Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D
Człowiek umiera...

Post autor: NEVIL »


Polski szermierz walczy o życie, zostały godziny

Historię Jacka Gaworskiego media przedstawiały już wielokrotnie. Sportowiec, szermierz, florecista od 2004 roku zmaga się ze stwardnieniem rozsianym. Gdy wydawało się, że powoli wychodzi na prostą, otrzymał nową diagnozę. W zeszłym roku okazało się, że ma raka. Jacek na dniach potrzebuje operacji. Nowotwór się rozprzestrzenia i zagraża życiu. Koszt to 80 tys. złotych. Brakuje minimum 35 tys.

Obrazek
Gaworski był w czołówce polskich florecistów. Reprezentował kraj w mistrzowskich imprezach, był notowany wysoko na listach światowych. W 2004 podupadł na zdrowiu. Stracił czucie od pasa w dół, pogorszył mu się wzrok, mowa stała się bełkotliwa. Diagnoza – stwardnienie rozsiane.

Leczenie nie było refundowane przez NFZ i tak zaczęła się walka rodziny o pieniądze na życie Jacka. Nadzieją okazał się nowy lek. Koszt miesięcznej dawki to 9100 złotych. Efekty leczenia były obiecujące, objawy bardzo się złagodziły. Ale stałe wysokie koszty okazały się niemal niemożliwe do pokrycia. Ciężar zdobycia pieniędzy wzięła na siebie przede wszystkim żona – Elżbieta.


- Uzbieranie kwoty 9 tys. miesięcznie jest bardzo trudne. To ciężka i upokarzająca walka i gdybym wiedział, że będę tym tak obarczał swoją rodzinę, nie wiem, czy bym się zdecydował na leczenie – mówił wtedy Jacek Gaworski.

Jednak los zadał floreciście i jego bliskim kolejny cios. W zeszłym roku zdiagnozowano u niego nowotwór.

- Przy rdzeniu kręgowym zlokalizowanych jest kilka guzów. Niestety, są w takim miejscu, że nikt w Polsce nie chce się podjąć ich usunięcia – mówił w zeszłym roku Gaworski.

Operację, która może uratować życie, da się wykonać w Niemczech. Tu kolejny raz kluczowe są pieniądze. Koszt to 80 tys. złotych. Dzięki pomocy ludzi dobrej woli udało się zebrać 45 tys. Sytuacja zrobiła się dramatyczna, operacja jest konieczna natychmiast.

- Nowotwór u Jacka zdiagnozowano w kwietniu 2012. Teraz mamy luty 2013. Przez ten czas nie mogliśmy podjąć leczenia, bo nie było na to pieniędzy. O ile w kwietniu lekarze z Berlina byli optymistyczni, to teraz biją na alarm. Z kilku guzów zrobiło się kilkanaście. Jacek ma objawy przerzutów do mózgu. To ostatnie dni, gdy operacja jest możliwa. Jeżeli się spóźnimy, pozostanie już tylko leczenie paliatywne – mówi żona florecisty Elżbieta Gaworska.

Gaworski o swoich zmaganiach pisze na blogu. Wiele wpisów ma dramatyczną wymowę.

"Z każdym dniem gaśnie we mnie nadzieja na leczenie raka, na dzień dzisiejszy zebrałem 5% z całej kwoty potrzebnej na leczenie w Berlinie. To stanowczo za mało by chcieli ze mną rozmawiać. […] A skąd ja mam na to wszystko mieć?! Z tej głodowej renty?! Po co płaciłem wszystkie składki, żeby teraz wszystkie instytucje odmawiały mi ratunku?!" – napisał w maju 2012.

"Byłem na konsultacji w Centrum Onkologii w Gliwicach, niestety i tam też nie podejmą się leczenia mnie.[…] Odmowę uzasadniono: nowotwór mnogi, rozsiany na obszar piersiowy i lędźwiowy rdzenia, do tego jestem obciążony stwardnieniem rozsianym, to wszystko powoduje, że jest zbyt wysokie ryzyko niepowodzenia. To raczej było ostatnie miejsce gdzie pojechałem, gdziekolwiek byliśmy, każda wizyta kończy się odmową. Bezradność i bezsilność zaczyna ogarniać mnie coraz bardziej. Tym bardziej mając świadomość, że jest dla mnie ratunek w klinice w Berlinie, ale skąd wziąć 80.000zł?!"

Rodzina Gaworskich jest na krawędzi finansowej wydolności.

- Jesteśmy zadłużeni, wyprzedaliśmy co się dało, grozi nam eksmisja z mieszkania. Zebraliśmy 45 tysięcy złotych na operację. Brakuje co najmniej 35 tys., ale to minimum żeby ruszyć z miejsca. To ma być pierwszy etap leczenia, wycięcie największych guzów. Kolejne etapy trudno nawet planować, bo to kosztuje pieniądze, których nie mamy – opowiada żona szermierza.

- Ostatni rok to dla nas ciągły dramat. Gdy usłyszałam diagnozę, że Jacek ma nowotwór poczułam się, jakby mnie ktoś uderzył bejsbolem w głowę. To niepojęte, jak jedna osoba może mieć tyle nieszczęść? Jedyne, co trzyma męża przy zdrowych zmysłach, to szermierka. Bez niej by chyba oszalał – dodaje.

Mimo dramatycznej walki o życie florecista nie porzucił sportu.

- Mąż był w kadrze Polski na paraolimpiadę w Rio de Janeiro. Regularne treningi pomagały mu przejść przez chorobę. Jacek cały czas marzy, że jeszcze wystąpi na planszy – kończy Elżbieta Gaworska.

POMOC DLA JACKA GAWORSKIEGO (więcej informacji na Jacekgaworski.pl)


KONTO PRYWATNE:

Jacek Gaworski
ING Bank Śląski S.A., Oddział Wrocław, ul. Szewska 72, 50-121 Wrocław
Numer konta: 14 1050 1575 1000 0023 1860 4655

KONTO FUNDACJI:

"FUNDACJA NA RZECZ CHORYCH NA STWARDNIENIE ROZSIANE I CHOROBY NOWOTWOROWE – POMÓŻ WALCZYĆ O ŻYCIE"
KRS: 0000428288
skrócona nazwa: „Fundacja – Pomóż Walczyć o Życie”
Opis przelewu : Jacek Gaworski
ING Bank Śląski S.A., Oddział Wrocław,
Numer konta: 25 1050 1575 1000 0090 9712 1306

źródło: http://eurosport.onet.pl/szermierka/pol ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze internautów:

~Leon Z:

To jest chore, że państwo nie ma kasy na leczenie, choć człowiek jest ubezpieczony. Ale na zabawę z Afganistanie i Iraku kasa jest?! Wstyd, obciach, hańba, żenada. Ten kraj nie powinien istnieć. Powstańcy z wszystkich powstań przewracają się w grobach i pytają "O to walczyliśmy?" O kraj, który nie ma na leczenie własnych obywateli. Skazuje człowieka na śmierć za tyle ile kosztuję samochód dla dyrektora departamentu w podrzędnym ministerstwie. Syf, złodziejstwo, qrestwo...
-------------------------------------------------

~Maciek:

Znam Jacka bardzo dobrze, razem walczyliśmy wcześniej i także teraz, mało jest ludzi tak rzetelnych, uczciwych walczących fair play, na Jacka można postawić każde pieniądze, wiem jakie ma pragnienia - by walczyć z orzełkiem na ramieniu, dla Polski, choć raczej bardziej dla wspaniałych Polaków, trzymaj się Jacku !!
===================================

Dzięki Wam polski szermierz już ma środki na operację
Jacek Gaworski jest na krawędzi życia i śmierci. W 2012 roku u polskiego szermierza-florecisty zdiagnozowano nowotwór. Jedynym ratunkiem jest operacja w klinice w Berlinie. Koszt to 80 tys. złotych.

W czwartek przedstawiliśmy w Onecie szeroko sytuację pana Jacka. W momencie publikacji tekstu rodzinie brakowało 35 tys. złotych, by rozpocząć leczenie. Już dziś, dzięki odzewowi internautów, ta kwota została wygospodarowana z nawiązką!
Reakcja na ostatnie publikacje w mediach była niesamowita. Już po komentarzach można było się zorientować, że polskie społeczeństwo nie zostawi sportowca bez wsparcia.

"Mam na koncie w tej chwili 800zł do następnej wypłaty. Wczoraj wpłaciłem 300zł - na więcej mnie nei stać, muszę z rodziną jakoś przeżyc. Jednak mam nadzieję, że te moje głupie pare złotych pomoże." – napisał krzysiekzjaworzna (pisownia oryginalna).

Tego typu deklaracji było znacznie więcej. Potrzebna kwota została uzbierana bardzo szybko i wreszcie dla rodziny Gaworskich pojawiło się światełko w tunelu.

W piątek Jacek Gaworski opublikował na blogu wpis, na który tak długo czekał.

„Dzień 630 – to jest ten dzień.
Kochani mam środki na rozpoczęcie leczenia w Berlinie!!!
Jestem przeszczęśliwy. Chciałbym Was Wszystkich uścisnąć razem i każdego z osobna!
Dziękuję Dziękuję Dziękuję. Żadne słowa nie oddadzą mojego szczęścia!”

Wzruszona jest także małżonka pana Jacka – Elżbieta, która pilotuje proces zbierania pieniędzy.

- Jesteście super! Onet jest super i ludzie, którzy tak zareagowali na wasz tekst. To pozwoliło nam zrzucić kajdany i ruszyć z akcją do przodu. Z małych kroczków przeszliśmy wręcz do biegu. Wszystkie przelewy, od złotówki do 500 złotych, są jak dar z nieba. Brakuje słów żeby opisać, jak dziękujemy za każdy wyraz wsparcia. Telefon się wręcz urywał, dzwonią nawet Polacy mieszkający na drugim końcu świata. Jesteśmy niesamowicie wzruszeni całą sytuacją – nie ukrywa pani Elżbieta.

Przed Jackiem i jego rodziną jeszcze długa droga. Zaplanowana na marzec operacja w Berlinie to pierwszy etap leczenia nowotworu. Kolejne są równie kosztowne. Sportowiec, który marzy o występie na paraolimpiadzie w Rio de Janeiro, od 2004 roku zmaga się też ze stwardnieniem rozsianym.

- Zebrane pieniądze wystarczą na pierwszy etap leczenia, który kosztuje 80 tys. złotych. Mało tego, mam już też początek budżetu na kolejne etapy. Będą one równie kosztowne, ale w tej chwili tym się nie przejmujemy. Najważniejsze, że dzięki Wam możemy już ruszyć z miejsca z leczeniem. Ratujecie Jackowi życie i gdy odbierze już medal paraolimpiady w Rio będzie mógł powiedzieć: to dzięki Wam go zdobyłem – kończy Elżbieta Jaworska.

Więcej informacji o walce sportowca z chorobą i instrukcje na temat wsparcia na Jacekgaworski.pl

źródło: http://eurosport.onet.pl/szermierka/dzi ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Od siebie dodam, że na konto Jacka przekazałem 1% z PIT-u.
===================

Jacek Gaworski żyje, bo walczy. Jutro operacja w Berlinie
Obrazek

- Wiem, że przede mną jeszcze długa droga. Najważniejsze, że zaczynam leczenie, bo to moja ostatnia szansa na uratowanie życia. Szansa, którą mi podarowaliście! - pisze na swoim blogu Jacek Gaworski. Wrocławski florecista od kilku lat walczy ze stwardnieniem rozsianym i chorobą nowotworową. Pod koniec lutego udało się uzbierać 20 tys. euro na operację, która odbędzie się jutro w Berlinie.


Ostatnie wyniki badania rezonansem były jednoznaczne - jeśli leczenie nowotworu nie rozpocznie się w najbliższym czasie, Jacek Gaworski umrze. Koszt operacji w klinice w Berlinie to 20 tys. euro - kwota, która długo wydawała się nierealna. Pod koniec lutego okazało się jednak, że pieniądze udało się uzbierać. Jacek spędzi w klinice siedem dni - dzisiaj rano został przyjęty na oddział, a operacja odbędzie się jutro.

Procedura przyjęcia rozpoczęła się o godz. 9. Lekarz wytłumaczył, jak będzie przebiegać operacja, ostrzegł też Jacka przed ewentualnymi powikłaniami. Wszystkie badania, łącznie z rezonansem rdzenia i głowy, zrobiono dziś, żeby jutro - przed operacją - mieć najświeższe dane.

- Zaskoczyło mnie zapytanie, czy chcę znieczulenie ogólne na czas wykonania rezonansu w celu zapewnienia mi komfortu podczas badania - pisze na blogu Jacek. - Operacja planowana jest na jutro na godzinę 7 lub 10, w zależności od planu zabiegowego. Dlatego profilaktycznie proszę o trzymanie kciuków od samego rana!

Florecista jest pod wrażeniem wielkości kompleksu oraz nowoczesności klinik - to prawdziwy tygiel narodowościowy pod względem pacjentów, lekarzy, naukowców i studentów. Jacek Gaworski: - Jestem szczęśliwy, że po niemal roku "dreptania w miejscu" ruszyliśmy. Wiem, wiem przede mną jeszcze długa droga. Najważniejsze, że zaczynam leczenie, bo to moja ostatnia szansa na uratowanie życia. Szansa, którą mi podarowaliście! Nie ma słów, by wyrazić moją wdzięczność.

Nadal potrzebne są pieniądze na codzienną terapię stwardnienia rozsianego - jedna tabletka kosztuje ok. 450 zł. Pieniądze na pomoc Jackowi można wpłacać na konto: 14 1050 1575 1000 0023 1860 4655. Walkę z chorobą można śledzić na blogu florecisty.


żródło: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3575 ... z2NQdjbqE5
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM