Lubinianie nic się nie stało, tak samo zbieramy śmieci a zapłacimy więcej
O śmieciach w naszym mieście każdy wie jak to wygląda. W ustawie śmieciowej jest taki sam burdel jak koło naszych bloków wokół kontenerów. Powodem tych zatorów jest brak zrozumienia ze strony Gminy samej idei segregacji śmieci. Fakt faktem ustawa śmieciowa to bubel prawny, ale inne samorządy potrafią dojść do konsensusu i wypełniać ten obowiązek. W Lubinie Gmina miejska wypowiedziała wojnę mieszkańcom spółdzielni mieszkaniowych.
Wielu z Państwa zastanawiało się, czemu trzeba płacić dwukrotnie za te same usługi, co w ubiegłym roku. Przecież za wywózkę śmieci mieszanych płaciło się mniej. No, bo, na czym jeszcze można zarobić? Takie i jeszcze wiele innych pytań postawili sobie prezesi spółdzielni mieszkaniowych w Lubinie. Wykazano problemy oraz próby ich rozwiązania. Oto one
Pierwszy problem – deklaracje:
- Czekaliśmy spokojnie do 5 lipca by złożyć deklaracje jak wszystkie lubińskie spółdzielnie. Żadna ze spółdzielni nie złożyła deklaracji zbiorczej. Te deklaracje zebraliśmy w imieniu naszych mieszkańców i złożyliśmy je w Urzędzie Miasta zgodnie z ustawą. Sytuacja wyglądała tak, że odesłano nam te deklaracje z powrotem. Nie same deklaracje są najważniejsze, ale zbiorcze zestawienia. Pan prezydent oraz jego urzędnicy mieli pełne dane o lokatorach. Kto chce segregować śmieci a kto nie. Odesłano nam je, poinformowaliśmy Urząd Miasta, że nadal mamy te deklaracje do ich wglądu i dyspozycji - mówi prezes SM Przylesie, Tomasz Radziński.
Drugi problem – decyzja o segregacji:
- Oczekuje się od nas podjecie decyzji za Kowalskiego czy on chce segregować śmieci czy nie. W nowej ustawie jest napisane, że to mieszkaniec ma decydować o tych czy chce segregować śmieci lub nie a to my, zarząd spółdzielni oraz urzędnicy gminy maja mu udostępnić ten a nie inny rodzaj segregacji. Przykre jest, że nie są to tylko nasze argumenty werbalne. Sygnalizowaliśmy o problemie z bałaganem śmieciowym pana prezydenta od marca tego roku. Przykre jest to, że nikt nie chce pójść nam na kompromis. Doskonale wiemy jak zbierać odpady, zwłaszcza, że funkcjonowaliśmy poprawnie. - mówią prezesi spółdzielni mieszkaniowych.
Trzeci problem: - kwota i kasa za śmieci:
„ Podpisywaliśmy umowy bezpośrednio z operatorem a te ceny wahały się od 6 do 8 złotych. Teraz słyszymy, że nic się nie stało „Lubinianie nic się nie stało, tak samo będziecie zbierać śmieci”. Nic się przecież niby nie stało a musimy zapłacić więcej bo 15, 50. Najważniejsze i najistotniejsze jest to, że to Gmina Miejska płaci podatek lokalny. To Gmina ma wszystkie narzędzia by windyfikować podatnika. Nie wyobrażam sobie, ze my prezesi spółki, będziemy płacili podatek taki, jaki nam Gmina narzuci z góry. Nie wszyscy z mieszkańców będą chcieli za śmieci zapłacić. Spółdzielnie i zarząd spółdzielni nie ma prawa do tego by uszczuplać kasę na przykład z budżetu remontowego po to by zapłacić pełny podatek Gminie. Gmina tego nie rozumie. Martwi nas to, gdyż nasze propozycje porozumienia z prezydentem nie została pozytywnie rozpatrzona. Zaproponowaliśmy, że do czasu poprawienia ustawy śmieciowej spółdzielnie będą płacić tyle ile uzbiera z tych opłat za śmieci a Gmina windykuje od tych, którzy nie zapłacą. My z kolei przygotujemy Gminie wykaz tych, co nie płacą. Niestety odrzucili nasza propozycje. Pozostaje nam tylko czekać na kolejne decyzje. Będziemy płacić oczywiście, ponieważ zaległości w płaceniu grożą wstąpieniu komornika na konto. Oczywiście będziemy się odwoływać do Sądu Administracyjnego i Powszechnego. Najgorsze to, że ta sytuacja nie odbiła się na porządku. By śmieci nie zalegały".
Czwarty problem – opłaty i próba rozwiązania problemu
„ Zaporponowaliśmy Gminie, by podał każdemu mieszkańcu nr konta, na który ma wpłacać zadeklarowane kwoty. Dostaliśmy jednak odmowę z wyjaśnieniem, że konto będzie podane tylko wówczas, gdy podpiszemy deklaracje zbiorcza dla całej spółdzielni, co jest niezgodna z nową ustawą. Najprawdopodobniej będziemy musieli zapłacić pełna kwotę. Gmina nie podjęła z nami żadnej dyskusji na ten temat. Najprawdopodobniej Gmina obciąży mieszkańców kwota zbiorcza za śmieci nieselektywne kwota 15 złotych i 50 groszy. Dostajemy głosy od naszych mieszkańców by broń Boże nie narzucać im wyboru selekcjonowania śmieci. Prosiliśmy by do chwili rozstrzygnięcia problemu z ustawa podać mieszkańcom numery konta, na które będą mogli wpłacać pieniądze. Dostaliśmy odmowę. Zostaniemy zmuszeni do płacenia pełnej kwoty za śmieci nieselektywne".
Piąty problem – właściciel nieruchomości
„W naszym mieście jak i w innych polskich miastach pojawiło się kuriozalne pojęcie właściciela nieruchomości. Mianowicie, Gmina Miejska mówi „ To nie ty Kowalski jesteś właścicielem swojego mieszkania – to spółdzielnia”. To odwrócenia pojęć. Chcieliśmy na ten temat dyskutować. Gmina nie. Są księgi wieczyste z zapisem, kto jest właścicielem mieszkania i akty notarialne. Wówczas ci, co wykupili mieszkania są właścicielami tejże nieruchomości i to oni powinni podejmować decyzje. Każda osoba posiadająca mieszkanie bądź lokal na własność powinna podejmować decyzję nie spółdzielnia. Gmina Miejska ma cały szereg możliwość. Meldunki, wpisy z rejestrów opłaty – wystarczy tylko sprawdzić ile osób tak naprawdę mieszka w danym mieszkaniu. Oczywiście Gmina odmawia nam też racji w tej dziedzinie. To, że ustawa śmieciowa jest ułomna każdy wie. Przy takich niepełnych ustawach powinien się liczyć zdrowy rozsądek i chęć współpracy dla dobra mieszkańców. Gmina niestety trzyma się ściśle tejże ułomnej ustawy śmieciowej odmawiając wszelakie próby porozumienia. Ustawa ustala nowe pojęcie właściciela zupełnie niezgodne z prawem. Ustawa narzuca nam decydujący głos większości, – czyli większość mieszkańców spółdzielni chce selekcjonować śmieci to selekcjonuje i wszyscy płaca mniej. Jednak zawsze znajdzie się grupa ludzi, która będzie decydować o własnych śmieciach inaczej. Co wówczas można zrobić? Tego ustawa nie precyzuje”.
Podsumowując wszystkie problemy jasno wynika, że miasto chce narzucić mieszkańcom płacenie za śmieci odgórnie najwyższą stawkę. Próba manipulacji ludźmi wychodzi Gminie miejskiej znacznie lepiej niż próby porozumienia się z prezesami SM.
Nie chodzi przecież tu o to by mieszkańcom było lepiej, ale o to by płacili więcej. Coraz bardziej jawi się nam w głowach myśl, że przecież jeszcze w tamtym roku za takie samo zbieranie śmieci i wrzucanie wszystkich odpadów do jednego wora płaciliśmy mniej.
Spółdzielnie nie wiedza jak mają rozwiązać ten problem tym bardziej, że brak jest partnera do rozmowy. Gmina miejska stawia je pod ścianą nakazując nam płacić więcej bo przecież od 1 lipca właścicielem gromadzonych odpadów jest Gmina Miejska a nie Zarządy SM. A za zagospodarowanie odpadów opowiedzialny jest nie kto inny jak prezydent Lubina.
To co sie dzieje w Lubinie w sprawie śmieci radny Motyliński, który uchwalał uchwałę powierzającą przygotowania do realizacji ustawy śmieciowej spółce miejskiej MPWiK i jednocześnie prezes SM - określił jednym wielkim bałaganem.
- Zaraz po dzisiejszej sesji rady powiatu, przepytałem pana radnego Tadeusza Kielana( wiceprezes MPWiK), dlaczego nie ma nowych pojemników na śmieci? Ku mojemu zdziwieniu pan radny przyznał, że jest małe zamieszanie. Jednocześnie zapewnił, że w najbliższych dniach te kosze zostaną dostarczone. - mówi Maciek Wiśniewski.
Ustawa nadaje się niewątpliwie do poprawki. Tylko, czemu my mamy za nią ponosić takie koszty? Miało być dobrze a wyszło jak zwykle.
Mamy nadzieję, że wywóz smieci będzie odbywał się zgodnie ustalonym harmonogramem, który znajduje się poniżej:
http://www.odpady.lubin.pl/uploads/37/H ... dzinne.pdf
http://www.odpady.lubin.pl/uploads/38/H ... dzinne.pdf
http://www.odpady.lubin.pl/uploads/39/H ... szkale.pdf
źródło:
http://www.naszlubin.pl/lubin/3524-lubi ... wicej.html