Nowy(a) na forum


Policja ma notatkę. Auto uszkodzone. Kto teraz w lubinie zarzadza drogami? Konkretnie ulicą Kolejową? Chcę złożyć dokumenty i ubiegać się o odszkodowanie. Mam także potrzebne zdjecia okolicy, dziury i auta.
Konieczne będzie przeanalizowanie zdjęcia oraz dotarcie do mapy własności działki na której doszło do uszkodzenia auta bo jeżeli rozwaliłeś auto na przejeździe kolejowym - może to być teren PKP PLK.
Ze wstępnej analizy dochodzę do wniosku, że za całą Kolejową odpowiada Urząd Miasta i Powiatu Lubin do niedawna Zarząd Dróg Powiatowych ale http://elubin.pl/wiadomosci,5213.html.
Walcz i opisz jak ci poszło! 3mamy kciuki.
Pozdrawiam!
Ze wstępnej analizy dochodzę do wniosku, że za całą Kolejową odpowiada Urząd Miasta i Powiatu Lubin do niedawna Zarząd Dróg Powiatowych ale http://elubin.pl/wiadomosci,5213.html.
Walcz i opisz jak ci poszło! 3mamy kciuki.
Pozdrawiam!
<a href="https://pl.linkedin.com/pub/jacek-wieczorek/ab/728/2b2" style="text-decoration:none;"><span style="font: 80% Arial,sans-serif; color:#0783B6;"><img src="https://static.licdn.com/scds/common/u/ ... _20x15.png" width="20" height="15" alt="Wyświetl mój profil" style="vertical-align:middle;" border="0"> Wyświetl profil użytkownika Jacek Wieczorek</span></a>
Odpowiedź jest jedna. Źle wykonana podbudowa pod jezdnię ( to jeszcze grzech z czasów peerelu ) i wadliwa masa bitumiczna kładziona na nawierzchnię. A sąsiedzi zza granic mają klimat podobny do naszego.
===============================================
Dziury za 2 mln zł
31.01.2013. Radio Elka
Odwilż już zmobilizowała Urząd Miejski w Lubinie do pierwszego łatania dziur w jezdniach. Rokrocznie z budżetu miejskiego na utrzymanie bieżące dróg przeznaczane jest do 2 milionów złotych.
Stan dróg nikogo nie zaskoczył. W tym roku, wzorem pozostałych, po śniegu i lodzie na lubińskich jezdniach pozostały tylko dziury. Jezdnie przypominają szwajcarski ser, ale kosztują o wiele drożej, bo nawet 2 miliony złotych rocznie. Usuwanie ubytków już rozpoczęto. Uszkodzenia namierzają służby monitorujące, ale Referat Inżynierii Ruchu jest również otwarty na sygnały pochodzące od mieszkańców.
- Natychmiast, kiedy w wyniku podwyższonej temperatury śnieg znikł z jezdni, okazało się, że szczególnie na starych nawierzchniach te szkody są znaczne. Natychmiast ruszyliśmy do ich usuwania. Roboty prowadzone są przez specjalistyczną firmę, jak i przez nasz zakład drogowy. Zaczynam od remontu tych miejsc szczególnie groźnych, które mogą przyczynić się do jakichś poważniejszych uszkodzeń pojazdów. Obecnie takie prace prowadzone są na ulicy Skłodowskiej i Szkolnej - informuje Zdzisław Przepiórski, kierownik referatu inżynierii ruchu w Urzędzie Miejskim w Lubinie
Jak tłumaczą firmy drogowe, powodem kruchości nawierzchni jest polski klimat. Zbyt duża różnica temperatur latem i zimą podobno znacznie osłabia materiał naszych dróg. Co ciekawe u najbliższych sąsiadów za miedzą jezdnie są znacznie lepszej jakości. Czyżby w Niemczech klimat bardziej sprzyjał asfaltowym nawierzchniom? Na to drogowcy nie odpowiadają. Kierowcom nie pozostaje nic innego, jak udoskonalać jazdę slalomem albo szukać pieniędzy za zniszczone pojazdy u zarządców dróg. Do tematu uszkodzonych samochodów i odszkodowań z tego tytułu powrócimy. (mm)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/61436/78/
I tak a propos z działu Humor - http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosc ... wa,1888373
===============================================
Dziury za 2 mln zł
Odwilż już zmobilizowała Urząd Miejski w Lubinie do pierwszego łatania dziur w jezdniach. Rokrocznie z budżetu miejskiego na utrzymanie bieżące dróg przeznaczane jest do 2 milionów złotych.
Stan dróg nikogo nie zaskoczył. W tym roku, wzorem pozostałych, po śniegu i lodzie na lubińskich jezdniach pozostały tylko dziury. Jezdnie przypominają szwajcarski ser, ale kosztują o wiele drożej, bo nawet 2 miliony złotych rocznie. Usuwanie ubytków już rozpoczęto. Uszkodzenia namierzają służby monitorujące, ale Referat Inżynierii Ruchu jest również otwarty na sygnały pochodzące od mieszkańców.
- Natychmiast, kiedy w wyniku podwyższonej temperatury śnieg znikł z jezdni, okazało się, że szczególnie na starych nawierzchniach te szkody są znaczne. Natychmiast ruszyliśmy do ich usuwania. Roboty prowadzone są przez specjalistyczną firmę, jak i przez nasz zakład drogowy. Zaczynam od remontu tych miejsc szczególnie groźnych, które mogą przyczynić się do jakichś poważniejszych uszkodzeń pojazdów. Obecnie takie prace prowadzone są na ulicy Skłodowskiej i Szkolnej - informuje Zdzisław Przepiórski, kierownik referatu inżynierii ruchu w Urzędzie Miejskim w Lubinie
Jak tłumaczą firmy drogowe, powodem kruchości nawierzchni jest polski klimat. Zbyt duża różnica temperatur latem i zimą podobno znacznie osłabia materiał naszych dróg. Co ciekawe u najbliższych sąsiadów za miedzą jezdnie są znacznie lepszej jakości. Czyżby w Niemczech klimat bardziej sprzyjał asfaltowym nawierzchniom? Na to drogowcy nie odpowiadają. Kierowcom nie pozostaje nic innego, jak udoskonalać jazdę slalomem albo szukać pieniędzy za zniszczone pojazdy u zarządców dróg. Do tematu uszkodzonych samochodów i odszkodowań z tego tytułu powrócimy. (mm)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/61436/78/
I tak a propos z działu Humor - http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosc ... wa,1888373

Komentarze pod artykułem:
folwark_polski
zgodnie z kodeksem drogowy jeżeli jest dziura na jezdni i linia ciągła masz obowiązek wjechać w dziurę, pomysł prawny stworzony przez debilów od prawa drogowego
-------------------------------------------------------------------
uzdek98
urzedasy smierdziuchy dobrze wiedza, ze im mniej odszkodowan wyplaca tym wiecej bedzie na premie
i nagrody, wiec wymyslaja co im wpadnie do pustych lbow...
============================================

- Zrobiłam zdjęcia, miałam świadka, rachunek od mechanika, ale okazało się, że to nie wystarczy - mówi pani Krystyna, która uszkodziła koło na ul. Wyszyńskiego. - Wrocławski zarząd dróg zażądał notatki policyjnej, a nawet podania stanu licznika i oświadczenia, czy jestem płatnikiem VAT
Pani Krystyna śpieszyła się do pracy. Dotarła tam autobusem, bo samochód musiała zostawić po drodze.
Wpadła w wielką dziurę
Nie nadawał się do dalszej jazdy, z koła zeszło powietrze. - Na skrzyżowaniu ul. Wyszyńskiego z Nowowiejską wpadłam w wielką dziurę - mówi czytelniczka.
- Kiedy tylko znalazłam się w pracy, zgłosiłam to e-mailem w Zarządzie Dróg i Utrzymania Miasta. Dostałam odpowiedź, że zgłoszenie zostało przyjęte. Nadano mu numer. Sądziłam więc, że spełniłam wszystkie niezbędne formalności, by ubiegać się o odszkodowanie.
Wrocławianka wysłała też do ZDiUM odpowiedni formularz, który trzeba wypełnić w takiej sytuacji. Dołączyła do niego zdjęcia dziury i uszkodzonego koła, relację świadka oraz rachunek z warsztatu na 480 zł.
Czy numer buta też trzeba podać?
- Gdy poproszono mnie o podanie stanu licznika, trochę się zdziwiłam, bo po co taka informacja. Zapytałam, czy numer buta też mam podać, bo może wpadłam w dziurę z tego powodu, że źle hamowałam - denerwuje się poszkodowana.
Do kompletu potrzebnych dokumentów brakowało jeszcze oświadczenia, czy pani Krystyna jest płatnikiem VAT. Musiała też zapewnić, że nie mogła w żaden sposób ominąć dziury oraz że jechała z dozwoloną prędkością.
- Wszystko to dostarczyłam, po miesiącu dostałam jednak pismo ze ZDiUM, że muszę jeszcze dosłać notatkę z policji na temat tego zdarzenia. Ręce mi opadły. Nie wezwałam policji, bo spieszyłam się na dyżur, a na patrol musiałabym czekać kilka godzin. Padał śnieg, mogło być dużo kolizji na mieście, a ja miałam ich wzywać do dziury w drodze?
"To mnożenie przeszkód"
Według pani Krystyny tak skomplikowana procedura służy tylko temu, by poszkodowani kierowcy nie dochodzili swoich roszczeń: - To mnożenie przeszkód. Im więcej kłód rzucanych pod nogi, tym więcej ludzi zrezygnuje i wymieni opony na swój koszt.
Podobnego zdania jest policja. - Formalności, jakie trzeba spełnić, na pewno część kierowców zniechęcają - przyznaje Łukasz Dutkowiak z dolnośląskiej policji. - Zarządca drogi w ten sposób się jednak dodatkowo zabezpiecza. Złożenie zawiadomienia na policji o nieprawdziwym zdarzeniu wiąże się z odpowiedzialnością karną. Na nieuczciwe osoby to może działać odstraszająco.
Za fałszywe zgłoszenia i tak grożą kary
Dutkowiak przyznaje jednak, że fałszywe zgłoszenie wysłane do ZDiUM też byłoby karane - jako próba wyłudzenia odszkodowania. Co ciekawe, policja zgłoszeń od kierowców i tak w żaden sposób nie weryfikuje. Wezwany na dziurawą ulicę patrol niewiele może stwierdzić, bo uszkodzony samochód najczęściej jest przestawiony w inne miejsce, gdzie nie blokuje ruchu.
- W 80 proc. tego typu zdarzeń kierowcy nas nie wzywają, tylko zgłaszają się na komisariat. Informują, że uszkodzili auto na dziurze, a my to rejestrujemy w formie notatki, którą wręczamy zainteresowanym - mówi Dutkowiak. - Niektórzy najpierw jadą do warsztatu i do nas zgłaszają się już z rachunkiem, a do tego kompletem zdjęć. Z taką dokumentacją jest większa szansa na pozytywne załatwienie sprawy.
Skomplikowane formalności dla dobra kierowców?
Zarząd dróg twierdzi, że wcale nie mnoży utrudnień, wręcz przeciwnie.
- Ułatwiamy kierowcom uzyskanie odszkodowania - zapewnia Ewa Mazur, rzeczniczka ZDiUM. - Zgodnie z prawem to oni muszą udowodnić, że ponieśli szkodę. Dlatego, choć wcale nie mamy takiego obowiązku, informujemy ich, jakie dokumenty mogą im w tym pomóc. Osoba składająca wniosek nie musi, ale może je dostarczyć. Brak notatki policyjnej nie przekreśla szans na odszkodowanie.
Informacja na stronie ZDiUM wprowadza więc kierowców w błąd. Czytamy tam: "Wraz z formularzem zgłoszenia szkody z odpowiedzialności cywilnej należy złożyć..." i dalej podana jest cała lista dokumentów. Słowo "należy" wyklucza dowolność, raczej sugeruje konieczność.
Jeśli chodzi o wymóg podania stanu licznika, ZDiUM tłumaczy, że to jeden z parametrów, na podstawie którego rzeczoznawca może określić stan zużycia uszkodzonej opony, co pomaga ją wycenić. Ale w starym samochodzie można mieć przecież nowe opony.
Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,133 ... z2JZZOosg0
folwark_polski
zgodnie z kodeksem drogowy jeżeli jest dziura na jezdni i linia ciągła masz obowiązek wjechać w dziurę, pomysł prawny stworzony przez debilów od prawa drogowego
-------------------------------------------------------------------
uzdek98
urzedasy smierdziuchy dobrze wiedza, ze im mniej odszkodowan wyplaca tym wiecej bedzie na premie
i nagrody, wiec wymyslaja co im wpadnie do pustych lbow...
============================================
Tor przeszkód do odszkodowania za przebite koło na dziurze

- Zrobiłam zdjęcia, miałam świadka, rachunek od mechanika, ale okazało się, że to nie wystarczy - mówi pani Krystyna, która uszkodziła koło na ul. Wyszyńskiego. - Wrocławski zarząd dróg zażądał notatki policyjnej, a nawet podania stanu licznika i oświadczenia, czy jestem płatnikiem VAT
Pani Krystyna śpieszyła się do pracy. Dotarła tam autobusem, bo samochód musiała zostawić po drodze.
Wpadła w wielką dziurę
Nie nadawał się do dalszej jazdy, z koła zeszło powietrze. - Na skrzyżowaniu ul. Wyszyńskiego z Nowowiejską wpadłam w wielką dziurę - mówi czytelniczka.
- Kiedy tylko znalazłam się w pracy, zgłosiłam to e-mailem w Zarządzie Dróg i Utrzymania Miasta. Dostałam odpowiedź, że zgłoszenie zostało przyjęte. Nadano mu numer. Sądziłam więc, że spełniłam wszystkie niezbędne formalności, by ubiegać się o odszkodowanie.
Wrocławianka wysłała też do ZDiUM odpowiedni formularz, który trzeba wypełnić w takiej sytuacji. Dołączyła do niego zdjęcia dziury i uszkodzonego koła, relację świadka oraz rachunek z warsztatu na 480 zł.
Czy numer buta też trzeba podać?
- Gdy poproszono mnie o podanie stanu licznika, trochę się zdziwiłam, bo po co taka informacja. Zapytałam, czy numer buta też mam podać, bo może wpadłam w dziurę z tego powodu, że źle hamowałam - denerwuje się poszkodowana.
Do kompletu potrzebnych dokumentów brakowało jeszcze oświadczenia, czy pani Krystyna jest płatnikiem VAT. Musiała też zapewnić, że nie mogła w żaden sposób ominąć dziury oraz że jechała z dozwoloną prędkością.
- Wszystko to dostarczyłam, po miesiącu dostałam jednak pismo ze ZDiUM, że muszę jeszcze dosłać notatkę z policji na temat tego zdarzenia. Ręce mi opadły. Nie wezwałam policji, bo spieszyłam się na dyżur, a na patrol musiałabym czekać kilka godzin. Padał śnieg, mogło być dużo kolizji na mieście, a ja miałam ich wzywać do dziury w drodze?
"To mnożenie przeszkód"
Według pani Krystyny tak skomplikowana procedura służy tylko temu, by poszkodowani kierowcy nie dochodzili swoich roszczeń: - To mnożenie przeszkód. Im więcej kłód rzucanych pod nogi, tym więcej ludzi zrezygnuje i wymieni opony na swój koszt.
Podobnego zdania jest policja. - Formalności, jakie trzeba spełnić, na pewno część kierowców zniechęcają - przyznaje Łukasz Dutkowiak z dolnośląskiej policji. - Zarządca drogi w ten sposób się jednak dodatkowo zabezpiecza. Złożenie zawiadomienia na policji o nieprawdziwym zdarzeniu wiąże się z odpowiedzialnością karną. Na nieuczciwe osoby to może działać odstraszająco.
Za fałszywe zgłoszenia i tak grożą kary
Dutkowiak przyznaje jednak, że fałszywe zgłoszenie wysłane do ZDiUM też byłoby karane - jako próba wyłudzenia odszkodowania. Co ciekawe, policja zgłoszeń od kierowców i tak w żaden sposób nie weryfikuje. Wezwany na dziurawą ulicę patrol niewiele może stwierdzić, bo uszkodzony samochód najczęściej jest przestawiony w inne miejsce, gdzie nie blokuje ruchu.
- W 80 proc. tego typu zdarzeń kierowcy nas nie wzywają, tylko zgłaszają się na komisariat. Informują, że uszkodzili auto na dziurze, a my to rejestrujemy w formie notatki, którą wręczamy zainteresowanym - mówi Dutkowiak. - Niektórzy najpierw jadą do warsztatu i do nas zgłaszają się już z rachunkiem, a do tego kompletem zdjęć. Z taką dokumentacją jest większa szansa na pozytywne załatwienie sprawy.
Skomplikowane formalności dla dobra kierowców?
Zarząd dróg twierdzi, że wcale nie mnoży utrudnień, wręcz przeciwnie.
- Ułatwiamy kierowcom uzyskanie odszkodowania - zapewnia Ewa Mazur, rzeczniczka ZDiUM. - Zgodnie z prawem to oni muszą udowodnić, że ponieśli szkodę. Dlatego, choć wcale nie mamy takiego obowiązku, informujemy ich, jakie dokumenty mogą im w tym pomóc. Osoba składająca wniosek nie musi, ale może je dostarczyć. Brak notatki policyjnej nie przekreśla szans na odszkodowanie.
Informacja na stronie ZDiUM wprowadza więc kierowców w błąd. Czytamy tam: "Wraz z formularzem zgłoszenia szkody z odpowiedzialności cywilnej należy złożyć..." i dalej podana jest cała lista dokumentów. Słowo "należy" wyklucza dowolność, raczej sugeruje konieczność.
Jeśli chodzi o wymóg podania stanu licznika, ZDiUM tłumaczy, że to jeden z parametrów, na podstawie którego rzeczoznawca może określić stan zużycia uszkodzonej opony, co pomaga ją wycenić. Ale w starym samochodzie można mieć przecież nowe opony.
Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,133 ... z2JZZOosg0

Rozwaliłeś koło na dziurze? Kto za to zapłaci?
Kierowca, który uszkodził w ten sposób auto może domagać się odszkodowania pokrywającego koszty naprawy - informuje "Rzeczpospolita".
Gazeta radzi, w jaki sposób dochodzić roszczeń. Przede wszystkim trzeba ustalić, czyja jest droga. Jeżeli osiedlowa lub leżąca na terenie wspólnoty czy spółdzielni, trzeba się udać do ich siedziby. Jeżeli miejska - do zarządu dróg miejskich.
Konieczne jest złożenie wniosku z opisem zdarzenia i fotografią. Warto dołączyć protokół policji. Poszkodowany musi udowodnić winę zarządcy drogi.
Więcej: http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosc ... ci,1889683

Przebił oponę w dziurze, a od policji dostał mandat
Co ma począć kierowca, gdy na wyrwie uszkodzi samochód? Eksperci radzą, by zrobił zdjęcia w miejscu zdarzenia, znalazł świadków i wezwał policjantów. Tak też zrobił nasz czytelnik. Ale nie dość, że zniszczył koło, to jeszcze został ukarany Karol Dempich jechał w środę drogą wojewódzką nr 541 z Lubawy do Lidzbarka. Niedaleko Montowa stoi ograniczenie prędkości do 40 km na godz. i znak ostrzegający o dziurach w asfalcie. W jedną z tych dziur wpadł jego peugeot 206. Efekt: zniszczona felga i opona. Mówi, że nie mógł ominąć dziury, bo z przeciwka jechał inny samochód.
Jestem sobie winny
Kierowca dobrze pamiętał, co ubezpieczyciele radzą kierowcom, którzy chcą odzyskać pieniądze za szkody w podobnych sytuacjach. Pan Karol zrobił zdjęcia zniszczeń w samochodzie i dziury w asfalcie, świadków co prawda nie znalazł, ale zadzwonił po policję. - Usłyszałem, żebym się nie martwił, że niedługo przyjedzie do mnie patrol i sporządzi odpowiednią notatkę - wspomina. - Po przyjeździe policjanci powiedzieli, że droga jest w fatalnym stanie od kilku lat, ale jestem sam sobie winny, że zniszczyłem samochód. I dostałem 100 zł mandatu.
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
=============================
Najlepszym komentarzem do tego tekstu będzie to:

Informacje
0 użytkowników » 1 gość




