Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nie spodziewałem się tego, że Tusk tak zareaguje pozytywnie dla kibiców...
===========================


Tusk: To przykra sytuacja, będzie zmiana prawa
Premier Donald Tusk powiedział w piątek, że ukaranie kibiców Jagiellonii Białystok grzywnami za obrażanie szefa rządu to "przykra sytuacja". Zapowiedział wniosek o nowelizację punktu Kodeksu karnego dotyczącego obrazy organów konstytucyjnych.
Obrazek
- Nigdy nie oczekiwałem jakiejkolwiek reakcji, gdy ludzie wypowiadają na mój temat pogląd - nawet tak radykalny, jak ten kibicowski. Potrafię z tym żyć - powiedział Tusk dziennikarzom w Brukseli. Przyznał, że sytuacja jest "przykra"

- Poszkodowani są zarówno ci, którzy płacą (grzywny), jak i ja jestem poszkodowany, bo istnieje jakieś domniemanie, że jestem zainteresowany tym, aby karać za to, że ktoś ma negatywny pogląd na mój temat, jako premiera - dodał.

- Żeby przerwać tę także dla mnie głupią sytuację, już na najbliższym posiedzeniu Rady Ministrów przygotujemy wniosek o zmianę Kodeksu karnego w jednym punkcie w artykule 226, paragraf 3., który chroni organa konstytucyjne przed obrazą czy poniżaniem mocniej niż chroni to Kodeks karny wobec każdego innego obywatela - zapowiedział Tusk.

Dodał, że będzie apelował do Sejmu, aby zgodził się na wykreślenie tego punktu z Kodeksu karnego.

Kibice ukarani grzywną

W czwartek Sąd Rejonowy w Białymstoku orzekł kary grzywny wobec 11 kibiców Jagiellonii Białystok, obwinionych m.in. o wznoszenie okrzyków obrażających premiera.

Proces dotyczył demonstracji kibiców Jagiellonii Białystok z maja 2011 roku przed Podlaskim Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku. Trwała tam wtedy konferencja prasowa poświęcona sprawie zamknięcia białostockiego stadionu na meczach Jagiellonii. Wnioskowała o to policja.

Kiedy kibice poznali decyzję klubu o zamknięciu części trybun (zamknięcie części stadionu przez sam klub było kompromisem, wobec możliwej decyzji wojewody o zamknięciu całego obiektu), rozwinęli dwa duże transparenty: "Możecie zamykać nam stadiony, lecz nigdy nie zamkniecie nam ust" oraz "Zamknijcie jeszcze dyskoteki, galerie i szkoły, niech nie będzie niczego". Krzyczeli różne hasła, m.in. pod adresem premiera Tuska ("Donald, matole, twój rząd obalą kibole").

Policja zatrzymała wtedy 43 osoby, postawiono im zarzuty z kodeksu wykroczeń. Karano je mandatami, które część osób przyjęła, ale część odwołała się od tych decyzji do sądu.

źródło: http://fakty.interia.pl/news-tusk-to-pr ... nId,943103
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


UE: NSA: Umowa dożywocia oznacza, że starsza osoba musi zapłacić podatek
Piątek, 15 marca (06:00) Aktualizacja: Piątek, 15 marca (08:11)

Ten, kto przed upływem pięciu lat od zakupu mieszkania, oddaje je najbliższym w zamian za opiekę w ramach umowy dożywocia, musi zapłacić podatek dochodowy od wartości rynkowej tego mieszkania - orzekł w czwartek NSA.
Obrazek
Takie umowy są zawierane najczęściej przez osoby starsze, często chore. W zamian za przeniesienie własności swojego domu lub mieszkania mają prawo do opieki i utrzymania. Zgodnie z art. 908 par. 1 Kodeksu cywilnego tzw. umowa o dożywocie polega na tym, że w zamian za przeniesienie własności nieruchomości nabywca zobowiązuje się zapewnić zbywcy dożywotnie utrzymanie - przyjąć go jako domownika, dostarczać mu wyżywienie, ubrania, światło i opał, zapewnić odpowiednią pomoc i opiekę w chorobie oraz zorganizować mu pogrzeb.

Czwartkowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczył starszej pani, która po wykupieniu mieszkania od spółdzielni, przekazała je cztery lata później siostrzenicy i jej mężowi w formie umowy dożywocia. Nowi właściciele mieszkania zapłacili od tej umowy podatek od czynności cywilnoprawnych, według stawki 2 proc.

Kilka dni później urząd skarbowy powiadomił starszą panią, że ona sama powinna zapłacić podatek dochodowy od zbycia mieszkania na podstawie umowy dożywocia. Urząd wyjaśnił, że od wykupienia mieszkania do zawarcia umowy dożywocia nie minęło jeszcze pięć lat i w takiej sytuacji należy zapłacić podatek według obowiązującej wówczas stawki 10 proc. od uzyskanego przychodu, czyli od rynkowej wartości mieszkania (obecnie podatek wynosi 19 proc., ale nie od przychodu tylko od dochodu, czyli po odjęciu kosztów).

Kobieta spytała izbę skarbową, czy naprawdę musi płacić 10-procentowy podatek PIT od umowy dożywocia. Tłumaczyła, że poprzez umowę dożywocia chciała jedynie podziękować siostrzenicy za opiekę, a nie pozbyć się mieszkania w celu osiągnięcia przychodu. Dodała, że wprawdzie w umowie o dożywocie zobowiązała siostrzenicę do dostarczenia jej żywności, ubrań itp., ale nie zamierza z tego korzystać.

Izba skarbowa uznała inaczej. Stwierdziła, że umowa dożywocia jest formą odpłatnego zbycia nieruchomości i kobieta powinna zapłacić PIT, skoro od wykupienia mieszkania do podpisania umowy dożywocia nie minęło pięć lat.

Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, który uchylił interpretację izby. WSA stwierdził, że umowa dożywocia nie jest umową odpłatną i w takim razie nie ma mowy o przychodzie. Sąd wyjaśnił, że w przypadku umowy dożywocia nie można mówić o bezpośrednim przełożeniu na pieniądze.

Według WSA, "wątpliwości prawne w osądzanej sprawie powinny być rozstrzygane z dozą wrażliwości, nie profiskalnie, ale na korzyść podatnika - tu osoby w podeszłym wieku, zmierzającej do zapewnienia sobie utrzymania i opieki na wypadek utraty zdolności do samodzielnego bytowania".

Więcej: http://biznes.interia.pl/podatki/news/n ... ic,1901771> http://biznes.interia.pl/podatki/news/n ... ic,1901771
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Stare opony, gruz, elektronika... Co Polak wyrzuca do lasu. I czemu tak dużo
Obrazek
Paragon ze sklepu, faktura, fragmenty dokumentów - strażnicy leśni pracują jak detektywi, by namierzyć osoby, które wywożą śmieci do lasu. A jest kogo ścigać. W zeszłym roku w polskich lasach zebrano 140 tys. metrów sześc. nielegalnie wywiezionych odpadów, a i tak nie udało się sprzątnąć wszystkich. - Sprzątamy, a za kilka dni znów to samo - mówi Anna Malinowska z Lasów Państwowych.

Świat tonie w odpadkach. Ludzkość produkuje coraz więcej śmieci. Coraz większa część z kupowanych przez nas produktów to przedmioty jednorazowego użytku, które zaraz po użyciu trafiają do kosza. Kupujemy za dużo, często bez zastanowienia nad realnymi potrzebami. Wolimy wyrzucić, niż naprawić. Często w śmietnikach lądują rzeczy prawie nowe, w dobrym stanie, które po prostu nam się znudziły. Na całym świecie marnuje się blisko połowa produkowanej żywności!

To wszystko oznacza góry odpadów, których składowanie i przetwarzanie jest coraz trudniejsze. Jak sobie z nimi radzić? Dlaczego tak dużo wyrzucamy i nie segregujemy odpadów? Dlaczego palacze ciskają niedopałki pod nogi, choć stoją kilka metrów od kosza? Czy da się żyć naprawdę ekologicznie? Statystyczny Polak rocznie wyrzuca 315 kg odpadów. Tylko niespełna 30 proc. z nich jest spalanych lub poddawanych recyklingowi, inne trafiają na wysypiska, a niektóre nie docierają nawet tam - są nielegalnie wywożone do lasów. Kto zaśmieca nasze lasy i ile kosztuje ich oczyszczanie? Na to pytanie odpowiemy w pierwszym odcinku nowego cyklu. Witajcie na planecie śmieci.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ca.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Poważne zarzuty wobec arcybiskupa Głodzia. "Pił, wyzywał, poniżał"
- Ten arcybiskup nie zachowuje się jak duchowny katolicki, tylko jak okrutny władca, to musimy o tym zacząć mówić - tak o abp Sławoju Leszku Głodziu mówi Magdalenie Rigamonti z "Wprost" ksiądz z Gdańska. Przeciwko duchownemu ma być zbierana lista przewinień, która ma być wysłana do Watykanu.
Obrazek
Pod adresem arcybiskupa zebrana jest lista poważnych zarzutów. Żaden z duchownych, który rozmawiał z dziennikarką "Wprost" nie wypowiada się jednak pod nazwiskiem. Wszyscy boją się, że mogą być rozpoznani i mieć z tego powodu kłopoty.

- U nas panuje ustrój feudalny. Jest pan i są podwładni. I wszystko byłoby dobrze, bo przecież ślubujemy arcybiskupowi posłuszeństwo. Ale jeśli ten arcybiskup nie zachowuje się jak duchowny katolicki, tylko jak okrutny władca, to musimy o tym zacząć mówić - mówi Magdalenie Rigamonti ksiądz numer I.

Według relacji innego księdza, ludzie z kurii - od abpa Głodzia - mieli m.in. zastraszać przyjaciół jednego z duchownych, który miał być dręczony przez arcybiskupa. Chodziło o to, żeby odwieść duchownego od składania do sądy sprawy przeciwko Głodziowi.

Owy ksiądz ma mieć dokładnie spisane wspomnienia na temat współpracy z abp Głodziem - o pijackich imprezach i upokorzeniach, których doświadczał.

Ksiądz nr III z materiału "Wprost" miał być kimś w rodzaju przybocznego dla abpa Głodzia. - Arcybiskup budził go w nocy, pijany, i kazał grać na akordeonie do tańca. Podczas pijackich biesiad wysyłał go do miasta na poszukiwania odpowiedniego gatunku kiełbasy, kazał nalewać alkohol, krzycząc: "Co ty, k..., nawet nalać nie potrafisz!". Rano na kacu wzywał go, żądając "actimelka" i krzycząc: "Bądź moim actimelkiem!" - czytamy we "Wprost".

Cały materiał w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost"

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/powazne- ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komornicy pod słabnącym nadzorem
Poniedziałek, 18 marca (08:03)

Drastycznie wzrosła liczba egzekucji komorniczych. Pięć lat temu komornicy prowadzili 1,7 mln postępowań, a w roku ubiegłym już prawie trzy razy tyle. Równocześnie sądy zasypywane są skargami na działalność komorników - informuje "Dziennik Polski".
Obrazek
Aby się uporać z lawiną 3,4 mln niezałatwionych spraw na koniec 2012 r., minister sprawiedliwości Jarosław Gowin postanowił po raz kolejny zwiększyć liczbę komorników. W listopadzie 1997 roku, gdy wchodziła w życie nowa ustawa o komornikach, działało ich 582. Dziś jest już 1089, a decyzją ministra jeszcze w tym roku ma być 1309.

Temu lawinowemu wzrostowi nie towarzyszy wzmocnienie sądów zajmujących się administracyjnym nadzorem nad pracą komorników i weryfikacją ich działań. To wielki problem, bo komornik - jako niezbędny element demokratycznego systemu prawnego - ma olbrzymią władzę. Brak odpowiedniego nadzoru może skłaniać do nadużyć, tym bardziej, że komornicy są z jednej strony funkcjonariuszami publicznymi, a z drugiej - prywatnymi przedsiębiorcami, pragnącymi zarobić jak najwięcej. Bank Światowy w raporcie "Doing Business" już pięć lata temu (gdy egzekucji było dużo mniej) zarzucił Polsce, że w praktyce nikt skutecznie nie kontroluje komorników.

KOMENTARZ INTERIA.PL

Ostatnie przypadki skandalicznej działalności komorników, w tym zabranie pieniędzy niewłaściwej osobie i niechęć komornika do wycofania się z błędnej decyzji, podrywają zaufanie obywateli do Polski jako państwa prawa. Skoro niewinna osoba może zostać okradziona przez komornika w świetle prawa (niekiedy ludzie nie wiedzą nawet, że komornik zabrał im pieniądze z konta, bowiem nie ma obowiązku informowania o tym) dochodzimy do wniosku, że żyjemy w dzikim kraju. Za taki stan rzeczy w sektorze komorniczym odpowiada urzędujący minister sprawiedliwości - jemu bowiem podlegają komornicy. Minister Gowin odpowiada za to m.in. dlatego, że od początku kadencji nie walczył o zmianę prawa o komornikach, a jest ono wadliwe. Walczyć powinien, chyba że akceptował taki stan rzeczy, ten system. Ciekawe czy byłby bierny także w sytuacji gdyby komornik zabrał mu pieniądze z banku, a potem nie chciał oddać, chociaż zabrał je nie temu Jarosławowi Gowinowi co trzeba...

Krzysztof Mrówka

źródło: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... em,1902262
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ekipa Tuska coraz bardziej ponura
Mówiącym sercem partii jest Stefan Niesiołowski. To on nadaje ton. Człowiek żywiący się szczawiem. Nie Donald Tusk. Premier abdykował, ogłosił, że rewolucji robić nie będzie, że on wsłuchuje się w naród, w to, co chce większość, i potem robi, co naród chce. I że salonowy rewolucjonista to nie on.

Ejże! Oto cytat: "Jeśli Polacy cieszą się dziś z wolności i niepodległości, to one narodziły się i przetrwały dwadzieścia kilka lat dlatego, że w każdym kluczowym momencie naszej historii odnajdywali się ludzie, którzy potrafili powiedzieć głośno, patrząc innym w oczy, że nawet jeśli są dziś w mniejszości, to (będąc) przekonani do racji i istoty interesu narodowego, są gotowi wziąć na siebie odpowiedzialność za podjęcie trudnej decyzji - nawet jeśli przyjdzie potem zapłacić za to dużą cenę".

Kto to mówi? Kto woła, że przywódca musi brać odpowiedzialność za "trudne decyzje", nawet jeśli przyjdzie mu za to "zapłacić dużą cenę"? Ano Donald Tusk. Mówił te słowa rok temu podczas debaty o odrzuceniu referendum w sprawie wieku emerytalnego.

Podwyższenia wieku emerytalnego, tego słynnego 67, Tusk bronił jak niepodległości. W tej sprawie w nosie miał naród, bo "przywódca musi patrzeć do przodu". A w innych sprawach - takich jak związki partnerskie, in vitro, dofinansowanie Kościoła - już nie jest stanowczy, tu się zastanawia.

Jest jakaś prawidłowość w tym, kiedy jest taki, a kiedy jest inny? Owszem. Gdy trzeba przycisnąć naród nowym podatkiem, zabrać biednym, by dać bogatym - Tusk to robi. Gdy można przegłosować sprawę związków partnerskich, załatwić raz na zawsze sprawę in vitro albo tych cholernych umów śmieciowych (o aborcji nie wspomnę, bo tu przecież mamy "kompromis") - Tusk kluczy, chowa się za innych.

Powiedzmy sobie szczerze - zachowuje się jak zwykły, prawicowy polityk, pilnujący interesów ludzi bogatych, kościelnego modelu społeczeństwa i tego, żeby za wiele się nie zmieniało.

A te opowieści, że jest z centrum, że stawia się Kościołowi, to jest maska, którą chętnie przybiera. Pomaga mu w tej przebierance nasza głupawa skrajna prawica, która przedstawia go jako lewaka. Nie zaskakuje mnie to - historia II RP zna podobny przypadek. Wtedy było tak, że dla KPP wszystko co na prawo od niej (czyli wszystko) było "faszyzmem", tak to nazywali. Faszystowska była dla nich nawet PPS, wymyślili zresztą na tę okoliczność odpowiedni termin - socjalfaszyzm. Jak widać, czasy się zmieniają, ale polityczne kalki - nie za bardzo.

Gdy mówimy o kalkach, to przecież nie można pominąć nasilającego się zjawiska - ludzie Platformy, partii rządzącej, odjeżdżają na naszych oczach. Oklaskiwani przez swych partyjnych towarzyszy.

Niesiołowski woła o szczawiu i mirabelkach, a oni podnoszą kciuki do góry - ale się odwinął! W jego ślady idzie Elżbieta Radziszewska, która zaczęła filozofować, że być może trzeba będzie wprowadzić opłaty za "nieuzasadnione" wezwanie karetki... Bo ludzie cwaniaczą, w drobnych sprawach dzwonią na pogotowie albo idą do SOR-ów.

Wiadomo, ustrój jest fajny, tylko ci cholerni ludzie nadużywają jego dobroci! A won ze szpitali!

Joanna Mucha, nieudana ministra sportu, zrobiła z kolei głupią minę, gdy wybuchła sprawa skandalicznych premii, które trafiły do portfeli szefów spółki PL2012+. Przecież dostali je zgodnie z prawem! - piszczała nasza nie-blondynka. No jasne, pani ministro, a czy mogli dostać inaczej? Czy wyciągali te pieniądze nocą z ministerialnego sejfu?

Głupio tak przypominać sprawę, która przeleciała przez wszystkie media, ale panowie ze spółki PL2012 przytulili po 1,3 mln zł tytułem premii. Za co? Za byle co. Spółka nie budowała stadionów na Euro, nie budowała autostrad, nie organizowała mistrzostw. Zajmowała się "koordynowaniem i nadzorowaniem" różnych przedsięwzięć. I tyle. Czyli robieniem dobrej miny, bo i tak na nic wpływu nie miała. Koszty działalności spółki wyniosły ponad 84 mln zł . A teraz jeszcze pani Mucha puściła jej szefom po 1,3 mln zł lekką ręką.

A! I jeszcze, jakby tego było mało, odezwał się szef związku pracodawców Cezary Kaźmierczak, który zbeształ szefa "Solidarności" Piotr Dudę, że ten chce wyższej płacy minimalnej i chce bronić kodeksu pracy. I napisał mu krótko w nos: mam w dupie wasze ustalenia, jak mi się prawo nie spodoba albo biznes nie styknie, to będę płacił śmieciówkę albo zatrudniał na czarno! Oto mamy gościa, który otwarcie mówi, że będzie oszukiwał państwo. I chama na dodatek.

Słucham tych wszystkich wypowiedzi i słyszę w nich narastającą złość. Że oto sobie ułożyliśmy fajne życie: ten jest ministrem, ten kasuje 1,3 mln zł premii, tamtemu też się dobrze wiedzie, bo czesze biedniejszych od siebie, a tu za płotem jakiś lud się burzy.

Premier Tusk chwali się, że zszywa różne Polski, że nie ulega naciskom, zwłaszcza naciskom najsilniejszych grup. Że nad tym wszystkim panuje. To bzdura - gołym okiem przecież widać, że nie panuje nad swoją partyjną sforą, nad bezczelnym zgarnianiem publicznych pieniędzy i niemądrymi komentarzami.

Do tej pory tak było, że on i jego ekipa górowali nad pisowską opozycją opanowaniem, powagą, unikaniem głupot. To tamci szaleli, opowiadali o trotylu, o kondominium, Targowicy i tak dalej.

Chcę zauważyć, że to się zmienia. Że to ekipa Tuska wygląda coraz bardziej ponuro, a jak się odezwie, to tylko nos zatykać.

źródło: http://fakty.interia.pl/felietony/walen ... nId,943781
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Co dalej z wielką płytą?
Sejmowa komisja infrastruktury bije na alarm. W Polsce może być nawet 4 mln mieszkań z wielkiej płyty, w których mieszka około 10,5 - 11 mln Polaków. I choć jej żywotność określono na 60-70 lat, a niektórzy specjaliści mówią, że może to być nawet dwa razy dłużej, to jednak nikt do końca nie wie, w jakim stanie jest dziś zabudowa wznoszona w pośpiechu przeszło pół wieku temu.

W Polsce może być nawet 4 mln mieszkań z wielkiej płyty, w których mieszka około 10,5 - 11 mln Polaków. Rewitalizacja bloków może być jedyną szansą na poprawę ich sytuacji mieszkaniowej, a zarazem doskonały interes dla pogrążonej w kryzysie branży budowlanej. Budynki z wielkiej płyty powinny również zostać dokładnie skontrolowane przez konstruktorów i nadzór budowlany. Tymczasem już sama ich diagnostyka budzi wiele emocji i mnoży problemy. Wiele bloków zostało bowiem poddanych termomodernizacji, a spod grubej warstwy styropianowego kożucha nie sposób zbadać, w jakim stanie są tzw. wieszaki podtrzymujące płyty elewacyjne.

Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej uspokaja jednak, że jak dotąd nie zawalił się ani jeden budynek zbudowany w tej technologii. Resort podkreśla, że takiego zagrożenia nie ma, o czym świadczą rutynowe kontrole, które co pewien czas muszą przeprowadzić właściciel lub zarządca budynku.

Mimo to sejmowa komisja infrastruktury domaga się od rządu, aby ten jak najszybciej zlecił kontrolę stanu i kondycji wielkopłytowych blokowisk. "Żywotność wielkiej płyty określono pierwotnie na ok. 60-70 lat. Specjaliści dowodzą, iż może to być okres nawet 150 lat, wszakże każdy, kto określa owe daty, zastrzega, iż warunkiem koniecznym dla takich ram czasowych jest stan, w którym węzły, tj. wszelkie połączenia elementów ściennych, stropowych - w trakcie realizacji budynku najpierw spawane, później zaś zabetonowane, są w dobrym stanie technicznym" - czytamy w dezyderacie, którą na wniosek Andrzeja Adamczyka z PiS posłowie komisji infrastruktury przyjęli przed kilkoma tygodniami.

Problem w tym, że sprawdzenie stanu konstrukcji wielkiej płyty wymaga przeprowadzenia inwazyjnych działań. Trzeba wykonać odkrywki na styku płyt, a to oznacza kucie ścian i stropów. Koszt takiej diagnostyki dla jednego bloku, to wydatek rzędu 20 – 30 tys. zł. Do tego trzeba jeszcze doliczyć koszt remontu zniszczonych pomieszczeń. Kto miałby wziąć na siebie ciężar tych kosztów, skoro spółdzielnie nie mają takich pieniędzy? Wśród ekspertów i polityków trwa dyskusja, czy i w jakim stopniu państwo powinno wspierać rewitalizację gierkowskich bloków.

Członkowie sejmowej komisji infrastruktury piszą, że „aby poznać i określić żywotność tych budynków, tak aby mogły bezpiecznie służyć kolejnym pokoleniom mieszkańców, muszą zostać stworzone ramy do wykonywania bezinwazyjnych badań technicznych obiektów i znalezione instrumenty finansowania takiego przedsięwzięcia, które w sposób drastyczny nie obciążą budżetu państwa. Należy przeanalizować możliwości współfinansowania tego typu programów z funduszy europejskich".

źródło: http://biznes.onet.pl/co-dalej-z-wielka ... news-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Sąd nakazał wznowić śledztwo ws. organizacji lotów do Smoleńska
Śledztwo ws. nieprawidłowości w przygotowaniu przez osoby cywilne wizyt w Katyniu 7 i 10 kwietnia 2010 r. zostanie wznowione - zdecydował stołeczny sąd. Sąd uwzględnił zażalenie na umorzenie śledztwa, które złożyli bliscy prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo w sprawie organizacji lotów do Smoleńska 30 czerwca zeszłego roku. Zażalenie w sprawie umorzenia złożyli brat i córka prezydenta: Jarosław Kaczyński i Marta Kaczyńska.

Sąd: do śledztwa ws. lotów do Smoleńska trzeba dopuścić pokrzywdzonych

Podjęcie przez prokuraturę prawidłowej decyzji w sprawie lotów do Smoleńska w 2010 r. będzie możliwe dopiero po dopuszczeniu do udziału w postępowaniu wszystkich pokrzywdzonych - wskazał sąd, uzasadniając decyzję nakazującą wznowienie śledztwa.

- W ocenie sądu dopiero po dopuszczeniu do śledztwa pokrzywdzonych w sprawie, po ewentualnej inicjatywie dowodowej z ich strony, możliwa będzie ponowna ocena sprawy i podjęcie prawidłowej, merytorycznej decyzji przez prokuraturę - wskazywała w uzasadnieniu postanowienia sędzia Anna Tyszkiewicz.

Umarzając to śledztwo, prokuratura zaznaczała, że nie ma nikogo, kto mógłby decyzję zaskarżyć, bo nikt w tej sprawie nie ma statusu pokrzywdzonego.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/temat/katastr ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Współpracownik junty Jaruzelskiego pochowany z asystą MON
Obrazek
Na pogrzeb gen. Floriana Siwickiego, współpracownika junty wojskowej Wojciecha Jaruzelskiego, MON wyznaczyło wojskową asystę - informuje "Nasz Dziennik". "Asysta była" - przyznaje MON. A minister obrony Tomasz Siemoniak podkreśla, że "jego ocena postaci Siwickiego jest negatywna".

Generał Florian Siwicki zmarł 11 marca 2013 r. Jego pogrzeb odbył się w poniedziałek 18 marca. I faktycznie była na nim wojskowa asysta honorowa z Dowództwa Garnizonu Warszawa - przyznaje Departament Prasowo-Informacyjny Ministerstwa Obrony Narodowej.

"Czy taki człowiek zasługuje na jakieś honory?"


"Były mu postawione zarzuty popełnienia zbrodni komunistycznej, i to mocno uzasadnione. Czy taki człowiek zasługuje na jakieś honory?" - pyta cytowany przez "Nasz Dziennik" były minister obrony Romuald Szeremietiew.


Informując na Twitterze o śmierci Siwickiego, szef MON Tomasz Siemoniak zaznaczył, że przekazuje tę informację, bo jest to "fakt ważny dla opinii publicznej", ale nie jest jego intencją honorowanie generała.

"Moja ocena postaci Siwickiego jest zdecydowanie negatywna, źle, że nie został osądzony" - napisał Siemoniak.

Dzisiaj minister powtórzył, że negatywnie ocenia Siwickiego. - Ale armia nie odmawia prośbom rodzin i współpracowników zmarłych, jeśli nie są karani - zaznaczył.

O asystę wojskową wniósł Klub Generałów. "To ludzie z LWP"

Dlaczego zatem na pogrzebie Siwickiego była asysta? Z wnioskiem o takie uhonorowanie zmarłego wystąpił Klub Generałów. Prośba została rozpatrzona pozytywnie. Według Szeremietiewa Klub Generałów "skupia oficerów dawnego LWP, nic dziwnego, że występował o asystę honorową dla gen. Siwickiego".

Kim był Florian Siwicki?

Florian Siwicki to były szef Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego, były minister obrony narodowej. W 1968 roku, w czasie interwencji członków Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, dowodził 2. armią i współdziałał z Armią Radziecką w celu opanowania północnej części Czechosłowacji i uniemożliwiania jednostkom armii czechosłowackiej wyprowadzenia kontruderzenia.

W latach 1983-1990 Siwicki był ministrem obrony narodowej w kolejnych rządach Wojciecha Jaruzelskiego, Zbigniewa Messnera, Mieczysława Rakowskiego i Tadeusza Mazowieckiego (podczas negocjacji nad kandydaturą Mazowieckiego na premiera walcząca o utrzymanie władzy PZPR zagwarantowała dla siebie teki ministrów spraw wewnętrznych oraz obrony - red.).

W czasie stanu wojennego Siwicki zasiadał też w Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego (WRON). Był jednym z oskarżonych przez IPN w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... kiego.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

To tak dla informacji tych, co kupują części do swych samochodów na lubińskiej giełdzie.
======================================
Obrazek
Kradzieże części samochodowych i naprawy w szarej strefie osłabiają autoryzowane serwisy i firmy produkujące części.

Skąd pochodzą te wszystkie części?


Branża ma problemy, bo wielu Polaków naprawiając samochód nie zastanawia się nad pochodzeniem części. Zmiany w prawie mogłyby pomóc uregulować sytuację.

- Gdybyśmy przy naprawach ubezpieczeniowych korzystali tylko i wyłącznie ze znanych źródeł dostaw i każda naprawa czy zakup każdej części musiałby być potwierdzony fakturą VAT-owską, to wtedy nie mielibyśmy takich problemów, a przynajmniej tę szarą strefę byśmy w jakiś sposób ograniczyli - uważa Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

W tej chwili poważnym problemem wciąż są kradzieże. Najpopularniejszym obiektem przestępstwa są te auta, na które jest największe zapotrzebowanie na rynku części zamiennych. Ponadto do Polski sprowadzanych jest wiele samochodów z zagranicy. Nie są one nawet rejestrowane, a części z nich szybko trafiają do szarej strefy.

- Myślę, że problemów nie unikniemy i dopóki rynek motoryzacyjny nie zostanie uzdrowiony, to wszyscy będziemy notowali problem - dodaje w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Drzewiecki. - Branża produkująca części notuje mniejsze wzrosty, a być może niektóre firmy - nawet spadki.

Obecnie prawo nie zachęca do napraw z wykorzystaniem części z legalnych źródeł. Ubezpieczyciele wypłacają bowiem odszkodowania "do ręki", a poszkodowani w wypadkach szukają najtańszych warsztatów.


- Bardzo często zdarza się tak, że szukamy najtańszego warsztatu i nie do końca zastanawiamy się, skąd pochodzą części do napraw - zauważa Drzewiecki i apeluje o szybką zmianę przepisów.

źródło: http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosc ... 903341,339
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jacek Rostowski popełnił kardynalny błąd

Brakuje na wszystko - na służbę zdrowia, drogi, emerytury. Chcąc ratować sytuację, minister finansów podwyższył VAT i tylko pogorszył sytuację. Zamiast do państwowej kasy pieniądze płyną do oszustów i naciągaczy.


Szara strefa w Polsce odpowiada za 23,8 proc. PKB - wynika z badań prof. Friedricha Schneidera z Johannes Kepler University of Linz. Dla porównania nasi południowi sąsiedzi Czesi mają szarą strefę na poziomie 15,5 proc., a Słowacy - 15 proc. W Niemczech szacowana jest ona na 13 proc. Najlepiej jest w Austrii oraz Szwajcarii - odpowiednio 7,5 proc. oraz 7,1 proc.

- Najważniejsze, by szarą strefę traktować jako produkcję legalnych dóbr czy świadczenie usług, które celowo są ukrywane przed władzami. To w żadnym wypadku nie jest działalność przestępcza czy nieformalna działalność domowa (np. płacenie niani za opiekę nad dzieckiem) - tłumaczy prof. Schneider.

Na wzrost szarej strefy w Polsce największy wpływ mają podatki pośrednie (27,8 proc.), wysokość stopy bezrobocia (26,1 proc.) oraz samozatrudnienie (25,7 proc.)
W opinii profesora ludzie uciekają w szarą strefę, by uniknąć wysokich podatków, płacenia składek, spełniania standardów (pensja minimalna, kwestie bezpieczeństwa, etc.) albo chcą w ten sposób unikać skomplikowanych i męczących procedur urzędniczo-administracyjnych.

Na szarej strefie polski budżet tracił rocznie w latach 1999-2010 średnio ok. 4,2 proc. PKB. Nominalnie w 2010 roku mogło to być ok. 60 mld zł!

- Aby zwalczać szarą strefę, należy obniżać podatki bezpośrednie, w tym VAT, a także walczyć z bezrobociem. Trzeba również zachęcać przedsiębiorców do ujawnienia się, wyjścia ze strefy poprzez różnego rodzaju zachęty - tłumaczy prof. Schneider. Jego zdaniem przedsiębiorcy chętniej by płacili nawet wyższe podatki, jeśli by widzieli, że te pieniądze są wydawane w rozsądny sposób i na ich korzyść, np. na widoczną poprawę sytuacji w służbie zdrowia czy budowę nowoczesnej sieci dróg.

W Polsce rząd z ministrem Rostowskim na czele zdecydował o podwyżce stawki podstawowej o 1 punkt procentowy z 22 do 23 proc. od 1 stycznia 2011 roku. Właśnie od tego też roku zaczęło narastać zjawisko wyłudzenia VAT. Wcześniej dotyczyło handlu złomem i paliw, a od 1 kwietnia 2011 roku - od momentu wprowadzenia zasady odwrotnego obciążenia w tej branży - zaczęło się przenosić na inne towary.

- Problem jest poważny, ponieważ wpływy z podatków pośrednich, wśród których podatek od wartości dodanej (VAT) zajmuje zdecydowanie dominującą pozycję, są najważniejszym źródłem dochodów budżetu państwa - podkreślali eksperci podczas konferencji pt. "Długoterminowa strategia podatkowa w VAT".

Wyłudzenia VAT przeniosły się m.in. na rynek prętów żelaznych. Polska Unia Dystrybutorów Stali szacuje, że 20 proc. sprzedaży nie jest opodatkowana. Skarb Państwa w 2011 roku stracił na tym procederze 300 mln zł.

W całej gospodarce wartość potencjalnie wyłudzonego VAT - liczonego jako wartość asymetrii w handlu Polski z krajami Unii Europejskiej i wartości eksportu krajów UE do Polski - w pierwszych 11 miesiącach 2012 roku wyniosła prawie 10 mld zł.

Więcej: http://podatki.wp.pl/kat,70478,title,Ja ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze internautów:

a_nika

A teraz pytanie: czy maszynista dostanie nagrodę za uniknięcie katastrofy czy naganę za przestój pociągu?


--------------------------------------

1234qwerty

Powołać kolejną spółkę od semaforów.


====================================

Maszynista zatrzymał pociąg i uniknął tragedii. Semafor wprowadzał w błąd?
Obrazek

Zaniepokojony nietypowym wskazaniem semafora maszynista Przewozów Regionalnych zatrzymał pociąg. Jego błyskawiczna reakcja pozwoliła uniknąć tragedii, do której mogłoby dojść, gdyby kierował się wytycznymi sygnalizacji - informuje RMF FM. Dwa lata wcześniej w tym samym miejscu wykoleił się pociąg. Zginęły wówczas dwie osoby.


Wskazania semafora sugerowały maszyniście pociągu z Koluszek do Radomska, że na tym odcinku trasy może poruszać się z maksymalną dozwoloną prędkością - czytamy w serwisie Rmf24.pl. Jednak mężczyzna pamiętał, że w tym miejscu trasy toru skręcają, więc pociąg powinien jechać z prędkością nie większą nić 40 km na godz.

Zaniepokojony maszynista postanowił zatrzymać maszynę. Gdyby tego nie zrobił, pociąg mógłby się wykoleić.

Sytuację badają władze spółki Przewozy Regionalne. - Na razie nie udzielamy żadnych informacji w tej sprawie. Wyjaśniamy tę sytuację - powiedział nam rzecznik prasowy firmy, Kamil Migała. Jednak, jak informuje RFM FM, kolejowi związkowcy nie mają wątpliwości. Ich zdaniem przyczyną tej sytuacji jest wadliwa sygnalizacja świetlna.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... mafor.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Służba zdrowia w Polsce, to łysa kobyła, którą każdy nowy minister próbuje dosiąść i ujeździć. Najpierw była Kasa Chorych, potem Narodowy Fundusz Zdrowia, a teraz diabli wiedzą co nam znowu szykują... Poletkiem doświadczalnym jest tutaj zawsze chory Polak.
==================================

Ministerstwo zapowiada reformę służby zdrowia m.in. likwidację centrali NFZ
Ministerstwo Zdrowia proponuje poważne zmiany w systemie zarządzania służbą zdrowia. Likwidacji ulegnie centrala Narodowego Funduszu Zdrowia. Pieniądze ze składki zdrowotnej będzie dzielić ministerstwo pomiędzy regionalne oddziały NFZ.

Minister Bartosz Arłukowicz przedstawił projekt zmian, który zakłada między innymi decentralizację zarządzania finansami w służbie zdrowia. Według projektu ministerstwa, o planowaniu leczenia oraz inwestycjach medycznych w większym stopniu będą decydować regiony. Zostanie zlikwidowana sytuacja, gdy NFZ sam wyceniał procedury, a potem za nie płacił. Teraz te dwie funkcje mają zostać rozdzielone, a wyceną procedur zajmie się Urząd Ubezpieczeń Zdrowotnych. Minister zapewnił, że nowy system będzie premiował te placówki zdrowotne, które leczą szybciej i skuteczniej.

Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann zapewnił, że projekt decentralizacji nie jest powrotem do systemu Kas Chorych. Oddziały regionalne NFZ pozostaną, ale nieco zmienią się ich kompetencje. Zamiast centrali NFZ, powstanie instytucja, która będzie kontrolować wydatki regionalnych oddziałów NFZ.
Minister Arłukowicz kilkakrotnie podkreślał, że propozycje, które przedstawił, zostaną poddane szerokim konsultacjom społecznym.

http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/ ... i_nfz.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Bardzo ciekawy komentarz pod artykułem: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/posiedze ... omosc.html

============================================

~aferzysta : Społeczeństwo idiotów ( tak,tak to o większości z Was)

Co raz więcej obserwacji utwierdza mnie w przekonaniu, że jesteśmy społeczeństwem idiotów. Żyjemy w świecie iluzji kreowanej przez telewizję, która zaspokaja wszystkie nasze potrzeby. Rząd dusz w tym kraju sprawuje aktualnie Ilona Łepkowska, która jednoczy naród dwa razy w tygodniu, kiedy to zasiadamy przed szklanym ekranem, by z zapartym tchem obserwować, jak dziadek Lucek radzi sobie z samochodem i czy pozbawiony mimiki Piotrek przekona swojego sobowtóra o równie ekspresyjnej twarzy, by zaprzestał uczestnictwa w “nielegalnych rajdach samochodowych”. To jest serial dla idiotów a jednak kilka milionów ludzi go ogląda. Jeżeli porówna się to z amerykańskimi tasiemcami “Twin Peaks”, “Californication”, “Prison break”, “Desperate Housewives” itp., to można dojść do wniosku, że nawet w tej dziedzinie jesteśmy w epoce kamienia łupanego.

W epoce kamienia łupanego jesteśmy również jeśli chodzi o naszą świadomość obywatelską. Dowodzi tego w sposób oczywisty fakt, że rządzi nami ekipa nieudolnych frajerów pod wodzą kompulsywnego gościa o twarzy Frankensteina po lekkim liftingu, której to ekipy celem numer jeden jest dowiezienie tego gościa do prezydentury. Powyższa ekipa posiłkuje się radami kilku firm od public relations i to wystarczy, żeby nasze idiotyczne społeczeństwo radośnie uznawało, że wszystko jest pięknie a władzę mamy wprost cudowną. Być może ta kretyńska indolencja jest skutkiem przeorania nas przez pół wieku minionego ustroju, ale na miłość Boską, minęło już 20 lat niemal. Dlaczego nikt nie zadaje pytań? Dlaczego nikt nie rozlicza tych ludzi o poziomie udolności gangu Olsena z tego, co obiecywali. Dziś w dobrym tonie jest przylansować się na cynicznego inteligenta i powiedzieć “No cóż, w końcu wiadomo, że to tylko kiełbasa wyborcza, ale przynajmniej styl jest inny”. Tak myśli idiota. Jeśli Twoim zdaniem, kluczowe jest to, że Donek jest wyższy od Jarka i ma fajniejsze krawaty (choć i tak są marne) oraz to, że zamiast krótkich rączek Gosia możesz sobie popatrzeć na kelnerską urodę Nowaka, to znaczy, że jesteś idiotą, którego przyrodzoną rolą jest kondycja chłopa pańszczyźnianego.

Władza pełni swoje funkcje z woli społeczeństwa. My jesteśmy mocodawcą władzy i mamy obowiązek ją rozliczać i domagać się konkretów. Co robi obecna władza poza dbaniem o słupki i dostarczaniem plebsowi kolejnych kolorowych obrazków? Dobre pytanie. Jesteśmy państwem z jednym z najdłuższych w Europie średnich czasów egzekwowania należności. Jesteśmy państwem z jednym z najbardziej nieprzejrzystych i uciążliwych dla obywatela systemów podatkowych. Jesteśmy państwem z wysokim współczynnikiem korupcji. Jesteśmy państwem, gdzie rozpoczęcie działalności gospodarczej wymaga odstania kolejek w co najmniej czterech urzędach, co trwa około miesiąca. Co zostało zrobione, by to zmienić? Ostatnia realna zmiana polegała na wprowadzeniu liniówki i niskiego ZUSu przez pierwsze dwa lata działalności, co oczywiście nie jest zasługą tego rządu. Od tamtej pory nic.


Społeczeństwo idiotów nie stawia takich pytań. Idiota nie jest w stanie zrozumieć istnienia bezpośredniego związku pomiędzy tym kto rządzi a tym jaka jest jego sytuacja. Nie rozumie wpływu rządzących na swoje życie. To jest właśnie różnica między społeczeństwem idiotów a społeczeństwem obywatelskim. W przerwie pomiędzy “Tańcem na lodzie” a “M jak miłość” zobaczymy jak Donek prezentuje się w indiańskiej czapce, jak Niesioł obszczeka kogo trzeba albo jak Palikot pomacha wibratorem. Nota bene ten ostatni powinien wiedzieć, że regułą jest tu szybkie znudzenie widza i potrzeba co raz silniejszych wrażeń. Teraz już chyba będzie musiał zesrać się na wizji, żeby utrzymać zainteresowanie. Idioci żyją w matriksie na bieżąco kreowanym przez wciągających koks copyrighterów z agencji reklamowych i równie kreatywnych ludzi od PR. Polityka jest na poziomie wyznaczanym przez “M jak miłość”, “Taniec z gwiazdami” i “Szymon Majewski show”. To społeczeństwo nie dorosło do demokracji, bo nie potrafi czynić z niej użytku, nie potrafi rozliczać, zadawać pytań ani wytworzyć w sobie jakiegokolwiek poglądu na sprawy państwa.

Polityka zeszła do poziomu kibla, skupiając się na prostym przekazie mieszczącym się w czasie jednego spotu reklamowego, co mądrzy ludzie określają mianem “narracji”. Ci, którzy chcą rządzić w przyszłości, muszą to zrozumieć. Czas przekonywania do programu się skończył. Idiota nigdy nie zada sobie trudu, żeby posłuchać albo przeczytać. Liczy się krótkie, proste sformułowanie, bo nic ponad to nie trafi do ograniczonego łba idioty. Dzisiaj rządzą ci, którzy to pierwsi zrozumieli. Mam nadzieję, że kiedyś będą rządzić ci, którzy, umiejąc stosować metody niezbędne do uzyskania poparcia idiotów, będą mieli jakiś pomysł na to państwo. Nieważne jaki, aby cokolwiek było poza tą miałką nijakością.
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Generalska emerytura arcybiskupa Sławoja Głodzia. Z naszych podatków.

Papież Franciszek (76 l.) by się nie ucieszył. Styl życia gdańskiego arcybiskupa Sławoja Głodzia (68 l.), daleko odbiega od franciszkańskich ideałów skromności. Przepych, okazała rezydencja, limuzyna. I pijackie biesiady, o które w tygodniku „Wprost” oskarżyli metropolitę księża z Wybrzeża. Skąd duchowny ma na to wszystko?! Kościelna pensja nie jest wysoka, ale za arcybiskup świetnie żyje z płaconej przez nas mundurowej emerytury.


Jako były biskup polowy – w stopniu generała – dostaje co miesiąc aż 10 tys. zł emerytury. W dodatku, gdy dziewięć lat temu odchodził z wojska, dostał jednorazowo aż ćwierć miliona złotych!

„Chciałbym kościoła ubogiego dla ubogich” – takie były jedne z pierwszych słów nowego papieża Franciszka, który przez wiele lat jako kardynał z Buenos Aires nawoływał hierarchów kościelnych do skromności.

Ale arcybiskup Sławoj Leszek Głódź raczej nauk tych i wezwań nie brał sobie do serca. Metropolita gdański znany jest z zamiłowania do przepychu. A to sporo kosztuje. Ale znany hierarcha z Wybrzeża nie może narzekać na brak pieniędzy. Jako arcybiskup pobiera kościelną pensję w wysokości ok. 4,5 tys zł miesięcznie. Do tego pobiera aż 10 tys zł miesięcznie tzw. mundurowej emerytury. A to dlatego, że piastował funkcję biskupa polowego wojska polskiego, gdzie miał stopień generała.

Ale to nie wszystko. Bo gdy Sławoj Leszek Głódź odchodził z funkcji biskupa polowego otrzymał odprawę w wysokości 360 procent kwoty ostatnich zarobków, dodatkowe uposażenie roczne, gratyfikację urlopową czy ekwiwalent za niewykorzystane przejazdy. Razem odprawa ta wyniosła 250 tys. zł!

źródło: http://media.wp.pl/kat,1022951,wid,1544 ... omosc.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM