Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz pod artykułem:

~Mann -

Gowin wymiękł jak dowiedział się, że Polska jest bankrutem. Reszta Platformy robi dobrą minę do złej gry. Chcą dociągnąć do wyborów do Parlamentu Europejskiego i samorządowych. A później ogłoszą krach i będą kombinowali jak nie dopuścić do uczciwych wyborów do Sejmu.
================
Premier: Na razie nie będzie kar dla Gowina, Żalka i Godsona
Na razie nie będzie kar dla trzech posłów PO, którzy złamali dyscyplinę w głosowaniu znoszącym pierwszy próg ostrożnościowy. Dzięki decyzji Sejmu, rząd będzie mógł podnieść tegoroczny deficyt.
Obrazek
Donald Tusk podkreślił, że zachowanie trzech posłów, którzy wstrzymali się w tym głosowaniu, jest nie do przyjęcia, a oni sami są "zaangażowani poza Platformą". Ale, jak zapewnił dziennikarzy, poprosił szefa klubu PO, by na czas wyborów nowego przewodniczącego Platformy, wstrzymał się z karami dla łamiących dyscyplinę.

W głosowaniu ustawy, która pozwoli zwiększyć deficyt budżetowy do 51 mld przy 300 mld złotych dochodów budżetowych, wstrzymało się trzech posłów PO - Jarosław Gowin, Jacek Żalek i John Godson.

Zniesienie ograniczeń deficytu poparło 235 posłów, 210 było przeciw, 5 się wstrzymało, w tym trzech z PO.

Przedwczoraj w głosowaniu o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu wstrzymało się trzech posłów PO - Jarosław Gowin, Jacek Żalek i John Godson. Zrobili to także dzisiaj.

Projekt zawiesza w 2013 roku, ograniczenia dotyczące zachowania relacji deficytu budżetu państwa do jego dochodów w ramach przekroczenia tzw. pierwszego progu ostrożnościowego oraz tzw. tymczasowej reguły wydatkowej.

źródło: http://fakty.interia.pl/polska/news-pre ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Długa, ale ciekawa wypowiedź pod artykułem: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/projekt- ... acji/9ppbk
====================================
~sawa :
363 zł kwartalnie !!! Dokładnie tyle płaci proboszcz dobrodziej, jako podatek od swoich dochodów. Ostatnio pewien uroczy wikary po cywilnemu tak mi zaimponował przy ruletce, że postanowiłem włożyć w to trochę wysiłku i dowiedzieć się jakie są źródła finansowania luksusowej konsumpcji części kleru. Pałacyki, wille, „siostrzenice”, „siostrzeńcy”, nocne kluby, limuzyny, ekskluzywne kurorty, ostentacja w szastaniu pieniędzmi. Niemożliwe, żeby źródłem finansowania była tylko taca od zubożałego społeczeństwa. No to skąd na to biorą ??? Trudny temat, ale na czasie, bo nie zauważyłem, żeby ktokolwiek porwał się na poważną próbę odpowiedzi na to pytanie. Powtarzają się tylko wpisy „opodatkować Kościół”. Spróbujmy zatem na spokojnie zmierzyć się z tym tematem.
1. Taca. To oczywiste. Bez tego elementu żadna msza święta nie jest dość święta, żeby ją warto było odprawić. Poza tym dla zapewnienia wiernym stosownej motywacji tradycyjne 5 przykazań kościelnych udoskonalono w ten sposób, że bogobojny katolik może już balangować kiedy chce byleby dobrze dawał na tacę fachowcom.
2. Skarbony. Rozstawia się je w domach bożych tak gęsto, jak pewien ojciec dyrektor z Torunia podaje numer konta przez radio. Zastosowany pretekst nie ma znaczenia, bo i tak wszystko trafia do rąk proboszcza i tylko on wie, co się z tymi pieniędzmi dalej dzieje.
3. Zyski z wynajmowania nieruchomości. Po wejściu kleru do szkół państwowych zostało na przykład około 23 000 tak zwanych punktów katechetycznych. Dobrodzieje robią z tym co chcą. Mogą na przykład swoim lokalnym cywilnym kolaborantom z władz terenowych kazać organizować różnego rodzaju konferencje, szkolenia i tak zwane sesje wyjazdowe właśnie w tych lokalach. Cenę dyktuje dobrodziej i nikt nie śmie się targować. Wiele razy brałem udział w takich przymusowych spędach, więc wiem o czym mówię. Inni dobrodzieje nie krępują się zakładać w tych obiektach prywatnych hurtowni zarejestrowanych tak, żeby nie płacić podatków.
4. Zyski z inwestycji budowlanych typu Roma Office Center w Warszawie. W tym przykładzie inwestorem jest archidiecezja warszawska, która włożyła w to 24 miliony dolarów amerykańskich. W kościelnym wieżowcu mieszczą się również bary, restauracje, sklepy, punkty usługowe itp. Ogółem około 12 000 metrów kwadratowych świętej powierzchni. Działkę w centrum Warszawy kazali sobie dać praktycznie za darmo.
5. Zyski z działalności przemysłowej. Szczególnie przemysł poligraficzny. Poczytajcie o przewałach „Stella Maris”. Masowy wyrób dewocjonaliów, świec, win ( niby, że mszalne ) itp. Doskonałe przebicie jest również na opłatkach.
6. Zyski z działalności handlowej. Na przykład własne księgarnie, sklepy z dewocjonaliami, wydawnictwa kościelne, kwieciarnie przy cmentarzach itp.
7. Zyski z działalności rolniczej. Wielu wiejskich proboszczów do dzisiaj posiada tak zwane prebendy i obrabia je wiejskimi parobkami, jak przed wojną. Trzeba przyznać, że od działalności rolniczej księża płacą podatek rolny. Ale za to otrzymują milionowe dotacje z UE.
8. Zyski / straty z ogólnopolskich businessów Episkopatu lub biskupów. Przykład – fundusz emerytalny Arca Invesco. W tym przypadku czarni się przeliczyli. Powoływanie się w telewizyjnych reklamówkach na autorytet Episkopatu okazało się niewypałem i fundusz nie wytrzymał konkurencji.
9. Zyski z działalności nazwijmy to umownie „obszarniczej”. Przykład gospodarstwo Carol. Kościelny Caritas kazał sobie dać 1 300 hektarów państwowej ziemi razem z bezrobotnym miejscowym chłopstwem z Mierzyna i Wrzosowa. Ci biedni ludzie ( dawni pracownicy PGR - ów ) w praktyce są teraz całkowicie zależni od nowego pana, bo innej roboty nie ma.
10. Zyski z przedsiębiorstw wielobranżowych. Na przykład business turystyczny. Sam byłem kilka razy na tak zwanych pielgrzymkach autokarowych po Europie. Faktycznie były to normalne komercyjne trasy turystyczne ( częściowo fundował zakład pracy, więc się jeździło ). Dobrodzieje wskazywali cywilnym kolaborantom, do wycieczek których biur podróży powinien ze społecznych pieniędzy dopłacać katolicki urzędnik. Dla wyższych szarż były lepsze „pielgrzymki”. Najlepsi w businessie turystycznym są ojcowie pallotyni. Jak macie odpowiednio gruby portfel, możecie z nimi pielgrzymować na przykład po Amazonii.
11. Zyski z businessu oświatowego. Wiara nie jest nauką. Czarni natomiast kształcą swoje przyszłe kadry na koszt Ministerstwa Nauki ( czy jak tak ono się teraz oficjalnie nazywa ). W 2001 roku tylko KUL i PAT pociągnęły od Polski dokładnie 57 878 200 złotych, ciągną dalej i co raz więcej. Jest również trzecia pompa ssąca. Kiedyś nazywało się to Akademia Teologii Katolickiej. Zmieniono nazwę na Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego i już można doić, bo oficjalnie szkoła ma status uczelni państwowej. Podejmowane są liczne próby zakładania wydziałów teologicznych na różnych uczelniach państwowych.
12. Zyski z businessu cmentarnego. To dobry temat na specjalny wątek. Jeżeli ktoś ma czas i potrafi to zrobić, niech spróbuje oszacować dochodowość z jednego hektara cmentarza, tak jak to się robi w rolnictwie. Produkt jest inny, ale z ekonomicznego punktu widzenia zasada podobna. Gołym okiem widać jednak, że trudno sobie wyobrazić lepszy i pewniejszy interes. Ceny narzucane przez pasterzy i ich techniki marketingowe znacie, albo poznacie.
13. Zyski z prawdziwych darowizn. Kościół od otrzymanych darowizn nie płaci podatków. Prawdziwe darowizny ( w odróżnieniu od fikcyjnych ) najlepiej wychodzą wtedy, gdy mają formę dotacji i rozdaje się nie swoje pieniądze, ale spółek skarbu państwa. Spółka skarbu państwa to jest takie coś, że jeszcze tego nie sprywatyzowali, ale już przygotowali do dojenia, bo nadali postać spółki akcyjnej. Stanowiska prezesów i członków rad nadzorczych obsadza się zwykle z nadań politycznych a potem należy się odwdzięczyć. Przykład KGHM Polska Miedź S.A. Polityczni mianowańcy – w tym przypadku jeszcze z rozdania solidarnościowego – odwdzięczyli się w następujący sposób: Fundacja Świętego Antoniego z okazji festynu „Unieś mnie do góry” 300 000 zł. Parafia w Głogowie 450 000 zł. Jankowski ze Świętj Brygidy 450 000 zł. 3 razy po 50 000 zł dla diecezji legnickiej, zielonogórskiej, wrocławskiej, katowickiej. Katolickie Radio Plus z Legnicy i Katolickie Radio Głogów odpowiednio 8 100 i 5 000 zł miesięcznie. Kuria we Wrocławiu – samochód Audi A 8 za 196 000 zł bez VAT. Seminarium Duchowe we Wrocławiu 7 000 zł. Salezjańskia Organizacja Sportowa 150 000 zł. KGHM to tylko jeden przykład działalności cywilnych kolaborantów. Ile czarni wyciągnęli tą metodą w skali całej Polski prze 25 lat naszego pontyfikatu? Ile ciągną obecnie ?
14. Zyski z fundowania dobrodziejom na koszt podatników 80 % składki emerytalnej, a misjonarzom na misjach, zakonnicom i zakonnikom klauzulowym i tak zwanym kontemplacyjnym 100 %. Też bym tak chciał. Niech inni co miesiąc składają się na moją przyszłą emeryturę, a ja będę siedział i kontemplował… Te pozostałe 20 % składki emerytalnej i wypadkowej, którą płacą wielebni i tak jest potrącana z osławionego dochodowego podatku ryczałtowego. Dochodowy podatek ryczałtowy to sztandar, którym wymachują księża, gdy ktoś im mówi, że wtrącają się do polityki a nie płacą podatków. Jeszcze do tego wrócimy.
15. Zyski z państwowych dotacji na kościelne zakłady opieki społecznej art. 22 ust.1 Konkordatu) i zyski z państwowych dotacji na przedszkola, szkoły i inne placówki oświatowo – wychowawcze kościoła.
16. Zyski z urzędolenia. Najprostszej czynności służbowej kapłan katolicki nie wykona bez „karteczki”, najlepiej w trzech kopiach i żeby na każdej były po dwie piecząteczki. Na każdym kroku płać i płać. Kolega opowiadał mi jak poszedł na „nauki przedmałżeńskie
DRUGA GRUPA – OFICJALNE DOCHODY KSIĘŻY
17. Śluby.
18. Pogrzeby.
19. Chrzty.
20. Kolędy.
21. Intencje mszalne.
22. Wypominki 1 i 2 listopada ( podobno 1/10 oficjalnych rocznych dochodów indywidualnych pochodzi z tego źródła ). Czarni dobrze wiedzieli po co wymyślili ludziom tak zwany czyściec, mimo że takiego słowa nie ma w Biblii.
23. Pensje dla kapelanów wojskowych, policyjnych, szpitalnych, więziennych, strażackich itp. wypłacanych przez Polskę. Kapelanów wojskowych jest obecnie w przybliżeniu 200. W 1999 roku ujawniony oficjalnie budżet orydynariatu polowego wynosił 13,1 miliona złotych. MON płaci również za kaplice. Naszych granic broni eskadra 250 zakonnic na etatach sierżantów… W 2000 roku każda z nich ciągnęła z budżetu 1200 złotych. Ile ich jest obecnie i ile teraz ciągną nie wiem, bo gdzie to sprawdzić ? Posługuję się takimi danymi, jakie udało mi się gdzieś znaleźć. Prawdziwych żołnierzy do szału doprowadza tak zwany numer na kapelana, związany ze służbowymi mieszkaniami dla oficerów, ale to już inna historia.
24. Drugi cyc nadstawia dobrodziejom Ministerstwo Zdrowia. Trudno powiedzieć ilu kapelanów u nich się pasie, bo liczba rośnie jak na drożdżach. Prawdopodobnie jest to około 2000 księży. W 1999 roku Rzeczypospolita podawała liczbę 1500 kapelanów szpitalnych, z tego około 1000 na etatach. Mniejsze cyce spontanicznie nadstawiają tacy krezusi jak policjanci, strażacy, funkcjonariusze więziennictwa itd. Powszechnie wiadomo, że pracownicy budżetówki są przepłacani, więc mogą sobie trochę poszastać…
25. Pensje dla katechetów ( czarnych i cywilnych ). Najpierw mieli uczyć religii w państwowych szkołach bezpłatnie, wszak mają powołanie i celem ich posługi jest zbawienie duszy niesmiertelnej Jasia i Małgosi. Teraz im już przeszło. Nie mam aktualnych danych, ale w 1999 roku pociągnęli od Polski około 600 milionów złotych!!! Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego ujawnił, że w 1998 roku pensje katechetek i katechetów pobierało 36 000 fachowców z tego 17 757 „profi” i 18 381 amatorów.
TRZECIA GRUPA – ZYSKI Z OKRADANIA OJCZYZNY
26. Zyski z fikcyjnych darowizn : Do klasyki tego gatunku należy tak zwany „numer na księdza”, który w pewnych kręgach stał się wręcz normą. Żeby się nie mądrzyć powiem o co chodzi w najprostszych słowach. Jesteś dobrodziejem, lub jego cywilnym kolaborantem. Chcecie dorobić. Dobrodziej wystawia kolaborantowi zaświadczenie, że oto został obdarowany kwotą na przykład 100 000 złotych. Fiskus nie pobiera od dobrodzieja żadnego podatku, bo to ksiądz ( bo w teorii darowizna była na cele kultu religijnego ). Kolaborant odpisuje sobie od podstawy opodatkowania 100 000 zł, ale obecnie nie więcej niż 10 % rocznego dochodu, bo to szlachetny darczyńca. Za wystawienie fałszywego świadectwa dobrodziej wziął na przykład 10 000 zł. Całą zabawę finansuje Polska, która później nie ma na pielęgniarki i posiłki w szpitalach. Urzędnicy państwowi nie są głupi i oczywiście wiedzą o co chodzi. Właśnie dlatego, że nie są głupi siedzą cicho. Kto przy 18 % bezrobociu, mając dobrą państwową posadę zadrze z miejscowym dobrodziejem ? Skala okradania Polski przez duchownych z zastosowaniem tej techniki jest trudna do przeszacowania. Tygodnik Newsweek jakiś czas temu dopuścił się na księżach prowokacji dziennikarskiej i następnie wszystko opisał. Między innymi napisali, cytuję „Żaden duchowny nie odmówił nam współpracy w oszustwie„. Wszyscy dobrodzieje chcieli wystawić poświadczenia, że otrzymali fikcyjne darowizny. Bóg w dekalogu coś wspominał, że nie będziesz dawał fałszywego świadectwa, czy jakoś tak, ale na pewno nie mówił tego poważnie… [tymczasem CBA zajmuje się uwodzeniem kobiet - MP]
27. Zyski z nadużywania zwolnień od ceł i akcyz od przedmiotów importowanych na cele kultu religijnego. Proceder przybrał tak gigantyczną skalę, że zrobiło się zbyt głośno i oficjalnie już im to trochę ukrócili. Najbardziej znane przykłady: Szajka z Rzeszowa w składzie ośmiu miejscowych proboszczów tylko przez jeden rok sprowadziła na cele kultu religijnego 92 luksusowe limuzyny i wpadła. Trio dobrodziei z Lublina stuknęło Polskę na 400 000 złotych. Trzeba trafu. To akurat tyle, ile wynosi odszkodowanie zasądzone za dożywotnie kalectwo tej dziewczynki przygniecionej na cmentarzu parafialnym pewnego proboszcza. Kościół bezlitośnie procesuje się z kalekim dzieckiem. Przegrał już we wszystkich instancjach i dalej nie płaci. Ale ogólnie, gdyby się ktoś pytał ECCE HOMO. Alleluja i do przodu. Wszak nie na darmo Chrystus nauczał „sprzedaj wszystko co masz, pieniądze oddaj biednym i idź za mną”. Gdybyście dobrodzieje faktycznie szli za Chrystusem, jak Was o to prosił, doszlibyście do łóżeczka tej dziewczynki, siedzieli na jego brzegu i czytali dziecku bajki Andersena. Jak można idąc za Chrystusem dojść do willi proboszczów i pałaców biskupów, patrzeć sobie przez okno na ludzkie dramaty i liczyć pieniądze.
Na koniec sprawa najważniejsza: Koronnym argumentem kapłanów jest, że my to wszystko nie dla siebie…, my prowadzimy działalność charytatywną i to dlatego mamy takie przywileje. A otóż wielkie g… prawda ! Na działalność charytatywną też dostajecie pieniądze z naszych podatków za pośrednictwem budżetu państwa!!! Na podstawie art. 14 ust. 4 Konkordatu Polska musi kościelne zakłady opieki społecznej dotować dokładnie tak samo, jak państwowe. To samo dotyczy również szkół, przedszkoli i innych placówek oświatowo – wychowawczych Kościoła. Co najmniej 52 kościelne zakłady opiekuńczo lecznicze funkcjonują na państwowych pieniądzach z budżetu centralnego. Z budżetów wojewódzkich finansowane jest około 100 domów opieki społecznej, o których okoliczna ludnosć myśli, że to finansują księża. Za te pieniądze państwo mogłoby zatudnić normalne pielęgniarki i bez łaski. Poczciwi ludzie w Polsce są przekonani, że księża i zakonnice od ust sobie odmejmują i pomagają potrzebującym.
Drugim wielkim mitem jest dość powszechne przekonanie, że księża płacą normalne podatki. Gdybyśmy płacili Polsce takie podatki, jak oni, Polski już by nie było. Sprawę ich podatków reguluje ustawa z 20 listopada 1998 roku o zryczałtowanym podatku dochodowym (…). W największym skrócie wymiar tego podatku zależy od stanowiska (proboszcz, wikary), wielkości parafi i regionu Polski. Zamiast się z tym męczyć najlepiej po prostu zadzwonić do swojego Urzędu Skarbowego i zapytać. Moja parafia ma około 2000 mieszkańców. Proboszcz kwartalnie płaci dokładnie 363 złote, a wikary 307 złotych !!! Policzmy w prosty sposób: Mieszkam w wieżowcu – 12 kondygnacji po 4 mieszkania na jednym piętrze, razem 48 mieszkań. Przyszedł dobrodziej „po kolędzie”. Wpuszczono go do 40 mieszkań. Średnio zgarną po 50 złotych. 40 x 50 = 2 000 złotych, a on rocznie płaci Polsce 4 x 363 złote = 1 452 złote tak zwanego dochodowego podatku ryczałtowego ! Ten podatek istnieje tylko po to, żeby mydlić oczy naiwnym ( do niedawna również mnie, bo nie miałem pojęcia, że tak to wygląda, dopóki nie napisałem tego tekstu ). Parafianka, która przed kościołem sprzedaje precle płaci Polsce więcej niż proboszcz dobrodziej.
Dopisek :
mowa o art. 45 Ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym:
Art. 45.
1. Wikariusze lub inni duchowni pełniący czasowo funkcje proboszczów opłacają ryczałt według stawek określonych w załączniku nr 5.
2. Osoby duchowne kierujące jednostkami kościelnymi posiadającymi samodzielną administrację w wydzielonej części parafii (wikariaty eksponowane, kuracje, lokacje itd.) opłacają ryczałt według stawek określonych w załączniku nr 5, właściwych dla liczby mieszkańców tej części parafii. Proboszcz parafii opłaca w takim przypadku ryczałt według stawki odpowiadającej liczbie mieszkańców, zmniejszonej o liczbę mieszkańców wydzielonej części parafii.
3. Rektorzy i inne osoby duchowne kierujące jednostkami kościelnymi posiadającymi samodzielną administrację bez wydzielonej części parafii opłacają ryczałt według stawek określonych w załączniku nr 6, dla parafii o liczbie mieszkańców powyżej 1.000 do 3.000, w zależności od siedziby kierowanej jednostki lub miejsca zatrudnienia.
4. Osoby duchowne nie pełniące funkcji proboszczów, wikariuszy i rektorów, które osiągają przychody wymienione w art. 42 ust. 1, z misji, rekolekcji oraz innych posług religijnych, jeżeli zawiadomią naczelnika urzędu skarbowego o osiąganiu
takich przychodów, opłacają ryczałt według stawek określonych w załączniku nr 6 dla parafii o liczbie mieszkańców powyżej 1.000 do 3.000, w zależności od miejsca zamieszkania. zwiń

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/projekt- ... acji/9ppbk

Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Internauci wściekli na Tuska i Rostowskiego. Pytają, kto za to zapłaci i żądają dla obu sądu
Obrazek
Polacy są wściekli na Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego za majstrowanie przy progach ostrożnościowych rozumianych przez nich jako mechanizm bezpieczeństwa. Oburzeni są zarówno czytelnicy prawicowi jak i tzw. lemingi. Publikujemy kilkanaście opinii.

Poniżej publikujemy wybrane opinie Internautów (w wersji oryginalnej pisowni) z mediów reprezentujących różne linie programowe.

Dziennik.pl

~Gruby2013-07-26 14:28
Trybunał Stanu dla Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego!

~KasiaMichalTusk2013-07-26 14:12
A PO nas chociażby POtop.

~Pol2013-07-26 14:01
Nigdy w zyciu nie myslalem ze afrykanin bedzie bronil Polski przed zlodziejami tego kraju.

Wirtualna Polska.pl


~tybet [przed chwilą]
No to teraz przyszlo Polakom czekac na zniesienie drugiego progu ostroznosciowego , bo to ze tak bedzie nie trzeba isc do wrozki. Teraz w obecnym czasie na 99,9 % mozna smialo powiedziec iz realne zadluzenie polski przekroczylo ten pierwszy prog .Mozna to odczytac z wyrazu twarzy samych tworcow takiego zadluzenia.

~mekong [przed chwilą]
To jest po prostu hańba. To jakby z tonącego okrętu zamiast łatać dziurę wyrzucać ludzi żeby wolniej tonął.

~Rusek.87 [przed kwadransem]
Gierek może i zadłużał kraj ale BUDOWAŁ kolejne fabryki i dawał ludziom pracę a obecnie rządzący co robią.......? otóż nie dość że zadłużają kraj w astronomicznym tempie to zamykają kolejne zakłady a tym samym kolejne miejsca pracy są likwidowane i tak walczy z bezrobociem! PSL i PO doprowadzi nas do tej samej sytuacji co jest teraz w Grecji

Wprost.pl

Realista *2013-07-26 14:29:08
W przyszłym roku, a może pod koniec bierzącego rząd będzie znowu miał mniejsze wpływy do budżetu. Jest to podyktowane ciągłym wzrostem kosztów utrzymania. Do budżetu nie wpływają pieniądze z umów śmieciowych i innych dobrodziejstw zafundowanych przez rząd bogatym. Wypływają z racji bezsensownych wydatków jak: dofinansowanie wynagrodzeń zatrudniających niepełnosprawnych oraz innych patologii. Przykłady można mnożyć.

zenada *2013-07-26 14:26:53
czy on jest normlany? przecież to swiadome robienei z kraju niewolniczej wyspy niemieckich banksterow...

artrock*2013-07-26 13:12:43
Rząd przecież musi się wyżywić a ty człowieku musisz pracować na tych darmozjadów i spłacać zaciągnięte kredyty.

wPolityce.pl

Oburzona dzisiaj, 11:34
Kto powstrzyma to szleństwo??? Na naszych oczach jest niszone Państwo Polskie. Czy my możemy coś zrobić jako obywatele?

młody dynamiczny z miasta dzisiaj, 11:46
Wariant cypryjski coraz bliżej.

Europejczyk dzisiaj, 11:46
Jako obywatele musimy zacząć być gospodarzem w swoim kraju i przestać głosować na wrogów nas i naszego państwa. Przestańmy szukać sterujących naszym losem, weźmy ten los w nasze ręce. Zainteresujmy się jak działa najpierw nasz samorząd i patrzmy na ręce władzy i kontrolujmy ją z jej podstawowych obowiązków. Jeśteśmy chlebodawcami administracji państwowej każdego stopnia i wymagajmy od niej kwalifikacji i reprezentacji naszych interesów. Tak robią inni, do których uciekają młodzi Polacy aby żyć, pracować, zakładać rodzinę i rozwijać się.

Rzeczpospolita.pl

anatol (gość) pisze: 26 lipca 2013 11:18:19
To już jawny sabotaż. Współczuję następcy Tuska, ktokolwiek nim nie będzie.

POmroczność jasna (gość) pisze: 26 lipca 2013 12:27:53
Lawina ruszyła.Już jej nikt nie zatrzyma.Polska państwem sezonowym.

nawieczor pisze: 26 lipca 2013 13:15:30
Przebieg i kolejność wydarzeń pozwala sądzić że radykalne rozwiązanie w sprawie OFE tzn przejęcie przez ZUS obligacji skarbowych nie ma żadnej szansy na zaistnienie. Dlatego rząd znosi I próg ostrożnościowy i w przyszłym roku po raz drugi zrobi to samo z II progiem. W ten sposób wyrównamy do standardów europejskich czyli progu 60% z którym będzie walczył nowy rząd od 2015 r. Powodzenia.

Gazeta Wyborcza (gazeta.pl)

godbac51 3 godziny temu
"Premier Donald Tusk zapewnił, że obywatele tych oszczędności nie odczują. Mają one bowiem dotyczyć m.in. niektórych inwestycji."

Skoro oszczednosci maja dotknac "inwestycji" to jak obywatel ma tego nie odczuc? Inwestycji w co Panie Premierze? W nowe, sluzbowe auta dla poszczegolnych ministerstw? Inwestycji w premie dla Ministrow? No oczywiscie, ze nie, zapewne chodzi o inwestycje ktore sa przygotowane dla motlochu, jak szkoly, drogi itd...ale co tam roznicy nie odczujemy

tonik777 3 godziny temu
Oczywiście, że to katastrofa. Progi ostrożnościowe zostały stworzone po to aby nie zadłużać zbytnio państwa. Teraz jak do nich dotarliśmy to je zawieszamy (a potem może całkiem zlikwidujemy). W takim razie są one zupełnie nie potrzebne. Bo jak jesteśmy daleko od nich to i tak nie działają, a jak blisko lub przekraczamy, to są zawieszane.


bonifacy_40 3 godziny temu
Właśnie rząd i posłuszni mu politycy dali sygnał że przepisy można sobie w du_pę wsadzić. Oraz że jednym wolno wiecej drugim mniej . A nie tak dawno szczycili się w Europie że podobno jako jedyni mieliśmy "kotwice" w tej nieprzekraczalnej granicy 50 % . Będę głoswał teraz na JKM !!

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/5687-i ... a-obu-sadu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Polacy nienawidzą Tuska, a partyjni koledzy jeszcze bardziej
Obrazek
Takiej wściekłości na polityków dawno Internet nie przeżywał, bowiem począwszy od skrajnej opozycji aż po skrajną przychylność dla rządu Polacy wyrazili swoje niezadowolenie dla Donalda Tuska i jego ministra. Tego Tusk nie może lekceważyć.

Likwidacja pierwszego progu ostrożnościowego pokazała, że Polacy wcale nie są w ciemię bici i rozumieją czym to grozi i dlatego mówią nie. Z drugiej strony nie chcą zawieruchy ekonomicznej i finansowej. Godzą się więc na gwałt na progu ostrożnościowym, ale nienawidzą Tuska za to, że muszą tę żabę przełknąć. Co ciekawe większa - czytaj skrajna krytyka - jest bardziej po stronie tzw. środowiska lemingów, a więc rządowych sympatyków niż prawicy. W sumie nie ma się co dziwić w końcu oni należą do najbardziej poszkodowanych, czy jak już sami mówią oszukanych.

Tuskowi, jak to mówi młodzież i ulica, dowalił dzisiejszy The Economist, jeden z najbardziej opiniotwórczych tygodników gospodarczych na świecie. Gazeta napisała, że Polska już nie jest zieloną wyspą. Tygodnik pisze, że w ciągu ostatnich lat Polska nazywana była błyszczącą gwiazdą UE i poprawnym sąsiadem Niemiec, a Donald Tusk okrzyknięty był autorem tego sukcesu i politykiem o nieposzlakowanej opinii. Obecnie ten blask zmatowiał, a sam premier sukcesu nie ma pomysłu na dalsze rządzenie. Poza tym gazeta podkreśla, że „Polacy są rozczarowani brakiem reform, zwalniającą gospodarką i rosnącym bezrobociem”.

Tusk jest w błędzie jeśli myśli, że Polacy uwierzą w zafundowany dziś w Sejmie święty spokój. Potwierdza to opinia nie byle jakiego tygodnika. Jeśli Tusk naprawdę nie weźmie się do pracy, to nie minie pół roku jak żądanie jego głowy politycznej, już nie będzie płynąć od strony narodu, ale z własnej partii. W końcu partyjni koledzy w trosce o własne stołki rzucą ludowi Tuska na pożarcie, by się na nich Polacy nie wściekli.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/5689-polac ... e-bardziej
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Przyjęto zawieszenie pierwszego progu ostrożnościowego - samochód o nazwie Polska rozbije się na zakręcie, bo rząd wyrzucił hamulce
Obrazek
Głosami koalicji PO-PSL Sejm przyjął nowelizację ustawy o finansach publicznych, która zawiesza pierwszy próg ostrożnościowy deficytu budżetowego.

Za nowelizacją głosowało 235 posłów, 210 – przeciw. Pięciu - w tym Jarosław Gowin, John Godson i Jacek Żalek z PO - wstrzymało się od głosu.

Ta sama trójka parlamentarzystów Platformy wstrzymała się od głosu już podczas środowego głosowania nad wnioskiem SLD i SP o odrzucenie projektu nowelizacji ustawy o finansach publicznych po pierwszym czytaniu. Szef łódzkich struktur PO Andrzej Biernat powiedział wtedy, że jeśli Gowin, Godson i Żalek w piątek ponownie nie poprą projektu ws. finansów publicznych, to złoży on wniosek o wyrzucenie ich z partii. Z kolei szef klubu PO Rafał Grupiński zapowiedział, że jeśli Gowin, Godson i Żalek nie poprą rządowego projektu, to prawdopodobnie czeka ich zawieszenie w prawach członka klubu PO. Decyzja ma zapaść jeszcze w piątek.

Przyjęta przez Sejm nowelizacja umożliwi zwiększenie deficytu państwa. Takie rozwiązanie ma pomóc zasypać gwałtownie rosnącą dziurę w budżecie państwa. Jednak sprawi też, że będziemy mieć jeszcze większe długi do spłacenia. Teraz dług naszego państwa, czyli nas podatników, sięga 840 miliardów złotych.

Projekt przewiduje zawieszenie do końca roku sankcji nakładanych na finanse publiczne po przekroczeniu tzw. pierwszego progu ostrożnościowego, gdy relacja długu publicznego do PKB przekracza 50 proc. W takiej sytuacji, z którą mamy do czynienia od kilku lat, rząd nie może uchwalać projektu budżetu, w którym relacja deficytu budżetu państwa do dochodów budżetu byłaby wyższa niż relacja ta wynikająca z aktualnej ustawy budżetowej.

Ponadto projekt zakłada zawieszenie tymczasowej reguły wydatkowej, która mówi, że wydatki tzw. elastyczne nie mogą rosnąć więcej niż 1 proc. powyżej inflacj

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/5677-p ... il-hamulce
Obrazek
Początkujący
Początkujący
Posty: 67
Rejestracja: 23 paź 2009, 11:57
Kontakt:
Początkujący
Początkujący
Donek i Vincent wyłączają TAWS

Post autor: Benon »

Donek i Vincent wyłączają TAWS

Według teorii obowiązującej w szeregach Platformy Obywatelskiej jedną z głównych przyczyn katastrofy smoleńskiej było ignorowanie przez pilotów komunikatów systemu TAWS. System TAWS ostrzega pilota, kiedy sterowany przez niego samolot niebezpiecznie zbliża się do ziemi. Lot poniżej wysokości stanowiącej próg bezpieczeństwa może na przykład doprowadzić do rozbicia się samolotu o rosnące drzewo. To właśnie zdaniem komisji Millera i zespołu Laska – działających pod auspicjami rządu PO – było istotnym powodem tragedii z 10 kwietnia 2010 roku.

Odpowiednik systemu TAWS w polskich finansach publicznych stanowią progi ostrożnościowe. Są one granicznymi wartościami zadłużenia publicznego w stosunku do produktu krajowego brutto (PKB), po których przekroczeniu rząd zobowiązany jest do wdrożenia określonych środków sanacyjnych. Wspomniane wartości graniczne i wykaz działań naprawczych zapisano w Konstytucji RP i Ustawie o finansach publicznych z dnia 27 sierpnia 2009 r. Wymienione akty prawne wyróżniają pierwszy, drugi i trzeci próg ostrożnościowy. Ich wartości wynoszą odpowiednio: 50, 55 i 60% PKB.

26 lipca bieżącego roku Sejm na wniosek tuskowego rządu uchwalił głosami Platformy Obywatelskiej oraz PSL-owskiej przystawki zawieszenie do końca tego roku sankcji wynikających z przekroczenia pierwszego (50-procentowego) progu ostrożnościowego. Ma to umożliwić Donkowi i jego księgowemu Vincentowi zwiększenie deficytu w rozwalającym się budżecie państwa na rok 2013, oraz przyjęcie wyższego deficytu w ustawie budżetowej na rok 2014. [1]

W tym miejscu warto zauważyć, że według wyliczeń opartych na metodologii Eurostatu polski dług publiczny już w 2009 roku przekroczył 50% wartości PKB. Według danych Eurostatu dług publiczny Polski wynosił pod koniec 2007 roku – czyli na początku rządów Platformy – 45,0% PKB, a pod koniec 2012 roku osiągnął wartość 55,6% PKB. Zatem zadłużenie publiczne w omawianym pięcioletnim okresie, przypadającym na światłe władanie Donka i Vincenta wzrosło o 10,6 punktu procentowego. [2]

Jeżeli Platforma Obywatelska uważa za coś gorszącego i zakazanego ignorowanie przez pilotów wskazówek systemu TAWS, który ostrzega o zbliżaniu się do niebezpiecznego progu wysokości lotu, to nie powinna sobie pozwalać na lekceważenie zagrożeń i obchodzenie procedur naprawczych związanych z przekroczeniem progów bezpieczeństwa finansów publicznych.

Doświadczenia pokazują, że politycy winni katastrof finansowych państwa bez porównania częściej uchodzą cało niż piloci odpowiedzialni za tragedie lotnicze. Bywa, że pilot wiezie skompromitowanego polityka do zagranicznej synekury, na której ma on przetrwać trudny dla siebie okres. Jeśli taka będzie przyszłość Donka lub Vincenta, powinni się oni modlić, aby pilot nauczony ich przykładem nie zignorował ostrzeżeń systemu TAWS. Gdyby, nie daj Bóg, doszło wówczas do jakiegoś nieszczęścia żałowałbym ich, tak jak żałuję odejścia prawie każdego człowieka. Mam jednak nadzieję, iż żaden z mówców funeralnych nie poważyłby się w tym przypadku na frazes, że „polityka polska poniosła bolesną stratę”.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Urzędniczy Titanic
Niedziela, 28 lipca (06:00)

W ostatnich latach Polska stała się prawdziwą Rzeczpospolitą urzędników. Premier Tusk już na początku swojej pierwszej kadencji obiecywał zmniejszenie armii polskich oficjeli, tymczasem ich liczba w ostatnich latach ciągle wzrasta. Rosną też koszty ich utrzymania.

Obrazek
Widać to najlepiej na przykładzie ministrów rządu Donalda Tuska, którzy powołują swoich kolejnych pełnomocników i wiceministrów. Taka polityka przy obecnej kondycji krajowej gospodarki doprowadzi nas do prawdziwego zderzenia z górą lodową.

Żółta linia w MSW

Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz powołał Monikę Sapieżyńską na stanowisko pełnomocnika ds. równego traktowania w służbach mundurowych podległych MSW. Jak zakomunikowano mediom, zadaniem nowej pani pełnomocnik będzie współpraca z pełnomocnikami komendantów wojewódzkich policji ds. ochrony praw człowieka w zakresie wypracowania standardów postępowania w sprawach, gdzie mogło dojść do nierównego traktowania kobiet i mężczyzn. Pani pełnomocnik ma też monitorować sytuację dotyczącą równouprawnienia w służbach mundurowych. Ma też przygotować specjalny raport na temat równego traktowania kobiet i mężczyzn we wszystkich formacjach mundurowych, jakie podlegają szefowi MSW, który ma być dostępny opinii publicznej. W ramach nowej inicjatywy szefa MSW została również uruchomiona tzw. żółta linia, umożliwiająca anonimowe informowanie o nadużyciach, jeśli chodzi o kwestie równego traktowania w formacjach mundurowych. Wszystkie tego typu informacje mają trafiać do wspomnianej pani rzecznik, która teraz ma się nimi profesjonalnie zajmować. I wcale nie można się śmiać z problemu. To pokłosie ostatniej afery seksualnej w resorcie z udziałem komendanta wojewódzkiego policji w Opolu i jednej z jego podwładnych.

Przybywa pełnomocników
W ostatnich dwóch latach w rządzie Donalda Tuska panowała prawdziwa moda na pełnomocników i kolejnych wiceministrów. W poszczególnych ministerstwach systematycznie ich przybywa. W Ministerstwie Gospodarki jest ich aż dziewięciu. Zajmują się oni m.in. reprezentowaniem ministra przed sądami, wydawaniem decyzji administracyjnych, załatwianiem spraw w imieniu ministra. We wspomnianym już Ministerstwie Spraw Wewnętrznych jest ich na razie tylko trzech. Oprócz Moniki Sapieżyńskiej jest jeszcze pełnomocnik ds. strategii antykorupcyjnej i pełnomocnik ds. kwestii zarządzania w MSW. W Ministerstwie Sportu, minister Joanna Mucha od początku 2013 r. wystawiła swoim urzędnikom 58 pełnomocnictw. Niektórzy posiadają po kilka upoważnień. Pełnomocników mianowanych decyzją minister jest ponad 20: 12 dyrektorów departamentów, główna księgowa, dwóch podsekretarzy stanu, sekretarz i trzech radców prawnych. Z kolei w Ministerstwie Finansów jest ich aż 24. Od kilku do kilkunastu pełnomocników jest w pozostałych ministerstwach.

Plaga wiceministrów
Rośnie też systematycznie liczba wiceministrów w poszczególnych resortach rządu Donalda Tuska. Zasadniczą przyczyną tego stanu rzeczy ma być rosnąca liczba ministerialnych zadań. Prawdziwym rekordzistą jest tutaj szef resortu finansów Jacek Rostowski, który zatrudnił sobie niedawno dziewiątego wiceministra. Została nim Dorota Podedworna-Tarnowska. Komizmu całej sytuacji dodaje fakt, że minister finansów Jacek Rostowski ciągle w mediach komunikuje Polakom o konieczności zaciskania pasa. Niewiele ustępuje Rostowskiemu szef MSZ Radosław Sikorski. Kierowany przez niego resort zatrudnia siedmiu wiceministrów. Mimo to, jego ministerstwo nie było nawet w stanie, w ubiegłym roku, przekazać na czas środków budżetowych na wsparcie polskich instytucji polonijnych, przez co wiele z nich zostało zmuszonych do zawieszenia swojej działalności.

Rośnie armia urzędników
Według ostatnich danych GUS obecnie w administracji publicznej pracuje o prawie 20 tysięcy osób więcej niż w 2008 r. Kosztowało nas to dodatkowe 10 miliardów złotych. Mamy obecnie już 443,1 tys. urzędników (licząc bez tych w ubezpieczeniach społecznych i obronie narodowej). Co miesiąc każdy z nas wydaje na administrację 85 złotych. Największy wzrost zatrudnienia zanotowano między rokiem 2008 a 2009. Przybyło wówczas 15 tys. etatowych urzędników. W kolejnym roku doszedł dodatkowy tysiąc. I choć w następnym zwolniono 1,7 tys. osób, to spadek był tylko pozorny, bo w tym samym czasie zatrudniono 3,7 osób na umowy cywilnoprawne. To zresztą stała praktyka. Tam, gdzie tnie się etaty, zwiększa się liczbę urzędników na umowach (wzrost o 18,95 proc.).

Pan zapłaci, pani zapłaci...

Jednak to etaty kosztują nas najwięcej. Tylko w ZUS w ciągu czterech lat zapłaciliśmy za nie dodatkowo 1,68 mld zł (237 proc. wzrostu). Stało się tak nawet pomimo wielokrotnych zapewnień premiera Tuska, że ta niekorzystna dla państwa tendencja zostanie odwrócona. A trwa ona z różnym nasileniem od 25 lat. Liczba urzędników w Polsce w okresie ostatniego ćwierćwiecza wzrosła prawie trzykrotnie. W tym czasie liczba mieszkańców Polski wzrosła o niecały 1 proc. (1988 - 37,9 mln, 2010 - 38,2 mln), a liczba zatrudnionych poza sferą budżetową wzrosła jedynie o 9 proc. (2002 - 11,1 mln, 2010 - 12,2 mln). Pewne jest jedno - liczebność administracji jest konsekwencją istniejącego prawa i przeregulowania gospodarki. Jeśli tworzy się ustawy, które mnożą kompetencje urzędów, trudno się dziwić, że rośnie liczba urzędników.

Bierzmy przykład z innych
Według danych Eurostatu od 2008 r. niewielka Łotwa zredukowała swoją biurokrację aż 32,4 proc. Te drastyczne cięcia administracji zaczęły się w 2009 r., gdy łotewski PKB skurczył się aż o 17 proc. W Rydze zastanawiano się wówczas nawet nad likwidacją MSW i podporządkowaniem policji bezpośrednio premierowi. W 2008 r. Łotwa znajdowała się na piątym miejscu w UE pod względem odsetka osób zatrudnionych w urzędach. Dziś zajmuje 14. miejsce. Radykalnego ciecia administracji dokonała Chorwacja - od kilkunastu dni nowy członek UE. Chorwaci od 2008 r. zredukowali swoją administrację o 20,4 proc. Również i w tym przypadku decyzja była wynikiem sytuacji gospodarczej. Chorwacja od czterech latach jest w recesji, ma poważny deficyt budżetowy, a dług publiczny zaczął niebezpiecznie zbliżać się do poziomu 60 proc. PKB. Na radykalne cięcia administracji zdecydowało się w ostatnich latach wiele innych krajów, których sytuacja gospodarcza nie jest najlepsza. Jednak Polska, pomimo rosnącego od kilku lat deficytu i długu publicznego, idzie nadal w zupełnie innym kierunku. Od 2008 r. Polska znalazła się z 17. na 12. miejscu, a odsetek pracujących w administracji wzrósł z 6,2 do 6,8 proc. ogółu zatrudnionych.

20 tysięcy nowych urzędników, których zatrudniono w tym okresie kosztowało nas 10 miliardów złotych. Taka polityka, przy obecnych perspektywach gospodarczych Polski, wcześniej czy później doprowadzi do sytuacji, w której staniemy w obliczu niezbędnej redukcji administracji nawet o 30-40 proc. i to w ekspresowym tempie. To może mieć wówczas naprawdę bolesne skutki dla Polaków. Ale dzisiaj nikt w rządzie Donalda Tuska o tym jeszcze nie myśli. Polski Titanic jeszcze płynie... Ale góra lodowa jest coraz bliżej...

źródło: http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_ ... 38713,5434
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Żerując na państwie
Nasze państwo osiągnęło mistrzostwo. Nie w walce z bezrobociem czy w podnoszeniu standardów życia, ale w zmuszaniu nas do bycia społecznymi pasożytami. Zachęca nas do łamania norm. I tak sobie udajemy - ono, że nas chroni, my, że je szanujemy.
Obrazek
Andrzej Majewski, polski aforysta, pisarz i publicysta, ujął niezwykle celnie nasz stosunek do państwa jako struktury: "Dobrze zorganizowaną grupę przestępczą nazywamy mafią, najlepiej zorganizowaną mafię nazywamy państwem".

Janusz Korwin-Mikke swoim zwyczajem bezkompromisowo dorzuca do tego jeszcze, że "Państwa to dzisiaj najgroźniejsze gangi świata". W takiej atmosferze egzystujemy wspólnie od dawna. Państwo nie ufa obywatelom, obywatele lekceważą państwo. Państwo otwiera furtki do omijania przepisów, obywatele ochoczo przez nie przechodzą.

Więcej: http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_ ... 38533,5434
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ośmielił się piętnować nadużycia straży miejskiej. Ma proces

Przed sądem w Sulechowie toczy się proces karny, jakiego nie powstydziłyby się organy PRL-owskiego wymiaru sprawiedliwości.
Obrazek
Oskarżonym jest człowiek, który ośmielił się piętnować nadużycia lokalnej straży miejskiej. Prokurator uznał, że filmowanie czynności służbowych podejmowanych przez straż miejską stanowi przestępstwo stalkingu. Proces jest brudny. Zastrzeżenia budzi nie tylko postawa prokuratora, ale także sędziego, który wydalił z rozprawy publiczność. Arogancja władzy może doprowadzić do niepokojów społecznych.

1. Aktorzy
Oskarżonym jest pan Emil - człowiek, który ośmielił się monitorować działania fotoradarowych straży gminnych oraz piętnować nieprawidłowości w działaniach tychże straży.

Pokrzywdzoną i zarazem oskarżycielką posiłkową jest Katarzyna S. pełniąca funkcję Komendanta Straży Miejskiej w Kargowej.

Oskarżycielem jest prokurator Arkadiusz Flis z Prokuratury Rejonowej w Świebodzinie.

Świadkiem w sprawie jest Leszek W. - właściciel fotoradaru (czy też przedstawiciel firmy wynajmującej fotoradar gminie Kargowa).

Adwokata dla pani komendant wynajęła Gmina Kargowa (ciekawe, co na to mieszkańcy Kargowej oraz Regionalna Izba Obrachunkowa w Zielonej Górze?).

2. O co (i po co) ten proces?

Otóż pani komendant wraz z panem Leszkiem W., z którym od lat razem wykonuje pomiary prędkości, przygotowała na pana Emila zasadzkę (niektórzy twierdzą, że autorem tego pomysłu jest pan Leszek). A było to tak.

Kiedy pan Emil przyjechał swoim samochodem w dniu 3 sierpnia 2012 r. do Kargowej, pani komendant (chociaż nie miała takich uprawnień), dokonała zatrzymania pana Emila. Uczyniła to w ten sposób, że stanęła przed maską jego samochodu uniemożliwiając mu przejazd. W pewnym momencie pani komendant zgięła się wpół, udając, że samochód pana Emila na nią najechał i potrącił ją w kolano. Leszek W. zamiast ratować upadająca panią komendant, podbiegł wtedy z aparatem fotograficznym, który akurat przypadkowo miał w rękach, aby uwiecznić ten "upadek"...

Chcąc nie chcąc, przypomina się scena z serialu "Zmiennicy", w której to Maniuś zostaje przyłapany z panienką lekkich obyczajów i sfotografowany "na gorącym uczynku"...

Na szczęście pan Emil zawsze ma włączoną kamerę w samochodzie i kamera uwieczniła to zdarzenie. Na zarejestrowanym filmie widać wyraźnie, że w momencie kiedy pani komendant schyla się udając uderzenie - samochód pana Emila stoi w miejscu...

Usiłowano "zabezpieczyć" kamerę pana Emila, ale pan Emil kamery nie oddał i nagranie posiada. Gdyby nie to nagranie - nie chciałbym być w jego sytuacji....

Pani komendant posiada natomiast obdukcję oraz opinię lekarza sądowego, z której wynika, iż doznała ona w dniu 3 sierpnia 2012 r. następujących obrażeń:

- zasinienie i obrzęk kolana prawego,

- bolesność uciskową rzepki.

Lekarz sądowy zaznaczył w swojej opinii z dnia 26 października 2012 r. iż: "obrażenia te mogły powstać w sposób i w czasie podawanym przez pokrzywdzoną". Opinia ta wywołana została w wykonaniu postanowienia o powołaniu biegłego lekarza z zakresu medycyny sądowej, które wydał w dniu 16 października 2012 r. prokurator Arkadiusz Flis.

Prokurator Arkadiusz Flis oskarżył ponadto pana Emila o popełnienie przestępstwa stalkingu, a dokładnie o to, że jeżdżąc za panią komendant swoim samochodem obserwował ją oraz filmował podczas wykonywanych czynności służbowych, a także sugerował, że w sposób niewłaściwy i nieprofesjonalny wykonuje swoje obowiązki służbowe, czym wzbudził u Katarzyny S. uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia...

3 . A o co chodzi tak naprawdę?

Naprawdę chodzi o to, że w tych dniach, kiedy pan Emil obserwował pomiary prędkości dokonywane przez panią komendant wraz z panem Leszkiem W. nie było żadnych dochodów z mandatów, gdyż kierowcy widząc, że coś się dzieje na drodze, jeździli prawidłowo i nie popełniali wykroczeń. Gmina zatem miała straty... Desperacja Gminy Kargowa w wyeliminowaniu pana Emila jest tak duża, że na koszt Gminy Kargowa wynajęto dla Pani Komendant adwokata, który reprezentuje ją w procesie.

Gmina (tzn. jej włodarze) ma zatem interes w tym, żeby pozbyć się intruza, który wykrywa nieprawidłowości w działalności straży gminnej i psuje dobry fotoradarowy biznes. Świadek (właściciel fotoradaru, wynajmowanego gminie) ma interes w tym, żeby nadal wynajmować gminie fotoradar. Za pieniądze, które gmina wydała na wynajem tegoż fotoradaru, mogłaby sobie kupić kilka takich urządzeń, ale z jakiegoś powodu woli wynajmować...

4. Sąd ogranicza jawność procesu

O tej precedensowej sprawie winno być na bieżąco informowane społeczeństwo. Niestety, nie jest to możliwe, gdyż prowadzący sprawę sędzia Piotr Filipczak nie zezwolił na nagrywanie rozprawy. Sąd nie przychylił się do wniosku pana Emila o umożliwienie mu rejestracji rozprawy za pomocą dyktafonu. Pan Emil złożył taki wniosek po tym, jak sąd nie zaprotokołował słów pokrzywdzonej, z których mogło wynikać, że cała akcja z 3 sierpnia 2012 r. została przez pokrzywdzoną oraz świadka zaplanowana. Sąd uzasadnił swoją decyzję następująco: "gdyż ma to wpływ na prawidłowość postępowania, a w szczególności z uwagi na istotę sprawy, na swobodę wypowiedzi świadka".

Chwilę potem sędzia Piotr Filipczak postanowił usunąć z sali całą publiczność! Jako podstawę prawną swojej decyzji wskazał art. 48 ust. 3 ustawy o ustroju sądów powszechnych.

Powołany przepis ten brzmi:

" Sąd może wydalić z sali rozpraw publiczność z powodu jej niewłaściwego zachowania".

W protokole rozprawy z dnia 13 czerwca 2013 r. całe zdarzenie opisane zostało w sposób następujący:

"W tym miejscu Prokurator oświadcza, iż z widowni podawane są oskarżonemu karteczki zawierające jakieś notatki.

Przewodniczący stwierdził, że takiego faktu nie zauważył, jednak zauważył, że przed oskarżonym leży zapisana kartka, którą w trybie art. 217 § 1 i § 2 KPK wydano Przewodniczącemu.

Na kartce jest zapisek o treści: "kto zapłacił honorarium adwokackie pełnomocnikowi oskarżycielki posiłkowej, ona sama, czy gmina ze środków gminnych"?

Przewodniczący dołączył kartkę do akt sprawy.

W tym miejscu oskarżony oświadczył, że to nie jego pismo.

Wobec powyższego na podstawie art. 48 ust. 3 Ustawy o Ustroju Sądów Powszechnych Sąd postanowił wydalić publiczność z sali.

5. Ocena decyzji sądu o wydaleniu publiczności

Jedną z naczelnych zasad polskiego procesu jest zasada jawności. Rozpoznawanie spraw sądowych odbywa się publicznie. Zasada ta zagwarantowana jest w Konstytucji. Zasada ta zabezpiecza przed arbitralnością procesu sądowego, a także ma istotne znaczenie dla budowania zaufania do sądów, poprzez poddanie ich społecznej kontroli. Obowiązujące przepisy przewidują pewne odstępstwa od tej zasady. W niniejszej sprawie nie wystąpiły żadne przesłanki do podjęcia przez sędziego Piotra Filipczaka decyzji o usunięciu publiczności z sali rozpraw. Publiczność zachowywała się spokojnie. Wszyscy w milczeniu i ze smutkiem w oczach obserwowali toczący się proces. Wszyscy byli trzeźwi, schludnie ubrani. Wszyscy byli pełnoletni.

W trakcie rozprawy trwającej kilka godzin dwukrotnie podana została z sali kartka w kierunku ławy oskarżonego. Sąd tego nie zauważył. Podanie kartki nie zakłóciło w najmniejszym stopniu przebiegu rozprawy. Kartki przez kilkanaście minut leżały na ławie oskarżonego i dopiero po tym czasie zareagowali na ten fakt adwokat oskarżycielki posiłkowej oraz prokurator.

Takie sytuacje, że ktoś podaje w milczeniu na sali rozpraw jakąś informację zapisaną na kartce zdarzają się bardzo często. Zachowania takiego w żaden sposób nie można zakwalifikować jako spełniającego dyspozycję normy zawartej w art. 48 ust. 3 Ustawy o Ustroju Sądów Powszechnych. A jeśli nawet, w przekonaniu sądu, takie zachowanie uznać należało za niewłaściwe, to sąd mógłby wówczas, co najwyżej, usunąć z sali tę osobę, która podawała kartki, a nie całą publiczność!!!

Opisywana sprawa wywołuje szeroki rezonans społeczny i jest niezwykle ważna z punku widzenia interesu publicznego. W procesie tym prokuratura oskarża człowieka, który wykazując się wyjątkowo obywatelską postawą, monitorował działania władz lokalnych ujawniając nadużycia tych władz. Człowiek ten jest ponadto dziennikarzem oraz członkiem stowarzyszenia, którego statutowym celem jest monitorowani działalności władz publicznych. Sąd nie ma prawa pozbawiać społeczeństwa udziału w postępowaniu, które dotyczy człowieka walczącego o respektowania zasad społeczeństwa obywatelskiego.

"Wpływanie na skład publiczności przychodzącej do sądu to przejaw naruszenia zasady jawności, niedającego się usprawiedliwić nawet dla celów respektowania ważnych interesów jednostkowych. Stanowi bowiem zaprzeczenie idei swobody dostępu obywateli do rozpraw" (R. Koper, Jawność rozprawy głównej a ochrona prawa do prywatności w procesie karnym.)

Sędziemu Piotrowi Filipczakowi należy też przypomnieć, że "Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu" (art. 4 ust. Konstytucji). Tego właśnie Narodu, który bezprawnie został usunięty z sali obrad.

Kolejna rozprawa w niniejszej sprawie odbędzie się 6 sierpnia 2013 r. o godzinie 9.00 w budynku sądu w Sulechowie, a grupa obywateli wybiera się, aby ją obserwować i patrzeć na ręce procedującemu sądowi. Co teraz wymyśli sędzia Piotr Filipczak?

Oświadczenie autora:

Oświadczam, że nie jestem w posiadaniu filmu, o którym mowa w artykule, ale go oglądałem. Film jest dowodem w sprawie sądowej i nie jestem pewien, czy można go w tej chwili publikować. Dysponentem filmu jest pan Emil. Prędzej czy później film zostanie upubliczniony.

Na filmie tym samochód pana Emila się nie przemieszcza. Widać pewien ruch samochodu, który spowodowany jest przemieszczeniem się kierowcy (pana Emila) wewnątrz samochodu: z siedzenia kierowcy częściowo na fotel pasażera. Samochód jednak z całą pewnością nie jedzie, lecz stoi. Poza tym na miejsce zdarzenia przyjechała policja. Pani komendant podczas rozmowy z policjantem poruszała się normalnie i nie okazała żadnego obrażenia. Biegły sądowy stwierdził w opinii wywołanej na zlecenie prokuratury, że pojazd był bez ruchu.

Widać było na filmie jak świadek Leszek W. podbiega z aparatem fotograficznym, aby sfotografować to zdarzenie.

źródło: http://motoryzacja.interia.pl/raport/fo ... 38348,8265
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


'Co wiesz o Polsce?' - zapytano użytkowników serwisu Reddit. Odpowiedzi bardzo zaskoczyły

"Co wiesz o Polsce?" - na to pytanie zamieszczonym na popularnym serwisie Reddit odpowiedziały setki internautów z całego świata. Dużo wskazań jest oczywistych: papież, druga wojna światowa, piękne kobiety, alkohol, ale jeszcze więcej zaskakujących: koperek, dekatyzowane dżinsy, czy "Szał uniesień". Wybraliśmy dla was 12 najciekawszych postów. Reddit to serwis grupujący linki do ciekawych treści w internecie. Korzystają z niego miliony użytkowników


Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... oxSlotIIMT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Prezesi zarabiają krocie, a ludzie mdleją w wagonach
Obrazek
Aż 1,5 mln zł miesięcznie na pensje prezesów 21 spółek kolejowych, ponad 350 członków zarządów i rad nadzorczych, 25 mln zł na roczne utrzymanie prawie 200 związkowców, a nasza kolej wygląda jak w krajach trzeciego świata! Wielogodzinna podróż w ścisku i upale skutecznie pozbawia ludzi miłych wspomnień z urlopu. A gdy już dotrzemy do domu, zamiast pójść wypoczętym do pracy, będziemy marzyli, by jeszcze choć dzień odetchnąć. To, co dzieje się w pociągach w każdy wakacyjny weekend, to dramat!

Ścisk, tłok, leżenie na korytarzach i omdlenia – tak wyglądają wakacyjne podróże Polaków, którzy podróżują koleją. Przykład? Podróż pociągiem z Przemyśla do Szczecina trwa 25 godzin!

Po czymś takim pasażerowie wymagają sanatorium. Władze kolei zachowują się tak, jakby nie docierało do nich, że podczas wakacji transportu potrzebuje więcej osób niż zwykle. W efekcie na najbardziej popularnych trasach kursują składy z kilkoma wagonami. Znalezienie miejsca graniczy z cudem. Podróżni zmuszeni są koczować na korytarzach w potwornym ścisku. O klimatyzacji też najczęściej mowy nie ma.

Jak to możliwe? W Polsce niestety wszystko jest możliwe. Po 1989 roku nie powstał u nas nawet kilometr nowej linii kolejowej! Remonty trwają w nieskończoność, o ile w ogóle są robione. Linie kolejowe najczęściej się zamyka – ostatnio niemal jedną czwartą! Połączenia są likwidowane, bo „nie są rentowne”. Szkoda tylko, że o swojej „rentowności” nie mówią szefowie kolei.

Zawiadujący tym całym bałaganem ludzie mają się świetnie! Na ich pensje idzie aż 1,5 mln zł, bo rozproszone kolejowe spółki i spółeczki mają aż 350 prezesów i szefów rad nadzorczych. Inna spółka zajmuje się dworcami, inna torami, jeszcze kolejna wagonami. Do tego potrzeba całej rzeszy dyrektorów.

Nie dziwne, że nawet zwykła zmiana rozkładu jazdy powoduje paraliż, a sezon wakacyjny to dla podróżnych prawdziwy horror. Ale jak w PKP może być dobrze, jeśli taka fortuna idzie na utrzymanie darmozjadów?!

źródło: http://praca.wp.pl/title,Prezesi-zarabi ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Z ubezpieczycielem można wygrać ! Tylko do tego potrzeba zdrowia i pieniędzy... :-(
=============
Komentarz pod artykułem:

~pukpukpolsko -

Współczuję . Poruszony został w tym artykule kilkuwatkowy temat . 1. bandyckie podejscie firmy ubezpieczeniowej do klienta 2. bandyckie podejscie kontrachentów do osób pokrzywdzonych przez powódź 3. bandyckie prawo które pozwala na walke o swoje prawa tym tylko którzy maja na to srodki pieniezne 4. bandyckie panstwo które pozwala niszczyć juz zniszczonych Wspolczuje tym i innym podobnym ludziom

===================
Powodzianie z Wilkowa wygrali w sądzie z firmą ubezpieczeniową
600 tysięcy złotych odszkodowania dostanie małżeństwo powodzian z Wilkowa na Lubelszczyźnie. Taki wyrok zapadł w sądzie. Firma ubezpieczeniowa nie chciała im wypłacić odszkodowania za towar, który stracili w hurtowni i sklepach.
Obrazek
- Przez 3 lata to był koszmar - mówią Andrzej i Marta Pietras, którzy z ludzi majętnych, stali się przez firmę ubezpieczeniową bankrutami ściganymi m.in. przez firmy, które dostarczały im towar. - Problem był, bo nie było dokumentów i towaru, wszystko zabrała woda - mówi małżeństwo.

Mecenas podjął się sprawy za darmo

- Przez ponad rok wymienialiśmy korespondencję z firmą ubezpieczeniową - mówi mecenas Rafał Choroszyński, który podjął się walki z firmą. Oni pisali, że brakuje dowodów, dokumentów, a my - powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego - że to na ubezpieczycielu ciąży obowiązek aktywnego uczestnictwa w zdobywaniu dowodów.

- Aktywność firmy ograniczyła się do przyjazdu na miejsce - mówi pani Marta. - Wystarczyło pójść 100-200 metrów i widać było na polach przedmioty, które woda przeniosła z placu. Oni nam kilka razy powiedzieli wprost, że nie pójdziemy do sądu, bo nie będziemy mieli pieniędzy na to i z nimi nie wygramy. Wierzyliśmy. Pan mecenas podjął się sprawy za darmo i doprowadził ją do końca - dodaje.

3 lata koszmaru


- Codziennie drżeliśmy, czy przyjdzie komornik, co zabierze. Licytował nam wszystko, nawet meble, które wykupiła rodzina. Straszył licytacją domu - opowiadają powodzianie. - Nie wie pan, jaki to strach przed odebraniem telefonu, przyjęciem korespondencji. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę - mówi Marta Pietras.

- Jeszcze wczoraj byłam w prokuraturze, podano mnie za długi. Część firm było wyrozumiałych, rozumieli i współczuli. Niestety część rzuciła się na nas, gdy tylko minął termin płatności faktur. Trzy lata koszmaru. Teraz wreszcie jest światełko w tunelu. Wygraliśmy sprawę. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ale już nic złego nie powinno się wydarzyć - podkreśla.

Dlaczego tak długo?


Czy sprawa rzeczywiście była aż tak skomplikowana, że musiała trwać 3 lata? - Nie była i nie musiało - mówi wprost mecenas Rafał Choroszyński.

- Chodziło o przedłużanie jej i tym samym zniechęcenie małżeństwa do ubieganie się o odszkodowanie żądaniem coraz to nowych dokumentów, których nie byli w stanie dostarczyć, bo przecież powódź zabrała wszystko. Sprawa była oczywista od samego początku. Trzeba było, aż opinii biegłego sądowego - mówi mecenas Choroszyński. Ubezpieczyciel wypłaci kwotę o około 25 procent wyższą, niż gdyby zapłacił od razu - dodaje.

Statystycznie w Polsce niecały 1 na 10 klientów wkracza na drogę sądową i nie zniechęca się walcząc do końca. 9 osób decyduje się na ugodę, która tak naprawdę stanowi 30-50 procent należnej kwoty. Ludzie zniechęcają się, nie mają pieniędzy na obsługę prawną, a sami nie są w stanie reprezentować swoich racji przed sądem.

- Sprawy ciągną się przeważnie latami. Firmy ubezpieczeniowe to giganci finansowi - może nie wszystkie, ale znaczna część żeruje na tym. Jeden na dziesięciu bierze pełne odszkodowanie, pozostali niewielką część. To czego nie wypłacą firmy, to ich zysk. Niestety dla ludzi to tragedia - dodaje mecenas Choroszyński.

Będziemy spokojniejsi

- Jeśli wyrok się uprawomocni, spłacimy wierzycieli. Już teraz prościej będzie z nimi rozmawiać. Mając pieniądze możemy negocjować z nimi. Może umorzą odsetki, chociaż część - mają nadzieję państwo Pietrasowie. - Pieniądze powinny wystarczyć. Czy coś z nich zostanie? Nie sądzę. Zrezygnowaliśmy już z biznesu, nie będziemy do tego wracać - mówi pan Andrzej.

- Najgorszemu wrogowi tego nie życzymy. Gdyby, któregoś z tych ludzi spotkało takie nieszczęście, to może by inaczej traktowali ludzi. Ale nie życzę im tego. Krzywdy, którą wycierpieliśmy nikt nam nie zwróci - dodaje.

źródło: http://polskalokalna.pl/wiadomosci/lube ... ampaign=wd
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Państwo chce wyrolować akcjonariuszy...

========================
Obrazek
Kilkadziesiąt tysięcy pokrzywdzonych, roszczenia na blisko miliard złotych. Czy państwo oszukało akcjonariuszy spółek energetycznych?

Skrzyknęli się pod szyldem Wspólna Reprezentacja. Kryje się za tym katowicka spółka Socrates Investment S.A. Marcina Juzionia, który skupił sporo akcji i zorganizował imponujący ruch społeczny. Mają prawników, biura terenowe i przedstawicieli w wielu miastach, stronę internetową, pismo „Szansa” wydawane w nakładzie 30 tys. egzemplarzy. Ich sojusznicy, to 26 związków zawodowych.

- Jak do tej pory zgłosiło się do nas 16 tys. osób – opowiada Marcin Juzioń. – Codziennie przybywa 50-100 nowych. Trzeba się spieszyć, roszczenia przedawniają się po 3 latach!

Irena Kędzior jest elektromechanikiem w warsztatach naprawczych kopalni Turów. Jak inni pracownicy, dostała akcje komercjalizowanej, a następnie prywatyzowanej kopalni: najpierw 749 akcji, przeliczone później na 540, potem 688. Ale kopalnia weszła w skład spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Powstało pytanie, co ze starymi akcjami.

Reguły zamiany

Więcej: http://gielda.onet.pl/skok-na-miliard,, ... news-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rostowski przegina pałę ! Już czas, aby odszedł ! ! !
====================
Czy za wysokie podatki naruszają nasze prawa?
Obrazek
Rzecznik Praw Obywatelskich wystosował dwa listy do ministra Jacka Rostowskiego, apelując o zwolnienia z opodatkowania umów o dożywocie oraz odsetek za opóźnienie w wykonaniu zobowiązania pieniężnego. Argumenty rzecznika są przekonujące, jednak czy wicepremier będzie na nie otwarty?

Twoi dziadkowie przekazują ci mieszkanie w zamian za opiekę i pomoc finansową? Według naszych urzędników powinni zapłacić podatek. To samo czeka samotną matkę, której nakażą zapłacić za odsetki od zaległych alimentów. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich żądanie zapłaty podatku w tych i podobnych sytuacjach jest niesprawiedliwe.

Ty im nieruchomość? To my ci podatek


Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,1033759,title, ... omosc.html
Obrazek
Początkujący
Początkujący
Posty: 67
Rejestracja: 23 paź 2009, 11:57
Kontakt:
Początkujący
Początkujący
Do krewkiego boksera

Post autor: Benon »

Do krewkiego boksera

wyborcza.pl

Gdy cię do pasji doprowadzi
Kąśliwe zdanie dialektyka:
TVN-owca, kogoś z władzy;
Razami pięści go nie tykaj.

Bo go w publiki przekonaniu
Z wilczyska zmienisz w biedną owcę,
I w twym kierunku krzyknie „Draniu!”,
I uzna cię za prześladowcę.

Odpowiedz w słowie lub obrazie,
Zawartą tezą sarkastyczną –
Ona dotkliwiej może razić,
Niż gdyby cios wymierzył Kliczko.
odpowiedz

Informacje

  Amazon [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM