poziomie 55% PDP do PKB. Rząd chce i tym razem uciec od ustawowych konsekwencji i odpowiedzialności za przekroczenie kolejnego progu ostrożnościowego poprzez umorzenie obligacji państwowych na kwotę 120 miliardów złotych. Taki krok nie przyniesie poprawy stabilności finansowej kraju. Przeciwnie ułatwi dalszy niepohamowany wzrost zadłużenia państwa na poziomie zarówno budżetu centralnego jak i samorządów. W sytuacji, gdy równocześnie rośnie zadłużenie gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw, a z tego względu cierpi wiarygodność systemu bankowego i jego odporność na wahania koniunktury, może dojść do kolejnego załamania w finansach państwa. Konsekwencjami mogą być: gwałtowna dewaluacja złotego i znaczny wzrost rentowności obligacji państwowych. Skutki byłyby katastrofalne. Niestety, na taki potencjalny scenariusz wskazują alarmujące raporty, komunikaty i odgłosy międzynarodowej prasy, które coraz częściej dotyczą właśnie Polski.

Stabilność finansowa

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/6845-polit ... d-prowadzi
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

A Polska się wyludnia , bo nasz Rząd nie potrafi temu zapobiec. Jest nieudolny.
===========================

Polki rodzą na Wyspach

Spośród imigrantek w Wielkiej Brytanii żadne nie decydują się 
na dziecko częściej niż nasze rodaczki. To jednocześnie dobra i zła wiadomość.


W ubiegłym roku w Anglii i Walii Polki urodziły 21,2 tys. dzieci – wynika z danych zaprezentowanych ostatnio przez brytyjski urząd statystyczny (w biuletynie „Births in England and Wales by Parents' Country of Birth 2012"). Polki „odpowiadają" już za 2,9 proc. wszystkich urodzeń na Wyspach. Łącznie cudzoziemki urodziły tam 25,9 proc. dzieci.

Nasze rodaczki kolejny raz wyprzedziły Pakistanki (19,1 tys. dzieci), Hinduski (14,6 tys.) oraz matki pochodzące z Bangladeszu (8,2 tys.). Na dalszych miejscach znalazły się Nigeryjki, Somalijki, Niemki, Litwinki, Rumunki oraz mieszkanki Wielkiej Brytanii pochodzące z Republiki Południowej Afryki.

Gdyby tak było 
w Polsce...

Dynamika tego, jak Polki pną się w tych statystykach, jest imponująca.

Brytyjczycy wyliczają, że pierwszy raz w czołowej dziesiątce znalazły się w 2005 r., zajmując wtedy dziewiątą pozycję. Już w 2007 r. wskoczyły na trzecie miejsce, a w 2008 r. na drugie. Liderkami zostały w 2010 r. i tak jest do dzisiaj.

Podobnie imponująca jest dynamika liczby rodzących się tam polskich dzieci. Jeszcze w 2002 r. było ich zaledwie 1 tys. Po zaledwie 10 latach jest z górą dwudziestokrotnie więcej.

W tym czasie liczba Polaków na Wyspach zwiększyła się mniej więcej dziesięciokrotnie (do ok. 650 tys. osób), więc dynamika urodzeń jest o wiele wyższa.

Brytyjczycy zauważają w swoim opracowaniu, że choć nie ma tu niestety szczegółowych statystyk dotyczących poszczególnych nacji, wskaźnik dzietności wśród cudzoziemek przeciętnie wynosi 2,3 i jest wyższy w porównaniu z tym wśród Brytyjek (1,9). Nawet gdyby wynosił dla Polek około 2, to i tak byłby niemal dwukrotnie wyższy niż nad Wisłą. Przypomnijmy, że w Polsce to zaledwie 1,2–1,3. By naród nie wymierał, wskaźnik ten powinien sięgać ok. 2,1.

Z tym jeszcze 
można coś zrobić


– Te dane są z jednej strony zatrważające, ale z drugiej optymistyczne – mówi prof. Krystyna Iglicka, demograf, rektor Uczelni Łazarskiego. –Jeśli te same Polki, które mieszkając w kraju, nie decydują się na dziecko, rodzą je na Wyspach, to znaczy, że istnieją w kraju bariery, które je do tego zniechęcają, a nie jest to efekt zmian kulturowych, z którymi trudno jest cokolwiek zrobić.

Prof. Iglicka tłumaczy, że chodzi tu głównie o poczucie bezpieczeństwa. – Jeśli coś z nim zrobimy, jest szansa na poprawę sytuacji – zauważa.

Niech wracają

Prof. Irena E. Kotowska tłumaczy sporą liczbę rodzących się na Wyspach dzieci także tym, że wiele osób, które zamierzały wyemigrować, odkładało tę decyzję do czasu osiedlenia się za granicą. Ale także ona wskazuje na rolę bezpieczeństwa socjalnego.

– Niestabilność zatrudnienia, trudności z umieszczeniem dziecka w żłobku czy przedszkolu, niewielkie wsparcie rodziców ze strony państwa zniechęcają do posiadania potomstwa – mówi prof. Kotowska. I postuluje zmianę polityki na bardziej prorodzinną.

Podobnie wypowiada się Michał Kot, ekspert Fundacji Republikańskiej.

– Gdyby te dzieci rodziły się w Polsce, nie mielibyśmy może ujemnego przyrostu naturalnego. To dla nas strata i czas skierować naszą politykę społeczną bardziej w stronę młodych – mówi.

Dodaje, że powinniśmy robić wszystko, by przynajmniej część z tych osób, które wyjechały, wróciły do kraju. – To są osoby przedsiębiorcze, młode, odważne. Szkoda, że budują dobrobyt innych krajów, a nie nasz – mówi Kot.

źródło: http://www.rp.pl/artykul/17,1049175-Pol ... spach.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Chcesz nowy telewizor? To zapłać za piractwo
Stowarzyszenie Autorów ZAiKS żąda obłożenia urządzeń elektronicznych dodatkową opłatą na rzecz artystów.
Obrazek
W Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego leży projekt ustawy, który zdaniem producentów i sprzedawców znacząco podniesie ceny telewizorów, kamer, aparatów fotograficznych, komputerów i smartfonów. Te i wiele innych urządzeń miałaby objąć opłata w wysokości 1-3 proc. na rzecz twórców. Projekt przygotował ZAiKS. Dotychczas taki haracz, ale znacznie niższy, był doliczany np. do ceny magnetofonów, odtwarzaczy, kaset i płyt.

Jak wylicza branża elektroniczna, z powodu nowej opłaty średniej klasy laptopy zdrożeją o ok. 50 zł, a ultrabooki z wyższej półki już o 120 zł.

Czytaj więcej na http://biznes.interia.pl/media/news/chc ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Gronkiewicz-Waltz ma gest - ponad 300 mln zł na nagrody
Obrazek
Hanna Gronkiewicz-Waltz od jesieni 2006 roku, gdy objęła fotel prezydenta Warszawy do dziś wypłaciła urzędnikom magistratu ponad 300 mln zł nagród - informuje dziennik "Fakt".

Jak pisze gazeta Hanna Gronkiewicz-Waltz miała i ma gest dla swoich urzędników.

Jej najbliżsi współpracownicy mogli liczyć co roku na olbrzymie premie. Mimo że co miesiąc dostają po kilkadziesiąt tysięcy złotych, to mogli cztery razy do roku liczyć na premie przewyższające ich normalne pensje. Tak się właśnie doi podatnika.

Gazeta wylicza, że gdy nagrody trafiały do urzędników jednocześnie prezydent Warszawy wprowadzała drastyczne podwyżki cen za dzierżawę gruntów, stawek za wodę i ścieki czy biletów komunikacji miejskiej.

Dziennik "Fakt" podkreśla, że prezydent Warszawy obok podwyżek i nagród nieumiejętnie dokonuje remontów i robót budowlanych, co nie korzystnie odbija się na mieście i wywołuje niezadowolenie mieszkańców.


źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/6957-g ... na-nagrody
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


60 tys. złotych miesięcznie za nic nie robienie
Obrazek
1. Wczorajszy dziennik „Fakt” przyniósł wiadomość, której należało się od dawna spodziewać, prezes spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe zarabia 60 tysięcy miesięcznie, jej zarząd liczy już 8 osób (pewnie niewiele gorzej wynagradzanych jak sam prezes), a spółka do tej pory nie może pochwalić się żadnym realnym osiągnięciem, chyba że za takie uznany zaprojektowanie logo dla firmy przez artystę z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Przypomnijmy tylko, że premier Tusk 12 października 2012 roku wygłosił tzw. II expose, w którym zapowiedział między innymi właśnie projekt Inwestycje Polskie, mający na celu wsparcie dla procesów inwestycyjnych w gospodarce przy pomocy pieniędzy publicznych pochodzących ze sprzedaży akcji spółek Skarbu Państwa.

(...) Jeżeli tak wygląda ten projekt w pierwszych miesiącach jego realizacji, to być może za jakiś czas dowiemy się także, że do wsparcia zostaną wybrane inwestycje przede wszystkim „bliskich i znajomych królika”, że zaangażowano dużych rozmiarów majątek Skarbu Państwa i dodatkowo wykorzystano możliwości kredytowe państwowego banku aby „łatwy i tani pieniądz” trafił głównie do „swoich”.

Bardzo poważnie takiego scenariusza należy się obawiać, skoro bez żądnego skrępowania, prezes firmy wytargował od ministra skarbu takie wynagrodzenie, udało mu się powołać niezwykle liczny zarząd, a jedynym osiągnięciem po paru miesiącach pracy jest dopracowanie się logo spółki. (...)

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/6952-60-ty ... e-robienie
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM