Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Konkurs na urzędnika tylko dla znajomych z polecenia
Obrazek
Większość naborów w urzędach, samorządach i państwowych spółkach jest ustawiana. W administracji centralnej robi się to w taki sposób, że nawet komisje konkursowe nie dostrzegają, iż wszystko zostało wcześniej rozstrzygnięte. Samorządowcy nie zakładają białych rękawiczek

Blisko 120 osób na sali przystępuje do testu konkursowego na etatowe stanowisko starszego specjalisty departamentu w jednym z ministerstw. Wśród egzaminowanych znajduje się człowiek, który w tym pionie pracuje od kilku miesięcy, ale na zlecenie. Jego przełożeni i on sam znają wyniki testu. Andrzej, który w taki sposób zdobył stanowisko, opowiada, że miał wątpliwości, czy etyczne jest przystępowanie do konkursu z rzeszą nawet dużo lepszych kandydatów, skoro wiedział, iż wynik jest ustawiony. – Jednak przełożony przekonał mnie, że bez konkursu nie może mnie zatrudnić, bo takie są procedury. Dlatego dla świętego spokoju, by nikt się nie czepiał, musi zorganizować konkurs – tłumaczy.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... cenia.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak państwo walczy z bezrobociem w naszym kraju
Obrazek
Państwo dopłaca 2 mld złotych rocznie zachodnim koncernom, które zakładają u nas firmy w strefach ekonomicznych, mają tanią siłę roboczą (zazwyczaj płace wynoszą 1600 zł brutto), a zyski są transferowane za granicę (nie płacą podatków w Polsce).

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/4458-jak-p ... szym-kraju
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

CRAWFORD: Duma mechanika
Mnóstwo zawodów wykonywanych przez „białe kołnierzyki” prowadzi do zidiocenia. Do ich wykonywania wcale nie jest potrzebna wiedza zdobyta na uniwersytecie. A sam dyplom jest tylko narzędziem, pozwalającym tę pracę zdobyć - mówi dr Matthew B. Crawford w rozmowie z Aleksandrą Kaniewską

Aleksandra Kaniewska: Kilka lat temu napisał pan książkę o wartości pracy fizycznej, która stała się bestsellerem („The Case for Working with Your Hands: or Why Office Work is Bad for Us and Fixing Things Feels Good”). Jaką przewagę ma praca fizyczna nad umysłową – szczególnie nad korporacyjną, o której marzą młodzi ludzie po studiach?


Matthew B. Crawford: Zawody rzemieślnicze budują poczucie dumy z wykonanego zadania. Nie można tego dziś powiedzieć o wielu innych rodzajach pracy. Na przykład, jeśli szef ma jakieś zastrzeżenia do tego, jak stolarz wykonał swoją pracę, ten zawsze może mu powiedzieć: „To jest proste, wypoziomowane i doskonale kwadratowe – sam sprawdź!”. Jednak gdy daną pracą nie rządzą tak konkretne standardy, nigdy nie można być pewnym, czy zadanie zostało dobrze wykonane. Wszystko jest kwestią interpretacji. Może upłynąć wiele czasu, zanim wywnioskuje się, co inni sądzą na twój temat.

Biuro, w porównaniu ze stanowiskiem pracy fizycznej, to dość paranoidalne miejsce. Natomiast jeżeli jesteś elektrykiem, to albo umiesz podłączyć przewód, albo nie. I każdy od razu to zauważy. Tak więc twoja samoocena opiera się na solidnych podstawach. Jesteś mniej podatny na manipulację i walkę o popularność, co często wywołuje u ludzi pracujących w korporacjach emocjonalną huśtawkę. A później wypalenie zawodowe.

Jest pan pisarzem i filozofem, a jednocześnie od wielu lat prowadzi pan warsztat motocyklowy. Kiedy zdał pan sobie sprawę, że praca fizyczna daje olbrzymie poczucie zadowolenia i jest powodem do dumy?

Prawda jest brutalna. Zdobyłem doktorat, ale nie mogłem znaleźć dobrej pracy na uczelni. Na Zachodzie ten los spotyka wiele osób ze stopniami naukowymi, bo zazwyczaj na każde wolne miejsce wykładowcy są setki chętnych. A więc motocyklami zająłem się z konieczności. Praca ta bywa frustrująca, ale nigdy nie jest irracjonalna.

Dlaczego?

Bo motocykl albo uda się zapalić i sprawić, że jedzie jak trzeba, albo nie. A jeśli nie, to nie ma zbyt wielu możliwości, dlaczego tak się dzieje. Poza tym dzięki pracy w warsztacie mam bliski kontakt z klientem, twarzą w twarz. Nie ma wielu poziomów abstrakcji, które rozmywałyby naszą relację. Ważne jest doświadczenie i odpowiedzialność za wykonane zadanie oraz poczucie dobrze spełnionego obowiązku, jeśli wszystko się uda. Naprawienie motocykla to relatywnie skromne osiągnięcie, ale z drugiej strony, coś trwałego i niezaprzeczalnego. Coś, co mówi samo za siebie. Wystarczy wskazać naprawioną rzecz palcem.

Jak różnicuje pan te dwa obszary pracy: umysłowy i fizyczny?

Sądzę, że ważniejsze od pytania: czy pracujesz manualnie, czy nie, jest inne: czy praca, którą wykonujesz wymaga od ciebie własnego osądu? I właśnie w kontekście tego drugiego pytania warto na nowo przyjrzeć się zawodom rzemieślniczym. Otóż, to nie jest praca dla każdego, ale może być całkiem dobrym źródłem utrzymania dla tych, którzy lubią myśleć podczas wykonywania zadań.

Sugeruje pan, że w biurze się nie myśli?

Bez przesady. Ale jest bardzo wiele zawodów wykonywanych przez „białe kołnierzyki”, które prowadzą do zidiocenia. Okazuje się często, że do ich wykonywania wcale nie jest potrzebna wiedza zdobyta na uniwersytecie. A sam dyplom uniwersytecki jest tylko narzędziem, które pozwala tę pracę zdobyć. Zarobki też niekoniecznie są wyższe. Po skończeniu studiów magisterskich znalazłem pracę w pewnej firmie. To była biurowa wersja linii produkcyjnej! A do tego zarabiałem niemal połowę mniej niż wtedy, kiedy dorywczo pracowałem jako elektryk bez licencji.

Możliwość zarabiania nie najgorszych pieniędzy jest w stanie przekonać wielu adeptów wyższego wykształcenia do pracy fizycznej. Co jeszcze?

Pracy hydraulika, elektryka lub mechanika nigdy nie da się sprowadzić do prostego wykonywania następujących po sobie czynności. Fizyczne okoliczności, w jakich wykonuje się te prace, są tak różnorodne, że człowiekowi nigdy nie zagrozi rutyna. Te prace wymagają improwizacji i bystrości umysłu. W efekcie ma się poczucie bycia człowiekiem, a nie trybikiem bezdusznej maszyny.

Czy to prawda, że – jak powtarza socjolog Richard Sennett – rzemiosło doskonali człowieka?

Główną korzyścią jest doświadczanie oddziaływania jednostki na świat. W pracy manualnej widać bezpośredni skutek mojego działania. Do tego dochodzi świadomość, że wykonana praca to moje dzieło. Sądzę, że jedną z głównych cech współczesnego życia jest poczucie, że poruszamy się po torach zaprojektowanych z oddali przez bezosobowe siły, których nie jesteśmy w stanie pojąć. Niektórzy z nas martwią się, że przy technologicznym zaawansowaniu stajemy się coraz głupsi. I zaczynamy się zastanawiać, czy intelektualne zrozumienie świata rzeczywiście może zależeć od naszej umiejętności fizycznego, aktywnego jego okiełznania.

Wedle zasady: żeby zrozumieć, jak działa samochód, trzeba go zbudować.

Otóż to. Dlatego tak ważna jest obecność przedmiotów technicznych w szkołach. Majsterkowanie, czyli rozbieranie rzeczy na czynniki pierwsze, daje pojęcie, jak działają. Dzięki temu młodzi ludzie zaczynają rozumieć otaczający świat. I odwrotnie – jeżeli nie masz poczucia, że możesz mieć wpływ na świat, nie czujesz się za niego odpowiedzialnym. Być może dlatego tak wielu młodych ludzi ucieka w świat wirtualny, w gry komputerowe, w których fantazjują o jakimś konkretnym działaniu bez ponoszenia za nie prawdziwych konsekwencji.

Czy potrafi pan wyobrazić sobie społeczeństwo, w którym pracownicy fizyczni są szanowani tak samo jak umysłowi?

Utopijna zasada głosi: niech doskonałość zwycięży. W każdym społeczeństwie konwencjonalny system hierarchii uważa się za naturalną arystokrację – czyli za merytokrację. Chociaż gdzieś słyszałem jednak, że jedyna naturalna arystokracja, która kiedykolwiek miała władzę, to kobiety o długich nogach…

Doskonałość, która dziś rości sobie prawo do rządzenia w świecie, to przymioty umysłu lub wiedza. Stąd takim szacunkiem cieszą się lekarze i prawnicy. A teraz – nie naruszając rządzących dzisiejszym światem zasad – spójrzmy, ile myślenia i wiedzy wymaga praca mechanika samochodowego. To on sprawdza i naprawia samochód, którym codziennie jeździmy. Miło jest odnaleźć pokłady szacunku wszędzie tam, gdzie dotąd nie dopuszczaliśmy jego obecności.

tł. Joanna Przyjemska

*Matthew B. Crawford – doktor filozofii politycznej, właściciel warsztatu motocyklowego, autor dwóch bestsellerów na temat wartości pracy własnych rąk: „The Case for Working with Your Hands: or Why Office Work is Bad for Us and Fixing Things Feels Good” oraz „Shop Class as Soulcraft: An Inquiry Into the Value of Work”

Tekst ukazał się na stronie Instytutu Obywatelskiego w cyklu Lupa Instytutu: Co z tą pracą?

źródło: http://www.tokfm.pl/blogi/instytut-obyw ... SlotII3img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek
Choć kryzys dławi gospodarki zachodniej Europy, choć tam trwa recesja, a Polska cieszy się wzrostem gospodarczym, to ciągle praca na saksach jest wentylem bezpieczeństwa dla wielu rodzin.

Justyna Wojtkowska ma 25 lat. Pochodzi z małego miasteczka na ścianie wschodniej. Rok temu wyszła za mąż, wcześniej zrobiła licencjat z turystyki i rozpoczęła regularne "wycieczki" do holenderskich szklarni. - Rodzice mogą mi trochę pomóc, ale na wesele zaczęliśmy zarabiać z narzeczonym sami. Teraz zbieramy na mieszkanie - mówi. Rodzice Justyny mają szóstkę dzieci. Troje wciąż się uczy, dwoje kursuje między Polską a Holandią, najstarsza siostra z mężem i dzieckiem mieszka z rodzicami.


Ilu jest emigrantów zarobkowych? Dowiadujemy się tego z dużym opóźnieniem. Ostatnie dane GUS mówią o 2 mln 60 tys., ale to dotyczy roku 2011. Wtedy nasze tempo wzrostu PKB przekraczało 4 proc. - Mieliśmy nadzieję, że emigrantów będzie raczej ubywać, ale to się nie sprawdziło - ubolewa Maciej Duszczyk z Instytutu Polityki Społecznej i Ośrodka Badań nad Migracjami UW.

Dlaczego wyjeżdżamy? - Podstawowym motywem emigracji jest szansa na wynagrodzenie wyraźnie wyższe niż w kraju - nawet jeśli wiąże się to z wyższymi kosztami życia - mówi Katarzyna Maziak, wiceprezes firmy Euro Tax.

Euro Tax to firma, która pośredniczy w odzyskiwaniu nadpłaconych za granicą podatków. Ma dostęp do dokumentów skarbowych emigrantów, więc wie gdzie, jak długo i za ile pracują. Z wyliczeń firmy wynika, że najwyższe średnie zarobki są w Niemczech (w przeliczeniu na złote ponad 8 tys. brutto). W Wielkiej Brytanii i Holandii to około 5,2 tys. zł.

Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,141 ... z2WSwV8xSK
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Bezrobotny od urodzenia
Wiele osób ma wyuczony zawód, tylko brakuje im społecznych umiejętności i obycia. Nie umieją znaleźć pracy, albo ją tracą

Renata ma 32 lata, wykształcenie zawodowe i minimalne doświadczenie na rynku pracy. Jej CV zajmuje pół strony tylko dlatego, że szczegółowo opisała swoje zainteresowania. Mieszka z rodzicami w niewielkiej miejscowości kilkadziesiąt kilometrów od Poznania, który szczyci się najniższym w Polsce poziomem bezrobocia. Na 1000 dorosłych osób tylko 46 nie ma pracy - to o trzy mniej niż w Warszawie (dane GUS z końca kwietnia).

Renata nie ma pracy. Zajęcia, które miała, traciła po kilku tygodniach. Poza pracą opiekunki do dzieci nigdzie nie zagrzała miejsca nawet przez miesiąc. Raz ją zwolnili, kiedy indziej odeszła sama. Lista powodów, dla których nie może znaleźć pracy nie ma końca: a to w szkole niczego jej nie nauczyli, w rodzinie nie miała pozytywnych wzorców, a teraz brakuje jej wsparcia od najbliższych, rynek pracy jest trudny, lokalny rynek jeszcze trudniejszy, a oferty skierowane są do pracowników fizycznych. Na przeprowadzkę do Poznania brakuje pieniędzy, na codzienne dojazdy także. Doszkalać się nie ma gdzie. Urząd pracy wysłał ją na szkolenie, podczas którego nauczyła się obsługi komputera i podstawowych programów potrzebnych w pracy biurowej. Ale to było dawno i niewiele z tego pamięta. Od miesiąca nie odpowiedziała na żadną ofertę pracy. Liczy na los i że ktoś ją z tej trudnej sytuacji wyciągnie. Żyje z dnia na dzień, przestała robić plany, straciła marzenia.

Ile osób w Polsce jest podobnych do Renaty - nie wiadomo. Ilu długotrwale bezrobotnych nie umie sobie poradzić, jest zagubionych i biernych - też nikt nie bada. Dzięki wieloletniej pracy nowozelandzkich badaczy wiemy, że pewien procent społeczeństwa rodzi się z cechami, które, jeżeli nie zostaną odpowiednio skorygowane, skazują ich na bezrobocie lub częstą utratę zatrudnienia.

Czy bezrobocie mamy w genach? Może urzędy pracy zamiast wymyślnych szkoleń powinny zainwestować w terapię dla osób długotrwale bezrobotnych? Czy komuś, kto od lat nie potrafi sobie poradzić na rynku pracy, można pomóc?

Rozmowa z dr. Sylwiuszem Retowskim*

Wiecej: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,904 ... ek2013#Cuk
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Raport: Dlaczego Polacy zarabiają mniej od reszty Europy? Przeszkadza prawo, słaba infrastruktura, korupcja i utrudnienia dla firm
W specjalnym raporcie przygotowanym przez fundację Pomyśl o Przyszłości czytamy o tym dlaczego Polacy zarabiają osiem razy mniej (pracując w Polsce) niż w innych krajach Europy. Fundacja podaje 21 powodów - rynek wspólnotowy najbardziej służy takim krajom jak Niemcy, Dania czy Francja, jednak to polskie władze ponoszą największą odpowiedzialność za stan zarobków w naszym kraju. Poniżej podajemy kilka wybranych powodów.

Powód 1.

Mała liczba osób wytwarzających PKB w przeliczeniu na wszystkich obywateli

Przypomnijmy, że średnia wynagrodzeń w określonym państwie to w przybliżeniu wartość PKB podzielona na wszystkich obywateli danego kraju.
W Polsce na 38 mln mieszkańców tylko 13 mln. jest zatrudnionych w gospodarce, czyli wytwarza PKB. Wynika stąd, że jeden zatrudniony w gospodarce musi „zarobić” na trzy osoby. A więc oprócz małej wartości PKB/os. powoduje to wysokie obciążenia kosztów pracy, przez co nasza gospodarka jest niekonkurencyjna.


Więcej: http://wgospodarce.pl/informacje/4816-r ... a-dla-firm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Poszukiwana bezpłodna singielka
Co pani sądzi o dzieciach, czy ma pani potomstwo? Pytania niedopuszczalne podczas rozmów rekrutacyjnych do pracy. Tylko teoretycznie, bo nadal słyszy je wiele Polek.

Badania przeprowadzone przez Agencję Pracy i Doradztwa Personalnego OTTO Polska pokazują rzeczywistość młodych kobiet i matek na rynku pracy. Aż 56 proc. ma poważne problemy ze znalezieniem pracy. Kobiety czują też, że mają niewielkie szanse na awans. Wiele nigdy nie dostała podwyżki. Pomimo tego panie nie czują się dyskryminowane. Ponad połowa podkreśla, że stereotypy dotyczące kobiet mają wpływ na postrzeganie kobiet w środowisku pracy. Większość uważa także, że posiadanie dziecka ma negatywny wpływ na karierę zawodową matek .

Kłopotliwe macierzyństwo

Wszędzie dosłownie trąbi się o fatalnej sytuacji demograficznej państwa. W 2012 roku współczynnik dzietności wyniósł jedynie 1,3. To jeden z najgorszych wyników w Europie. By zapobiec wyludnieniu kraju współczynnik ten powinien wynosić co najmniej 2,1. Nie trzeba przypominać, czym taka sytuacja grozi. Jesteśmy najszybciej starzejącym się narodem w Europie. Emerytur nie będzie, gospodarka stanie, jeśli kobiety nie znajdą powodów i możliwości do założenia wielodzietnej rodziny. Boją się i czują zagrożone – utratą pracy i biedą .

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/5046-poszu ... -singielka
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Kolega zarabia więcej? Lepiej o tym nie mów...
Obrazek
Wysokie zarobki bez wątpienia są jednym z kluczowych czynników pozwalających osiągnąć szczęście w pracy. Badania mówią, że satysfakcja z wykonywanych obowiązków zawodowych zależna jest również od zarobków… naszych kolegów. Jeśli są niższe, zwykle nam to nie przeszkadza. Sytuacja staje się dla nas nieznośna, gdy na tym samym stanowisku kolega zarabia dużo więcej. Może więc lepiej nie wiedzieć, ile pracodawca przelewa na jego konto?

- Przez przypadek dowiedziałem się, że kolega pracujący na podobnym stanowisku do mojego, zarabia więcej niż ja. W firmie pracujemy tak samo długo i zakres obowiązków mamy identyczny. Zupełnie nie wiem, skąd te rozbieżności? Czy wyniki mojej pracy są oceniane gorzej? - pyta Jarek, pracownik firmy PR.

Żal Jarka wydaje się uzasadniony. Okazuje się bowiem, że gdy nasz kolega zarabia więcej niż my, to nawet jeśli do tej pory byliśmy zadowoleni z wynagrodzenia, nagle zaczynamy czuć się niedocenieni, a nawet wykorzystani. Pracodawcy coraz częściej wprowadzają do umów o pracę czy regulaminów pracy klauzule poufności wynagrodzeń, które zabraniają pracownikom dyskutowania i ujawniania innym pracownikom wysokości swoich zarobków, często pod groźbą kary lub zwolnienia z pracy. Po co to robią? Jednym z powodów jest fakt, iż wiedza o wynagrodzeniu kolegi zza biurka może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Sympatyczny Karol nagle przestaje wzbudzać naszą życzliwość, a w naszej głowie zaczyna rodzić się zazdrość i szukanie na niego przysłowiowego „haka”. Pojawiają się złe emocje, choć często zapominamy, że w ramach tych samych stanowisk pracownicy mogą wykonywać różne obowiązki, osiągać różne rezultaty, więc wynagrodzenia powinny być do tego adekwatne. Sporo zależy też od wartości pracy, jaką wykonujemy i umiejętności negocjacyjnych. Jeśli umiemy dowieść szefowi, że generujemy większy przychód dla firmy, wykonując podobne zadania co kolega na równorzędnym stanowisku, to nasze wyższe zarobki są po prostu naszym udziałem w tym sukcesie.

Okiem prawnika

Czy pracodawca musi strzec danych pracownika, łącznie z jego zarobkami i co mu może grozić, gdy tego nie zrobi, oraz czy my sami możemy rozmawiać o swojej płacy w firmie, tłumaczy adw. Joanna Jarosz - Zugaj z JZP Kancelaria Adwokacka w Katowicach.

- Czym z punktu widzenia prawa jest tajemnica wynagrodzenia?

- W mojej praktyce zawodowej wielokrotnie pojawia się kwestia tzw. „tajemnicy wynagrodzenia”, w szczególności w kontekście, w jakich przepisach szukać podstawy do uznania, że wysokość wynagrodzenia może być objęta tajemnicą. Trzeba zauważyć, że na próżno szukać w obowiązujących przepisach artykułu, który jednoznacznie określałby, że informacja o wysokości wynagrodzenia objęta jest tajemnicą. Nie oznacza, to, że na gruncie obowiązujących przepisów nie ma norm prawnych zakazujących ujawniania wysokości wynagrodzenia zarówno przez pracodawcę jak i pracownika. W naszym systemie prawnym funkcjonują bowiem przepisy, które chronią zarówno pracowników przed ujawnieniem wysokości wynagrodzenia przez pracodawcę jak i pracodawcę przed ujawnieniem wysokości jego płacy przez pracowników.

Więcej:
http://praca.wp.pl/title,Kolega-zarabia ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


"Rekruterzy łamią prawo, rozmowa dwie godziny spóźniona. Masz oczekiwania finansowe?
Odpadasz" [LISTY PRACOWNIKÓW]
Obrazek
Są roszczeniowi, leniwi, brak im ambicji i wykształcenia. Tak kandydatów oceniają przedsiębiorcy, którzy do nas napisali. Tłumaczą, że mimo setek CV nadsyłanych w odpowiedzi na każdą ofertę nie mogą znaleźć odpowiednich osób na wolne stanowiska. Co na to sami kandydaci? Jak oni oceniają potencjalnych pracodawców?

Po publikacji raportu o sytuacji na rynku pracy dostałyśmy bardzo dużo listów. Napisał do nas absolwent prawa, który bezskutecznie próbował zostać kasjerem lub magazynierem. Dostałyśmy też listy od inżynierów, którzy nie mogą znaleźć pracy, choć pracodawcy zapewniają, że potrzebują osób z wykształceniem politechnicznym.

Odezwali się też pracodawcy opisujący problemy ze znalezieniem odpowiednich pracowników. -W tym pokoleniu każdy chce być gwiazdą, zero refleksji, CV przysyłają z maila "lolitka23" - punktował młodych kandydatów jeden z nich. Tym razem oddajemy głos tym kandydatom, którzy zostali zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną. Jak wspominają swoje doświadczenia z poszukiwania pracy? Jak oceniają potencjalnych pracodawców?

MARCIN: Rekruter łamie prawo, próbuje mnie upodlić. Mimo to staram się

"Żale pracodawców mnie zwyczajnie śmieszą. Na rozmowę zawsze przychodzę przygotowany, dzień wcześniej prawie uczę się na pamięć strony pracodawcy, a o spóźnianiu to już w ogóle nie ma mowy. Nie pytam też na samym początku o kwestie wynagrodzenia.

A co mnie spotyka? Oto kilka przykładów.

Firma W - stanowisko przedstawiciela handlowego


Kilka etapów rekrutacji: najpierw rozmowa, potem druga, później całodzienne jeżdżenie z pracownikiem i obserwacja, jak to wszystko wygląda. Jeszcze jedna rozmowa i informacja, że dostaję pracę, tylko muszę na jeszcze jedną rozmowę pojechać do Krakowa, tam będą psychotesty i rozmowa z głównym dyrektorem.

Więc biorę dzień wolnego w pracy, jadę ponad trzysta kilometrów. Na miejscu widzę jeszcze kilku kandydatów na to samo stanowisko. Następna rozmowa z "aktorem", który próbuje mnie upodlić i wyprowadzić z równowagi. Wiadomo, przecież przedstawiciel handlowy musi mieć grubą skórę.

Dodatkowo łaskawa komisja rekrutacyjna zadaje pytania o mój stan cywilny. Są świadomi, że nie powinni mi takich pytań zadać, bo mnie o tym informują. Nie chcąc jednak zrobić złego wrażenia, odpowiadam na nie.

Pracy nie dostałem, jednak piszę e-mail do firmy. Postraszenie opublikowaniem całego przebiegu rekrutacyjnego w internecie zaowocowało tym, że oddali mi koszty podróży pociągiem drugiej klasy.

Firma L - stanowisko przedstawiciela handlowego

Znów kilka etapów rekrutacji i całodzienne jeżdżenie z innym pracownikiem. Jestem w pierwszej dwójce kandydatów ubiegających się o to stanowisko - jak mnie informuje osoba rekrutująca. Oczywiście pracy nie dostaję. No dobrze, tak się może zdarzyć; obiecują jednak, że jeżeli w niedługim czasie pojawi się znów to samo stanowisko w ofercie, to na sto procent będą chcieli mnie zatrudnić.

Trzy miesiące później pojawia się znów ta sama oferta pracy. Znów wysyłam swoje dokumenty niezbędne do rekrutacji i znów zostaję zaproszony na rozmowę. Rekrutację prowadzi inny człowiek. Na początku siedzę spokojnie, po półgodzinie rozmowy informuję, że cały proces rekrutacyjny znam, bo raz go już przechodziłem. Facet jest zdziwiony i mówi, że dopiero od miesiąca u nich pracuje.

Oczywiście informuje, że skontaktuje się ze mną konkretnego dnia z informacjami o wynikach. Nie odzywa się.

Mała hurtownia elektryczna - stanowisko przedstawiciela handlowego

Jestem umówiony na konkretną godzinę. Pojawia się zapracowany mężczyzna, informując mnie o tym, że on to ma mało czasu i nie przygotował się za bardzo do rekrutacji. Zaczyna wypytywać mnie o nazwisko i w komputerze szukać mojego CV i listu motywacyjnego. W końcu go drukuje i zaczynamy rozmawiać. On spogląda na CV i zadaje pytania. Wszędzie dzwonią telefony, nie jestem w stanie skoncentrować się na rekrutacji.

Hurtownia - stanowisko przedstawiciela handlowego

Umawiam się na konkretną godzinę. Informuję Pana przez telefon, że zależy mi na czasie, gdyż pracuję i sam jestem poumawiany z klientami. Dojeżdżam do siedziby firmy, gdzie okazuje się, że na sali sprzedaży jest już kilkanaście osób ubiegających się o to samo stanowisko. Ustawiam się karnie w kolejce. Firma pracuje, odbywa się sprzedaż, a ja smętnie się snuję wokół towaru. Umówiony byłem na 11.00, do rozmowy doszło o 13.00.

Jedna z firm finansowych - stanowisko kierownika oddziału

Rozmowa przebiega sprawnie. Na końcu rozmowy zostaję poinformowany o tym, że oni zatrudnią kilka osób i z tych osób wybiorą kierownika, a reszta będzie pracowała w zwykłej obsłudze klienta. Informuję ich, że aplikowałem na stanowisko kierownika, a nie pracownika obsługi klienta, i wychodzę".

AGNIESZKA: Oczekiwanie 3000 zł na rękę przekreśla szanse na pracę

"Ukończyłam studia humanistyczne 9 lat temu. Szukam pracy przez przeszło 3 lata. Mam 7-letnie doświadczenie na stanowisku grafika komputerowego, za sobą duże i znaczące szkolenia potwierdzone certyfikatami i bardzo obszerne portfolio. Aplikowałam do największych firm, opowiadałam na rozmowach o chęci dalszego rozwoju zawodowego i o tym, że poszukuję stabilnych warunków zatrudnienia, mówiłam o mojej dotychczasowej ścieżce kariery i osiągniętych celach.

Zrób przykładowy projekt, nie mów o zarobkach

Wiele razy proszono mnie o przygotowanie przykładowego projektu, często był to cały pakiet zadań. Wszystko po to tylko, by otrzymać e-mailową informację o bardzo wysokim poziomie prac i wyborze innego kandydata.

Bardzo często rozmowa kończyła się w momencie, gdy dochodziło do rozmów o zarobkach. Przedstawiałam rozmówcy moją poprzednią umowę, ponieważ już pewien pułap zarobków osiągnęłam, nie chcę pracować poniżej tej kwoty. Wydaje mi się, że 3000 zł dla osoby, która musi utrzymać się bez pomocy rodziny, ma samodzielne mieszkanie, kredyt do spłaty i inne zobowiązania finansowe, to nie jest zbyt wygórowana stawka.

Obdrapane biurko, ankieta wypełniana na parapecie

Na ostatniej rozmowie pani rekrutująca mnie w imieniu dużej międzynarodowej firmy przez prawie 20 minut przedstawiała wizję wspaniałych możliwości rozwoju. Po czym stwierdziła z rozbrajającą szczerością, że właściwie to jeszcze nie wiedzą, czy wolą przyjąć osoby bez doświadczenia za 1500 zł brutto, czy osoby z tak dużym doświadczeniem jak ja.

Po informacji, że interesują mnie zarobki między 2000-3000 netto, więcej się nie odezwała. Cała rozmowa odbyła się przy wypożyczonym od dozorcy odrapanym biurku w wynajętej, nieumeblowanej sali, ponieważ firma się dopiero "urządza w nowym miejscu".

W innej korporacji podobnie, tyle że nawet nie było stolika, tylko luźno ustawione krzesła na kompletnie pustej sali, do tego wszystkie pomieszczenia otwierane kartą magnetyczną. Przyjął mnie Pan w zastępstwie koleżanki, która akurat na urlopie, niezorientowany i nieprzygotowany do rozmowy, wręczył mi plik ankiet do wypełnienia, zaproponował w nich testy kompetencji oraz zabawę w wymyślenie haseł reklamowych. Wszystko to miałam wypełnić na kolanie, z braku stołu skorzystałam z parapetu.

Podczas owej rozmowy padły zwroty obcojęzyczne: copywriter, webdesigner, webmaster, branding, layout, SEO, SEM, DTP itd., a także nazwy wszystkich specjalistycznych programów do grafiki, które nie mają przede mną tajemnic. Kontynuowałam konwersację w tym samym stylu, popisując się elokwencją. Ogólnie wielkie zadęcie, które sankcjonuje istnienie tak znakomitej agencji reklamowej. W drugim etapie miałam zaprojektować "key visual" dla kampanii reklamowej, oczywiście załączony brief, a w ankietach pytanie o zarobki. Po wysłaniu zadań żadnej odpowiedzi czy informacji zwrotnej.

20-latka rekrutuje mnie, jakby czytała podręcznik HR

Jedna rozmowa mnie rozbawiła, ponieważ agencja HR wysłała 20-latkę, która prowadziła rekrutację, zadając wszystkie standardowe pytania jak z podręcznika HR. W pewnym momencie to ja przejęłam kontrolę nad rozmową, burząc scenariusz rozmowy - wyuczony i recytowany przez panią schemat, i pani zaczęła się stresować bardziej ode mnie. Można powiedzieć, że role się odwróciły i to ja czułam się jak rekrutująca, a nie jak rekrutowana.

W innej firemce rozmowę rekrutacyjną prowadzi w imieniu szefa tzw. front office, czyli mówiąc prościej sekretarka. "Widać i słychać, i czuć", że pani jest na świeżo po szkoleniu z zakresu PR. Rozmowa odbywa się przestrzeni otwartej tzw. open space. Zgodnie z zasadą "nie mamy przed sobą tajemnic" biorą w niej udział, oprócz szefa i sekretarki, wszyscy przebywający w firmie pracownicy. Odwróceni tyłem do mnie, a przodem do swoich monitorów udają, że są pochłonięci pracą, tymczasem pilnie słuchają, jak negocjuję warunki zatrudnienia (choć już na tym etapie wiem, że więcej tu nie przyjdę)".

* Imiona autorów listów zostały zmienione

Skończyłeś studia i nie możesz znaleźć pracy odpowiadającej twoim kwalifikacjom? Nie rozważasz nawet zatrudnienia jako pracownik fizyczny? Próbowałeś, ale nie chcieli cię przyjąć? A może jesteś przedsiębiorcą, który bezskutecznie szuka kogoś do pracy? Opisz nam swoją historię i motywację. Czekamy na wasze e-maile: agnieszka.wadolowska@agora.pl, anna.pawlowska@agora.pl

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... a_.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Wydaje mi się, że absolwenci wyższych uczelni z Lubina, mają tam niesamowite szanse... ;-)

==========================
Zatrudniają i dobrze płacą
Obrazek

Podwyżki płac nawet dwucyfrowe i poszukiwanie nowych pracowników. Bo kryzys zdecydowanie się już skończył. To oczywiście nie Europa, ale Bliski Wschód.


Dobre warunki płacy i pracy mogą znaleźć przedstawiciele sektora finansowego, agencji public relations i firm doradczych, farmaceuci, lekarze, pracownicy budowlani i sektora gazowo-naftowego. Największe „ssanie" na profesjonalistów do sektora finansowego i budownictwa jest dzisiaj w Dubaju i Katarze.

Tymczasem to oni właśnie razem z architektami i deweloperami w popłochu wyjeżdżali w 2009 roku,kiedy załamał się dubajski rynek nieruchomości,a sektor finansowy brnął w kłopoty. najczęściej młodzi, doskonale wykształceni i rozpieszczeni warunkami pracy i wysokimi płacami zostawiali na lotniskowym parkingu niespłacone luksusowe auta i wsiadali w poszukiwaniu pracy w samoloty lecące do Europy bądź na Daleki Wschód. Wielu z nich nie ma już powrotu na Bliski Wschód, po wyjeżdżając najczęściej zostawili długi. A media pełne były opowieści o młodych deportowanych bankowcach i pracownikach agencji pr.

Dzisiaj 81 procent firm na Półwyspie Arabskim przyznaje, że mają kłopoty ze znalezieniem dobrych pracowników.

Więcej: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/75710 ... placa.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Rz": Mówią o nich pokolenie instant
Obrazek
CV z niedziałającymi linkami do rzekomych osiągnięć, ale za to z wakacyjnymi zdjęciami w strojach kąpielowych, brak doświadczenia i wyśrubowane oczekiwania finansowe. Tak widzą dwudziestokilkulatków szukających pracy ich przyszli przełożeni - czytamy w "Rzeczpospolitej"

- To tzw. pokolenie instant, czyli ludzie, którzy wszystko muszą mieć natychmiast: w pracy nie czekają, aż zbiorą doświadczenie, ale pytają o bonusy. Od razu chcą mieć przywileje te same, co pracownik z dziesięcioletnim stażem" - powiedział gazecie dr Leszek Mellibruda, psycholog biznesu, doradca i trener umiejętności biznesowych. Dziennikarze opisują, jak dyrektorzy firm uczestniczący w rozmowach kwalifikacyjnych zastanawiają się, czy młodym ludziom będzie można zaufać. Bo co z tego, że mają dyplom dobrej uczelni, jeśli do CV załączają zdjęcie z nagim torsem, na spotkanie w sprawie pracy nie są w stanie założyć garnituru, a nawet się ogolić, przychodzą spóźnieni, w dżinsach i sportowych butach. A oczekują nie tylko firmowej kawy, ale i mleka do niej, oraz nie wypuszczają z ręki smartfona. Przychodzący dziś w poszukiwaniu pierwszej pracy ludzie bez skrępowania negocjują elastyczny czas pracy i wolne na jogę. Z kolei młodzi handlowcy chcą internetu bez ograniczeą, służbowego samochodu do prywatnego użytku - i nie życzą sobie przy tym w ogóle śledzenia auta przez firmę w systemie GPS, bo "źle znoszą chodzenie na smyczy". źródło: http://pieniadze.gazeta.pl/Gospodarka/1 ... #BoxBizTxt ================ Swego czasu sam byłem w komisji kwalifikacyjnej na stanowisko kierownicze pewnej firmy. W korytarzu przed wejściem na ,,salę przesłuchaą" stała ławeczka, na której siedzieli ubiegający się o stanowisko. Siedziało tam chyba z 6 osób. Jedna z nich, to młodzieniec po studiach ,,Marketing i zarządzanie" ze sluchaweczkami MP3 w uszach. Przesłuchujacy delikwentów raz po raz wychodzili z tej sali, albo ,,za potrzebą", albo żeby odebrac telefon komórkowy i widzieli tego egzemplarza z tymi słuchawkami na głowie. Odbiór nas wszystkich był negatywny do tej osoby już na samym wstępie. Dodać jednak muszę, że przesłuchaliśmy gościa bez żadnych uprzedzeą i jego poziom wiedzy o stanowisko, o które się starał, nie spełniał naszych (komisji) oczekiwaą.
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kontrola pracownika na zwolnieniu lekarskim
Pracownik na zwolnieniu lekarskim ma co do zasady przeznaczyć ten czas na odpoczynek, kurację i jak najszybszy powrót do zdrowia. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy zwolnienie lekarskie stanowi pretekst do uzyskania dodatkowego czasu na załatwienie spraw prywatnych, a nawet na podjęcie dodatkowego zajęcia zarobkowego. W związku z tym pracodawca, którego pracownik poszedł na zwolnienie, ma prawo przeprowadzić u niego kontrolę
.
Kto może być kontrolerem?


Kontrola pracownicza może zostać przeprowadzona albo osobiście przez pracodawcę - pod warunkiem, że zatrudnia on do 20 pracowników - albo też inną osobę, która otrzymała od szefa imienne upoważnienie. Zazwyczaj do przeprowadzenia kontroli zostaje oddelegowany inny pracownik firmy.

Ponadto pracodawca może także wnioskować o przeprowadzenie kontroli przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. W takiej sytuacji można się zwrócić nawet do lekarzy orzeczników, zatrudnionych w ZUSie. Tacy kontrolerzy mają bowiem prawo ustalić, czy rzeczywiście dane zwolnienie lekarskie jest uzasadnione względami medycznymi.

Upoważnienie dawane kontrolującemu powinno być zgodne ze wzorem, który został przedstawiony w załączniku do rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie szczegółowych zasad i trybu kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich od pracy oraz formalnej kontroli zaświadczeń lekarskich.

Więcej: http://www.firma.egospodarka.pl/96930,K ... ,47,1.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ile czasu marnujemy w pracy? Podsumowanie badania Sedlak & Sedlak

Większość z nas przyznaje, że marnuje czas w pracy. Zazwyczaj kiedy nie pracujemy, korzystamy z komputera w celach prywatnych – wynika z przeprowadzonego przez firmę Sedlak & Sedlak przy współpracy z portalem INTERIA.PL.

Obrazek
Praca w sztywno wyznaczonych godzinach, od 8 do 16 lub też od 9 do 17, staje się już passé. Pracodawcy coraz częściej decydują się zatrudniać zadaniowo. Od pracownika wymagają wtedy dobrze i terminowo wykonanych obowiązków. Okazuje się bowiem, że wiele prac, szczególnie tych kreatywnych i koncepcyjnych, bardzo trudno wykonuje się w sposób ciągły. Elastyczny czas pracy i możliwość pracy w dogodnych godzinach wpływają na zwiększenie efektywności grafików, programistów, specjalistów ds. reklamy czy dziennikarzy.

Udogodnienia te przyczyniają się również do ograniczenia negatywnego (przynajmniej w oczach pracodawców) zjawiska - marnowania czasu pracy na sprawy osobiste.

Czy marnujemy czas w pracy?

Jak wynika z przeprowadzonego przez nas badania, większość ankietowanych (63 proc.) nie ma poczucia, że marnuje czas w pracy. Zaledwie 13 proc. zdecydowanie przyznaje, że załatwia swoje osobiste sprawy w godzinach pracy, a 14 proc. osób na pytanie, czy ma poczucie, że marnuje czas w pracy, odpowiedziało "raczej tak".


Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/news-ile-czasu- ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

A u nas dyplom wyższej uczelni nie jest gwarantem zdobycia jakiejkolwiek pracy, nie mówiąc o dobrze płatnej.
===============================
99 procent absolwentów szkół wyższych w Niemczech znajduje pracę
W Niemczech dyplom wyższej uczelni jest prawie zawsze gwarancją znalezienia dobrej i dobrze płatnej pracy. To wniosek z długofalowych badań hanowerskich naukowców.
Obrazek
Badania przebiegu kariery zawodowej i poziomu zarobków 4700 absolwentów niemieckich uczelni, rocznika 2000/2001, prowadził Instytut Badań Akademickich HIS (Institut für Hochschulforschung) w Hanowerze. Rezultat tych badań jest dość zaskakujący: okazało się, że od czasu zrobienia dyplomu tylko jeden procent młodych akademików był bez pracy. Obserwowano też przez 10 lat wysokość zarobków absolwentów tego rocznika. Poziom zarobków przewyższał średnią krajową (w 2012 brutto 28 950 euro rocznie).

Dane o wysokości zarobków pochodzą z raportu hanowerskich naukowców, który sporządzono po przeprowadzeniu trzeciej ankiety w grupie absolwentów szkół wyższych w ramach 10-letnich badań obserwacyjnych. Pierwszą przeprowadzono w grupie badanych absolwentów w rok, a drugą w 5 lat po zakończeniu przez nich studiów. Z raportu naukowców wynika, że średnia ich rocznych dochodów brutto wynosi 63 tys. euro.

Zadowolenie z sytuacji zawodowej

Roczne dochody mężczyzn w grupie badanych absolwentów szkół wyższych były zdecydowanie wyższe (68 tys. euro brutto) od zarobków kobiet (58 tys. euro brutto). Duże różnice odnotowano też między poziomem rocznych dochodów brutto pracowników socjalnych z dyplomem wyższej uczelni (40 300 euro) i lekarzy (88 700 euro).

Jak wynika z raportu podsumowującego dziesięcioletnie badania, sytuacja zawodowa większości absolwentów wyższych uczelni jest bardzo zadowalająca. Z indywidualnych ocen wynika, że są oni w dużej mierze zadowoleni z pracy zawodowej. Aż 88 procent badanych podało, że znalazło odpowiednią pracę. 85 procent osób podoba to, czym się zajmują zawodowo, 78 procent chwali atmosferę w pracy, a 73 procent stanowiska, które piastują.

Mniej zadowoleni są absolwenci szkół wyższych z wysokości wynagrodzenia. Jedynie 55 procent uważa, że ich pensja jest wystarczająco wysoka.

źródło: http://biznes.onet.pl/99-procent-absolw ... news-detal
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM