Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Turbodoładowanie w pośredniakach
Obrazek
Dzięki szybszej wypłacie pieniędzy z Ministerstwa Pracy programami wsparcia dla bezrobotnych w styczniu było objętych 77 tys. osób. To prawie o jedną trzecią więcej niż w ubiegłym roku - ustaliła "Gazeta"

Kielce, stopa bezrobocia sięga tu blisko 20 proc. Tylko w styczniu urząd pracy m.in. stażami czy szkoleniami objął tu ponad tysiąc osób. Bezrobotni mogą liczyć np. na naukę języków obcych czy kurs dla księgowej.

- Rok temu nasze możliwości były znacznie mniejsze. Nie tylko nie mieliśmy jeszcze środków na aktywizację, ale nawet nie wiedzieliśmy, ile ich dostaniemy - mówi Małgorzata Stanioch, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kielcach.

Po raz pierwszy od lat urzędy pracy już w grudniu wiedziały, ile w 2013 r. dostaną pieniędzy na pomoc bezrobotnym. Pierwszy przelew dostały już na początku stycznia. - Spodziewaliśmy się pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Dlatego przyśpieszyliśmy przekazanie środków urzędom pracy na wsparcie osób bezrobotnych. Chcemy, żeby tak było już w każdym następnym roku - mówi "Gazecie" minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dotąd pieniądze spływały dopiero na przełomie lutego i marca. Przez biurokrację - nie było obowiązku przekazywania pieniędzy już w styczniu, więc urzędnicy się nie spieszyli. Gdyby nie szybsze przekazanie pieniędzy, stopa bezrobocia w styczniu byłaby jeszcze wyższa, a i tak w całym kraju przekroczyła 14 proc. i wyniosła 14,2 proc.

- Styczeń zawsze jest najtrudniejszy. W grudniu kończą się zwolnienia grupowe, wygasają umowy na czas określony i zawieszane są prace sezonowe, np. w budownictwie. Widzimy, że luty jest już lepszy. Rejestruje się mniej bezrobotnych, a my mamy pieniądze, żeby im pomagać - mówi Stanioch z kieleckiego urzędu pracy.

Z informacji "Gazety" wynika, że dzięki przyśpieszeniu wypłaty środków specjalnymi programami wsparcia dla bezrobotnych objętych w styczniu było aż 77 tys. osób. Lada dzień dołączy do nich kolejne 65 tys. osób. To prawie o 30 proc. więcej niż w zeszłym roku. Najwięcej osób bezrobotnych aktywizowanych było na Śląsku - 9 tys. Na Mazowszu było to 8,6 tys., a na Podkarpaciu 6,7 tys. W sumie ministerstwo chce w tym roku objąć pomocą ok. pół miliona bezrobotnych. Zarezerwowało na ten cel 4,7 mld zł. To o 1,2 mld zł więcej niż rok wcześniej. Dodatkowo w rezerwie jest jeszcze ponad 300 mln zł. Do tej puli trzeba jeszcze dodać 3,7 mld zł na zasiłki dla osób, które nie mają pracy i 1,8 mld zł na zasiłki i świadczenia przedemerytalne.

Kosiniak-Kamysz: - Jeżeli spowolnienie gospodarcze będzie się utrzymywać dłużej, niż się spodziewamy, wystąpię do ministra finansów o uwolnienie kolejnej puli środków z Funduszu Pracy.

Najwięcej pieniędzy urzędy mogą przeznaczyć w tym roku na sfinansowanie bezrobotnym staży u pracodawców - aż 1,2 mld zł wobec 763 mln zł rok wcześniej. Na refundację kosztów wyposażenia stanowiska pracy i na start firmy będą mogły wydać nieco ponad 1 mld zł. Przed rokiem było to 674 mln zł. Więcej środków urzędy mają również na szkolenia dla osób szukających pracy - 367 mln zł wobec 188 mln zł rok wcześniej. Prace interwencyjne, społecznie użyteczne i roboty publiczne pochłoną ponad 0,5 mld zł.

Niestety, dopiero w przyszłym roku pośredniaki czeka rewolucja. Pracownicy pośredniaków zaczną wreszcie być rozliczani z efektów pracy. Zamiast 7 proc. z Funduszu Pracy jak obecnie, urzędy dostaną na pensje tylko 5 proc. Pozostałe 2 proc. będzie przeznaczone na nagrody tylko w najlepszych pośredniakach. Zmieni się też sposób przyznawania specjalnych dodatków do pensji dla kluczowych pracowników. Będą w większym stopniu niż teraz zależne od tego, jak skutecznie kierowany przez nie urząd pomaga bezrobotnym. Ile więcej po zmianach dostanie dobry pracownik pośredniaka? Nie wiadomo. Resort nie ujawnia takich danych.

- Pojawi się nowe stanowisko w urzędzie - doradca ds. klienta. Zastąpi on funkcjonujących obecnie: pośrednika pracy, doradcę zawodowego, lidera klubu pracy, specjalistę ds. rozwoju zawodowego czy doradcę i asystenta EURES - wylicza minister Kosiniak-Kamysz.

W każdym urzędzie będzie też osoba specjalnie oddelegowana do współpracy z pracodawcami. Nie tylko będą odpowiadać za zdobywanie nowych ofert pracy dla bezrobotnych, ale też utrzymywać regularny kontakt i podtrzymywać dobre relacje z firmami nie tylko ze swojego powiatu, ale także z pracodawcami spoza obszaru działania urzędu. Ma do nich dzwonić i się z nimi spotykać.

Inaczej ma wyglądać współpraca z bezrobotnymi. Każda osoba po rejestracji w urzędzie będzie przypisywana do jednego z trzech profili. W pierwszym znajdą się bezrobotni aktywni, którzy potrzebują jedynie ofert pracy i z resztą sami sobie poradzą. W drugim bezrobotni wymagający wsparcia, którzy najpierw muszą podnieść swoje kwalifikacje, np. na szkoleniu albo stażu. W ostatnim będą bezrobotni oddaleni od rynku pracy - czyli m.in. osoby długotrwale bezrobotne. Urzędy zajmą się nimi wspólnie z ośrodkami pomocy społecznej i prywatnymi agencjami zatrudnienia.


Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,133 ... z2KrnBMLXC
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

25 sytuacji, w których możesz powiedzieć "Nienawidzę własnej pracy" [ZDJĘCIA] ;-)
Obrazek
Więcej: http://deser.pl/deser/51,111858,1339548 ... #Life23img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

maryjanek66

trudno żeby było inaczej to znaczy żeby więcej zarabiali ci co nie pracują w wyuczonym zawodzie to by znaczyło że wszelkie szkoly na świecie są do bani»
======================================
Czy Polacy pracują "w zawodzie"?
Ponad połowa Polaków pracuje w wyuczonym zawodzie - wynika z badań przeprowadzonych przez firmę Sedlak & Sedlak w 2012 roku. Im wyższe zarobki, tym wyższy okazał się odsetek osób pracujących w swoim zawodzie.

Zgodność obecnie wykonywanej pracy z kierunkiem wykształcenia zadeklarowała ponad połowa (55%) badanych mieszkańców naszego kraju. 1/3 ankietowanych zdecydowanie potwierdziła pracę "w zawodzie". Z drugiej strony praca ponad 1/5 badanych całkowicie odbiega od wiedzy zdobytej na studiach, w szkole zawodowej itd.
Obrazek
Badania Sedlak & Sedlak pokazały również, że osoby, które pracują w zawodzie, osiągają wyższe wynagrodzenie aniżeli pozostali ankietowani. - Im wyższa płaca badanych pracowników, tym wyższy odsetek osób wykonujących pracę zgodną z ich wykształceniem. Przykładowo wśród osób zarabiających ponad 8 tys. PLN 44% uznało, że ich praca jest "zdecydowanie zgodna" z ich zawodem, a 20%, że "raczej zgodna" - co daje łącznie około 2/3 wszystkich badanych osiągających najwyższe zarobki, którzy pracują w swoim zawodzie - mówi Gabriela Jabłońska z działu analiz rynku pracy Sedlak & Sedlak. Z kolei połowa osób mających najniższe zarobki - do 2 tys. PLN - nie wykonuje "wyuczonego" zawodu. Aż 40% respondentów z tej grupy uznało, że wykonywana przez nich praca "zdecydowanie nie jest zgodna" z ich wykształceniem.

Najczęściej zgodność edukacji z wykonywanym zawodem zadeklarowały osoby piastujące stanowiska specjalistyczne. Aż 62% specjalistów na pytanie: "Czy Pana obecna praca jest zgodna z Pana kierunkiem wykształcenia?" odpowiedziała: "zdecydowanie tak" lub "raczej tak". W przypadku starszych specjalistów udział ten wyniósł 61%, a osób zajmujących stanowiska kierownicze - 51%. - Możemy zatem stwierdzić, że większość badanych pracujących na stanowiskach specjalistycznych lub wyższych wykonuje obowiązki zawodowe zgodne z kierunkiem wykształcenia - komentuje Jabłońska. A jak jest w przypadku pracowników szeregowych? - Jak wynika z naszych badań, ponad połowa takich pracowników posiada pracę, która nie jest zgodna ze zdobytym wykształceniem - dodaje.

Badanie "Wykształcenie a praca zawodowa Polaków" zostało przeprowadzone przez firmę Sedlak & Sedlak w okresie 14 sierpnia - 14 września 2012 roku. Ankietę online wypełniły łącznie 1 042 osoby, z czego 66% stanowiły kobiety. Niemal 90% badanych legitymowało się wykształceniem wyższym.

źródło: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,904 ... #BoxBizTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dyplom to za mało, żeby zdobyć pracę. Co teraz się liczy?
Obrazek
Dyplomy, kursy, staże, języki – to już za mało, żeby zdobyć dobrą pracę. Dziś liczy się jeszcze to, z jakiego jesteś domu. Dopiero to ustawia cię w życiu.


Już nie dyplom, nawet niezłej szkoły wyższej. Nie kompetencje, staże, dziesiątki ukończonych kursów. Biegła znajomość języków zapisana w CV to także mało. W dzisiejszej Polsce praca stała się dobrem deficytowym, a znalezienie dobrej, przyzwoicie płatnej posady jest niespodzianką od losu. Aby znaleźć się w wąskim gronie zwycięzców, nie wystarczy być przebojowym, kreatywnym i dobrze się uczyć. Równie ważne jak wykształcenie formalne, kompetencje, cechy charakteru jest to, z jakiego pochodzisz domu. I jaki masz za sobą kapitał kulturowy. Przeczytane książki. Wyoglądane filmy i spektakle. Poznane miejsca. I ludzie, których znasz. Skończyła się epoka transformacji i rewolucji, która zawsze oznacza błyskawiczne kariery i awans społeczny mas. W dodatku nadszedł kryzys i rynek nie jest w stanie przyjąć zastępów młodych wylewających się co roku z murów wyższych uczelni.

Więc – mówiąc brzydko – schowaj dyplom i szoruj do garów, kochanie. Twój tatuś jest nikim, mama ogląda seriale, a ty masz krzywy zgryz i niezgrabnie podajesz dłoń na powitanie. Dobre miejsce pracy jest tylko dla najlepszych. Radź sobie, jak umiesz.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... liczy.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wielkie firmy zwalniają. To będzie najgorszy rok od 20 lat
Obrazek
Rok 2013 może okazać się pechowym dla wielu polskich pracowników. To będzie najgorszy rok dla gospodarki od 20 lat – alarmuje "Gazeta Wyborcza".
Już pod koniec ubiegłego roku pierwsze wielkie firmy zapowiedziały grupowe zwolnienia. I lawina ruszyła. Łącznie pracę może stracić ok. 14 tys. osób.

Zobacz, jakie firmy będą zwalniać w 2013 roku.

Więcej: http://biznes.onet.pl/wielkie-firmy-zwa ... al-galeria
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Sprzedawca królem bezrobocia
Na czele listy profesji, których przedstawiciele najczęściej zostają bez pracy, zaraz po handlowcach plasują się ślusarze, budowlańcy i ekonomiści. Nawet kucharze lądują na bruku.
Obrazek
W końcu ubiegłego roku w urzędach pracy zarejestrowanych było prawie 170 tys. bezrobotnych sprzedawców. To o 6,5 proc. więcej niż w roku poprzednim - wynika z danych resortu pracy. Sprzedawcy utrzymali więc niechlubne pierwsze miejsce na liście osób bez zajęcia, które zajmują od lat.

- To jest często zawód ostatniej szansy - ocenia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Dodaje, że wykonuje go wiele osób, które nie wiążą z tą profesją kariery zawodowej, bo mają inne wykształcenie. - Osoby te zatrudniają się w handlu często tylko tymczasowo, ponieważ nie mogą znaleźć innego zajęcia w sytuacji, gdy przedsiębiorcy tworzą mało miejsc pracy ze względu na pogarszającą się koniunkturę gospodarczą. Jednak część z nich szybko rezygnuje z pracy, bo jest ona nie tylko uciążliwa, ale i na ogół wiąże się z niskimi zarobkami - wyjaśnia prof. Kryńska. Ponadto w handlu występuje duża rotacja pracowników, bo jest w nim dużo ofert pracy. Ci, którzy zrezygnowali z etatu lub jego części w jednym sklepie, mogą znaleźć zajęcie w innej placówce handlowej.

- Na wzrost bezrobocia wśród sprzedawców nie wpłynęła istotnie ekspansja supermarketów i dyskontów, choć powoduje ona likwidację małych sklepów. Ma to związek z tym, że wraz z nowymi supermarketami i dyskontami tworzone są miejsca pracy - twierdzi prof. Kryńska. Zgadza się z tym dr Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. Niemniej jednak faktem jest, że tylko w latach 2005-2011 z rynku zniknęło ponad 50 tys. małych sklepów.

Eksperci zwracają uwagę też na to, że kurczą się dochody rodzin. Wskazuje na to m.in. spadek o 0,2 proc. realnych wynagrodzeń w przedsiębiorstwach. To osłabia popyt. - Zmniejsza się więc nieco i zapotrzebowanie na sprzedawców, bo rodziny ograniczają zakupy - uważa prof. Kryńska.

Drugie miejsce w rankingu zawodów, w których najłatwiej trafić na bezrobocie, zajmują ślusarze. W końcu ubiegłego roku w rejestrach urzędów pracy było ich prawie 47 tysięcy - o 9,1 proc. więcej niż w roku poprzednim.

- To dlatego, że w dużych przedsiębiorstwach nie ma już zapotrzebowania na nich, bo zmieniły się urządzenia i technologie produkcji - twierdzi Czesław Stefaniak, starszy Cechu Ślusarzy i Rzemiosł Pokrewnych w Poznaniu. Padają też małe firmy świadczące usługi ślusarskie. - Nie wytrzymują konkurencji dużych firm, które produkują taśmowo niektóre wyroby, na przykład narzędzia i ogrodzenia. Produkcja w małych firmach jest droższa, ponieważ wykonuje się ją ręcznie. A gdy jest coraz mniej klientów, którzy chcą zapłacić wyższą cenę za jakość, solidność i oryginalność, to i ubywa zakładów ślusarskich - przekonuje Stefaniak.

Zdaniem analityków, bezrobocie wśród ślusarzy bierze się również stąd, że nie przenoszą się oni do innych miejscowości, tam gdzie praca jest, po tym jak stracą zatrudnienie. Część z nich nie może znaleźć zajęcia także dlatego, że nie ma specjalistycznych umiejętności oczekiwanych przez pracodawców.

W rejestrach bezrobotnych jest też wielu murarzy i robotników budowlanych. To nie może dziwić, bo w 2012 r. zbankrutowało 218 przedsiębiorstw z tej branży, o 53 proc. więcej niż w 2011 r. No i duża część pracowników budowlanych tradycyjnie pracuje w szarej strefie - przy budowie prywatnych domów. A w pośredniakach rejestruje się tylko po to, aby uzyskać dostęp do publicznej służby zdrowia.

Z danych resortu pracy wynika również, że na czele rankingu zawodów, z którymi wiąże się bezrobocie, znajdują się profesje wymagające niskich kwalifikacji. Jednak wśród nowo zarejestrowanych osób bez zajęcia już na 17. miejscu znajdują się ekonomiści z wyższym wykształceniem, a na 18. pozycji są pedagodzy. Ale prawda jest taka, że w kryzysie bezrobotnym można stać się, mając każdy zawód.

źródło: http://praca.interia.pl/news-sprzedawca ... nId,940345
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Stopa bezrobocia nie spada
Kryzys i rosnące bezrobocie zmusiły miliony pracowników do poszukiwania nowych miejsc pracy. Pomimo tego, iż nowych ofert zatrudnienia przybywa, stopa bezrobocia nie spada, a w niektórych krajach jeszcze rośnie - podaje CIMA Polska.

W opublikowanym niedawno przez Międzynarodową Organizację Pracy (ILO) raporcie „Globalne trendy zatrudnienia 2013”, autorzy wskazują na niedopasowanie umiejętności do oczekiwań pracodawcy jako jeden z powodów wzrostu bezrobocia. Problem niedopasowania kwalifikacji dotyczy zwłaszcza ludzi młodych i jest szczególnie zauważalny w krajach rozwiniętych, ale nie omija także pozostałych rynków pracy. Sytuacja ta powoduje, że liczba wolnych miejsc pracy wzrasta, ale stopa bezrobocia nie spada, a w niektórych przypadkach jeszcze rośnie. Takie samo zjawisko możemy zaobserwować w Polsce – w styczniu br. liczba ofert pracy i miejsc aktywizacji zawodowej zgłoszonych przez pracodawców do urzędów pracy wzrosła aż o 77,2 proc. w porównaniu do grudnia 2012 r. Jednocześnie stopa bezrobocia wzrosła do 14,2 proc. – najwyższego poziomu od 6 lat.

– Obecny rynek pracy wymaga na uczestnikach specjalizacji w konkretnej dziedzinie. Dodatkowe kursy, szkolenia czy certyfikaty, które powodują, że wyróżniamy się na rynku pracy zwiększają szansę na znalezienie zatrudnienia. Szczególnie warto zainteresować się zdobyciem dodatkowych kwalifikacji z dziedziny finansów i usług, gdyż w tych branżach wciąż jest niezaspokojony popyt na dobrze wykwalifikowanych pracowników – mówi Jakub Bejnarowicz, Country Manager CIMA Polska (Chartered Institute of Management Accountants).
Obrazek
Słabe perspektywy dla młodych

Kryzys na rynku pracy szczególnie mocno odczuwają młodzi ludzie. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się tak, że bezrobotnym było się na starcie kariery, a z takim zjawiskiem mamy teraz do czynienia. Z brakiem pracy boryka się obecnie 73,8 miliona młodych na świecie i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości sytuacja miała się poprawić. Równie przygnębiające są dane, które wskazują, jak długo pozostaje się bez pracy. Obecnie 35 proc. wszystkich młodych bezrobotnych w krajach wysoko rozwiniętych poszukuje zatrudnienia 6 miesięcy lub dłużej, a jeszcze w 2007 r. ten odsetek wynosił 28,5 proc. W konsekwencji, powiększa się grono osób zniechęconych taką sytuacją, a nawet zaprzestających poszukiwań. W Europie już 12,7 proc. wszystkich młodych ludzi nie dość, że nie pracuje, to jeszcze nie wykorzystuje czasu na szkolenia czy kursy. Nie zdobywają zatem cennego doświadczenia, przez co ich atrakcyjność dla pracodawcy dodatkowo spada. – Problem bezrobocia wśród młodzieży i absolwentów szkół wyższych dotyczy zarówno krajów rozwijających się jak i tych rozwiniętych. Przyczyn tego stanu musimy szukać w obniżającej się wartości wykształcenia wyższego oraz w stale rosnących wymaganiom pracodawców – dodaje Bejnarowicz z CIMA Polska.

W średniej perspektywie czasowej eksperci przewidują, że światowa gospodarka zacznie się powoli wydobywać z kryzysu, ale ten wzrost nie przełoży się na szybką poprawę na rynku pracy. Nawet, gdyby tempo wzrostu gospodarczego było szybsze od spodziewanego, globalna stopa bezrobocia utrzyma się na poziomie 6 proc. do 2017 r. Jednocześnie przez 5 najbliższych lat liczba bezrobotnych wzrośnie do 210,6 miliona osób.

źródło: http://www.firma.egospodarka.pl/91895,S ... ,11,1.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Umowy na czas określony z limitem
Związki zawodowe przechodzą do ofensywy legislacyjnej i chcą zmian w umowach. Chcą nie tylko oskładkowania wszystkich zleceń. Teraz domagają się zmian w umowach na czas określony - wynika z propozycji przygotowanej przez OPZZ "Solidarność" i Forum Związków Zawodowych, do której dotarł "Dziennik Gazeta Prawna".

Chodzi o to, by firmy mogły zawierać z pracownikami dowolną liczbę kontraktów czasowych, ale jedynie pod warunkiem, że ich łączny okres nie przekroczy 24 miesięcy. To jednak nie koniec rewolucji - czytamy w gazecie. Ten czas mógłby być wydłużony o kolejne 12 miesięcy, ale zgodę na to musiałyby wyrazić organizacje zakładowe. Propozycje mają wyeliminować obowiązującą zasadę, że trzeci kontrakt terminowy powinien przekształcać się z mocy prawa w umowę na czas nieokreślony. To rozwiązanie, zdaniem związkowców, się nie sprawdza.

Związki chcą też zmian w zasadach wypowiadania kontraktów na czas określony. Tylko umowy dłuższe niż 12 miesięcy mogłyby być rozwiązywane z dwutygodniowym wypowiedzeniem, a miesięczne obowiązywałoby w przypadku dłuższych niż 18 miesięcy. Niewykluczone są zmiany w umowach na okres próbny, o zastępstwo oraz podwyżki maksymalnej wysokości rekompensaty za bezprawne zwolnienie.

Propozycje będą omawiane w takcie prac sejmowej komisji trójstronnej.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,104762,title,U ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Firmy znalazły sposób na straty z winy pracownika. Zajmą jego majątek

Polska w kryzysie zaczyna przypominać Trzeci Świat. Firmy wiążą zatrudnionych już nie tylko wekslami, lecz także oświadczeniami zezwalającymi na zajęcie majątku.


Coraz bardziej popularne staje się grożenie licytacją pracownikom, jeśli będą chcieli zachować się nie po myśli pracodawcy. Na wypadek np. utraty zysków, klientów czy cennych danych firmy zabezpieczają się już nie tylko wekslem podpisywanym przez zatrudnionego, ale także oświadczeniami o dobrowolnym poddaniu się egzekucji. Chodzi o art. 777 k.p.c., który w slangu prawniczym określa się mianem „trzech siekierek”. Nazwa jest adekwatna nie tylko ze względu na numer, lecz także siłę rażenia, niezwykle groźną dla pracowników. Zatrudniony, który złoży wspomniane oświadczenie, musi się liczyć z szybkim i skutecznym ściągnięciem pieniędzy z jego majątku. Procedura nadania klauzuli wykonalności takiemu tytułowi egzekucyjnemu trwa w sądzie dosłownie kilka dni. Potem komornik może ściągać pieniądze na rzecz pracodawcy.

– Mieliśmy sygnały, że nadużywane są nie tylko weksle, ale i inne instytucje prawa cywilnego w stosunku do pracowników. Gotowy jest projekt ustawy zakazujący takich praktyk, który opiniuje obecnie resort pracy – deklaruje Julia Pitera, posłanka PO.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... jatek.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Koleżanka z pracy. Ile i co możesz jej powiedzieć?
Warto zwierzać się ze wszystkiego? A może bezpieczniej pewne sprawy przemilczeć?
Obrazek
Każdy ma potrzebę dzielenia się swoimi przeżyciami z innymi. A zwłaszcza my, kobiety... Powiedzenie bliskiej koleżance o swoich troskach czy wątpliwościach działa na nas niekiedy jak balsam. Jest nam lżej. Czy warto jednak zwierzać się ze swoich problemów sympatycznej koleżance w pracy?

Nie mieszaj światów

Pracujecie "biurko w biurko". Obie macie dzieci, podobne kłopoty i radości. Jest miła, dobrze ci się z nią rozmawia i pracuje. Nic dziwnego, że czasem masz ochotę z nią "pogadać o życiu"- poskarżyć się, pozwierzać. Zwłaszcza jeśli na przykład właśnie odebrałaś telefon od męża, który znów nawalił w ważnej dla ciebie sprawie...


Oddziel przyjaźń od zwykłej znajomości


Czytaj więcej na http://kobieta.interia.pl/uczucia/psych ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Poważna choroba w pracy. Sprawdź, czy ci grozi
Obrazek
Praca jest bardzo ważną częścią naszego życia i warto lubić to co się robi. Ale jest różnica pomiędzy przesadnym etosem pracy a pracoholizmem. To pierwsze to powód do dumy, drugie to prawdziwa choroba i poważny problem.

Pracoholizm to nałóg, silne zachwianie równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Rujnuje nasze relacje z przyjaciółmi, sprawia, że żyjemy w ciągłym stresie.

Sprawdź objawy pracoholizmu. Jeśli utożsamiasz się z kilkoma punktami, czas pomyśleć o swoim zdrowiu.

Objawy pracoholizmu zostały przedstawione na podstawie rozmów z ekspertami: Stephanie Marston, która przeprowadza szkolenia na temat pracy i stresu oraz Bryana E. Robinsona, psychotreapeuta z Asheville, autora książki "Chained to the Desk".

Sprawdź 17 objawów, które mogą świadczyć o tym, ze masz zadatki na pracoholika.


Więcej: http://biznes.onet.pl/powazna-choroba-w ... al-galeria
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz pod artykułem:

~baq

Pracowałem przez 7 lat na bramkach w krakowskich knajpach i tylko częściowo zgadzam się z tym tekstem. Owszem są lokale, w kórych pracowników wykorzystuje się do granic możliwości (ale gdzie takich miejsc nie ma?) ale jest także i druga strona medalu. Barmani bardzo często kombinują żeby nie rzec oszukują. Sprzedają własny alkohol ( nie raz w ciągu nocy jeden z nich leciał do sklepu po flaszki, które potem lali zza baru) i nie rozliczają się z tego. Piją na umór, leją mniejsze porcje alkoholu niż te, za któe zapłacił klient. Tych mocniej wstawionych oszukują na wydawanej reszcie. Nierzadko za noc wychodzili po 400-500zł lewej kasy ( na głowę) plus to co płacił im właściciel lokalu i jeszcze się za darmo nawalili. Więc proszę nie róbmy ofiar z osób pracujących w ten sposób. Każdy wie na co się godzi i jakie możliwości daje mu wykonywanie danego zajęcia.

===========================================

Za barem
Obrazek
Za barem. Zanim wypijesz piwo w krakowskim pubie.

Dlaczego ludzie się na to godzą? – Wielu nie ma w tym mieście szans na inną pracę zapewniającą jedzenie i dach nad głową – wyjaśnia Iza (studentka, 23 lata, za barem pracowała pół roku). – Żeby żyć, musisz się pobrudzić.

Wojtek – 25 lat, studiowanie socjologii przerwał na drugim roku, pracował w różnych krakowskich knajpach, ale prosi, żeby ich nie wymieniać z nazwy. Właściciele mogliby go namierzyć i wtedy nie miałby szans tam wrócić ani dostać pracy w jakimkolwiek innym lokalu w mieście.

O swojej karierze za barem opowiada niechętnie. Boi się, że na ujawnieniu prawdy źle wyjdzie. Warunki pracy personelu objęte są zmową milczenia.

Praca dla młodych

W pierwszym miejscu pracy właścicieli było dwóch. Wojtek mówi, że kompletnie nie znali się na biznesie, więc winę za wszystkie niepowodzenia zwalali na pracowników. Każdy ruch obsługi – czy to przy nalewaniu piwa, czy rozliczaniu kasy – śledziła kamera monitoringu. Przy byle okazji szefowie wrzeszczeli na barmanów i wyzywali ich. Zarobki, jak na Kraków, nie były jednak najgorsze – 5 zł za godzinę i napiwki. Z napiwkami jest tak, że przyjmując kogoś do pracy, zawsze mami się go wizją, jakoby pieniądze zarobione w knajpie zależały tyko od niego. Podobno ważne są urok osobisty, charyzma, podejście do klienta lub np. umiejętności barmańskie (zrobić dobrego drinka, tak machnąć przy tym flaszką, żeby obróciła się wokół własnej osi i nic się nie rozlało itp.). W rzeczywistości napiwki – i to z rzadka – zostawiają tylko zagraniczniacy. Krakowskich studentów na to nie stać. Zazwyczaj wybierają jakieś miejsce skuszeni zniżkami na alkohol oferowanymi przez ulotkarzy przed drzwiami. Urok osobisty obsługi interesuje ich jedynie częściowo.

Wojtek opowiada, jak szefowie kazali uśmiechać się do klientów, gdy jemu – po trzeciej lub czwartej nocy z rzędu – nie było już do śmiechu. Na okrągło wrzaski, pijani ludzie, monitoring i presja, jednak pracując tam niemal bez przerwy – cztery, pięć dni w tygodniu po 12 godzin – można było nawet zarobić na życie. Szefowie preferują młodych, bo ci mają mniejsze wymagania i cieszy ich każdy zarobiony grosz.

Wojtek zdecydował się porzucić to miejsce, gdy na imprezie zamkniętej szef pobił w toalecie jednego z barmanów, kiedy ten chciał chwilę odpocząć. Obydwaj byli pijani. Wojtek też pił coraz więcej. Podczas wolnych dni trudno mu było normalnie funkcjonować.

Po bójce szefa z barmanem obiecał sobie po raz pierwszy, że już do knajpy nie wróci. Zaczął rozsyłać CV. Były w nim trzy wpisy: wolontariat w liceum, praktyki w lokalnej gazecie i knajpa. Poza tym angielski na poziomie Upper Intermediate, a także „wysoka kultura osobista oraz zdolności interpersonalne”. Natychmiast odezwali się z call center („prowizja za sprzedane 50 czy 100 egzemplarzy encyklopedii zdrowego żywienia”). Z kolei pracodawca z firmy ubezpieczeniowej uznał przeszłość barmana za atut, pod warunkiem że Wojtek sporządzi listę 300 swoich klientów, którzy zamiast piwa kupią od niego polisę ubezpieczeniową. „Jeszcze poczekam”, pomyślał wtedy. Po kilku miesiącach bezrobocia złamał obietnicę i stanął za barem jednego z kultowych miejsc na krakowskim Kazimierzu. Terror był lżejszy, a załoga bardziej zgrana. Jednak to miejsce Wojtek wspomina gorzej, bo przez nie czuje się winny.

Zarabiający 5 zł za godzinę dostają na otarcie łez podpowiedź: superata. Jeśli np. w butelce wiśniówki mieści się 10 kieliszków po 6 zł, a barman sprzeda ich 15 – lejąc do każdego kieliszka 30 ml wódki zamiast 50 ml i uzupełniając braki wodą lub sokiem cytrynowym – nadwyżka stanowi jego dodatkowy dochód. Szefowie patrzą na to przez palce, a niektórzy wręcz zachęcają do takich praktyk. Nieuczciwemu pracownikowi trudniej skarżyć pracodawców lub domagać się podwyżki. Oszukiwanie klientów może też służyć jako powód zwolnienia. Uzyskaną nadwyżkę spienięża się lub od razu przepija, na co pracodawcy patrzą jeszcze przychylniej.

Nie wszystkie knajpy działają w ten sposób, jednak te, które próbują grać uczciwie – podpisują z pracownikami umowy, płacą godziwe stawki i sumiennie traktują kasę fiskalną – nie wychodzą na tym najlepiej. „Małe obozy pracy” są bardziej konkurencyjne.

Nowy szef Wojtka lubi podróże. Chwali się egzotycznymi miejscami, które zwiedził. Ceni sobie dobre marki odzieży i samochodów. Do swojej knajpy wpada rzadko. Od pilnowania biznesu ma menedżerkę, która dogląda księgowości, dba o przestrzeganie wymogów sanepidu i trzyma porządek. Gdy brakuje ludzi do nocnej zmiany, bo jedna z barmanek choruje, menedżerki nie wzruszają prośby o chorobowe i każe jej stać za barem z wysoką gorączką.

Wojtek pracował tam cztery noce w tygodniu. Pił co wieczór. Odsypiał przez kilka godzin jedną zmianę i zaraz szedł na następną – kaca leczył w pracy. Co wieczór słyszał tylko tłum pijanych ludzi i głośną muzykę. Zarabiał coraz mniej, bo coraz więcej zostawiał w knajpie. Jako barman miał zniżkę na alkohol. Tak spędzał większość tygodnia – pijany lub na lekkim rauszu.

Więcej: http://media.wp.pl/kat,1022947,wid,1548 ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze internautów"

~prof.dr konduktor

Dawniej takie terminy nazywano makaronizmami i wyśmiewano się z Polaków,za brak szacunku do własnego języka.Niechaj wżdy narody znają,iż Polacy nie gęsi i swój język mają.Szczególnie szokuje nowo moda na tego typu swoiste eufemizmy,wśród naszych młodych obywateli mieniących się być "europejczykami".

------------------------------------

~Liizie

A ja myslałam, ze Polacy nie gęsi, własny język mają. Żenujące sa te teksty - znajomośc języków obcych, to jest pozorumiewanie się w danym języku bez problemu, a nie wtracanie np: ang. okresleń do języka polskiego. Viewing – oglądanie , zwiedzanie, pokaz. Ten wyraz ma polskie normalne okreslenia, dlaczego ich nie uzywać. Żenada po prostu .

================================

Rozmowa kwalifikacyjna, 10 terminów, które musisz znać
Obrazek
Rynek pracy stawia przed kandydatami coraz wyższą poprzeczkę. Kompetencje i doświadczenie, to nie wszystko, czego wymaga się dziś od potencjalnego pracownika. Trendy na rynku pracy zmieniają się, a wraz z nimi ewoluuje język, jakim posługujemy się w środowisku pracy.

Nieznajomość dzisiejszego języka zawodowego może się okazać niemałą gafą podczas rozmowy rekrutacyjnej. Specyfika ta odnosi się szczególnie do niektórych branż. - Specjalistyczne pojęcia anglojęzyczne bardzo często pojawiają się przy rekrutacjach na stanowiska w sektorach: IT, finansowym, nieruchomości, sprzedaży czy BPO/ SSC (tzw. centra usług wspólnych). Zjawisko to związane jest jednak bardziej z samym charakterem środowiska pracy w danym sektorze oraz wymaganiami stawianymi przed kandydatami, a nie nowymi tendencjami w obszarze selekcji i rekrutacji pracowników – tłumaczy Agnieszka Gajewska, konsultant w firmie doradztwa personalnego People.

Współczesny język branżowy, coraz bardziej powszechny w środowisku pracy, to najczęściej słówka zapożyczone z języka angielskiego. Wiele firm obecnych na rynku polskim to międzynarodowe korporacje z zagranicznym kapitałem, w których angielski staje się codziennym językiem. Jak tłumaczy Agnieszka Gajewska, duża część słówek została zapożyczona z języka angielskiego, dlatego, że są krótsze, niż ich odpowiedniki w języku polskim. – Dodatkowo, często wszelkie formy raportowania kierowane są do oddziałów zagranicznych. Stosowanie w raportach angielskich form, ułatwia komunikację między pracownikami zlokalizowanymi na kilku kontynentach, co z kolei przekłada się na wydajniejsze i bardziej efektowane działania, wpływające korzystnie na funkcjonowanie firmy oraz jakość świadczonych usług – mówi konsultant z firmy People.

Agnieszka Gajewska zwraca uwagę, że coraz częściej, podczas rozmowy kwalifikacyjnej, kandydaci muszą wykazać się nie tylko bogatym doświadczeniem, czy na przykład znajomością języków obcych, ale również znajomością specjalistycznych pojęć oraz umiejętnością opowiadania, o niektórych z nich w kontekście swojego doświadczenia. Do ich katalogu wpisują się takie sformułowania jak: deadline, mentoring, flexicurity, KPI, SLA, target, feedback, grade, background, soft skill czy viewing.

Agnieszka Gajewska proponuje krótkie wytłumaczenie najważniejszych z nich:

Deadline – zwykle oznacza termin, przed upływem którego powinny zostać zakończone wszelkie działania związane z daną czynnością.

Mentoring – partnerskie relacje pomiędzy przełożonym, a pracownikiem, mające na celu odkrywanie i rozwijanie potencjału pracownika.

Flexicurity - socjalny model zatrudnienia, oparty na łatwym procesie zatrudniania oraz zwalniania pracowników przez pracodawcę, a także wysokich zabezpieczeniach socjalnych dla bezrobotnych. Pochodzi od połączenia słów flexibility (elastyczność) oraz security (bezpieczeństwo).

KPI (ang. Key Performance Indicators) – wskaźniki mające na celu określenie stopnia realizacji celów pracownika bądź też całej organizacji.

SLA (ang. Service Level Agreement) – ustalenia mające na celu systematyczną poprawę jakości świadczonych usług.

Target – sformułowanie związane z określonymi wcześniej celami sprzedażowymi.

Feedback – informacja zwrotna. Często określenie stosowane przy przekazywaniu decyzji w trakcie lub przy zakończeniu realizacji procesu rekrutacyjnego.

Background – dotyczy np. ukończonych studiów wyższych, podyplomowych lub przebytych kursów, dających możliwość lepszego rozumienia wykonywanych obowiązków, dzięki zdobytej wiedzy teoretycznej.

Soft skills – umiejętności interpersonalne.

Viewing – oglądanie powierzchni biurowej z klientem.

Przykładem wykorzystania specjalistycznego języka rekrutacyjnego może być rekrutacja na stanowisko Account Payable Team Leadera. - Od kandydatów oczekiwać będziemy doświadczenia w zarządzaniu zespołem, kilkuletniego doświadczenia w obszarze księgowości w sektorze SSC/BPO oraz umiejętności ustalania KPI’s. Tak zwany background finansowy będzie z kolei postrzegany jako dodatkowy etat. Używanie terminów takich jak np.: wyznaczanie KPI, zobowiązania, people management podczas rozmów rekrutacyjnych weryfikuje wiedzę kandydata, znajomość wybranej branży i rynku. Stosowanie przez kandydata specjalistycznych pojęć ze zrozumieniem, jest jednym z elementów decydujących o pozytywnym wyniku rekrutacji – tłumaczy Agnieszka Gajewska, konsultant z firmy People.

źródło: http://praca.wp.pl/title,Rozmowa-kwalif ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Więcej długich weekendów dzięki zmianom w prawie pracy
Długotrwałe serie dni wolnych od wykonywania obowiązków służbowych nie zaskakują przedsiębiorstw i nie komplikują ich działalności. Zmiany w prawie pracy sprzyjają łączeniu świąt z sobotą i niedzielą.

Pracownicy mają coraz więcej okazji do długich weekendów. Sprzyjają temu zarówno zmiany prawa, w tym np. rozszerzenie listy świąt wolnych od pracy, jak i orzecznictwo sądów. W ubiegłym roku Trybunał Konstytucyjny poparł wniosek NSZZ „Solidarność” i przywrócił zasadę, że jeśli święto wypadnie w dzień wolny z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy, pracownikowi należy się w zamian wolne w innym terminie.

Pracodawcy nauczyli się wykorzystywać takie przerwy do swoich celów. Część firm długie weekendy przeznacza na bieżące remonty, konserwacje, porządki. Coraz częściej poszczególne przedsiębiorstwa organizują w tym czasie szkolenia, wyjazdy i imprezy integracyjne dla załogi. Najbardziej poszkodowani są w takich sytuacjach pracownicy zatrudnieni w ruchu ciągłym, czyli tam, gdzie nie da się zatrzymać procesów produkcyjnych.

– Patrząc na kalendarz i liczbę długich weekendów, które można zorganizować, trudno uwierzyć w badanie stawiające Polaków na drugim miejscu w Europie pod względem czasu poświęconego na pracę, tym bardziej że na pierwszym miejscu tego sondażu byli Grecy. Moim zdaniem nie stać nas na tyle wypoczynku, szczególnie w kryzysie, ale nie zamierzamy walczyć ze świętami – podkreśla Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... pracy.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Bez szans na emeryturę
Rośnie nam pokolenie 25-latków, którzy nigdy nie płacili składek emerytalnych, pisze „Gazeta Wyborcza”.
Obrazek
Widać to w statystykach otwartych funduszy emerytalnych, do których przystępuje coraz mniej młodych. Dlaczego? - Bo pracują na czarno, na umowach śmieciowych lub siedzą w domu.

Skutki braku pomocy dla młodych odczujemy za kilka lat, ostrzega gazeta, według której zamiast płatników składek ubezpieczeniowych będziemy mieli pokolenie żyjące z zasiłków.

Tezę tę dodatkowo podbudowuje fakt, że zaledwie 1,7 proc. aktywnych zawodowo Polaków zbiera pieniądze na Indywidualnych Kontach Emerytalnych lub Indywidualnych Kontach Zabezpieczenia Emerytalnego, na których – według pomysłów rządu – miały wyrosnąć nasze „prywatne” emerytury, niezależne od wypłat z ZUS i OFE.

źródło: http://emerytury.onet.pl/prasa/bez-szan ... tykul.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM