Wehikuł czasu - zakupy w PRL
- Za komuny było lepiej. Teraz nie da się nic kupić - stwierdziło małżeństwo staruszków, którzy bezskutecznie poszukiwali dla siebie kurtek na wyjazd. - Pani tego teraz nie rozumie, ale wspomni moje słowa - dodał staruszek.Państwo uśmiechnęli się i odeszli. To wspomnienie z krótkiej kariery sprzedawcy pozostaje do dziś w mojej pamięci. Należę do pokolenia dzisiejszych dwudziestoparolatków, którzy z PRL-em stykali się tylko na lekcji historii albo w opowieściach rodziców, czy dziadków.
Mamy wszystko: monumentalne centra handlowe, produkty międzynarodowych firm, zakupy online, więc czemu mielibyśmy chcieć powrotu do czasów pustych półek? Przenieśmy się na chwilę do czasów PRL-u.
Kartki
Zacznijmy od pieniędzy, bo bez nich, rzecz jasna, zakupy były niemożliwe. Po denominacji polskiej waluty w latach 50. Polacy zmagali się z uporczywym brakiem gotówki. Zakazano posiadania walut obcych, takich jak dolary czy marki.
Na liście rzeczy zakazanych znalazły się również złoto oraz platyna. Wyjście z impasu miały dać wydawane obywatelom kartki, które ściśle określały limity na niektóre towary - kartki na mięso, cukier, proszek do prania czy wódkę.
Ogonek
Więcej: http://facet.interia.pl/obyczaje/news-w ... facet_gora


